konwalia30
12.11.06, 10:07
..myśle że mnie dopadła...od długiego czasu chodze bez radości życia, są dni
że płacze ..tak jak wczoraj bez powodu..użalam sie nad sobą że rozpoczęłam
studia i teraz stwierdzam że nie wiem czy dobrze (nie mówiąc że nie moge
zebrać sie do nauki), że jestem sama od wielu lat,że mieszkam sama co mnie
dobija...czuje że moje życie, dni są nudne nie potrafie się zgarnąc by się
gdzieś zapisać, coś zrobić,nie mam celu w życiu-myślałam że studia mi pomoga
bo chciałam zawsze studiować a tu nic z tego.
Biore persen żeby się jakoś wyciszyć ale nic z tego, czuje że moja psychika
jest zmęczona skurczona mam wrażenie że jak coś czytam nic nie wchodzi mi do
głowy bo mam jakąś blokade.
Najgorsze jest to że wchodze do mieszkania i potrafie siedziec w ciszy bez
muzyki bez telewizora tak jakbym się jeszze pogrążała w tym bardziej. Ja
winie za to samotność..byłam meżatka i wiem że wtedy nie wiedzialam co do
depresja..bylam szcześliwa mialam cel dom, prace godziłąm nauke (kursy) z
obowiązkami domowymi wieczorami bylam zmeczona ale szcześliwa - dzień był
fajny a teraz...wracam z pracy..ugotuje coś do zjedzenia nie "wkładając w to
serca" bo mi sie nie chce i siedze..albo przed kompem..albo biore ksiązke i
zmuszam sie do czytania po paru stronach rezgnuje i mowie że ja to pier..
Musialam to napisać mam nadzieje że znajde ktoś napisze jaka mma sobie pomóc.
Nie chce iść do lekarza,chce sobie pomóc potrzebuje może dobrych tylko rad
Pozdrawiam 32latka