amonia1
07.12.06, 16:01
Trochę w ankietera się bawię;-)
Dlaczego pytam o zmysły? Bo mam wrażenie, że komuś kto ma silny,zmysłowy
kontakt z rzeczywistością nie grozi depresja...
A ja mam na przykład poroniony zmysł węchu. Wręcz mi wstyd, gdy słyszę, jak
ludzie zachwycają się zapachami perfum - ja zazwyczaj nie zwracam na nie
uwagi - chyba, że są wyjątkowe intensywne.
Często też patrzę i nie widzę.
Smak też mam niewyszukany - tyle, że nie lubię skrajności.
Za to najbardziej chyba wyczulony mam słuch - uwielbiam muzykę i czułe słówka.
No i nałogowo czytam (jeżeli nie jestem w zbyt wielkim dole) - czy to czasem
nie jest jakiś osobny zmysł? - jakaś dziwna potrzeba - nieznana człowiekowi
pierwotnemu?
Co mi w tym wszystkim nie pasuje? Że poznaję świat z drugiej ręki. Że moje
odczucia, bezpośrednie wrażenia są przytępione. A potrafię się zachwycać, jak
np. pisarze odbierają świat, jak smakują, jak nadają znaczenia drobiazgom.
Czy to można zmienić, tj. czy próbować z tym walczyć? Gdy byłam w sporym
dole, to nie dość, że ciężko mi było przebrnąć przez jakokąlwiek książkę, to
jeszcze coś w środku mnie oskarżało - no i po co czytasz, to bez sensu!
powinnaś żyć a nie czytać! nie potrafiłabyś żyć tak jak ci bohaterowie! itp.
itd.