Dodaj do ulubionych

Proszę o rady.

15.04.07, 14:41
Wydaje mi się, że mam depresje. Nigdy nie byłam u specjalisty. Nie będe
wypisywała jakie mam objawy, ale jestem prawie pewna, że to depresja i stany
lękowe. Proszę Was o rady, bo nie mam odwagi isć do lekarza, a chę się z tym
jakoś uporać, chcę zmienić swoje życie, ale nie wiem od czego zacząc. Nie
umiem wytrwać w swoich postanowieniach, nie mam silnej woli. Nie wiem także
jak przekonać samą siebie, żeby isć do lekarza. Dlatego proszę o jakieś
podpowiedźi. Jak przetrwać ten trudny okres w miarę normalnie :(
Obserwuj wątek
    • quelia Re: Proszę o rady. 15.04.07, 15:10
      Nawet jeśli się obawiasz tej wizyty, to i tak możesz pocieszyc się tym, że
      jesteś zdecydowana na zmiany i pracę. Najgorzej jest wtedy, gdy ktoś tylko
      mówi, że jest mu źle, ale jeśli inna osoba próbuje mu pomóc to odmawia
      wszelkiej współpracy. Jeśli uważasz, że jednym z Twoich problemów jest brak
      silnej woli, to może lepiej byłoby zacząć od psychologa (potrzebne jest
      skierowanie), który zasadniczo ma bardziej podmiotowe podejście do pacjenta i
      jego problemów, a jeśli uzna to za wskazane, to i tak wyśle Cię do psychiatry.
      Dobrze byłoby iśc do kogoś sprawdzonego (możesz np sprawdzić na forum, czy
      ktos nie pisał o jakimś lekarzu z Twojej miejscowości), bo wtedy od razu ma się
      większe zaufanie do tej osoby.
      Ja przeryczałam całą pierwszą wizytę, bo było mi bardzo trudno mówić o sobie,
      ale i tak teraz jestem zadowolona z tego, że się zdecydowałam. Psycholog pomoże
      Ci zrozumieć samą siebie i (co chyba najważniejsze) zna wiele "sztuczek" i
      ćwiczeń, które moga z początku wydawać sie dziwne i głupie, ale naprawdę
      działają i pomagają się opanować i kontrolować swoje emocje :). Jeśli mu
      zaufasz, to powinno Ci być łatwiej przejść przez te wszystkie rzeczy, dlatego
      tak ważne jest, że jesteś przynajmniej w pewnej części gotowa na współprace.
      Pamiętaj też zawsze o tym, że jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, to możesz
      się o wszystko zapytać: dlaczego masz coś robić, w czym to może pomóc, jaki
      jest cel danego działania itp. Psycholog zawsze spokojnie ci wszystko wyjaśni i
      nie ma możliwości, żeby go to w jakis sposób zirytowało (chyba, że nie jest
      prawdziwym psychologiem).
      Nie powinnaś się też przejmować swoimi reakcjami podczas wizyty. Tam można
      płakać, szlochać, może się załamywac głos, bo trudno Ci będzie o czymś
      powiedzieć. To wszystko jest dozwolone i jak najbardziej normalne.
      Mam nadzieję, że zdecydujesz sie na wizytę. Pozdrawiam :)
      • gomena Re: Proszę o rady. 15.04.07, 15:36
        Dziękuje za odpowiedź :)

        A czy to normalne, że czasem czuję się dobrze, jakbym nie miała depresji, chce
        mi się coś zrobić, śmiać się itd. Czy jak ma się depresje to się jest non stop
        zdołowanym?
        • quelia Re: Proszę o rady. 15.04.07, 15:56
          Ja sama usłyszałam, że "czasem przychodzi się z problemem, z którym przyjść
          jest najłatwiej". Poszłam do poradni z podejrzeniem u siebie fobii społecznej,
          a diagnoza jest zupełnie inna i teraz zgadzam się z nią całkowicie. Nie
          jesteśmy lekarzami, więc trudno żebyśmi sami sobie wystawiali diagnozę. Z tego
          co napisałaś, masz pełne podstawy żeby iść przynajmniej na konsultację, ale nie
          jest powiedziane, że musi to być akurat depresja.
    • gomena Re: Proszę o rady. 15.04.07, 16:02
      A gdzie powinnam udać się na początek? Do lekarza pierwszego kontaktu?
      • quelia Re: Proszę o rady. 15.04.07, 16:05
        Jeśli chcesz iść do psychologa, to potrzebne jest skierowanie od lekarza
        pierwszego kontaktu. Do psychiatry o ile mi wiadomo nie jest potrzebne
        skierowanie.
    • gomena Re: Proszę o rady. 15.04.07, 16:12
      Dziękuje, dzięki Tobie przynajmniej wiem od czego zacząć. Postaram się przełamać
      i iść do lekarza.
      • quelia Re: Proszę o rady. 15.04.07, 16:20
        Cieszę się, że tak myślisz.
        Nawiasem mówiąc, właśnie naczytałam się dyskusji na innym forum i trochę mnie
        zirytowało to, że zebrała się tam grupa osób, która ma duże problemy,
        ale "za_żadne_skarby_świata_nigdy_w_życiu_nie_pójdzie_do_ŻADNEGO_lekarza".
        Właśnie przywróciłaś mi wiarę w ludzi ;)))
    • gomena Re: Proszę o rady. 15.04.07, 16:29
      Pewnie teraz tak tylko "mówią" a z czasem dojdą do wniosku, że może lepiej
      skorzystać z pomocy lekarza niż tkwić w maraźmie.
      • quelia Re: Proszę o rady. 15.04.07, 16:44
        Właśnie to mnie zdenerwowało, że one tam stworzyły takie małe "towarzystwo
        wzajemnej adoracji" i jedna drugą utwierdza w tym, że:
        1. to nic nie da
        2. nie będę się potrafiła "otworzyć"
        3. wszyscy lekarze na świecie są straszni i nie wiedzą co robią
        4. zostanę wyśmiana
        5. leki są najgorszym niebezpieczeństwem tego świata, uzależniają i
        nieuchronnie prowadzą do śmierci
        6. sama sobie poradzę
        7. jeśli choroba sama przyszła to też sama odejdzie
        8. to nic nie da
        i jeszcze cała masa innych powodów.
        A najgorsze jest to, że żadna z nich nie była nigdy w poradni, nie wie jak to
        wygląda i na czym polega i posługują się stereotypami z początków minionego
        stulecia.....
        Może jestem dziwna, ale ja nie mam ochoty czekać na to, aż "samo mi przejdzie".
        Jeśli jest możliwość, że ktoś mnie wesprze i pokaże co robić, to po co się
        męczyć samemu????
    • gomena Re: Proszę o rady. 15.04.07, 16:58
      Być może dla nich jest wygodne wymigywanie się takimi wymówkami. Może muszą
      dojść do etapu, że w końcu powiedzą sobie dość, że samo nie minie i jest gorzej.
      Podjęcie leczenia jest bardzo ciężką decyzją, trzeba być absolutnie pewnym, że
      jest się na to gotowym, może te osoby nie są...
      Takie zarzekanie się, chociażby na forum kojarzy mi się ze zwróceniem na siebie
      uwagi, czekaniem aż ktos zacznie je przekonywać że lepiej iść do lekarza itp.
      • quelia Re: Proszę o rady. 15.04.07, 17:12
        Ja w pełni rozumiem, że one nie są gotowe, tylko trudno mi jest na to patrzeć.
        Jeśli np któs ma nerwicę to ważne jest jak najszybsze podjęcie leczenia. Im
        poźniej się zacznie, tym dłużej sie z tego poźniej wychodzi. Zdaję sobie
        sprawę, że wysyłanie ich w tym momencie nie ma za bardzo sensu, bo one w ogóle
        nie wierzą, że ich życie nie musi tak wyglądać. Bardzo mnie to jednak
        wyprowadziło z równowagi bo ja mam problemy, które trwają LATAMI i leczę się
        dopiero od niedawna. Musiałam kompletnie stracić kontrolę nad swoimi emicjami,
        żeby w ogóle _pomyśleć_ o tym, że może powinnam się zgłosić do lekarza. Poszłam
        tam z jednym małym problemem, a okazało się, że już o wiele wcześniej nadawałam
        się do leczenia :(.Najzwyczajniej w świecie, trudno jest mi patrzeć na to, jak
        ktoś inny cierpi tak samo jak ja i popełnia dokładnie te same błędy.....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka