powrót do pracy

06.05.07, 20:34
Po półrocznym zwolnieniu wracam do pracy i trochę się denerwuję. Denewują
się, jak zareagują wspólpracownicy. Mam zwolnienie od lekarza psychiatry.
Niby wie tylko księgowa i kadrowa, ale wiecie jak to jest...Napiszcie mi o
swoich powrotach do pracy
    • mbwj88 Re: powrót do pracy 06.05.07, 21:18
      współczuję i trzymam kciuki
      współczuje bo niby wie tylko dwie osoby a jak w zyciu jest to my wiemy
      u mnie w pracy nikt nie wie
      nie martw sie na zapas
      będzie dobrze
      pozdrawiam
    • kotnapiecu Re: powrót do pracy 06.05.07, 21:29
      Ludzie to akurat ostatnia rzecz, jaką bym się przejęła. Najlepiej zachowywać
      się jakby nigdy nic. U mnie w jednej pracy dowiedziały się kadrowa i księgowa i
      serdecznie mi współczuły i życzyły powrotu do zdrowia. W innej pracy sama o
      chorobie mówiłam. Nie zawsze robię z tego tajemnicę, ludzie powinni oswajać się
      z tym.
    • hania87 Re: powrót do pracy 06.05.07, 23:21
      wspolczuje bo ludzie potrafia byc okrutni niestety :(
      mam nadzieje ze trafilas na madre i dyskretne osoby,
      wiadomo ze ludzmi nie warto sie przejmowac ale niestety na depresje cierpia osoby szczegolnie wrazliwe i kasliwe uwagi rania ich bardzo dotkliwie,
      ale zachowuj sie jakby nigdy nic i daj znac jak bylo
      • gmbh1 Re: powrót do pracy 07.05.07, 10:50
        głowa do góry.
        zachowuj sie normalnie.
        a jak ktos bedzie robił jakeis głupie miny albo co smowil to skwituj to krotko:
        choroba jak kazda inna, nie zycze,zeby tobie sie to przytrafiło.
        powodzenia,bedzie wszytko dobrze!
        pozdrawiam
    • angua0 Re: powrót do pracy 07.05.07, 13:03
      a ja nie mam siły szukac pracy :(
      nie mam pomyslu
      nie wiem co mam , co potrafie robic :(
      leze i nic nie robie
      mam podskorne przekonanie ze i tak zawale
      jak mysle: jedz gdzies sie dowiedz czegos, to zaraz jest druga mysl : po co i
      tak w koncu bedzies zmusiala sie zabic, po co na sile zyc
      :(
      dzis mi staryczlo sily by pzrejrzec gazete i umysc glowe, potem juz nogi i rece
      jak z waty, cegła w gardle i to napiecie wewnatrz, jakbym byla sparalizowana ...
      na duszy ;/
      • gmbh1 Re: powrót do pracy 07.05.07, 13:28
        doskonale rozumiem.znam to.
        jesli masz kaskę,zeby jakos pozyc to...zajmj sie soba zdrowiem.uspokoj
        sie,zdystansuj.
        potem podejmi prace-na początek co kolwiek,zeby poczuc sie potrzebna,zeby rano
        wstac i mie cto poczucie,ze czekaj ma Ciebie,z emusisz i chcesz cos zrobic.
        Potem bedzie juz coraz lepiej.Oczywiscie ciagle leki,leki-odpowiednie tkaie
        ktore dadza poprawe.Poza tym proponuje terapie,mi pomoglo.raz w tygodniu -
        oczyszczanie sie,wyrzucanie tego co nas boli, złośc,płacz itp.ale pomaga.Nie od
        razu,ale pomaga.przynajmnie mi.
        POWODZENIA
        aaa i wiesz co??? mi bardzo pomagała WODA.w lato siedizlam godiznami w
        jeziorze!!!takie realksujące pływanie,az to bardzo silnego zmęczenia! wtedy
        wszystko zaczynało mi pracowac!!!sprobuj!
        Albo dlugie stanei pod prysznicem,ale to jzu nie to!
        i odpoczywaj, rob sobi eprzyjemne rzeczy!!
        powodzenia!!!
        • angua0 Re: powrót do pracy 07.05.07, 14:58
          pierwszy raz na moje biadolenie o parace nie usłysałam, ze kazdy by chial nic
          nie robic, albo bierz sie w garsc, jakby ktos szukal jak ty tez by nie znalazl
          spalam wlasnie godzine :o
          leze zasytpiam, patrze na zagarek : uf, zaraz 15 ... leze, uf zaraz 17 ... ok 20
          zaczytam sie czuc normalnie, planuje cos na nastepny dzien, kursy, praca, sport,
          dieta ... obiecuje sobie ze jutro juz napewno
          po sniadaniu, ktorego juz nie moge skonczyc trace sily
          ja sie czuje jakbym sama specjalnie tak soe zachowywala zeby czujas uwage
          zwrocic, mimo ze wiem ze wlasnie odpucham tym, ludzi
          • bar221 Re: powrót do pracy 07.05.07, 17:12
            Byłam dzisiaj w pracy, tylko na chwilę i w zupełności mi wystarczyło. Ze strony
            jednej osoby spotkałąm się nawet z agresją, że chodzę to dlaczego nie chodze do
            pracy, że będąc na zwolnieniu podkądam się dyrekcji. Z początku mnie zatkało.
            ale stwierdziłak, że do pracy wrócę tylko lekarz nie da mi na razie zgody a po
            drugie jeżeli nie wierzy, że jestem chora to służę adresem lekarza.Na razie
            odechciało mi się pracy, wykorzystam zwolnienie co dodnia tzn 182 dni. Potem
            wrócę. Jak nie dam rady to jakoś wytrzyman te 64 dni (przerwa między
            zwolnieniami), a potem znowu pójdę na zwolnienie i pomyślę
            • mbwj88 Re: powrót do pracy 07.05.07, 17:19
              może warto jednak powalczyć i spróbować swoich sił
              zawsze jakaś marna jędza coś przygada tak jest wszędzie wtedy trzeba spróbowac
              włączyć olewator
              przeciez leczenei jest drogie a i żyć trzeba a jak człowiekowi brakuje na
              przysłowiowy chleb to i depresja sie pogłębia
            • kontrreformacja Re: powrót do pracy 07.05.07, 17:50
              Ludzie to idioci. (Na szczęście nie wszyscy.) Nie rozumiem i chyba nie
              zrozumiem nigdy, jak mozna być tak złośliwym i niewrażliwym na drugiego
              człowieka. Trzeba było powiedzieć, żeby pilnowała swojego nosa. Z drugiej
              stronyu nie ma co uciekać przed idiotami z pracy, jeśli bedziesz czuła się
              lepiej. Nie ma tam ani jednej osoby, w miarę sympatycznej?
              Ja wiem, że jak człowiek źle się czuje to złośliwośc jednej głupiej baby zamyka
              człowiekowi oczy na ewentualną życzliwość innych. Pozdrawiam i życzę zdrowia!
    • beee5 Re: powrót do pracy 07.05.07, 22:30
      ja na zwolnieniu byłam w sumie 3 tygodnie, biorę leki i pracuję, a niedawno
      nawet zmieniłam pracę, bo właśnie ta poprzednia praca(a właściwie mobbing w
      niej) wpędziła mnie w chorobę...
      stres jest duży, ale jak już mi się coś uda pomimo choroby - jest super ;-)))
      pozdro
Inne wątki na temat:
Pełna wersja