Dodaj do ulubionych

jak się z tego uwolnić?

21.05.07, 09:36
Witam wszystkich. Piszę na forum w nadzieji, że ktoś zechce to przetyczać...
Mój problem jest jak tysiące innych, z którymi Wy się borykacie ale jak każdy
problem porafi nieźle w życiu mieszać i jak sama nazwa wskazuje być
przeszkodą w codziennym życiu. Od jakiegoś czasu leczę sie na depresję. Biorę
leki i próbuje jakoś na nowo ułożyć sobie życie. To że się leczę było
spowodowane sytuacją z moim chłopakiem, który psychicznie się znęcał nade mną
przeszło 4 lata, do tego stopnia że dałam mu sobie każdą winę wmówić
niezależnie czy to naprawdę byla moja wina czy też nie. Wszystko doszło do
takiego stopnia że zapomniałam o sobie o tym co lubię, o tym że mam jakieś
własne zdanie, że mam znajomych (których de facto straciłam przez niego - bo
On nich nie lubił) - stałam się jak ubezwłasnowolniona przez niego. Mam dobrą
pracę, skończone studnia studnia, zrobione certyfikaty z języka, skończone
studia podyplomowe, własne mieszkanie itp.,itd. ktoś z Was może
powiedzieć: "dziewczyno czego ty chcesz? Czego tu szukasz?" a jednak... Cała
sytuacja z moim byłym chłopakiem doprowadziła do tego, że to wszystko co
osiągnęłam to nic. To mnie nic nie cieszy. Czuje się jakbym była jakaś
głupia, jakaś nienormalna, winna tego wszystkiego co się wydarzyło. Teraz gdy
po mału ja chce stanąć na nogi i jakoś funkcjonować to On mnie zaczepia - on
chce byśmy zostali przyjaciółmi, bo jak to powiedział nie chce ze mną tracić
totalnie kontaktu. Może mu teraz żal ale nie mam pewności jakie są jego
intencje tak naprawdę. Wydaje mi się że po prostu nie ma on teraz nikogo i
chciałby żebym była takim kołem ratunkowym. Najgorsze w tym wszystkim że jak
się ostatnio widzieliśmy to zachowywał tak że wprost ciągnął mnie do łóżka!
To jaka to ma być przyjaźń co? Czemu ktoś kto miał Ciebie za nic, za jakiegoś
śmiecia i traktował Cię jak piąte koło u wozu teraz chce się z "przyjaźnić" i
to jeszcze w taki sposób? czemu jeszcze sie nade mną tak znęca? Nie wiem co
mam mysleć, co robić. Nie jestem na tyle silna by totalnie się odciąć - teraz
chyba leki za mnie działają i mnie strasznie wyciszają. Nie chce tak żyć!!!
Jak się z tego uwolnić?
Obserwuj wątek
    • sneeper_1 Re: sekcja 21.05.07, 09:55
      na lekcjach anatomii na akademii taka mila sie zrobilas ??
      • sneeper_1 Re: sekcja 21.05.07, 09:59
        napisalem troche prowokacyjnie aby pokazac,ze dialog z taka osoba jest niemozliwy
        • truskaweczki Re: sekcja 21.05.07, 10:37
          Bo depresja nie łapie tyko biednych i z problemami.
          Depresja łapie wrazliwych .
          Bierz leki niezaleznie od tego czy czujesz się po nich nie być sobą.One pomogą
          Ci w pokierowaniu życier i dojściu do momentu kiedy powiesz mam w sobie tyle
          siły,że prochy nie sa mi potrzebne.
          a to trwa. Nie miesiąc, nie dwa a czasem dużo, dużo dłużej.
          i dopuki bedziesz dawała się wykorzystywać i nic nie zmienisz to musisz się leczyc.
          I w Twoim przypadku oprócz leków podstawa to dobry psychoterapeuta.Taki , który
          pomoże Ci znaleźć wyjście z tego błednego koła problemów dobijających do ziemi:(
          Trzymaj się.
          *-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*
          Pozdrawiam - M.M.
          • sneeper_1 Re: sekcja 21.05.07, 10:55
            opowiem wam kawal

            a wiec prosze Ojca...zdradzilam meza
            ile razy corko...
            2 i pol raza
            to zdradz jeszcze pol raza a zadam ci rowna pokute
      • monikaaas Re: sekcja 21.05.07, 10:57
        bynajmniej nie studiowałam anatomii... a jedynie co teraz "studjuję" to własną
        ogłupiającą niemoc..
    • aangra Re: jak się z tego uwolnić? 21.05.07, 11:50
      Cześć monikaaas
      Mam za sobą podobne doświadczenia i wiem,że w takiej sytuacji dobra jest tylko
      metoda chirurgicznego cięcia-boli,ale goi się i jest nadzieja,że nie będzie się
      paprać.Odpowiedz sobie na pytanie-jeżeli Twój ex nie był Twoim przyjacielem
      kiedy byliście razem,to jakim cudem ma być nim teraz?Po prostu poczuł,że
      wymykasz się z jego strefy wpływów i chce Cię w nią wciągnąć na powrót.A wtedy-
      już sama wiesz co..Nie udzielam rad,bo sama schrzaniłam sobie życie,ale wiem na
      pewno-nie brnij w to dalej,bo nie prowadzi to do niczego dobrego.
      Pozdrawiam serdecznie i życzę Ci dużo siły:)
      • sneeper_1 Re: jak się z tego uwolnić? 21.05.07, 11:57
        jezeli maz jest chory, a ty do tej jego choroby popadasz w depresje ;),
        niektore jego prochy to same cukiereczki, pod warunkiem,ze nie zezresz w jednej dawce calej paczki,
        w dodatku te substancje w organizmie ulegaja przemianom chemicznym do czynnych metabolitow,

        proponuje lykac jego leki,
        albo te metabolity, na przyklad w oparach piwnych..;)

        kot jest koloru kawy z mlekiem,
        czarny, a mleko w srodku
        • sneeper_1 Re: jak się z tego uwolnić? 21.05.07, 12:07
          na ten przyklad lykalem JUMEX, inaczej SELERIN,
          inhibitor MAO , pomimo schizy mozna takie cos dostac,
          czasami,
          jednym z metamolitow selegiliny jest amfetamina,w niewielkiej ilosci,
          oprocz innych ciekawych metabolitow,
          ale akurat moja luba nie miala sesji,nie uczyla sie, albo co ??...nie chiala tej metamfetaminy, z mleczkiem
          • xanonymous Re: jak się z tego uwolnić? 11.05.16, 08:17
            Metabolitami selegiliny są: L-amfetamina i L-metamfetamina, które nie wykazują działania psychoaktywnego. Psychoaktywne są d-amfetamina i d-metamfetamina - one nie powstają z selegiliny.
            • lucyna_n Re: jak się z tego uwolnić? 11.05.16, 12:32
              poczułam się jak na hyperrealu
      • monikaaas Re: jak się z tego uwolnić? 22.05.07, 10:18
        Witam Ciebie! Wielkie DZIĘKI za dobre słowo! Masz rację, że powinnam to odciąć
        raz a dobrze i nie dać się wciągnąć w to co On mi proponuje. Powiem szczere że
        też zaczęłam sie zastanawiac co on rozumie przez słowo "przyjaciel" - w zwiążku
        raczej nie potrafił nim być, bo gdy liczyłam na niego, kiedy zależało mi żeby
        był ze mną w ważnych dla mnie momentach to On mnie olewał - zawsze coś innego
        było ważniejsze ode mnie, od nas albo po prostu "karał" mnie w ten sposób za to
        że z czegoś jest niezadowolony. Sama się sobie dziwię że dałam i tak sobą tyle
        czasu manipulowac a teraz nie potrafię mu tego wszystkiego raz a dobrze
        wygarnąć. Nakręcam się a gdy go widę język kołkiem w gardle stoi i nie
        potrafiępowiedziec to co myślę. Trudno jest racjonalnie działać gdy rozum mówi
        jedno a serce ciągle drugie... Ech. Również Ciebie gorąco pozdrawiam i jeszcze
        raz dzięki!
    • kontrreformacja Re: jak się z tego uwolnić? 21.05.07, 12:24
      On nie pozwala ci odejśc, bo na tym właśnie polega taki chory układ. Nie jest
      to miłość, a wzajemna toksyczna zależność. Odetnij się całkowicie od niego,
      nawet jeśli to trudne. I pomyśl, czy nie iść z tym do psychologa. Na terapii
      miałabyś mozliwość zrozumieć, dlaczego tak długo z nim byłaś i dlaczego tak
      trudno ci zerwać. Wbrew pozorom, coś w tym związku musiało ci odpowiadać. Nie
      zrozum mnie źle: nie mówię, że zasłużyłaś na takie traktowanie, ani nic
      takiego. Po prostu miałaś jakis potrzeby, które ten toksyczny facet zaspokajał.
      Pomyśl może o swoich relacjach z rodzicami, może działo się tam coś podobnego.
      Pewność i zadowolenie z siebie nie przyjdą z dnią na dzień. Ale zrobiłaś juz
      pierwszy krok w dobrym kierunku. Bądź dla siebie dobra, jesteś w trudnym
      momencie. Daj sobie trochę czasu.
      • sneeper_1 Re: to zludzenie zapachowe 21.05.07, 12:31
        wiem wieeem, moja na przyklad, bedac dzieczynka bardzo lubila swoje kruliczki w
        klatce,

        jedynym stanem w ktorym mnie lubi jest najaranie neuroleptykiem,
        wtedy jej feromony zgadzaja sie z moimi feromonami ;-(, calkiem powaznie

        niestety mi prebywanie w takiej klatce nie odpowiada,
        mam sklonnosc do depresji
        • wyrdlove1 Re: to zludzenie zapachowe 21.05.07, 13:33
          A Ty nade mną idź już spać:)
          • sneeper_1 Re: to zludzenie zapachowe 21.05.07, 13:53
            tutaj to sie zgadza coraz wiecej
    • marenta Re: jak się z tego uwolnić? 21.05.07, 14:41
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=529
    • hatikva3 Re: jak się z tego uwolnić? 21.05.07, 15:58
      Mysl o sobie. Jak już ktoś napisał terapia bylaby chyba najlepszym
      rozwiązaniem. Myślę, ze staniesz na nogi. A co do gościa to słyszałam taką
      anegdotkę: żona lorda mówi:
      - Kochanie ty masz romans
      - tak, odpowiada lord, ale to jest moja sprawa
      - ale ty masz romans z moją przyjaciółką
      - tak, ale to jest jej sprawa
      - ale mi serce krwawi
      - tak, ale to jest twoja sprawa.
      Odciac jak pępowine, to jest jego sprawa. Myślę, że potem stanowcza decyzja
      może się stać dla Ciebie źródłem siły.
      • monikaaas Re: jak się z tego uwolnić? 22.05.07, 10:28
        Bardzo Wam wszystkim serdecznie dziękuję za rady! Nie sądziłam że kogoś
        zainteresuje ten wątek i jakieś tam problemy takiej szarej mychy jak ja a tu
        proszę tyle cennnych uwag! Trzymajcie za mnie kciuki bym wreszcie mu
        powiedziała to co myślę i raz a dobrze odcięła się od niego. Oby mi sił na to
        starczyło... Pozdrawiam!
    • marika78 Re: jak się z tego uwolnić? 27.05.07, 16:04
      hej Monika
      rozumiem dokladnie wszytsko co piszesz, wlasnie przez to przechodze...
      6 lat trwal moj zwiazek, im bardziej chory tym bardziuej piekny mi sie wydawal,
      problem w tym, ze to byl juz drugi dlugi toksycznie uzalezniajacy...
      przerwac pepowine zdecydowalam sie koncem kwietnia, nie wiem skad mialam te
      nieziemska odwage by to zrobic... wypilam dwa piwa, wdalam sie w romans tylko
      po to by sie w niej umocnic, noi za tydzien sama sie z nim skontaktowalam... a
      potem to juz bylo tylko kolejne zalamanie nerwowe i kilka dni spedzone w lozku
      z lekami uspakajajacymi pod reka...
      dzis jestem juz od 10 dni na psychotropach do tego czasem jak mam leki biore
      sobie afobam tak doraznie i mam zamiar zmienic wlasne zycie, zaczelam czytac
      ksiazki np Poczucie wlasnej wartosci Sharon Wegscheider-Cruse a teraz czytam
      optymizm- mozna sie tego nauczyc, seligmana, ktore bardzo Ci polecam noi
      najwazniejsze w tym wszytskim to terapia, ktora wlasnie zaczynam...
      radze Ci to samo!!!! my wrazliwcy dajemy siebie wykorzystywac i jeszcze mamy do
      tego wyrzuty sumienia i dal;ibysmy wszytsko by ktos nas pokochal, bo tego
      widocznie gdzies od dziecka nam brakowalo plus kompleksy do depresji juz tylko
      jeden krok...
      jestem z Toba teraz, wiem jak to boli, bo wlasnie to przeszlam ale jestem mloda
      i jeszcze duzo dobrego przede mna i przed toba na pewno tez tylko nie stoj na
      drodze do wlasnego szczescia!!!!
      trzymam kciuki i pozdrawiam





      monikaaas napisała:

      > Witam wszystkich. Piszę na forum w nadzieji, że ktoś zechce to przetyczać...
      > Mój problem jest jak tysiące innych, z którymi Wy się borykacie ale jak każdy
      > problem porafi nieźle w życiu mieszać i jak sama nazwa wskazuje być
      > przeszkodą w codziennym życiu. Od jakiegoś czasu leczę sie na depresję. Biorę
      > leki i próbuje jakoś na nowo ułożyć sobie życie. To że się leczę było
      > spowodowane sytuacją z moim chłopakiem, który psychicznie się znęcał nade mną
      > przeszło 4 lata, do tego stopnia że dałam mu sobie każdą winę wmówić
      > niezależnie czy to naprawdę byla moja wina czy też nie. Wszystko doszło do
      > takiego stopnia że zapomniałam o sobie o tym co lubię, o tym że mam jakieś
      > własne zdanie, że mam znajomych (których de facto straciłam przez niego - bo
      > On nich nie lubił) - stałam się jak ubezwłasnowolniona przez niego. Mam dobrą
      > pracę, skończone studnia studnia, zrobione certyfikaty z języka, skończone
      > studia podyplomowe, własne mieszkanie itp.,itd. ktoś z Was może
      > powiedzieć: "dziewczyno czego ty chcesz? Czego tu szukasz?" a jednak... Cała
      > sytuacja z moim byłym chłopakiem doprowadziła do tego, że to wszystko co
      > osiągnęłam to nic. To mnie nic nie cieszy. Czuje się jakbym była jakaś
      > głupia, jakaś nienormalna, winna tego wszystkiego co się wydarzyło. Teraz gdy
      > po mału ja chce stanąć na nogi i jakoś funkcjonować to On mnie zaczepia - on
      > chce byśmy zostali przyjaciółmi, bo jak to powiedział nie chce ze mną tracić
      > totalnie kontaktu. Może mu teraz żal ale nie mam pewności jakie są jego
      > intencje tak naprawdę. Wydaje mi się że po prostu nie ma on teraz nikogo i
      > chciałby żebym była takim kołem ratunkowym. Najgorsze w tym wszystkim że jak
      > się ostatnio widzieliśmy to zachowywał tak że wprost ciągnął mnie do łóżka!
      > To jaka to ma być przyjaźń co? Czemu ktoś kto miał Ciebie za nic, za jakiegoś
      > śmiecia i traktował Cię jak piąte koło u wozu teraz chce się z "przyjaźnić" i
      > to jeszcze w taki sposób? czemu jeszcze sie nade mną tak znęca? Nie wiem co
      > mam mysleć, co robić. Nie jestem na tyle silna by totalnie się odciąć - teraz
      > chyba leki za mnie działają i mnie strasznie wyciszają. Nie chce tak żyć!!!
      > Jak się z tego uwolnić?
      • nielegalne_przesluchanie Re: jak się z tego uwolnić? no to teraz masz 27.05.07, 16:37
        pewnie do tych lekcji anatomii u eksponatow dla przyzwoitosci usunieto niektore
        organy hi hi
      • monikaaas Re: jak się z tego uwolnić? 27.05.07, 22:38
        Witam Ciebie Marika78. Nawet nie wiesz jak mnie ucieszył Twój post! Widzę że
        Tobie też nie jest łatwo i zapewne obie przeżywamy podobnie nasze toskyczne
        znajomości. Powiem Ci szczerze że też swego czasu brałam afobam (doraźnie) ale
        zaprzestałam sama z sibie bo uważałam że dam radę bez "dopalaczy". Teraz
        wszystko wróciło na nowo i chyba jest ze mną gorzej ale tym razem łykam
        psychotropy pod czujnym okiem lekarza więc mam nadzieję, że jakoś z czasem
        stanę na nogi.
        Ktoś mi kiedyś powiedział że skoro ma się miękkie serce to trzeba mieć twardy
        tyłek ale w moim przypadku to i tyłek jest miękki skoro pozwoliłam siebie
        doprowadzić do takiego stanu. To prawda co piszesz, że Ci co są wrażliwi, takie
        doświadczenia życiowe przechodzą gorzej ale wierzę, że zarówno Tobie jak i mi
        uda się z tego marazmu wyjść!
        Nie wiem czy lubisz poezję ale mi ostatnio udało się natrafić na dobry wiersz
        Rafała Wojaczka, który naljepiej oddaje to jak się teraz czuje pt. "Żyję nie
        widując gwiazd". Mam tylko nadzieję, że moje życie nie potoczy się tak jak
        życie autora powyższego wiersza...
        Pozdrawiam Ciebie serdecznie i życzę wszystkiego dobrego! Oby udało Ci się
        przez to przejść szybciej niż mi!
    • marika78 Re: jak się z tego uwolnić? 28.05.07, 11:42
      hej Monika, ciesze sie, ze udalo nam sie nawiazać kontakt, moze latwiej bedzie
      razem jakos przez to przejsc. Wiesz ja zawsze bylam optymistka i uwazalam, ze
      milosc moze gory przenosic, wszytskim doradzalam i podtrzymywalam na duchu,
      nikogo nie zostawilam w potrzebie, noi wlasnie przez ta moja litosc narobilam
      sobie wiecej szkody niz pozytku, bo czasem trzeba tupnac noga, nakrzyczec,
      wyrzucic to z siebie a nie milczec i chowac glowe w piasek, gryzc wszystko w
      sobie i myslec na 10-ta strone co zrobic by bylo dobrze, podczas gdy inni
      przepychajac sie lokciami ida do przodu za wszelka cene...
      wiesz nasz problem polega na tym, ze jestesmy za duzymi idealistkami i
      neurotykami na ten swiat a gdy nawet probujemy zyc inaczej i postepowac jak
      wszyscy to tylko sami robimy sobie krzywde, bo postepujemy wbrew sobie, noi
      badz tu czlowieku madry...
      jesli masz ochote, to moze lepiej popiszmy sobie na priva marika78@gazeta.pl
      ciekawa jestem jaki lek bierzesz i jakie byly twoje poczatki na psychotropach
      bo ja myslalam, ze sie wykoncze po prostu i zaczelam rozumiec samobojcow, jest
      we mnie duza chec zycia ale i strach po raz pierwszy w zyciu, czy dam sobie z
      tym wszytskim rade co we mnie kolacze, mam nadzieje, ze to pierwsze wygra, bo
      mam kolezanke, ktora po 1,5 rocznej walce zwyciezyla i dzis jest silna fajna
      kobitka, pelna nadziei na zdrowa przyszlosc
      milego tygodnia!
      • monikaaas Re: jak się z tego uwolnić? 28.05.07, 13:39
        Hej Marika! Miło znów zobaczyć posta od Ciebie :)) Bardzo się cieszę że na tym
        forum niespodziewanie udało mi się znależć bratnią duszę. Jak masz ochotę to ja
        nie mam nic przeciwko pisać na priv. mail'a (monikaaas@gazeta.pl)a będzie mi
        miło :)
        Zgadzam się z Tobą że idealizujemy sobie życie i nie potrafimy potem dostosować
        się (pogodzić) z sytuacją jaka nam zaistniała. Ja glęboko wierzyłam że moja
        miłość potrafi mojego partnera zmienić (że przestanie mi dogryzać), miałam
        nadzieję że się wszystko ułoży a tu proszę zamiast szczęśliwego happy endu
        takie rozczarowanie i "pamiątki" w psychice po nim... Wierzę w to że jakoś obie
        damy radę przetrwać te złe momenty i że los jeszcze się do nas uśmiechnie!
        Pozdrawiam Ciebie serdecznie!
        I do miłego w meilach...
    • karolparaklet Re: jak się z tego uwolnić? 21.05.16, 20:56
      Niech Bog bedzie uwielbiony za to narzedzie milosierdzia jakim jest ta nasza wspolnotowa modlitwa. Prosze za chora Danuske aby Pan uwolnil ja od depresji i nerwic. Litosciwy Panie badz uwielbiony. +
      Z wiarą i pełnym zaufaniem przyjmuję uwolnienie od depresji, nerwic, przekleństwa i dziękuję Ci za nie Jezu! Otwieram się teraz całkowicie na przyjęcie wszystkich Błogosławieństw, które dla mnie przygotowałeś. Amen.
    • ekspert.grupa_synapsis Re: jak się z tego uwolnić? 23.05.16, 00:20
      Witam,
      Niektóre wypowiedzi w tym wątku były napisane dawno, ale pomyślałam, że to stale ważny temat – ostatnio na forum było dużo rozmów o "toksycznych związkach" i postanowiłam napisać kilka słów. To co wydaje się najważniejsze w takich sytuacjach, to żeby zacząć myśleć o sobie i swoich odczuciach, a mniej skupiać się na partnerze. Osoby, które są w związkach, w których czują się wykorzystywane i źle traktowane, bardzo często skupiają się na swoich partnerach, starając się ich zrozumieć, a potem na nich wpłynąć i ich zmienić. Pojawia się złość, ale nie taka, która pomaga postawić ostrą granicę i się obronić, ale raczej wyrażana nie wprost lub zwracana przeciwko sobie. Osoba czuje się wtedy pokrzywdzona i źle traktowana, zastanawia się, jak to możliwe, żeby ktoś wobec niej się tak źle zachowywał, ale z jakiegoś powodu, nie potrafi zatrzymać tego zachowania i się obronić, potem zaczyna źle myśleć o sobie samej. To trochę tak, jakby zamiast złościć się na osobę, która jest wobec niej nie w porządku, to złości się sama na siebie. Powstaje błędne koło, bo jeśli sami siebie atakujemy, to obniża się nasze poczucie własnej wartości i jeszcze trudniej nam zadbać o siebie. Dlatego bardzo ważne jest, żeby skupić się na swoich odczuciach. Jeśli ktoś nas złości, to dajmy temu wyraz. Nie pozwalajmy się źle traktować – trzeba jasno mówić, kiedy się na coś nie zgadzamy i należy być w tym stanowczym. Jeśli druga osoba nas kocha lub lubi, to powinna te granice respektować, a jeśli tego nie robi, to można poważne się zastanowić, po co nam znajomość z taką osobą. Jest to bardzo ważne psychologicznie pytanie, bo często okazuje się, że w związkach w których się źle czujemy, z drugiej strony spełniamy jakieś swoje potrzeby, albo powtarzamy podobne, trudne doświadczenia z przeszłości. Dlatego często, żeby zrozumieć wszystkie motywacje, zarówno, te świadome, jak i nieświadome potrzebna jest psychoterapia. Czasami zdarza się również tak, że jak ktoś zaczyna postępować zgodnie z własnymi uczuciami, to dopiero wtedy zmiana w związku staje się możliwa – próby "wpływania" na partnera były nieskuteczne, ale asertywne wyrażanie uczuć, może spowodować, że i partner zacznie się zmieniać i tym samym związek poprawiać.
      Pozdrawiam,
      Joanna Jaroszek, psycholog
    • tepi1972 Re: jak się z tego uwolnić? 12.07.16, 09:21
      web.facebook.com/groups/ketaminawdepresji/
      Zapraszamy do nowo utworzonej grupy każdego, który widzi dla siebie nadzieję w antydepresyjnym potencjale Ketaminy,
      gdyż środki stosowane dotychczas nie przynoszą
      "wyczekiwanych" efektów.
      Jeżeli wpadłeś na jakieś nowe informacje dotyczące tej substancji lub masz zamiar dopiero zaznajomić się z tematem, to wal jak w dym!
      web.facebook.com/groups/ketaminawdepresji/
    • angia89 Re: jak się z tego uwolnić? 14.08.16, 12:39
      dygresja ale te leki to w ogóle mnie przerażaja jak kiedys spóbowałam ale zamulają! :/ ja korzystam z harmonizatorów Creatos polecam poczytać sobie
    • agisk Re: jak się z tego uwolnić? 07.09.16, 12:39
      Kwestie nieudanej miłości bolą najbardziej. Radzę odciąć się od niego, bo zmarnuje Ci całe życie. Na nieudany związek lekiem może być nowa miłość - ale z czasem, bez pośpiechu, ktoś komu zaufasz. Powodzenia
      • lucyna_n Re: jak się z tego uwolnić? 07.09.16, 14:36
        odpisałaś na post sprzed 10 lat, jaki to ma sens?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka