kia5
17.06.03, 11:20
Może podzielmy się naszymi - nerwicowców - sposobami walki z atakiem paniki?
Może chcoaiż jednemu/jednej z nas pomoże?
Moją historię możecie przeczytać w wątku "nawroty nerwicy", a - po krotce -
było to tak:
w podstawówce zaczęłam mdleć - sina twarz, trochę drgawek. Diagnoza:
padaczka. To właściwie wyrok, a nie diagnoza. Leki, no i moja mądra(w tym
zakresie) mama, ktora postanowiła, że dopóki się da - nikt się o padaczce nie
dowie. I tak szłam sobie na lekach przez podstawówkę (Klonazepam). W połowie
liceum lekarz neurolog stwierdzil, że odstawiamy. No i ataki powróciły. Znów
leki... Studia, zmiana lekarza - kolejna diagnoza: padaczka, próba
odstawienia - ataki warcają, znowu leki (walproina+relanium). No i klęska -
ataki są mimo brania leków. Na ulicy, na studiach, u znajomych. Szpitale,
ktotkie badania, dom i depresja, że jestem gorsza, że to mózg uszkodzony, że
któryś atak tak uszkodzi mi mózg, że będzie zostanie tylko dom pomocy
społecznej. Praca - ataki w pracy, jedni ludzie omijają, inni podchodzą
z "troską". Miejscowy lekarz doradza intensywniejszą kurację
przeciwpadaczkową.Moja neurolożka twierdzi, że jestem wyjątkowo zlosliwym
przypadkiem.
Pewnego dnia - randka i... nieszczęście atak na niej. Karetka, anestezjolog,
który "siłą" odwozi mnie do szpiala, ja się bronię, bo przecież wiem, co mi
jest... Tam (najlepszy szpital w mieście, a może i w kraju) miła pani
neurolog mówi mi już po 20 min. badaniu, że jej zdaniem to nie padaczka,
ale... NERWICA LĘKOWA. Znów badania, kompleksowe, pod okiem mojej "nowej"
pani neurolog. Diagnoza??? Padaczki nie ma i nigdy nie było. Mózg cały i
sprawny, a IQ znaaacznie powyżej przeciętnej. Poszłam do mojej dawnej
lekarki. Wiecie co mi powiedziała???????
"Jak to zwał tak to zwał - ważne, żeby się pani dobrze czuła!" Myślałam, że
to koszmarny sen, ale nie.
Zaczęło się leczenie żmudne i długie. Okazało się, że bez psychoiterapii się
nie da. A bez seroxatu też, bo po kilkunastu latach brania bezdenodiazepin
(Klonazepam, relanium, xanax) nie jestem w stanie sama ich odstawić.
Teraz nadal jestem na seroxacie, od dwóch miesięcy wolan już od
benzenodiazepin. Psychoterapia w toku. Mój prblem to - ekspresja emocji -
potrzeb; no i chęc kontrolowania sytuacji. I wiecie co mi pomaga, gdzy czuję
panikę??? Siadam wtedy i zaczynam się zastanawiać co chcę mieć pod kontrolą i
dlaczego albo co (np. jakie pragnienie chcę ukryć). W 98% pomaga...
Układam sobie życie, zaczynam być szczęśliwa. I mimo, że to nie mój zawód
zastanawiam się, jak mozna pomóc ludziom z nerwicą, bo to straszna choroba...
Pozdrawiam wszystkich
Kia