little_star
07.07.07, 14:12
Dlugo odwlekałam, żeby to napisać ale musze, bo widze, że dzieje się juz coś
nie tak :( Mam 21 lat, studiuje wymarzony kierunek, niestety na prywatnej
uczelni bo na państwową nie udało mi się dostac. Zaliczam rok za rokiem, bez
poprawek. Moze nie mam 5 ale ważne ze wszystkie egzaminy zdaje w terminie. Wg
mojej mamy powinnam sie wiecej uczyc i starac. Rok temu non stop suszyła mi
głowe o stypendium, a ja czułam nie dam rady, ale i tak wypruwałam sobie żyły.
Tak było nawet jak jeszcze chodziłam do podstawówki. Mama wymyśliła sobie, że
pójde o rok wczesniej do szkoly, i poszłam z tym, że od 2 semestru-umiałam
wszystko poza tym, że pisałam drukowanymi literami, wiec nauczycielka uznała,
że na koniec roku moge miec tylko 3 jako że nie przerobiłam całego materiału.
Mama uznała, że 3 to nie dla mnie więc poszłam ze swoim rocznikiem. Pierwszą 3
zarobiłam w 4 klasie podstawówki (dotąd same 5), płakałam bo bałam sie
powiedzieć mamie,że mam 3. Pierwszą pałę zarobiłam dopiero w liceum. Cały czas
byłam najlepszą uczennicą i mama pozwalała nawet na nie pójście do szkoły
jesli sie czegos dostatecznie nie nauczyłam. Wszystkie świadectwa miałam z
czerwonym paskiem, zadne inne. Zawsze byłam wybierana w szkole a to do
wręczania kwiatów, a to do przedstawień, przemówien itd. (mama byla
przewodnicząca rady rodziców). I tak to trwało. Teraz wiadomo- studia to nie
piątki i laury, ale mama zakorzeniła we mnie chyba chora ambicje.
Z kolei tato chciał ze mnie zrobić samodzielnego człowieka, stosował kary,
które mama zmieniała, pozniej przestał sie wtrącac w moje wychowanie bo uznał,
że to chyba nie ma sensu. Kiedy zmarł, zaczełam doceniac to jaki był, a był
stanowczy i uparty. Chciał dobrze, żebym teraz była inna. A ja boje sie wyjsc
sama, decydowac sama, przezywam kazdy egzamin podwójnie bo chce zeby wypadł
jak najlepiej.
Kiedy sie próbuje przeciwstawić mamie, słysze że jestem chora psychicznie i że
nie bedzie mi finansować mojego wykształcenia, wtedy od razu miękne bo mi
zalezy na tym, żeby skonczyc studia.
Obecnie mam nadciśnienie tętnicze, wychudłam, czasami robi mi się słabo. Pół
roku temu miałam problemy żołądkowe.
Psycholog u której byłam stwierdziła, że to na tle nerwowym, ale że jestem
inteligentna i wszystko rozumiem, tylko emocje mam zachwiane. Bede uczęsczac
na pscychoterapie.
Nie licze na odpowiedzi na ten post, chcialam sie tylko z kimś tym podzielić.
Dziękuje za przeczytanie i pozdrawiam