Dodaj do ulubionych

A co ze mną?

21.08.07, 14:54
Jedynaczka, mężatka, 2-letnie dziecko, praca, sukcesy zawodowe,
standart życia ponad przeciętną, a jednak czasami niewystarcza.
Pojawia się okresowo- znudzenie pracą, brak porozumienia z mężemw
sensie "porozumienia dusz", skłonności do zakochiwania się, co to?
Żyję zrywami- albo wszystko, albo nic. Jak palę to jak szalona, jem
tez jak szalona, jak rzucam palenie, uprawiam sporty, przechodze na
dietę, ale i tak wiem, że ten brak systematyczności mnie dopadnie i
zniszczy wszystko, boję się, że znów zacznę palić i to będzie
najważniejsza rzecz w moim życiu i jedyny sposób relaksu. Aktualnie
ucze sie nowej rzeczywistości, chcę pożyć aktywnie, zdrowo, narazie
jest ok, ale to kilka dni dopiero. Drażni mnie ten brak stabilizacji
w sensie psychicznym i emocjonalnym w moim życiu...co powiecie?
Osobowość depresyjna? U lekaża nie byłam, u psychologa jak byłam
nastolatką i chciałam rzucić szkołę i poświęcić się tylko swojej
pasji...
Obserwuj wątek
    • sneeper_1 Re: A co ze mną? 21.08.07, 15:17
      wyznajesz zasadę,że wszelkie tarcie jest marnowaniem energii,ale podchodzisz do
      tego nie po kolei dlatego należy dążyć do zdrowego srodka

      to niecalkiem prawda,ze dusza jest trescia ciala
      nadmiar tresci zubaza dusze
      • apple79 Re: A co ze mną? 21.08.07, 19:40
        Ja potrafię zyć albo "zdrowo" albo nie. to "nie" dostarcza mi wiele
        przyjemności w sensie ulotnym, na dłuższą metę mnie przytłacza. Z
        kolei teraz uczę się czerpać przyjemości bez używek, narazie to
        kilka dni, doła miałam na drugi dzień. Wtedy najprościej powiedzieć,
        jedno mam życie, co tam będe sobie narzucać, zakazywać i
        zajarać,olać wszystko, co budowało się dłuższy czas...
        • apple79 Re: A co ze mną? 27.08.07, 15:28
          nie pale ponad tydzień, prowadzę higienniczny tryb życia, ale co z
          tego? Bez przerwy dopada mnie jakaś TĘSKNOTA za czymś co było, co
          mogłoby być, jakieś ambicje wygórowane, pociąg do innych, nie wiem,
          ale to jest przerażające. Nie mam zadnych realnych problemów,
          wszystko rodzi się we mnie, ale ja lubię siebie, tylko ciągle bym
          chciała czegoś lepszego, najlepszego dla siebie...a może to nie
          depresja, tylko powinnam się wyleczyć z chorych ambicji??? Napiszcie
          co sądzicie, bo z nikim o tym nie rozmawiam, przeciez nie powiem
          mężowi, że myślę o innym facecie, który jest prawie zajęty, poza tym
          poaczyło nas tylko kilka spotkań, za miesiąc będę myśleć o innym,
          też pewnie z przeszłości...
          • kontrreformacja Re: A co ze mną? 27.08.07, 15:42
            Wiesz co, z tego jak piszesz o sobie, mam wrażenie, że się do
            jakiejś średniej porównujesz, że strasz się patrzeć obiektywnie.
            Praca, sukcesy, dziecko, higieniczny tryb życia. Jakby to były takie
            okienka w ankiece, które trzeba odfajkować. Wbrew temu, co piszesz,
            wydaje mi się, że masz realny problem: jesteś niezadowolona. Co z
            tego, że dla większości ludzi to co ty masz byłoby powodem do
            szczęścia? Może ty masz jakieś inne potrzeby? Weź się dobrze
            zatanów, czego właściwie chcesz. Bez oglądania się na obiektywne i
            realne wyznaczniki. I co jest takiego w tym facecie, czego nie ma
            twój mąż? Może to stabilizacja cię męczy i potrzebujesz nowych
            wyzwań?
            • demole Re: A co ze mną? 27.08.07, 16:05
              dedukuję że sie boi
              boi się swojego faceta
              boi sie że ten wstretny ropuch
              ten paskudny gad,
              jesli ją pocałuje, i ona liznie jego ust - to on,ten ropuch,stanie się Księciem
            • apple79 Re: A co ze mną? 27.08.07, 16:06
              Dzieki za odp. Masz w dużej mierze rację, męczy mnie to, ale nie
              moge tego zostawić, chicałabym robic coś, co by mnie pochłoneło, ale
              co to może być? Na wszystko potrzeba więcej czasu, ciężko mi też
              działać w pojedynkę, moge kogoś nakręcać, ale musze mieć kogoś obok.
              Czego nie ma mąz? Nigdy nie był moim przyjacielem, to typ osby,
              która własnie żyje wg. norm, praca jest bardzo ważna, byt
              materialny, nie ma praktycznie potrzeb emocjonalnych. tak naprawdę
              jestem sama ze swoimi fanaberiami. Chodzilismy ze sobą 6 lat i tak
              zostało, teraz jest 4 po ślubie, kocham go na swój sposób, ale nie
              jest to wymarzony związek, wolę spędzac czas ze znajomymi, wtedy
              jestem sobą. On mnie tłumi, dusi moje szaleństwo i nieprzyzwoitość
              wg. niego. O Boże, sama nie wiem, może iść do psychologa wygadac
              się..., da to coś? Zycia mi nie zmieni...jakieś doznania, uniesienia
              miłosne mi się marzą, poznawanie ciekawych ludzi, tęsknota za
              młodością (mam 28 lat)..., ale przecież nie mogępozwolić na
              realizację tego, przeciez nie bede miała ciągle nowych kochanków,
              czy romansów...
              • demole Re: jeślibyż rzeczywistośc względną była to niewes 27.08.07, 16:14
                • apple79 Re: jeślibyż rzeczywistośc względną była to niewe 27.08.07, 16:23
                  Co? Pisz człowieku jaśniej, bo nie kapuję Twoich pajęczyn myślowych,
                  wybacz. Albo wcale nie piesz.
                  • demole Re: jeślibyż rzeczywistośc względną była to niewe 27.08.07, 16:35
                    rozpropagować sposób na życie kosztem psychicznie chorego faceta jego własnymi
                    rękami / 15 lat do tyłu twoje
                    • apple79 Re: jeślibyż rzeczywistośc względną była to niewe 27.08.07, 16:42
                      O Boże... To chyba forum dla cierpiacych na depresję, a nie
                      psychicznie chorych z zaburzeniami osobowości, czasu i
                      przestrzeni...dokańczaj zdania tak apropos, bo nie siedzę w Twoim
                      umyśle i nie wiem o co Ci chodzi...


                      a dla pozostałych apropos sedna mojego posta-

                      wydaje mi się, że mam problem z akceptacja sibie w danym miejscu i
                      sytuacji, tzn. widzę siebie mieszkająca w Australii, po czym
                      mogłabym mieszkać w Anglii, chciałabym być w wielu miejscach i to
                      samo chyba dotyczy ludzi...chciałabym mieć ich wielu...
                      • lucyna_n Re: jeślibyż rzeczywistośc względną była to niewe 27.08.07, 17:01
                        Jeżeli to nie jest forum dla osób z zaburzeniami osobowości, to nie
                        jest to też forum dla Ciebie.
                        Moim zdaniem jesteś trochę snobką i nie chcesz się pogodzić że jesteś
                        "zwyczajna", chcesz żeby Cię niosło coś, jakaś tęskonota
                        niewypowiedziana. Żebyś była, "wyżej i więcej" niż przeciętna reszta.
                        Oczywiście mogę się mylić, w końcu to tylko forum.
                        • demole Re: chodzi za mna pauga, juz kiedys mnie to spotka 27.08.07, 17:12
                          i niszczyła wszystkie moje posty ara ara
                      • duola77 Re: jeślibyż rzeczywistośc względną była to niewe 27.08.07, 17:19
                        Niedojrzałość emocjonalna? Infantylność? Psycholog uściśli- tylko co
                        z tym fantem zrobisz?
                        • nienill Re: jeślibyż rzeczywistośc względną była to niewe 27.08.07, 17:30
                          duola77 napisała:

                          Psycholog uściśli- tylko co
                          > z tym fantem zrobisz?

                          wqrzy sie, krzyknie, ze psycholog jest "gupi", ucieknie z gabinetu i
                          dalej bedzie sie uzalac nad swoim okropnym, nudnym zyciem na innym
                          forum
              • nienill Re: A co ze mną? 27.08.07, 17:36
                apple79 napisała:

                > Czego nie ma mąz? Nigdy nie był moim przyjacielem, to typ osby,
                > która własnie żyje wg. norm, praca jest bardzo ważna, byt
                > materialny, nie ma praktycznie potrzeb emocjonalnych. tak naprawdę
                > jestem sama ze swoimi fanaberiami.
                czyli dostalas dokladnie to czego moglas oczekiwac.
                a teraz zbiera Ci sie na marudzenie??? przykro mi. swiat tak nie
                dziala.
                • apple79 Re: A co ze mną? 27.08.07, 18:49
                  Po co te gupie docinki? nie zgrywaj twardziela, bo gdyby tak było,
                  to byś na forum o depresjii nie wchodził. A ja marudzę, bo od tego
                  sa fora, poza tym nikt Cię nie zmusza do czytania, a na iinych
                  forach nie wyżalam się, bo czynię to po raz pierwszy, także cienkiu
                  z Ciebie psycholog...Nie znasz mnie, a oceniasz na podstawie kilku
                  postów. Może i jestem snobistyczna (bardzo pejoratywne słowo)tak jak
                  ktoś napisał, ja bym raczej powiedziała, ze to wygórowne ambicje,
                  które mnie meczą, ale nie jestem w stanie nad tym zapanować, nad tą
                  wieczną tęsknotą za "?",to skąś się wzięło we mnie i meczy mnie od
                  lat...
                  • duola77 Re: A co ze mną? 27.08.07, 19:11
                    apple79 napisała:

                    > ze to wygórowne ambicje,
                    > które mnie meczą, ale nie jestem w stanie nad tym zapanować, nad

                    > wieczną tęsknotą za "?",to skąś się wzięło we mnie i meczy mnie od
                    > lat
                    trollujesz na całego :P
                    • demole Re: A co ze mną? 27.08.07, 19:18
                      rzeczywiście
                      czasem patrze co pisze i zostaje w pamięci

                      mógłbym przysiąc że było papuga, a jest pauga

                      było 900 zł....walnałem tylko stówkę ,..i uszło
                      • apple79 Re: A co ze mną? 27.08.07, 19:21
                        Przykro mi, ale nie wiem o czym do mnie mówicie...nawet nie wiem, co
                        znaczy "trollować" w necie?
                        Wiem tylko, że trole żyją w Norwegii, co prawda mam tam rodzinę :)
                        • demole Re: A co ze mną? 27.08.07, 19:24
                          internet powoli chodzi,
                          za bardzo powoli..do zarypania,...ale tylko czasami ...nie mam komu pokazać..
                          • wyrdlove1 Re: A co ze mną? 27.08.07, 20:05
                            Mi pokaż:)...
                  • nienill Re: A co ze mną? 27.08.07, 22:12
                    apple79 napisała:

                    > także cienkiu
                    > z Ciebie psycholog...
                    nie jestem psychologiem, a jakos przewidzialam, ze zaczniesz krzyczec
                    • apple79 Re: A co ze mną? 28.08.07, 09:31
                      spoko, fajnie, że można pogadac na tym forum...
                      • demole Re: A co ze mną? 28.08.07, 10:50
                        bioenergoterapeuci,..jasnowidze,..plotkarze,cóż...
                        byle gardzło nie bolało,
                        spokojna starość nie istnieje i tak, najwyżej na cmentarzu
                        • demole Re: A co ze mną? 28.08.07, 10:55
                          grobowy spokój nigdy nie jst dobry,
                          w psychiatryku ,jak przygnieciony kamieniem,
                          brak dzieci w domu odzywa się krzykiem szaleńca,
                          zdławiony krzyk szleńca gazem obozu smierci,
    • mskaiq Re: A co ze mną? 28.08.07, 12:05
      Mysle ze nie istnieje osobowosc depresyjna. Raczej brak zrozumienia
      ze niestabilnosc psychiczna bierze sie z wysokiej emocjonalnosci.
      Palenie czy jedzenie jak szalona to wlasnie objawy wysokiej
      emocjonalnosci.
      Dobrze ze zaczelas cwiczyc, ale musisz cwiczyc codziennie aby
      zmiejszyc emocjonalnosc. Zaczelas to robic, jesli bedziesz potrafila
      obronic cwiczenia fizyczne to bedziesz w stanie odzyskac kontrole
      nad Soba.
      Bez tej kontroli bardzo szybko moze pojawic sie depresja.
      Piszesz o paleniu jako o sposobie relaksu. palenie poglebia napiecia
      a nie likwiduje ich. Kiedys palilem 60 papierosow dziennie, musialem
      to rzucic, to nie jest sposob na relaks to jest sposob aby poglebic
      stres.
      Staraj sie nie byc znudzona praca. Kiedy do mnie przychodzilo takie
      znudzenie wkladalem wiecej uwagi w to co robilem, staralem sie byc
      bardziej zaangazowany w prace niz normalnie.
      Jesli bedziesz tak dzialala to znudzenie praca zacznie znikac i znow
      bedzie wszystko dobrze.
      Staraj sie szukac porozumienia z Mezem. Pamietaj ze cokolwiek chcesz
      osiagnac u Meza to staraj sie to realizowac kiedy jest w dobrym
      nastroju. Wtedy bedzie Cie sluchal, wtedy bedzie Ci latwiej sie z
      Nim dogadywac.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • apple79 Re: A co ze mną? 28.08.07, 15:33
        Bardzo dziękuję za mądrą odpowiedź. nie palę już drugi tydzień,
        tylko często mnie dopada nuda, bo tu gdzie mieszkam nie ma zbyt
        wiele możliwości do aktywnego działania, no i brak chętnych osób...,
        a samej nie bardzo mi się chce.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka