czekolada_z_orzechami
26.08.07, 17:58
Czytam obecnie "O sztuce miłości" Ericha Fromma.
Ciekawa książka, dosć trudna, ale wyraźnie przedstawia miłość w różnych aspektach- miłość rodzicielską, miłość Boga, erotyczną i do samego siebie.
Autor wyjaśnia, że jeżeli człowiek kocha w sposób produktywny, kocha również samego siebie; jeżeli potrafi kochać tylko innych, nie potrafi kochac w ogóle.
Egoizm i miłość własna nie tylko nie są tym samym, ale sa wręcz przeciwstawne.
Egoista kocha siebie nie za wiele, ale za mało; w rzeczywistości nienawidzi siebie, czuje się pusty i zawiedziony.
Prawdą jest, ze egoiści nie potrafią kochać innych, ale nie potrafią też kochać siebie samych.
Najlepsze jest to, że Fromm twierdzi, iż brak egoizmu jest gorszy od samego egoizmu, bo np. dzieci wychowywane przez nieegoistyczną matkę, boją się zawieść jej oczekiwania, ciąży na nich poczucie, by nie sprawić jej zawodu, a pod płaszczykiem cnoty ujawnia się niechęć do życia.
Prawdziwą miłość można zobaczyć tylko wtedy gdy dzieci sa kochane przez matkę, która kocha samą siebie.
Jaki z tego wniosek? Taki, że większość depresantów nie kocha wogóle bo pielęgnują (świadomie bądź nieświadomie) niechęć do siebie.
Okej, przynajmniej u mnie się sprawdza.