Dodaj do ulubionych

Toksyczna matka kontra moj maz a moja depresja

28.08.07, 11:17
Juz nie wiem, co robic. Dzisiaj sie zupelnie rozkleilam. Rycze i rycze ciurkiem.
Zacznijmy od tego ze jestem mloda mezatka - powinnam sie cieszyc moim
szczesciem, ale... moja matka nie cierpi mojego meza. Do slubu bylo jako tako,
ale po... Nie twierdze, ze moj M. nalezy do spokojnych ludzi, czasem cos tam
palnie, ale normalna osoba albo by mu odpowiedziala, albo by olala sprawe.
Moja zakompleksionej matce przeszkadza chyba to, ze dobrze sie nam powodzi i
ze sie kochamy. Nastepnego dnia po slubie, a przed wyjazdem na miesiac
miodowy, kiedy przyszlismy sie pozegnac siedziala zamknieta w ciemnosci w
pokoju i przezywala. Kiedy weszlam to w szlochach zaczela mi mowic jak to mnie
kocha, ze moj maz ja ponizyl (bo moja siostra doniosla jej, ze czepnal sie,
dlaczego moja pozegnala sie z nim na weselu na koncu, mimo ze stal obok mnie).
No i dodala na koniec, ze po powrocie mam sie z nim nie zjawiac w domu.
Miesiac miodowy uplynal tak sobie. mimo pieknej podrozy nie moglam sie nia
cieszyc - naleze do osob, ktore rozpamietuja sprawe. W dodatku ze wzgledow
zdrowotnych nie moglismy sie cieszyc "urokami podrozy poslubnej", wiec
wpadalam w histerie co ktorys dzien. Nie wiem, jak moj maz wytrzymal.
Przed slubem moja matka caly czas starala mi sie wytykac jego wady, co chwile
mi dogadywala na jego temat, do niego tez odzywala sie ironicznie. Moj maz w
przeciwienstwie do mnie nie nalezy do potulnych, wiec go to wkurzalo.
Jak sie dowiedzialam od siostry matka czekala "z nadzieja", kiedy moj obecny
maz mnie pusci kantem, kiedy chodzilismy ze soba. Teraz ponoc tez nie daje nam
wiekszych szans.
Mam juz tego serdecznie dosyc. Ona zatruwa mi zycie, co najgorsze nie potrafie
sie jej postawic, boje sie przy niej odezwac. Najgorsze, ze do mnie tez ma
stosunek ironiczny, jesli cos zrobie nie tak, zawsze jest zwalana wina na
mojego M, ze pewnie sie tak od niego nauczylam. Dzisiaj dostalam opieprz, ze
nie dalam Tacie na imieniny prezentu tylko mu zyczenia zlozylam. A ja
zamierzalam dac mu cos wiekszego na urodziny. :( No ale oczywiscie uslyszalam
zapytanie, czy przejelam juz nawyki mojego meza, ze imienin to sie nie
obchodzi (co nie jest prawda).
Chcialabym sie od niej totalnie odseparowac. To niemozliwe, bo mieszkamy w
jednym miescie. ostatnio nie dzwonilam do rodzicow przez 3 dni. Kiedy
zadzwonilam 4ego, matka w ogole nie chciala ze mna rozmawiac, obrazona, ze o
nich zapomnialam i nie dzwonie nawet, zeby sie dowiedziec ze zyja.
Sama przyjaciol nie ma, mimo ze uwaza sie za super sympatyczna, i mowi ze
wszyscy dokola ja lubia, tylko "ci zli i niedobrzy" czyli moj maz i jego
rodzice cos sobie ubzdurali na nia i mają cos do niej.
Czuje, ze jej pesymizm i zle nastawienie odbijaja sie na mnie. Dluzej tak nie
wytrzymam, boje sie, ze ktoregos dnia bedzie mi tak bardzo zle, ze cos sobie
zrobie.
Ratunku!
Obserwuj wątek
    • mskaiq Re: Toksyczna matka kontra moj maz a moja depresj 28.08.07, 13:27
      Musisz sie nauczyc nie kupowac negatywnosci innych ludzi. Za kazdym
      razem kiedy Twoja Matka cos powie Tobie o Twoim Mezu natychmiast
      budzisz w Sobie zal nad Soba a to przynosi lzy i wiele bolu. Nie
      mozna tego robic bo to prowadzi do depresji.
      Niech Sobie mowi, im mniej bedziesz zwracala na to uwagi tym lepiej
      dla Ciebie i Twojego zwiazku.
      Sprobuj cwiczyc fizycznie, codzienny bieg, rower, itp pomoglby Ci w
      opanowaniu tego zalu i odzyskania kontroli nad Soba.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • nelly36 Re: Toksyczna matka kontra moj maz a moja depresj 28.08.07, 14:24
        Przypuszczam ,że mama jest dobrze urządzoną pracowitą,może ładną,ale niestety
        niezbyt poważną osobą,

        Nie wiem czy nie znam dwóch takich osób,
        jedną kobiete, i jednego mężczyznę,obie osoby mieszkają daleko od siebie i
        prawie się nie znają,ale łączy je jedna rzecz : zadowolenie z życia,..są
        kontente,"Pan Bóg im darzy"
      • edna27 Re: Toksyczna matka kontra moj maz a moja depresj 28.08.07, 14:48
        Dziekuje za pocieszenie. Marzylam o milej rodzinie, nie takiej jak moja, gdzie
        Wigilie jedlismy w 4 (rodzice, ja i siostra), bo moja sie poklocila z rodzina
        Taty, (jej rodzina mieszka w innym miescie). Staralam sie zawsze robic tak, by
        byla zadowolona, ale ktos madry mi kiedys powiedzial, ze ona zeruje na moim
        poczuciu winy i zebym przestala zwracac na nia uwage. To chyba byla prawda.
        Tylko ze ja nie czuje tyle sily w sobie by cos jej powiedziec - czasem potrafila
        sie obrazic i nie odzywac do domownikow przez kilka dni.

        Byc moze dochodzi tu jeszcze moja zazdrosc o moja siostre i jej narzeczonego -
        jego moja matka b. lubi - moze dlatego, ze to obcokrajowiec, a ona zawsze
        marzyla, zeby wyjsc za obcokrajowca, co sie jej nie udalo. Moze dlatego, ze
        wydaje sie jej sympatyczniejszy od mojego M. :(

        Kiedys chodzilam na taniec nowoczesny - bylo calkiem fajnie. Wracalam do domu
        zadowolona, ale rozwiazali grupe. Pracuje w domu, przez to rzadko wychodze, no
        moze do sklepu na zakupy, czy jak trzeba cos zaniesc do firmy. Taka praca jest z
        jednej strony fajna, bo decyduje o swoim czasie, a z drugiej strony caly czas
        siedze w robocie!
        Moim najwiekszym przyjacielem jest ciotka - siostra mamy, ktora strasznie sie
        mna przejmuje, a ja dzwonie do niej czasem i wylewam swoje zale - to dla mnie
        swego rodzaju terapia. Nie chce jej ciagle zatruwac glowy, bo przeciez ma swoje
        problemy, ale raz na jakis czas musze sie komus wygadac, bo inaczej bym pekla.
        • kontrreformacja Re: Toksyczna matka kontra moj maz a moja depresj 28.08.07, 15:56
          Edna,

          Piszesz, że nie wiesz co robić, a mi się wydaje że jest wręcz
          przeciwnie: dobrze wiesz. Widzisz, że mama jest toksyczną, trudną
          kobietą, która manipuluje tobą. Bardziej jej zależy na tym, żeby cię
          kontrolować niż żebyś była szczęśliwa. Obraża się o każdy twój krok
          w stronę samodzielności. Nie dzwonisz 3 dni - foch, wychodzisz za
          mąż - foch. To jest niesprawiedliwe. Twoja mama zachowuje się jak
          dorosłe dziecko, które chce, żeby świat kręcił się wokół niej i
          najwyraźniej jest święcie przekonana, że ma takie prawo. Ty ją
          kochasz i zalezy ci na jej miłości i dlatego dajesz się manipulować.
          Ale moim zdaniem masz rację, kiedy piszesz, że dalej tak być nie
          może.

          Moim zdaniem powinnaś odbyć tzw. poważną rozmowę z mamą. Powiedzieć
          jej, co ci sie nie podoba. Że nie chcesz, żeby obrażała twojego
          męża, żeby wymuszała na tobie posłuszeństwo itd. Że kochasz ją, ale
          dalej nie możesz żyć w ten sposób. Przygotuj się na ciężką sytuację,
          bo mama jako wytrawna manipulantka na pewno wybuchnie płaczem,
          będzie cię straszyć, że ją do grobu wpędzisz, wyzwie cię od
          wyrodnych córek i zrobi wszystko, żeby wpedzić cię w poczucie winy.

          Będziesz się czuła podle, bo ona tak cię wychowała. Sumienie cię
          będzie gryzło. A walczysz tylko o prawo do tego, żeby być oddzielną
          osobą, a nie adoratorką swojej mamy.


          > Staralam sie zawsze robic tak, by byla zadowolona, ale ktos madry
          mi kiedys powiedzial, ze ona zeruje na moim poczuciu winy i zebym
          przestala zwracac na nia uwage. To chyba byla prawda.
          > Tylko ze ja nie czuje tyle sily w sobie by cos jej powiedziec -
          czasem potrafil a sie obrazic i nie odzywac do domownikow przez
          kilka dni.

          Musisz w sobie tę siłę znaleźć, inaczej ona będzie cię kontrolować.
          Porozmawiaj z męzem - on na pewno będzie dla ciebie wsparciem.
          Jest dużo książek na temat tzw. "toksycznych rodziców". Kup sobie
          może jakąś - pozwoli ci się uporać z poczuciem winy. Szczególnie
          polecam ci ksiązki Alice Miller. Możesz też zajrzeć na forum
          Humanitas - tam jest dużo wypowiedzi na temat relacji z rodzicami.
          forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?s=b06659dd659ea4bd8455065df1adf286&showforum=25

          Dużo tam jest o dzieciach molestowanych, bitych itd, ale jest też
          sporo cennych myśli dla osób z matkami zaborczymi, kontrolującymi,
          tyranizującymi swoje dzieci.

          Najgorsze w tym wszystkim jest to, że twoja mama na pewno nie robi
          tego złośliwie. Ona sama ma ze sobą problem, z którym sobie nie
          radzi. Dlatego nie chodzi o to, że masz ją znienawidzić i nigdy
          więcej siędo niej nie odezwać. Po prostu musisz ją nauczyć, że
          emocjonalnym szantarzem nic nie wskóra. Że wasze stosunki będą
          lepsze, jeśli zacznie odnosić się z szacunkiem do ciebie i twojego
          męża.

          Trzymaj się i bądź silna.
          • nienill Re: Toksyczna matka kontra moj maz a moja depresj 28.08.07, 17:57
            kontrreformacja napisała:

            > Moim zdaniem powinnaś odbyć tzw. poważną rozmowę z mamą.
            Powiedzieć
            > jej, co ci sie nie podoba. Że nie chcesz, żeby obrażała twojego
            > męża, żeby wymuszała na tobie posłuszeństwo itd. Że kochasz ją,
            ale
            > dalej nie możesz żyć w ten sposób. Przygotuj się na ciężką
            sytuację,
            > bo mama jako wytrawna manipulantka na pewno wybuchnie płaczem,
            > będzie cię straszyć, że ją do grobu wpędzisz, wyzwie cię od
            > wyrodnych córek i zrobi wszystko, żeby wpedzić cię w poczucie winy.
            Przygotuj sie tez na to, ze ta rozmowa (przynajmniej na poczatku)
            nie zmieni absolutnie NIC w zachowaniu Twojej mamy, ale i tak
            powinnas ja odbyc. Powiedz jej, ze nie zyczysz sobie, aby Cie tak
            dluzej traktowano, a potem konsekwentnie to egzekwuj. Jest to
            systuacja, w ktorej jesli sama nie zaczniesz sie szanowac, to Twoja
            mama NIGDY nie bedzie respektowala Twoich uczuc i decyzji. Jej nie
            zmienisz, ale swoje zachowanie i stosunek do calej tej sytuacji
            możesz.

            > > Staralam sie zawsze robic tak, by byla zadowolona, ale ktos
            madry
            > mi kiedys powiedzial, ze ona zeruje na moim poczuciu winy i zebym
            > przestala zwracac na nia uwage. To chyba byla prawda.
            (to glupio zabrzmi, ale...) obejrzyj sobie jakis odcinek superniani.
            Tam jest cale morze emocjonalnych szantazystow - sa troche mniejsi
            od Twojej mamy, ale metody postepowania maja dokladnie takie same i
            bardzo podobnie nalezy sobie z nimi radzic.

            > > Tylko ze ja nie czuje tyle sily w sobie
            popros meza o pomoc - od tego jest

            by cos jej powiedziec -
            > czasem potrafil a sie obrazic i nie odzywac do domownikow przez
            > kilka dni.
            To jest jej problem, a nie Twoj. Ignoruj to.

            > Najgorsze w tym wszystkim jest to, że twoja mama na pewno nie robi
            > tego złośliwie. Ona sama ma ze sobą problem, z którym sobie nie
            > radzi.
            Ale to nie jest powod dla ktorego masz jej caly czas pozwalac
            zatruwac sobie zycie.
    • lucyna_n Re: Toksyczna matka kontra moj maz a moja depresj 28.08.07, 16:18
      Odetnij wreszcie pępowinę
      obydwóm Wam ulży.
      Rozwalić komuś malżeństwo to straszne świństwo.
    • rzeznia_nr_5 Re: Toksyczna matka kontra moj maz a moja depresj 28.08.07, 18:23

      "Kucharz, zlodziej, jego zona i jej kochanek"


      taki film byl greenawaya,tak misie luzno skojarzylo z tytulem watku
    • karimata3 Re: Toksyczna matka kontra moj maz a moja depresj 29.08.07, 16:50
      Jesteś bardzo bardzo niesprawiedliwa. Sama przyznajesz,że mezowi zdarza się coś
      palnąć, bo jest nerwowy. Ty go rozgrzeszasz, bo jesteś zakochana. Ale przyjdzie
      pewnie (oby nie ) moment, kiedy Twój mąż palnie coś w stosunku do Ciebie.
      Ciekawe czy wtedy wszystko po Tobie spłynie. za zachowaniem mamy kryje się
      zal,że w pewnym sensie "traci" córkę. Ona tak to czuje. A Ty nie masz za grosz
      empatii. Nie zasatanawiasz się,że mama czuje się samotna, nie dzwonisz do niej
      kilka dni, a powinnas pomyśleć,co kobieta czuje, kiedy wyprowadziło się z domu
      jej najkochańsze dziecko. Twój maż bardzo brzydko mamę traktuje-jak można
      musztrować teściową za to,że podeszła do niego na końcu. On powinien jej więcej
      zrozumienia i szacunku okazać.Ty wymagasz dyplomacji tylko od mamy-a od męża.
      czy powiedziałaś mumżeby się mamy nie "czepiał"? Nie-bo jesteś tak zakochana,że
      nie widzisz nikogo wokół Was. Przeciez można jakoś mamie pomnóc przejść przez tą
      sytuację, jaką jest wyfrunięcie dziecka z gniazda domowego. Ty jednak wolisz
      mamę opluwać na forum. A może jest tak,że mama nie ma znajomych nie dlatego,że
      taka jest niesympatyczna, ale że po prostu poświęciła Ci mnóstwo czasu. Może jej
      reakcje są takie na wyrost, trochę teatralne, ale porozmawiaj ją i zpewnij,że
      nadal jest dla Ciebie ważna w życiu i że nie straciła Ciebie-zobaczysz ,że pomoże.
      • nienill Re: Toksyczna matka kontra moj maz a moja depresj 29.08.07, 17:15
        masz dzieci??
        • karimata3 Re: Toksyczna matka kontra moj maz a moja depresj 30.08.07, 23:57
          oczywiście,że mam, dlatego rozumiem matkę autorki. To jasne,że mama nie powinna
          rozbijać córce małżeństwa, ale ja nie myślę,żeby to robiła i tego chciała. A
          córcia jest egoistką. Nie powiedziała o matce tutaj na forum ani jednego dobrego
          słowa. Ale jakoś ją ta kobieta wychowała,
          Poza tym radzę poczekać do pierwszej awantury z mężem, oczywiście nie musi jej
          być, ale na pewno będzie, bo ile znacie par, które się nie kłócą albo nie mają
          kryzysów? I wtedy pomyśli sobie szanowna córeczka,że mam w wielu sprawach się
          nie myliła.Zapaliła mi się lampka alarmowa, kiedy autorka napisała,że mąż
          nerwowy i czasem coś palnie.Jemu mamę wolno obrażać, a córcia nic na to? No to
          pozwalaj kochana, pozwalaj dalej. Kiedyś się przeciwko Tobie odwróci. Ja jestem
          szczęśliwą mężatką kilka kryzysów przeszłam,ale moje doświadczenie życiowe
          życiowe jest takie-że nigdy nikomu nie pozwolę na moją mamę powiedzieć ani
          słowa. Bo ona też płakała jak wychodziłam za mąż, ona widziała wady mojego męża
          i wszystko, co mówiła było prawdą. A jak mnie zdradził , to własnie ona
          przytulała mnie i pocieszała. I własnie ona (tak!) odradzała rozwód. Rozwiodłam
          się i tak, ale kiedyś mówiłam,że nigdy nie przedstawię jej swojego partnera,
          gdybym go zmieniła. Prawda jest taka, że ona pierwsza (po mnie oczywiście) go
          poznała. I nie żałuję tego.
          Szanowna córeczko- ty matki nie kochasz, gdybyś maiała odrobinę empatii
          właściwie oceniłabyś zachowanie matki.
          Powinnaś się wstydzić.
          • nienill Re: Toksyczna matka kontra moj maz a moja depresj 31.08.07, 00:10
            karimata3 napisała:

            > oczywiście,że mam,
            czy ktos z tego forum ma zdrowych rodzicow?
      • nienill Re: Toksyczna matka kontra moj maz a moja depresj 29.08.07, 17:18
        karimata3 napisała:

        za zachowaniem mamy kryje się
        > zal,że w pewnym sensie "traci" córkę. Ona tak to czuje. A Ty nie
        masz za grosz
        > empatii.
        to sa jej emocje i ona _sama_ musi sobie z nimi poradzic.
        jesli zdecydowala sie na dzieci to jednoczesnie zgodzila sie na to,
        ze pewnego dnia one "odfruna". taka kolej rzeczy.
      • lucyna_n Re: Toksyczna matka kontra moj maz a moja depresj 29.08.07, 17:57
        Raz jest się młodym i po to jest młodość żeby się nią cieszyć i być
        szaleńczo zakochanym. Matka jako starsza i bardziej doświadczona
        osoba powinna być wyrozumialsza niż młoda zakochana dziewczyna
        dopiero co wkraczająca w świat.
        Matka ktora uważa że dziecko powinno po zamążpójściu żyć nadal tak
        jakby ślubu nei było,i chce być zawsze nr 1 w życiu swojego dziecka
        nie ma racji. To bolesne, ale to jest jej problem, musi go rozwiązać
        sama, albo z psychologiem, bo to nie jest normalne. Rozmawiać,
        szukać porozumienia owszem trzeba , ale owoc takich rozmów często
        jest marny.
    • ilquad Robisz postepy 29.08.07, 19:01
      Po pierwsze pozycz od kogos dyktafon i nagraj ja jak sie tak
      zachowuje albo mowi takie niemile rzeczy.
      Po drugie nie dzwon dluzej niz trzy dni. To jest duzy sukces,
      oderwalas sie od niej.
      Jak zdecydujesz sie z nia skontaktowac, to z pewnoscia zacznie na
      ciebie najezdzac, ze to i tamto, to wtedy pusc jej te jej wyrzygi i
      niech sama siebie poslucha.

      Nie jestes juz jej corka. Jestes zona. Masz prawo do wlasnego
      zycia.
    • edna27 Do karimata3 31.08.07, 17:06
      Witaj! Dzisiaj jestem spokojniejsza, wiec na spokojnie Ci odpisze. Zacznijmy od
      tego, ze mam te swoje 28 lat i uwazam, ze w koncu powinno sie we mnie zauwazyc
      dorosla osobe, ktora ma prawo do własnych decyzji, a nie dziecko. Przed slubem
      mieszkalam z przyszlym mezem przez rok, a i wczesniej czesto u niego bywalam,
      wiec mama miala czas, by sie pogodzic z "utrata" corki, zwlaszcza ze ma jeszcze
      druga. Nie przecze, ze to na mnie, jako pierworodną bardziej sie chuchalo i
      dbalo, oczywiscie jestem Mamie wdzieczna. Jednak to moja siostra, jak to sie
      mowi, potrafila sobie mame "wychowac" - nigdy nie podnioslam glosu na matke, nie
      wyobrazam tego sobie , w przeciwienstwie do siostry, ktora glosno wyraza swoje
      niezadowolenie i kloci sie czasem z mama na noze (pokloca sie, pokloca i spokoj
      - gdybym ja sprobowala, mialabym przerabane). Byc moze, mama faktycznie czuje ze
      traci corke, ale czy to oznacza, ze mam byc od niej uzalezniona? Z tego co
      pamietam, na naukach przedmalzenskich mowili, ze po slubie to malzonek jest na
      pierwszym miejscu. Nie wyobrazam sobie, zebym co chwile , z kazda pierdolka do
      niej dzwonila. Moze jestem według ciebie jakas dziwna.

      Odnosnie mojego meza i jego komentarza, ktory tak Cie zbulwersowal - nie
      doczytalas dokladnie. Maz ponoc (nie bylo mne przy tym, nie slyszalam)
      nastepnego dnia po slubie powiedzial ten komentarz do swojej matki. Niestety,
      usłyszała go moja "kochana" siostra, która nie omieszkala doniesc o tym mojej
      mamie. Domyslam sie,jaki miala w tym cel. Niedawno ucielam sobie pogawedke z
      tata. Kilka rzeczy mi sie wyjasnilo, miedzy innymi to, ze siostra "uprzejmie"
      donosila o wszelkich wypowiedziach mojego meza, ktore wypowiedzial przy niej, a
      ktore mogly mame zranic, mimo ze on w jej obecności roztropnie milczał.
      Co do rozmowy z mama - przeprowadzilam takowa przed slubem. Na spokojnie z nia
      rozmawialam, tlumaczac ze musze poczuc sie w koncu dorosla, ze nie zawsze moge
      ja odwiedzac w tygodniu, gdy jestem w okolicach. (Kiedys z premedytacja
      zadzwonila bedac pod moim domem, ze jest kolo domu, ale nie wejdzie, bo spieszy
      sie do siebie - typowe zagranie na moim poczuciu winy).
      Co do kolejnego punktu. "Corcia" do pewnego momentu bronila mamy i probowala
      sobie tlumaczyc jej zachowanie. (Chociaz czy sympatyczne jest ironicznym tonem
      komentowanie przy podniesieniu plecaka meza - "jaki ciezki, pewnie od tych
      pieniedzy co tam nosisz", czy ciągłe chwalenie z domieszka krytyki - "byłoby
      super, ale..."). W pewnym momencie kielich sie po prostu przelal.
      Nie jestem slepo zakochana, jak to sugerujesz, bo widze wady meza. Czasem sie
      klocimy, ja rycze, a potem sie godzimy. Unikamy ciszy w domu - jak sie wkurze,
      to staram sie nie milczec. Maz wyciaga ode mnie o co chodzi. Ty masz złe
      doswiadczenia, nie znaczy to, ze kazdy musi miec podobne. Dlaczego moj maz
      potrafi dogadac sie z moim ojcem i bardzo go lubi? Maz nie potrafil
      zaakceptowac, czemu moja siostra jest traktowana lepiej ode mnie i to miedzy
      innymi wplynelo na pogorszenie stosunkow miedzy nim a przyszla tesciowa. Pewnie
      powiesz - maz Cie nakrecil przeciwko. Tak wlasnie, jak sadze, mysli moja mama. A
      ja mysle, ze po prostu doroslam i zaczelam zauwazac pewne rzeczy, ktorych
      wczesniej nie zauwazalam.

      P.S. Nie chcialam zrobic z tego postu "opluwania" kogokolwiek. Mimo tego, co
      sobie o mnie myslisz, zalezy mi wlasnie chyba za bardzo, zeby wszystko bylo
      super, zeby sie wszyscy kochali i zeby rodzina ktora zalozylam nie przypominala
      w 100% mojej wlasnej. Jest mi okropnie przykro, ze jednak nie bedzie tak, jak
      sobie wymarzylam. (Nie musze dodawac, ze mojego ojca tesciowie lubia, a mama gra
      im na nerwach, ale to juz inna historia.)
      Tamtego dnia bylam w kompletnym dolku, chcialam napisac to, co we mnie siedzi,
      chcialam sie wygadac i czekalam na jakies opinie na temat. Za twoja tez dziekuje.
      • karimata3 Re: Do karimata3 01.09.07, 17:01
        Chyba trochę niesprawiedliwie Cię oceniłam-niestety krótki post na forum sprzyja
        takim powierzchownym ocenom. Zastanawiam się teraz, czy warto się wypowiadać,
        znając urywek przedstawiony przez konkretną osobę.
        Można kogoś tutaj niesłusznie skrzywdzić lub wybielić. Nie znaczy to,że wycofuję
        się z tego, co napisałam. Po prostu starałam się spojrzeć na sprawę wzrokiem
        mamy. A to dlatego,że ja kiedys tez byłam dla swojej niesprawiedliwa. Ona nie
        była idealna, ale mnie kochała i kocha. Teraz jestem mamą chłopaka, który jest
        zakochany, widzę przeokropne wady mojej (oby nie) przyszłej synowej i dopiero
        teraz widzę, jak trudno zachować dystans, jak trudno się nie wtrącać. I
        zrozumiałam teraz naprawdę dużo. Ty też zrozumiesz.
        W twojej sytuacji widzę większą toksyczność Twojej siostry, niż mamy-może kiedyś
        usiąść i zmusić do rozmowy we trójkę? W każdym razie bardzo ciepło zyczę Ci
        rozwiązania problemów. Twoja mama na pewno nie postępuje racjonalnie , nie ma w
        tym logiki ani rozsądku-są emocje, z którymi sobie nie radzi (ktoś napisał,że to
        jej problem)-ale to jest Twoja mama-chyba troszkę chora mama. Nie zostawiłabyś
        jej, gdyby miała grypę lub nowotwór. To też choroba-mama ma depresję, problemy
        emocjonalne-może zaproponuj wizytę u psychoterapeuty. Jeśli zobaczy,że Cię może
        stracić, to całkiem możliwe, że się zgodzi. Użyj dyplomacji-tyle dla matki
        możesz zrobić. Jasne,że lepiej cieszyć się szczęściem małżeńskim niż rozwiązywac
        cudze problemy, ale może warto powalczyć o zdrową rodzinę. A mąż niekoniecznie
        musi cierpieć za Ciebie,że siostrę lepiej mama traktuje, ma szansę Ci to
        wynagrodzić i wyrównac.
        Edno-jeszcze raz wszystkiego dobrego-szczerze
        • edna27 Re: Do karimata3 02.09.07, 00:01
          Faktycznie, na forum nie zawsze da sie napisac wszystko i o wszystkim. CZasem
          dochodzi do skrotow myslowych. WIesz, jakies 2-3 lata temu moja mama
          przechodzila depresje. Wychodzila z niej jakies pol roku. Nie znaczy to, ze do
          konca z niej wyszla. Byc moze to tez jest powodem takiego a nie innego jej
          zachowania. W sercu czuje ogromny zal do siostry, bo mimo, ze kiedys bylo miedzy
          nami tak sobie, to ostatnio czulam, ze jednak sie do siebie zblizylysmy. Kiedy
          wypierala sie, ze nic nie powiedziala mamie, pomyslalam, ze moze faktycznie to
          prawda i jej bronilam. Co za ironia losu :((( Moze kiedy wroci z wakacji
          przyjdzie czas na powazna rozmowe w cztery oczy...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka