czekolada_z_orzechami
09.10.07, 21:00
Powiedziałam dziś znajomej, ze mam depresję. "Ty? niemożliwe! jesteś najbardziej luzacką i optymistyczna osoba jaką znam! Nigdy nie panikujesz, jesteś baardzo pozytywną osobą".
Hm. Bardzo.
Po fluoksetynie zatraciłam wszelkie zahamowania, nie mam wyrzutów sumienia (a'propos- jutro mam zaliczenie i NIC jesczcze nie umiem), pozbyłam się nieśmiałości.
Nerwy mnie gryzą od środka. Rajuśku.
Druga strona medalu- myśli samobojcze. Nie mam po co żyć. Płycizna emocjonalna, "wisimito" na wszystkich frontach.
Pytalam dziś w kosmetycznym o żyletki.