Dodaj do ulubionych

Pożegnanie

    • empeka Witaj! 07.08.03, 18:48
      Niebora, za długo siedzisz cicho. daj głos.
      Pa
      Marta
      • blue_a Dołączam się 08.08.03, 10:38
        Dokładnie tak. Odezwij się.

        Blue_a
    • niebora Ciągle jestem 08.08.03, 13:11
      Cześć; Dziękuję Wam, że jeszcze o mnie pamiętacie. Trochę drętwy teraz jestem
      przez te leki i nic mi się nie chce. Dlatego od kilku dni spędzam noce na
      rybach, a do pracy zaglądam na krótko. Fajnie jest tak posiedzieć samemu nad
      wodą i posłuchać jak nocą toczy się w niej życie. Mam nawet niezłe rezultaty -
      średnio jeden duży karp przez noc. Przed chwilą właśnie wróciłem z Nielisza.
      Lubię ten zbiornik, bo 800 ha wody, to już pełen tajemnic i niespodzianek
      ekosystem. Czasami brak snu sprawia, że wracają czarne myśli, ale generalnie to
      jest mi wszystko jedno i przestałem się przejmować. Widziałem wczoraj chłopca
      na wózku inwalidzkim. Zamist rąk miał kikuty , a nogi jak powykręcane patyczki.
      Pomyślałem, że nic jeszcze nie wiem o cierpieniu, życiu i śmierci. On nie ma
      nawet możliwości podjęcia decyzji. Więc siedzę tak sobie nad wodą lub w pracy i
      nic nie robię. Czasami śpię 16 godzin. Wczoraj uprasowałem i włożyłem czystą
      koszulę. Dziś miałem wyczyścić buty ale mi się nie chciało. Tak po prostu
      powiedziałem sobie " nie chce mi się ..." Przecież tak naprawdę to nic nie
      muszę. Jeść też mi się nie chce i dzięki temu schudłem. Znowu pasują na mnie
      stare ubrania. Posiedzę w pracy do 15 i jadę znowu do Nielisza. Wędki
      zostawiłem oparte o ścianę u znajomego gospodarza. Dzisiejszego karpia też.
      Wieczorem pewnie zjemy go razem popijając brandy własnej roboty.
      Pozdrawiam Was. Piotr
      • looserka Re: Ciągle jestem 08.08.03, 16:03
        niebora napisał:

        > Cześć; Dziękuję Wam, że jeszcze o mnie pamiętacie. Trochę drętwy teraz jestem
        > przez te leki i nic mi się nie chce. Dlatego od kilku dni spędzam noce na
        > rybach, a do pracy zaglądam na krótko. Fajnie jest tak posiedzieć samemu nad
        > wodą i posłuchać jak nocą toczy się w niej życie. Mam nawet niezłe rezultaty -

        > średnio jeden duży karp przez noc. Przed chwilą właśnie wróciłem z Nielisza.
        > Lubię ten zbiornik, bo 800 ha wody, to już pełen tajemnic i niespodzianek
        > ekosystem. Czasami brak snu sprawia, że wracają czarne myśli, ale generalnie
        to
        >
        > jest mi wszystko jedno i przestałem się przejmować. Widziałem wczoraj chłopca
        > na wózku inwalidzkim. Zamist rąk miał kikuty , a nogi jak powykręcane
        patyczki.
        >
        > Pomyślałem, że nic jeszcze nie wiem o cierpieniu, życiu i śmierci. On nie ma
        > nawet możliwości podjęcia decyzji. Więc siedzę tak sobie nad wodą lub w pracy
        i
        >
        > nic nie robię. Czasami śpię 16 godzin. Wczoraj uprasowałem i włożyłem czystą
        > koszulę. Dziś miałem wyczyścić buty ale mi się nie chciało. Tak po prostu
        > powiedziałem sobie " nie chce mi się ..." Przecież tak naprawdę to nic nie
        > muszę. Jeść też mi się nie chce i dzięki temu schudłem. Znowu pasują na mnie
        > stare ubrania. Posiedzę w pracy do 15 i jadę znowu do Nielisza. Wędki
        > zostawiłem oparte o ścianę u znajomego gospodarza. Dzisiejszego karpia też.
        > Wieczorem pewnie zjemy go razem popijając brandy własnej roboty.
        > Pozdrawiam Was. Piotr

        Wiesz jak się cieszę "słysząc" Cię właśnie takim? Że jest lepiej, może nigdy
        nie będzie w 100% dobrze, ale zawsze może być lepiej i jeszcze trochę...
        Trzymaj się, udanycj połowów
        loo
        • dziczu Re: Ciągle jestem 11.08.03, 14:50
          Hallo! Właśnie wczoraj powróciłam z urlopku... Wypoczęłam,
          naładowałam "baterie". Było świetnie. Piękne góry te Tatry, wiecie jak ktoś
          widzi tak urzekający cud przyrody i twierdzi, że Boga nie ma to chyba jest
          ślepy. W każdym razie polecam Tatry, oczywiście z rozwagą. Jej brak kończy się
          zazwyczaj tragicznymi wypadkami.
          Cieszę się Niebora, że znalazłeś jakieś hobby. To dobry znak, że zaczynasz
          żyć. Tak trzymaj dalej i nie poddawaj się
          Mam też powoli znajduje wyjście z labiryntu jakim jest depresja. Okazuje się,
          że jej dusza znajduje pocieszenie i ukojenie w Bogu, świadomości Jego
          istnienia. Najważniejsze, że zaufałaś, On Cię prowadzi. Pozdrawiam wszystkich
          forumowiczów i wiernych fanów wątku "pożegnanie".
        • allina Piotr... 19.08.03, 09:27
          Mnie z wszystkiego wyciągną effectin. Uważam, że to rewelacyjny lek. 8 cód
          świata. Próbowałeś?
          • jack_london o tym co pisales, Piotrze 17.09.03, 12:51
            Swietny tekst - ladnie napisany i mądrze; nieczesto sie takie czyta.
            Jestes niezwyklym czlowiekiem - i to TY wlasnie mialbys umierac? Wsrod tlumu
            ktory niczym sie nie wyroznia?
            Swiat w srodku jest dziki a na zewnatrz szalony, jak mowila Lula w "Dzikosci
            Serca".

            Zyj po to zeby myslec, to juz wystarczajaco warto.
      • aretuza Re: Ciągle jestem 09.08.03, 18:00
        Bądź dobrej myśli!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • aretuza Re: Ciągle jestem 09.08.03, 18:01
        Bądź dobrej myśli!!!!!!!!!!
        • spinkaa Re: Ciągle jestem 09.08.03, 19:12
          Nieboro - Piotrze
          Po raz pierwszy, nieco przypadkiem, weszłam na forum depresja i od razu
          przyszło mi spotkac sie z Tobą - zegnającym się ze swiatem. Jeszcze nie
          zdążyłam wszystkiego przeczytac, mam duzo pracy, a więc i za chwilke wyjde w
          ogóle z gazety, aby mnie nie kusiło.
          Nie moge jednak powstrzymac się przed kilkoma - na razie - słowami.
          Piotrze - popełniłbys straszliwy błąd, nieodwracalny i całe szczęście, że -
          przynajmniej chwilowo - odstąpiłes od tego zamiaru. Oczywiście Ty owego błędu
          juz byc nie czuł, Ciebie by nie było.
          Jestes jednak myślącym człowiekiem, bardzo myślącym, i mam wrażenie, ze
          dokładnie wiesz - mimo, iz Twoja psychika, a właściwie dusza jest chora - że
          danego nam zycia nie warto, nie trzeba i nie mozna pzrerywac ot tak, bo "nie
          potrafie dłużej". I nie chodzi tutaj o wiarę, religie, wszak sama jestem osobą
          niewierzacą.
          Twój Bóg jest w Tobie. Podobnie jak Twój diabeł. A dokładniej: w Twojej
          popieprzonej (wybacz słowo) rodzinie. Im szybciej wyzwolisz sie spod jej
          władzy, tym wczesniej poczujesz nareszcie smak zycia. To nie są banały. jestem
          starsza troszke od Ciebie, wiele widziałam, słyszałam, przeżyłam.
          Dlatego wiem na pewno - Piotrze, akurat Ciebie szkoda by było, szczególnie
          Ciebie, więc poczekaj jeszcze troche. Twoim jedynym problemem jest rodzina, ona
          jest chora, a nie Ty.
          Musze kończyc, wracam do pracy, bo mam swoej terminy. Bo chce mi się życ,
          pomimo czasami ogromnych problemów, moze nawet i trudniejszych, niz Twoje
          (wybacz). Wróce tu jednak jeszcze i jesli zechcesz, powiem więcej, co myśle o
          sprawie: Twojej i podobnych.
          Dobrze, że zyjesz i nie umieraj, dopóki nie poznam Cie bliżej. Zgoda?
          Serdecznie podrawiam Ciebie i wszystkich tutejszych Forumowiczów: jestście
          wspaniali:)))
          spinkaa
      • empeka Re: Ciągle jestem - i tak trzymaj 11.08.03, 19:48
        niebora napisał:

        > Przed chwilą właśnie wróciłem z Nielisza.
        Gdzie to jest?

        > Wędki zostawiłem oparte o ścianę u znajomego gospodarza.
        Dzisiejszego karpia też.
        > Wieczorem pewnie zjemy go razem popijając brandy własnej
        roboty.
        Gril czy inna technika?

        Pozdrawiam
        Marta
      • evpak Re: Ciągle jestem....i ja tez.......:O)))))))))))) 12.08.03, 15:57
        Jak tak szczegolowo opowiadasz o tym co robisz to mnie chyba tez
        wolno...wlasnie pakuje dwie walizy i mase roznych utensyljow, poniewaz pojutrze
        wybieramy sie cala rodzinaka, czyli mamusia, tatus i 3 slodkie dzieciaczki do
        Wloch na piekne wakacje,bedziemy 450 km poza Rzymem na poludnie, konkretnie
        Kalabria.Juz sie bardzo ciesze, bo moze, moze poprawi to moje smopoczucie i
        bede mogla zyc bez prochow, chociaz przez rok czasu to byloby cos.Zamierzam tez
        wrocic po urlopie do terapi.Ostatnio probowalam sama odstawic tabletki,ale po
        tyg. bez, okazalo sie ze jestem na 250 obrotach.Zaczelam nawet sama do siebie
        przeklinac,a to juz nie ja, to jakas obca osoba, zaczelam sie siebie bac i
        wzielam prochy.Piotrze ile ja razy myslalm o samobojstwie.Ale chyba jestem na
        to za slaba ale najwazniejsze to fakt posiadania trojki wspanialych dzieci i
        kochanego meza.Nie mam prawa stwarzac moim dzieciom i mezowi, sytuacji, ktorej
        sama doswiadczylam jako dziecko.Ja tez wyroslam w toksycznej rodzinie w dodatku
        z ojczymem.Moj ojciec opuscil nas nie z wyboru, zginal w tragicznym wypadku
        kiedy mialam 3,5 rooku i od tamtej pory chyba tak naprawde jestem w
        depresji.Pamietam, ze swiat sie dla mnie zawalil, a nikt tego nie rozumial,
        wszyscy mysleli, ze ja go nie pamietam, ze szybko zapomne.Czesto plakalam bez
        powodu i zamknelam sie w sobie.Mialam szczescie w wieku dojzewania natrafic na
        fantastycznych ludzi, mlodzierz, ktora pokazala mi ile jest we mnie dobrego,
        ba, nawet lepszego od niektorych innych.Dzieki temu od lat zyje jako osoba
        pewna siebie, smiala ,ale pewnie domyslacie sie, ze tylko na zewnatrz.Musialam
        sie w wieku 20 lat nauczyc nowego jezyka i wyjechac z kraju na dluuugi
        czas.teraz pomimo perfekcji mowy,aklimatyzacji w nowym otoczeniu, czuje sie
        zawsze odrobine gorsza wsrod ludzi, ktorzy mowia o mnie, to moja przyjaciolka a
        tak naprawde jestm im obca i oni mnie coraz bardziej tez.Odezwe sie gdy wroce,
        moze jeszcze tu bedziecie, zycze wam udanego lata i nie odchodzcie,potrzebuje
        was....sciskam, Ewa
        • empeka Re: Ciągle jestem....i ja tez.......:O))))))))))) 12.08.03, 19:45
          Ewo, opowiedz jak było jak wrócisz. Będziemy tu. Baw się dobrze
          Marta
          • dziczu Re: Ciągle jestem....i ja tez.......:O))))))))))) 12.08.03, 21:19
            Ja również będę czekać na wieści od Ewy ale i od Piotra jak tam sobie rybki
            łowi. Coś mi się zdaje, że ten wątek zrobił się czymś w rodzaju klubiku "sami
            swoi"...i coś w tym jest. Miłego urlopowania.
            • empeka Ciągle jestem....i ja tez.......:O))))))))))) 10.09.03, 04:56
              dziczu napisała:

              > Ja również będę czekać na wieści od Ewy ale i od Piotra jak tam
              sobie rybki
              > łowi. Coś mi się zdaje, że ten wątek zrobił się czymś w rodzaju
              klubiku "sami
              > swoi"...i coś w tym jest. Miłego urlopowania.

              Opiszecie swoje wakacje, nawet te bezwyjazdowe?

              Pozdrawiam
              Marta
              • empeka Re: Ciągle jestem....i ja tez.......:O))))))))))) 10.09.03, 04:58
                To miało pójść jako osobny wątek. Przepraszam za zamieszanie
                Marta
      • empeka Re: Ciągle jestem 18.08.03, 17:58
        niebora napisał:

        > jadę znowu do Nielisza. Wędki
        > zostawiłem oparte o ścianę u znajomego gospodarza. Dzisiejszego
        karpia też.
        > Wieczorem pewnie zjemy go razem popijając brandy własnej roboty.
        > Pozdrawiam Was. Piotr

        Gdzie ten Nielisz?
        Czy karpie wciąż biorą?

        Pozdrowienia
        Marta
      • jack_london Re: Ciągle jestem 12.09.03, 22:09
        Rany.. jak ja bym chciala tak jak Ty moc sobie siedziec na rybach.. Czas by mi
        tak mijal spokojnie, czasem nic nie chce tylko tego zeby nic sie nie dzialo,
        nie trzeba bylo walczyc, byc asertywnym, pozytywnym i co tam jeszcze ..
        pozdrawiam.
    • aenne Re: Pożegnanie 11.08.03, 16:45
      taaaaakiej ryby
      nie znam, ale pozdrawiam
    • niebora Granica 28.08.03, 17:21
      Istnieje taka granica, po przekroczeniu której jest człowiekowi wszystko
      jedno. Potem jest już tylko lęk przed konsekwencjami. Więc ciągle czekam na
      pretekst, na coś, co usprawiedliwi i uzasadni ostateczne rozwiązanie. Potrzebny
      mi bodziec wystarczająco silny, by przełamać tę ostatnią barierę strachu.
      Przestałem już walczyć. Tylko tak sobie łykam te prochy i czekam. Dlaczego mam
      być odpowiedzialny za moje życie, skoro nikt uprzedził mnie o ryzyku i nie
      zapytał czy chcę ? Jak można odpowiadać za coś na co nie ma się żadnego
      wpływu ?
      • blue_a Re: Granica 28.08.03, 18:07
        Cześć, mam Cię.

        Pretekst, aby żyć...
        Do diabła, ja nie wiem.

        Łykanie prochów...
        Psychiatrzy z forum nie pochwalą mnie, ale...nie łykaj tego co, co Ci
        przepisują. Nie wszystko. Zmień psychiatrę. Proszę.

        Próbuję przytrzymać Cię przy życiu, bo uważam, że warto.

        A wiesz? Mam dziś pomalowane paznokcie na różowo. Jak dziewczynka, lat 3. Mam
        jakby więcej. Po co Ci to piszę. Przecież to drobiazg. Kolejny kamyczek z
        mojej "filozofii życiowej". Życie tak naprawdę składa się z drobiazgów. Zatem
        spróbuj istnieć kolejne 10 sekund, potem kolejne. Obiecujesz?

        • empeka Primum non nocere 28.08.03, 19:28
          blue_a napisała:
          > Pretekst, aby żyć...
          > Do diabła, ja nie wiem.
          Pytanie nie było do tych, co nie wiedzą!

          >
          > Łykanie prochów...
          > Psychiatrzy z forum nie pochwalą mnie, ale...nie łykaj tego co, co
          Ci
          > przepisują. Nie wszystko. Zmień psychiatrę. Proszę.

          Blue_a, popełniasz zbrodnię!
          Milcz, kiedy nie masz czegoś mądrego do powiedzenia. W tej chwili
          namawiasz bardzo chorego kolegę na zwiększenie ryzyka utraty
          życia!
          Zdaj sobie z tego sprawę i nie szczebiocz o paznokietkach.

          >
          > Próbuję przytrzymać Cię przy życiu, bo uważam, że warto.
          To rób to lepiej, nie partacz.
          [...]
          > Życie tak naprawdę składa się z drobiazgów. Zatem
          > spróbuj istnieć kolejne 10 sekund, potem kolejne. Obiecujesz?

          Uproszczone poglądy na życie bywają urocze. Przy ciężkiej depresji
          doprawdy nie działają.
          Ale też bym była szczęśliwa, gdyby Niebora się nie poddał.
          Czego Mu życzę gorąco.
          Marta
          • blue_a Cześć, Marta 29.08.03, 11:16
            Nie ukrywam, że mnie wkurzyłaś. OK, głęboki oddech i po kolei. Zacznę od tego,
            że moim celem nie jest traktowanie Piotra jak "przypadku", pacjenta etc. To,
            co piszę idzie z serca i śmiem twierdzić, że jest - mimo wszystko - niegłupie.
            Masz prawo twierdzić inaczej. Nie szczebiocę o paznokietkach. To cholernie
            mało ważne, ale na co dzień są nieumalowane. Jeśli mam przekazać, co "autor
            miał na myśli", proszę: odwracanie uwagi.
            Nie jestem niepoważną osobą, co pewnie wynika dla Ciebie z moich słów.
            Zbytnie intelektualizowanie uważam za niepotrzebne. Ja nie jestem maszyną.
            Przepraszam, że bez zahamowania wspomnę tu Panią, która jest tu z nami od
            niedawna. Ta Pani leci słowami z podręcznika. Pozdrowienia dla Pani Iwony,
            która miała odwagę wyjść ze schematów. Proszę odpoczywać, a potem wrócić do
            nas.

            Słowa Koppa, którego lubię (z pamięci, bo do e-cafe nie przyniosłam ze sobą
            biblioteki): wszyscy żyjemy w świecie "nie wiem". Na swój użytek produkujemy
            jakieś "sensy".

            Marta, ja też. Jeśli żyjesz w świecie "Wiem", pokaż mi do niego drogę. Bez
            ironii.

            Piotrze, wybacz, jeśli moje słowa zaszkodziły Ci.

            Marta. Homini errare est.
            Pozdrawiam.
      • dziczu Re: Granica 28.08.03, 20:14
        Niebora!!! Co ty? Nie leć w kulki, tylko weź się w garść! Pamiętaj, że póki
        ty nie uśmiechniesz się do świata on nie uśmiechnie się do ciebie. Trochę
        chęci, dobrej woli i naszej pomocy i będzie dobrze...tylko przetrwaj te trudne
        chwile. Niebora, jeśli umrzesz zwątpimy wszyscy w sens tego pisania. Bądź
        dowodem na to, że nie piszemy do ŚCIANY !!!!
    • niebora Nadal jestem 08.09.03, 16:11
      Przepraszam, że nie odpowiedziałem na kilka listów. Leki, nawet te najnowszej
      generacji, to tylko "przygłuszacze". W dodatku działają nieselektywnie. Nie
      chcę się już zabić, ale żyć też mi się nie chce. Nie reaguję na bodźce
      negatywne, ale pozytywne też nie robią na mnie wrażenia. Miałem parę dni
      urlopu. Złapałem kilka dużych karpi i jednego szczupaka. Staram się przeżyć
      następny dzień i dotrwać do wieczora. Potem zasnę i gdy się obudzę będzie
      kolejny dzień. Nie wyobrażam sobie jak mogą wytrzymać ludzie, którym w depresji
      towarzyszy bezsenność.
      Poza tym ciągle czuję, że czegoś mi brakuje, że coś powinienem zrobić. Mimo, że
      nie potrafię zwerbalizować tej powinności mam poczucie winy wynikającej z
      zaniechania.
      Pozdrawiam. Piotr
      • looserka Re: Nadal jestem 08.09.03, 16:21
        Wierzę, że pewnego dnia obudzisz się i uśmiechniesz się do życia - takim małym,
        niepewnym półuśmieszkiem, ale jednak... Chciałabym ,aby tak się stało.
        Spóbuj
        L.
      • empeka Re: Nadal jestem 08.09.03, 18:02
        niebora napisał:

        > Nie chcę się już zabić, ale żyć też mi się nie chce. Nie reaguję na
        bodźce
        > negatywne, ale pozytywne też nie robią na mnie wrażenia.

        Piotrze, czyli jest postęp :-)
        Spod kreski awansowałeś na poziom parteru. Racz to zauważyć.
        A smak życia poczujesz już niebawem.

        Serdeczności
        Marta
        • dziczu POMYŚL O TYM 08.09.03, 20:36
          Aby tak dalej Niebora!
          Pamiętaj, że budzenie się w Tobie chęci do życia wymaga czasu. Nic nie dzieje
          się od razu. Widzę, że powoli odbijasz się od dna. Pomyśl też, czy to Twoje
          uczucie zaniechania czegoś, braku czegoś, czy to nie jest ciche wolanie duszy
          za rozwojem duchowym, za Bogiem. Nie mówię tu o konkretnej religii ale o tym,
          że duchowość czlowieka jeśli jest uboga i zamknięta na kontakt ze swórcą
          umiera w taki sposób jak sam tego doświadczyłeś, jest jak wyschnięta roślina
          pozbawiona korzenia i życiodajnej wody.
          Pomyśl o tym, zrób to dla siebie.
    • niebora Wczorajszy dzień 11.09.03, 13:56
      Gdy wracałem z pracy, w bramie mojego domu usłyszałem wołanie : "Panie
      mecenasie !". Odwróciłem się. Za mną szedł brudny, obdarty, bezdomny mężczyzna.
      Buty związane sznurkiem i torba przewieszona przez ramię. Nijak nie mogłem
      skojarzyć jego twarzy. Zaczął coś mówić o tym, że jego sprawa o rentę jest na
      dobrej drodze, że ma już wszystkie potrzebne dokumenty. Przeprosiłem go
      tłumacząc się brakiem czasu i uciekłem zanim zdążył poprosić o 2 zł wsparcia.
      Słyszałem jego słowa za plecami i czym prędzej wszedłem na schody. Dopiero
      wtedy dotarło do mnie, że tak naprawdę uciekam przed samym sobą. Nie chodziło
      nawet o zażenowanie, że ktoś mnie z nim zobaczy. Tak naprawdę w najgłębszych
      zakamarkach mojego ego przeraźliwie boję się, że za miesiąc, za rok mogę
      wyglądać dokładnie tak jak on. Dzieli mnie od niego tylko kilka przypadkowych
      zdarzeń i cienka granica upływającego czasu. Zbiegłem po schodach zawstydzony,
      że nie udzieliłem wsparcia samemu sobie. Bezdomnego już nie było. Znikł z
      zaułkach starego miasta.
      Pojechałem z poczuciem winy do fryzjera, któremu daję zawsze 5 zł napiwku. Przy
      okazji wstąpiłem do mojego przyjaciela z lat szkolnych. Okazało się, że ma
      gości, ale nie chciał mnie już wypuścić i wszedłem na górę. Ku mojemu zdumieniu
      za stołem pełnym butelek alkoholu siedział dyrektor wydziału gospodarki
      mieszkaniowej, u którego dwa tygodnie temu złożyłem podanie o przydział
      mieszkania służbowego, w którym tymczasowo mieszkam. Nawet zakład pracy poszedł
      mi na rękę i wystosował pismo z prośbą o zawarcie umowy na przedmiotowy lokal
      bezpośrednio ze mną. Byłem właściwie pewny, że jest to tylko formalność i
      zapytałem go kiedy mogę oczekiwać decyzji. On na to, że sprawa jest
      beznadziejna i nic nie może zrobić żebym dostał ten lokal ponieważ nie spełniam
      kryterium niskiego dochodu przypadającego na jednego na członka rodziny.
      Wtedy pojąłem, że granica dzieląca mnie od spotkanego włóczęgi zmalała w jednej
      chwili o połowę. Wystarczy już tylko bym stracił pracę, a za trzy miesiące będę
      wyglądał tak jak on. To pojechałem dzisiaj na cmentarz i wykupiłem miejsce na
      grób. Po śmierci będę miał swój dom. Chciaż jest mi właściwie wszystko jedno co
      zrobią z moim ciałem.
      Ostatecznie zyskałem kolejny argument przemawiający za autodestrukcją. Może im
      szybciej ona nastąpi tym lepiej ?
      Pozdrawiam. Piotr
      • dziczu Re: Wczorajszy dzień 11.09.03, 16:13
        Oj Niebora, Niebora....nie wpędzaj się w złe myśli, czy nie widzisz, że
        rzeczywistość nie jest taka jak ci się wydaje? Ty sam nakręcasz w sobie
        poczucie beznadzieji. To bez sensu. Każdy z nas może stracić pracę, zostać
        porzucony przez męża, żonę i znaleźć się na marginesie życia. Każdy może stać
        się bezdomnym. Oczywiście niepowodzenia są obecne w naszym życiu (tak jak
        Twoje z tym mieszkaniem), ale pamiętaj: jak nie drzwiami to oknem. Trzeba
        dążyć do spełniania swoich marzeń różnymi drogami, a niepowodzenia trzeba
        uznać jako oczywiste ryzyko.
        Na koniec jeszcze jedna refleksja. Bardzo często właśnie Ci bezdomni potrafią
        lepiej cieszyć się ze swojego życia, niż osoby, którym nic nie brakuje. Pomyśl
        o tym i raczej nie wybieraj się na cmentarz zamieszkać w grobie, bo bardzo się
        na Ciebie ZDENERWUJĘ!!!!!!!
      • empeka Re: Wczorajszy dzień 11.09.03, 16:58
        niebora napisał:

        > /.../ i czym prędzej wszedłem na schody. Dopiero wtedy dotarło
        do mnie, że tak naprawdę uciekam przed samym sobą. /.../
        > Zbiegłem po schodach zawstydzony,
        > że nie udzieliłem wsparcia samemu sobie. Bezdomnego już nie
        > było. Znikł w zaułkach starego miasta.

        > Pojechałem z poczuciem winy do fryzjera, któremu daję zawsze 5
        zł napiwku.
        > /.../
        > Ku mojemu zdumieniu za stołem pełnym butelek alkoholu siedział
        > dyrektor wydziału gospodarki mieszkaniowej,
        > /.../ On na to, że sprawa jest beznadziejna i nic nie może zrobić
        > żebym dostał ten lokal ponieważ nie spełniam kryterium niskiego
        > dochodu przypadającego na jednego na członka rodziny.

        > Wtedy pojąłem, że granica dzieląca mnie od spotkanego włóczęgi
        > zmalała w jednej chwili o połowę. Wystarczy już tylko bym stracił
        > pracę, a za trzy miesiące będę wyglądał tak jak on.

        > To pojechałem dzisiaj na cmentarz i wykupiłem miejsce na
        > grób. Po śmierci będę miał swój dom. Chciaż jest mi właściwie
        wszystko jedno co zrobią z moim ciałem.

        > Ostatecznie zyskałem kolejny argument przemawiający za
        > autodestrukcją. Może im szybciej ona nastąpi tym lepiej ?
        > Pozdrawiam. Piotr

        Drogi Piotrze, pozwoliłam sobie wypunktować pewne kluczowe
        frafmenty Twego listu.
        Jesteś wspaniałym pisarzem!
        Czytałam ten tekst z rosnącą przyjemnością, co może choć trochę
        Cię ucieszy.
        Lepiej nie uciekaj tylko w te małe formy (choć je doceniam) - bo
        one mogą się okazać niezbyt lukratywne.
        Tymczasem wystarczy, żeby szczęśliwy traf skrzyżował Twoje kroki
        nie z facetem od dystrybucji mieszkań, a z guru jakiegoś
        "opiniotwórczego" periodyku. Wtedy natychmiast zdobywasz
        uznanie, pieniądze, propozycje współpracy i zamówienia na wywiady
        i eseje.
        Twój nastrój skacze o kilka stopni w górę, czujesz, że życie jest
        piękne.
        Bo ono takie jest.

        Pointa z domem na cmentarzu nieco grobowo zabrzmiała, ale czarny
        humor, to też humor ;-)

        Ściskam Cię jak bliskiego przyjaciela
        Marta

        PS. Przyszło mi do głowy jednak także, że Ty tym pisarzem już i tak
        jesteś...?
        M
        • blue_a Marta, 11.09.03, 20:13
          pomyślałam tak samo...
          ten facet jest pisarzem.

          Piotrze, kazałam Ci przeczytać Zweiga.
          Przeczytałeś? :)

          I trzymam kciuki, abyś ciągle utrzymywał się na powierzchni albo wyżej.

          O.K.?
          • empeka Re: Blue_a 11.09.03, 21:12
            A kt?rego Zweiga kazałaś i dlaczego?

            Wiesz, ja już prawie nie czytuję powieści. Raczej wtedy mnie
            nachodzi na nie chęć, kiedy pragnę "prawdziwej fikcji". To skrótowy
            zapis, ale oczy mi się kleją, więcej nie dam rady. Ostatnio ożywam
            nocami, więc jeśli tej nocy się ocknę, a będziesz ciekawa, to coś
            napiszę. Może na priva?
            Pa
            Marta
            • blue_a och Ty :) 12.09.03, 09:48
              Będę taka, jak jestem.
              Dla siebie cholernie ciekawa :) I ciekawska jak dziecko. Ale nie wścibska :)

              Pisałam Piotrowi o opowiadaniach Zweiga. Poczekaj, mam nadzieję, że nie złamię
              tajemnicy korespondencji, jeśli trochę przekopiuję.

              Dlaczego ludzie wolą na priva...

              Ja nie jestem ekshibicjonistką i nie w tym rzecz, aby mnie wszyscy czytali -
              nie. Jakoś mi się wydaje, że prywatne maile sa bardziej zobowiazujące, "duszne".

              (Zauważyłaś? Ani Ty, ani ja nie podałyśmy swojego wieku w stosownym wątku :)
              Podoba mi się to :)

              Ale nie ukrywam, że interesuje mnie, co studiujesz/-ałaś. A jeśli nie, to i tak
              nie ma to wpływu na moje postrzeganie Ciebie :) Ale idę o zakład, że studia.
              Nieważne :)

              Jest pytanie, dlaczego znowu "rozwalam" wątek i piszę OT.
              Mogłabym sobie powędrować na forum "Książki", ale tam pisałabym do anonimowych
              ludzi. Was znam i na prawdę bez Was chorowałoby się...głupiej.

              Dobra, cytat.

              "Opowiadanie Zweiga z tomu "24 godziny godziny z życia kobiety". O
              kobiecie, która ratuje spłukanego hazardzistę, który chce odejść
              (zabić się), śpiąc z nim. Może dlatego odruchowo napisałam o
              przytuleniu, tego może potrzebujemy najbardziej. I ta kobieta,
              śpiąca z nieznajomym w końcu mężczyzną, wydaje mi się MIMO WSZYSTKO
              czysta, dziewicza."

              Równoważniki zdania, bo taki mam czasem styl.

              Pa, Ania
              • empeka Re: och Ty :) 12.09.03, 20:19
                blue_a napisała:

                > Będę taka, jak jestem.

                Ktoś coś innego proponował ;_) ?

                > Dlaczego ludzie wolą na priva...
                Wolą, bo wiedzą, że ktoś ich znienacka nie zleje lodowatą wodą lub
                inwektywami.

                > Podoba mi się to :)
                Mnie też :-)

                > Równoważniki zdania, bo taki mam czasem styl.

                Aniu, zakładam nowy wątek na interesujący nas temat: "Czym się
                interesujesz?"

                Pa-pa
                Martra
      • kathy.t Re: Wczorajszy dzień 17.09.03, 11:57
        Bardzo cieple pozdrowienia dla Piotra !

        Kathy.
    • otryt Każda zmiana frustruje barana :-))) 16.09.03, 13:15
      „Tyle lat to dawno miałam, a szkoda, bo tęsknię za tym wiekiem. A jeśli chodzi
      teorię na temat zmiany to może jest to Twoja teoria.
      Moim zdaniem każda zmiana
      frustruje tylko "barana"
      a człowiek zmianę przyjmuje
      gdyż rozumem się posługuje
      "Baran" w depresję się w pędzi
      i nic... tylko nad nią zrzędzi”

      Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i pewien niepokój wkrada się we mnie, że
      ktoś mnie robi w konia. I rzeczywiście. Na 25 postów Dziczu w 15 nie da się
      określić jego/jej płci , w 6 jest mężczyzną a w 4 kobietą. Cudowna zmiana
      nastąpiła pomiędzy 27 i 28 lipcem, kiedy to Dziczu z mężczyzny przeistoczył/ła
      się w kobietę.
      Każda zmiana frustruje zatem barana jak powiada Dziczu. Choć cudowna przemiana
      nastąpiła 28 lipca Niebora oraz GI.Jane tego jeszcze nie zauważyli w dniach 30
      i 31 lipca.

      Pozdrawiam
      Mirek czyli baran :-)

      • g.i.jane Re: Każda zmiana frustruje barana :-))) 16.09.03, 13:45
        Mirku, mowiac szczerze to zauwazylam, ze z plcia Dziczu jest cos nie tak.
        Wykazales sie wieksza dociekliwoscia bo mi nie starczylo samozaparcia, zeby
        sprawdzic kiedy to konkretnie nastapilo. Odnioslam wrazenie, ze zmian bylo
        kilka poza tym wydawalo mi sie, ze sie moze przejezyczyl(a).
        • otryt Re: Każda zmiana frustruje barana :-))) 16.09.03, 15:09
          Może to mało istotne jaką kto ma płeć. Nikt z Was jakoś na to nie zareagował,
          choć przecież niektórzy na pewno również to zauważyli. Jest taka
          książka „Psychologia sieci”, w której opisują to zagadnienie. Już samo pisanie
          w taki sposób, aby nie dało się określić płci wprowadza pewien niepokój u
          czytającego. Zwyczajnie nie wiesz w jaki sposób do danego osobnika się zwrócić.
          Tu pojawia się element fałszu, który psuje bardzo interesujące skądinąd
          wypowiedzi Dziczu. Czytając je czułem pewien mętlik. Takie było moje
          subiektywne odczucie. Raz lub dwa rzeczywiście można się przejęzyczyć. Jednak
          gdy dokładnie przejrzałem te teksty zdumiałem się w stopniu najwyższym...

          Pozdrawiam wszystkich
          Mirek
          • blue_a chcę zapytać 16.09.03, 15:17
            "Psychologia sieci" czy "... Internetu"?
            To jedno i to samo czy dwie różne? znam tylko/aż tę drugą..

            istota smutna, bo niedoinformowana :)

            a moich intuicji wynika, ze Dziczu to (chyba) kobieta

            aha, i zauważyłam, że mężczyźni panicznie się boją, ze rozmawiają z innym
            przedstawicielem swojej płci..

            dlaczemu?

            :)

            blue_a, kobieta
            • blue_a oczywiście 16.09.03, 15:20
              chodzi mi o rozmowy dwóch panów w tzw. necie..

              :)
            • otryt Re: chcę zapytać 16.09.03, 15:38
              Oczywiście masz rację, Blue. Pomyliłem tytuł. To „Psychologia Internetu” Nie
              znam również autora.

              „aha, i zauważyłam, że mężczyźni panicznie się boją, ze rozmawiają z innym
              przedstawicielem swojej płci..
              dlaczemu?”

              Myślę, że tak właśnie jest. Chętnie bym poznał odpowiedź na to pytanie, jeśli
              ktoś wie lub się choćby domyśla...

              Mirek
              :-)))

              • blue_a autora 16.09.03, 16:09
                podam jutro.

                Co do pytania. Nic nie sugeruję, ale panowie boją się chyba o posądzenie o
                gejostwo (neologizm :)

                Nawet przed samym sobą.
                Homofobia czy jak..?

                Ew. podświadome szukanie rozmowy z kobietą i tylko z kobietą jako z
                potencjalną, ewentualną, wirtualną partnerką seksualną.

                Nie słuchaj mnie, bujam w obłokach i tworzę pseudoteorie.
                Ale właściwie dlaczego się nie wygłupiać?

                Prawda?

                :)
                • otryt Re: Blue_a 18.09.03, 09:09
                  Blue, moje myśli w podobną stronę idą. Nawet z moim najbliższym przyjacielem
                  nie zagłębiamy się tak głęboko w rozmowach , choć wiem, że i on i ja potrafimy.
                  Mężczyźni nie całują się na powitanie z mężczyznami, kobietom to jakoś nie
                  przeszkadza, gdy jest towarzystwo mieszane również nie ma problemu. Nie wiem,
                  może to sprawa kultury, tradycji, wychowania a może należy szukać głębiej np. u
                  Junga. Nie bronię się przed czułością i staram się okazywać swoje pozytywne
                  uczucia w stosunku do najbliższych mi osób. Cieszę się, że mój syn (11) czasem
                  mnie całuje, a ja jego, że chwyta mnie za rękę, gdy idziemy razem. Nie bronię
                  się przed tym. Może mu minie z wiekiem, nie wiem. Nie bronię się także przed
                  bliskością z moją córką (16 wygląda na 20). Gdy idziemy razem też mnie czasem
                  chwyta za rękę. Kiedyś zapytałem czy jej to nie przeszkadza, że z tatusiem
                  idzie tak jak z chłopakiem, choć muszę przyznać, że sam czułem się nieco
                  nieswojo, bo w naszej kulturze nie praktykuje się tego. Kiedyś koledzy w pracy,
                  powiedzieli widząc mnie gdzieś w mieście, że zarywam młode laski. Nie pomyśleli
                  nawet, że to może być córka.

                  Mirek
              • blue_a autora podam jutro 16.09.03, 16:10

                Co do pytania. Nic nie sugeruję, ale panowie boją się chyba o posądzenie o
                gejostwo (neologizm :)

                Nawet przed samym sobą.
                Homofobia czy jak..?

                Ew. podświadome szukanie rozmowy z kobietą i tylko z kobietą jako z
                potencjalną, ewentualną, wirtualną partnerką seksualną.

                Nie słuchaj mnie, bujam w obłokach i tworzę pseudoteorie.
                Ale właściwie dlaczego się nie wygłupiać?

                Prawda?

                :)
                • empeka Re: autora podam jutro 16.09.03, 16:37
                  blue_a napisała:

                  >
                  > Co do pytania. Nic nie sugeruję, ale panowie boją się chyba o
                  posądzenie o gejostwo (neologizm :)
                  >
                  Chyba tak właśnie jest. Znawcy K. Jugna może coś więcej tu
                  dopowiedzą.

                  > Ew. podświadome szukanie rozmowy z kobietą i tylko z kobietą
                  jako z > potencjalną, ewentualną, wirtualną partnerką seksualną.
                  >
                  I to też może być pradziwe.
                  Wiesz że moja mam mając 80 lat podnajmowała jeden pokój dla
                  poprawienia sobie stanu kasy. Tylko mLodym mężczyznom. Kiedy
                  robiliśmy dowcipuszki mówiła, że chodzi o bezpieczeństwo... a poza
                  tym kobiety są nudne! :-)

                  Marta
                  • gidanka Re: autora podam jutro 17.09.03, 12:15
                    empeka napisała:
                    > Wiesz że moja mam mając 80 lat podnajmowała jeden pokój dla
                    > poprawienia sobie stanu kasy. Tylko mLodym mężczyznom. Kiedy
                    > robiliśmy dowcipuszki mówiła, że chodzi o bezpieczeństwo... a poza
                    > tym kobiety są nudne! :-)
                    >
                    > Marta

                    Marto jak mama ma 80 to ile Ty masz?
                    • empeka Re: autora podam jutro 18.09.03, 20:24
                      gidanka napisała:

                      > Marto jak mama ma 80 to ile Ty masz?
                      Mogłabym ułożyć zadanie matematyczne na poziomie II
                      Gimnazjalnej, ale daruję ci kłopotu.

                      Jestem adoptowana.
                      Marta
      • empeka Re: Każda zmiana frustruje - ale nie Wodnika! 16.09.03, 16:40
        WITAJ MIRKU !!!
        A już chciałam Ci słać link na to forum... :-)))))

        otryt napisał:
        > Moim zdaniem każda zmiana
        > frustruje tylko "barana

        Od kiedy tu cichcem jesteś i czy wiesz, że ja to ja, Marta?
        Buzi
        M
        • blue_a autor "Psychologii Internetu" 17.09.03, 13:35
          Patricia Wallace.

          Fajna seria "Nowe horyzonty". Amen :)
        • otryt Re: Każda zmiana frustruje - ale nie Wodnika! 18.09.03, 09:11
          Marto, czytam Piotra wątek gdzieś od tygodnia. Wiele jego myśli jest moimi
          myślami, wiele spraw podobnych. Jego przemyślenia zmuszają mnie do
          zastanowienia się nad własnym życiem. Widzę tutaj, że głębokie i prawdziwe
          przeżywanie rzeczywistości wiąże się z bólem: bólem Piotra, który trwa nadal i
          cierpieniem wielu z Was które było kiedyś lub jest teraz jakoś przygłuszone.

          Pozdrawiam ciepło :-)
          Mirek
    • otryt Do Piotra... 18.09.03, 09:07
      Piotrze, zgadzam się z Tobą gdy piszesz, że samobójstwo nie jest ani dobre, ani
      złe, nie jest wadą charakteru, jest moralnie neutralne. Jest po prostu efektem
      stanu nierównowagi pomiędzy cierpieniem, a siłami obrony przed nim.
      Wiara w Boga może znacznie przechylać tę szalę o której piszesz na korzyść
      życia. Mogą to robić również dobre słowa, przyjaźń i miłość innych ludzi, ale
      także własne myśli. Wiele z tych myśli i przekonań zaprogramowano w nas w
      dzieciństwie, nie wszystkich jesteśmy świadomi, choć często bardzo
      przeszkadzają nam w życiu. Muszę przyznać, że bardzo mnie uderzył wątek z
      pistoletem, gdy pisałeś, że inny rodzaj śmierci jest plebejski. Chciałem Ciebie
      wówczas zapytać, kto jest dla Ciebie plebejuszem? Gdzie jest granica, po
      przekroczeniu której człowiek nim zostaje? Czy życie plebejusza jest mniej
      warte? Jak bardzo można zbliżyć się do plebejusza? Kto może nim zostać, czy
      każdemu z nas to grozi, czy tylko niektórym? Zdziwiłem się bardzo, gdy w
      ostatnim wątku poruszyłeś właśnie ten temat i częściowo odpowiedziałeś na
      pytania, które tu postawiłem

      Bywasz ostatnio nad jeziorem Nielisz, łowisz ryby, cieszysz się pięknem natury.
      Myślę, że to dobrze. Ja w trudnych chwilach szukam kontaktu z naturą, morzem ,
      górami, lasem. Obcowanie z wielkością i z żywiołem dodaje mi sił. Domyślam się,
      że to gdzieś na zamojszczyźnie. Jestem z zamiłowania turystą i bardzo ciepło
      wspominam moją wędrówkę w grupie studenckiej po tych terenach ponad 20 lat
      temu. Najbardziej urzekli mnie ludzie, gościnni i otwarci. Mieliśmy namioty,
      których prawie nie używaliśmy, bo gospodarze proponowali nam nocleg w stodole
      albo u siebie w domach. Gdy chcieliśmy kupować mleko, ziemniaki, pomidory,
      owoce bardzo często nie chcieli od nas pieniędzy. Nad morzem gdzie mieszkam
      jest to w ogóle nie do pomyślenia. Obóz przedłużył nam się o cały tydzień, bo
      tyle zostało jeszcze pieniędzy. Gdy opowiadałem o tym w gronie kolegów
      przewodników następnego roku wszyscy postanowili organizować wyprawy właśnie na
      Roztocze. Piękno i malowniczość tych terenów urzekała a najbardziej zdumiewało
      mnie to, że w skałkach widać było wapienne muszelki, dowód na istnienie w tym
      miejscu morza.

      Prawdę mówiąc, jestem zawsze bardzo bezradny czytając takie słowa jak w Twoim
      pierwszym poście, jakie słowa powiedzieć? Jak powstrzymać? Jak przekonać? Widzę
      człowieka stojącego na dachu wieżowca i boję się do niego podejść, aby nie
      skoczył. Na szczęście są ludzie, którzy potrafią krzyknąć... Stój !!! I bardzo
      się cieszę z tego, że jesteś, choć przecież Cię nie znam. Ale to nie ma
      znaczenia. Czasem myślę sobie, że ludzie w jakiś tajemniczy sposób połączeni są
      ze sobą, ich losy splatają się czasem w przedziwny sposób. Nie jest możliwe,
      aby w tym samym czasie jeden człowiek cierpiał a drugi był autentycznie
      szczęśliwy. To takie moje prawo solidarności i miłości. Byłbym szczęśliwy,
      gdybym choć trochę moim listem przechylił szalkę Twojej wagi w stronę życia.

      Pozdrawiam serdecznie
      Mirek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka