monda1
29.10.07, 15:29
Mam problem z sobą. Byłam osobą bezpośrednią i chyba zbyt pewną siebie. Nigdy
nie miałam kłopotów z zawieraniem znajomości. Czułam się lubiana. W nowej
pracy jednak nie zostałam przyjęta do grupy. Wciąż mnie ludzie obgadywali,
śmiali się ze mnie, krytykowali. Nie wytrzymałam tej presji i odeszłam z
firmy. Myślałam że wszystko będzie ok, że z upływem czasu zapomnę a jednak to
wszystko wygląda inaczej, jakby pozostał mi jakiś uraz do ludzi. Rozmawiając z
nimi czuję poddenerwowanie, ważę każde wypowiedziane słowo. Chcę za wszelką
cenę być dobrze odebrana, nie chcę aby powtórzyła sie sytuacja z firmy. I
chociaż cała rozmowa wygląda ok to ja i tak wciąz analizuję cały jej
przebieg. Mam jakieś wyrzuty sumienia że znów powiedziałam coś nie tak, jakieś
wątpliwości że ktoś mógł mnie zle odebrać. Te myśli są tak natrętne że
doprowadzają mnie do takiego stanu ze nic nie robię tylko się zastanawiam nad
swoim postępowaniem. Oczywiście nie czuję się obgadywana, ludzie są do mnie
życzliwi, nie zamykam się w czterech ścianach. Jednak po każdym kontakcie z
osobą rozmyślam i mam doła czy znów nie powiedziałam czegoś nie tak. Często
boli mnie głowa i rano mam biegunkę z nerwów bo wiem ze znów spotkam się z
kimś chodzby z sąsiadką i po kontakcie będę miała natrętne myśli. Najbardziej
mnie wkurza ta moja sztuczność wobec ludzi ale jak się przekonałam za moją
bezpośredniość wysoko zapłaciłam. Wiem ze to wszystko bez sensu ale nie daje
rady. Co mam robić?