Dodaj do ulubionych

Mój mąż nazwał mnie psycholem...

01.12.07, 20:25
Witam!moim problemem jest nerwica nawracająca co jakis czas(w
trudnych momentach zycia).Wtedy dopadaja mnie najrózniejsze objawy
somatyczne i mam wrażenie ze umieram.Do tego lęki,bezsenność
itp.Ostatnio były bóle głowy,słabośc i takie tam w przeciągu roku
zrobiłam 2 rezonansy głowy(prywatnie)musiałam ten drugi zrobic po
pól roku tak zle sie czułam.Byłam u neurologa, badałam zatoki i
nic.Najbardziej brakuje mi w zyciu czułosci i uwagi ze strony
meza.Jeszcze przed badaniem duzo płakałam.Męczyły mnie objawy i
strach.Nie przytulił nie wytrzymał i tak mi powiedział.czy leki
pomogą jesli nie ma miłosci? Teraz biorę Pramolan w rezonansie nic
nie było.Musiałam zrobic to badanie zeby przerwac zamkniete koło
objawów i lęku.On chyba nie rozumie
Obserwuj wątek
    • demole Re: Mój mąż nazwał mnie psycholem... 01.12.07, 20:47
      wyciek informacji,
      pomiędzy forumami
      czy wyciek kropelek fenactilu na tabletki zybanu ?
      a od 7 lat antydepresanty nie dzialają,
      dizwne dziwne bardzo dziwne
      • demole Re: Mój mąż nazwał mnie psycholem... 01.12.07, 21:00
        pramolan
        w rezonansie niec nie było
        to sie nazywa ujemne sprzężenie zwrotne

        1.ze strony leczonego człowieka,założenie ze jest normalnie wtedy,kiedy ma
        zdetranscendowany umysł,trudnosci w skupieniu uwagi,ale jest komunikatywny, i
        uznawanie tego stanu jako normalny,- to juz jest ujemny element tej całosci.
        • demole 2. poznanie się na środkach psychotropowych 01.12.07, 21:08
          zmieniających skład feromonów jest mylące.
          to tak,jakbys kotu polała chlebek sosem rybnym,- od razu zje i mysli że to tybka
          z konserwy,

          potem bliska osoba rozpoznaje cię jako swoją,tylko wtedy kiedy bierzesz
          okreslony lek,a po odstawieniu zdrowa osoba bzikuje i zaczyna gryżć

          ja widze taki sposób,aby znależć inny lek o podobnym powinowactwie feromonów co
          haloperidol,
          na przykład prptriptylinę,
          albo kombinację dwóch leków które nie odmóżdżają,

          zauważyłem że są takie typy feromonów w których u ludzi zupełnie zamkniętych ta
          bariera rozpuszcza się niczym tabletka musująca, ulatnia się w powietrze
          zostawiając zaskakującą bliskość

          ale to nieczęste zjawisko
          • mika.500 Re: 2. poznanie się na środkach psychotropowych 01.12.07, 21:31
            Wybacz człowieku ale ja nie wiem o czym ty piszesz. To znaczy wiem
            ze o substancjach które szcztucznie pomagaja odzyskac sens zycia i
            szczęscie? Mi Pramolan wystarcza wycisza mnie i najważniejszy jest
            wynik ze nie mam guza czy innej choroby ale zatanwiam sie nad
            wpływem jakosci związku i atmosfery panującej w domu na mój stan.Czy
            tabletki rozwiazują przyczynę mojej nerwicy.Czemu ten wykład miał
            służyc?Nie wiem.Pzdrawiam
            • brusiatko0 Re: 2. poznanie się na środkach psychotropowych 01.12.07, 21:45
              demole już tak ma , mi kiedyś tez wykład zrobił, a ja nie jarzyłam co do mnie pisze
              odnośnie tego co piszesz ja płaczem wymuszam u męża zrozumienie i pocieszenie w
              ciężkich dla mnie dniach, leki nie zawwsze pomogą , a wsparcie to rzecz
              najważniejsza
              • demole Re: 2. poznanie się na środkach psychotropowych 01.12.07, 22:02
                człowieka jest struną w czasoprzestrzeni ,zespołem strun,pomiędzy którymi
                znajdują się rożnice w odległości i jeśli nie bedą wzajemnie przez siebie
                podzielne,dwoje ludzi nie będzie do siebie pasować,również skłąd chemiczny strun
                jest różny,moga byc pogmatwane,mogą pod wpływem różnych "sytuacji"i leków
                twardnieć zamaist plastyczniec,

                jesli znajdzie sie dwoje ludzi o jednakowych podzielnoswciach tego kodu
                kreskowego,wtedy znikaja wszystkie bariery miedzy nimi,pomimo ze są zamknieci i
                maja trodnosci w komunikacji z innymi

                leki psychotropowe zmieniają gęstosc strun,skłąd chemiczny,ale przewaznie
                powodują pogmatwanie iturbulencje gorsze niż najgorszy mentlik w głowie i w
                sobie.Jest na to sposób,ale lekarz psychiatra ci tego nie znajdzie,lekarz działa
                wedle standardów,algorytmów a to sa cechy bardzo indywidualne.Są równierz leki
                albo ich kombinacje które wcale nie zmniejszaja ani popędu płciowego a nawet
                zwiękrzają,ani zycia uczuciowego i tak dalej.Stopien komplikacji jest dośc
                duzy,ale rzecz może sie miec jak w składnikach substancji pirotechnicznych.
                Znacznie częściej jednak takie stosowanie leków powoduje zawirowania wewnątrz
                ciała.Cała magia i alchemia leków jest widoczna kiedy znajdziesz się wsród
                ludzi,jesli sa dobrze dobrane widzisz w ludziach niczym w szklanych kulach cały
                ich dzień,co robili i co myslą,albo zatrzymujesz ich w czasie,czy zyskujesz nad
                nimi przewagę w różnych dziedziinach.To nie są narkotyki.Dla takich efektów
                ,podobnie jak dla nowych środków antydepresyjnych mozna przeczytac,że efekt
                antydepresyjny był krótki i przemijajacy.

                Temat jest bardzo ciekawy,ale chyba zuważalny dla ludzi którzy łykali już wiele
                leków,i nie pozwolili się doszczętnie zniszczyc.Dla mnie optymistyczny w sumie i
                widze powodów zeby tak napadac na te impresje

            • abasia471 Re: Mika 01.12.07, 23:08
              Mika przykro mi, że masz takie kłopoty, ale metodą na ich pozbycie
              się nie jest z pewnością mnożenie objawów i pretensji do męża nawet
              tych uzasadnionych. Moim zdaniem powinnaś koniecznie skorzystać z
              psychoterapi i wziąść na siebie odpowiedzialność za swoje szczęście.
              Faceci dosyć średnio nadają się życia w takich klimatach i
              rozwiązywania takich problemów. Twój mąż nie jest wyjątkiem.
              Uspokajacze nie rozwiążą problemów, bo to plaster na brudną ranę.
              Najpierw trzeba ją oczyścić a to musisz zrobić ty sama. Uciekanie w
              chorobę raczej nie zachęci twojego męża do poświęcenia ci więcej
              uwagi, co najwyżej zacznie cię uważać za chipohondryczną histeryczkę
              a przecież nie o to ci chodzi. Zajmij się rozwiązywaniem
              rzeczywistych problemów a wtedy te urojone fizyczne same odejdą.
              • demole Re: Mika 01.12.07, 23:14
                oni dziela sie przez siebie ja 24 przez 9
                z aresztem
                • mika.500 Re: Mika 03.12.07, 17:45
                  demole własciwie teraz dotarło do mnie ze masz strasznie przykre
                  doswiadczenia z lekarzami i szpitalami oraz sposobem leczenia.Nie
                  wiem czy dobrze cie zrozumiałam ale to straszne wszystko,Ja az
                  takich eksperymentów na swoim organizmie lekami psychotropowymi nie
                  dokonałam.Mysle ze cierpienie psyciczne jest najgorszym rodzajem
                  bólu na swiecie.Trzymaj sie!
    • carlabruni Re: Mój mąż nazwał mnie psycholem... 01.12.07, 23:33
      mika.500 napisała:

      > Witam!moim problemem jest nerwica nawracająca co jakis czas(w
      > trudnych momentach zycia).Wtedy dopadaja mnie najrózniejsze objawy
      > somatyczne i mam wrażenie ze umieram.Do tego lęki,bezsenność
      > itp.Ostatnio były bóle głowy,słabośc i takie tam w przeciągu roku
      > zrobiłam 2 rezonansy głowy(prywatnie)musiałam ten drugi zrobic po
      > pól roku tak zle sie czułam.Byłam u neurologa, badałam zatoki i
      > nic.Najbardziej brakuje mi w zyciu czułosci i uwagi ze strony
      > meza.Jeszcze przed badaniem duzo płakałam.Męczyły mnie objawy i
      > strach.Nie przytulił nie wytrzymał i tak mi powiedział.czy leki
      > pomogą jesli nie ma miłosci? Teraz biorę Pramolan w rezonansie nic
      > nie było.Musiałam zrobic to badanie zeby przerwac zamkniete koło
      > objawów i lęku.On chyba nie rozumie
      dokladnie. on nie rozumie. jestem pewna, ze gdyby choc raz dziennie
      Cie przytulil to pramolanu nie musialabys brac. pozdrawiam
      serdecznie.
    • mskaiq Re: Mój mąż nazwał mnie psycholem... 02.12.07, 08:03
      Ty musisz kochac, potrzebujesz milosci ktora sama tworzysz. Milosc
      drugiej osoby jest pomocna ale nie rozwiazuje braku milosci w Tobie.
      Kiedy kochasz wtedy pojawia sie radosc, sens, cierpliwosc,
      zrozumienie, akceptacja siebie itp.
      Twoja milosc pomoglaby Ci rowniez pozbyc sie nerwicy.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • demole Re: Mój mąż nazwał mnie psycholem... 02.12.07, 09:31


        bardzo fajnie -odstaw leki,lekomanie
        ciekawe kto ma ochote na przytulanie w stanie gllębokiej depresji albo w
        katatonii ( inna nazwa to osłupienie depresyjne,
        czemu towarzyszą jeszcze zjawiska bólowe,częste w depresjach,defekt
        motoryki,czyli napędu psychoruchowego,

        i tutaj wracam,po co dawać neuroleptyki w maksymalnych dawdkach w pierwszy dzien
        po przyjeciu do szpitala 16 chłopaka,kiedy nie widaczadnych objawów,chłopak ma
        miec zrobione najpierw badania psychologiczne,przejść rozmowy z lekarzami,- ale
        to w następne dni,
        na clopixolu150 mg dz,
        na tym leku,to nawet testu wxlera na p[oziomie debila nie da się zrobić

        pytam,jesli taki szpital si e kilka razy powtórzy -to czy nie uszkodzi trwale
        mózgu ??

        teraz musze brać leki OBOWIAZKOWO ,ale inne leki,nieclopixol,bo dostane napadu
        padaczki i mam kłopoty z parkinsonem i jakies dziwne zaburzenia przytomności
        przpominające alzchaimera,ale to nie jest alzchaimer - nie mówiąc o psychice

        MNIE SIE NALEZY OGROMNE OSDSZKODOWANIE a nie jakies pretensje rozkapryszonej zony

        "gdyby choc raz dziennie cię przytulil to pramolanu nie musiałabyś brac

        --
        przeszukaj sobie temat depresjogenne działanie neuroleptyków
        • demole Re: Mój mąż nazwał mnie psycholem... 02.12.07, 09:39
          jumex -antiparkinsonicum,neuroprotectiva,antidepresiva
          lamotrix -antiepilepticum,
          sulpiride- antidepresivum,neurolepticum

          powiedz mi dlaczego dostawałem stelazyne w młodości,kiedy na kartach
          informacyjnych pisze depresja,
          dlaczego dostawałem sielne neuroleptyki a po wyjściu ze szpitala na karcie jest
          -zespól apatyczno - depresyjny

          oczywiście żadnej padaczki,alzchaimera wcześniej nigdy nie miałem
      • rain.dog Re: Mój mąż nazwał mnie psycholem... 03.12.07, 17:59
        mskaiq napisał:

        > Ty musisz kochac, potrzebujesz milosci ktora sama tworzysz. Milosc
        > drugiej osoby jest pomocna ale nie rozwiazuje braku milosci w
        Tobie.
        > Kiedy kochasz wtedy pojawia sie radosc, sens, cierpliwosc,
        > zrozumienie, akceptacja siebie itp.


        Twoja "dobroć" może zabić.
        • abasia471 Re: Mój mąż nazwał mnie psycholem... 03.12.07, 19:27
          mskaiq napisał:
          > Ty musisz kochac, potrzebujesz milosci ktora sama tworzysz. Milosc
          > > drugiej osoby jest pomocna ale nie rozwiazuje braku milosci w
          > Tobie. Kiedy kochasz wtedy pojawia sie radosc, sens, cierpliwosc,
          > > zrozumienie, akceptacja siebie itp.

          No dobra Mask, poleciałeś już tym liryczno-miłosnym słowotokiem, to
          teraz złap oddech i powiedz kobicie jak ma to zrobić? Ślepy by
          dojrzał, że ona potrzebuje uczucia, jak kania dżdżu a ty jej na to
          zrób sobie dobrze sama.
          • mika.500 Re: Mój mąż nazwał mnie psycholem... 05.12.07, 13:54
            tak masz racje potrzebuje uczucia przyznaje ale juz mi głupio i brak
            sił zebrac go u własnego meza.czy ja mam zbyt duze wymagania czy
            jemu czegos brakuje on jest taki ,sztywny chłodny i wydaje sie nie
            potrzebowac drugiego człowieka(chyba ze czeka na kolacje albo trzeba
            wypełnic ksiazeczki i rachunki podliczyc,ma tez potrzeby seksualne
            na tym nasza wspólnota sie kończy.Jest pusty w srodku...takie
            płytkie to co miedzy nami. Czy jest ktos choc troszke mnie rozumie?!
            czy jestem stuknięta??
            • abasia471 Re: Mój mąż nazwał mnie psycholem... 05.12.07, 19:09
              Mika naprawdę mi przykro, że nie dostajesz od męża tego czego tak
              bardzo ci brak, ale płaczem, histeriami i mnożeniem zarzutów wobec
              niego na pewno nie wymusisz większej wylewności, czułości. Facet
              jest dość prosty w obsłudze, jak mu zależy to się stara, jak nie
              musi to odpuszcza. Twój wpływ na męża jest dość ograniczony, ale ze
              sobą możesz zrobić wszystko co zechcesz. Powinnaś zacząć od wizyty u
              terapeuty i poszukać jakiejś drogi do siebie. Piszesz, że twój mąż
              jest sztywny i chłodny, ale może on zawsze taki był, tylko ty nie
              chciałaś tego widzieć. Nikt nie ma prawa rządać, żeby drugi człowiek
              zaparł się siebie i dostosował do naszych oczekiwań. Jeżeli ci na
              nim zależy postaraj się pokazać mu jak dobrym i czułym można być a
              jeżeli nie jest twoim zdaniem wart, żeby aż tak się o niego starać
              odpuść sobie. Nie marynuj się w sosie z własnego cierpiętnictwa i
              poczucia krzywdy, bo to nic nie da. Ty będziesz w coraz gorszym
              stanie a on będzie cię coraz bardziej miał dosyć.
    • kontrreformacja Re: Mój mąż nazwał mnie psycholem... 02.12.07, 15:19
      Miko, Abasia ma rację. Psychoterapia. Mam podobną sytuację do
      twojej. Mój mąż na początku wykazywał sporo zrozumienia, przytulał,
      pocieszał itd. On sam miał wczesniej problemy ze zdrowiem psych. i
      rozumie, co się ze mną dzieje. W pewnym momencie zuważyłam jednak,
      że moje "wymuszanie zainteresowania" przynosi odwrotne efekty. Że on
      jest zmeczony, zły, rozczarowany i że coraz gorzej mu w związku
      gdzie liczę się głównie ja i moje stany emocjonalne. Było tak z
      naszej wspólnej winy, ja nie umiałam mówić po ludzku (płakałam, że
      mi źle zamiast powiedziec: przytul mnie, on tez zamknięty w sobie,
      duszący w srodku rosnące pretensje do mnie). Nie umiał powiedzieć
      mi, że jest zły, że ciagle musi zajmować się mną, ale widziałam, jak
      się odsuwa, jak więcej czasu spedza przy komputerze, gdzieś w drugim
      pokoju.
      Nie wiem, jak wygląda wasz związek: czy miłość była, ale teraz jej
      nie ma, czy twój mąż wcześniej był bardziej czuły w stosunku do
      ciebie. Tak czy inaczej, trzeba rozmawiać. Powinniscie oboje
      powiedzieć sobie jak się czujecie w małżeństwie. Ważne: daj jemu też
      powiedzieć i wysłuchaj cierpliwie. Inna sprawa, że może powiedzieć:
      babo, daj mi spokój. Bo faceci zamknięci w sobie są i ciężko z nich
      wyciągnąć, co czują. A możliwe, że on też czuje, że wasz świat się
      kręci wokół ciebie i twoich dolegliwości. Że paradoksalnie i jemu
      brakuje czułości. Tego, żeby ktos nim się zaopiekował, a nie
      odwrotnie. Zgaduję na podstwie tego, jak było u nas - nie bierz tego
      za pewnik.

      Pójście na terapię ma podstawową zaletę. Dasz facetowi trochę
      odsapnąć. W gabinecie przyjrzysz sie swoim uczuciom, nauczysz się o
      tym rozmawiac, poukładasz sobie w głowie, nabierzesz pewności
      siebie, i jak trochę lepiej się poczujesz, będziesz gotowa do
      rozmowy.
      • demole Re: Mój mąż nazwał mnie psycholem... 02.12.07, 17:31
        nie dziw mu się ze przeklina na terapie i lekarzy,
        pol tabletki Tisercinu moze człowieka niezle załatwic, ..chyba że wyląduje u
        tatusia w zupie
      • mika.500 Re: Mój mąż nazwał mnie psycholem... 03.12.07, 17:26
        Niestety czułosci brakuje mi prawie od początku małzeństwa
        rozmawiałam z nim zdaje sobie sprawę i mówi ze juz taki jest.Jednak
        przed slubem potrafił...Jestesmu piec lat po slubie i jak go znam
        atak nerwicy przytrafił mi sie dwa razy ostatnio p pól roku temu.A
        boli mnie to ze ja dla niego obiadki pieczenie ciasta i rozmawiac
        chciałam a on jakby mnie słuchał ale mysli i patrzy gzie indziej a
        najlepiej lubi robic wszysyko sam.Wiec przestałam mu podstawiac pod
        nos to dopiero zaczął sie wsciekac a jak wróce z pracy albo mam
        grype to nawet nie zaproponuje herbaty ale jego korzonki to mu zona
        psychol smarowała i tabletki mozliwe jakie wynajde jak cos mu
        dolega. on ma podejscie typu wszystko zalezy od kobiety.Dawno bło
        źle prosiłam po wilu kłotniach i cichych dniach chocmy na terapie
        małzeńska.Moze postronna osoba pomoze nam sie dogadac moze chodzi
        nam o to samo tylko mówimy innym językiem .Powiedział to idz sama...
        • mika.500 Re: Mój mąż nazwał mnie psycholem... 03.12.07, 17:40
          a ostatnio objawy pojawiły się po tym jak od miesiecy jest miedzy
          nami coraz gorzej.Nie wierze sens tego małzenstwa.A mamy dzeci (małe
          bliźniaki)Mam starsza córkę z poprzedniego zwiazku.Wsztstko jest
          strasznie skomplikowane.Ja chciałam dobrze bardzo go kochałam nie
          planowałam więcej dzieci ale on chciał swoje.. a teraz.Czuje sie
          jakby moje zycie sie skończyło.Maz deklaruje ze mnie kocha ale
          słysze słowa a miłosci nie czuje niw idze tego w gestach w dniu
          codziennym. czasem cos mi kupi jakis prezent z okazji i twierdzi ze
          to znaczy ze mnie kocha.chyba kompletnie nie pasujemy do siebie.Do
          tego ma prawie 40 lat a jego zyciem rzadzi ojciec i wtraca sie w
          nasze sprawy.mam ohote uciec.Na terapie mam zamiar jak najbardziej
          uczęszczac.Jutro mam wizyte w osrodku poradni zdr psych.Pozdrawiam
          wszystkich obolałych na duszy
          • demole Re: młode drzewka 06.12.07, 15:59
            naprawde nie wiem czemu te małżenstwa sa nieszczęśliwqe,
            i czy wariuje się z powodu nieszczęśliwego małżeństwa,czy małżenstwo rozpada się
            z powodu choroby małżonka

            znając masońskie idee,
            oni sobie tp pozamieniali i poprzestawiali,
            - niestety psychiatria to nie jest bank,i nie może być kartek na cukier,na
            mięso,kart kredytowych i funkcjonującyh od dawna kartek na myślenie

            te drzewa nie lubią kiedy je tak przesadzam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka