dbb6
10.03.08, 09:19
Zawsze zastanawia mnie jedna rzecz związana z tą chorobą. Otóż
zadziwiające jest, że często w sytuacjach najbardziej dla nas
stresujących (przystanki, biblioteki, wykłady,itp.) mamy jeszcze
tyle odwagi w sobie, żeby zwiać z takiego miejsca. Wychodzimy z
wykładu, wysiadamy w połowie trasy z autobusu, odchodzimy z kolejki.
Jasne, że jak się ma wrażenie, ze zaraz się zemdleje albo padnie na
zawał, to trudno czekać ;) Ale skąd ta odwaga? Przecież wtedy
jeszcze bardziej zwracamy na siebie uwagę. Myśleliście kiedyś nad
tym? A może to zwykły instynkt przetrwania, który mówi nam "zabieraj
się stąd zanim serce wyskoczy ci z klatki"?