laurpi
07.04.08, 15:49
cóż tu napisać... pracowałam 3 tygodnie i szef mi podziękował. Na
moje pytanie dlaczego odpowiedział, że szło to za wolno. było mi
przykro, jak odbierałam wypłatę, że to już się nie powtórzy, ale
wcześniej cieszyłam się, że już nie muszę isć do pracy. Mój
mężczyzna mnie zostawił na dwa dni, jest u siebie. Pije trzeci
dzień. Może powinnam się cieszyć, że mimo to rozmawia normalnie
przez telefon. A mnie się nic nie chce, nic nie robię i źle mi z
tym - nudzę się i cierpię z tego powodu. Pewnie pójdę do piekła -
mam co najmniej 3 ciężkie grzechy, w których trwam i nie potrafię
się z nich wyzwolić. Już nie mam chęci się modlić o to, żeby sie to
zmieniło.
W związku też nie wiem, czy jest dobrze. Mojemu mężczyźnie
przeszkadza, że jestem taka leniwa - prawie nic nie robie w domu,
nie chce mi się wychodzić na dwór, na spacer, jechać do niego, wyjść
na rower, nastawić prania, zmienić pościeli, odkurzyć itd. poza tym
nie ma między nami zgodności w sprawach wiary.
Może jest chociaż sens żyć po to, żeby czekać, że byc może
kiedyś to się zmieni, znajdzie się jakieś cudowne lekarstwo...