Dodaj do ulubionych

Jedynie wiara w Boga pomaga :-)))))

06.09.03, 05:24
Zaznaczam ze pisze o sobie. Nie wiem czy z Wami tak tez jest.

Bardziej niz tabletki, niz psychoterapie.
Ta swiadomosc ze sie jes w czyjejs opiece daje poczucie bezpieczenstwa.
Ktos napisze pewnie ze sie oszukuje, zyje zludzeniami, ale to naprawde pomaga.
Przeszlam przez wszystkie medykamenty i terapie (jak niektorzy tutaj
zreszta). Ale ta swiadomosc ze nie jestem sama sobie pozostawiona naprawde
pomaga.

P.s. nie krytykuje tabletek ani lekarzy, tylko pisze ze co do mnie to wiara
pomogla
Obserwuj wątek
    • dr_zombie Re: Jedynie wiara w Boga pomaga :-))))) 06.09.03, 07:42
      A mi wiara nie pomaga.
    • empeka Re: Jedynie wiara w Boga pomaga :-))))) 06.09.03, 08:24
      Tytuł sugeruje co innego.

      Marta
      • empeka Re: Jedynie wiara w Boga pomaga :-))))) 06.09.03, 11:24
        empeka napisała:

        > Tytuł sugeruje co innego.
        >
        > Marta

        ... niż treść Twojego posta. Zaznaczasz na wstępie, że piszesz tylko
        o sobie.
        To czemu tytuł nie jest: " Jedynie wiara MI w Boga pomaga"?


        Marta
    • mamalgosia Re: Jedynie wiara w Boga pomaga :-))))) 06.09.03, 12:21
      Coś w tym jest. Co prawda Kościół oficjalnie mówi, że depresję trzeba leczyć,
      ale z Bogiem łatwiej. Przekonałam się!
    • pollka Re: Jedynie wiara w Boga pomaga :-))))) 06.09.03, 14:43
      ja przeczytalam czyjsc post tutaj o Bogu i tez postanowilam isc ta droga.
      Teraz jestem tej osobie bardzo wdzieczna.Tabletki tylko mnie otumanialy, nie
      bylam zdolna do koncentracji, do niczego. Z Bogiem jest latwiej i polecam.
      • empeka Re: Jedynie wiara w Boga pomaga :-))))) 06.09.03, 16:07
        pollka napisała:

        > Z Bogiem jest latwiej i polecam.

        Masz nieźle komercyjny stosunek do Boga.
        Nie polecam.

        Marta
        • dominica Re: Jedynie wiara w Boga pomaga :-))))) 07.09.03, 03:29
          I ja sie dopisze do polki i polece Boga.
          Moja terapia doprowadzila mnie do zwariowania. Lekarz staral mi sie wmowic, ze
          cos sie stalo w dziecinstwie.Doszlo do tego, ze zaczelam nienawidziec i byc
          podejrzliwa w stosunku do rodzicow.Inny terapista stwierdzil ze tamten to byl
          idiota i zaczal sie tez grzebac w dzicinstwie. Dal mi lekarstwo, ktore
          spowodowalo ze planowalam samobojstwo. Sasiadka farmaceutka wyczytala ze z
          takim lekarstwem na poczatku trzeba zazywac jeszcze inne.

          A wiecie ze antydepresanty maja straszne skutki uboczne, ktore czesto wychodza
          po wielu latach??

          Bog nie ma skutkow ubocznych i nas kocha milosica idealna.
          tez POLECAM BOGA
          • vveronique Re: Jedynie wiara w Boga pomaga :-))))) 10.09.03, 10:15
            Hej!
            bralam dwukrotnie, przez kilka miesiecfy seronil. zaciekawilo mnie to, co
            napisalas o skutkach ubocznych lekow antudepresyjnych. Jakie moga byc skutki
            uboczne lekow depresyjnych i to skutki, ktore wychodza dopiero po latach od
            zazywania???????? ;(
    • dr_zombie Re: Jedynie wiara w Boga pomaga :-))))) 07.09.03, 18:28
      Bóg nas kocha? A powiedzial ci to kiedys ? Jasne bóg nawet nie przemówi do
      mnie...Patrząc na moje życie wnioskuje ze bóg mnie nienawidzi. Strasznie nie
      lubie piepszenia o bogu. W boga wierzą tylko i wyłącznie ludzie słabi. Ja
      wierze, że jakis bóg istnieje i tyle. Juz sie nie modle, nie prosze jak
      kiedys...bo jedynym skutkiem tego byla narastająca nienawisc do boga. Mam dla
      was przykrą wiadomosc - bóg was nie kocha. Wmawiacie to sobie zeby bylo wam
      latwiej. Ja nie umiem sie oszukiwac...
      • dziczu Re:TY JESTEŚ DOWODEM NA TO ŻE BÓG CIĘ KOCHA 07.09.03, 22:33
        Szkoda mi Ciebie dr Zombie...
        Wybacz, ale jeśli twierdzisz, że Boga nie ma- musisz być ślepy. Smucisz się, że
        Bóg nie powiedział Ci, że Cię kocha. Czy nie przyszło Ci do głowy, że Bóg jest
        DUCHEM, a nie człowiekiem? Człowiek ma głos i go słyszysz, DUCH BOŻY mówi
        inaczej. Jego nie slyszymay uszami ale sercem.
        Mało masz dowodów wokół siebie, że Bóg Cię kocha? A przyroda, która co roku na
        wiosnę budzi się do życia i upiększa świat? Dr Zombie, otwórz oczy. Pomyśl,
        czym tak naprawdę zasłużyłeś na wszystko, co cię otacza. Czym zasłużyłeś na
        życie? Niczym. A jednak żyjesz, możesz się ruszać, śpiewać, podziwiać przyrodę
        i ludzi. Możesz tworzyć, kochać, marzyć, śnić.... Czy to jest tak mało? Gdyby
        Bóg Cię nie kochał, nie sworzyłby najpierw człowieka, a następnie nie dalby Ci
        życia. Otwórz oczy, obserwuj uważnie stworzony świat. Znajdziesz w nim wiele
        dowodów na to, że Bóg Cię kocha.
        NAJWIĘKSZYM DOWODEM NA TO, ŻE BÓG CIĘ KOCHA JESTEŚ TY SAM. ZACZNIJ ŻYĆ.

        DZICZU
        • dziczu Re:TY JESTEŚ DOWODEM NA TO ŻE BÓG CIĘ KOCHA 07.09.03, 22:39
          Dodam, że sam miałem ciężką depresję i wszyscy się dziwią jak obyło się bez
          leków i psychiatry. Jest to możliwe właśnie dzieki wierze w Boga. Uwierzyłam,
          odnalazłam z nim kontakt. Swoją historię opisałam w wątku "POŻEGNANIE". Jeśli
          komuś przyda się moje świadectwo, będzie mi milo. Pokopcie w poprzednich
          stronach, na pewno się znajdzie. I życzę powodzenia i odbicia się od dna.
          DZICZU
        • looserka Re:TY JESTEŚ DOWODEM NA TO ŻE BÓG CIĘ KOCHA 07.09.03, 22:44
          dziczu napisała:

          > Szkoda mi Ciebie dr Zombie...
          > Wybacz, ale jeśli twierdzisz, że Boga nie ma- musisz być ślepy. Smucisz się,
          że
          >
          > Bóg nie powiedział Ci, że Cię kocha. Czy nie przyszło Ci do głowy, że Bóg
          jest
          > DUCHEM, a nie człowiekiem? Człowiek ma głos i go słyszysz, DUCH BOŻY mówi
          > inaczej. Jego nie slyszymay uszami ale sercem.
          > Mało masz dowodów wokół siebie, że Bóg Cię kocha? A przyroda, która co roku
          na
          > wiosnę budzi się do życia i upiększa świat? Dr Zombie, otwórz oczy. Pomyśl,
          > czym tak naprawdę zasłużyłeś na wszystko, co cię otacza. Czym zasłużyłeś na
          > życie? Niczym. A jednak żyjesz, możesz się ruszać, śpiewać, podziwiać
          przyrodę
          > i ludzi. Możesz tworzyć, kochać, marzyć, śnić.... Czy to jest tak mało? Gdyby
          > Bóg Cię nie kochał, nie sworzyłby najpierw człowieka, a następnie nie dalby
          Ci
          > życia. Otwórz oczy, obserwuj uważnie stworzony świat. Znajdziesz w nim wiele
          > dowodów na to, że Bóg Cię kocha.
          > NAJWIĘKSZYM DOWODEM NA TO, ŻE BÓG CIĘ KOCHA JESTEŚ TY SAM. ZACZNIJ ŻYĆ.
          >
          > DZICZU

          Ładne - i mądre. Ale jakoś mało przekonujące dla kogoś, kto znajduje się akurat
          w głebokiej depresji. Dlatego uważam,że chorobę trzeba leczyć, a wiara to juz
          indywidualna sprawa - głęboko wierzącym może pomóc, ale nie każdemu i zostawmy
          tę sprawę naszemu sumieniu, nie ewangelizujmy na siłę.
          L.
        • mr_hyde Re:TY JESTEŚ DOWODEM NA TO ŻE BÓG CIĘ KOCHA 07.09.03, 23:00
          dziczu napisała:

          > Szkoda mi Ciebie dr Zombie...
          > Wybacz, ale jeśli twierdzisz, że Boga nie ma- musisz być ślepy. Smucisz się,
          że
          >
          > Bóg nie powiedział Ci, że Cię kocha. Czy nie przyszło Ci do głowy, że Bóg
          jest
          > DUCHEM, a nie człowiekiem? Człowiek ma głos i go słyszysz, DUCH BOŻY mówi
          > inaczej. Jego nie slyszymay uszami ale sercem.
          > Mało masz dowodów wokół siebie, że Bóg Cię kocha? A przyroda, która co roku
          na
          > wiosnę budzi się do życia i upiększa świat? Dr Zombie, otwórz oczy. Pomyśl,
          > czym tak naprawdę zasłużyłeś na wszystko, co cię otacza. Czym zasłużyłeś na
          > życie? Niczym. A jednak żyjesz, możesz się ruszać, śpiewać, podziwiać
          przyrodę
          > i ludzi. Możesz tworzyć, kochać, marzyć, śnić.... Czy to jest tak mało? Gdyby
          > Bóg Cię nie kochał, nie sworzyłby najpierw człowieka, a następnie nie dalby
          Ci
          > życia. Otwórz oczy, obserwuj uważnie stworzony świat. Znajdziesz w nim wiele
          > dowodów na to, że Bóg Cię kocha.
          > NAJWIĘKSZYM DOWODEM NA TO, ŻE BÓG CIĘ KOCHA JESTEŚ TY SAM. ZACZNIJ ŻYĆ.
          >


          No super!Kocham te nawiedzone klimaty.
        • perfect_life Re:TY JESTEŚ DOWODEM NA TO ŻE BÓG CIĘ KOCHA 07.09.03, 23:12
          dziczu napisał:

          > Szkoda mi Ciebie dr Zombie...
          > Wybacz, ale jeśli twierdzisz, że Boga nie ma- musisz być ślepy. Smucisz się,
          że
          >
          > Bóg nie powiedział Ci, że Cię kocha. Czy nie przyszło Ci do głowy, że Bóg
          jest
          > DUCHEM, a nie człowiekiem? Człowiek ma głos i go słyszysz, DUCH BOŻY mówi
          > inaczej. Jego nie slyszymay uszami ale sercem.
          > Mało masz dowodów wokół siebie, że Bóg Cię kocha? A przyroda, która co roku
          na
          > wiosnę budzi się do życia i upiększa świat? Dr Zombie, otwórz oczy. Pomyśl,
          > czym tak naprawdę zasłużyłeś na wszystko, co cię otacza. Czym zasłużyłeś na
          > życie? Niczym. A jednak żyjesz, możesz się ruszać, śpiewać, podziwiać
          przyrodę
          > i ludzi. Możesz tworzyć, kochać, marzyć, śnić.... Czy to jest tak mało? Gdyby
          > Bóg Cię nie kochał, nie sworzyłby najpierw człowieka, a następnie nie dalby
          Ci
          > życia. Otwórz oczy, obserwuj uważnie stworzony świat. Znajdziesz w nim wiele
          > dowodów na to, że Bóg Cię kocha.
          > NAJWIĘKSZYM DOWODEM NA TO, ŻE BÓG CIĘ KOCHA JESTEŚ TY SAM. ZACZNIJ ŻYĆ.
          >
          > DZICZU

          A to było wyznanie wiary?
          Cieszę się, że Tobie pomogła wiara, ale ja jakoś nie mogę się do niej
          przekonać. Można znaleźć tysiące argumentów na to, że jeśli Bóg istnieje, to
          nie jest bynajmniej tak cudowną postacią (tworem, istotą) jaką jest nam
          przedstawiany. No ale to nie to miejsce i nie ten czas na takie dywagacje.
          Tylko tak sobie myślę, że ktoś będący naprawdę w depresji może lepiej niech nie
          polega tylko na znajdywaniu w sobie ukrytych pokładów wiary... Chyba
          korzystniej zacząć od świeckich środków.
      • karolina16 Re: Jedynie wiara w Boga pomaga :-))))) 10.09.03, 21:40
        myslę że właśnie się oszukujesz mówiąc że Bóg Cię nie kocha. Myślę że kocha Cię
        tak bardzo że Ty nie umiesz w to uwierzyć i temu tak bardzo zaprzeczasz. Myślę
        również że trzeba być bardzo silnym aby uwierzyć w coś czego się nie widziało
        na tym właśnie polega wiara. Ty jesteś poprostu bardzo słaby, może Ci jest tak
        źle że nie potrafisz zauważyć jak wielką miłością jesteś obdazony.
        Ps. Bóg nikogo nie nienawidzi, On tego nie potrafi.
    • onlinga Re: Jedynie wiara w Boga pomaga :-))))) 08.09.03, 01:06
      Ja czuje ze Bog mnie kocha.To sie czuje.Jestem w wozku inwalidzkim, rodzice nie
      zyja i.. wstyd mi za Was ze tyle wymagacie od Boga.pewnie macie co jesc i
      pic, rodzine, przyjaciol, nie jestescie bezdomni. Macie TYLKO te depresje.

      Dziczu,pieknie napisales w watku "Pozegnanie"
    • dr_zombie Re: Jedynie wiara w Boga pomaga :-))))) 08.09.03, 09:56
      Nie napisałem Dziczu, że boga nie ma...na przyszłość czytaj dokładniej...
      • dziczu patrz sercem:-))))) 08.09.03, 21:06
        Masz rację dr Zombie, że nie napisałeś, że Boga nie ma. Może za daleko poszłam
        w swojej interpretacji Twojego tekstu. Wybacz...
        Napisałeś jednak, że po swoim życiu widzisz, że Bóg Cię nie nawidzi, że Cię
        nie kocha...i właśnie mój poprzedni post dotyczył głównie tej kwestii. Tu nie
        chodzi o ewangelizowanie na siłę, po prostu chcę Ci jakoś pomóc: czyż nie to
        powinniśmy robić na tym forum? Żalić się, ale kto może niech pomaga. Leki
        lekami, ale jak widać nie wyleczyły dr Zombie. Trzeba więc zmienić leki, bądź
        lekarza albo chwytać się innych środków, pomysłu na depresję. Ja mam pomysł i
        dzielę się nim nie po to, aby pomóc. Często podłożem depresji są
        nieuświadomione braki rozwoju duchowego. Tu nie chodzi o konkretną religię. Dr
        Zombie sam opisał, może nie o podłożu swojej depresji, ale o ważnej sprawie
        która go nurtuje a może nawet smuci i wprowadza w przygnębienie.
        Pomyśl o tym wszystkim dr. Zombie. Najważniejsze, że nie negujesz kwestii
        istnienia Boga. Teraz musisz dostrzec, że on Cię kocha. Pisałam o tym w
        poprzednim poście. Nie musisz dojść do tego wniosku, do którego ja doszłam w
        tej sprawie, ale będzie mi miło jeśli zatrzymasz się nad tą myślą przewodnią i
        przeanalizujesz, czy może nie jesteś jak wyschnięta roślina bez korzenia
        (korzeniem i ostoją jest Bóg). A już będę wręcz urzeczona, gdy pewnego dnia
        dotrze do Ciebie, że Bóg Cię kocha i napiszesz nam na forum, że odbiłeś się od
        dna. Z całego serca Tobie tego życzę!!!!!!!!!!
        dziczu
        • dziczu Re: patrz sercem:-))))) 08.09.03, 21:10
          Małe sprostowanie bo dopiero teraz spostrzegłam błąd: mam pomysł i dzielę się
          nim po to, aby pomóc (nie: aby nie pomóc)
          dziczu
    • dr_zombie Re: Jedynie wiara w Boga pomaga :-))))) 09.09.03, 07:14
      Nie biorę antydepresantów juz tydzień i nie czuje się gorzej, więcej - wydaje
      mi się, że czuję się lepiej. Mozliwe ze juz nie mam depresji, ale jestem
      przekonany, ze jak przychodziloem 1 raz do lekarza mialem depresje. Moze
      oczekiwalem cudów po tych antydepresantach? Jesli chodzi o wiarę w boga to
      wydaje mi sie, ze juz nigdy nie bede chodzil do kosciola, modlil sie...To nie
      jest mi juz potrzebne, wolę skoncentrować się na ludziach.

      A ja do dzisiaj myślałem dziczu ze jestes facetem ;)
      • ciekava1 Re: Jedynie wiara w Boga pomaga :-))))) 09.09.03, 09:17
        dr_zombie napisał:

        >
        >
        > A ja do dzisiaj myślałem dziczu ze jestes facetem ;)

        Ja tez bylam zmylona bo dziczu raz pisze o sobie jako facet raz jako kobieta:
        np myslalam, myslalem
        • ciekava1 Re: Jedynie wiara w Boga pomaga :-))))) 09.09.03, 09:20
          co do Boga, to przeciez On obiecuje w Biblii raj na Ziemi, czyli rozumiem
          pokoj ducha. Ja nie prosze Boga o forse, urode, jakies materialne dobra. Ja
          TYLKo chce tego dobrostanu emocjonalnego, tylko tyle. Moge zmiatac ulice klepac
          biede byle czuc sie wsrodku "normalnie". Przeciez nie prosze o nic wielkiego
          nieprawdaz?? A jednak Bog milczy. Dlaczego???
          • malcolm-x Re: Jedynie wiara w Boga pomaga :-))))) 10.09.03, 12:10
            dlaczego tak jest że ludzie niewierzący są powszechnie (przynajmniej u nas)
            uważani za gorszych, wulgarniejszych itd. Przecież niewiara to taka sama wiara
            jak wiara w Boga.
            Uważam że Boga nie ma. Ale dlaczego przez to mam być gorszy??
            Uważam że w naturze człowieka leży potrzeba wiary, potrzeba "zabezpieczenia"
            (jak umrę to ktoś będzie się mną opiekował, będę życ dalej...itd.)
            Uważam poprostu że osoby wierzące bezkrytycznie poddają się tej wrodzonej
            potrzebie. Nie zastanawiają się, nie usiłują dociec, po prostu przyjmują to i
            tyle. I dlaczego to oni są lepsi????
            • vveronique Re: Jedynie wiara w Boga pomaga :-))))) 10.09.03, 12:32
              Witam!
              wierze w Boga. i nie jest to wynik slepej wiary, wiary dlatego, ze "mama, tata
              i brat i jeszcze Babcia wierza", NIE!
              pewne przezycia staly sie dla mnie dowodem na istnienie Boga. mniejsza o to
              jakie- bo tego sie nie da wytlumaczyc. w pewnym momencie-gdy juz bylo "po
              wszystkim", gdy dostrzeglam,ze mialam tak wiele szczescia,ze wyszlam "calo" z
              sytuacji, w ktorej ktos inny by sie zalamal, poddal... Ze zawdzieczam to Bogu,
              jakiejs Niesamowitej Sile... jasne-mozesz powiedziec,ze dla Ciebie-to co pisze-
              to same bzdury i nic waznego. jasne. bo kazdy musi sam odkryc Boga,ale zeby Go
              odkryc musisz chciec, szukac...

              a ze nie chcesz?!
              "Uważam poprostu że osoby wierzące bezkrytycznie poddają się tej wrodzonej
              potrzebie. Nie zastanawiają się, nie usiłują dociec, po prostu przyjmują to i
              tyle. I dlaczego to oni są lepsi???? "

              z tego co napisales (powyzej cytat) mozna wywnioskowac,ze to Ty czujesz sie
              lepszy od wierzacych, ze Ty swoim rozumem dowiodles sam przed soba,ze Boga nie
              ma. masz do tego prawa-kazdy mysli jak chce.

              ja nie dziele ludzi na lepszych i gorszych. jak ktos nie wierzy w Boga-ok,
              nikogo nie wolno nawracac na sile.
              ale uwazam,ze moim obowiazkiem jest napisac Ci,ze sa tacy co wierza-i to nie
              bezkrytycznie!!!

              dobrze jest pomyslec o Bogu, o tym czy jest czy go nie ma- zamiast
              bezkrytycznego przyjmowania wiary.
              ale pamietaj,ze wiara w Boga, to wiara, a nie wiedza i musi wynikac z pewnego
              zaufania dla tej Najwyzszej Istoty, z pewnej pokory, ze jest cos ponad nami. ze
              Wiara to wiara, a NIE wiedza.

              jesli naukowcy odnajda dowod na istnienie Boga- skonczy sie WIARA i religia- bo
              bedzie to juz WIEDZA.
              • ciekava1 Re: Jedynie wiara w Boga pomaga :-))))) 10.09.03, 14:02
                weroniqo a czemu Bog Tobie pomogl a mnie nie?I naprawde Go szukalam tak jak Ty
                Jakos nie czuje Jego pomocy.
                • vveronique Re: Jedynie wiara w Boga pomaga :-))))) 10.09.03, 15:01
                  Hej!
                  trudno mi powiedziec, czy Bog mi pomogl czy pomogla mi wiara w Boga.
                  bo gdy pomaga Bog-to zalezy od Jego Woli, a gdy pomaga wiara w Boga-zalezy to
                  od tego czy wierzymy czy nie; wnioskuje,z Twego posta,ze wierzysz w Boga,
                  szukales Jego i Jego pomocy i nie przyszla.
                  a czy moge sie spytac?-masz do Niego zal teraz?

                  naprawde-nie mi odpowiadac na to pytanie.
                  nie mam do tego kompetencji.

                  nikogo nie przekonuje do idei-"tylko Bóg pomaga"- bo nie tylko Bóg.
                  w ciezkich przezyciach-pomogła mi wiara w Boga,ale i wiara w sama siebie-zeby
                  Ci wyjasnic o co mi dokladnie chodzi
                  napisz na maila jimka@o2.pl
                  to pogadamy na ten temat (osobista sprawa).

                  czasem pomagaja leki- bo gdy zdiagnozowano u mnie depresje, to wiara w Boga-
                  sama wiara w Boga nie pomagala- musialam wziąć leki antydepresyjne.
                • dziczu Bóg nie jest czarodziejem 10.09.03, 22:39
                  Włączę się do dyskusji...
                  Do Ciekavej: Bóg jednym pomaga innym nie-tak sądzisz nie tylko ty, wielu
                  ludzi. To jest błędne myślenie. Bóg nie jest wróżką albo czarodziejem od
                  spełniania życzeń. W modlitwie mówimy: niech będzie wola Twoja... musimy więc
                  liczyć się z tym, że Jego wola nie musi iść w parze z naszymi życzeniami.
                  Myślę, że ważne jest zaufanie do WOLI BOGA. Cokolwiek się stanie, wiem, że
                  to jest Jego wola. On wie lepiej co jest dla mnie dobre. Nie bez przyczyny
                  jest powiedzonko: nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. My nie możemy
                  od Boga wymagać, możemy Go prosić...ale musimy mieć świadomość, że Jego wola
                  się stanie.
                  Weronigue cieszę się, że są tacy mądrzy ludzie jak TY... Dziel się swoim
                  rozumieniem świata z innymi, a napewno znajdą się tacy, którym pomożesz...
                  dziczu
                  • perfect_life Re: Bóg nie jest czarodziejem 10.09.03, 23:21
                    Uważam, że przede wszystkim trzeba polegać na sobie. Jeśli miałbym wierzyć, że
                    wszystko i tak jest zapisane (w Bożej głowie), a moje życie z góry przesądzone,
                    to po w ogóle coś miałbym robić? Zdawanie się na wolę Boską przypomina mi nieco
                    próbę ucieczki od odpowiedzialności za swój byt oraz za osoby czy rzeczy, które
                    są od naszej postawy zależne. Skoro Bóg nade mną czuwa, to zdejmuje to ze mnie
                    w pewien sposób niewygodne obowiązki. Dla mnie to nie do przyjęcia.
                    Zdecydowanie bardziej wolę wiedzę niż wiarę. Religia zawsze wprowadzała tylko
                    zamęt, bojaźń i śmierć. Rozpowszechnianie wiary mieczem, palenie ludzi na
                    stosach, brak tolerancji, nieufność w stosunku do przedstawicieli innych
                    wierzeń - to wszystko przez religię.
                    Jestem zwolennikiem pracy nad sobą, zdecydowanej i silnej. Choć nie wykluczam,
                    iż na łożu śmierci może coś się zmieni w tym względzie i oddam swą osobę
                    Bogu... Za dużo jest na świecie zła, nienawiści i wrogości, żebym mógł ślepo
                    wierzyć, że gdzieś tam jest ktoś nam przychylny i tym wszystkim kieruje.
                    Nie zmienia to faktu, że pozdrawiam wszystkich wierzących i tych, którzy mają
                    wątpliwości.
                    • vveronique o bierności... 11.09.03, 09:21
                      Rozumiem co masz na myśli. Nie mozna pozostawac biernym, niewazne czy wierzysz
                      w Boga czy nie. Dostalismy po to życie, by coś z nim zrobic, by coś zmienic!!!!

                      wierzę w Boga jak juz pisalam, i dla mnie jest to powód do dodatkowej
                      aktywności, na pewno nie do spoczęcia na laurach, bo wiem, że leniuchowania Bo
                      mi tak łatwo nie wybaczyl. (Jasne,ze by wybaczył,ale po co robic MU przykrość!?)

                      mam 19 lat i jasno okreslony cel w zyciu. Wiem kim chce zostać, wiem dlaczego
                      chce zostac (dobra, napisze kim-bo glupio bedzie pisac "tym, kim chce zostac")
                      reżyserem teatralnym. wiem też co powinnam robic, gdzie i czego sie uczyc by
                      moje marzenie sie spęlnilo. Caly czas cos robie, czytam na temat teatru. Teatr
                      jest sensem mojego zycia. Nie licze na to,ze Bog mnie oświeci, ze da mi jakies
                      zdolnosci ot tak. Wiem, ze na wszystko musze zapracowac.Ale jesli Bo zobaczy
                      moja pracę , moje starania- spojrzy łaskawszym wzrokiem na moje marzenia. moze
                      pomoze w ich spelnieniu?! a moze nie jest taka Jego Wola i bede musiala sie
                      pogodzic z tym,ze będę tylko bilety do teatru sprzedawac?!

                      a że tak juz teatralnie zaczęłam pisać, zacytuje tu słowa znanego
                      komediopisarza:

                      "Niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba".

                      tak samo jest z depresja! nie wolno czekać, aż nastroj i zycie samo sie
                      poprawi. wiem, powiecie,ze to frazesy-ale to nie są puste słowa. przeszłam juz
                      chyba ze trzy, pólroczne depresje, niestety jak do tej pory-zawsze wracaly...
                      ale wierzę, ze ktoregos razu juz nie wrócą.
                      a nawet jesli? pokonam je-jesli nie sama to razem z lekami!!!!

                      a WY chyba zapomnieliscie o czyms bardzo waznym. Bo wszyscy piszecie, ze
                      jestescie smutni, ze Wam źle itp. Jasne! rozumiem to, bo mi tez bylo źle,
                      bardzo źle.

                      ale czy nie wiecie, ze cierpienie naprawde uszlachetnia?! ze jest swego rodzaju
                      nagrodą, bo tylko tak mozna sie naprawde zmienić. a czy zapomnieliscie, że
                      tylko w cierpieniu można stworzyc prawdziwe dzielo sztuki? nie tylko ja tak
                      uważam, pisal tak np Tadeusz Konwicki( przytocze Wam cytaty później), pisal
                      znany austriacki pisarz Thomas Bernhard...

                      Teraz gdy czuje sie juz dobrze- moge dziekować Bogu za cierpnienie.
                      "Tych których kocham-doświadczam" to cytat z jednego z nowotestamentowych
                      listów do...

                      a co do bierności:
                      mimo,ze wkurza Was sformulowanie "weź sie w garść" trzeba sie za siebie zabrac.
                      popracowac nad sobą.
                      podam Wam pewien przyklad z zycia(mojego).
                      jestem swiezo po maturze, a w czwartej klasie LO, na jesieni zaczęła mi sie
                      okropna depresja.
                      Jestem straszna gaduła i uwielbiam pisać-nie trudnio sie domyslic,ze w
                      depresji prawie z nikim nie gadalam, nic nie pisalam. Bardzo sie martwilam, w
                      koncu matura na karku, a moja glowa nie pracuje, nie moge sie uczyc.
                      więc co zrobilam? i tak sie nie spotykalam ze znajomymi, bo nie umialam z nimi
                      rozmawiac-wiec uczylam sie doslownie calymi dniami! glupota-owszem. ale jak nie
                      bylo innego wyjscia???!!!
                      w koncu gdzie sw lutym, marcu wyszlam z depresji. zdazylam jeszcze pochodzic na
                      fajne imprezy ze znajomymi w LO. niewiele sie nauczylam jesienia-bo wiecie jak
                      zle sie mysli w depresji. ale za to mialam czyste sumienie i COS robilam.
                      a gdy przyszla matura z polaka(uczylam sie tylko 2 tygodnie przed) dostalam 6 z
                      pisemnej!!!!

                      no to moze tyle moich wynurzen-moze troche chaotycznych i bezsensu,ale moze cos
                      z tego zrozumiecie...



          • karolina16 Re: Jedynie wiara w Boga pomaga :-))))) 10.09.03, 21:46
            Bóg nigdy nie obiecywał że będzie nam wspaniale na ziemi. Ale obiecał że nas
            nigdy nie opuści i że zawsze jest kiedy jest cięzko tylko, że my tego nie
            widzimy. A Raj dopiero osiągniemy w Niebie, tam dopiero się dopełni wszystko.
            • mr_hyde Re: Jedynie wiara w Boga pomaga :-))))) 10.09.03, 22:03
              No fajnie.Pora włączyć Radio Maryja,niedługo "rozmowy niedokończone"....
              • dziczu Re: Jedynie wiara w Boga pomaga :-))))) 10.09.03, 22:26
                Bez przesady mr_hyde. Nie myl wiary z dewocją. Chyba, że źle odczytałam twoje
                intencje...
            • dziczu Do dr Zombie 10.09.03, 22:16
              Dr Zombi !!!!
              Cieszę się że jest już lepiej. Bardzo dobrze, że chcesz się skupić na
              ludziach. To znaczy, że wychodzisz ze swojej twierdzy, zaczniesz interesować
              się tym, co dzieje się na zewnątrz, myślę, że to na pewno pomoże.

              Wiara w Boga jest tylko jedną z wielu dróg....Ale wiesz co myślę? Po tym co
              tutaj piszesz widzę, że Bóg jest z Tobą, nawet jeśli twierdzisz, że nie kocha.
              Kocha i dlatego zaczyna otwierać Twoje serce na innych ludzi i ich problemy.
              Nawet jeśli się nie modlisz i nie chodzisz do kościoła wiedz, że On i tak jest
              z Tobą. To nie prawda, że Bóg jest tylko z tymi, którzy chodzą do kościoła.
              Często takie zagubione owieczki jak Ty, są szczególnie przez niego ukochane.

              Twoja droga do Boga jest tak samo podzielona etapami, jak twoje wychodzenie z
              depresji. Najważniejsze, że zauważasz ludzi, a w nich mieszka Bóg. Myślę, że z
              czasem dostrzeżesz działanie Boga w Twoim życiu. To będą takie małe kroczki
              wiodące przez ścieżkę życia, upadanie i powstawanie.... Wiedz jednak, że nie w
              tej drodze nie jesteś sam. Bóg stawia na niej ludzi, którzy chcą Ci pomóc.
              Pamiętaj-nie jesteś sam.
              dziczu

              ps. przepraszam za zmyłkę. Dopiero oswajam się z klawiaturą. Żeby nie było
              niejasności-jestem kobietą lat 23 i kocham wszystkich ludzi. Poświęcam swój
              czas siedząc przed kompem tylko po to aby pomóc temu, kto tej pomocy
              potrzebuje. Dzielę się swoim doświadczeniem, ponieważ jak wiecie pokonałam
              depresję. Życzę i wam zwycięstwa nad tą pustką.
              • evpak Re: Do wszystkich 11.09.03, 00:54
                Kochani,pierwszym objawem depresji jak wiecie, jest brak odczowania radosci.
                A radosc to jeden z przymiotow Boga(mozna poczytac o Bogu w Bibli).
                Ja mocno wierze w Boga a wiara ta to nie jakas tam wiara w znaczeniu religia.To
                mocno ugruntowane przswiadczenie oparte na dowodach!!! Ktos tu, chyba ty
                dziczu, przytoczyl przyklad z natura.To najlepszy przyklad.Ogladacie czasami
                filmy w stylu discovery??? Czy uwazacie, ze zycie powstalo przez przypadek???Ze
                borac chocby najmniejsza istote zyjaca pod lupe chcecie mi powiedziec, ze nie
                dostrzegacie jej skomplikowanej i doskonalej zlozonosci? czyz nie kryje sie za
                tym wszystkim potezna inteligentna moc, ktora my ludzie nazywamy BOG???Nawiasem
                mowiac ma On swoje wlasne imie.
                I jeszce jedno,ktos tu wspomnial o nie wysluchanych modlitwach.Czy modlilas/es
                sie do Boga z serca,czy powtarzalas tylko wyuczone w kosciele czy gdzie indziej
                formulki, czy byla to jedna modlitwa czy wiecej?
                Bog oczekuje, wrecz zaprasza nas abysmy zwracali sie do niego bezposrednio,
                wlasnymi slowami i "kaze"nam opowiedziec o wszystkim co nas przygniata.
                Ja mowie wam z wlasnego doswiadczenia, ze Bog pomaga mi w depresji.Nie czyni
                cudow,ale jak z nim porozmawiam, to naprawde czuje sie lepiej.I to nie na
                zasadzie podobnej do rozmowy z terapeuta.Ja czuje, ze on daje mi sile do
                prztrwania trudnosci, czuje sie przez niego akceptowana taka jaka jestem, nie
                musze przed nim udawac i on nie dopuszcza niczegio co byloby ponad moje
                sily.Pomyslcie, ze modlitwa to wielki przywilej.Traktujmy Boga jak dobrego
                kochajacego ojca, do ktorgo chetnie idziemy, i przed, ktorym sie chetnie
                otwieramy.Amen;O)))))))
                W odroznieniu od zwierzat Bog obdarzyl nas umiejetnoscia pojmowania rzeczcy
                duchowych nie tylko materialnych,dlatego tak gonimy za wiedza....nic w tym
                zlego....powodzenia.
                • gradaczka do Evy 11.09.03, 04:32
                  a powiedz co Tobie najbardziej pomaga w zwiazku z Bogiem?
                  Tutaj kiedys elka28 bardzo ladnie to ujela ze swiadomosc ze Bog sie nia
                  opiekuje bardzo jej pomaga a Tobie?
            • empeka Wiara pomaga :-))))) 11.09.03, 17:14
              karolina16 napisała:

              > Bóg nigdy nie obiecywał /.../w Niebie, tam dopiero się dopełni
              wszystko.

              Karolinko, piękna jest siła i prostota takiej wiary.
              Nie znam się na tym, czy wiara pomaga na depresję, ale wiem, że
              pomaga żyć. Dlatego z przyjemnością wysłuchałam Twego credo :-)

              Powiem więcej, wiara pomaga nawet niewyznająym żadnej religii (ale
              to już temat na inne forum).

              Marta
    • kobbieta do dziczu 11.09.03, 00:48
      moze Bog Ci pomogl pokonac depresje jezeli chodzilo o czarne mysli
      A jezeli nie masz zupelnie energii to jak mogl Tobie pomoc, przeciez to jest
      chemiczne, a nie depresja=wynik negatywnych myslli.

      A poza tym bylas na antydepresyjnych lekarstwach?

      • vveronique cytaty do "o bierności" 11.09.03, 09:44
        List do Kościoła
        "ZNAM TWOJE POSTĘPOWANIE NIE JESTEŚ ZIMNY, ANI GORĄCY
        OBYŚ BYŁ ZIMNY, ALBO GORĄCY NIE ZAŚ LETNI

        MÓWISZ JESTEM BOGATY, NICZEGO MI NIE BRAK
        A NIE ZDAJESZ SOBIE SPRAWY ŻE JESTEŚ NIESZCZĘŚLIWY
        GODNY WSÓŁCZUCIA UBOGI, ŚLEPY I NAGI

        RADE CI U MNIE ZAKUPIĆ ZŁOTA I BIAŁE SZATY
        BALSAM NA OCZY ABYŚ MÓGŁ PRZEJRZEĆ

        TYCH KTÓRYCH KOCHAM, DOŚWIADCZAM
        BĄDZ WIĘC GORLIWY I OPAMIĘTAJ SIĘ
        SŁUCHAJ MOJEGO GŁOSU
        SŁUCHAJ MEGO GŁOSU"


        a jeszcze cytat z Thomasa Bernharda:

        " W zasadzie pisze tylko dlatego, że na świecie jest tyle nieprzyjemnych
        rzeczy. Gdyby wszystko było przyjemne, przypuszczalnie nie mógłbym w ogołe
        pisać. Pewnie nikt by nie pisał. Nie można bowiem pisać, gdy mamy dobry
        nastrój. Pisanie, gdy wszystko wokół jest dla nas przyjemnością, świadczyłoby o
        nazej głupocie. Zgodnei z logiką powinnismy się bowiem wówczas w pęlni
        rozkoszować przyjemnościami. Czyż nie mam racji? Taki stan, stan radości,
        trzeba przecież w pełni wykorzystać. W momencie gdy siadamy do biurka nastrój
        pryska. A z jakiegoż powodu miałbym sobie świadomie niszczyć dobry nastrój?
        Teoretycznie moge sobie wyobrazić sytuacje, w której przez całe życie pozostaję
        w dobrym nastroju i zupełnie nic nie piszę. Ponieważ jednak w praktyce dobry
        nastrój trwa zaledwię kilka godzin lub krótka chwilę, zawsze znajdzie sie
        okazja by cos napisać."

        a Konwicki bedzie potem...
        • blue_a :) Może trochę "od czapy" 11.09.03, 10:49

          Poproszę dokładne "namiary" tego ostatniego cytatu.
          Śliczne :)

          Chociaż nie bardzo się zgadzam.
          Pisanie jest dla mnie przyjemnością. Zwykle. Na ogół.
          Tak jak dla pianistów czy forte - pisanistów gra...

          :)

          Nie robię może wtedy (aż) tak "odlotowych" min, ale uśmiecham się. Zazwyczaj.

          I nie bardzo lubię opisywać katastrofalne stany/strony świata, wolę wyłapywać
          te lepsze.

          Pomyślało mi się też, że najczęściej czytający będzie miał podobny stan ducha
          (taki się wygeneruje), jak u piszącego. Taka osobista, nieduża hipoteza...

          Pozdrawiam.
          • blue_a errata :) 11.09.03, 11:00
            miało być forte - pianistów, rzecz jasna :)

            ale musiało mi się pomylić :)

            Napisałaś, że chcesz być reżyserem teatralnym - fajnie! Trzymam kciuki i wiem,
            że Ci się uda. To ja też "odkrywam karty". Będę pisać. Będę "pisanist(k)ą.
            Śmieszne, że widzę swoje ksiażki w polskich empikach, a z czasem i poza
            granicami?

            Mnie też to bawi :)

            Ze swojego ostatniego egzaminu dostałam "tylko" 4 :) (bałam się, że zawalę).
            Nie jest to, co prawda Twoje 6 z matury, ale ja jestem z siebie cholernie
            dumna, bo praca napisała mi się na podstawie moich dwóch dużych pasji (tak
            szczęśliwie się składa, że studiuję na kierunku "z pogranicza").

            Bardzo pozdrawiam Tych, Którzy Chodzą Własnymi Drogami.
            Warto.

            • blue_a i do diabła 11.09.03, 11:11
              :)

              swoim postem sprowokowałaś mnie do odszukania małej, zielonej książeczki o
              teatrze. Seria "Orientacje", tytuł będę znać dziś wieczorem, gdy ją znajdę :)
              (znów zrobię bałagan :)

              Zrewanżuję się swoimi cytatami.

              I proszę się ze mną podzielić swoimi refleksjami na temat gry Mai Ostaszewskiej.
              Kingi Preis też. Bo je dwie lubię chyba najbardziej.

              A.

              p.s. przepraszam albo i nie, że daleko odbiegamy od tematu "forum", ale myślę,
              że to wcale nie błąd...
              • vveronique Re: i do diabła 11.09.03, 12:06
                hej!

                ostatni cytat ten o pisaniu... otoz przepisalam go (jakies to oczywiste w moim
                przypadku) z programu teatralnego ze spektaklu "Wymazywanie" w rez. Krystiana
                Lupy. w owym programie jest adres internetowy-podaje Ci go:

                www.thomasbernhard.de/Inhalt1/tbvideao.htm#z2

                Dzieki za wiare w moje sily!!! ja bede trzymac kciuki za Ciebie! no i wysylac
                pozytywna energie, aby to pisanie udalo Ci sie doprowadzic do prawdziwej
                doskonalosci(wszak ciagle trzeba nad soba i swymi umiejetnosciami pracowac).


                co do Mai Ostaszewskiej-niebawem wybieram sie na "stosunki Klary" do
                T.Rozmaitosci-wtedy powiem cos wiecej. Kinga Preis bardzo mi sie podobalo gdy
                spiewala piosenke Republiki w "Kombinacie". w ogole widac,ze dziewczyna ma
                talent. jej rola w "Ciszy" tez podobno jest dobra-nie widzialam tego filmu, bo
                podobno smutny, a jakos wtedy nie chcialam powiekszac swego smutku...

                a jesli az tak odchodzimy od tematow forum- to sluchaj, bardzo fajnie. za pare
                latek bedziemy moglny nawiazac współpracę pisarsko-reżysersko, np przeniesienie
                Twych tekstow na scene... w koncu znajomi z jednego forum "depresja", nie?!
                jak chcesz sobie popisac o pisaniu zapraszam na mego maila jimka@o2.pl

                dla mnie pisanie to tez wielka przyjemnosc,ale chyba przyznasz racje,ze takie
                prawdziwe dziela sztuki rodza sie z cierpnienia, a nie z bezgranicznego
                szczescia... np cała twórczość Józefa SZajny jest wynikiem cierpienia, bólu
                który pozostał w nim po pobycie w Oświecimiu... przyklady mozna by mnozyc.

                pozdrawiam
                bardzo serdecznie
                Vveronique

                ps
                ciekawe co studiujesz????!
                • blue_a Aaaaa!!!!! 11.09.03, 12:32
                  czy Ty (mi) spadłaś z Nieba?

                  :)

                  Lubię czwartki!
                  Wszystkie dni lubię!

                  "Stosunki Klary" - ja też, ja też! Ja też idę!
                  Kinga P. - dostałam dreszczy, gdy słuchałam jej w tv - koncert rocznicowy z
                  okazji 1. września.

                  p.s. na razie nie powiem...

                  :)

                  za chwilę się jeszcze odezwę, poszukam jednego linka...
                  • blue_a no i pupa... 11.09.03, 12:44
                    Tylko cytat, dostęp do linka w "Rz" już umarł...

                    :)

                    Rosa Montero (pisarka): Życie wygodne, łatwe, bez większych niż konsumpcyjne
                    pragnień
                    jest niebezpieczne. Potrzebny jest ból, gdyż wywołuje reakcję.

                    p.s. do jej książki, która ukazała się niedawno, jeszcze nie dotarłam, ale
                    dotrę.
                    • vveronique Re: no i pupa... 11.09.03, 12:52
                      no no! bardzo ładny cytat!!!!!podoba mi sie!

                      wyczytalm w którymś z Twych postów,ze lubisz radiowa trojeczke!!!
                      ja tez! i to bardzo.

                      pozdrówka

                      Vveronique
                  • vveronique Re: Aaaaa!!!!! 11.09.03, 12:49
                    hej hej!

                    moze jestem aniołkiem??? ;)

                    co do "Stsounkow klary" możemy sie kiedys razem wybrać- to by bylo nowe oblicze
                    sławetnego reala warszawskiego...
                    to jak Ty nie powiesz co studiujesz, to ja tez nie powiem,a nie jest
                    to "jeszcze" rezyseria teatralna...
                    pozdrawiam!!!

                    Vveronique
                    • blue_a będę zgadywać 11.09.03, 13:03
                      Przeczytałam o hypomaniakach, że nagle pojawia im się szósty zmysł. Tam było
                      napisane dość negatywnie. Że są jak dzieci, które krzyczą "król jest nagi!"

                      :)

                      I że walą w słabe punkty innych, bo je wyraźnie widzą. staram się nie walić.
                      U mnie się chyba tylko rozwinęła intuicja.

                      O.K., studiujesz coś humanistycznego. Wybierz sobie coś z mojej listy:

                      polonistyka
                      psychologia
                      socjologia? raczej nie :)

                      Pomyślałam, że musisz mieć najpierw jakieś podstawy.

                      Moje studia to też "tylko" punkt wyjścia. To już chyba "się wsypałam"...

                      • vveronique Re: będę zgadywać 11.09.03, 13:07
                        jest to cos humanistycznego,ale nic z Twojej listy...
                        a Ty studiujesz polonistyke?albo jakas inna filologie?

                        pamietaj,ze kim chcę zostac... to przeciez musi byc cos z teatrem.
                        dodam ze na UJ jest ten kierunek, a na UW nie ma. a bede w warszawie jednak
                        studiowac...hmmmm..moge Ci podac adres szkoly, moze to Ci pomoze...
                        • blue_a teatrologia! 11.09.03, 13:13
                          prawda?

                          wiedza o teatrze, czy jakoś tak...

                          mój tip: Dostojewski (ja go prawie wcale nie czytałam....:)

                          To już pewnie wiesz.
                          • vveronique Re: teatrologia! 11.09.03, 13:25
                            no tak! skoro zgadlas to trudno zaprzeczac... wiedze o taetrze na ulicy
                            Miodowej bede studiowac.

                            a Ty? hmmm..filologia rosyjska???
                            Dostojewski jest niezly, tylko taki mroczny i dolujacy...
                            pozdrawiam i gratuluje prawidlowej odpowiedzi

                            Vveronique
                            • blue_a Boże - nie, skądże... 11.09.03, 13:30
                              :)

                              podpowiadam: mrok, strasznie... :)

                              Przyznaję, że przez 1,5 roku "otarłam się" jeszcze o jeden, powiedzmy, pod-
                              kierunek. Wszystko się przyda do pracy fortepisanisty :) Najciekawiej się
                              jednak obserwuje ludzi. Podsłuchuje też. Ale jeśli zaczynają mówić mocno
                              osobiście, zamykam uszy :)
                              • vveronique Re: Boże - nie, skądże... 11.09.03, 13:39
                                no to ja nie wiem. to moze psychologia własnie? historia sztuki? no nie wiem
                                sama..kulturoznastwo????nie wiem..prosze o podpowiedz!

                                Veronique
                                • blue_a właśnie :) 11.09.03, 13:51
                                  Chociaż nie do końca z przekonaniem...

                                  (Etnologia może podyplomowo)

                                  Pozdrawiam.
      • dziczu Re: do dziczu 11.09.03, 20:03

        Wydaje mi się, że wyraźnie opisalam swój przypadek, nie próbuj więc
        przeinterpretowywać tego co się ze mną dzialo, chyba ja sama najlepiej o tym
        wiem. Potrafię rozróżnić czarne myśli od depresji i wierz mi to BYLA DEPRESJA>
        jeśli się nie zgadzasz z moimi radami co do radzenia sobie z depresją to po
        prostu ich nie stosuj, a to czy Bóg mi pomógl w depresji czy czarnych myślach
        zostaw MNIE samej...
    • kredo0 do blue i vveronique 11.09.03, 13:51
      szkoda ze zepsulyscie watek :-((
      • blue_a przepraszamy 11.09.03, 13:52
        i znikamy.
        • vveronique Re: przepraszamy 11.09.03, 13:59
          przepraszamy...
          wlasnie i znikamy...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka