quicki
11.05.08, 11:53
Fragment wywiadu z panią Ewą Woydyłło z gazety "Pani" (stąd zapewne
jednokierunkowe ujęcie sprawy):
"-W związku kata i ofiary od czasu do czasu dominująca osoba ma chwilę
słabości. Traci pewność siebie, ma problemy poza związkiem. Wtedy ofiara
natychmiast bierze odwet i sama staje się katem. Oczywiście, to nie musi być
symetryczny rodzaj przykrości, bo na przykład on może krzywdzić ją fizycznie,a
ona nigdy nie podniesie na niego ręki. Obgada go natomiast przed przyjaciółmi,
przestanie z nim sypiać, wpadnie w depresję.
-Depresja jest formą agresji?
-Tak,przecież wtedy mężczyzna musi zająć się kobietą, pomóc jej.Zyskuje
bezradną pacjentkę, a traci partnerkę. ..."
??? Trochę zdębiałam, choć może...Co o tym myślicie?