Dodaj do ulubionych

Czy psychiatra komuś pomógł w pokonaniu depresji?

30.09.03, 10:51
Osobiście szczerze w to wątpię. Wyobrażam sobie to tak, że jak człowiek
pójdzie do psychologa to dopiero rozwija się na dobre. Wtedy zaczyna się
mówić o ciężkiej chorobie, o potrzebie brania leków, powoli sięga to coraz
głębiej. A człowiek, który nie za bardzo chce sobie pomóc i tak się nie
wyleczy. A moze się mylę? Jeśli komuś pomogła terapia, to proszę piszcie...

ps: mowa o depresji, nie - o ciężkich chorobach psychicznych
Obserwuj wątek
    • kakofonia Re: Czy psychiatra komuś pomógł w pokonaniu depre 30.09.03, 12:02
      Depresja jest chorobą właśnie, a nie takim stanem "kurcze, coś mi jest, ale bo
      ja wiem, co?" Mi wizyta u psychiatry pomogła w tym właśnie, żeby o tym, co mi
      jest, zacząć myśleć jako o chorobie, którą się LECZY. Co do rezultatów leczenia
      to się nie mogę wypowiadać, bo jeszcze dużo za wcześnie. Ale za ten piewszy
      krok już jestem psychiatrze wdzięczna. (A psychoteriapię poleciła mi też, ale
      dopiero jak mój stan się choć trochę poprawi, teraz na pewno się do tego
      jeszcze nie nadaję.)
      • hanka17 Re: Czy psychiatra komuś pomógł w pokonaniu depre 30.09.03, 12:39
        Witam Cię serdecznie. Fajnie, że napisałaś, bardzo sie cieszę. Chodziło mi
        właśnie o to by osoby w depresji dzieliły się swoimi doświadczeniami.

        Mnie się jednak wydaje, że myślenie o depresji jako o ciężkiej chorobie jest
        niebezpieczne dla pacjenta, ponieważ czyni się tę chorobę w jego oczach
        jeszcze poważniejszą niż on sam ją widzi. A wtedy można go zdemobilizować do
        walki z nią. Ponieważ najważniejsze jest jak wiadomo nastawienie chorego,
        jeśli nie wierzy w swoje wyleczenie, to nie ma najmniejszych szans na to. A
        skoro przedstawi mu się depresję jako ciężką chorobę, której sam na pewno nie
        zwalczy, którą musi starać się pokonać przy pomocy leków i spacjalistów, to
        może on zwątpić we własne siły do walki z depresją. A jeśli on zwątpi, to leki
        mu nie pomogą na pewno. Jest też taka tendencja w psychiatrii by leczyć
        depresję za pomocą bardzo intensywnego wysiłku fizycznego (sport) oraz inna,
        linia, gdzie stosuje się wielodniową sztucznie podtrzymywaną bezsenność w celu
        wyleczenia z depresji. Polega to na tym, że choremu na depresje uniemożłiwia
        się zaśnięcie przez kolejne dni. Cały czas ktoś go pilnuje aby nie usnął przez
        całą dobę. W momencie skrajnego wyczerpania z powodu bezsenności mija
        depresja. Co o tym myślicie ???
        • kakofonia Re: Czy psychiatra komuś pomógł w pokonaniu depre 30.09.03, 13:55
          Hmmm... Nie jestem pewna, jak na pacjenta może podziałać wiadomość, że cierpi
          na pewną, niewątpliwie dość poważną chorobę. To na pewno jest sprawa
          indywidualna. Mi to pomaga, mam wrażenie, bo dotąd miałam właśnie poczucie
          kompletnej beznadziejności. Myślałam, że to jest stan normalny, że moje życie
          zawsze tak będzie wyglądało i najlepiej w związku z tym po prostu dać sobie z
          życiem spokój. A teraz staram się przekonać siebie samą, z pomocą lekarza, że
          może być inaczej, że walka z depresją jest długa i niełatwa, ale nie jest
          zupełnie niemożliwa. Wiesz - zaczynam powoli myśleć, że mam się starać pozbyć
          depresji, a nie siebie.
          Co do tego wysiłku fizycznego - mój znajomy przeszedł depresję po zawale serca
          i jemu lekarz zalecał wysiłek fizyczny. Ale nie na siłę, raczej na zasadzie -
          jak będziesz miał siłę i ochotę, to popróbuj.
    • looserka Re: Czy psychiatra komuś pomógł w pokonaniu depre 30.09.03, 12:24
      Mówiąc o ciężkich chorobach psychicznych masz pewnie na myśli psychozy, ale
      depresja tez jest niestety chorobą i czasem jej przebieg może byc naprawdę
      ciężki(wymagający nawet leczenia szpitalnego). Depresja, czyli choroba sensu
      stricto to naprawde nie jest taka sobie chanderka i smuteczek, bo "znowu w
      życiu mi nie wyszło". Trzeba umieć rozrózniać te dwie sprawy.I leczyć jednak
      depresję koniecznie - z jakim skutkiem, to już inna bajka.
      Kiedyś psychoterapia indywidualna - rozwaliła mnie do reszty. Później -
      kilkumiesięczna terapia grupowa ( i jednocześnie farmakoterapia) pomogła mi
      naprawdę pozbierać się do kupy. Ja też unikam leków, ale wiem,że czasami muszę
      się złamać i zacząć je brać - bo np. silnych stanów lękowych bez leków opanować
      się nie da.
      A w ogole uważam,że (przynajmniej w moim przypadku) depresja jest chorobą,
      którą można zaleczyć, ale nie wyleczyć raz na zawsze. Niestety.
      • ona_au Re: Czy psychiatra komuś pomógł w pokonaniu depre 30.09.03, 12:54
        Co do wysilku fizycznego w czasie depresji, to chyba ni o depresji mowa.
        Jednym z symptomow depresji jest straszne zmeczenie, a w skrajnym wypadku osoba
        nie moze ruszyc ani reka ani noga. Ten fizyczny wysilek to jakies
        nieporozumienie. A z brakiem snu??? Przeciez to istna tortura. Wiadomo tez ze
        po niesprzespanej nocy czesto sa halucynacje.
        • hanka17 Re: Czy psychiatra komuś pomógł w pokonaniu depre 30.09.03, 13:28
          No całkiem możliwe, że sport nie będzie panaceum dla kogoś kto jest w cięśkiej
          depresji. Mowa tu raczej o mniej zaawansownaych stanach depresyjnych

          A co do leczenia bezsennością, to właśnie na tym to polega, aby taki wysiłek,
          zmęczenie doprowadziły do ustąpienia objawów depresji. Jest to typ leczenia
          stosowany nawet w zakładach psychiatrycznych. I raczej dla chorych którym już
          nic nie pomaga. Swoją drogą nikt nie mówi, że leczenie depresji ma być lekkie,
          łatwe i przyjemne. Może jakiś lekarz tu zajrzy i potwierdzi.
          • ona_au Re: Czy psychiatra komuś pomógł w pokonaniu depre 30.09.03, 13:56
            sa teorie ze medytacja czy Yoga pomaga.
    • rumiankowa Re: Czy psychiatra komuś pomógł w pokonaniu depre 30.09.03, 17:16
      Witaj. Pytasz czy komuś psychoterapia pomogła - to się odzywam. Mi pomogła -
      baaardzo. Grupowa była wstępem do wzięcia "spraw w swoje ręce", pożniej była
      indywidualna.
      A czy warto podkreślać, że depresja to choroba - ja myślę, że tak. Podobnie jak
      jedna z forumowiczek potraktowałam tą informację pozytywnie, ponieważ zaczęłam
      mieć nadzieję, że to co przeżywam to nie jest po prostu "moje życie", że taka
      już jestem, że zawsze tak będzie i nic z tym nie zrobię. Informacja o stanie
      chorobowym oznacza, że to nie jest stan normalny, że można to leczyć, pracować
      nad tym wszystkim - zmienić, WYZDROWIEĆ.
    • kochanica_francuza Re: Czy psychiatra komuś pomógł w pokonaniu depre 30.09.03, 19:31
      hanka17 napisała:

      > Osobiście szczerze w to wątpię. Wyobrażam sobie to tak, że jak człowiek
      > pójdzie do psychologa to dopiero rozwija się na dobre. Wtedy zaczyna się
      > mówić o ciężkiej chorobie, o potrzebie brania leków, powoli sięga to coraz
      > głębiej. A człowiek, który nie za bardzo chce sobie pomóc i tak się nie
      > wyleczy. A moze się mylę? Jeśli komuś pomogła terapia, to proszę piszcie...
      >
      > ps: mowa o depresji, nie - o ciężkich chorobach psychicznych


      Porozmawiajmy, Hanusiu, jak widzący ze ślepym o kolorach...
    • mgielka5 Re: Czy psychiatra komuś pomógł w pokonaniu depre 01.10.03, 07:28
      Witam Ciebie serdecznie. Tak mi pomogł psychiatra w depresji ale również
      musiałam brać leki.Psycholog nie jest lekarzem i tylko może z Toba rozmawiać, a
      psycholodzy są różni mówią więcej od Ciebie mało słuchają. Zawsze mówią to co
      oni chcą a nie to czego oczekujesz.Chodzę na grupę i wracam wyluzowana.Nie jest
      to typowa grupa taka na której wyciąga się przeszłość.Jest to grupa na której
      rozmawia się co nas boli, jakie problemy mamy obecnie i co możemy zrobić żeby
      temu zapobiec.Pozdrawiam i życzę powodzenia.
      • leny3 Re: Czy psychiatra komuś pomógł w pokonaniu depre 01.10.03, 15:21
        To dziwne, bo moja pani psycholog, mówi mniej niż ja. Poza tym nie rozumiem co
        to znaczy, że mówią to co chcą, a nie to czego chory oczekuje... Wydaje mi się,
        że gdyby mówili to czego oczekujemy, to nikogo by nie wyleczyli, wszak
        zaburzenia psychiczne to "chore" postrzeganie rzeczywistości. Zastanowiają mnie
        też często używane przez Ciebie wyrazy: "wszyscy psychologowie", "zawsze mówią"
        itp. Czyżbyś jakimś szóstym zmysłem przejrzała "wszystkie" rozmowy
        terapeutyczne, w każdym punkcie czasu i przestrzeni ?
        • mgielka5 Do leny3 04.10.03, 11:24
          leny3 napisał:

          Poza tym nie rozumiem co
          > to znaczy, że mówią to co chcą, a nie to czego chory oczekuje... Wydaje mi
          się,
          >
          > że gdyby mówili to czego oczekujemy,

          Psycholog nie leczy, ponieważ nie jest lekarzem, mylisz pojęcia.





          > też często używane przez Ciebie wyrazy: "wszyscy psychologowie", "zawsze
          mówią"



          Tak mówię wszyscy psychologowie i zawsze mówią to co chcą Tobie powiedzieć, nie
          spotkałam psychologa który nie narzucałby swojego zdania.


          > itp. Czyżbyś jakimś szóstym zmysłem przejrzała "wszystkie" rozmowy
          > terapeutyczne, w każdym punkcie czasu i przestrzeni ?


          Teraz jesteś złośliwa, albo jesteś jednym z tak właśnie działających
          psychologów.




          • kochanica_francuza Re: Do leny3 04.10.03, 17:59
            mgielka5 napisał:

            > leny3 napisał:
            >
            > Poza tym nie rozumiem co
            > > to znaczy, że mówią to co chcą, a nie to czego chory oczekuje... Wydaje mi
            >
            > się,
            > >
            > > że gdyby mówili to czego oczekujemy,
            >
            > Psycholog nie leczy, ponieważ nie jest lekarzem, mylisz pojęcia.
            >
            >
            >
            >
            >
            > > też często używane przez Ciebie wyrazy: "wszyscy psychologowie", "zawsze
            > mówią"
            >
            >
            >
            > Tak mówię wszyscy psychologowie i zawsze mówią to co chcą Tobie powiedzieć,
            nie
            >
            > spotkałam psychologa który nie narzucałby swojego zdania.
            >
            >
            > > itp. Czyżbyś jakimś szóstym zmysłem przejrzała "wszystkie" rozmowy
            > > terapeutyczne, w każdym punkcie czasu i przestrzeni ?
            >
            >
            > Teraz jesteś złośliwa, albo jesteś jednym z tak właśnie działających
            > psychologów.
            >
            >
            > leny3 to jest facet i jako żywo psychologiem nie jest
            ale z tym narzucaniem przez psychologów i psychiatrów to coś jest na rzeczy...
            jeśli problem jest dla was ważny to może by walnąć osobny wątek?
            Co do psychiatrów, to są freudocentryczni - np. moje zamiłowanie do sztuki
            miałoby być rzekomo rezultatem frustracji seksualnej (wcześnie się
            frustrowałam - od 12. roku życia)
            można by to pociągnąć dalej - czy Leonardo daVinci stworzył te wszystkie
            dzieła, bo go mamusia nie kochała czy kobiety nie chciały?
            w ten sposób całą cywilizację, naukę i kulturę (włącznie z psychiatrią - bo
            może i oni są sfrustrowani) można sprowadzić do absurdu...
            a pani psychiatra która to powiedziała powinna to odszczekać trzy razy
            pozdrawiam wszystkich
            >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka