grzegorz961
08.09.08, 19:05
Juz kilka razy zabieralem glos na ten temat. ale - mimo ze jestem daleki od
hipochondrii - moj organizm wykonuje cuda. np intensywniejsze prace domowe,
noszenie, dzwiganie, w ogole wiekszy wysilek i nie ma juz wysypiania sie.
wczesne budzenie i koniec.
Pogodzilem sie z tym dzis, ze NIGDY do normy sie nie wroci. To lepsze niz
walczyc ze soba. Gdyby istnial jakis speed nieszkodliwy na nastepny dzien,
zeby nie chodzic jak zombie, to byloby super. ale nie ma chyba:((
wolalbym chyba nowotwor od tego syfa