Dodaj do ulubionych

Proszę o pomoc dla córki

01.11.08, 16:54
Witam

Mam problem z córką. Po skończeniu studiów zamknęła się w sobie,
odizolowała się od ludzi, przebywa w domu. Trwa to już 7 lat. Nie
podejmuje i nie szuka opracy, bo uważa że każda jest zła i
nieodpowiednia ..albo po tygodniu rezygnuje.Ona nie widzi problemu
i sytuacji w jakiej jest – jest na moim utrzmaniu. Wdała się też w
nerwicę natręctw. Byłam z nią u kilku psychiatrów i psychologów. Na
te wizyty córka przychodzi przygotowana i potrafi tak odpowiadać na
zadawane pytania, że często wydaje się że wszystko jest z nią w
porządku. Zauważyłam, że potrafi przy tym kłamać i manipulować.

Rozpoznano u niej zaburzenia emocjonalne, postać graniczna typu
Borderline Personality Disorder (BPD), ale nikt nie potrafi
nawiązać z nią kontaktu.Nie dociera do niej, że problem leży w jej
psychice, a nie w złym losie.

Proszę o pomoc w znalezieniu dobrego psychoteraputy, najlepiej
gdyby wyleczył już podobny przypadek z dobrym rezultatem.

Dziękuję serdecznie
Obserwuj wątek
    • pszczyniok Re: Proszę o pomoc dla córki 01.11.08, 19:26
      wszyscy tu piszący pragniemy tego samego wyleczyć się skutecznie, ale czy komuś się to tak naprawdę udało może łatwiej byłoby zaakceptować daną sytuację w jakiej się znajdujemy ,pogodzić się z losem,zamiast wdawać się w ciągłą walkę ze swoją słabośćią w której może się okazać,że po wielu latach zmagań i tak nie osiągneliśmy zamierzonego celu.Szukanie psychologa i oczekiwanie od niego tego,ze nas wyleczy może nas drogo kosztować i często nie przynosi rezultatów ,nikt przecież nie daje gwarancji a już napewno psychoterapeuta on za nas nic nie załatwi to my sami musimy z tym walczyć tylko czy to przynosi trwały skutek? trudno odpowiedzieć,sam borykam się już z nerwicą kilkanaście lat próbując róznych metod i do tej pory niestety jest nie do pokonania.
    • elzbieta007 Re: Proszę o pomoc dla córki 01.11.08, 19:39
      To jest bardzo trudna sytuacja, bo psychoterapia z pacjentem, który nie ma
      motywacji do pracy, praktycznie nie może się udać. Bo rozumiem, że córka uważa,
      że problemu nie ma, a w każdym razie, że to nie jej problem?

      Skąd jesteś?
    • bertrada Re: Proszę o pomoc dla córki 01.11.08, 21:43
      Musisz chodzić razem z nią do lekarza. Najlepiej jak na pierwszą wizytę
      pójdziesz sama i powiesz lekarzowi wszystko tak jak jest. Dopiero na kolejną idź
      razem z córką. A potem musisz jakoś nakłonić córkę do zażywania leków i
      współpracować z lekarzem, to znaczy obserwować ją, żeby stwierdzić czy
      przepisane leki działają tak jak powinny i zdawać psychiatrze relacje. Bo
      niestety dobieranie leków w psychiatrii odbywa się na zasadzie prób i błędów.

      No i najważniejsze, to nie wdawać się z córką w niepotrzebne dyskusje, które
      tylko zaostrzają atmosferę i do niczego nie prowadzą. Okazuj jej, że akceptujesz
      ją taką jaka jest, że nie chcesz jej zmienić ani do niczego zmuszać, tylko
      próbujesz jej pomóc. Bo wyleczenie się z tych wszystkich zaburzeń, na które
      cierpi, znacznie podniesie jej komfort życia. Możesz odwołać się do przeszłości,
      kiedy była radosną, pełną życia dziewczyną i miała jakieś marzenia i plany na
      przyszłość. Przypomnij jej jak było wtedy fajnie i powiedz, że to wszystko może
      powrócić, tylko musi zacząć się leczyć. Zaburzenia lękowo-depresyjne i
      obsesyjno-kompulsyjne są chorobą taką samą jak każda inna, więc nie ma powodu,
      żeby się męczyć i nie korzystać z pomocy lekarza. Zwłaszcza, że jest to niemal w
      100% uleczalne.
      • lucyna_n Re: Proszę o pomoc dla córki 01.11.08, 22:32
        borderline jest w 100% uleczalny? to jakaś nowość?
        i ciekawe jak Twoim zdaneim to się leczy? wynaleziono już może genetyczne
        preparaty? no bo chyba nie proponujesz psychoterapii?
        • uri_ja Re: Proszę o pomoc dla córki 02.11.08, 08:32
          a z jakiego miasta mialby byc ten terapeuta? to istotne dosc, bo na terapie sie jezdzi lub chodzi minimum raz w tygodniu :)
      • uri_ja Re: Proszę o pomoc dla córki 02.11.08, 08:37
        bertrada napisała:

        > Musisz chodzić razem z nią do lekarza. Najlepiej jak na pierwszą wizytę
        > pójdziesz sama i powiesz lekarzowi wszystko tak jak jest. Dopiero na kolejną id
        > ź
        > razem z córką. A potem musisz jakoś nakłonić córkę do zażywania leków i
        > współpracować z lekarzem, to znaczy obserwować ją, żeby stwierdzić czy
        > przepisane leki działają tak jak powinny i zdawać psychiatrze relacje. Bo
        > niestety dobieranie leków w psychiatrii odbywa się na zasadzie prób i błędów.
        >
        > No i najważniejsze, to nie wdawać się z córką w niepotrzebne dyskusje, które
        > tylko zaostrzają atmosferę i do niczego nie prowadzą. Okazuj jej, że akceptujes
        > z
        > ją taką jaka jest, że nie chcesz jej zmienić ani do niczego zmuszać, tylko
        > próbujesz jej pomóc. Bo wyleczenie się z tych wszystkich zaburzeń, na które
        > cierpi, znacznie podniesie jej komfort życia. Możesz odwołać się do przeszłości
        > ,
        > kiedy była radosną, pełną życia dziewczyną i miała jakieś marzenia i plany na
        > przyszłość. Przypomnij jej jak było wtedy fajnie i powiedz, że to wszystko może
        > powrócić, tylko musi zacząć się leczyć. Zaburzenia lękowo-depresyjne i
        > obsesyjno-kompulsyjne są chorobą taką samą jak każda inna, więc nie ma powodu,
        > żeby się męczyć i nie korzystać z pomocy lekarza. Zwłaszcza, że jest to niemal
        > w
        > 100% uleczalne.

        zaburzenie osobowosci, czy raczej typ osobowosci borderline i odwolanie do lat kiedy byla radosna dziewczyna- taa. to moze poglebic tylko problemy tozsamosciowe. czy mozecie nie bawic sie w terapeutow z bozej ...
        borderline wymaga wielu lat terapii, psychiatry i lekow tylko doraznie...
        i mysle, ze autorka watku i jej corka juz BYLY u lekarza :) bo ty chyba oczywiste- wynika z tresci postu- jest diagnoza...
        • uri_ja Re: Proszę o pomoc dla córki 02.11.08, 08:55
          a borderline to nie jest zaburzenie kompulsywne ani depresyjne, ani lekowe.
          myli sie ...
          Zagubiona44, jesli rozwazasz terapie dla corki dam Ci namiary, gdzie poleca terapeute w okolicy... daj mi znac na poczte. kontakt bedzie do terapeuty zrzeszonego w PTP a nie jakiegos magika :)
        • bertrada Re: Proszę o pomoc dla córki 02.11.08, 10:14
          Z tego co autorka wątku napisała, wcale nie wynika, że borderline jest
          największym problemem córki. Bordelinea ma się całe życie a dziewczyna ma
          problemy od 7lat. I nawet ja ma tego borderlinea, to nie utrudnia on jej życia w
          sposób znaczny, bo skończyła studia i nie miała większych problemów w
          przeszłości. Dopiero potem zapadła na jakąś poważniejszą chorobę. Czytaj ze
          zrozumieniem.

          A to, że cierpi na jakieś natręctwa, nie wychodzi z domu, odsunęła się od świata
          i zrobiła drażliwa, świadczy o tym, że ma jakieś zaburzenia lękowo-depresyjne i
          obsesyjno-kompulsyjne. Niektóre postacie schizofrenii też się tak objawiają.
          Dlatego dziewczyna wymaga jak najszybszej konsultacji lekarskiej.
          • uri_ja Re: Proszę o pomoc dla córki 03.11.08, 07:19
            bertrada napisała:

            > Z tego co autorka wątku napisała, wcale nie wynika, że borderline jest
            > największym problemem córki. Bordelinea ma się całe życie a dziewczyna ma
            > problemy od 7lat. I nawet ja ma tego borderlinea, to nie utrudnia on jej życia
            > w
            > sposób znaczny, bo skończyła studia i nie miała większych problemów w
            > przeszłości. Dopiero potem zapadła na jakąś poważniejszą chorobę. Czytaj ze
            > zrozumieniem.
            >
            > A to, że cierpi na jakieś natręctwa, nie wychodzi z domu, odsunęła się od świat
            > a
            > i zrobiła drażliwa, świadczy o tym, że ma jakieś zaburzenia lękowo-depresyjne i
            > obsesyjno-kompulsyjne. Niektóre postacie schizofrenii też się tak objawiają.
            > Dlatego dziewczyna wymaga jak najszybszej konsultacji lekarskiej.

            to wszystko swiadczy o borderline. nie wierzysz, zapytaj sie swojego lekarza. brakuje tylko jeszcze zachowan agresji i samookaleczen. czytaj ze zrozumieniem.
            stany lekowe i depresyjne tez "przynaleza" osobowosci z pogranicza, natrectwa i owszem tez.
            • bertrada Re: Proszę o pomoc dla córki 03.11.08, 10:18
              Tylko, że jak już wcześniej napisałam, jedno nie wyklucza drugiego. Można mieć
              BPD i depresję, i nerwicę i schizofrenię i natręctwa i cokolwiek innego. Ale na
              pewno te choroby nie są objawem BPD. Nie znam statystyk, ale nawet jak osoby z
              borderlinem częściej zapadają na choroby psychiczne to nie dlatego, że jest to
              cecha BPD tylko dlatego, że osoby z zaburzoną osobowością mają więcej stresów w
              swoim życiu i być może są bardziej podatne na stres.
              A w sytuacji, kiedy życie zaczyna człowieka przerastać to prawdopodobieństwo
              zapadnięcia na jakąś chorobę typu depresja jest większe, zwłaszcza jak jest się
              słabym psychicznie i podatnym na tego typu zaburzenia. I jak już dojdzie do
              rozwoju choroby to leczy się ją dokładnie tak samo jak w każdym innym przypadku,
              czyli trzeba iść do lekarza i zacząć zażywać leki. Dopiero potem można zacząć
              zastanawiać się co w życiu trzeba zmienić, żeby nie dopuścić drugi raz do
              podobnej sytuacji.

              I jeszcze jedno. Opinia jednego psychiatry nie może przesądzać o diagnozie,
              zwłaszcza, że pacjentka nie współpracuje. To, że ktoś tam dopatrzył się BPD
              wcale nie oznacza, że to jest BPD. Dziewczyna wymaga ponownego zdiagnozowania.
              • lucyna_n Re: Proszę o pomoc dla córki 04.11.08, 09:58
                najlepiej od razu w kaftan i na oddział i faszerować prochami co?
                a może mamusia taka tutaj troskliwa(chociaż nawet się nie pojawila drugi raz)
                jednak nie miala przedtem dobrego kontaktu z córką kiedy dopiero gdy sytuacja
                stala się patowa zobaczyla problem? Nie wierzę że przedtem wszystko bylo gites,
                raczej nie. Dzieci ze szczęśliwych domow nie mają takich problemów. Może mama
                powinna najpierw przeanalizować co tam się w domciu dzieje/działo? i nie widzieć
                problemu tylko w córce.
    • mskaiq Re: Proszę o pomoc dla córki 02.11.08, 10:25
      Wiekszosc ludzi z depresja uwaza ze problem lezy na zewnatrz, ze to
      nie jest to ich problem. Kiedy Twoja Corka idzie do pracy i spotyka
      sie negatywnoscia, agresja, zlym humorem ktory skrupia sie na niej
      wtedy uwaza ze problem jest na zewnatrz i pojawia sie strach przed
      praca.
      Ona nie umie sobie poradzic z agresja innych ludzi, nie zostala tego
      nauczona kiedy byla dzieckiem i dlatego nie radzi sobie w kontaktach
      z ludzmi.
      Niestety kontakty z ludzmi nie zawsze sa latwe, trzeba nauczyc sie
      tolerowac ludzka agresje, personalne ataki. Czlowiek jednego dnia
      potrafi byc niezwykle mily a drugiego dnia pod wplywem stresu
      potrafi zmienic sie w agresora.
      Mysle ze to sa przyczyny dlaczego Twoja Corka woli przebywac w domu.
      Co mozesz zrobic ?
      Musisz byc cierpliwa, nie naciskac na Nia aby poszla do pracy bo
      tylko powiekszasz Jej strach a im wiekszy strach tym mniejsza szansa
      na to zeby wrocila do pracy.
      Trzeba z Nia rozmawiac, nauczyc Ja ignorowania ludzkiej zlosci czy
      agresji.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • awanturka Re: Proszę o pomoc dla córki 02.11.08, 11:27
      Trochę mnie dziwi, ze u córki rozpoznano BPD, bo jak już tu pisano, BPD ma się "od zawsze" a wygląda na to, ze problemy córki zaczęły się 7 lat temu. No, ale nie jestem fachowcem, pewnie fachowcy mają podstawy by diagnozować BPD (jeżeli córka była tylko u jednego lekarza, radziłabym się jeszcze poradzić drugiego). Muszę Cię zmarwić, BPD leczy się paskudnie. Głównie psychoterapią, ale pomocniczo podaje się leki. Potrzebny jest bardzo dobry terapeuta.

      Ogromny problem jest oczywiście w tym, ze córka nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest chora. Niestety, nie wiem co Ci poradzić w tej kwestii. Może inni forumowicze mają jakieś doświadczenia w tym względzie. Może na początek jakiś mały podstęp? (potem już psychologa w tym głowa aby namówić ją na następne wizyty).

      Podaję linka na forum BPD, tam najpewniej uzyskasz bardziej fachowe rady. forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=35861
      • awanturka Wyczerpujące informacje o BPD - link 02.11.08, 11:30
        bpd.szybkanauka.net/
      • awanturka Re: Proszę o pomoc dla córki 02.11.08, 11:37
        Przeczytałam wszystko o BPD w podanym przez siebie linku i muszę powiedzieć, że nakreślony tam obraz osoby z BPD nie bardzo pasuje mi do tego co piszesz o córce (Tobie też pewnie nie), może rzeczywiście zasięgnęłabyś opinii innego lekarza (nie ujawniając dotychczasowej diagnozy). Z drugiej jedak strony zaburzenia psychiczne mają wiele różnych podtypów, które znają tylko specjaliści i o których nie można wyczytać w popularnych opracowaniach.
        • bertrada Re: Proszę o pomoc dla córki 02.11.08, 11:46
          Jedno nie wyklucza drugiego. Można mieć zarówno BPD jak i depresję, nerwicę, czy
          nawet schizofrenię. Tylko jak już wcześniej napisałam, na dzień dzisiejszy,
          głównym problemem tej dziewczyny jest jakaś poważna choroba psychiczna, która
          wymaga zdiagnozowania i wyleczenia. Dopiero potem, jak się lepiej poczuje, można
          się zacząć zastanawiać nad jakąś terapią zaburzeń osobowości. Robienie tego
          wszystkiego w odwrotnej kolejności byłoby absurdem.
    • aurelia_aurita Re: Proszę o pomoc dla córki 02.11.08, 23:19
      > Mam problem z córką. Po skończeniu studiów zamknęła się w sobie,
      > odizolowała się od ludzi, przebywa w domu. Trwa to już 7 lat. Nie
      > podejmuje i nie szuka opracy, bo uważa że każda jest zła i
      > nieodpowiednia ..albo po tygodniu rezygnuje.Ona nie widzi problemu
      > i sytuacji w jakiej jest – jest na moim utrzmaniu.

      kurcze, to wygląda kiepsko.
      mnie tez dziwi, że córka dostała diagnozę BPD
      a czy ona oprócz tego że nie pracuje, w ogóle wychodzi z domu?
      i dlaczego po tygodniu rezygnuje z każdej pracy? jak to uzasadnia?

      w każdym razie, całe szczęście, że widzisz że problem istnieje. i naprawde, za
      wszelka cenę staraj się ją namówić na kontakt z dobrym psychiatrą. nie moze się
      skończyć na jednej wizycie. podejrzewam też, że lekarz może ją skierować na
      obserwację do szpitala.

      kurcze, miałam bardzo podobną historię w rodzinie. okazało się że to zaburzenia
      urojeniowe. nikt się nie spodziewał. ale leczenie poskutkowało.osoba ta powoli
      wraca do normalnego życia, odnawia kontakty społeczne, zaczęła wychodzić z domu,
      niedługo wznowi naukę.
    • neuroleptyk Re: Proszę o pomoc dla córki 03.11.08, 05:17
      zagubiona44 napisała:

      > Witam
      >
      > Mam problem z córką. Po skończeniu studiów zamknęła się w sobie,
      > odizolowała się od ludzi, przebywa w domu. Trwa to już 7 lat. Nie
      > podejmuje i nie szuka opracy, bo uważa że każda jest zła i
      > nieodpowiednia ..albo po tygodniu rezygnuje.Ona nie widzi problemu
      > i sytuacji w jakiej jest – jest na moim utrzmaniu. Wdała się też w
      > nerwicę natręctw. Byłam z nią u kilku psychiatrów i psychologów.
      Na
      > te wizyty córka przychodzi przygotowana i potrafi tak odpowiadać
      na
      > zadawane pytania, że często wydaje się że wszystko jest z nią w
      > porządku. Zauważyłam, że potrafi przy tym kłamać i manipulować.
      >
      > Rozpoznano u niej zaburzenia emocjonalne, postać graniczna typu
      > Borderline Personality Disorder (BPD), ale nikt nie potrafi
      > nawiązać z nią kontaktu.Nie dociera do niej, że problem leży w jej
      > psychice, a nie w złym losie.
      >
      > Proszę o pomoc w znalezieniu dobrego psychoteraputy, najlepiej
      > gdyby wyleczył już podobny przypadek z dobrym rezultatem.
      >
      > Dziękuję serdecznie


      Tylko czemu to Pani ma w tym leczeniu interes a nie córka??
      Widżę, że już się posypały profesjonalne diagnozy łącznie z
      Schizofrenia. Jeśli już pani chce diagnozy, to nazywa sie taka
      postawa obsobowością schizoidalna, i ani nie ma na to leku i ani nie
      jest to rodzaj schizofrenii. Pani córka jest zdrowa, ale chyba pani
      oczekuje czegoś innego. Ta cała maskarada o to jak wpłynąć na
      kłopotliwe dla PANI zachowanie córki konwertując problem na chorobe
      psychiczną, najlepiej ciężką. Arthur Schopenhauer z prewnością był
      równie chory.....
      • uri_ja Re: Proszę o pomoc dla córki 03.11.08, 07:23
        ludzie. przestancie bawic sie w lekarzy.
        borderline ma rozne oblicza.
        czasem nie przeszkadza w niczym. skonczeniu studiow, zrobieniu kariery. i nagle trach...rozne objawy w roznym czasie i z roznym nasileniem.
        co jeszcze wymyslicie?
        • uri_ja do Zagubionej 03.11.08, 07:27
          Droga Pani.
          jesli jest Pani zainteresowana znalezieniem terapeuty- ponawiam prosbe o kontakt mailowy.
          zaczynam podejrzewac albo brak checi albo prowokacje. no jeszce brak internetu pod reka tez.
          • zagubiona44 Re: do Zagubionej 15.11.08, 15:31
            dziękuję za podanie mi kontaktów drogą majlową. Na pewno skorzystam.
            Miałam problemy z dostępem do internetu.

            Serdecznie pozdrawiam


        • aurelia_aurita Re: Proszę o pomoc dla córki 03.11.08, 09:28
          tu nikt nie bawi się w lekarzy i nie stawia diagnoz.
          od stawiania diagnoz jest tylko lekarz.
          my tu mówimy tylko jakie są m o ż l i w o ś c i.
          na podstawie własnych doświadczeń.
          obojętne jak by się nie nazywało to co jest dziewczynie, wymgaga ona stałej
          opieki lekarskiej i psychologicznej.
          • neuroleptyk Re: Proszę o pomoc dla córki 03.11.08, 10:03
            aurelia_aurita napisała:

            > tu nikt nie bawi się w lekarzy i nie stawia diagnoz.
            > od stawiania diagnoz jest tylko lekarz.
            > my tu mówimy tylko jakie są m o ż l i w o ś c i.
            > na podstawie własnych doświadczeń.
            > obojętne jak by się nie nazywało to co jest dziewczynie, wymgaga
            ona stałej
            > opieki lekarskiej i psychologicznej.
            >

            Ale wątpliwości co do tego, że jest chora nie macie żadnej, raz
            schizofrenik zawsze schizofrenik. Życe jest sielanką, a wszystkiemu
            złemu winne choroby psychiczne. Bo z dziewczyna jest utrudniony
            kontakt, a może ona ma w przysłowiowej "duszy" ten cały wasz
            zakichany kontakt. Boże chroń mnie przed przyjaciółmi, bo z wrogami
            sobie poradzę. Jeszcze niedawno było tu o nadgorliwości
            psychiatrycznej Bertrady, ale widocznie szybko następuje u was
            amnezja. Jak dorosły człowiek nie chce iść do lekarza obojętnie czy
            jest faktycznie chory czy też nie, to jest to jego decyzja, i trzeba
            to szanować. Ciekawe jak byście zareagowali, jak by ktoś za waszymi
            plecami obmyślał plan waszego "leczenia"...
            • bertrada Re: Proszę o pomoc dla córki 03.11.08, 10:37
              Naprawdę uważasz, że ktoś kto jest w takim stanie jak ta dziewczyna może być
              szczęśliwy i zadowolony ze swojego życia? Że człowiek o niczym innym nie marzy
              tylko o tym, żeby mieć wewnętrzny przymus wykonywania rytualnych czynności, że
              pełnie szczęścia daje uczucie ciągłego lęku i niepokoju, że fajnie jest widzieć
              świat w czarnych barwach z całym jego bezsensem, że fajnie jest jak całe
              otoczenie wzbudza w człowieku agresję i irytację? Że fajnie jest nie mieć na nic
              siły, patrzeć jak wszyscy dookoła idą do przodu i realizują swoje marzenia a
              samemu nie ma się takiej możliwości?
              Naprawdę uważasz, że ktoś może z własnej i nieprzymuszonej woli chcieć tkwić w
              takim stanie? Przecież to piekło tak wygląda?

              Ja myślę, że taka osoba chce się wyrwać z tego stanu, tylko nie ma ani pomysłu
              ani sił na to żeby sobie samodzielnie pomóc. Dlatego potrzebuje pomocy z
              zewnątrz. Czyli kogoś kto weźmie ją za rękę, zaprowadzi do lekarza i będzie
              podawać leki.
              Jest to analogiczna sytuacja jak w przypadku ciężko chorej osoby, która ma jakąś
              niepsychiatryczną przypadłość. Jak ktoś ma 40st gorączki, majaczy, nie może się
              ruszać i nie jest w stanie sam sobie pomóc, to też się go nie zostawia samemu
              sobie nawet jak twierdzi, że pomocy nie chce. Z góry zakłada się, że ktoś z tak
              wysoką temperaturą nie jest do końca świadomy tego co robi i mówi.

              --
              Czasem trzeba polemizować z matołem by nie słuchano tylko jego głosu.
              • neuroleptyk Re: Proszę o pomoc dla córki 03.11.08, 13:11
                bertrada napisała:

                > Naprawdę uważasz, że ktoś kto jest w takim stanie jak ta
                dziewczyna może być
                > szczęśliwy i zadowolony ze swojego życia?


                Widzę, że pani Bertrada miesza kategorie: bycia szczęsliwym,
                zadowolonym , bądz niezadowolonym z pojęciami choroby i zdrowia.


                >Że człowiek o niczym innym nie marzy
                > tylko o tym, żeby mieć wewnętrzny przymus wykonywania rytualnych
                czynności, że
                > pełnie szczęścia daje uczucie ciągłego lęku i niepokoju, że fajnie
                jest widzieć
                > świat w czarnych barwach z całym jego bezsensem, że fajnie jest
                jak całe
                > otoczenie wzbudza w człowieku agresję i irytację? Że fajnie jest
                nie mieć na ni
                > c
                > siły, patrzeć jak wszyscy dookoła idą do przodu i realizują swoje
                marzenia a
                > samemu nie ma się takiej możliwości?

                Czy zdrowie według pani to zachowywanie się jak wszyscy dookoła??
                Co do tego czy idą do przodu to nie był bym taki pewny, w ogole co
                to oznacza??

                > Naprawdę uważasz, że ktoś może z własnej i nieprzymuszonej woli
                chcieć tkwić w
                > takim stanie? Przecież to piekło tak wygląda?


                Kiedyś ludzie też się dziwili jak kobieta z kobietą i facet z
                facetem mogli to robić, przecież to było takie "patologiczne"....
                Ja nigdzie nie napisałem, że dziewczyna nie może mieć problemów,
                ale, że jest nie jest chora. Stawianie znaku równości miedzy chorobą
                a problemem, nieszczęsciem i niezadowoleniem to typowy błąd. To co
                ona zrobi z tymi problemami leży w jej gestii. Jak nie chce by się
                wtrącano w jej sprawy to powinno się to uszanować. A jak poprosi to
                może sobe nawet świecowanie uszu zrobić.

                > Ja myślę, że taka osoba chce się wyrwać z tego stanu, tylko nie ma
                ani pomysłu
                > ani sił na to żeby sobie samodzielnie pomóc.

                Skąd ty to wiesz??

                >Dlatego potrzebuje pomocy z
                > zewnątrz. Czyli kogoś kto weźmie ją za rękę, zaprowadzi do lekarza
                i będzie
                > podawać leki.

                Żadne prowadzenie za rączkę, już ty nie aspiruj do kogoś, kto wie co
                dla kogo jest lepsze. Jakiś totalitaryzm świta w tym wszystkim, może
                Bertrado pragniesz autorytetu i wiecznego rodzica co będzie czuwał i
                zawsze lepiej wiedział niż ty co ci jest potrzebne?? Wątpie w to...

                > Jest to analogiczna sytuacja jak w przypadku ciężko chorej osoby,
                która ma jaką
                > ś
                > niepsychiatryczną przypadłość. Jak ktoś ma 40st gorączki, majaczy,
                nie może się
                > ruszać i nie jest w stanie sam sobie pomóc, to też się go nie
                zostawia samemu
                > sobie nawet jak twierdzi, że pomocy nie chce. Z góry zakłada się,
                że ktoś z tak
                > wysoką temperaturą nie jest do końca świadomy tego co robi i mówi.

                Jeśli ktoś protestuje i odmawia, to jest wystarczająco świadomy, ale
                pani się chyba wydaje, że też oznacza, iż nie jest świadom choroby,
                że musi mieć automatycznie anosognozię. Cały problem w tym pani
                zakładaniu z góry. Tak samo z góry zostało założone, że ona musi być
                chora. Jeśli dla pani ciągłe siedzenie w domu oraz brak chęci do
                podjęcia pracy to objaw, taki jak gorączka to chyba nie mamy o czym
                gadać. By kogoś leczyć wbrew woli, to trzeba ubezwłasnowolnić, więc
                pani przykład nie może być niepsychiatryczny.

                > --
                > Czasem trzeba polemizować z matołem by nie słuchano tylko jego
                głosu.
                • bertrada Re: Proszę o pomoc dla córki 03.11.08, 14:13
                  Różnica pomiędzy normą a patologią polega na tym, że normą niewymagającą
                  leczenia jest wszystko co nie utrudnia ani nie uniemożliwia życia i prawidłowego
                  funkcjonowania w społeczeństwie. Po prostu wszystko co nie szkodzi jest normą.
                  Oczywiście normą w znaczeniu medycznym a nie statystycznym czy prawnym. A
                  zachowania takie jak prezentuje córka autorki wątku są szkodliwe i w sposób
                  znaczny utrudniają jej życie. Dlatego wymagają leczenia. Dziewczyna nie jest w
                  stanie samodzielnie funkcjonować, nie potrafi na siebie zarobić, nie potrafi się
                  o siebie zatroszczyć, nie potrafi znaleźć sobie przyjaciół, postrzega wszystkich
                  jako wrogów, czyli ma zaburzoną percepcję tego kto wróg a kto przyjaciel, itp.
                  Pozostawiona sama sobie może popaść w bardzo poważne tarapaty, co stanowi
                  zagrożenie dla jej zdrowia i życia.

                  A szczęście jest w 100%powiązane ze zdrowiem. Trudno być całkowicie szczęśliwym
                  mając jakieś poważne zdrowotne problemy.
                  Nie chcę tu wchodzić w jakąś filozofię, ale szczęście to przede wszystkim
                  wolność i wolny wybór, o którym sam cały czas opowiadasz. A choroba psychiczna
                  właśnie ubezwłasnowolnia człowieka i odbiera mu wolny wybór. Daje człowiekowi
                  wewnętrznego ekonoma z batem, który z żelazną konsekwencją zmusza go do
                  postępowania według odgórnie narzuconych schematów, np mycia rąk 50 razy
                  dziennie, widzenia świata w czarnych barwach, widzenia zagrożenia wszędzie gdzie
                  się da, postrzegania ludzi jako wrogów, odczuwania permanentnego zmęczenia itp.
                  • neuroleptyk Re: Proszę o pomoc dla córki 03.11.08, 16:08
                    bertrada napisała:

                    > Różnica pomiędzy normą a patologią polega na tym, że normą
                    niewymagającą
                    > leczenia jest wszystko co nie utrudnia ani nie uniemożliwia życia
                    i prawidłoweg
                    > o
                    > funkcjonowania w społeczeństwie.

                    Przestępcy nie funkjonują prawidłowo w społeczeństwie a nie są
                    uznawani za chorych.
                    Lekarze są od problemów w obrębie ciała, więc interesuje ich
                    funkcjonowanie trzustek, nerek, serc. Lekarza interesują zaburzenia
                    krzepliwości krwi a nie zaburzenia pożycia rodzinnego. Od tych
                    problemów są filozofowie, psycholodzy, prawnicy, etycy a nawet
                    duchowni, ale nie lekarze.


                    >Po prostu wszystko co nie szkodzi jest normą.

                    Bzdura. Wirtuozerska gra na skrzypcach nie jest normą, a nie szkodzi.


                    > Oczywiście normą w znaczeniu medycznym a nie statystycznym czy
                    prawnym. A
                    > zachowania takie jak prezentuje córka autorki wątku są szkodliwe i
                    w sposób
                    > znaczny utrudniają jej życie. Dlatego wymagają leczenia.

                    Chyba szkodliwe dla matki i widocznie to jej utrudnia życie skoro to
                    ona ma tylko w tym leczeniu interes.

                    Dziewczyna nie jest w
                    > stanie samodzielnie funkcjonować, nie potrafi na siebie zarobić,
                    nie potrafi si
                    > ę
                    > o siebie zatroszczyć, nie potrafi znaleźć sobie przyjaciół,
                    postrzega wszystkic
                    > h
                    > jako wrogów, czyli ma zaburzoną percepcję tego kto wróg a kto
                    przyjaciel, itp.
                    > Pozostawiona sama sobie może popaść w bardzo poważne tarapaty, co
                    stanowi
                    > zagrożenie dla jej zdrowia i życia.

                    Może prościej, ona nie chce żyć samodzielnie ani nie chce przyjaciół.
                    Co do umiejętności to skończyła studia oraz ma widocznie jakieś
                    obeznanie psychiatryczne, a ty robisz z niej bezpodstawnie
                    inwalidkę, bo to co wiemy sugeruje, że tak nie jest.

                    > A szczęście jest w 100%powiązane ze zdrowiem.

                    Z tymi 100% to jakby stawia pani znak równości między szczęściem a
                    zdrowiem. To jest błąd, można być zdrowym jak ryba i być
                    nieszczęśliwym.

                    >Trudno być całkowicie szczęśliwym
                    > mając jakieś poważne zdrowotne problemy.

                    Owszem trudno, ale nie wyklucza to całkiem takiej możliwości.

                    > Nie chcę tu wchodzić w jakąś filozofię, ale szczęście to przede
                    wszystkim
                    > wolność i wolny wybór, o którym sam cały czas opowiadasz. A
                    choroba psychiczna
                    > właśnie ubezwłasnowolnia człowieka i odbiera mu wolny wybór. Daje
                    człowiekowi
                    > wewnętrznego ekonoma z batem, który z żelazną konsekwencją zmusza
                    go do
                    > postępowania według odgórnie narzuconych schematów, np mycia rąk
                    50 razy
                    > dziennie, widzenia świata w czarnych barwach, widzenia zagrożenia
                    wszędzie gdzi
                    > e
                    > się da, postrzegania ludzi jako wrogów, odczuwania permanentnego
                    zmęczenia itp.
                    >

                    A czy jak narzuci się jej poprzez przymus "leczenia" jedynie słuszny
                    schemat życia, to czy nie będzie to czasem właśnie dosłownie odgórne
                    narzucony schemat?? Nadmiar energii i widzenie świata zbyt kolorowo,
                    to dla psychiatrów też choroba zwana hipomanią. Tak źle i tak
                    niedobrze.
                  • uri_ja Do Bertarady... 03.11.08, 16:55
                    mnie zarzucasz, ze nie umiem czytac ;)
                    a jaka jest roznica miedzy jeden a kilku???
                    jak masz takie zapedy to zostan psychiatra :)
                    przypomina mi to stawiawianie diagnozy poszukiwanie zaginionego
                    wahadelkiem nad mapa.
                    cie choroba, zazdrosze...
                • uri_ja Re: Proszę o pomoc dla córki 03.11.08, 23:31
                  neuroleptyk napisał:

                  > bertrada napisała:
                  >
                  > > Naprawdę uważasz, że ktoś kto jest w takim stanie jak ta
                  > dziewczyna może być
                  > > szczęśliwy i zadowolony ze swojego życia?
                  >
                  >
                  > Widzę, że pani Bertrada miesza kategorie: bycia szczęsliwym,
                  > zadowolonym , bądz niezadowolonym z pojęciami choroby i zdrowia.

                  tak. mnie to tez uderzylo.
                  przykre to i strasznie stereotypowe. chory nie moze byc szczesliwy...

                  >
                  > >Że człowiek o niczym innym nie marzy
                  > > tylko o tym, żeby mieć wewnętrzny przymus wykonywania rytualnych
                  > czynności, że
                  > > pełnie szczęścia daje uczucie ciągłego lęku i niepokoju, że
                  fajnie
                  > jest widzieć
                  > > świat w czarnych barwach z całym jego bezsensem, że fajnie jest
                  > jak całe
                  > > otoczenie wzbudza w człowieku agresję i irytację? Że fajnie jest
                  > nie mieć na ni
                  > > c
                  > > siły, patrzeć jak wszyscy dookoła idą do przodu i realizują
                  swoje
                  > marzenia a
                  > > samemu nie ma się takiej możliwości?
                  >
                  > Czy zdrowie według pani to zachowywanie się jak wszyscy dookoła??
                  > Co do tego czy idą do przodu to nie był bym taki pewny, w ogole co
                  > to oznacza??
                  >
                  > > Naprawdę uważasz, że ktoś może z własnej i nieprzymuszonej woli
                  > chcieć tkwić w
                  > > takim stanie? Przecież to piekło tak wygląda?
                  >
                  >
                  > Kiedyś ludzie też się dziwili jak kobieta z kobietą i facet z
                  > facetem mogli to robić, przecież to było takie "patologiczne"....
                  > Ja nigdzie nie napisałem, że dziewczyna nie może mieć problemów,
                  > ale, że jest nie jest chora. Stawianie znaku równości miedzy
                  chorobą
                  > a problemem, nieszczęsciem i niezadowoleniem to typowy błąd. To co
                  > ona zrobi z tymi problemami leży w jej gestii. Jak nie chce by się
                  > wtrącano w jej sprawy to powinno się to uszanować. A jak poprosi
                  to
                  > może sobe nawet świecowanie uszu zrobić.
                  >
                  > > Ja myślę, że taka osoba chce się wyrwać z tego stanu, tylko nie
                  ma
                  > ani pomysłu
                  > > ani sił na to żeby sobie samodzielnie pomóc.
                  >
                  > Skąd ty to wiesz??
                  >
                  > >Dlatego potrzebuje pomocy z
                  > > zewnątrz. Czyli kogoś kto weźmie ją za rękę, zaprowadzi do
                  lekarza
                  > i będzie
                  > > podawać leki.
                  >
                  > Żadne prowadzenie za rączkę, już ty nie aspiruj do kogoś, kto wie
                  co
                  > dla kogo jest lepsze. Jakiś totalitaryzm świta w tym wszystkim,
                  może
                  > Bertrado pragniesz autorytetu i wiecznego rodzica co będzie czuwał
                  i
                  > zawsze lepiej wiedział niż ty co ci jest potrzebne?? Wątpie w to...
                  >
                  > > Jest to analogiczna sytuacja jak w przypadku ciężko chorej
                  osoby,
                  > która ma jaką
                  > > ś
                  > > niepsychiatryczną przypadłość. Jak ktoś ma 40st gorączki,
                  majaczy,
                  > nie może się
                  > > ruszać i nie jest w stanie sam sobie pomóc, to też się go nie
                  > zostawia samemu
                  > > sobie nawet jak twierdzi, że pomocy nie chce. Z góry zakłada
                  się,
                  > że ktoś z tak
                  > > wysoką temperaturą nie jest do końca świadomy tego co robi i
                  mówi.
                  >
                  > Jeśli ktoś protestuje i odmawia, to jest wystarczająco świadomy,
                  ale
                  > pani się chyba wydaje, że też oznacza, iż nie jest świadom
                  choroby,
                  > że musi mieć automatycznie anosognozię. Cały problem w tym pani
                  > zakładaniu z góry. Tak samo z góry zostało założone, że ona musi
                  być
                  > chora. Jeśli dla pani ciągłe siedzenie w domu oraz brak chęci do
                  > podjęcia pracy to objaw, taki jak gorączka to chyba nie mamy o
                  czym
                  > gadać. By kogoś leczyć wbrew woli, to trzeba ubezwłasnowolnić,
                  więc
                  > pani przykład nie może być niepsychiatryczny.
                  >
                  > > --
                  > > Czasem trzeba polemizować z matołem by nie słuchano tylko jego
                  > głosu.
                  >
                  >


                  z dalsza czescia tez sie zgadzam normy zmienne sa. rzadzi czas i
                  szerokosci geograficzne- razem i z osobna :)
                  nie ma czegos takiego jak NORMA w psychiatrii, paniali?
                  jest srednia. dopiero jak odbiega sie od sredniej z szerokim
                  marginesem...
                  co do leczenia corki- mam nadzieje, ze to nie bedzie przymus.
                  • abasia471 Re: Kochany depresyjny narodzie. 04.11.08, 01:24
                    Jak ja polemizowałam z Bertradą, to ona mnie wygryzła z FD a teraz
                    w sygnaturkę wpisała sobie moją tezę:
                    > Czasem trzeba polemizować z matołem by nie słuchano tylko jego
                    > głosu

                    To ja się pytam czy to nie jest szczyt hipokryzji?
      • uri_ja Re: Proszę o pomoc dla córki 03.11.08, 07:41

        > Tylko czemu to Pani ma w tym leczeniu interes a nie córka??
        > Widżę, że już się posypały profesjonalne diagnozy łącznie z
        > Schizofrenia. Jeśli już pani chce diagnozy, to nazywa sie taka
        > postawa obsobowością schizoidalna, i ani nie ma na to leku i ani nie
        > jest to rodzaj schizofrenii. Pani córka jest zdrowa, ale chyba pani
        > oczekuje czegoś innego. Ta cała maskarada o to jak wpłynąć na
        > kłopotliwe dla PANI zachowanie córki konwertując problem na chorobe
        > psychiczną, najlepiej ciężką. Arthur Schopenhauer z prewnością był
        > równie chory.....
        >

        brawo. glos rozsadku na bialej sali :)
        ostatnie zdanie mistrzostwo swiata :D
        • lucyna_n Re: Proszę o pomoc dla córki 03.11.08, 18:33
          a zasadzie to ja się zgadzam w tym przypadku z neuroleptykiem, problemem może
          być jednak kwestia utrzymania tej osoby ktora nie umie/nie chce podjąć pracy.
          Matka nie jest w końcu wieczna, rozwiązaniem byłoby bogato wydać za mąż, ale
          tego się obecnie za bardzo nie praktykuje, a szkoda bo wiele dziewcząt nie
          cieszy perspektywa pracy zawodowej , a same nie umieją się wokół bogatego
          kawalera zakręcić.
          • uri_ja Re: Proszę o pomoc dla córki 03.11.08, 23:09
            no. wizja bogatego zamazpojscia...he, szkoda, ze juz zapozno na
            takie. nie bede sie rozwodzic by bogato :)
    • carla.bruni Re: Proszę o pomoc dla córki 03.11.08, 12:20
      po pierwsze to skad jestes?
      po drugie to moze corci tak wygodnie poprostu byc u Ciebie?
      pozdrawiam.
      • luka.s1 Re: Proszę o pomoc dla córki 03.11.08, 12:41
        > po drugie to moze corci tak wygodnie poprostu byc u Ciebie?

        czyli symuluje chorobę? Myślisz, że ktoś zdrowy zamknąłby się w
        domu, odizolował od ludzi po to tylko, aby nie musieć iść do pracy?
        • carla.bruni Re: Proszę o pomoc dla córki 03.11.08, 13:09
          luka.s1 napisała:

          > > po drugie to moze corci tak wygodnie poprostu byc u Ciebie?
          >
          > czyli symuluje chorobę? Myślisz, że ktoś zdrowy zamknąłby się w
          > domu, odizolował od ludzi po to tylko, aby nie musieć iść do pracy?
          nie wiem jak jest naprawde. moge tylko przypuszczac i moge tez sie mylic, ale
          jak tak pomyslec to ta dziewczyna ma w domu cieplo i wygodnie, a jak idzie do
          lekarza to jest wtedy trzezwo mysaca. moze jak by mama ograniczyla jej gotowke
          to by dziecko wtedy poszlo do pracy. pozdrawiam
          • bertrada Re: Proszę o pomoc dla córki 03.11.08, 13:47
            Jakby jej matka ograniczyła gotówkę, to najprawdopodobniej dziewczyna załamała
            by się do reszty i np popełniła samobójstwo. Albo zaczęła żebrać na ulicy, albo
            zaczęła kraść itp. Czyli w końcu skończyłaby w jakimś przytułku albo więzieniu
            albo na przymusowym leczeniu. Ewentualnie stałaby się menelem. Jakby miała pecha
            to zainteresowałby się nią jakiś alfons albo guru sekty.

            Radykalne rozwiązania nie przynoszą zazwyczaj oczekiwanych rezultatów. Jest mało
            prawdopodobne, że zostawiona sama sobie wiedziałaby jak sobie prawidłowo
            poradzić. Osoby chore psychicznie nie zachowują się w sposób pasożytniczy i
            irytujący dla otoczenia dlatego, że są cwane, wredne i wyrachowane. One po
            prostu nie mają siły wziąć się za bary z życiem i dlatego siedzą innym na głowie
            i zadręczają innych swoimi problemami.
            • carla.bruni Re: Proszę o pomoc dla córki 03.11.08, 14:09
              pewnie masz berciu racje. juz nie raz slyszalam, ze jestem w goracej wodzie
              kapana i ze problemy chcialabym rozwiazywac jak za dotknieciem czarodziejskiej
              rozdzki, a tak sie poprostu nie da. widac potrzeba czasu. pozdrawiam.
              • bertrada Re: Proszę o pomoc dla córki 03.11.08, 14:21
                Takie radykalne rozwiązania mogą mieć sens ale w przypadku lżejszych stadiów
                choroby, kiedy delikwent jeszcze jest w stanie racjonalnie myśleć. I mają
                zastosowanie raczej do zmotywowania chorego do poddania się leczeniu niż do
                tego, żeby zaczął się zachowywać normalnie.
                To tak jak w przypadku alkoholików, kiedy pozostawienie ich samym sobie ma im
                uświadomić, że ich choroba to przede wszystkim ich problem i to oni a nie ich
                najbliżsi będą ponosić konsekwencje nieleczenia. I faktycznie, często dopiero
                sięgnięcia dna jest dostateczną motywacją do rozpoczęcia terapii. Wcześniej to
                taki delikwent najczęściej żyje w przekonaniu, że wszystko jest OK, on nie ma
                żadnych problemów tylko cały świat sprzysiągł się przeciwko niemu.
                • carla.bruni Re: Proszę o pomoc dla córki 03.11.08, 14:44
                  a co jesli alkoholik (brat) siegnal dna i nie chce sie leczyc? co wtedy?
                  • bertrada Re: Proszę o pomoc dla córki 03.11.08, 14:57
                    Sięgnięcie dna nie na wszystkich działa. Jakby tak było, to nie byłoby np tyle
                    meneli na ulicach. A to są ludzie, którzy ewidentnie dna sięgnęli i tkwią w tym
                    dnie nieraz całe życie.

                    Szacuje się, że w każdym społeczeństwie jest około 10-20% obywateli należących
                    do klasy najniższej, czyli ci wszyscy, którzy nie mają stałych dochodów,
                    ubezpieczenia, dachu nad głową, wykształcenia, pracy itp. O ich istnieniu,
                    rządzący tym światem, przypominają sobie zazwyczaj przed wyborami, bo jest to
                    świetny materiał na marketing polityczny. Ale tak naprawdę, fakt istnienia
                    takich osób i wszelkie społeczne problemy z tym związane, nie świadczy o złej
                    gospodarce i polityce tylko o niedoskonałości systemu opieki nad osobami chorymi
                    psychicznie i uzależnionymi. Bo 99% tych osób, to alkoholicy, narkomani albo
                    chorzy psychicznie. I skoro nawet w wysoko rozwiniętych państwach, które
                    zapewniają obywatelom opiekę socjalną i zdrowotną, nie udało się zlikwidować
                    tego problemu, znaczy, że nie jest to takie proste. Nie opracowano jak dotąd
                    żadnej skutecznej metody, która pozwoliłaby na nakłonienie kogoś do skorzystania
                    z pomocy i rozpoczęcia leczenia.
                    • neuroleptyk Re: Proszę o pomoc dla córki 03.11.08, 16:58
                      bertrada napisała:

                      > Nie opracowano jak dotąd
                      > żadnej skutecznej metody, która pozwoliłaby na nakłonienie kogoś
                      do skorzystani
                      > a
                      > z pomocy i rozpoczęcia leczenia.

                      Jak ciebie czytam Bertrado, to jakbym czytał Fullera Torrey'a
                      on też by najchętniej pozamykał wszystkich bezdomnych w
                      psychiatrykach. Takie poglądy to przejaw psychiatrycznej utopii.
                      Tobie się wydaje, że leczenie to wszystko czego potrzeba do
                      rozwiązywania problemów życia i panaceum na brak szczęscia.
                      Zamiast skupiać się na odkrywaniu cudownych metod przekonywania
                      kłopotliwych aczkolwiek zdrowych, że są "chorymi", ja skupił bym się
                      na twoim miejscu nad odnajdywanem sposobu jak pomagać naprawdę
                      chorym, którzy mimo chęci leczenia próśb i błagań tej pomocy i
                      leczenia nie dostają i często niedożywają. Pieniądze na
                      ratowanie idotów, którzy sami sobie spaprali życie i wcale tego
                      "leczenia" nie chcą powinno się przeznaczyć na tych co chcą i są
                      naprawdę chorzy.
                      Alkohol czy narkotyki nie pojawia się w ciele samoistnie jak rak,
                      czy też bezwiednie. Do tego potrzeba świadomości, by wykonać
                      skomplikowana operacje zdobycia a następnie konsupcji tych
                      substancji. Nie jest to też w żadnym wypadku konsumpcją w tym samym
                      znaczeniu co oddychanie powietrzem atmosferycznym, w którym to
                      przypadku obwinanie kogoś o to, że nie może się od tej konsumpcji
                      powstrzymać było by głupotą. Nazywanie takiego zachowania jak
                      alkoholizm czy narkomania chorobą jest przejawem zidiocenia. Chorobą
                      może być marskość wątroby jako bezpośrednia konsekwencja częstego
                      spożywania alkoholu, ale nie utrata pracy, rozpad małżeństwa lub
                      bezdomość. Zamiast pokazywać szokujące zdjęcia anorektyczek, równie
                      dobrze mogli by pokazywać jeszcze bardziej szokujące zdjęcia
                      rozplaskanych na drzewach kierowcow i pisać czym grozi
                      nieleczony "deficyt kontroli nad pedałem gazu", oraz chroniczny brak
                      wyobraźni.....
                      • bertrada Re: Proszę o pomoc dla córki 03.11.08, 17:29
                        > Jak ciebie czytam Bertrado, to jakbym czytał Fullera Torrey'a
                        > on też by najchętniej pozamykał wszystkich bezdomnych w
                        > psychiatrykach. Takie poglądy to przejaw psychiatrycznej utopii.
                        > Tobie się wydaje, że leczenie to wszystko czego potrzeba do
                        > rozwiązywania problemów życia i panaceum na brak szczęscia.

                        A jaką masz pewność, że ktoś kto żyje w nędzy, jest uzależniony i nie potrafi
                        wyjść z dołka, jest szczęśliwy i nie chciałby niczego w swoim życiu zmienić?

                        Jak ktoś wpadnie w marazm i wyuczoną bezradność to po prostu nie ma siły i
                        motywacji do działania. Jedyne czego chce to mieć święty spokój. Dlatego tak
                        uporczywie odrzuca pomoc. Co wcale nie oznacza, że nie ma żadnych potrzeb i jest
                        minimalistą. Ludzie z najniższych warstw społeczeństwa wcale nie odrzucają
                        każdej pomocy i wcale nie są zadowoleni z tego jak żyją. Świadczą o tym ich
                        wypowiedzi i to, że przyjmują jałmużnę. Czyli zdają sobie sprawę z tego, że jest
                        źle, chcieli by być sławni, bogaci i szanowani. Tylko nie potrafią tego osiągnąć
                        i mają o to do całego świata pretensje. Problemem jest to, że oni chcą ryby a
                        nie wędki. A tak się nie da. W tym wypadku wędką jest leczenie.
                        Teoretycznie sprawa jest prosta. Jak delikwent jest uzależniony, to pójście na
                        odwyk sprawi, że w przyszłości będzie żył dostatnio i bez niczyjej łaski.
                        Podobnie jest w przypadku np depresji, jak będzie zażywał leki i współpracował z
                        lekarzem, to też czeka go dostatnie życie. A, że faktycznie nie można nikogo
                        wbrew jego woli leczyć ani uszczęśliwiać na siłę, no to mamy całą rzeszę
                        wiecznie nieszczęśliwych i narzekających utrzymanków opieki społecznej.
                        • neuroleptyk Re: Proszę o pomoc dla córki 03.11.08, 18:46
                          bertrada napisała:

                          > A jaką masz pewność, że ktoś kto żyje w nędzy, jest uzależniony i
                          nie potrafi
                          > wyjść z dołka, jest szczęśliwy i nie chciałby niczego w swoim
                          życiu zmienić?

                          A co to ma za znaczenie?? Pani ciągle stawia znak równości między
                          niezadowolenem a chorobą. Nie mogę zagwarantować też, że ci co nie
                          żyją w nędzy i nie są uzależnieni są szcześliwi i na pewno nie
                          chcieli by niczego w swoim życiu zmienić.

                          > Jak ktoś wpadnie w marazm i wyuczoną bezradność to po prostu nie
                          ma siły i
                          > motywacji do działania.

                          Jak to nie ma? a do żebrania i picia gorzałki to kto ma? Chochliki
                          to za nich to robią?? A twoje zagadkowe genetyczne niechciejstwo
                          jakoś znika w konfrontacji z faktami w postaci odczytu z licznika
                          napisanych postów.

                          >Jedyne czego chce to mieć święty spokój. Dlatego tak
                          > uporczywie odrzuca pomoc. Co wcale nie oznacza, że nie ma żadnych
                          potrzeb i jes
                          > t
                          > minimalistą. Ludzie z najniższych warstw społeczeństwa wcale nie
                          odrzucają
                          > każdej pomocy i wcale nie są zadowoleni z tego jak żyją. Świadczą
                          o tym ich
                          > wypowiedzi i to, że przyjmują jałmużnę. Czyli zdają sobie sprawę z
                          tego, że jes
                          > t
                          > źle, chcieli by być sławni, bogaci i szanowani. Tylko nie potrafią
                          tego osiągną
                          > ć
                          > i mają o to do całego świata pretensje.

                          Jeśli faktyczne chcą być bogaci a nie są, to pretensje powinni mieć
                          do siebie, oczywiscie nie chce generalizować, bo bieda wynika też z
                          innych czynników. Niech pani nie miesza poza tym pretensji o bycie
                          biednym i życia na ulicy z pretensami zę się nie jest bogatym i
                          sławnym bo to dwie różne sprawy. Dla pani uleczyć to jak otworzyć
                          bramy do Eldorado. Jak owi ludzie nie chcą pomocy to oznacza dla
                          mnie, że nie chcą pomocy.

                          Problemem jest to, że oni chcą ryby a
                          > nie wędki. A tak się nie da. W tym wypadku wędką jest leczenie.

                          Problem w tym, że tą wędka nie jest żadne leczenie.

                          > Teoretycznie sprawa jest prosta. Jak delikwent jest uzależniony,
                          to pójście na
                          > odwyk sprawi, że w przyszłości będzie żył dostatnio i bez niczyjej
                          łaski.

                          No rozbawia mnie pani do łez, "odwyk sprawi, że będzie w przyszłości
                          żył dostanio i bez niczyjej łaski", przecież to brednie, już
                          pomijając zupełnie to, że odwyk jest praktycznie zawsze
                          nieskuteczny, to co ma pernik do wiatraka??

                          > Podobnie jest w przypadku np depresji, jak będzie zażywał leki i
                          współpracował
                          > z
                          > lekarzem, to też czeka go dostatnie życie.

                          Bertarado nie piszesz chyba tego poważnie???

                          A, że faktycznie nie można nikogo
                          > wbrew jego woli leczyć ani uszczęśliwiać na siłę, no to mamy całą
                          rzeszę
                          > wiecznie nieszczęśliwych i narzekających utrzymanków opieki
                          społecznej.

                          Nie rozumiem ciebie Bertrado, a ty ich chcesz konwertować na
                          utrzymanków systemu psychiatrycznego??
                          Po raz kolejny nieszczęsliwość to nieszcześliwość a dla pani to
                          choroba wymagąjaca leczenia. Do dostatniego życia nie zawsze
                          wystarcza cięzka praca. Ale pani wydaje się iż jedynie trzeba coś
                          wyleczyć tzn. brać leki i słuchać się lekarza i już bez wątpienia
                          mamy zapewnione dostanie i szczęsliwe życie spełnijąc ten warunek.
                          Jeśli chcesz dalej tak dyskutować, to ja już kończę, bo widzę, że
                          nie ma sansu strzępić klawiatury. To co piszesz to utopia czystej
                          wody i w sumie już absurdalność, jeśli to ma być przykład na efekty
                          leczenia psychiatrycznego, to jest to bez wątpienia czysta
                          antyreklama psychiatrii.
                          • bertrada Re: Proszę o pomoc dla córki 03.11.08, 19:07
                            Zakładając, że przyczyną czyjejś biedy jest jego choroba, która uniemożliwia mu
                            zdobycie kwalifikacji i podjęcie pracy, to logiczne jest, że wyleczenie
                            spowoduje, że jego status materialny i społeczny ulegnie poprawie. Podobnie jest
                            z osobami uzależnionymi. Jak ktoś, kto z tego powodu, że jest ciągle pijany albo
                            naćpany nie może znaleźć sobie stałej pracy, tylko chwyta się jakiś dorywczych
                            zajęć albo żebrze a zdobyte pieniądze wydaje na alkohol albo narkotyki, wyleczy
                            się z uzależnienia, to też od razu będzie miał wygodniejsze i bardziej dostatnie
                            życie. Nie jest to żadna utopia.

                            > A co to ma za znaczenie?? Pani ciągle stawia znak równości między
                            > niezadowolenem a chorobą. Nie mogę zagwarantować też, że ci co nie
                            > żyją w nędzy i nie są uzależnieni są szcześliwi i na pewno nie
                            > chcieli by niczego w swoim życiu zmienić.

                            Ja tylko twierdzę, że stan permanentnego niezadowolenia i nieradzenie sobie w
                            życiu jest chorobą, wynikającą z nieprawidłowego funkcjonowania mózgu i tę
                            chorobę można i trzeba leczyć. Bez względu, czy to dotyka bogatego czy biednego.
                            Tylko, że wszelkie przypadłości jakie dopadają ludzi zamożnych nie stanowią
                            problemu społecznego.
                            I nieprawdą jest, że można chorego człowieka zostawić samego sobie tylko
                            dlatego, że twierdzi, że pomocy nie potrzebuje. Zwłaszcza, że nie jest prawdą,
                            że nie potrzebuje skoro po jałmużnę rękę wyciąga.

                            To tak jakby zignorować zachowania człowieka, który jest pod wpływem narkotyków,
                            które ktoś mu niepostrzeżenie dosypał. Czy i w tym wypadku stwierdziłbyś, niech
                            sobie robi i gada co chce, nawet niech się zabije, w końcu to jego wolna wola?
                            Zwłaszcza, że sam twierdzi, że jest poczytalny, trzeźwy, wie co robi i nie życzy
                            sobie niczyjej pomocy.
                            • dolor Re: Proszę o pomoc dla córki 03.11.08, 20:28
                              bertrada napisała:

                              > Ja tylko twierdzę, że stan permanentnego niezadowolenia i >nieradzenie sobie w
                              życiu jest chorobą, wynikającą z >nieprawidłowego funkcjonowania mózgu i tę
                              chorobę można i trzeba >leczyć. Bez względu, czy to dotyka bogatego czy biednego.
                              > Tylko, że wszelkie przypadłości jakie dopadają ludzi zamożnych nie >stanowią
                              problemu społecznego.
                              > I nieprawdą jest, że można chorego człowieka zostawić samego sobie >tylko
                              dlatego, że twierdzi, że pomocy nie potrzebuje. Zwłaszcza, że >nie jest prawdą,
                              > że nie potrzebuje skoro po jałmużnę rękę wyciąga.

                              Model radziecki?
                              pl.wikipedia.org/wiki/Psychiatria_represyjna_w_ZSRR
                              • tlustaklucha Re: Proszę o pomoc dla córki 03.11.08, 21:34
                                Ja mam podobno bpd i osobowość symbiotyczną, jeśli to nie to samo.
                                Bpd dość znacznie odbija się na CAŁYM życiu ale NIE ZAWSZE. Są
                                jednostki, które radzą sobie z tym zaburzeniem bardzo dobrze.
                                Klasycznie wygląda to tak jak u mnie mniej więcej, czyli
                                przynajmniej jeden pobyt w psychiatryku, porwane, burzliwe życie,
                                niewielkie osiągnięcia, często narkotyki, działanie nakierowane na
                                samozniszczenie, słaba kontrola emocji, wybuchy agresji,
                                nieumiejętność normalnego życia z ludźmi ze względu na ich
                                idealizowanie przemieszane z totalną dewaluacją, samookalczenia..

                                Żadne zaburzenie osobowości nie wyklucza depresji, a wręcz
                                przeciwnie, sprzyja jej. Lękom, fiobiom też.
                                Tyle, że w zab. osobowości leki nie wystarczą - konieczne jest
                                leczenie objawów lękowych i depresyjnych lekami (najpierw) i kiedy
                                chory odzyska jako tako kontrolę nad sobą - długa i żmudna
                                psyhcoterapia. Ja chodzę już pięć lat do jednej osoby (wcześniej
                                zmieniałam) i mogę powiedzieć, że się trochę poprawiło, ale jestem
                                gdzieś w połowie drogi dopiero.

                                Warunkiem podjęcia terapii jest to, że pacjent widzi jej sens i
                                chce współpracować. Dlatego, jedyne, co możesz zrobić teraz dla
                                córki, to ją zmotywować do leczenia.

                                Nie wiem jednak, czy nie popełniasz tego błedu, że chcesz jakoś
                                organizować życie dorosłej i odpowiedzialnej już za swoje życie
                                osoby, w odpowiedzi na co ona się buntuje. I właściwie słusznie.
                                Moim zdaniem dopuki to Ty przeżywasz złość za jej życie, ona się
                                nigdy nie zmieni, bo nie dane jej będzie samej tego przeżyć.
                                Wbrew pozorom im bardziej starasz się jej pomóc tym bardziej
                                prawdopodobnie oddalasz ją od przejęcia odpowiedzialności za własne
                                życie.
                                Uznaj, że dzieckiem już Twoja córka nie jest i musi w końcu zadbać
                                o siebie sama. Lepiej lub gorzej. Jełi zawsze będziesz stać koło
                                niej, bo ona stwarza pozory choroby, niegdy się tego nie nauczy.
                                Jeśli rzeczywiście ma bpd, to pamiętaj, że to są mistrzowie
                                manipulacji.
                                • tlustaklucha Re: Proszę o pomoc dla córki 03.11.08, 22:08
                                  Oczywiście zainteresowana osoba gdzieś się dziwnie zagubiła...

                                  Bertrada, mylisz organiczne uszkodzenia mózgu i chorobę psychiczną
                                  z zaburzeniami osobowości.

                                  • bertrada Re: Proszę o pomoc dla córki 03.11.08, 22:47
                                    > Bertrada, mylisz organiczne uszkodzenia mózgu i chorobę psychiczną
                                    > z zaburzeniami osobowości.

                                    Nic nie mylę. Zarówno za zaburzenia osobowości jak i za choroby psychiczne
                                    odpowiada nieprawidłowo funkcjonujący mózg. Oczywiście, że nie musi to być
                                    spowodowane uszkodzeniem tego mózgu, może to być jakaś np uwarunkowana
                                    genetycznie wada wrodzona.
                                    • uri_ja Re: Proszę o pomoc dla córki 03.11.08, 23:20
                                      musisz miec ostatnie slowo Bertrado?
                                      uwarunkowana genetycznie wada wrodzona...
                                      czytalas uwaznie swoja sygnaturke :)???
                                      • bertrada Re: Proszę o pomoc dla córki 04.11.08, 10:22
                                        Czego znowu nie zrozumiałaś?
                                        Tak, czytałam swoją sygnaturkę i właśnie dlatego się udzielam na tym forum.
                                    • neuroleptyk Re: Proszę o pomoc dla córki 04.11.08, 07:12
                                      bertrada napisała:

                                      > > Bertrada, mylisz organiczne uszkodzenia mózgu i chorobę
                                      psychiczną
                                      > > z zaburzeniami osobowości.
                                      >
                                      > Nic nie mylę. Zarówno za zaburzenia osobowości jak i za choroby
                                      psychiczne
                                      > odpowiada nieprawidłowo funkcjonujący mózg. Oczywiście, że nie
                                      musi to być
                                      > spowodowane uszkodzeniem tego mózgu, może to być jakaś np
                                      uwarunkowana
                                      > genetycznie wada wrodzona.

                                      Bertrada chyba to wie traktując tą wiedzę jako Kantowskie
                                      syntetyczne apriori. Więc dla Bertrady bezdomność + wyciąganie ręki
                                      po jałmużnę = wada wrodzona mózgu jest tym samym typem wiedzy jak
                                      dla każdego z nas wiedza, że 2+2=4
                                      Jesteśmy skazani na porażkę, bo tak traktując zaganienie Bertrada
                                      nie musi niczego badać i ruszać pupy z fotela. Jej wiedza wynika z
                                      siły jej intelektu:))
                                      W ogole trochę na podobnej zasadzie działa psychiatria, odwrotnie
                                      niż każda inna nauka, która najpierw odkrywa zjawisko np. że
                                      niektórzy maja kłopot z metabolizmem cukru i jego wysoki poziom
                                      czyli, że chorują na cukrzycę. W psychiatrii natomiast najpierw z
                                      góry zakłada się koncept choroby a pożniej i co nie jest wcale takie
                                      dziwnie poźniej nieudanie się szuka wspólnego winowajcy, czyli ten
                                      odpowiednik zbyt wysokiego poziomu cukru.

                                      Czyli jak ktoś jest cukrzykiem, to można wywnioskować racjonalnie iż
                                      ma problemy z cukrem, bo by został tak w ogóle nazwany, musiał mieć
                                      te problemy z cukrem WPIERW wykazane naukowo.
                                      W przypadku schizofrenika psychiatra wnioskuje, skoro ma W PIERWSZEJ
                                      KOLEJNOSCI ma schizofrenię to na pewno musi mieć za dużo odpaminy.
                                • uri_ja Tlustaklucho :) 03.11.08, 23:17
                                  toz ja im probowalam to napisac...
                                  a oni schizofrenia, urojenia :)
                                  zycze powodzenia na dalszej drodze :)
                                  • tlustaklucha Re: Tlustaklucho :) 04.11.08, 00:55
                                    uri_ja napisała:


                                    > a oni schizofrenia, urojenia :)

                                    Jak ktoś dla siebie szuka usprawiedliwienia, to zawsze je znajdzie.

                                    > zycze powodzenia na dalszej drodze :)

                                    Dzięki!! :)))
                            • neuroleptyk Re: Proszę o pomoc dla córki 04.11.08, 06:10
                              bertrada napisała:

                              > Zakładając, że przyczyną czyjejś biedy jest jego choroba, która
                              uniemożliwia mu
                              > zdobycie kwalifikacji i podjęcie pracy, to logiczne jest, że
                              wyleczenie
                              > spowoduje, że jego status materialny i społeczny ulegnie poprawie.
                              Podobnie jes
                              > t
                              > z osobami uzależnionymi. Jak ktoś, kto z tego powodu, że jest
                              ciągle pijany alb
                              > o
                              > naćpany nie może znaleźć sobie stałej pracy, tylko chwyta się
                              jakiś dorywczych
                              > zajęć albo żebrze a zdobyte pieniądze wydaje na alkohol albo
                              narkotyki, wyleczy
                              > się z uzależnienia, to też od razu będzie miał wygodniejsze i
                              bardziej dostatni
                              > e
                              > życie. Nie jest to żadna utopia.

                              >>>>Teoretycznie sprawa jest prosta. Jak delikwent jest uzależniony,
                              to pójście na odwyk sprawi, że w przyszłości będzie żył dostatnio i
                              bez niczyjej
                              łaski.<<<<

                              Ale przekręcasz wszystko.

                              a) Odwyk a właściwie detoks nie gwarantuje, że dany człowiek zacznie
                              nagle prowadzić produktywne życie i jego sytuacja musi się
                              diametralnie poprawić (obietnica dostatniego życia). Jak coś
                              przestniesz psuć, to nie znaczy, że się to coś w momencie
                              zaprzestania psucia zacznie automatycznie naprawiać, możesz tylko
                              powiedzieć, że nie ulegnie dalszej destrukcji. Ciepło może być
                              spontanicznie oddawane tylko z ceplejszego do zimniejszego, dlatego
                              też łatwo jest coś popsuć ale naprawa wymaga już wiele wysiłku.
                              Jak bogacz z powodu pasjii do alkoholu zamieni się w bezdomnego
                              biedaka, to nie znaczy że jak odstawi alkohol to stanie się na pewno
                              bogaczem. Dla ciebie wystarczy, że będzie się słuchał lekarza i brał
                              leki i ma to już jak w banku, co jest bzdurą.
                              Poza tym tobie się wydaje, że psychiatria i detoksy to też
                              przeszczepy zniszczonej wątroby czy mózgu wyżartego alkoholem.
                              Niestety Bertrado, to co piszesz tu uproszczenie sprawy i w
                              rezultacie utopia zupełnie nie oparta na prawach rządzacych tym
                              światem.

                              b) Jest zasadnicza różnica między życiem w dostatku a życiem
                              bardziej dostatnim.


                              > > A co to ma za znaczenie?? Pani ciągle stawia znak równości między
                              > > niezadowolenem a chorobą. Nie mogę zagwarantować też, że ci co
                              nie
                              > > żyją w nędzy i nie są uzależnieni są szcześliwi i na pewno nie
                              > > chcieli by niczego w swoim życiu zmienić.
                              >
                              > Ja tylko twierdzę, że stan permanentnego niezadowolenia i
                              nieradzenie sobie w
                              > życiu jest chorobą, wynikającą z nieprawidłowego funkcjonowania
                              mózgu i tę
                              > chorobę można i trzeba leczyć. Bez względu, czy to dotyka bogatego
                              czy biednego
                              > .
                              > Tylko, że wszelkie przypadłości jakie dopadają ludzi zamożnych nie
                              stanowią
                              > problemu społecznego.
                              > I nieprawdą jest, że można chorego człowieka zostawić samego sobie
                              tylko
                              > dlatego, że twierdzi, że pomocy nie potrzebuje. Zwłaszcza, że nie
                              jest prawdą,
                              > że nie potrzebuje skoro po jałmużnę rękę wyciąga.

                              Jego interesuje Bertrado tylko pomoc w formie mamony, a nie twoje
                              leczenia. Jedno nie zakłada automatycznie drugiego.


                              > To tak jakby zignorować zachowania człowieka, który jest pod
                              wpływem narkotyków
                              > ,
                              > które ktoś mu niepostrzeżenie dosypał. Czy i w tym wypadku
                              stwierdziłbyś, niech
                              > sobie robi i gada co chce, nawet niech się zabije, w końcu to jego
                              wolna wola?
                              > Zwłaszcza, że sam twierdzi, że jest poczytalny, trzeźwy, wie co
                              robi i nie życz
                              > y
                              > sobie niczyjej pomocy.

                              Musiała byś uszanować jego wolę.
                              A jak by wołał, że chce pomocy?? To byś mu uwierzyła??

                              Dosypanie narkotyków po kryjomu nie oznacza, że ich efekty musza być
                              zawsze negatywne dla oszukanego i to, że jak mu się spodoba to
                              oznacza to, że ma on coś strasznie źle z mózgiem, że jego ewentualne
                              protesty oznaczają, że tak naprawdę "ma na myśli" iż chce "leczenia".

                              Jednak dosypywanie bezwidnie narkotyków to zupełnie naganne
                              zachowanie, ale nie do tego stopnia jak podawanie neuroleptyków siłą
                              wbrew protestom. W ogóle taki przymus leczenia jest ewidentnym
                              gwałtem, bo nie masz wątpliwości iż ta osoba sobie tego nie życzy.
                              Oczywiście możemy założyć z góry, że nikt nie chce by mu coś
                              dosypywano bez jego wiedzy, bez wyraźnej zgody. Jednak w przypadku
                              leczenia przymusowego mamy fakt wyraźnego sprzeciwienia i obrony. W
                              przypadku dosypywaczy można się z powodzeniem bronić będac świadom
                              zagrożeń, ale w konfrontacji z kaftanem bezpieczeństwa i kilkoma
                              sanitariuszami człowiek jest bezsilny.
                              • uri_ja Re: Proszę o pomoc dla córki 04.11.08, 08:32
                                proste, czarno-biale...
                                zazdroszcze Ci Bertrado.
                                gdyby nie szarosci w tysiacu i jednym odcieniu, moje zycie zapewne byloby tez proste.
                                udane i szczesliwe jest. jestem zadowolona.
                                mimo, ze chora.
                                mimo leczenia nie bogata, ani nawet nie zamozna :) moze dlatego, ze tyle wydaje na leczenie, he, he.
                                ale proste nie jest.
                                z drugiej strony- to dobrze. bogate w inny sposob.
                                • lucyna_n Re: Proszę o pomoc dla córki 04.11.08, 09:55
                                  jakbyś żyła tylko na forum też dałabyś radę uprościć życie na sposob
                                  zerojedynkowy. To jest proste jeżeli nigdy nie weryfikujesz niczego ze światem
                                  zewnętrznym. Możesz się trzymać takich teori choćby 10 lat nie widząc słabych
                                  punktów, a wręcz całkowitej ich nieżyciowości.
                              • bertrada Re: Proszę o pomoc dla córki 04.11.08, 11:01
                                > a) Odwyk a właściwie detoks nie gwarantuje, że dany człowiek zacznie
                                > nagle prowadzić produktywne życie i jego sytuacja musi się
                                > diametralnie poprawić (obietnica dostatniego życia)...

                                Pisałam wyraźnie, że mówię o konkretnej sytuacji, kiedy to konkretnie
                                alkoholizm, narkomania albo choroba psychiczna uniemożliwiają danemu człowiekowi
                                żyć godnie i dostatnio. I w tym momencie wyeliminowanie szkodliwego czynnika
                                faktycznie spowoduje, że delikwent stanie na nogi. A jeżeli między czasie
                                pojawią się jakieś inne czynniki uniemożliwiające powrót do w miarę dostatniego
                                życia, to jest zupełnie inna sprawa.

                                > b) Jest zasadnicza różnica między życiem w dostatku a życiem
                                > bardziej dostatnim.

                                Dostatnie życie to pojęcie dość relatywne. Dla jednego to będzie wikt,
                                opierunek, dach nad głową i stały dochód, pozwalający mu na utrzymanie się na
                                poziomie minimum egzystencjalnego a innemu to willa z mercedesem i własnym
                                jachtem będzie mało. Mówiąc dostatek miałam na myśli coś co jest przeciwieństwem
                                nędzy, czyli poziomu poniżej tego minimum egzystencjalnego. Bo nie ukrywajmy
                                cała masa ludzi żyje na takim poziomie.

                                > Dosypanie narkotyków po kryjomu nie oznacza, że ich efekty musza być
                                > zawsze negatywne dla oszukanego i to, że jak mu się spodoba to
                                > oznacza to, że ma on coś strasznie źle z mózgiem, że jego ewentualne
                                > protesty oznaczają, że tak naprawdę "ma na myśli" iż chce "leczenia".

                                Oczywiście, że efekty nie muszą być katastrofalne. A to porównanie to nie miało
                                być analogią do podawania neuroleptyków bez zgody pacjenta tylko analogią do
                                zmian w mózgu, które również bez zgody danego człowieka pojawiają się pod
                                wpływem choroby. Człowiek pod wpływem niektórych substancji psychoaktywnych też
                                zachowuje się nieracjonalnie i szkodliwie albo dla siebie albo dla otoczenia. I
                                też zazwyczaj nie zdaje sobie z tego sprawy, że jest z nim coś nie tak i też
                                zazwyczaj nie życzy sobie żadnej ingerencji w swoje życie i postępowanie. I
                                oczywiście można uszanować jego wolę i zostawić go samemu sobie, tylko nie wiem
                                czy jak wytrzeźwieje to też będzie szczęśliwy, że nikt go nie powstrzymał przed
                                zrobieniem jakiś głupot.

                                > Oczywiście możemy założyć z góry, że nikt nie chce by mu coś
                                > dosypywano bez jego wiedzy, bez wyraźnej zgody. Jednak w przypadku
                                > leczenia przymusowego mamy fakt wyraźnego sprzeciwienia i obrony. W
                                > przypadku dosypywaczy można się z powodzeniem bronić będac świadom
                                > zagrożeń, ale w konfrontacji z kaftanem bezpieczeństwa i kilkoma
                                > sanitariuszami człowiek jest bezsilny.

                                Nikt tu nie mówi przecież o jakimś zmuszaniu kogoś przemocą do leczenia, tylko o
                                próbach nakłonienia tych osób do poddania się dobrowolnemu leczeniu. W końcu ten
                                cały OT rozpoczął się od dwóch luźnych uwag. Pierwszej, że nie zawsze sięgnięcie
                                dna motywuje do leczenia i drugiej, że nie ma skutecznej metody motywowania
                                kogoś do leczenia, bo jakby taka była, to najprawdopodobniej nie byłoby tyle
                                nędzy w krajach wysokorozwiniętych.

                                ps. jak autorka wątku wróci to pewnie pierwsze co zrobi, to napisze do
                                administracji, żeby wyczyścili ten wątek z offtopicowych wątków. ;D Może lepiej
                                przenieść tą dyskusję do jakiegoś innego wątku, innego forum albo na prv?
                                • neuroleptyk Re: Proszę o pomoc dla córki 05.11.08, 04:14
                                  bertrada napisała:


                                  > Pisałam wyraźnie, że mówię o konkretnej sytuacji, kiedy to
                                  konkretnie
                                  > alkoholizm, narkomania albo choroba psychiczna uniemożliwiają
                                  danemu człowiekow
                                  > i
                                  > żyć godnie i dostatnio. I w tym momencie wyeliminowanie
                                  szkodliwego czynnika
                                  > faktycznie spowoduje, że delikwent stanie na nogi.

                                  Jesteś teraz ostrożna i piszesz, że stanie na nogi.
                                  Czy dla ciebie alkoholizm i narkomania uniemożliwiają dostatek w
                                  życiu w tym samym znaczeniu co zaćma dobre widzenie???
                                  Może wytłumacz mi dokładnie w jaki sposób to wiesz??

                                  >>>>alkoholizm, narkomania albo choroba psychiczna uniemożliwiają
                                  danemu człowiekowi<<

                                  Albo?? Czyli jesteś tak ortodoksyjna, że nawet nie uznajesz ICD10??
                                  Jeśli alkoholizm narkomania to nie jest dla ciebie "choroba
                                  psychiczna", to czym to jest?? Jak piszesz, że chcesz to leczyć to
                                  mniemam, że chorobą, jeśli tak to czego??


                                  >A jeżeli między czasie
                                  > pojawią się jakieś inne czynniki uniemożliwiające powrót do w
                                  miarę dostatniego
                                  > życia, to jest zupełnie inna sprawa.

                                  Ohoho właśnie w tym sęk Bertrado, bo napisałaś jakby tych ale wcale
                                  nie było i byłby ten dostatek pewny tak jak to, że jutro wyjdzie
                                  rano zza horyzontu słońce. >>>Jak delikwent jest uzależniony, to
                                  pójście na odwyk sprawi, że w przyszłości będzie żył dostatnio i bez
                                  niczyjej łaski.<<<

                                  To brzmi jak świetna reklama

                                  > > b) Jest zasadnicza różnica między życiem w dostatku a życiem
                                  > > bardziej dostatnim.
                                  >
                                  > Dostatnie życie to pojęcie dość relatywne. Dla jednego to będzie
                                  wikt,
                                  > opierunek, dach nad głową i stały dochód, pozwalający mu na
                                  utrzymanie się na
                                  > poziomie minimum egzystencjalnego a innemu to willa z mercedesem i
                                  własnym
                                  > jachtem będzie mało.

                                  >Mówiąc dostatek miałam na myśli coś co jest przeciwieństwe
                                  > m
                                  > nędzy, czyli poziomu poniżej tego minimum egzystencjalnego. Bo nie
                                  ukrywajmy
                                  > cała masa ludzi żyje na takim poziomie.

                                  Czyli miałaś na myśli bogactwo, bo nie ukrywajmy, że to jest włąśnie
                                  przeciwieństo nędzy, a nie jakieś życie na poziomie minimum
                                  egzystencjonalnego.

                                  >Bo nie ukrywajmy
                                  > cała masa ludzi żyje na takim poziomie.

                                  To znaczy, że można żyć na poziomie poniżej minimum
                                  egzystencjonalnego. Dla mnie to brzmi jak warunki w których po
                                  prostu nie da się absolutnie żyć, przecież jakoś egzystuje ta cała
                                  masa ludzi?? Jak taki jegomość z flaszką siedzący w kartonie powie,
                                  że ma dostatek to co?? To już nagle choroba mózgu?? Jakiś ten twój
                                  relatywizm mało relatywny.

                                  slowniki.wp.pl/szukaj.html?szukaj=dostatek&lang=pl&z=e
                                  dostatek, bogactwo, fortuna, zamożność, majętność, dobrobyt,
                                  dostatniość, przepych, obfitość, bujność, feeria, okazałość,
                                  reprezentacyjność, świetność, wystawność, zbytkowność, barokowość

                                  Jakoś nie mogę się doszukać pani "minimum egzystencjonalnego" :)))

                                  > > Dosypanie narkotyków po kryjomu nie oznacza, że ich efekty musza
                                  być
                                  > > zawsze negatywne dla oszukanego i to, że jak mu się spodoba to
                                  > > oznacza to, że ma on coś strasznie źle z mózgiem, że jego
                                  ewentualne
                                  > > protesty oznaczają, że tak naprawdę "ma na myśli" iż
                                  chce "leczenia".
                                  >
                                  > Oczywiście, że efekty nie muszą być katastrofalne. A to porównanie
                                  to nie miało
                                  > być analogią do podawania neuroleptyków bez zgody pacjenta tylko
                                  analogią do
                                  > zmian w mózgu, które również bez zgody danego człowieka pojawiają
                                  się pod
                                  > wpływem choroby.

                                  Ale jak to się ma do dosypywania narkotyków?
                                  Gdzie tu zmiany w mózgu pod wpływem choroby?


                                  Człowiek pod wpływem niektórych substancji psychoaktywnych też
                                  > zachowuje się nieracjonalnie i szkodliwie albo dla siebie albo dla
                                  otoczenia. I
                                  > też zazwyczaj nie zdaje sobie z tego sprawy, że jest z nim coś nie
                                  tak i też
                                  > zazwyczaj nie życzy sobie żadnej ingerencji w swoje życie i
                                  postępowanie. I
                                  > oczywiście można uszanować jego wolę i zostawić go samemu sobie,
                                  tylko nie wiem
                                  > czy jak wytrzeźwieje to też będzie szczęśliwy, że nikt go nie
                                  powstrzymał przed
                                  > zrobieniem jakiś głupot.

                                  Zazwyczaj, zazwyczaj co za dogłębna wiedza Bertrado
                                  Czyli zazwyczaj trzeba działać wbrew woli użytkowników tych
                                  substancji??
                                  Dorosłe życie polega na odpowiedzialności więc to, że ktoś nie
                                  będzie szczęśliwy nie jest żadnym argumentem, by działać wbrew woli
                                  tej osoby. W wielu innych przypadkach ludzie nie są szczęśliwi, że
                                  swoich decyzji ale to jakoś nie powód by w nie ingerować, nawet jak
                                  wydają się nam lekkomyślne. Na tym polega wolność, na naukę pod
                                  opieką każdy z nas spędza 18 lat i to wystarczy, bo dzieciństwo i
                                  ubezwłasnowolnienie nie może trwać wiecznie. A od szkodiwich dla
                                  otoczenia obojętnie czy pod wpływem czy nie, jest policja.

                                  > > Oczywiście możemy założyć z góry, że nikt nie chce by mu coś
                                  > > dosypywano bez jego wiedzy, bez wyraźnej zgody. Jednak w
                                  przypadku
                                  > > leczenia przymusowego mamy fakt wyraźnego sprzeciwienia i
                                  obrony. W
                                  > > przypadku dosypywaczy można się z powodzeniem bronić będac
                                  świadom
                                  > > zagrożeń, ale w konfrontacji z kaftanem bezpieczeństwa i kilkoma
                                  > > sanitariuszami człowiek jest bezsilny.
                                  >
                                  > Nikt tu nie mówi przecież o jakimś zmuszaniu kogoś przemocą do
                                  leczenia, tylko
                                  > o
                                  > próbach nakłonienia tych osób do poddania się dobrowolnemu
                                  leczeniu.

                                  ???

                                  >oczywiście można uszanować jego wolę i zostawić go samemu sobie,
                                  tylko nie wiem
                                  > czy jak wytrzeźwieje to też będzie szczęśliwy, że nikt go nie
                                  powstrzymał przed
                                  > zrobieniem jakiś głupot.


                                  Czy to brzmi jak nakłanianie, czy jak przymus??


                                  >W końcu te
                                  > n
                                  > cały OT rozpoczął się od dwóch luźnych uwag. Pierwszej, że nie
                                  zawsze sięgnięci
                                  > e
                                  > dna motywuje do leczenia i drugiej, że nie ma skutecznej metody
                                  motywowania
                                  > kogoś do leczenia, bo jakby taka była, to najprawdopodobniej nie
                                  byłoby tyle
                                  > nędzy w krajach wysokorozwiniętych.

                                  Czyli psychiatria jest panaceum na biedę dla ciebie....
                                  Może już masz jakieś pomysły jak nakłonić ich do leczenia??


                                  > ps. jak autorka wątku wróci to pewnie pierwsze co zrobi, to
                                  napisze do
                                  > administracji, żeby wyczyścili ten wątek z offtopicowych
                                  wątków. ;D Może lepiej
                                  > przenieść tą dyskusję do jakiegoś innego wątku, innego forum albo
                                  na prv?

                                  Jak chcesz...
      • zagubiona44 Re: Proszę o pomoc dla córki 15.11.08, 15:42
        dziękuję za odzew.

        Rozumiem, że możesz mi podać kontakt w jakimś konkretnym mieście?
        Możemy się skontaktować bezpośrednio drogą mailową..
    • ollaboga77 Re: Proszę o pomoc dla córki 04.11.08, 15:24
      Myślę, że córka zrozumiała, że to co robiła do tej pory czyli studia
      nie jest tym co pragnęła.

      Dobrze by było, gdybyś jej wytumaczyła, że ma prawo do życia takiego
      jakie pragnie. Ma prawdo do wyboru czy tez zmiany tego co jest... że
      sa na to metody.. by z poczucia pustki i nieszczęścia w jakie wpadła
      wyjść na świat i rozwinąć skrzydła ...

      Każdy jest potrzebny, każdy ma prawo do szcześcia, miłości... ale
      musi to zsiebie wydobyć ... co nie jest wcale trudne.

      A Ty możesz być dla niej łagodna. Nie ma nic gorszego niż krzyki i
      gniew, bo wtedy odsunie się od Ciebie. Jeszcze bardziej się zamknie.


      Napisz jakie córka ma hobby ?
      • mskaiq Re: Proszę o pomoc dla córki 05.11.08, 09:50
        Ona ma Olu prawo do zycia takiego jakie pragnie tyle ze strach, brak
        wiary w siebie zamyka ja w domu. Boi sie pracy bo nie wierzy w
        siebie, boi sie ludzi bo nie umie sie z nimi radzic. Zostaje Jej dom
        tyle ze zycie w domu sprowadza sie do coraz wiekszych problemow
        psychicznych.
        Serdeczne pozdrowienia.
        • ollaboga77 Re: Proszę o pomoc dla córki 06.11.08, 16:45
          Właśnie to Masku napisałam. w sumie o tym to piszemu od lat
          przecież a TY pewnie od kilkunastu... ale dobrze, bo tym samym
          wzmacniasz sam siebie.

          Gratuluje Ci, że wygrałeś walkę z samym sobą. jestes WIELKI !

          ciagle czekam na zaproszenie do AUSTRALII :-D
    • ollaboga77 Re: Proszę o pomoc dla córki 04.11.08, 15:29
      Dziewczyna musi zrozumieć, że nie ma odwrotu od
      życia.======================================
      ~ www.greenpeace.pl/wieloryby ~
      * www.wegetarianie.pl *
      • zagubiona44 Re: Proszę o pomoc dla córki 15.11.08, 16:04
        Dziękuję z odpowiedź; skontaktuję się z Panią przez email.
        Mnie chodzi też o znalezienia dla córki innych ludzi / środowiska
        które by ją zaakceptowało i pomogło odzyskać wiarę w siebie,
        nakłonić do działania...
    • zagubiona44 Re: Proszę o pomoc dla córki 15.11.08, 16:07
      Dziękuję za zamieszczane wypowiedzi. Są bardzo pomocne. Miałam
      utrudniony dostęp do internetu, dlatego nie odpowiadałam ..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka