agsa22
28.01.09, 11:16
Od moze dwuch miesiecy przestalam sie usmiechac.Ze wszystkiego robie
problem.Schudlam i waze 48kg!Na poczatku zwalalam cala wine na chlopaka,ze
przez niego sie denerwuje i dlatego to wszystko.Przyjechala jego matka.Kilka
dni horroru.Klotnia z nia klotnia z nim i w kolko.Mieszkam w Anglii.Ciagle
padaja deszcze.Nic mnie nie cieszy.Nigdzie nie widze pozytywnych rzeczy i
mimo,ze chcialabym zeby wszystko wrocilo do normy z calych sil to sama chyba
nie dam rady.Czekam na wizyte u psychologa.Najgorsze,ze ciagle chudne jeszcze
bardziej,a niby wcale tego nie chce.Czasem musze w siebie cos doslownie
wmusic.Nie przechodzi przez gardlo.Lubie sie nad soba uzalac.Ciagle slysze
zebym sie zebrala do kupy ale nie wiele mnie te slowa obchodza.Mam dziecko.Rok
skonczy w lutym.Moj chlopak mnie chyba nie rozumie.Kiedy sie mniej wiecej
zorientowalam,ze to moze byc depresja i powiedzialam chlopakowi o tym on
chcial zebym sama rozporzadzala naszym wspolnym budzetem.Zebym byla pania
domu...Tylko,ze ja sie boje wyjsc po zakupy,boje sie,ze czegos zapomne
kupic,ze nie bedzie do obiadu.A jemu to sie nie podoba,ze czasem zapomne o
cukrze czy masle nie daj Boze.Mowi wtedy takie rzeczy,ze robi mi sie bardzo
przykro i rycze.On tego nie rozumie.Chcialabym zyc normalnie.Moze mysli,ze
zwariowalam.Czasami sie boje,ze mnie zostawi z tym samej sobie.Codziennie rano
nie jest fajnie.Nic mnie nie cieszy.Nie mam ochoty rozmawiac z ludzmi(chyba,ze
akurat jest ladna pogoda,a ja postanawiam isc z dzieckiem na spacer)Jak mam
czerpac przyjemnosc z rzeczy ktore mnie zawsze interesowaly?Chce jakos
funkcjonowac w miare do wizyty lekarskiej.Moze ktos cos mi napisac?Jak do tego
czasu poradzic sobie samej?Najbardziej mnie martwi,ze chudne.Wygladam juz jak
szkieletor.Wszystko na mnie wisi.A ludzie sie gapia.