18.04.09, 10:47
kochani jestem od dwoch miesiecy na fluoksetynie 20 ml jak dlugo
mozna to brac jest troche lepiej nie czuje strachu poczucie winy tez
mniejsze i serce jakby przestalo bic jezeli do konca zycia mozna to
nie odstawiam zeby nie wiem co co o tym myslicie
Obserwuj wątek
    • clonofan Re: mam dosc 18.04.09, 10:55
      > i serce jakby przestalo bic

      wybrales wlasciwa pastylke. zamieniles sie w bateryjke big farmy. serdeczne
      gratulacje.

    • elzbieta007 Re: mam dosc 18.04.09, 11:13
      Można to brać długo, choć efekty nie muszą być stale tak samo dobre. W dodatku
      żaden antydepresant nie wyleczy Twoich zaburzeń. Prochy jedynie łagodzą objawy.

      Radziłabym podjąć psychoterapię, która może skutecznie pomóc pozbyć się przyczyn
      dolegliwości. Wtedy będzie można żyć normalnie i bez prochów.
      • clonofan Re: mam dosc 18.04.09, 11:22
        elka wybrala druga pigule. ale nie wiem czy szalenstwo w syjonie nie jest gorsze
        od matrixa
      • babetschka Re: mam dosc 18.04.09, 11:55
        elzbieta007 napisała:
        >
        > Radziłabym podjąć psychoterapię, która może skutecznie pomóc pozbyć się przyczy
        > n
        > dolegliwości. Wtedy będzie można żyć normalnie i bez prochów.

        ja napisze od siebie: mi g...... pomogla psychoterapia, uczestniczylam 2 razy po
        3 miesiace .....w odstepach 2 letnich
        od ost minely 2 lata, i jade na prochach znow
        a terapia oceniona zostala przez prowadzacego jako UDANA i skuteczna w
        kontekscie mojej osoby .......

        wracam uparcie do tych samych nawykow ? tych samych czynnosci? tych samych
        reakcji? tych samych miejsc i ludzi ?
        takie pytania padaly podczas drugiej (bo dlaczego znow sie znalazlam)
        odpowiadalam: nie, wszystko zmieniam, wszystko jest inne
        tylko "rdzen" mi korniki i szczury wyżarły, poszatkowany jak ser
        szwajcarski.....ciezko utrzymac pion na takim sicie....
        • elzbieta007 Re: mam dosc 18.04.09, 12:30
          Nie wiem, z jakim problemem się borykasz, ale 3 miesiące terapii, nawet x 2, to
          jest skrajnie mało. Po 3 miesiącach terapii to nie powstanie nawet solidna
          relacja terapeutyczna.

          Zakładam, że masz 30 lat. Przez przynajmniej 25 (z czego najwięcej w trakcie
          kilkuletniego dzieciństwa) budujesz szkodliwe schematy, dysfunkcjonalne nawyki
          zachowania i myślenia, utrwalasz je, stają się automatyzmami, a potem w ciągu 3
          miesięcy chcesz nie tylko je rozpoznać, ale także zmienić i osiągnąć stan
          szczęśliwości. Nierealne.
          • clonofan Re: mam dosc 18.04.09, 12:34
            Przez przynajmniej 25 (z czego najwięcej w trakcie
            > kilkuletniego dzieciństwa) budujesz szkodliwe schematy, dysfunkcjonalne nawyki
            > zachowania i myślenia, utrwalasz je, stają się automatyzmami, a potem w ciągu 3
            > miesięcy chcesz nie tylko je rozpoznać, ale także zmienić i osiągnąć stan
            > szczęśliwości. Nierealne.

            wiec 25 lat terapi zeby przed emerutura byc zdrowym, a terapeuta mial splacony
            kredyt mieszkaniowy. po czym stwierdzi ze terapia czasem dziala ale nie na
            wszystkich.
            • clonofan Re: mam dosc 18.04.09, 12:43
              ja tam w sens freudyzmu wierze, ale w instytucje freudyzmu za grosz. to jest
              dobre ale na prace w kolkach osiedlowych zainteresowan, albo w pisaniu ksiazek
              albo inne takie. ale to nie jest cos za co warto placic tyle co sie placi.
            • elzbieta007 Re: mam dosc 18.04.09, 12:49
              > wiec 25 lat terapi zeby przed emerutura byc zdrowym, a terapeuta mial splacony
              > kredyt mieszkaniowy. po czym stwierdzi ze terapia czasem dziala ale nie na
              > wszystkich.

              Jakkolwiek dociera do mnie złośliwa ironia, z jaką to napisałeś, to jednak
              odpowiem (choć odpowiedź przeznaczam dla innych).

              1. Nie potrzeba 25 lat terapii.
              2. Lepiej wyzdrowieć przed emeryturą niż wcale.
              3. Psychoterapia działa na wszystkich, ale nie wszyscy chcą się wyleczyć.
              4. Każdy ma możliwość dokonania wyboru, czy chce się wyleczyć czy nie.
              • clonofan Re: mam dosc 18.04.09, 12:51
                a czemuz to nie kazdy chcialby sie wyleczyc? skoro idzie sie leczyc to chyba
                chce sie wyleczyc?


                --

                ja pana wylecze z oporow, ale niestety nie moge bo ma pan opory przed leczeniem.
                • elzbieta007 Re: mam dosc 18.04.09, 15:13
                  Zdziwiłbyś się, jak wiele korzyści z bycia chorym (w większości
                  nieuświadomionych) czerpią ludzie cierpiący na nerwicę. Lęk przed ich utratą
                  powoduje, że wyleczenie stają się opcją niepożądaną. Dlatego wiele osób "chodzi"
                  na terapię zwodząc siebie i otoczenie, że się leczy, a w rzeczywistości robi
                  wszystko, by terapia efektów nie przyniosła. Najczęściej zresztą w sposób
                  nieświadomy. Jako fan nie tylko clonazepamu, ale także freudyzmu, wiesz
                  przecież, jak wiele procesów psychicznych jest nieświadomych.
                  • clonofan Re: mam dosc 18.04.09, 15:36
                    a czemuz to lekarz nie umie sobie poradzic z tym lekiem przed uzdrowieniem,
                    przeciez psychoanalityk od czego jak od czego ale od leku jest wlasnie? to jest
                    wysmienite haslo na dowod na skutecznosc terapi. jak terapia nie dziala to nie
                    znaczy ze jest nieskuteczna tylko ze pacjent jest do dupy bo nie chce sie wziasc
                    w garsc. do brania w garsc to terapeuty nie trzeba.
                    • elzbieta007 Re: mam dosc 18.04.09, 16:32
                      Ty chyba kompletnie nie wiesz, na czym polega psychoanaliza, chociaż uważasz się
                      za fana Freuda.

                      W uproszczeniu: to pacjent (przy pomocy analityka) musi zobaczyć sam swoje
                      korzyści, które osiąga z "bycia chorym" i chcieć je porzucić, czyli tak zmienić
                      siebie, żeby te korzyści przestały stymulować go do tkwienia w chorobie.

                      I choć psychoanaliza nie jest jedyną formą psychoterapii, to generalnie każda
                      wymaga aktywności, zaangażowania i pracy pacjenta. Żaden psychoterapeuta (ani
                      nawet cudotwórca) nie zmieni człowieka, jeśli ona sam nie będzie chciał tego zrobić.

                      Źródło nerwicy tkwi we mnie, w tym, jaka jestem i dopóki się nie zmienię - będę
                      miała nerwicę. Psychoterapeuta ma mi w tej zmianie pomóc.

                      A o braniu się w garść nie mówiłam.
                      • fall.apart Re: mam dosc 18.04.09, 16:36

                        > W uproszczeniu: to pacjent (przy pomocy analityka) musi zobaczyć
                        sam swoje
                        > korzyści, które osiąga z "bycia chorym" i chcieć je porzucić,
                        czyli tak zmienić
                        > siebie, żeby te korzyści przestały stymulować go do tkwienia w
                        chorobie.

                        i jak sie ma to chcenie do procesow nieswiadomych?
                        mozesz rozwinac?
                        • elzbieta007 Re: mam dosc 18.04.09, 16:55
                          > mozesz rozwinac?
                          Mogę.
                          Człowiek cierpiący z powodu lęku lub depresji ma głębokie przekonanie, że to
                          cierpienie jest mu dane z zewnątrz, i że zrobiłby wszystko, żeby się go pozbyć.
                          Świadomie. Cierpienie odczuwa świadomie.

                          Ale wyobraź sobie sytuację (a mówimy o neurotyku, który ma zaburzoną osobowość,
                          nierealistyczny obraz siebie i ludzi, całą masę nieuświadomionych oczekiwań pod
                          adresem innych, poczucie niskiej wartości), w której człowiek raptem, z powodu
                          choroby (lęku, depresji, czy jakichś innych objawów) zaczyna doznawać ze strony
                          bliskich zainteresowania i troski; że pojawiające się objawy powodują, że może
                          usprawiedliwić przed innymi i samym sobą odpuszczanie obowiązków, bo korzysta ze
                          statusu osoby chorej.

                          Zaspokaja (w sposób nieuświadomiony) swoje (przeważnie nieuświadomione)
                          potrzeby, choć świadomie bez wątpienia cierpi.

                          Żebym zaraz nie została posądzona o to, że traktuję nerwicowców jak intrygantów,
                          leserów i manipulantów, wyjaśnię, że mówię o nieświadomych procesach,
                          nieświadomych potrzebach, nieświadomych manipulacjach. Terapia m. in. ma za
                          zadanie je uświadomić.

                          W procesie terapii trzeba nie tylko rozpoznać te wszystkie potrzeby, ale także
                          je zweryfikować i nauczyć się je zaspokajać w inny niż "wymuszenie chorobą" sposób.
                          • fall.apart Re: mam dosc 18.04.09, 19:38
                            wiec aby taka osoba zaczela sie leczyc, musi nastapic pewne
                            przelamanie, punkt zwrotny

                            ale osiagniecie go jest poza kontrola tej osoby, bo rzadza nim
                            procesy nieswiadome

                            piszesz, ze "chce byc chory" itd.
                            on tego chce, ale nieswiadomie

                            komunikat, ktory mu przekazujesz, ze chce byc chory, dociera jednak
                            jedynie do jego swiadomosci
                            a jego swiadomosc moze zareagowac jedynie poczuciem winy (ktore do
                            niczego nie prowadzi) lub gniewem (słusznym! bo calkowicie
                            sprzecznym z jego odbiorem rzeczywistosci)

                            wiec po co takie pisanie na forum? czyje ma ono potrzeby zaspokajac
                            i komu sluzyc?
                            autorowi czy adresatowi?
                      • clonofan Re: mam dosc 18.04.09, 16:42
                        ta twoja psychoanaliza jest dosc taka masochistyczna. ja jestem zrodlem
                        problemow, symuluje, bo mi odbilo od przyjemnosci bycia w chorobie. ile za to
                        dalas? racje jednak miler miala ktora powiedziala, ponoc na koniec kariery zeby
                        spieprzac od psychoterapeutow
                        • elzbieta007 Re: mam dosc 18.04.09, 16:57
                          Twoje wnioski są księżycowe. Jak chcesz spieprzać, to spieprzaj. Twoja nerwica,
                          Twój wybór. Przecież ja Cię do niczego nie namawiam.
          • babetschka Re: mam dosc 18.04.09, 12:56
            elzbieta007 napisała:

            > Nie wiem, z jakim problemem się borykasz, ale 3 miesiące terapii, nawet x 2, to
            > jest skrajnie mało. Po 3 miesiącach terapii to nie powstanie nawet solidna
            (...)

            a potem w ciągu 3
            > miesięcy chcesz nie tylko je rozpoznać, ale także zmienić i osiągnąć stan
            > szczęśliwości. Nierealne.

            kobieto, 2 razy mnie zakwalifikowano na terapie grupową
            uznano ze w moim przypadku indywidualna nie jest dobrym rozwiazaniem, bo problem
            dotyczy relacji z innymi ludzmi

            i tyle terapia trwa : 3 MIESIACE

            napisz zażalenie do stowarzyszenia psychoterapeutow jak mogli tak idiotycznie
            wymyslec dlugosc trwania terapii, bezmyslnie, bez analizy i badań.....
            • clonofan Re: mam dosc 18.04.09, 12:59
              > kobieto, 2 razy mnie zakwalifikowano na terapie grupową
              > uznano ze w moim przypadku indywidualna nie jest dobrym rozwiazaniem, bo proble
              > m
              > dotyczy relacji z innymi ludzmi

              i prawde powiedzial ten ktory ksasyfikowal, bo terapia indywidualna to nie
              teraopia z innym czlowiekiem, tylko z maszyna, ktora gada jak wrzuci sie monete
              "czy cchce pani o tym porozmawiac?"
              • fall.apart Re: mam dosc 18.04.09, 13:28
                a wiec mamy terpaute, ktory musi byc walniety, bo inaczej by takiej
                roboty nie wybral
                oraz ludzi, ktorzy sa walnieci, bo na terapie dla zabawy nie
                przyszliby


                a teraz rzucmy moneta i srawdzmy kto jest wieksza maszyna
                • clonofan Re: mam dosc 18.04.09, 13:31
                  najlepiej wrzucmu do automatu telefonicznego i wykrecmy akas infolinie. oni sa
                  bardzo cierpliwi i grzeczni, mozna nakrzyczec.
            • elzbieta007 Re: mam dosc 18.04.09, 15:08
              Terapia grupowa trwała 3 miesiące, bo w ramach NFOZ-u dłużej trwać nie będzie.

              Z psychoterapią w ramach funduszu jest tak, jak z dentystą: wyleczą Ci tylko (i
              to byle jak) przednie zęby.

              Jak chcesz sobie pomóc, to znajdź prywatnie dobrego psychoterapeutę i rozpocznij
              psychoterapię indywidualną.

              > napisz zażalenie do stowarzyszenia psychoterapeutow jak mogli tak
              >idiotycznie wymyslec dlugosc trwania terapii, bezmyslnie, bez
              >analizy i badań.....
              Ja już się wyleczyłam i nie muszę nigdzie pisać. Uczestniczyłam w
              psychoterapiach grupowych i wiem, że może być pomocna, ale jako uzupełnienie i
              to raczej po terapii indywidualnej.

              • clonofan Re: mam dosc 18.04.09, 15:42
                psychoanalityczna terapia wszedzie jest luksusem zarowno w ameryce, francji jak
                i w polsce, a biorac jeszcze pod uwage jest skutecznosc ( sam pan eichenberg
                ojciec takich terapi w tym kraju mowi o 50 procentach) to radzenie takiej
                inwestycji jest cokolwiek nie na miejscu.
                • fall.apart Re: mam dosc 18.04.09, 16:33
                  zainspirowalam sie
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47403&w=94214198
                • elzbieta007 Re: mam dosc 18.04.09, 16:39
                  Psychoanaliza nie jest jedyną formą psychoterapii. Jest wiele innych, że
                  wymienię tylko behawioralno-poznawczą, humanistyczną, zorientowaną na proces,
                  gestalt.

                  Nie wiem, czy pisząc "eichenberg" miałeś na myśli p. Eichelbergera? 50%?
                  Załóżmy. Czy wiedząc, że masz 50% szans na wyleczenie z dotkliwej, upierdliwej,
                  chronicznej, nie dającej radości życia, wypełnionej lękiem, depresją i objawami
                  somatycznymi chorobę, a terapia jest jedyną metodą, która może Cię wyleczyć, nie
                  uważasz, że warto zainwestować?
                  • clonofan Re: mam dosc 18.04.09, 16:50
                    do tego wezmy "uzdrowieniowych przeniesieniowo" czyli dla przyjemnosci
                    terapeuty, to wyjdzie calkiem niewiele, pomijajac fakt ze nie naleze do elity
                    finansowej ktora stac na to.

                    psychoterapia nie jest jedyna metoda, bo rozwoj emocjonalny, i inne rewolty w
                    tym wzgledzie zdarza sie takze poza gabinetami psychoterapeutycznymi.
                    podejrzewam, ze terapeuta pelni czesto bardziej role zaby ktora przyczepi sie na
                    czubuie statku i mowi ze kieruje.
                    • elzbieta007 Re: mam dosc 18.04.09, 17:00
                      do tego wezmy "uzdrowieniowych przeniesieniowo" czyli dla przyjemnosci
                      > terapeuty, to wyjdzie calkiem niewiele, pomijajac fakt ze nie naleze do elity
                      > finansowej ktora stac na to.
                      >
                      > psychoterapia nie jest jedyna metoda, bo rozwoj emocjonalny, i inne rewolty w
                      > tym wzgledzie zdarza sie takze poza gabinetami psychoterapeutycznymi.
                      > podejrzewam, ze terapeuta pelni czesto bardziej role zaby ktora przyczepi sie n
                      > a
                      > czubuie statku i mowi ze kieruje.

                      Przepraszam, tego nie zrozumiałam, dla mnie brzmi jak bełkot, więc polemizować
                      nie będę.
                      • clonofan Re: mam dosc 18.04.09, 17:01
                        to calkiem normalne, ze jak czegos nie rozumiesz, to uznajesz to za belkot, pani
                        sierzant elka.
                        • elzbieta007 Re: mam dosc 18.04.09, 17:07
                          Jak mi znajdziesz encyklopedyczne źródło frazy "uzdrowieniowych przeniesieniowo"
                          lub w mianowniku "uzdrowieniowy przeniesieniowo", to będę dalej gadać, a Ty
                          uratujesz twarz. Jeśli nie - sorry, ale dajesz świadectwo tego, że Twój post
                          jest bełkotem.
                          • clonofan Re: mam dosc 18.04.09, 17:12
                            a po co mi twarz?

                            trylogia johnsona stephena

                            przemiana charakterologiczna. cud ciezkiej pracy
                            humanizowanie narcystycznego stylu
                            osobowość symbiotyczna
                            • elzbieta007 Re: mam dosc 18.04.09, 18:01
                              >a po co mi twarz?
                              No to nie ma sprawy:)

                              Co do Johnsona - wątpię by tak brzmiała ta fraza, bo jest niepoprawna
                              gramatycznie, ale bywają takie neologizmy-potworki tłumaczy.

                              Jak napisałam gdzieś wyżej: nie podoba Ci się psychoterapia - nie chodź. Uważasz
                              psychoterapeutów za oszustów - uważaj. Lecz się inaczej, albo nie lecz się
                              wcale. To Twoja nerwica i Twój wybór:)

                              Życzę zdrowia:)
                              • clonofan Re: mam dosc 18.04.09, 21:42
                                przedewszystkim uwazam to za dzialalnosc w stylu prywatny trener do
                                pilnowania jazdy na rowerku stacjonarnym. byc moze czasem sie zdaza
                                ze ten "trener" do wiekszej sztuki bedzie zdolny, ale ogladajac
                                efekty ich dzialalnosci wsrod znanych mi przypadkow mam watpliwosci.

                                ps. a czemu niepoprawna gramatycznie, rzeczywiscie niezbyt zgrabna
                                ale czemu niepoprawna to nie wiem
                                • clonofan Re: mam dosc 18.04.09, 21:46
                                  a o "uzdrowieniowy" chodzilo. no to juz moja moj blad. ale ja z
                                  reguly pisze niegramatycznie i nieortograficznie. myslalem ze o samo
                                  sformulowanie sie spierasz. ale roznica miedzy bledem gramatycznym a
                                  belkotem jednak jest. uzdrowienie przeniesieniowe jest w ksiazce
                                  uzywane.
                          • loserka Re: mam dosc 18.04.09, 17:12
                            a najśmieszniejsze jest to, że oboje macie rację
                            • lucyna_n Re: mam dosc 18.04.09, 21:18
                              a w czym Elka ma rację? w tym że ludzi echcą być chorzy podświadomie i dlatego
                              nie idzie ich spsychoterapeutyzować? jakis trapeuta kiedyś siadł myślał co tu
                              zrobić żeby nie stracić pacjentow u ktorych nie następuje poprawa i niema na nią
                              widoków? jaki bajer wcisnąć żeby się tego nei dało podważyć, żeby brzmiało dżezi
                              i chwyciło? no i wymyślił:)
                              z tą podświadomą niechęcią do leczenia to jest największa psychoterapeutyczna
                              ściema świata, na tym jeszcze niejeden dom z basenem zostanie wybudowany.
                              • u.nick Re: mam dosc 18.04.09, 21:30
                                znowu jakieś uogólnione "prawdy" objawione
                                nie każdy ma profity z choroby
                                tak może było w przypadku Eli?
                                czasem nerwica to tylko(aż)wynik konfliktu wew.
                                pisanie,że _każdy_chory ma korzyści jest nieprawdziwe, krzywdzące i rodzi tylko
                                poczucie winy

                                i nie wymyśliłam sobie tego :P
                                fachowiec mi powiedział , psychoterapeuta
                                • elzbieta007 Re: mam dosc 18.04.09, 22:08
                                  Istnienie konfliktów wewnętrznych nie ma nic wspólnego i nie wyklucza czerpania
                                  korzyści (jak napisałam - w większości nieuświadomionych) z bycia chorym.

                                  Być może wymyślił tę tezę jakiś psychoterapeuta, ale ci, którzy przeszli solidną
                                  i skuteczną terapię, potwierdzą ten fakt. Nie tylko ja. Ale też długo nie mogłam
                                  w to uwierzyć.

                                  Koniec końców: chcecie - wierzcie, chcecie - nie wierzcie. To nie mój problem.
                                  Ja nerwicy już nie mam. Może właśnie dlatego, że uwierzyłam, że nerwica
                                  pacyfikowała moje konflikty wewnętrzne, że - paradoksalnie - lęk i depresja były
                                  mniej dolegliwe i szkodliwe dla mojej psychiki niż konfrontacja ze światem i
                                  ludźmi.

                                  Ewentualnych ciekawych odsyłam do literatury: L. Grzesiuk - Psychoterapia.
                                  Podręcznik akademicki.
                                  • u.nick Re: mam dosc 19.04.09, 10:27
                                    >uwierzyłam, że nerwica
                                    > pacyfikowała moje konflikty wewnętrzne, że - paradoksalnie - lęk i depresja był
                                    > y
                                    > mniej dolegliwe i szkodliwe dla mojej psychiki niż konfrontacja ze światem i
                                    > ludźmi.

                                    tego akurat nie neguję , o słowo "korzyść" mi szło
                                    bo co to za korzyść jeśli się widzi jej wszystkie minusy
                                    Korzyść ujemna?
                                    w sumie to tylko o słowo mi szło, nie mechanizm
                                    jakieś takie rodzące poczucie winy wybitnie
                                    że się widzi destrukcyjność a nie zysk
                                • clonofan Re: mam dosc 18.04.09, 22:11
                                  mozna dwojako mowic o korzysciach.

                                  1) raz ma korzysci w sensie jakim mowil sierzant. no ale nawet jesli
                                  tak jest to takie objawienie psychoterapeutyczne jest doprawdy dosc
                                  plytkie. psychoanalizy do tego nie trzeba. jesli ma sie do tego
                                  sprowadzic to doprady maskanizm z jego SOBIE, TY ODPOWIADASZ.

                                  2) nerwica jest jakas korzyscia sama w sobie. przystosowalismy sie
                                  tak, zeby uniknac wiekszych cierpien. ale jak wyzej napisalem jest
                                  to absurdalne, jak psychoanityk powie, ze pacjent oporuje i dlatego
                                  terapia sie nie udaje, jesli to psychoanalityk jest wlasnie od
                                  przekroczenia tego oporu.
                                  • elzbieta007 Re: mam dosc 18.04.09, 22:28
                                    Nie udało mi się w ramach szkolenia wojskowego uzyskać żadnego stopnia, więc
                                    "sierżant" mi się nie należy. Ale skoro Ci pasuje, to chyba powinnam podziękować
                                    za ten awans;)

                                    Ad 1. Korzyści z nerwicy są rozliczne, a te, o których pisałam, są najbardziej
                                    oczywiste i łatwe do uświadomienia. Właśnie dlatego posłużyły mi do
                                    egzemplifikacji. Są także korzyści nieuświadomione i do tych bez analizy się nie
                                    dotrze.

                                    A Mask akurat w tym aspekcie ma rację. Twoja nerwica - Twoja sprawa. Ty
                                    odpowiadasz za Twoje życie. Dopóki tego nie zrozumiesz, będziesz tkwił w tym, w
                                    czym tkwisz, będziesz obwiniał wszystko i wszystkich dookoła, będziesz się
                                    użalał albo złorzeczył i nic z tego nie będzie wynikało.

                                    Ad 2. Opór w terapii jest mechanizmem, który pojawia się u pacjenta i tylko
                                    pacjent może ten opór pokonać. Zadaniem psychoterapeuty (nie tylko analityka)
                                    jest przejawy oporu wykryć i je pacjentowi pokazać.
                                    Wskazać, iż jest to zjawisko szkodliwe, uniemożliwiające wglądy i zmianę. A co
                                    pacjent z tym z tym zrobi, czy zmobilizuje się i pokona opór, czy mu ulegnie -
                                    zależy od motywacji i determinacji pacjenta a nie terapeuty.

                                    I niestety jest tak (co pokazują wyniki badań), że to właśnie opór jest
                                    przyczyną większości przypadków przerwania terapii przez pacjenta.
                                    • clonofan Re: mam dosc 18.04.09, 22:34
                                      > A Mask akurat w tym aspekcie ma rację. Twoja nerwica - Twoja
                                      sprawa. Ty
                                      > odpowiadasz za Twoje życie. Dopóki tego nie zrozumiesz, będziesz
                                      tkwił w tym, w
                                      > czym tkwisz, będziesz obwiniał wszystko i wszystkich dookoła,
                                      będziesz się
                                      > użalał albo złorzeczył i nic z tego nie będzie wynikało.


                                      tylko niewiele poza haslem "wez sie w garc" wynika jesli przyczyny
                                      sa glebsze. a z samego hasla nie wynika nic.


                                      I niestety jest tak (co pokazują wyniki badań), że to właśnie opór
                                      jest
                                      > przyczyną większości przypadków przerwania terapii przez pacjenta.


                                      buhaha, wiec z badan wlasnie z tych badan wynika, ze inwestowanie w
                                      spychoterapie ma wątły sens.
                                      • elzbieta007 Re: mam dosc 18.04.09, 22:56
                                        > buhaha, wiec z badan wlasnie z tych badan wynika, ze inwestowanie w
                                        > spychoterapie ma wątły sens.

                                        Więc nie inwestuj. Masz jeszcze szeroki wachlarz innych, tańszych metod:
                                        cudotwórcy, kadzidła, modlitwy, no nie wiem, solarium też ktoś tu proponował...

                                        Nie odróżniasz hasła "weź się w garść" (którego - nota bene - nie propaguję) od
                                        poczucia odpowiedzialności za siebie. Ale to już trudno.

                                        Sorry, fajnie się gada, ale mam robótkę:)

                                        Życzę zdrówka.

                                        Pa;)
                                        • clonofan Re: mam dosc 19.04.09, 00:02
                                          droga pani, nie placi sie psychoanalitykowi za to ze zycie bedzie szczesliwe, ze
                                          dokona sie madrych wybrow, ale ze bedzie w stanie doprowadzic do pokonania opru,
                                          ktory jest kluczem w psychoanalizy. przenoszenie odpowiedzialnosci za to na
                                          klijenta jest jak z barei.
                                  • u.nick Re: mam dosc 19.04.09, 10:30
                                    2) nerwica jest jakas korzyscia sama w sobie. przystosowalismy sie
                                    > tak, zeby uniknac wiekszych cierpien.

                                    teraz mi się rozjaśniło
                                    bardziej przystosowanie niż coś innego
                                    przed używaniem w tym momencie słowa "korzyść" czuję zdecydowany opór :D
                                    • clonofan Re: mam dosc 19.04.09, 10:55
                                      mechanizmy obronne ktorymi zajmuje sie psychoanalityk jak sama nazwa wskazuje
                                      sluzy obronie. a obrona jest po to zeby nie bylo strat. co juz jest korzyscia.
                                      bo sa plusy dodatnie ale i tez sa plusy ujemne jak powiedzial prezydent.

                                      a to ze wspolczesnie jest wiekszy parasol ochronny nad chorymi, moga miec
                                      zwolnienia najrozniejsze, taryfe ulgowa w rodzinie, urlopy zdrowotne, mile grupy
                                      wsparcia i osrodki towarzyskie zwane terapialnymi, to juz inna kwestia i
                                      psychoanalityk tu malo potrzebny zeby uswiadomic takie korzysci. bardziej
                                      "informator medyczny". ewentualnie jakas literatura, zeby rozbudowywac
                                      ideologie, wrazliwego niespelnionego odrzuconego przez zly swiat.
                                      • u.nick Re: mam dosc 19.04.09, 11:04
                                        najwidoczniej chodzi o te plusy ujemne ,

                                        > "informator medyczny". ewentualnie jakas literatura, zeby rozbudowywac
                                        > ideologie, wrazliwego niespelnionego odrzuconego przez zly swiat.

                                        nie o to chodzi jednak :(
                                        • clonofan Re: mam dosc 19.04.09, 11:22
                                          zaprzeczasz? moze trzeba o tym porozmawiac?
                                          • u.nick Re: mam dosc 19.04.09, 11:37
                                            :))
                                            • clonofan Re: mam dosc 19.04.09, 11:47
                                              koniecznie trzeba rozpatrzyc czemu opor przed korzysciami czujesz, z taka
                                              postawe to nic tylko w depresje wpasc.
                                              • u.nick Re: mam dosc 19.04.09, 12:30
                                                kara w nagrodę czyli plus ujemny
                                                • clonofan a elki juz nie ma? 19.04.09, 14:27
                                                  "Zadaniem psychoterapeuty (nie tylko analityka)
                                                  jest przejawy oporu wykryć i je pacjentowi pokazać.
                                                  Wskazać, iż jest to zjawisko szkodliwe, uniemożliwiające wglądy i zmianę. A co
                                                  pacjent z tym z tym zrobi, czy zmobilizuje się i pokona opór, czy mu ulegnie -
                                                  zależy od motywacji i determinacji pacjenta a nie terapeuty."



                                                  a nie sadzi pani ze to na ile bedzie mozliwe przelamanie oporu zalezy wlasnie od
                                                  analityka a nie od pacjenta?
                                                  dosc skape to zadanie dla psychoanalityka, jesli ma wskazac jeno na istnienie
                                                  oporu, z ktorym pacjent sobie poradzi zeby mozliwy byl wglad. na moj gust
                                                  wlasnie zadaniem mialoby byc takie dokonanie wgladu, ktore umozliwialoby
                                                  przelamanie oporu.

                                                  powszechna karykatura psychoanalizy wyglada tak ze psychoanalityk daje jakas
                                                  interpretacje, diagnoze jego stanu podswiadomosci na stan swiadomosci, i to cos
                                                  dla pacjenta ma znaczyc. tak samo gowno znaczy jak dla pacjenta psychiatrycznego
                                                  znaczy diagnoza, ktora sie zmienia, a nie wazna jest diagnza tylko leczenie. od
                                                  diagnozy podswiadomosci sie nie zdrowieje. psychoanalityk nie ma byc
                                                  interpretatorem i dokonywac wgladow intelektualnych, tylko umowzliwic pacjentowi
                                                  wglan naoczny a nie intelektualny, czyli rozsuplac go zeby pojawily sie te
                                                  mityczne ukryte emocje, traumy, konflikty.
                                                  • u.nick Re: a elki juz nie ma? 19.04.09, 15:23
                                                    na razie nie ma :P

                                                    no i błąd logiczny u pana
                                                    opór uniemożliwia wgląd, jakoś tak
                                                  • nienill Re: a elki juz nie ma? 19.04.09, 15:28
                                                    a jak elka kaze panowac nad procesami, ktore nie sa swiadome, to
                                                    bledu nie ma?


                                                    Dolora zawołajcie
                                                    niech sobie poczyta
                                                  • clonofan Re: a elki juz nie ma? 19.04.09, 15:46
                                                    a czemu logiczny. jaki wglad i w co wglad?
                                                  • u.nick Re: a elki juz nie ma? 19.04.09, 15:49
                                                    w siebie wgląd? w to najbardziej nieświadome z najnieświadomszych?
                                                    a za co ta kasa? za kuglarstwo
                                                    potem może coś Raj'a Peraud'a wkleję
                                                  • clonofan Re: a elki juz nie ma? 19.04.09, 15:52
                                                    ale to wszystko jest przeciez stopniowe, a nie ze jest jakas brama zamknieta,
                                                    ktora sie otwiera i dopiero tam sie "wglada", a wczesniej nic. zeby dochodzic do
                                                    oporu tez trzeba wglebic sie w siebie
                                                  • u.nick Re: a elki juz nie ma? 19.04.09, 15:55
                                                    idea psychoanalizowania zakłada ,że bez specjalisty nie otworzysz niczego
                                                    odbiera to wiarę w siebie ale za to mocno przywiązuje do terapeuty, dlatego
                                                    minimum 2 lata
                                                  • nienill Re: a elki juz nie ma? 19.04.09, 15:56
                                                    u.nick napisała:

                                                    > idea psychoanalizowania zakłada ,że bez specjalisty nie otworzysz
                                                    niczego

                                                    a gdzie to znalazlas?
                                                  • u.nick Re: a elki juz nie ma? 19.04.09, 15:57
                                                    wolny przekład
                                                    a co ? durniem być nie wolno?
                                                  • nienill Re: a elki juz nie ma? 19.04.09, 15:59
                                                    u.nick napisała:

                                                    > wolny przekład
                                                    > a co ? durniem być nie wolno?
                                                    nie wiem do czego to napisalas, wiec nawet wymyslac interpretacji
                                                    sie nie da
                                                  • u.nick Re: a elki juz nie ma? 19.04.09, 16:01
                                                    juz tłumaczę
                                                    po co jest terapeuta?
                                                    po to ,żeby Cie przeprowadził przez morze czerwone...
                                                    a durność to swoja przyhołubiłam , a co?
                                                  • nienill Re: a elki juz nie ma? 19.04.09, 16:04
                                                    u.nick napisała:

                                                    > juz tłumaczę
                                                    > po co jest terapeuta?
                                                    > po to ,żeby Cie przeprowadził przez morze czerwone...
                                                    > a durność to swoja przyhołubiłam , a co?
                                                    nom
                                                    ale gdzie przeczytalas, ze sama sie przez nie nie przedostaniesz?
                                                  • u.nick Re: a elki juz nie ma? 19.04.09, 16:09
                                                    no, przecież będę oporować
                                                  • nienill Re: a elki juz nie ma? 19.04.09, 16:06
                                                    moja ulubiona pani horney pisze, ze z terapeuta lepiej
                                                    ale w zyciu roznie bywa

                                                    wiec jesli nie ma dostepu do szanownego terapeuty albo kasy, to
                                                    sobie trzeba samemu radzic
                                                    i tez sie da
                                                    moze badziej zawile, mniej prosto do celu, a troche bardziej na boki
                                                    ale tez da sie
                                                  • u.nick Re: a elki juz nie ma? 19.04.09, 16:10
                                                    ja też tak myślę , chociaz ta samotna wędrówka raczej przeraża
                                                  • nienill Re: a elki juz nie ma? 19.04.09, 16:11
                                                    u.nick napisała:

                                                    > ja też tak myślę , chociaz ta samotna wędrówka raczej przeraża
                                                    a masz porownanie?
                                                    bo dla mnie kazda do dupy
                                                  • u.nick Re: a elki juz nie ma? 19.04.09, 16:13
                                                    jak sie zwątpi w siebie to wszystko trudne
                                                  • clonofan Re: a elki juz nie ma? 19.04.09, 15:57
                                                    a freud i eichelberger sa jezusami zalozycielami kosciola przez samego boga
                                                    otworzeni
                                                  • u.nick Re: a elki juz nie ma? 19.04.09, 15:59
                                                    mają wiedzę , siłę sprawczą i moc czyli to czego maluczkim brak
                                                    może się podzielą za stosowna opłatą?
                                                  • nienill Re: a elki juz nie ma? 19.04.09, 16:01
                                                    u.nick napisała:

                                                    > mają wiedzę , siłę sprawczą i moc czyli to czego maluczkim brak
                                                    etam
                                                    maluczcy tez za cos zyja, w koncu jeszcze z glodu nie zdechli

                                                    a ze oni sobie taka dzialke wybrali
                                                    no coz, taki lajf
                                                  • clonofan Re: a elki juz nie ma? 19.04.09, 16:05
                                                    eichelberg nie mial nic poza oporem w zostaniu guru i pustki do wykorzystania w
                                                    polsce gdzie terapie niemal nie bylo psychoanalitycznych. jak powiedziala jedna
                                                    osoba to jest przyklad na to jak czlowiek o miernym umysle jesli bardzo bedzie
                                                    uparty zeby cos zglebiac wesprze sie na wyzyny swojej dziedziny
                                                  • u.nick Re: a elki juz nie ma? 19.04.09, 16:12
                                                    konsekwencja i upór - to jest to
                                                    tylko czy wektor dobry?
                                                  • ych Re: a elki juz nie ma? 19.04.09, 23:58
                                                    > eichelberg nie mial nic poza oporem w zostaniu guru i pustki do wykorzystania w
                                                    > polsce gdzie terapie niemal nie bylo psychoanalitycznych.

                                                    Eichelberger akurat ma tyle z psychoanalizą wspólnego, że może zdarzyło mu się stać obok psychoanalityka i skubać go za rękaw.
                                                  • ych Re: a elki juz nie ma? 20.04.09, 00:16
                                                    >> "Zadaniem psychoterapeuty (nie tylko analityka)
                                                    >> jest przejawy oporu wykryć i je pacjentowi pokazać.
                                                    >> Wskazać, iż jest to zjawisko szkodliwe, uniemożliwiające wglądy i zmianę. A co
                                                    >> pacjent z tym z tym zrobi, czy zmobilizuje się i pokona opór, czy mu ulegnie -
                                                    >> zależy od motywacji i determinacji pacjenta a nie terapeuty."

                                                    > a nie sadzi pani ze to na ile bedzie mozliwe przelamanie oporu zalezy wlasnie od analityka a nie od pacjenta?
                                                    > dosc skape to zadanie dla psychoanalityka, jesli ma wskazac jeno na istnienie oporu

                                                    Bo i tak nie jest. Psychoanalityk nie rozmyśla, jakie to szkodliwe zjawisko ten opór, no i że on go pokazał a pacjent, jak na złość, niezmotywowany i go nie pokonuje.
                                                    Psychoanalityk wie, że opór to zjawisko nieuniknione, że m.in. przezeń manifestują się zaburzenia pacjenta i że jest to dobry materiał do analizowania psychiki. Że jest to kawał roboty - taka analiza oporu i że bez sensu obrażać się na pacjenta, że oporowy.
                                                    W istocie coraz rzadziej analitycy za przyczynę niepowodzenia terapii wskazują brak motywacji pacjenta do pokonania oporu.

                                                  • qaqu Re: a elki juz nie ma? 20.04.09, 19:03
                                                    pani ych. pani powie wreszcie, z jakiego pani jest towarzystwa. psychologicznego
                                                    oczywiscie. bo juz wiemy ze nie z ptp
                                                  • ych Re: a elki juz nie ma? 20.04.09, 20:24
                                                    Dobry Los Rozumos szczęśliwie pokierował mnie do innych szkół i innych profesji niż psychologiczne czy pokrewne ;) A i towarzystwo - jakby dowcipniejsze - mi się trafiło.
                                                  • qaqu Re: a elki juz nie ma? 20.04.09, 20:25
                                                    bardzo pani zaangazowana w ta kwestie, wiec z jakiego powodu?
                                                  • ych Re: a elki juz nie ma? 20.04.09, 21:04
                                                    W którą dokładnie kwestię?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka