Dodaj do ulubionych

Wywiad z Danielem Fisherem-psychiatra po polsku

20.06.09, 06:36
Mysle ze warto zobaczyc.
video.google.pl/videosearchq?=Dr+Daniel+Fisher+pl&hl=pl&emb=0&aq=f#
Serdeczne pozdrowienia.
Obserwuj wątek
    • mskaiq Re: Wywiad z Danielem Fisherem-psychiatra po pol 20.06.09, 06:56
      Przepraszam, powinno byc:
      www.youtube.com/watch?v=K4yfUm3Pvpw&hl=pl
      Serdeczne pozdrowienia.
      • tadzionalepa Re: Wywiad z Danielem Fisherem-psychiatra po pol 20.06.09, 08:07
        no proszę, odważna teoria :) Cieszy to.
    • tlenoterapia Re: Wywiad z Danielem Fisherem-psychiatra po pol 21.06.09, 00:34

      Wiem cos o tym z autopsji,ze mozna sie z tego wydobyc...jasne, ze
      inni ludzie wspierajacy,akceptujacy,sa do osiagniecia zmiany
      samego siebie niezbedni..
      Jest wiele przykladow ludzi, ktorzy mimo problemow psychicznych
      wyszli jak to sie mowi na prosta.
      Mysle ,ze inni pozostali normalni dzieki temu ze ich rodzina nie
      wyslala do psychiatry.
      Niemniej znam ludzi ,ktorzy sa uspolecznieni ,maja
      milosc ,marzenia i cele a mimo to nadal maja omamy i schizy.

      Nie zgadzam sie z tym ,ze wyznacznikiem choroby psychicznej jest
      wycofanie sie z zycia uczuciowego i spolecznego bo to by
      znaczylo ,ze ludzie ,ktorym sie nie pofarcilo w zyciu w tych
      kwestiach to wariaci.

      Z podtrzymywaniem kogos przy nadziei ,ze bedzie dobrze jest troche
      problemow bo bywa ze wiadomo ,ze bedzie gozej,a nie lepiej.



      • mskaiq Re: Wywiad z Danielem Fisherem-psychiatra po pol 21.06.09, 05:02
        tlenoterapia napisała:
        > Niemniej znam ludzi ,ktorzy sa uspolecznieni ,maja
        > milosc ,marzenia i cele a mimo to nadal maja omamy i schizy.
        Ani uspelecznienie ani milosc ani marzenia nie pozbawiaja urojen,
        omamow i schizy. Wszystkie one jesli sa falszywie pojmowane moga byc
        przyczyna do pojawienia sie schizofrenii albo powaznych problemow
        psychicznych.
        U mnie przyczyna pojawienia sie schizofrenii byla milosc. Na pocztku
        byla ona motywacja do popelnienia samobojstwa, pozniej byla przyczyna
        urojen, omamow i schiz.
        Zabralo mi wiele lat aby zrozumiec ze to nie milosc jest przyczyna
        tego wszystkiego, ze moje problemy z miloscia biora sie z tego ze
        zawiera ona bardzo wiele strachu, zalu i zlosci.
        Pozbywalem sie powoli wszystkiego co nie bylo miloscia i w koncu
        stala sie ona dojrzala, przestala ranic i byc przyczyna urojen,
        omamow i schiz.
        Mysle ze Daniel Fiszer mowi o takiej milosci. To samo dotyczy
        uspolecznienia czy marzen. Uspolecznienie albo marzenia przynoszace
        cierpienie, strach, zlosc, zal, nienawisc, itp moga byc przyczynami
        schizofrenii, depresji i wielu innych problemow psychicznych.
        Wyzdrowiec tzn nauczyc sie zyc w taki sposob aby praca przynosila
        radosc i satysfakcje, to samo odnosi sie do kontaktow z ludzmi a
        takze milosci.
        Napisalas
        > Nie zgadzam sie z tym ,ze wyznacznikiem choroby psychicznej jest
        > wycofanie sie z zycia uczuciowego i spolecznego bo to by
        > znaczylo ,ze ludzie ,ktorym sie nie pofarcilo w zyciu w tych
        > kwestiach to wariaci.
        Przede wszystkim nie ma wariatow, wszystkie problemy psychiczne daja
        sie rozwiazac i kiedy to nastepuje znika depresja, schizofrenia,
        itp.
        Cala nasza dzialanosc obraca sie wokol zycia spolecznego i
        uczuciowego. Jesli one funkcjonuja nieprawidlowo wtedy pojawiaja sie
        problemy psychiczne u czlowieka.
        Praca, kontakty z innymi ludzmi, rodzina, uznanie, akceptacja, itp
        tworza nasza rzeczywistosc. Jesli cos nie pracuje tak jakbysmy
        chcieli to nasza rzeczywistosc zaczyna stawac sie negatywna i
        prowadzi do problemow psychicznych.
        Serdeczne pozdrowienia.
        • neuroleptyk zamiast wiedzy wypisywanie bzdur 21.06.09, 13:02
          > Ani uspelecznienie ani milosc ani marzenia nie pozbawiaja
          urojen,
          > omamow i schizy. Wszystkie one jesli sa falszywie pojmowane moga
          byc
          > przyczyna do pojawienia sie schizofrenii albo powaznych problemow
          > psychicznych.


          Urojenia omamy i "schizy" są z definicji fałszywe.


          >Wyzdrowiec tzn nauczyc sie zyc w taki sposob aby praca
          przynosila
          > radosc i satysfakcje, to samo odnosi sie do kontaktow z ludzmi a
          > takze milosci.


          Kolejna bzdura, causa sui.
          Tylko po co mamy mózg? Jakim cudem można się nauczyć radości i
          satysfakcji?? W przypadku bólu, to może też można się nauczyć, że to
          będzie nie ból a przyjemność??
          Jak masz zaburzenia pracy mózgu, to nie ma możliwości nauczyć się
          radości (w ogóle co to znaczy uczyć się radości??) jeśli "moduł"
          odpowiedzialny za satysfakcję ma przydzielone ważniejsze zadanie
          jakim jest wykrywanie zagrożeń, nieprzyjemnych awersyjnych bodzców,
          to na czym właśnie skupiają się dość czesto ludzie z depresją i nie
          tylko. A jest tak zapewne dlatego, że ta funkcja jest ważniejsza do
          przeżycia niż ta nadająca przyjemność.

          > Przede wszystkim nie ma wariatow, wszystkie problemy psychiczne
          daja
          > sie rozwiazac i kiedy to nastepuje znika depresja, schizofrenia,
          > itp.


          Raczej odwrotnie jeśli już. Jeśli jest nadal schizofrenia i
          depresja, to się ich nie da rozwiązać.

          > Cala nasza dzialanosc obraca sie wokol zycia spolecznego i
          > uczuciowego. Jesli one funkcjonuja nieprawidlowo wtedy pojawiaja
          sie
          > problemy psychiczne u czlowieka.


          Już same nieprawidłowe funkcjonowanie jest objawem choroby.

          >Praca, kontakty z innymi ludzmi, rodzina, uznanie, akceptacja,
          itp
          > tworza nasza rzeczywistosc.


          Jeśli masz poważne zaburzenia to trudno o akceptację i uznanie itd..
          Czym miałby depresyjny zapracować na to uznanie???
          Raczej tylko zasługuje na współczucie w najlepszym wypadku...

          >Jesli cos nie pracuje tak jakbysmy
          > chcieli to nasza rzeczywistosc zaczyna stawac sie negatywna i
          > prowadzi do problemow psychicznych.


          To coś nazywa się mózgiem.
    • awanturka Re: Wywiad z Danielem Fisherem-psychiatra po pol 21.06.09, 03:07
      Parę uwag.

      Ten lekarz jest jednym z wielu lekarzy i dla mnie nie jest autorytetem.

      Odmienia słwo nadzieja we wszystkich przypadkach i w kółko mówi jak nakręcony ciągle o tym samymo tym samym tylko co chwile w innych słowach.

      Mówi głownie o prawdach oczywistych co do których nie można miec żadnych wątpliwości a przedstawia je jak swoje wielkie odkrycie.

      ]Mówi absolutna nieprawdę o Polskiej psychiatrii (żeby niepowiedzieć - kłamie). Ten lekarz nie zdal sobie trudu zapoznania się z Ustawą Psychiatryczną a próbuje się na ten temat wypowiadać. To zupełnie niepoważne.

      A fakty są takie.
      W Polsce hospitalizować można tylko w dwóch przypadkach

      1) pacjent zagraza sobie -np. przestał jeść i picia, odmawia jedzenia i picia i jest realna groźba, że umrze lub inny przykład - gromadzi tabletki z zamiarem otrucia się albo usiłował wyskoczyć przez okno i tylko dlatego nie wyskoczył, ze ktoś go powstrzymał

      2) pacjent zagraża innym - np. deklaruje, że kogoś zabije lub usiłuje to zrobić

      TYLKO w takich przypadkach jest mozliwe przymusowe leczenie. Lekarz przyjmuje pacjenta na oddział a potem przed sądem musi udowodnic przedstawiając świadkow, że przymusowa hospitalizaja była zasadna.

      W praktyce lekarze chcąc uniknąć tłumaczenia się przed sądem ze swojej decyzji unikają hospitalizacji przymusowej nawet tam gdzie jest to absolutnie konieczne.

      Problem znakomicie obrazuje wywiad Joanny Szczepkowskiej z matką dziewczyny, która popelniła samobójstwo, bo odmówiono przymusowej hospitalizacji).

      Na temat dawania nadzei pacjentom wypowiem sie w następnym poście.

      Na razie tyle.
      • awanturka Re: Wywiad z Danielem Fisherem-psychiatra po pol 21.06.09, 03:13
        Nie napisałam, że wywiad był zamieszczony w sobotnich wysokich Obcasach - dodatku do gazety.
      • awanturka o nadziei... 21.06.09, 04:30
        Nadzieja w procesie leczenia jest bardzo ważna! I myślę, że nie ma chyba człowieka, któryby tę oczywistą prawdę kwestionował.

        Tylko to musi być nadzieja oparta na jakichś podstawach, jeżeli jest inaczej to nie jest dawanie nadziei tylko mamienie pacjenta!


        Nie chcę uogólniać - to co opisuję poniżej to są moje osobiste doświadczenia. Nie kwestionuję, że ktoś może mieć doświadczenia całkowicie inne.

        Lekarze dający mi fałszywą nadzieję zrobili mi krzywdę! Powtarzali przez ponad 10 lat, że to nic takiego, że przejdzie lada dzień, ze wystarczy być dobrej mysli a wszystko będzie dobrze.

        A ja czułam przez skórę, że coś jest nie tak - mimo, że wierzyłam, że będzie lepiej ze wszystkich sił (trudno sobie wyobrazić, że można wierzyć bardziej) - nie było lepiej.

        Więc w końcu straciłam zaufanie do lekarzy (co było w tej sytuacji zupełnie zrozumiałe) i przestałam się leczyć. (skoro i tak nic nie wiedzą o chorobie na jaką choruję i to co się dzieje nijak się ma do ich zapewnień, że lada dzień będzie lepiej).

        W końcu przyszła ciężka depresja, skończyło się prawie półrocznym szpitalem.

        Dziś leczę się u lekarza, który daje mi PRAWDZIWĄ NADZIEJĘ, opartą na faktach. Ta nadzieja to nie pustosłowie - to wiem i to czuję.

        Wcale nie mówi mi, że wyzdrowieję (choruję na jedną z dwój najcięższych chorób psychicznych). Informuje mnie o moim stanie, rokowaniach, o leczeniu jakie stosuje i o spodziewanych efektach czuję, że trzyma rękę na pulsie i lecząc się u niego czuję się bezpieczna bo nigdy nie powiedział mi nieprawdy.

        Dzieki temu, że znam prawdę o mojej chorobie (wiem, że to jest, niestety choroba do końca zycia, mimo, że może się tak zdarzyć, że jej objawy miną) mogłam racjonalnie zaplanować życie.

        Np. na towarzysza zycia wybrałam osobę co do której byłam pewna, że będzie ze mną pomimo choroby, że będzie mnie rozumiec i wspierać (i wybrałam dobrze).

        Ale popełniłam tez błąd bo nie liczyłam się z moją chorobą - wybrałam zawód nauczyciela, który z jednej strony może dawać mnóstwo satysfakcji ale z drugiej strony wiąże się ze stresem, który jest nie do uniknięcia przy pracy z tak dużą iloscią osób. Ale ja chciałam przyjąć akurat jezeli chodzi o wybór zawodu do wiadomości mojej choroby! I miało to dla jej przebiegu fatalne skutki! Byłoby inaczej gdybym wzięła pod uwagę, że jestem chora i stres związany z taką pracą będzie dla mnie zabójczy...

        Naprawilam swoj błąd (a własciwie naprawił się on sam, bez mojego udziału - z powodu choroby zwolniono mnie z pracy). I muszę stwierdzić, że była to jedna z najlepszych rzeczy jaka mnie w życiu spotkała - teraz robię to co lubię (czyli uczę), ale w ciszy, spokoju, w indywidualnym kontakcie z uczniem....


        Rozpisałam się...

        Mam nadzieję, nadzieja pomaga przetrwać, żyć i oczywiscie bardzo pozytywnie wpływa na proces zdrowienia (w sensie ustępowaniA objawów choroby).


        NADZIEJA JAK NAJBARDZIEJ TAK!
        ALE OPARTA NA JAKICHŚ REALNYCH PODSTAWACH A NIE ZAWIESZONA W PRÓŻNI.

        NIE CHCĘ TANICH POCIESZEŃ, KTÓRE WYPOWIADA SIĘ LEKKO BO TAK JEST NAJŁATWIEJ, BO SŁOWA NIC NIE KOSZTUJĄ.

        UMIEĆ POWIEDŻIEĆ PAPACJENTOWI PRAWDĘ I RÓWNOCZEŚNIE DAĆ NADZIEJĘ - TO JEST NAPRAWDĘ SZTUKA!

        TAKIEJ NADZEI POTRZEBUJĘ! DZIĘKI TAKIEJ NADZIEI ŻYJĘ!

        I TAKIEJ NADZEI WSZYSTKIM ŻYCZĘ! awanturka

      • mskaiq Re: Wywiad z Danielem Fisherem-psychiatra po pol 21.06.09, 05:30
        Awanturka napisala
        > 1) pacjent zagraza sobie -np. przestał jeść i picia, odmawia
        > jedzenia i picia i jest realna groźba, że umrze lub inny przykład -
        > gromadzi tabletki z zamiarem otrucia się albo usiłował wyskoczyć
        > przez okno i tylko dlatego nie wyskoczył, ze ktoś go powstrzymał
        Przykladem jest sprawa Ditty. Zostala hospitalizowana wbrew jej woli
        i nie zagrazala ani Swojemu zyciu ani zyciu innej osoby.
        Nie trzeba w Polsce przedstawiac zadnych swiadkow, wystarczy ze
        lekarz powie ze jest to osoba niepoczytalna.

        Hospitalizacja na sile bywa bardzo niebezpieczna. Znam osoby ktore
        hospitalizowane moglyby popelnic samobojstwo. Spotkalem sie z
        przypadkami gdzie osoby wymagajace hosptalizacji zagrozily
        samobojstwem jesli nastapi interwencja.
        To nie sa czcze pogrozki, wielu pacjetow popelnilo samobojstwo po
        przymusowej hospitalizacji. Tutaj jest wzmianka o jednym z takich
        przypadkow, dotyczy ona Niemiec.
        interia360.pl/artykul/psychiatria-a-prawa-czlowieka,19341
        Serdeczne pozdrowienia.
        • awanturka Re: Wywiad z Danielem Fisherem-psychiatra po pol 21.06.09, 10:00
          Znam pare dwa przypadki (osobiscie!) w jakich osoba nie hospitalizowana w porę popelnila samobojstwo. Nie znam przypadku, kiedy to osoba przymusowo hospitalizowana popełniła samobójstwo, ale to oczywiscie niczego nie dowodzi, zdarzaja się i takie przypadki. Ciekawa jestem skąd wiesz, że to z powodu hospitalizacji zostało ppopełnione samobójstwo a nie pomimo niej.

          Przeważająca część pacjentów przymsowo hospitalizowane to osoby hospitalizowane z powodu zamiarów czy czynnych prób samobojczych (osoby zagrażające innym wbrew obiegowej opinni to zupełny margines wśród chorych psychicznie). Skoro osoba taka została hospitalizowana to znaczy, że istniało ogromne prawdopodobieństwo, że targnie się na swoje zycie. Trafiła do szpitala, szpital nie dopilnował - istało się. Nie z powodu przyjęcia do szpitala ale pomimo to.

          Co do pacjenów szantażujących samobójstwem chcac uniknac przymusowej hospitalizacji to zdarza się to, owszem i to często.

          Na temat sytuacji w Niemczech nie będę się wypowiadać bo jej poprostu nie znam, zaznacze tylko, ze antypsychaitria jest dla mnie nie tylko ruchem niewierygodnym ale i skrajnie niepowaznym.

          W szpitalu byłam 6-7 razy (zalezy jak liczyć).

          Tylko dwa razy spotkałam się z przypadkiem przymusowej hospitalizacji.

          Jeden przypadek to przypadek kobiety w moim wieku w ciężkiej depresji, która odmawiala jedzenia i z kobiety ważącej około 90 kg, zrobiła się kobieta - kurczatko ważąca 36 kg i bała realna obawa, ze umże jak bedzie tak dalej, drugi natomiast to przypadek młodej dziewczyny chorej na schizofrenię, której głosy kazały skakać z okna i kilka razy próbowała to robić tylko jej własny ojciec ją powstrzymał...

          natomiast spotykałam się często z błaganiem o przyjęcie do szpitala (w lepszych szpitalach są kolejki) - ja sama za każdym razem żebrałam o jak najszybsze przyjęcie...

          Co do mnie uważam, ze wystapienie przeciwko przymusowym hospitalizacjom i w ogóle przeciwko hospitalizacjom w ogóle nalezało by zastąpic staraniami o poprawę warunków w szpitalach psychiatrycznych i jakości opieki psychiatryczno - psychologicznej. Na tym polu jest bardzo duzo do zrobienia.

          Linka przeczytam dokładnioe (na razie przeczytałam pobieznie) i jak uznam, ze trzeba to się jeszcze do niego odniosę, no ale póki co to nie bardzo jestem skłonna wierzyc temu co mówi ktokolwiek jakkolwiek zwiazany z ruchem antypsychiatrii
          • awanturka Sytuacja w Polsce 21.06.09, 10:25
            A sytuacja w Polsce jest taka:

            brakuje łóżek psychiatrycznych, na przyjęcie czeka się długo (w lepszych szpitalach nawet dwa - trzy miesiące!).

            Lekarze są przewaznie niestety leniwi, nie chcą robić sobie kłopotu i bardzo często w sytuacji gdy przymusowa hospitalizacja jest niezbędna nie dochodzi do niej bo lekarzowi nie chce sie sporzadzać raportu do sądu o jej przebiegu i przyczynach, przygotowywac dokumentacji medycznej, stawiac się przed sądem itd.

            Jezeli lekarz decyduje się na przymusową hospitalizację to przewaznie w sytuacji w której się boi, ze jej zaniechanie narazi go na odpowiedzialnosć karną (bo pacjent sie zabieje lub zabije kogoś i znajdą sie świadkowie, którzy zeznają, że można było przewidziec, ze tak się stanie).

            W szpitalach ludzi się raczej nie przetrzymuje sie dłużej niz dwa tygodnie, nawet jak sytuacja tego wymaga, bo NFZ za dalsza hospitalizację poprostu nie płaci i trzymanie pacjenta dłużej jest dla szpitala czystą stratą.

            Doswiadczyłam tego na własnej skórze, mój stan wymagał dalszej hospitalizacji a zdawało się, że muszą mnie wypisać, bo NFZ nie zapłaci za mój dalszy pobyt. Szły pisma od dyrektora szpitala do oddzialu NFZ z opinią ordynatora oddziału i lekarza prowadzącego. Po długim czasie, gdy mój mąż osobiscie pojechał do oddziału NFZ, ten zgodził się za dalszą hospitalizacje zapłacic, do tego czasu szpital trzymal ryzykując, że ponosi straty.

            W innym szpitalu nie zadali sobie tyle trudu i poprostu mnie wypisali w sytuacji, gdy dalsza hospitalizacja była potrzebna.

            Tak własnie wyglądają Polskie realia. Szpitale pozbywają się pacjentów jak tylko się da...

            Artykul przeczytałam. Prawdę mówiąc to nie bardzo rozumiem o czy w ogóle jest, dla mnie takie ple, ple, ple...A sytuacji w NIemczech nie znam, ale znając zycie przymusowa hospitalizacja pewnie obwarowana jest przepisami duzo bardziej niż w Polsce (jezeli chodzi o prawa człowieka, to jestesmy, ogólnie rzecz biorąc daleko za Europą Zachodnią)
      • leczenie_uzaleznionego_umyslu Re: Wywiad z Danielem Fisherem-psychiatra po pol 21.06.09, 10:19
        1) pacjent zagraza sobie -np. przestał jeść i picia, odmawia jedzenia i picia i
        > jest realna groźba, że umrze lub inny przykład - gromadzi tabletki z zamiarem
        > otrucia się albo usiłował wyskoczyć przez okno i tylko dlatego nie wyskoczył, z
        > e ktoś go powstrzymał
        >
        > 2) pacjent zagraża innym - np. deklaruje, że kogoś zabije lub usiłuje to zrobić



        lub moze to zrobic wedle uznania, a zagrazac moze kazdy, bo wariatowi nie
        wiadomo co do lba strzeli. jakos wsrod znanych mi przymusowych zamkniec nie bylo
        samobojcow i mordercow. bylo natomiast zyczenie rodziny. rodzina rzadzi polskim
        psychiatrykiem.
        • awanturka Re: Wywiad z Danielem Fisherem-psychiatra po pol 21.06.09, 11:20
          Jeżeli było rzeczywiscie tak jak piszesz (a nie przeczę, moze się to zdarzać) to jest to sprawa DLA PROKURATORA. To najzwyczajniej w swiecie przestępstwo!!!

          Myslę, że oprócz zarzutu łamania Ustawy Psychiatrycznej może tu dochodzić zarzut korupcji (łapówka ze strony rodziny), bo jakoś nie chce mi sie wierzyć, zeby lekarz sam, dobrowolnie, bez żadnej "zachęty materialnej" tylko dlatego, że rodzina tego chce podejmował się przymusowej hospitalizacji, której procedury wymagają od niego duzego wysiłku.

          Ale to, że prawo jest łamane to nie jest żaden argument przeciwko mozliwości stosowania przymusowych hospitalizacji tylko argument za lepszym działaniem prokuratur i sądów oraz rzecznika praw pacjenta (cos takiego funkcjonuje, przynajmniej na papierze w kazdym szpitalu) oraz argument kampanii na rzecz uswiadomienie pacjentom ich praw.

          I jak najbardziej za takimi działaniami jestem !!!!! I uważam, że jest to bardzo, bardzo potrzebne!

          A co do osobistych doswiadczeń to rzeczywiscie mamy je różne i w żaden sposób nie podważam tego, że miały miejsce takie sytuacje jakie opisujesz. A mogłbyś coś bliżej na ten temat?
          • leczenie_uzaleznionego_umyslu Re: Wywiad z Danielem Fisherem-psychiatra po pol 21.06.09, 11:31
            alez sytuacja banalna. osobnik chory nie chce, rodzina uwaza ze powinien. a to
            ze chory nie chce to co to za argument jak chory jeszcze sobie krzywde zrobi,
            skoro chory. pani awanturko, nie zyjemy w panstwie z tradycja liberalna, gdzie
            prawo wolnosci jest wartoscia naczelna. raczej jest proza zycia, cos trzeba z
            wariatem zrobic, rodzina nie chce tego brac na swoje sumienie. skoro jakies
            urojenia ma to znaczy ze juz niebezpieczna sytuacja.
            • awanturka Re: Wywiad z Danielem Fisherem-psychiatra po pol 21.06.09, 11:47
              Prawow polsce szanuje wolność pacjenta, mamy bardzo dobra Ustawę Psychiatryczną. To o czym piszesz to rzeczywiscie proza zycia, ale raczej argument na rzecz konsekwentnego przestrzegania prawa i pracy na rzecz zmiany swidomosci społecznej (prawo wolnosci o którym piszesz) a nie na rzecz całkowitego zakazu przymusowej hospitalizacji.
              • leczenie_uzaleznionego_umyslu Re: Wywiad z Danielem Fisherem-psychiatra po pol 21.06.09, 11:50
                a przypadek omawiany na forumach chadu schizofreni i szczurzym. dostala
                zamkniecie z paragrafu jak nap[isala nawet nie tego ze sobie zagraza tylko
                rzkomo zagraza zyciu kogos. a mowia ze to aniolek
                • awanturka Re: Wywiad z Danielem Fisherem-psychiatra po pol 21.06.09, 12:07
                  Wiem - nick ditta (albo bardzo podobny). Znam sprawę. Z dziewczyna na moje oko nie było dobrze, ale czy wymagala przymusowej hospitalizacji nie wiem (z tego co pisała to raczej nie).

                  Nie wiesz co sie z nią dzieje?
                  • stardusts Re: Wywiad z Danielem Fisherem-psychiatra po pol 21.06.09, 13:07
                    Awanturko to ja też się wypowiem na świeżo po obejrzeniu wywiadu, a bez czytania
                    historii postów, aby było jeszcze obiektywnie bez sugerowania się, tym co Wy
                    napisaliście:

                    Moim zdaniem przeidealizowana wizja świata...

                    Trochę mix wszystkiego ze wszystkim to co udało mi się wyłapać: elementy wishful
                    thinking,hermeneutyki, Freuda, Junga, wczucia się w szaleństwo drugiej osoby
                    niczym w tradycji dionizyjskiej z domieszką Levinasa i filozofii dialogu.

                    Aż strach się bać, gdyby jeszcze nurty z psychologi wziąć pod uwagę...

                    W tym względzie pan chyba ma trochę podobne poglądy ma do R.D Laing'a i jakoś w
                    ogóle bardzo mi się z antypsychiatrią kojarzy.

                    Dużo za dużo jak dla mnie i jeszcze to stwierdzenie w miarę na początku wywiadu,
                    gdzie zdaje się utożsamiać zdrowie psychiczne z "you feel your life is worth
                    living". Ja czuję, że moje życie jest warte życia, pracuję, mam znajomych, ale
                    jak widać jest to za mało do tego aby było ze mną wszystko ok ;)

                    I te silne przekonanie niczym poczucie misji ( chyba jednak u pana psychiatry
                    trochę chorobowe), że zawsze można dawać nadzieję na całkowite wyleczenie...
                    Lekarz chyba nie powinien tak mówić bo moim zdaniem to właśnie w dawaniu
                    nadziei, która może się nie spełnić kryją się myśli samobójcze... Lepiej i chyba
                    obiektywniej byłoby mówić o zaleczeniu, a nie wyleczeniu...Podobnie jak z
                    nałogami...

                    I pan reporter kiwający głową brrrrr ;/

                    Takie wolne skojarzenia po obejrzeniu wywiadu....

                    Sorrki, że bez mocniejszej argumentacji i trochę niespójnie, ale trochę gorzej
                    się dziś czuję i logika tak średnio na jeża u mnie działa.

                    Pozdrawiam Stardusts.
                    • awanturka Re: Wywiad z Danielem Fisherem-psychiatra po pol 21.06.09, 18:48
                      dzieki, jak bedziesz miała ochotę i samopoczucie na to pozwoli poczytaj mnie i innychych w tym wątku. A

                      A co do pana psychiatry to nie chcialam tego pisać, ale skoro Ty juz o tm wpomniałaś to ze swojej strony też dodam, że mnie to co sobą prezentuje nie wyglada na pełnię zdrowia psychicznego - to poczucie wyjatkowosci tego co sie mówi (a mowi sie w sumie banały), poczucie nadzwyczajnej misji, słowotok, zafixowanie się na jednym temacie .... No... nie wyglada to ciekawie...
                      • tlenoterapia Re: Wywiad z Danielem Fisherem-psychiatra po pol 22.06.09, 02:28
                        Cokolwiek myslicie o panu doktorze to jest taki jeden fakt ,ze
                        niekiedy choroby psychiczne mijaja.{powiadaja uczeni ,ze dotyczy to
                        1/3 swirkow)

                        Ktos komu psychiatrzy szykowali zycie zacpane prochami i z
                        hospitalizacjami zaczyna inaczej zyc,inaczej czuc,myslec-konczy
                        kontakt z psychiatria .(nie obywa sie to bez udzilau wielkiego
                        wysilku,a na pewno nie z dnia na dzien)

                        Kazdy kto wyzdrowial bedzie miec nieco inna idee, inna
                        racjonalizacje tego fenomenu wyzdrowienia.
                        I tu biora sie tacy ze sklonnoscia do apostolowania jak Mask...czy
                        tacy ideowcy jak pan doktor.

                        Pewnie mozna sie czepic, ze z takimi ozdrowiencami ( tu rowniez
                        siebie mam na mysli) nie dokonca jest wszystko oki,ale z kim jest?
                        Kazdy ma jakies swoje "kukuryku".

                        Fakty sa takie ,ze przy obecnej wiedzy nie mozna ustalic jak
                        skutecznie pomoc "chorym".






                        • mskaiq Re: Do Tlenoterapii 22.06.09, 12:36
                          Kazdy kto wyzdrowial ma zaskakujaco podobny punkt widzenia. Piszac
                          na depresji spotkalem sie z bardzo wieloma zarzutami, wyzwiskami
                          wysylanymi na prywatny adres.
                          Jednej z takich osob udalo sie pokonac depresje. Odnalazla zycie,
                          radosc, satysfakcje. Napisala do mnie, brzmiala bardzo podobnie jak
                          mask.
                          To nie jest sklonnosc do apostolowania, albo bycia ideowcem. To
                          zmiana wartosci. Kiedy udaje sie pozbyc negatywnej osobowosci
                          czlowiek przestaje byc wrogiem, albo kims obojetnym a staje sie
                          najwyzsza wartoscia.
                          Serdeczne pozdrowienia.
    • mskaiq Re: do Neuroleptyka 22.06.09, 11:59
      Neuroleptyk napisal
      >Jak masz zaburzenia pracy mózgu, to nie ma możliwości nauczyć się
      >radości (w ogóle co to znaczy uczyć się radości??) jeśli "moduł"
      >odpowiedzialny za satysfakcję ma przydzielone ważniejsze zadanie
      >jakim jest wykrywanie zagrożeń, nieprzyjemnych awersyjnych bodzców,
      >to na czym właśnie skupiają się dość czesto ludzie z depresją i nie
      >tylko.
      Tylko pytanie czy to zaburzenie mozgu nie bierze sie z tego ze w
      pewnym momencie przestalismy sie cieszyc, ze wszystko przestalo byc
      warte radosci.
      Jesli chcesz to zmienic trzeba od nowa uwierzyc w to ze wszystko
      wokol nas jest warte radosci. Sprobuj to zmienic, przestan
      krytykowac, zacznij odnajdowac radosc. Na poczatku to trudne, prawie
      beznadziejne a jednak pracuje.
      jesli chodzi o satysfakcje to musi byc przyczyna, nie mozna miec
      satysfakcji bez powodu.
      U mnie radosc zniknela calkowicie, ale przywrocilem ja. Kosztowalo
      to wiele pracy i wysilku bo odzyskac to co sie utracilo nie
      przychodzi latwo.
      Niewiele osob znam ktorym sie udalo. Wiekszosc nie uwierzylo,
      niektorzy sprobowali i po paru dniach zrezygnowali. Ale sa tacy
      ktorym sie udalo, pokonali chorobe. Dla mnie Daniel Fisher jest
      jednym z nich. To ze pokonal schizofrenie, ze ukonczyl studia ze
      zostal zaakceptowany w srodowisku medycznym to wielka nadzieja, ze
      mozna to osiagnac.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • neuroleptyk Re: do Neuroleptyka 22.06.09, 13:03
        > Tylko pytanie czy to zaburzenie mozgu nie bierze sie z tego ze w
        > pewnym momencie przestalismy sie cieszyc, ze wszystko przestalo
        byc
        > warte radosci.

        Wszystko przestało być warte radości z powodu zaburzenia pracy mózgu
        i dlatego "przestaliśmy" się cieszyć.
        Sugerujesz bezpodstawnie uprzedniość cieszenia się do procesu w
        mózgu, a jest dokładnie odwrotnie, wyszytko co robimy ma podstawy w
        mózgu, dosłownie nawet twoje walczenie z samym sobą de facto nie
        jest żadną walką sama z sobą. Te wszystkie pokonywania samego
        siebie, przełamywania siebie to absurdy, już nie wspominając o
        prawach fizyki i że nasze ciała im muszą podlegać.

        > Jesli chcesz to zmienic trzeba od nowa uwierzyc w to ze wszystko
        > wokol nas jest warte radosci. Sprobuj to zmienic, przestan
        > krytykowac, zacznij odnajdowac radosc. Na poczatku to trudne,
        prawie
        > beznadziejne a jednak pracuje.

        Tobie się wydaje, że jak ci sie pojawiją myśli to własnie one
        magicznie coś powoduja?? Tylko jak?? Jak chciałeś ruszyć ręka i
        ruszyłeś nią, to stwierdzisz, że to myśl spowodowała ruszenie ręki i
        że z niematerialma dusza poprzez szyszynkę zmieniła wbrew prawom
        fizyki stan mózgu ex nihilo????


        > jesli chodzi o satysfakcje to musi byc przyczyna, nie mozna miec
        > satysfakcji bez powodu.
        > U mnie radosc zniknela calkowicie, ale przywrocilem ja. Kosztowalo
        > to wiele pracy i wysilku bo odzyskac to co sie utracilo nie
        > przychodzi latwo.
        > Niewiele osob znam ktorym sie udalo. Wiekszosc nie uwierzylo,
        > niektorzy sprobowali i po paru dniach zrezygnowali. Ale sa tacy
        > ktorym sie udalo, pokonali chorobe. Dla mnie Daniel Fisher jest
        > jednym z nich. To ze pokonal schizofrenie, ze ukonczyl studia ze
        > zostal zaakceptowany w srodowisku medycznym to wielka nadzieja, ze
        > mozna to osiagnac.
        > Serdeczne pozdrowienia.

        Dla ciebie to wszystko jest kwestią chcenia.
        Wydaje ci się, że masz niemal omnipotencję.
        Niestety twoje przykłady niczego nie udowadniają.
        Można siła woli nawet ból zwalczyć tak bardzo i wytrwale chcąc
        tego,..... az w końcu sam przejdzie.....:)
        post hoc ergo propter hoc.
    • mskaiq Re: Wywiad z Danielem Fisherem-psychiatra po pol 22.06.09, 12:22
      stardusts napisal
      >Dużo za dużo jak dla mnie i jeszcze to stwierdzenie w miarę na
      >początku wywiadu, gdzie zdaje się utożsamiać zdrowie psychiczne
      >z "you feel your life is worth living". Ja czuję, że moje życie
      >jest warte życia, pracuję, mam znajomych, ale jak widać jest to za
      >mało do tego aby było ze mną wszystko ok ;)
      A zastanawiales sie dlaczego pomimo tego ze pracujesz, masz
      znajomych i czujesz ze Twoje zycie jest warte zycia to za malo dla
      Ciebie aby bylo z Toba wszystko ok.
      U mnie jest wszystko ok, ale praca przynosi mi radosc i satysfakcje,
      mam znajomych a kontakty z nimi przynosza radosc i satysfakcje.
      Sptykam sie rowniez z wrogoscia ludzka, zloscia, krzywda ale to nie
      jest w stanie zmienic mojej pozytywnosci, wywolac stresu, zlosci,
      zalu, nienawisci.
      napisales dalej
      >I te silne przekonanie niczym poczucie misji ( chyba jednak u pana
      >psychiatry trochę chorobowe), że zawsze można dawać nadzieję na
      >całkowite wyleczenie...
      >Lekarz chyba nie powinien tak mówić bo moim zdaniem to właśnie w
      >dawaniu nadziei, która może się nie spełnić kryją się myśli
      >samobójcze... Lepiej i chyba obiektywniej byłoby mówić o
      >zaleczeniu, a nie wyleczeniu...Podobnie jak z nałogami...
      To nie jest nadzieja to pewnosc ze mozna sie wyleczyc ze
      schizofrenii czy depresji. Mam takie same przekonanie bo wyleczylem
      sie.
      Nigdy nie mowie ze mozna to osiagnac za darmo i latwo. Wymaga to
      wielu zmian i wiele pracy nad soba. Wygranie z depresja schizofrenia
      czy CHAD jest mozliwe ale pod warunkiem pozbycia sie negatywnej
      osobowosci. Trzeba pozbyc sie krytyki, nauczyc sie akceptowac
      siebie, innych ludzi, pokonac strach, zlosc, zal, itp.
      Serdeczne pozdrowienia.

    • mskaiq Re: Wywiad z Danielem Fisherem-psychiatra po pol 23.06.09, 13:08
      neuroleptyk napisał:
      > Wszystko przestało być warte radości z powodu zaburzenia pracy
      > mózgu i dlatego "przestaliśmy" się cieszyć.
      Wedlug mnie przestajemy sie cieszyc dlatego bo przekonalismy siebie
      ze nie ma sie czym cieszyc. Ze wszystko jest bez sensu, glupie.
      Ta wiare trzeba zmienic aby mogla powrocic radosc.
      Ostatnio rozmawialem z matka ktora powiedziala mi ze dziecko nie je
      jablek bo brzydko pachna.
      Czy uwazasz ze to defekt mozgu spowodowal ze dziecko ma problemy ze
      zmyslem wechu. Czy po moze po prostu uwierzyl ze jablka brzydko
      pachna.
      Zwykle dziecko mozna przekonac ze jablko pachnie ladnie. Jesli sie
      to osiagnie wtedy dziecko bedzie jadlo jablka.
      Napisales
      > Tobie się wydaje, że jak ci sie pojawiją myśli to własnie one
      > magicznie coś powoduja?? Tylko jak?? Jak chciałeś ruszyć ręka i
      > ruszyłeś nią, to stwierdzisz, że to myśl spowodowała ruszenie ręki
      > i że z niematerialma dusza poprzez szyszynkę zmieniła wbrew prawom
      > fizyki stan mózgu ex nihilo????
      Mysle ze to wola powoduje ze uruchamia sie miesnie, nerwy, mozg aby
      poruszyc reka.
      Nasza wola, rozumienie swiata, emocje, itp maja wiele do powiedzenia
      jakie mysli akceptujemu a jakie odrzucamy. Mozemy nie akceptowac
      mysli, mozemy wybierac pomiedzy zlymi myslami a dobrymi. Mysli moga
      decydowac o nas i jesli tak sie dzieje wtedy czesto konczy sie to
      schizofrenia. Mozemy rowniez kontrolowac nasze mysli, wybierac.
      napisales
      > Można siła woli nawet ból zwalczyć tak bardzo i wytrwale chcąc
      > tego,..... az w końcu sam przejdzie.....:)
      Nie, sila woli nie zwalczysz bolu ale mozesz go zwalczyc kiedy
      rozumiesz jego dzialanie.
      Kiedys, bedac jeszcze dzieckiem mialem potworny bol zeba. Plakalem
      caly wieczor i w koncu Ojciec zaczal czytac mi ksiazke. Powoli
      wciagalem sie w to co czytal i przestalem plakac, zapomialem o bolu.
      Od tamtego czasu wiele razy sprawdzilem na sobie ze skupiajac uwage
      na czyms innym powoduje zanikanie bolu. Wiele razy sprawdzilem
      dzialanie tego z innymi ludzmi i zawsze pracowalo.
      Serdeczne pozdrowienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka