Dodaj do ulubionych

mam raka :-))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

16.12.03, 05:34
Nie zostalo mi duzo zycia- Gdy sie dowiedzialam to TAK mi ulzylo, ten wielki
ciezar, ktorym jest zycie spadl ze mnie :-) Niedlugo koniec, koniec depresji,
bede mogla spac wiecznie. A i wierze ze po tamtej stronie jest inny swiat.
Chyba sie wymodlilwam o te smierc.

Teraz tylko zyc, zadnych obowiazkow, ukladania przyszlosci. Takie zycie bez
zobowiazan. To co zaoszczedzilam - wydam na to co zawsze chcialam robic.

Byle tylko bez cierpienia, bolu wiekszego. Mam ten przywilej, ze jest mi dane
pozegnac sie powoli ze wszystkimi, przemyslec, wybaczyc i poprosic o
przebaczenie. Ufffffffffff koniec z depresja!!!
Obserwuj wątek
    • empeka Re: mam raka :-)))))))))))))))))))))))))))))))))) 16.12.03, 11:36
      Jak wiele czasu Ci zostało? I na co chcesz go przeznaczyć?

      Życzę Ci utrzymania tego nastroju nadziei i radości.
      Chyba o ból nie warto się martwić, bo istnieją już skuteczne środki, jak sądzę.
      Jestem z Tobą myślami i trzymam kciuki.
      Marta
    • andrzej_gl Re: mam raka :-)))))))))))))))))))))))))))))))))) 16.12.03, 12:02
      I z depresją i z rakiem można sobie czasami poradzić. Tego właśnie, z całego
      serca Tobie życzę.

      Gorąco polecam Ci książeczkę, Bernie Singel "Miłość, medycyna i cuda". Napisał
      ją amerykański chirurg, który przez wiele lat zajmował się tzw. beznadziejnymi
      przypadkami.

      Pozdrawiam serdecznie, andrzej

      www.glowacki.art.pl
    • avenager Re: mam raka :-)))))))))))))))))))))))))))))))))) 16.12.03, 17:29
      Nawet nie wiesz jak Ci zazdroszcze! :)

      Dla mnie to bylby najwspanialszy prezent na swieta :)

      Pozdrawiam
      Tomek
      • rebeka22 Re: mam raka :-)))))))))))))))))))))))))))))))))) 16.12.03, 18:11
        Boshe o czym wy tutaj mowicie? rak to cierpienie, meka! czy w opgole myslicie
        o ludziach bliskich. Wiem ze z depresja ciezko jst zyc, ze nie chce sie zyc,
        ale czasem warto, rak to juz koniec, nie masz szans nawet gdy juz w koncu
        zaczniesz chciec zyc, chocbys nie wiem jak tego pragnela...
        • empeka Re: mam raka :-)))))))))))))))))))))))))))))))))) 16.12.03, 20:45
          Co za niebywała ignorancja: rak jest uleczalny i rokowanie za każdym razem zależy od danego
          przypadku oraz woli walki o przetrwanie. Nie wolno twierdzić, że wszystko przepadło, skoro się na
          tym nie znasz. Odbierasz nadzieję wielu osobom, a to już poważna sprawa. Mnóstwo ludzi
          pokonało raka i żyje.

          Natomiast jeśli ktoś odbiera raka jak wyzwolenie, to jest to jego prawo i postawa niezwykła.
          Jestem pełna podziwu, szczególnie że chodzi o czyjeś życie.
          Mamy prawo sami decydować także o własnym umieraniu.

          Marta
          • mr_hyde Re: mam raka :-)))))))))))))))))))))))))))))))))) 16.12.03, 23:30
            empeka napisała:

            > Co za niebywała ignorancja: rak jest uleczalny i rokowanie za każdym razem
            zale
            > ży od danego
            > przypadku oraz woli walki o przetrwanie. Nie wolno twierdzić, że wszystko
            przep
            > adło, skoro się na
            > tym nie znasz. Odbierasz nadzieję wielu osobom, a to już poważna sprawa.



            Tak uleczalny jest jak skurwysyn.Pamiętam jak rejestrowałem sie w klinice
            onkologii tuż przy okienku rejestracyjnym wisiała karteczka z informacją
            że 82% mężczyzn i 78 % kobiet tego statystycznie nie przeżyje.W sumie fajnie
            że to umieścili od razu przy okienku dla pacjentów rejestrujących się po raz
            pierwszy żeby sobie czasem nie myśleli,że im się uda.A te żyjące 20 % to
            zostało chyba cudem i przypadkiem jakimś wykryte w pierwszym,początkowym
            stadium choroby.Inaczej nie ma przebacz.Rak to kaplica.
            • empeka Re: mam raka :-)))))))))))))))))))))))))))))))))) 17.12.03, 10:58
              Baaaardzo się cieszę, że Ci się udało.
              Gdybyś jeszcze zechciał nieco bardziej pogodnie czuć, to byłoby Ci łatwiej żyć.

              A swoją drogą, ja nie widziałam takiego wrednego napisu.
              Szansy, nawet małej, nikomu odbierać nie wolno.

              Marta
              • mr_hyde Re: mam raka :-)))))))))))))))))))))))))))))))))) 17.12.03, 12:02
                empeka napisała:

                > Baaaardzo się cieszę, że Ci się udało.
                >


                Mnie sie nie miało co udawać bo moje było małe i niezłośliwe ale trzeba było to
                wyciąć.
            • hellio Re: 17.12.03, 17:27
              Hyde, po co rejestrowałeś się klinice onkologicznej? Jesli to niepotrzebne
              pytanie albo niewłaściwe to przepraszam, zignoruj je.H
              • mr_hyde Re: 17.12.03, 17:34
                hellio napisała:

                > Hyde, po co rejestrowałeś się klinice onkologicznej? Jesli to niepotrzebne
                > pytanie albo niewłaściwe to przepraszam, zignoruj je.H


                Bo mnie tam lekarz skierował i wycięli mi przy znieczuleniu miejscowym takie
                małe "cuś" co im sie nie podobało ale jak sie później okazało po badaniu
                histopatologicznym(2 tyg.czekania) nie było to nic groźnego.
                • hellio Re: 17.12.03, 19:04
                  Bardzo się cieszę i bardzo serdecznie Cię pozdrawiam, Hanka
    • apokalipsa86 gratulacje! 16.12.03, 19:56
      ja też Ci zazdroszczę..i uważam ze wspominanie tu o rodzinie itd. jest nie na
      miejscu. Przecież sobie tego raka nie wszczepiła do cholery! nie zaraziła się
      nim. powstał. wybrał ją. nareszcie kogoś kto chce go przyjąć, komu był
      potrzebny. dużo bym dała za takie 6 miesięcy nieuchronnej katastrofy. założę
      się że to będzie najpiękniejsze 6 miesięcy w jej życiu. nawet jeśli czasem
      będzie bolało...
      czytaliście "Weronika postanawia umrzeć"? zawsze rozczarowywało mnie
      zakończenie tej książki..a tu nagle ktoś ma szansę dopisać inne. niech będzie
      dla ciebie najwspanialsze...
    • dariusz-m Re: mam raka :-)))))))))))))))))))))))))))))))))) 16.12.03, 23:20
      A ja ci życzę powrotu do zdrowia. A te brednie o wyższości nieistnienia nad
      istnieniem pozostawię bez komentarza.

      Pozdrawiam i mam nadzieję że organizm sam się wybroni.
      • szcesliwa Re: mam raka :-)))))))))))))))))))))))))))))))))) 17.12.03, 03:46
        dziekuje za Wasze posty, balam sie ze bedziecie mnie potepiac za tak reakcje. A
        tym ktorzy mi zycza powrotu do zdrowia odpowiem "NIE dziekuje, ale dziekuje za
        dobre intencje. Nie chce ani chemmoterapii ani radioterapii, bo wiem ze sa
        skutki, ktore obrzydzaja zycie. Co do bolu to licze na morfine.
    • viata Re: mam raka :-)))))))))))))))))))))))))))))))))) 17.12.03, 07:31
      Tez Ci zazdroszcze.
      Brzmi to moze strasznie, ale za to prawdziwie.
      Taka smierc to marzenie kazdego wymeczonego depresja przyszlego samobojcy.
      • avenager Re: mam raka :-)))))))))))))))))))))))))))))))))) 17.12.03, 08:50
        viata napisała:

        > Tez Ci zazdroszcze.
        > Brzmi to moze strasznie, ale za to prawdziwie.
        > Taka smierc to marzenie kazdego wymeczonego depresja przyszlego samobojcy.

        Wiele w tym racji :) Choc ja bym wolal rozlegly zawal.

        Pozdrawiam
        Avenager
        • empeka Re: mam raka :-)))))))))))))))))))))))))))))))))) 17.12.03, 11:02
          avenager napisał:

          Zły wybór. To podobno największy ból jaki istnieje (wiadomość od pewnej pielęgniarki z OJOMu).

          Marta
    • sklonowana40 Re: mam raka :-)))))))))))))))))))))))))))))))))) 17.12.03, 11:15
      Zatkalo mnie, po raz pierwszy chyba tutaj:-(
      Nie wiem, czy cokolwiek mozna powiedziec w takiej kwestii. Przeczytalam inne
      posty w tym watku i pomyslalam sobie, ze wspaniale sie teoretyzuje na temat
      umierania. Godnie, wreszcie , mamy prawo... itp. Ja umieralam raz w moim zyciu,
      w ciemnej i strasznej wodzie i wiem, ze to jest POTWORNE i napawa takim
      OGROMNYM lękiem, ze trudno sobie to wyobrazic. Widzialam tez smierc bliskich mi
      osob. Wybacz, szczesliwa, ale zupelnie Cie nie rozumiem. Pomysl o tych, ktorzy
      zyja z podobnym wyrokiem lub umieraja na raka czy na cokolwiek innego, a tak
      bardzo chca zyc, ze cierpia podczas leczenia, chywtaja sie kazdej szansy i
      walcza. A my tutaj dyskutujemy o tym, jakie to szczescie. Okrutne to i tyle.
      • izzabell Re: mam raka :-)))))))))))))))))))))))))))))))))) 17.12.03, 13:00
        szcesliwa, a nie masz tak ze wlasnie mimo ze nie chcialas
        zyc, to jak sie dowiedzialas o raku i ze to jest nieuniknione,
        to wlasnie nabralas checi do zycia???
        (tak jak to bylo w "Weronice..")
        tzn. po postach widze ze raczej nie...
      • szcesliwa Re: mam raka :-)))))))))))))))))))))))))))))))))) 18.12.03, 04:26
        sklonowana40 napisała:

        > w ciemnej i strasznej wodzie i wiem, ze to jest POTWORNE i napawa takim
        > OGROMNYM lękiem, ze trudno sobie to wyobrazic.

        ja nie mowie tutaj o procesie umierania, tylko o niezyciu juz.



        Widzialam tez smierc bliskich mi
        osob. Wybacz, szczesliwa, ale zupelnie Cie nie rozumiem. Pomysl o tych, ktorzy

        > zyja z podobnym wyrokiem lub umieraja na raka czy na cokolwiek innego, a tak
        > bardzo chca zyc, ze cierpia podczas leczenia, chywtaja sie kazdej szansy i
        > walcza. A my tutaj dyskutujemy o tym, jakie to szczescie. Okrutne to i tyle.

        czy spodziewasz sie ode mnie ze bede klamac i smucic sie? I wtedy to bedzie w
        porzadku bo tych, ktorych widzialas ogarniacl strach ze umra? Wybacz ale mowie
        o sobie. Nie moge sie czuc winna bo sie z czego ciesze.

        A ludzi tutaj tez nie potepiaj - to Forum jest po to zeby ludzie mogli pisac co
        mysla. Tutaj nie musza sie usmiechac i udawac ze wszystko gra i "trzymac glowe
        do gory"
        Jezeli chcesz cenzury to jestes na zlym Forum.
        • sklonowana40 Re: mam raka :-)))))))))))))))))))))))))))))))))) 18.12.03, 13:35
          Niezycie.. ale najpierw trzeba umrzec:-(
          Ja Ciebie nie winie, ze sie cieszysz, tylko sie dziwie i tyle. Zle chyba
          zinterpretowalas moje slowa:-)
          Nie potepiam tez nikogo na forum. Mowie co mysle, zeby nie bylo, ze wszystko
          gra i trzeba przyjac kazde zdanie napisane tutaj za wlasne, zgodne z moim
          odczuwaniem.
          Jesli napisalas, ze sie cieszysz, ze bliskiej smierci, liczylas pewnie na jakis
          odzew z naszej strony. Bo gdyby bylo inaczej, napisalabys to gdzies na murze.
          Ja mam takie zdanie i pozwalam sobie je wyglosic. Nie mam patentu i nie
          twierdze, ze JA mam racje. Pisze, bo chce sie wypowiedziec. :-)
          Pozdrawiam
    • annddiik Re: mam raka :-)))))))))))))))))))))))))))))))))) 17.12.03, 21:14
      Od 9 lat pracuję w Domu Pomocy Społecznej 90% mieszkających tu ludzi to osoby
      na wózkach inwalidzkich. Może nie jest to hospicjum ale ze śmiercią mamy tu
      czesto do czynienia. Czasem są też nowotwory. Większość z tych ludzi do końca
      chce żyć. Wielu z nich nawet na wózkach inwalidzkich ma dużo więcej optymizmu
      niż ja. ( też sie lecze na depresję). Czasami jest mi wstyd że ja człowiek
      zdrowy i taki ponurak. Nie rozumiem tego dlaczego jedni zamknięci w getcie bo
      to takie getto, chorzy i mają tyle siły potrafią sie cieszyć życiem.I ja zdrowy
      koń ze smętna miną. Właściwie nie wiem po co to piszę. Życzę ci dużo radości
      szczęśliwa, choć może to głupio zabrzmiało. Najgorsze w tym naszym stanie jest
      to że człowiek przestaje kochać swych bliskich.
    • szcesliwa Re: mam raka :-)))))))))))))))))))))))))))))))))) 18.12.03, 04:22
      kocham swoich bliskich i czuje sie ciagle winna ze taka jestem w tej strasznej
      depresji.
      • annddiik Re: mam raka :-)))))))))))))))))))))))))))))))))) 18.12.03, 07:18
        Choć może wydaje ci się teraz że jesteś dla nich ciężarem to będzie im napewno
        bardzo Ciebie brakowało.
      • sena Re: mam raka :-)))))))))))))))))))))))))))))))))) 18.12.03, 14:30
        Ja też się czuje winna wszystkiemu....i nie wiem co jest lepsze życ tak czy
        nie żyć. Nie mogę już słuchać "weż się w garść", "otrząśnij się". Patrzę na
        bliskie mi osoby które tylko kiwają głowami, dają mi "cudowne" rady a ja po
        prostu ..nie potrafię!!!czuje się taka słaba...ale nie chcę tu o sobie, bo na
        siebie to już patrzeć nie mogę.
        Wierzę, że mozna chcieć umrzeć i że to moze być ulga. Chyba Cie rozumiem
        szczęsliwa...nie wiem tylko, czy ta droga umierania i świadomość
        nieuniknionego nie bedzie jeszcze gorsza. Życzę Ci całym sercem żeby nie była.
        Trzymaj się cieplutko.
    • eandrys Re: mam raka :-)))))))))))))))))))))))))))))))))) 18.12.03, 15:07
      > Teraz tylko zyc, zadnych obowiazkow, ukladania przyszlosci. Takie zycie bez
      > zobowiazan. To co zaoszczedzilam - wydam na to co zawsze chcialam robic.
      > Byle tylko bez cierpienia, bolu wiekszego. Mam ten przywilej, ze jest mi
      dane
      > pozegnac sie powoli ze wszystkimi, przemyslec, wybaczyc i poprosic o
      > przebaczenie. Ufffffffffff koniec z depresja!!!
      najkrocej jak potrafie:
      Wiesz dobrze, ze zawsze moglas tak zyc. Wlasnie dalas sobie prawo, zeby zyc
      naprawde-niewazne ile czasu. Widocznie potrzeba bylo az raka, zeby to
      zrozumiec.

      • szcesliwa Re: mam raka :-)))))))))))))))))))))))))))))))))) 19.12.03, 00:45
        eandrys napisała:

        > Wiesz dobrze, ze zawsze moglas tak zyc. Wlasnie dalas sobie prawo, zeby zyc
        > naprawde-niewazne ile czasu. Widocznie potrzeba bylo az raka, zeby to
        > zrozumiec.

        zawsze moglam? a na czym polega zycie? ze sie ma obowiazki (szczegolnie ja
        bedac sama i to nie w najlepszej sytuacji finansowej). Trzeba pomyslec o
        przyszlosci. Posprzatac, utrzymywac kontakty bo sa konsekwencjie. Odkladac na
        przyszlosc. teraz zyje z dnia na dzien. I nkt nie ma prawa mnie osadzac ze
        jestem niepozbierana czy leniwa, czy nie mam dobrej woli, czy balaganiara.
        Teraz mam usprawiedliwienie/wytlumaczenie na moje zachowanie.
        • eandrys Re: mam raka :-)))))))))))))))))))))))))))))))))) 19.12.03, 10:56
          wedlug mnie zycie polega na tym, na czym chcesz zeby polegalo, aczkolwiek nie
          jest to jak u dobrej wrozki- nieraz trzeba sie ostro nacierpiec, zweryfikowac
          wszystko, co sie wie o swiecie, zeby do czegos dojsc. Przyszlosc masz w swojej
          glowie- ona tu i teraz nie istnieje. Cierpienie zazwyczaj wynika z tego, ze
          cos musisz, powinnas i temu podobne 'oni sa temu winni, ze jest mi zle' -mowie
          to na wlasnym przykladzie. Wydaje mi sie, ze teraz w koncu robisz co chcesz i
          nic nie musisz- kazdy jast szczesliwy w takim stanie i ciesze sie, ze tak
          potrafisz, niektorzy nie doswiadczaja tego nigdy. I wybij sobie z glowy, ze
          rak cie wybral- chociaz to okrutne, to po prostu ty go chcialas, wiec go masz.
          Twoj wybor.
          • desperacja Re: mam raka :-)))))))))))))))))))))))))))))))))) 19.12.03, 12:10
            eandrys napisała:

            > I wybij sobie z glowy, ze
            > rak cie wybral- chociaz to okrutne, to po prostu ty go chcialas, wiec go
            masz. Twoj wybor.

            No gratuluje najglupszego postu tutaj. Jezeli mamy smiertelna chorobe z wybory,
            to powiedz mi jak to sie robi? Chetnie skorzystam jak i wiele innych tutaj.
    • orlando10 Re: mam raka :-)))))))))))))))))))))))))))))))))) 18.12.03, 21:22
      Szczesliwa, poczatkowo chcialam Cie opieprzyc, ale po namysle zrozumialam
      Cie... Moje cierpienie bywa tak silne, ze zycze sobie - no, moze nie smierci -
      ale choroby, by moc od niego odpoczac. Zastanawiam sie jednak, czy Twoj
      dramatyczny post nie jest wolaniem o pomoc. Kazdy czlowiek ma instynkt
      samozachowawczy. Twoje pragnienie smierci jest rowne samobojstwu. Do tej pory
      brakowalo Ci odwagi (tchorzostwa?) by je popelnic, wiec moze jednak nie jestes
      gotowa na smierc? Najwyrazniej teraz jestes w ostrej fazie depresji, kiedy
      wszystko - lacznie z ostatecznym rozwiazaniem - wydaje sie lepsze... Pomysl
      jednak, ze nic nie stoi w miejscu, wszystko plynie. Co dzisiaj wydaje Ci sie
      wyjsciem, jutro moze sie okazac najwiekszym nieszczesciem. Nie zrozum mnie zle -
      nie prawie Ci kazan. Sama zmagam sie z depresja i wiem, jaki to koszmar. Nie
      poddawaj sie, walcz o siebie!
      • szcesliwa Re: mam raka :-)))))))))))))))))))))))))))))))))) 19.12.03, 00:40
        orlando10 napisała:
        by moc od niego odpoczac.

        Wlasnie odpoczac. Moze jak by ktos za mnie mysla, zarabial utrzymywal to ja
        bbym sobie blogo trwala w depresji, ktorej nikt nie potrafil pomoc - ani
        terapie ani zadne lekarstwa. A nie oszukujmy sie - jest coraz wiecej dowodow ze
        niemalemu procentowi depresantow nie pomagaja zadne lekarstwa. Ja musze sama
        walczyc o swoja egzystencje - wstac, isc do pracy i jak tu sobie radzic? Ja nie
        mam rodzicow ktorzy by za mnie mysleli, czy meza ktory by mi pomogl dzielic
        cierpienie. Rodzenstwo ma swoje rodziny i klopoty z tym zwiazane. Jak bym miala
        wybor i kupe forsy, to bym sobie gdzies spala, odpoczywala wiedzac ze ktos za
        mnie mysli i sie opiekuja mna.


        Zastanawiam sie jednak, czy Twoj
        > dramatyczny post nie jest wolaniem o pomoc. Kazdy czlowiek ma instynkt
        > samozachowawczy.
        Mysle ze uogolniasz - moze ma jak ma perspektywy na lepsze zycie.

        Twoje pragnienie smierci jest rowne samobojstwu. Do tej pory
        > brakowalo Ci odwagi (tchorzostwa?) by je popelnic, wiec moze jednak nie
        jestes

        Moze i ma ale co to zmieni? Tak, brakowalo mi tchorzostwa, bo boje sie
        przechodzenia z zycie do smierci, ale nie samego niezycia. Poza tym jest taka
        teoria ze samobojcy wracaja na Ziemie dokladnie do takiego samego zycia i to
        mnie przestraszylo.

        > gotowa na smierc? Najwyrazniej teraz jestes w ostrej fazie depresji, kiedy
        > wszystko - lacznie z ostatecznym rozwiazaniem - wydaje sie lepsze... Pomysl
        > jednak, ze nic nie stoi w miejscu, wszystko plynie. Co dzisiaj wydaje Ci sie
        > wyjsciem, jutro moze sie okazac najwiekszym nieszczesciem. Nie zrozum mnie
        zle

        TAk?? Ja walczylam o lepsze zycie CALE moje zycie. Wierzylam mialam nadzieje ze
        bedzie lepiej, ze wkoncu cos wymysla co pomoze mi jakos przetrwac. Nie mialam
        wiele wymagan - tylko zeby ten mozg czule jakas przyjemnosc potrzebna do
        przetrwania. A poza tym mowisz jak bym miala wybor...


        > nie prawie Ci kazan. Sama zmagam sie z depresja i wiem, jaki to koszmar. Nie
        > poddawaj sie, walcz o siebie!
        Jestem zbyt zmeczona ta walke by walczyc o siebie nadal. Chce odpoczynku, nawet
        jak to znaczy grobowy
        • andrzej_gl Re: mam raka :-)))))))))))))))))))))))))))))))))) 19.12.03, 19:52
          > szcesliwa napisała:
          >
          > [...] Jestem zbyt zmeczona ta walke by walczyc o siebie nadal. Chce
          odpoczynku [...]

          Może pobyt w jakimś ośrodku / szpitalu byłby dla Ciebie najlepszym
          rozwiązaniem. Może znalazłabyś tam spokój, którego pragniesz oraz odpowiednią
          opiekę, której potrzebujesz.

          Pozdrawiam serdecznie, andrzej

          www.glowacki.art.pl
        • annddiik Re: mam raka :-)))))))))))))))))))))))))))))))))) 23.12.03, 20:34
          Szczęśliwa czy masz jakieś marzenie? Oprócz śmierci oczywiście. Jeśli tak to
          myślę że jest jeszcze w tobie jakaś wola życia. Może nie jest to zupełnie
          nierealne marzenie? Morze ktoś mógłby ci pomóc?
          • szcesliwa Re: mam raka :-)))))))))))))))))))))))))))))))))) 24.12.03, 06:10
            annddiik napisał:

            > Szczęśliwa czy masz jakieś marzenie? Oprócz śmierci oczywiście. Jeśli tak to
            > myślę że jest jeszcze w tobie jakaś wola życia. Może nie jest to zupełnie
            > nierealne marzenie? Morze ktoś mógłby ci pomóc?

            ja mialam marzenie ze bede miala normalne zycie, dzieci (ale tez stwierdzono
            kiedys ze nie moge miec).Moze marzenie ze ktos mnie pokocha, ale dotad sie to
            nie zdarzylo to, to juz nie jest to zrealizowania. Maialm marzenie jak
            kazda "normalna" osoba, potem tylko marzylam zeby miec troche uczucia
            przyjemnosci w mozgu, aby jakos przezyc zycie, ale to tez nie bylo mi dane. A
            naprawde pracowalam nad soba. A teraz juz nie mam zadnego marzenia. Zeby
            przejsc do smierci bez bolu fizycznego. Tylko tyle.
            • reemon Re: mam raka :-)))))))))))))))))))))))))))))))))) 24.12.03, 13:40
              W dzisiejszy Wigilijny Wieczór będę z Tobą myślami...kimkolwiek jesteś...bądż
              Szczęśliwa...
    • brygidad Re: mam raka :-)))))))))))))))))))))))))))))))))) 25.12.03, 21:12
      poczytałam sobie wasze wypowiedzi dziś w dniu kiedy byłam w miejscu
      szczególnym a mianowicie na oddziale paliatywno-hospicyjnym . mój wujek brat
      mamy kochany i cudowny człowiek umiera tam na raka . walczył 2 lata . wierzył
      i cholernie chciał żyć . ma żal do całego świata o to co go spotkało . miał
      plany marzenia dalekosiężne i nadzieje na ich realizację .ten człowiek chciał
      życ i chce nadal .błaga o ratunek . o cud . wstydzi sieswojego strasznego
      wyglądu .wie że to koniec . niepogodzony z losem umiera . nawrót choroby był
      ciosem i słowa lekarza w warszawskim szpitalu jak wyrok "nie ma dla pana
      leczenia" spowodowwały ogromne załamanie depresję a jednak gdzieś nadzieję....
      piszecie o cierpieniu ...ja je widziałam dzisiaj....na nic wszystkie
      środki...ten człowiek jest męczennikiem...a jednak pragnie żyć...za wszelką
      cenę...płacze jak dziecko...ma 50 lat i chciałby chociaż 5 lat życia jeszcze.
      a my najbliżsi bezradni z rwącym sercem rozpaczą ale zdrowi a zycia nie mozna
      podzielić jak kromki chleba chociaz nieziemsko się chce...
      • desperacja do brygida 25.12.03, 23:18
        Niebardzo rozumiem co robi Twoj post na tym watku...
        Co chcesz powiedziec przez ten post wlasnie tutaj???
        Widocznie wujek kochal zycie i mial dobre perspektywy, a wiec nie chce sie z
        nim rozstac, autorka z kolei jest w innej sytuacji. Jeszcze jeden dowod, ze
        dzielimy sie na tych, ktorzy kochaja zycie, bo ono jest dla nich zyczliwe i na
        tych ktorzy maja juz dosc i z radoscia odchodza...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka