Dodaj do ulubionych

&*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*&

    • jutta_t T.Różewicz 17.03.12, 20:41

      Zdjęcie ciężaru

      Przyszedł do was
      i mówi

      nie jesteście odpowiedzialni
      ani za świat ani za koniec świata
      zdjęto wam z ramion ciężar
      jesteście jak ptaki i dzieci
      bawicie się

      i bawią się

      zapominają
      że poezja współczesna
      to walka o oddech.

      T.Różewicz
      • jutta_t Re: T.Różewicz 17.03.12, 20:42

        poezja nie zawsze
        przybiera formę
        wiersza

        po pięćdziesięciu latach
        pisania
        poezja
        może się objawić
        poecie
        w kształcie drzewa
        odlatującego
        ptaka
        światła

        przybiera kształt
        ust
        gnieździ się w milczeniu

        albo żyje w poecie
        pozbawiona formy i treści

        T.Różewicz
    • jutta_t M.Czyżykiewicz 17.03.12, 20:45
      DO POETÓW

      Możeś ty dziwka, a możeś ty Anioł
      w oczach tegom nie dojrzał jak z progu patrzyłaś
      w rękach szklankę zaciskasz i minę masz tanią
      i wiem, że już z niejednym niejedno przeżyłaś

      Siadasz w kącie i cicho pytasz mnie, czy warto
      "nad tym losem sobaczym tak szaty rozrywać
      kiedy życie jak szuler gra z rękawa kartą
      a my wciąż nie umiemy w tej walce przegrywać"

      Potem już bez słowa nadstawiasz swe biodra
      w takt walca sie kołyszesz jak na wodzie brzytwa
      tak skąpa w całowaniu tak w pieszczotach szczodra,
      gdy spełnia się naszych bosych ciał modlitwa

      I kiedy już o wszystkim powiemy o trosze
      kiedy świt lepkim słońcem obmyje nam twarze
      z mej kieszeni ostatnie znów wysupłasz grosze
      i po wódkę w dzień nowy iść każesz

      Może ona i dziwka, a może to Anioł
      w oczach tegom nie dojrzał jak za mną patrzyła
      nalejcie po brzegi w szklanki i wypijcie za nią
      za poezję, psiakrew, co ze mną znowu was zdradziła.

      M.Czyżykiewicz
    • jutta_t Urszula Benka 17.03.12, 20:47
      "Intermezzo" Urszula Benka

      Cały ogród mej płci przewala się na wznak

      Cztery niepodobne sobie księżyce

      w tańcu katedr i morskich fal

      patrzą w płeć jak w ciemność widzenia

      oślepłego poety co te kilka wersów

      wyszeptuje z zaświatów w głąb ogrodu



      W gruncie rzeczy idzie pustką plaży



      Nienawidzę tego Kto Myśli — zaciska się bluszcz

      Żądła pordzewiałej siatki z parkanu

      pod ziemią drażnią wrażliwe futerko

      Pną się wiotkie i muzykalne

      gałązki stłuczonego witrażu



      Ślepiec idzie — wiatr dla niego jest potworami



      Patrzę jeszcze na goździk rozerwany przez świt

      w jarzącym ogrodzie mojej płci

      miękkim wklęsłym mokrym z wyobraźni

      przez sekundę nie myślę o krwi



      A duchy sprawiedliwych blednieją na piasku



      Krzyczą ptaki i krzyczą księżyce

      czterokształtne nad zapomnianym oceanem

      Nowy Jork, 12 września 1991
      • jutta_t Re: Urszula Benka 17.03.12, 20:50


        "Adoracja" Urszula Benka

        Księżyc patrzy w Ziemię jak w monstrancję

        Księżyc coraz bledsza coraz mniejsza

        coraz bliższa lejów dzieciństwa

        swojej Ja bawiącej się jak piłką

        oślepiającym To



        Księżyc zawsze wiedziała że Ziemia to jej To

        pełne zwierząt i oceanów

        i że To ma swoje sobowtóry

        planety



        Księżyc cała blada z wyczerpania

        widzi jeszcze inne ciała kosmosu

        pełne technikoloru



        Świeci z bólu swoją małą Ja

        dla To — boska

        Katowice, 2 kwietnia 1993
        • jutta_t Re: Urszula Benka 17.03.12, 20:51


          "Uniesienie" Urszula Benka

          W ramionach mężczyzny tracę rozum. Ta podwójna nagość

          jest jak grudniowa noc. Urodziłam się w grudniową noc

          obrzędu śmierci. Gdzieś nad wodami zarazem

          wschodziła czystość bestii srebrną świętą Luną.

          To z krain wzroku bestii spłynęły ramiona mężczyzny,

          a jego wola

          od tamtych źródeł lśniła zimnymi jeziorami wśród bagien —

          Tam właśnie iść... I niech zamarzną ślady

          szkląc się twardą purpurą mrozu,

          niech księżyc drży odbijany w przezroczystych rafach

          mego ciała, lodowej góry.

          Wzrok bestii jak kolia

          drogocenna — rozmieszcza błyski szczęścia

          w tańcu bez słów, a gdzie dotknęła stopa,

          szrony iskrzą szaleństwem i w zgłodniałych błotach

          coś się pręży. Przenika ból:



          Pamięć, zrozum, nie zdoła tych chwil zachwytu uchować —

          wola na bagnach bluźni, ściga cienie imienia,

          gdzie księżyc przed nią rysuje w zmarzlinach rozumne bruzdy

          i w obojętnym szaleństwie rylec jaskrawo mu pęka —

          W ramionach mężczyzny po ciemku wyczuwam wrażliwą sierść

          grudniowej nocy. I rodzę się nieskończenie obca.

          A on zaciska powieki. Wiem,

          że nie on. Wiem, że bagno uwiedzioną w nie kocha!
    • black_jotka Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 18.03.12, 20:43
      Idę ku Tobie II


      Przez puste tłoki i łopuszne ściernie,
      Przez osty polne, iglaste jałowce,
      Przez urwiskowe, przepastne manowce,
      Raniąc swe stopy o przydrożne ciernie —

      Idę ku Tobie... Dokoła mnie czernie
      Błądzą stadami, jak stracone owce;
      Błądzą, szukając paszy, ludzie-dniowce,
      A trawy liaste ścielą się obszernie...

      Czas niby dzięcioł lata w drzewach kuje —
      A ja, wśród młodych i starych pokoleń,
      Zasłuchan w przyszłą godzinę wyzwoleń,

      Idę.ku Tobie... I choć sercem czuję,
      Że nie odnajdę Cię, aż w cichym grabie —
      Przez łzy konania, ból — idę ku Tobie...

      Władysław Orkan
    • mala200333 Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 20.03.12, 07:38
      Włodzimierz Majakowski
      " O wiolonczeli - nerwowo"

      Wiolonczela dygotała prosząc
      i w płacz,
      rozszlochała się tak,
      że bęben, by ją udobruchać:
      "Horoszo, horoszo, horoszo!"
      Ale zmęczył się sam,
      nie dosłuchał, co mówila struna,
      i hyc w rozbłyskany plac -
      umknął.
      Orkiestra groźnie patrzyła, jak
      szlochała wiolonczela nisko
      bez słów,
      bez taktu
      i tylko gdzieś tam
      gniewny talerz talerzem ciskał:
      "Cóżże to?"
      Jakże to?
      A gdy spocony
      helikon
      miedzianą gębą
      krzyknął:
      "Głupica!
      Beksa!
      Wytrzyj!" -
      wstałem
      i po nutach zataczając się lekko,
      po garbiących się w strachu pulpitach,
      krzyknąłem:
      "Boże!
      Ja strasznie podobnie żyję:
      Ja tez wrzeszczę w przestworze,
      a dokonać nie umiem niczego!
      Czy ty o tym wiesz, wiolonczelo?"
      I rzuciłem się jej na szyję.
      Muzykanci się śmieją:
      "Ale - pod gazem!
      Do drewnianej narzeczonej się mizdrzy!
      Lepak!"
      A ja na to gwiżdżę!
      Ja - cacany.
      "Wiolonczelo, wiesz co?
      Chodź -
      będziemy mieszkać razem!
      No?"
    • black_jotka Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 20.03.12, 17:02
      Nie mogę dać wiele……

      Nie mogę dać wiele……
      bo sama nie mam zbyt dużo……
      nie zaproszę Cię na spacer ……
      bo dzieli nas zbyt duża odległość……
      Nie przyjdę do Ciebie aby być blisko……
      ale jestem zawsze gdy zechcesz ze mną porozmawiać……
      zawsze wysłucham i postaram się doradzić.
      Jestem tutaj dla Ciebie……
      aby uśmiech gościł na Twej twarzy……
      jestem po to aby nigdy nie dotknęła……
      Cię samotność……
      jestem dla Ciebie!!!
      Jeśli się uśmiechniesz sprawisz mi……
      radość……
      jeśli do mnie napiszesz będziemy ją razem dzielić
      jeśli powiesz…… że dzięki mojej przyjaźni świat jest piękniejszy……
      będę szczęśliwa……

      Dziękuję, że jesteś ze mną……

      ……bądź sobą!……
      pamiętaj o uczuciach……
      wracaj do pięknych myśli……
      Nie myśl o tym co ludzie czynią……
      jak żyją……
      nie oceniaj……
      żyj bądź……
      a życie będzie łatwą chwilą……
      przeżytą……
      zdobytą……
      wyśmienitą……

      Autorka : ☜ Eva ♡ Elisabeth ☞ڸ٥ﻻ ﻉ√٥ﺎ ٱ ( z NK)
    • black_jotka Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 20.03.12, 17:18

      Wiosenka


      taka kapryśna - chwiejno - wiejna
      niestała
      w jeziorkach kocich oczu
      odbija się gorączką
      stokrotkową mozaiką
      pisze różowe wyznania
      wiatr wabi kawą
      z pobliskiej kawiarni
      zieloną łączką...

      a tam panowie i panie
      pomiędzy rzęsy drgnieniem
      - a filiżanką cienką
      siedzą i- marzą o figlach
      na trawie
      trzymając w palcach-drewienko

      Barbara Dziurzyńska - Kupiec
    • seremine Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 20.03.12, 18:18
      List

      list od Ciebie

      jedna biała kartka

      na niej światło przygasającej świecy

      pozostawiony Twój cień

      witaj,pozdrawiam i kocham Ciebie

      przytulam go do serca

      i patrzę na gasnącą swiece

      niech z moim odechem dotrą słowa

      witaj ,pozdrawiam i kocham Ciebie
      Agnieszka Urbanowicz
    • jerzy_55 Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 21.03.12, 07:45
      Biega sobie troll po blogach,
      już jest na ostatnich nogach.
      Tu się wpisze, tam przeszkodzi,
      sam już nie wie, gdzie ma wchodzić.
      Grzebie w spodniach i w surducie,
      komu sprawić nowe plucie?
      Pod podłogą i na dachu,
      bluzgi śle na wschód i zachód.
      Wszędzie szpera, ciągle maca,
      przezwycięża w sobie kaca.
      Znalazł blogi, jakieś fora,
      jadem rzyga wredna zmora.
      Coś przynudza, gdzieś świntuszy,
      w swoim łajnie brnie po uszy.
      Czy to stryjek? Czy to wuj?
      Nie, internetowy luj!

      Ja, gdy mi się taki pęta,
      klikam na „usuń komentarz”,
      jak nie starcza już to lanie,
      włączam mu... moderowanie!
      Autor: ewa* o 06:26
      • seremine Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 13.05.12, 14:24

        ROMANS Z WIATREM
        Małgorzata Pietrzak

        Budzę wiatr co rano
        rozchyla powieki poniekąd zdziwiony
        karmię go pieszczotą
        nazywam imieniem
        trzepocze rzęsami
        i odfruwa jak spłoszony motyl
        do swoich zajęć

        czasem przemyka w ciągu dnia
        oddechem po mej twarzy
        odwiedza mnie na chwilę
        szeptem i szelestem

        dzisiaj sam mnie zbudził
        i wysączył z włosów
        rozmodloną ciszę
        do ust przypiął uśmiech
        a słowa nasycił
        powiewem wzruszenia

        to dlatego piszę
        • seremine Małgorzata Pietrzak 13.05.12, 14:25

          Małgorzata Pietrzak

          MIESZKANIE BOGA

          Ks. Kanonikowi
          Antoniemu Wojciechowskiemu

          U nas Bóg mieszka skromnie
          pod sklepieniem z cegieł
          na zwykłej posadzce
          znaczy wiarą ślady

          obserwuje kolejny witraż
          przygląda się
          przeciera świeżą farbę

          głaszcze nową figurę

          czasem
          z ludzkich grzechów
          zmywa kurz

          wędrownym ptakom
          ściele ciepłe gniazda
          by w niedzielę
          ludziom wątpiącym
          niosły modlitwę
          na skrzydłach

          u nas Bóg mieszka skromnie
          na zwykłej posadzce
          wśród cegieł
          ale blisko
          na wyciągnięcie dłoni
          • seremine Re: Małgorzata Pietrzak 13.05.12, 14:26
            Małgorzata Pietrzak
            NIEZWYCZAJNA PRZYJAŹŃ

            To nie jest zwyczajna przyjaźń
            są motyle w brzuchu
            ptak serca w klatce z żeber
            i nagłe łaskotanie krwi
            pod ciepłą skórą

            to nie tylko przyjaźń
            z podaniem ręki
            skinieniem głowy tutaj dusza wskakuje na ramię
            uczuciem kolorowym
            i w kocich oczach
            maluje tęczę
            już nie jest wolna
            jak wiatr
            który zagląda
            w twarze znajomym
            psoci dziewczętom w spódnicach
            szeleści chłopcom w koszulach

            to niezwyczajna przyjaźń
            która do dłoni przywiera
            bezgrzeszną pieszczotą
            i trwa
            choć
            umilknie twój dotyk
            • seremine Re: Małgorzata Pietrzak 13.05.12, 14:27
              NIEZWYCZAJNA PRZYJAŹŃ

              To nie jest zwyczajna przyjaźń
              są motyle w brzuchu
              ptak serca w klatce z żeber
              i nagłe łaskotanie krwi
              pod ciepłą skórą

              to nie tylko przyjaźń
              z podaniem ręki
              skinieniem głowy tutaj dusza wskakuje na ramię
              uczuciem kolorowym
              i w kocich oczach
              maluje tęczę
              już nie jest wolna
              jak wiatr
              który zagląda
              w twarze znajomym
              psoci dziewczętom w spódnicach
              szeleści chłopcom w koszulach

              to niezwyczajna przyjaźń
              która do dłoni przywiera
              bezgrzeszną pieszczotą
              i trwa
              choć
              umilknie twój dotyk
              • seremine Re: Małgorzata Pietrzak 13.05.12, 14:28

                NAPRAWDĘ

                Nic się nie zmieniło
                miłość ta sama od lat
                zasiada z nami do kolacji
                zauważyłeś
                przefarbowała włosy
                a oczy podkreśliła
                twoim uśmiechem
                znów jest młoda
                nawet odzyskała apetyt

                niewiele się zmieniło
                odrobina kremu wokół ust
                wyprostowała
                przygarbione zmarszczki
                dobra bielizna
                podniosła biust
                i ty nadal masz
                takie smukłe palce

                tylko wewnątrz
                jakby serce...
                już nie bije
                tylko
                szemrze
                oddech gaśnie
                stygnie krew

                tak niewiele sie zmieniło
                wiesz ?
                • seremine Re: Małgorzata Pietrzak 13.05.12, 14:29
                  POECI TYLKO

                  Poeci nie tylko piszą wiersze
                  stoją w kolejkach
                  po miłość
                  pampersy
                  i wódkę

                  zaklinają szczęście w deszcz
                  a pogodę w słowa

                  odmawiają pacierz
                  i zgody
                  na przeciętność

                  przelewają wosk i łzy
                  na dobrą wróżbę
                  i puszczają wianki

                  czasem tylko nerwy im puszczają
                  wtedy ani miłość
                  ani wódka

                  nawet wiersz

                  Ukoiłam tęsknotę
                  kolejną kawą

                  ciało nakarmiłam balsamem
                  a usta szminką
                  różową

                  pośród spojrzeń
                  obcych mężczyzn
                  odnalazłam nagi zachwyt

                  pragnienie zostało
    • jerzy_55 Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 21.03.12, 08:12

      " Święto wiosny "

      Wiosna zatarła ślady zimy;
      - chodź ją przywitamy
      i rosą poranną ptaki napoimy,
      by ćwierkały od rana:
      "Wiosna moja Pani kochana"

      Przytulimy, damy jej buziaka;
      - choć jest pierwsza
      i na dzień dobry całuje ochotnika,
      gdy pozdrawia oraz śpiewa:
      "Słońce moje, gwiazdko z nieba..."

      2011-03-21 Aleksandra Baltissen
    • mala200333 Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 22.03.12, 07:40


      "Czajka" Teofil Lenartowicz

      "O kurzycy prawił grajko,

      Że znosiła złote jajka;

      Powiedzże mi, pani czajko,

      Czy to bajka, czy nie bajka?

      Złote jajka kury niosły,

      A na wierzbie gruszki rosły?"

      "Okłamali, chłopie, ciebie,

      A kurzyca na śmietniku

      Jak grzebała, tak i grzebie;

      Szczera bajka, mój kuliku."


      "Powiadała stara Nastka,

      Że chłop sobie w domku kmiecym

      Jak u Boga żył za piecem;

      Czy to także przypowiastka?"

      "Gnerowali, jak gnerują,

      Biedowali, jak biedują."


      "Rozpowiadał ojciec stary,

      Że był naród jednej wiary,

      Że na drodze, nie na drodze,

      Za słóweczko, za podziękę

      Pomagała noga nodze,

      Umywała ręka rękę;

      Ani zwady, ani krzyku,

      A grosz zawdy był w kieszeni

      Od jesieni do jesieni."

      "Szczera bajka, mój kuliku."

      "Gdy nie było, może będzie;

      Na bociany tatuś czeka,

      Matka sieje len na grzędzie,

      A narzeka, nie narzeka,

      A przymawia, a napędza

      Na robotę - na robotę;

      Ziemia rodzi jajka złote,

      A jak nie, to przyjdzie nędza.

      Sroczka krzyczy na przyciesie,

      Kasia piele na zagonie,

      A od świtu co dzień drze się,

      Że hułany poją konie,

      Że się cosik ma na zmianę,

      Że się kąty poweselą,

      Że te zorze malowane

      Już świtają, już się bielą

      Jak te białe na jeziorze...

      Cóż ty na to, czajko mała?

      Ale czekajże, niebożę,

      Kiedy czajka odleciała!

      Szkoda czasu, szkoda krzyku,

      Cicho, cicho, mój kuliku."
    • dunant Re: Adam Asnyk 22.03.12, 19:51
      Asnyk Adam

      Huczy woda po kamieniach

      Huczy woda po kamieniach,
      A na głębi cicho płynie -
      Nie sądź ludzi po zachceniach,
      Ale prawdy szukaj w czynie.

      Kto prawdziwe czuć niezdolny,
      Ten się szumem słowa pieści -
      Potok głośny a swawolny
      Mało wody w sobie mieści.

      Lecz spokojnej cisza toni
      Zwykle wielką głąb zwiastuje -
      Na wiatr uczuć swych nie trwoni,
      Kto głęboko w duszy czuje!
    • mala200333 Wisława Szymborska "Liczba Pi" 23.03.12, 11:36


      Wisława Szymborska "Liczba Pi"

      Podziwu godna liczba Pi
      trzy koma jeden cztery jeden.
      Wszystkie jej dalsze cyfry też są początkowe,
      pięć dziewięć dwa ponieważ nigdy się nie kończy.
      Nie pozwala się objąć sześć pięć trzy pięć spojrzeniem
      osiem dziewięć obliczeniem
      siedem dziewięć wyobraźnią,
      a nawet trzy dwa trzy osiem żartem, czyli porównaniem
      cztery sześć do czegokolwiek
      dwa sześć cztery trzy na świecie.
      Najdłuższy ziemski wąż po kilkunastu metrach się urywa
      podobnie, choć trochę później, czynią węże bajeczne.
      Korowód cyfr składających się na liczbę Pi
      nie zatrzymuje się na brzegu kartki,
      potrafi ciągnąc się po stole, przez powietrze,
      przez mur, liść, gniazdo ptasie, chmury, prosto w niebo,
      przez całą nieba wzdętość i bezdenność.
      O, jak krótki, wprost mysi, jest warkocz komety!
      Jak wątły promień gwiazdy, że zakrzywia się w lada przestrzeni!
      A tu dwa trzy piętnaście trzysta dziewiętnaście
      mój numer telefonu twój numer koszuli
      rok tysiąc dziewięćset siedemdziesiąty trzeci szóste piętro
      ilość mieszkańców sześćdziesiąt pięć groszy
      obwód w biodrach dwa palce szarada i szyfr,
      w którym słowiczku mój a leć, a piej
      oraz uprasza się zachować spokój,
      a także ziemia i niebo przeminą,
      ale nie liczba Pi, co to to nie,
      ona wciąż swoje niezłe jeszcze pięć,
      nie byle jakie osiem,
      nieostatnie siedem,
      przynaglając, ach, przynaglając gnuśną wieczność
      do trwania.
    • mala200333 &*&*&*&Wiersze*&*&*&..Konopnicka 23.03.12, 11:37
      Konopnicka Maria

      Wiosna do poety

      Pójdź, pójdź, poeto! Pójdziemy na pole,
      Jak skowronkowi, skrzydła ci rozwinę,
      Jak rybkę, puszczę na wodną głębinę,
      Jak bujnym wiatrom, dam taką ci wolę!

      Będziemy słuchać, jak zboża szum rośnie,
      W błękit wpatrzeni i w chmurek przeloty,
      Jak muszka brzęczy, jak huczy żuk złoty,
      Jak dzięcioł puka w gęstwinie na sośnie...

      Nad jasną strugą siądziemy na trawie,
      Kędy się niebo w wód dwoi przeźroczu;
      Ty będziesz patrzał, jak ciągną żurawie,
      Ja, jak łzy jasne padają ci z oczu.

      Będziesz mi śpiewał, śpiewał... Wszystkie głosy
      Dam fletni twojej, słowiki uciszę,
      By gaje drżały srebrzyste od rosy,
      Gdy nimi pieśń twa, jak wiatr, zakołysze.

      Miesięczną pełnię wyzłocę dla ciebie,
      Rankom dam świeżość, a nocom tęsknotę
      I takie gwiazdy rozpalę ci złote,
      Jakie świeciły na młodym twym niebie.

      Brzozom twym srebrne warkocze rozczeszę,
      Z ziół wonnych stopom zaścielę kobierce,
      Wszystko ożywię, rozbudzę i wskrzeszę...
      Pójdź, pójdź, poeto! -
    • smieszka-on-line Wanda Czubernatowa 23.03.12, 16:57


      "W letnim lesie" Wanda Czubernatowa

      W letnim lesie

      na odwiecerz

      byłeś mój

      w borównicku niedoźrałym

      we mchach rośnych

      byłeś mój

      ręce twoje zakwitały

      kwitły ogniem kwitły kwiatem

      ochraniały mnie przed światem

      byłeś mój



      Pote miesiąc ślozł z wierzchołka

      nabroł gwiozdek do podołka

      i złociście sioł po lesie

      od gór leci letnie granie

      tońcom gwiozdki na polanie

      na cetynie

      na smrecynie

      septo zając zajęcynie

      byłeś mój



      Byłeś ogniem

      byłeś światem

      zielonością

      duchem

      kwiatem

      byłeś mój
      • samanta_ewa Re: Wanda Czubernatowa 23.03.12, 18:30
        Wanda Czubernatowa "Pokrzywki z jajeśnicom"

        Pokrzywek nazbiroj
        kiedy slonko złote na zielonyj trowce
        figluje pod płotem
        kiedy wiosna cisko rozmaite kwiotecki
        weź nozycki i ścinoj
        pokrzywkom główecki
        (nie zbiroj popod ściane
        tam pokrzywki som ojscane)
        Wymyj wyściskoj
        połóz na masełko
        niek se ta razem podusom ździebelko
        Kie woda ś nik ujdzie weź ze śtyry jaja
        ladne i duze - nie łap piyrse z kraja
        Wbij do środka posól dej cosnecku
        niegze sie to przypruzy ka na blase z bocku
        Nie daj nikomu
        zjedz sama z chlebusiem
        Zarusieńko ci wyskocy
        radość na gębusie
    • black_jotka Puszkin 24.03.12, 09:39

      "Kwiat" Aleksander Puszkin

      Kwiat zasuszony i bezwonny

      Znalazłem w książce z dawnych lat,

      I głos marzenia nieuchronny

      Już się do mej duszy wkradł.

      Gdzie kwitnął? Jakiej wiosny zaznał?

      Czy długo kwitnął? Kto go rwał ?

      Czy go zerwała dłoń przyjazna ?

      I po co w książce leżeć miał ?

      Czy na pamiątkę czułej schadzki,

      Czy znaczyć miał rozłąki ból,

      Czy był to tylko ślad przechadzki

      W cienistym lesie, w ciszy pól ?

      Czy żyje ów ? Czy żyje owa ?

      Gdzie mają swój zaciszny kąt ?

      A może zwiędli już bez słowa,

      Tak jak ten kwiat nieznany zwiądł
    • samanta_ewa Sergiusz Jesienin 24.03.12, 11:20
      "Psu Kaczałowa" Sergiusz Jesienin

      Daj łapę Dżim, na szczęście łapę podaj,
      Ja takiej łapy nie widziałem w życiu.
      Na bezszelestną, cichą noc, w pogodę,
      Chodź, poszczekamy razem przy księżycu.
      Daj łapę, Dżim, na szczęście łapę podaj.

      Kochanie, proszę, nie liż mnie po twarzy,
      Coś najprostszego zrozum ze mną przecie,
      Skoro ty nie wiesz, co to życie znaczy
      I jaką wartość życie ma na świecie.

      Twój pan jest miły, no i znakomity,
      Przyjmuje dużo gości — pańska łaska —
      I każdy z nich po sierści aksamitnej
      Z uśmiechem chciałby cię pogłaskać.

      Ty na psi sposób diablo jesteś ładny
      Z tak miłym twoim wdzięczkiem, żeś gotowy
      Bez uprzedzenia i bez pytań żadnych,
      Jak druh pijany, z każdym się całować.

      Mój miły Dżimie, pośród twoich gości
      Tak wielu różnych i przeróżnych było.
      Czy najsmutniejsza z nich, czy ta milcząca
      Przypadkiem tu nie przychodziła?

      Wiem, ona przyjdzie, ja ci za to ręczę,
      A ty jej w oczy patrz, nim chwila minie,
      I proszę, czule poliż ją po ręce
      Za wszystko to, com był i nie był winien

      Przełożył
      Władysław Broniewski
    • seremine Rota 25.03.12, 09:45



      Maria Konopnicka - Rota

      Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród,
      Nie damy pogrześć mowy!
      Polski my naród, polski lud,
      Królewski szczep Piastowy,
      Nie damy, by nas zniemczył wróg...
      - Tak nam dopomóż Bóg.

      Do krwi ostatniej kropli z żył
      Bronić będziemy Ducha,
      Przed nim się rozpaść musi w pył
      Krzyżacka zawierucha.
      Twierdzą nam będzie każdy próg...
      - Tak nam dopomóż Bóg!

      Nie damy miana Polski zgnieść,
      Nie pójdziem żywo w trumnę,
      W ojczyzny imię i w jej cześć
      Podnosim czoła dumne:
      Odzyska ziemię dziadów wnuk,
      - Tak nam dopomóż Bóg.

      Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz
      Ni dzieci nam germanił,
      Na sercu oręż toczon nasz,
      Duch będzie nam hetmanił,
      Pójdziem, gdy zagrzmi złoty róg...
      - Tak nam dopomóż Bóg. w
    • seremine Konopnicka 25.03.12, 09:57
      L A R U O T A

      Rzędem zasiadły z ksęgami proroki
      Na starym fresku sklepionej Ruoty :
      Mojżesz , Ezechiel , od widzeń swych złoty ,
      Izajasz , Amos , Daniel irlooki .

      Lecz czas szedł tędy gromowymi kroki
      I rewolucji wielkiej biły młoty ,
      I wichry wieków tu brały swe loty ,
      I starły twarze , szaty i obłoki .

      Sam Hiob , jak żywy został wśród tych cieni ,
      Z ręką wzniesioną z niedoli barłogu ,
      Z jękiem na ustach , w nędzy swej łachmanie ...

      Jego się tylko proroctwo nie zmieni :
      - Wieczny krzyk bólu do niebios gdzieś progu ,
      I wieczna cisza nad nimi ...To zostanie !

      M. Konopnicka
    • mala200333 Konopnicka 25.03.12, 11:11

      M a r e M o r t o

      A więc rozlej sie za mną , morze zapomnienia ...
      A więc opłyń mnie wkoło wodami cichymi ...
      Niechaj nikt nigdy w żadnym zakątku tej ziemi
      nie szuka okiem mego znikomego cienia !

      A więc niech wygaszona będę do imienia !
      A kiedy pieśń ostatnia lutnię mą oniemi ,
      Niech ulecą jej echa z szumami twoimi
      Tam , pod sine , gwiazd pełne mdlejących sklepienia .

      Wulkan gorzał , gdzie dzisiaj fala twoja bije ...
      Morze łez gasi wszystko ,co płynie ,co żyje ...
      Ciszy chcę ! Do wiecznego tęskno mi spocznienia .

      W grom twego żywiołu , w rotocze te mgliste
      Oddaję ducha , bracie rybołów , Chryste ! ...
      A ty się rozlej za mną , morze zapomnienia !

      M. Konopnocka
      • black_jotka Re: Konopnicka 25.03.12, 11:43

        Kubek

        Z jednego kubka ty i ja

        Piliśmy onej chwili,

        Lecz że nam w wodę padła łza

        Więc kubek my rozbili.



        I poszli w świat i poszli w dal,

        Osobną każde drogą.

        Ani nam szczątków onych żal,

        Co zrosnąć się nie mogą...



        Dziś, kiedy w skwary znojnych susz

        Samotne kroki niosę,

        Gwiazdy mi jasne z złotych kruż

        Podają srebrną rosę.



        Lecz wiem, że w żadnej z gwiezdnych czasz

        Nie znajdzie się ochłoda,

        Jaką miał prosty kubek nasz.

        Gdzie były łzy — i woda.

        Maria Konopnicka
        • jutta_t Re: Konopnicka 25.03.12, 12:25
          Do kobiety

          Czy wiesz, ty piękna i ty uśmiechniona,

          Której usteczka rozchyla pustota,

          Co znaczy: "kocham" to najświętsze słowo,

          Co pada z piersi, jako strzała złota,

          I, jak królewskiej purpury zasłona,

          Oddziela ciebie, wzruszeniem różową,

          I drżącą snami szczęścia dziewiczemi,

          Od wszystkich ludzi na całej tej ziemi,

          Byś otworzyła jednemu ramiona?

          * * *

          Czy wiesz ty o tym, motylu i kwiecie,

          Poranków wiosny ty śpiewna ptaszyno,

          Że ta godzina, w której usta twoje

          Szepcą to słowo, jest cudów godziną?

          Że wtedy jasno robi się na świecie,

          Że srebrem biją wszystkie żywe zdroje,

          Że róże w pąkach płonią się wiosenne,

          Że dziwne mary, rozwiewne i senne,

          Ciałem się stają, pod drżącą twą dłonią?

          Że w twej źrenicy, jako w pryzmie słońce

          Życie odbija blasków swych tysiące,

          I załamuje promień brylantowy?...

          Że noc koronę srebrną swojej głowy

          U stóp twych w chłodnych rozsypuje rosach?

          Że twym wzruszeniem drżą gwiazdy w niebiosach?

          * * *

          Czy wiesz ty o tym, że słowo to ciebie

          Czyni kapłanką przeczystych ołtarzy?

          Że to uczucie, co łuny dziewicze

          Rzuca na białość liliową twej twarzy,

          I diamentową skrą w oku wybłyska,

          Nie tylko szczęściem jest, lecz złotą wagą,

          Co byt wszechświata utrzymuje w ruchu;

          Pierwszym zarzewiem wielkiego ogniska,

          Co świat ogarnia blaskami swojemi,

          Pierwszym ogniwem w stworzenia łańcuchu?

          Czy wiesz, że kiedy zmierzchy tajemnicze

          Wydały kształty młodzieńcze tej ziemi,

          Co stała jeszcze wśród chaosu nagą;

          Najpierwszem słowem, jakie Bóg na niebie

          Rzekł do niej, było słowo: "kocham ciebie!"

          * * *

          Posłuchaj! "kocham" to nie znaczy wcale:

          "Chcę być pieszczoną w twym domu królową;

          Chcę iść przez życie drogą kwieciem słaną;

          Chcę w pocałunków twoich tonąć szale;

          Chcę, by mi słonko świeciło co rano;

          Chcę, by co wieczór lampę diamentową

          Srebrzysty księżyc palił mi nad głową;

          Chcę, byś dzień cały mojego szczebiotu

          Słuchał; i zawsze witał mię uśmiechem;

          Chcę, byś mi pieśni śpiewał wraz z słowikiem;

          Chcę, żyć z twej pracy i z twojego potu;

          Chcę, byś był moim cieniem, moim echem,

          Odpowiedzialnym za mnie niewolnikiem..."

          * * *

          Nie! "kocham ciebie" to znaczy, chcę z tobą

          Podźwignąć ciężar, co się życiem zowie,

          Być domu twego światłem i ozdobą,

          I nieść ci pokój, i ciszę, i zdrowie.

          "Kocham" to znaczy: twoje ideały

          I twoje cele są także mojemi;

          Pracujmy razem, by rozświt dnia biały

          Prędzej rozbłysnął na ziemi!

          Chcę, by mą drogą była twoja droga,

          Moim pragnieniem były twe pragnienia;

          Chcę, byś był głosem mojego sumienia,

          I wiódł mnie z sobą do Boga.

          Chcę, byśmy, lecąc w uścisku wzajemnym,

          Jako dwa duchy, w dziedzinę wieczności,

          Rozpromienili na świecie tym ciemnym

          Gwiaździste szlaki przyszłości.

          Chcę przez twą wiedzę mój umysł rozszerzyć,

          I słowo twoje chować, jak przysięgę;

          Maria Konopnicka
    • jane_doe_hej „PoEzja OCALA” to główny motyw tegorocznego święta 25.03.12, 16:37
      kronikarz.org.pl/kultura/inne/3533-xii-wiatowy-dzie-poezji-unesco
      „PoEzja OCALA” to główny motyw tegorocznego święta literackiego, które odbędzie się
      w dniach od 31 marca do 1 kwietnia na londyńskiej Devonii....
    • seremine Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 27.03.12, 10:14

      Słoneczniki

      Stoją strzeliste talerze, kołyszą
      się z wiatrem jak w tańcu, baletnice,
      nucą cichą pieśń wybrańców,
      pszczoły robią miód do uli, pitny trunek,
      nowy smak.

      Może jednak znak, jak logo,
      kto wie ile można z tego słonecznego
      talerzyka, ma ziarenek tyle,
      nim skosztujesz, powiesz ile zjesz
      a ile zostawisz na te nowe
      talerzyki by tańczyły, wirowały w polach gdzieś.

      Słoneczniki, żółte, promieniste
      a wystarczy namalować uśmiech
      i już cieszą się, możesz
      jeszcze wstawić do wazonu, namalować
      olejną lub marabu na szkle i zostawić.

      Słoneczniki, tyle czasem znaczą,
      można tłoczyć olej, można również
      stworzyć harmonie jak kostki brukowe,
      chodnik, idziesz, patrzysz a one tańczą,
      rosną i wirują, są odpowiednikiem tylu słońc,
      jest żółto,,, żółte, słoneczne pole
      tańczące tu i może jeszcze gdzieś.

      Teresa S.J
    • dunant Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 29.03.12, 21:17
      Krzysztof Wojciech Opel "Czas"

      Gdzie tak biegniesz?
      Ktoś zapytał o to „czas”,
      - a przed siebie,
      - bo mi „chwili” brak,
      - gonię ją już całe wieki,
      - i po niebie i po ziemi,
      - gdzie ją znajdę?
      - czy powiecie,
      Jak wygląda owa zguba?
      Którą tak uparcie szukasz?
      Pyta „czasu” ktoś,
      - jest tak króciutka,
      ale jakże piękna,
      - wielu z nas,
      taką ją pamięta,
      - jest ulotna,
      jak poranna mgiełka,
      - która znika,
      w promieniach słonka,
      - jest uśmiechem,
      - jest oczarowaniem,
      - czy ktoś ją widział?
      - i gdzie ma mieszkanie?
      Szkoda mi „czasie” twojego tempa,
      Którym w przestrzeni się przemieszczasz?
      Biegniesz i biegniesz wciąż przed siebie,
      A „chwilka” błąka się i też szuka ciebie..
    • mala200333 Małgorzata Köhler 30.03.12, 09:25

      "DO MOJEGO POETY" Małgorzata Köhler

      moje piersi i pępek chcesz ubierać w słowa
      odsłonięty nadgarstek wciąż próbujesz schować
      wśród metafor i kleksów

      kolor włosów zwiesz "papier" gęsim piórem muskasz
      kiedy patrzę zdziwiona rozchylone usta
      teraz sama już nie wiem

      kiedy szepczesz "czy mogę" chcesz w ramiona mnie wziąć
      czy też myślisz o wersach które z nich jeszcze spiąć
      przerzutnią albo rymem

      tworzysz takie wyrazy wokół moich bioder
      że już nawet spokojnie sukni zdjąć nie mogę
      a ty ciągle notujesz

      dłużej czekać już nie chcę pończochy rzucam w kąt
      znów próbujesz mnie pytać - to w pytaniu tkwi błąd

      tymczasem gaśnie światło

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka