Dodaj do ulubionych

Królestwo Bajki :)

28.08.02, 22:22
Miasteczko z lalką. Kulig przez las biały i ciężki od śniegu. Niania
pochylona nad książką w ciepłym kręgu lampy. Dobre smoki :) Dumne i dzikie
wilki. Łąki pełne szumiących zielono traw. Ciemne bory. Książęta na białych
koniach. Dom pachnący chlebem. Chleb pachnący domem. Tyle motywów, tyle
możliwości. Granice nie istnieją. Dobro zawsze zwycięża zło. Bajki mojego
dzieciństwa. To prawda, że było to bardzo, przedwiecznie dawno, ale co z
tego. Mnie ta chwila wciąż potrafi odszukać. Tak jest często u mnie. A jak w
Waszych krainach?

Carmina Dolnego i Górnego Burano. :)
Obserwuj wątek
    • mr.hell kiedyś to Bajki byli! a teraz ]:O) 28.08.02, 23:10
      Było bardzo zimno; śnieg padał i zaczynało się już ściemniać; był to ostatni
      dzień w roku, wigilia Nowego Roku. W tym chłodzie i w tej ciemności szła
      ulicami biedna dziewczynka z gołą głową i boso; miała wprawdzie trzewiki na
      nogach, kiedy wychodziła z domu, ale co to znaczyło! To były bardzo duże
      trzewiki, nawet jej matka ostatnio je wkładała, tak były duże; i mała zgubiła
      je zaraz, przebiegając ulicę, którą pędem przejeżdżały dwa wozy; jednego
      trzewika nie mogła wcale znaleźć, a z drugim uciekł jakiś urwis; wołał, że
      przyda mu się on na kołyskę, kiedy już będzie miał dziecko.
      Szła więc dziewczynka boso, stąpała nóżkami, które poczerwieniały i zsiniały
      z zimna; w starym fartuchu niosła zawiniętą całą masę zapałek, a jedną wiązkę
      trzymała w ręku; przez cały dzień nie sprzedała ani jednej; nikt jej nie dał
      przez cały dzień ani grosika; szła taka głodna i zmarznięta i wyglądała taka
      smutna, biedactwo! Płatki śniegu padały na jej długie, jasne włosy, które tak
      pięknie zwijały się na karku, ale ona nie myślała wcale o tej ozdobie. Ze
      wszystkich okien naokoło połyskiwały światła i tak miło pachniało na ulicy
      pieczonymi gęśmi.
      „To przecież jest wigilia Nowego Roku” – pomyślała dziewczynka. W kącie
      między dwoma domami, z których jeden bardziej wysuwał się na ulicę, usiadła i
      skurczyła się cała; małe nożyny podciągnęła pod siebie, ale marzła coraz
      bardziej, a w domu nie mogła się pokazać, bo przecież nie sprzedała ani jednej
      zapałki, nie dostała ani grosza, ojciec by ją zbił, a w domu było tak samo
      zimno, mieszkali na strychu pod samym dachem i wiatr hulał po izbie, chociaż
      największe szpary w dachu zatkane były słomą i gałganami. Jej małe ręce prawie
      całkiem zamarzły z tego chłodu. Ach, jedna mała zapałka, jakby to dobrze było!
      Żeby tak wyciągnąć jedną zapałkę z wiązki, potrzeć ją o ścianę i tylko ogrzać
      paluszki! Wyciągnęła jedną i „trzask”, jak się iskrzy, jak płonie! mały ciepły,
      jasny płomyczek, niby mała świeczka otoczona dłońmi! Dziwna to była świeca;
      dziewczynce zdawało się, że siedzi przed wielkim, żelaznym piecem o mosiężnych
      drzwiczkach i ozdobach; ogień palił się w nim tak łaskawie i grzał tak
      przyjemnie; ach, jakież to było rozkoszne! Dziewczynka wyciągnęła przed siebie
      nóżki, aby je rozgrzać także – a tu płomień zagasł. Piec znikł – a ona
      siedziała z niedopałkiem siarnika w dłoni.
      Zapaliła nowy, palił się i błyszczał, a gdzie cień padł na ścianę, stała się
      ona przejrzysta jak muślin; ujrzała wnętrze pokoju, gdzie stał stół przykryty
      białym, błyszczącym obrusem, nakryty piękną porcelaną, a na półmisku smacznie
      dymiła pieczona gęś, nadziana śliwkami i jabłkami; a co jeszcze było
      wspanialsze, gęś zeskoczyła z półmiska i zaczęła się czołgać po podłodze, z
      widelcem i nożem wbitym w grzbiet; doczołgała się aż do biednej dziewczynki; aż
      tu nagle zgasła zapałka i widać tylko było nieprzejrzystą, zimną ścianę.
      Zapaliła nowy siarnik. I oto siedziała pod najpiękniejszą choinką; była ona
      jeszcze wspanialsza i piękniej ubrana niż choinka u bogatego kupca, którą
      ujrzała przez szklane drzwi podczas ostatnich świąt; tysiące świeczek płonęło
      na zielonych gałęziach, a kolorowe obrazki, takie, jakie zdobiły okna sklepów,
      spozierały ku niej. Dziewczynka wyciągnęła do nich obie rączki – ale tu zgasła
      zapałka; mnóstwo światełek choinki wznosiło się ku górze, coraz wyżej i wyżej,
      i oto ujrzała ona, że były to tylko jasne gwiazdy, a jedna z nich spadła
      właśnie i zakreśliła na niebie długi, błyszczący ślad.
      – Ktoś umarł! – powiedziała malutka, gdyż jej stara babka, która jedyna
      okazywała jej serce, ale już umarła, powiadała zawsze, że kiedy gwiazdka spada,
      dusza ludzka wstępuje do Boga.
      Dziewczynka znowu potarła siarnikiem o ścianę, zajaśniało dookoła i w tym
      blasku stanęła przed nią stara babunia, taka łagodna, taka jasna, taka
      błyszcząca i taka kochana.
      – Babuniu! – zawołała dziewczynka – o, zabierz mnie z sobą! Kiedy zapałka
      zgaśnie, znikniesz jak ciepły piec, jak gąska pieczona i jak wspaniała
      olbrzymia choinka! – i szybko potarła wszystkie zapałki, jakie zostały w
      wiązce, chciała jak najdłużej zatrzymać przy sobie babkę, i zapałki zabłysły
      takim blaskiem, iż stało się jaśniej niż za dnia. Babunia nigdy przedtem nie
      była taka piękna i taka wielka; chwyciła dziewczynkę w ramiona i poleciały w
      blasku i w radości wysoko, wysoko; a tam już nie było ani chłodu, ani głodu,
      ani strachu – bowiem były u Boga.
      A kiedy nastał zimny ranek, w kąciku przy domu siedziała dziewczynka z
      czerwonymi policzkami, z uśmiechem na twarzy – nieżywa: zamarzła na śmierć
      ostatniego wieczora minionego roku. Ranek noworoczny oświetlił małego trupka
      trzymającego w ręku zapałki, z których garść była spalona. Chciała się ogrzać,
      powiadano; ale nikt nie miał pojęcia o tym, jak piękne rzeczy widziała
      dziewczynka i w jakim blasku wstąpiła ona razem ze starą babką w szczęśliwość
      Nowego Roku.
    • Gość: małpa Astrolog, co wpadł do studni (La'Fontaine) IP: *.net.bialystok.pl / 10.102.11.* 29.08.02, 01:52
      Astrolog, co wpadł do studni


      Pewien astrolog raz w studnię głęboką
      Spuścić się kazał. Rzekli mu: "Głuptasie,
      Gdy ledwie, co u stóp masz, dostrzega twe oko,
      Myślisz, że i nad głową także czytać da się?"
      Przygoda sama, nie chybiąc celu,
      Może być pouczeniem dla większości ludzi,
      Bowiem pośród żyjących na tej ziemskiej grudzie
      Bywa na ogół wielu
      Tych, którym słyszeć jest błogo,
      Że śmiertelni w przeznaczeń księdze czytać mogą.
      W tej księdze, co ją Homer oraz homerydzki
      Śpiewali, starożytność li przypadek widzi,
      My Opatrznością ją mienim.
      Nie może być przypadek wiedzy zagadnieniem;
      Gdyby było inaczej, wierę, w błędzie trwałby,
      Kto przypadkiem, fortuną czy losem go zwałby,
      Więc mianem rzeczy tak zmiennych.
      Zaś co do chceń suwerennych
      Tego, co wszystko stwarza, wszystko działa z planem,
      Któż je zna oprócz Niego? Jak czytać w Nim samym?
      Czyżby On był wypisał na gwiazd złotych skroniach,
      Co czasów noc głęboka kryje w swoich toniach?
      W jakim celu? By dowcip ostrzyc mogli sobie
      Ci wszyscy, co o sferze pisują i globie?
      By dać nam gładko z klęsk nieuniknionych wynijść,
      Wśród dóbr nas do rozkoszy niezdolnymi czynić,
      I czyniąc nam wstrętnymi dobra przewidziane,
      Zmieniać je wszystkie w klęski, wpierw nim nam są dane?
      Błędem, a raczej zbrodnią są takie wierzenia.
      Firmament torem swoim krąży w gwiazd zamieci,
      Słońce codziennie nam świeci
      I co dnia jasność jego wstaje z nocy cienia;
      My zaś stąd wywnioskować nic więcej nie możem,
      Jak to, że świecić musi, każdej roku porze
      Czas jej znacząc, owoce darzyć krasą zrałą
      I wpływy swe na wszelkie wciąż wywierać ciało.
      A zresztą, w czymże z losów różnością się splata
      Ten zawsze nieodmiennie równy chód wszechświata?
      Szalbierze umiejący stawiać horoskopy,
      Opuśćcie dwory władców Europy,
      Wraz z wami alchemików zgrają precz niech pójdzie:
      Nie więcj wyście wiary warci jak ci ludzie.
      Zanadto się uniosłem. Czas nam wrócić ponoć
      Do powiastki o mędrcu, co musiał utonąć.
      Poza wiedzą kłamliwie zdradną w swej próżności
      Dusz to obraz chimerom otwartych na oścież,
      A tymczasem na wszelki zagrożonych sposób,
      W bezpieczeństwie spraw swoich, jak i własnych osób.
    • tyu Królestwo Bajki, Snów i S-F :) 29.08.02, 14:56
      Były kiedyś Trzy Panie.
      Najpierw była jedna i było bardzo miło, zwłaszcza na początku.
      Potem przyszła druga i było równie miło, ale ta pierwsza - zupełnie
      niepotrzebnie - poczuła się zagrożona.
      Potem przyleciała trzecia, która - nie wiedzieć czemu - nie lubiła tej drugiej.

      Ale potem Trzy Panie spotkały się. Pierwsza i trzecia wyściskały drugą, a druga
      równie serdecznie wyściskała pierwszą i trzecią. I wszystkie trzy żyły odtąd
      razem - długo i szczęśliwie.

      Podobno bajki muszą kończyć się dobrze.
      Czy ktoś z Was zna drugą równie bajkową bajkę?
      To niech opowie.

      Pozdrowienia dla wszystkich!
    • Gość: Perła Bajka o ... jest IP: *.zamosc.cvx.ppp.tpnet.pl 29.08.02, 15:41
      Bajka o Królu Narcyzie który czasami gryzie
      tudzież o Strzelcu - wątłuszu który nie mył był uszu
      i o królewnie Halinie co brzdąkała na mandolinie
      (forum znaczy się)

      ... ale tak naprawdę to będzie opowieść o jednym bandycie, oszuście
      matrymonialnym podobno - niejakim zbóju Tyuju
      co mieszkał gdzieś koło Aten w terenie nieuzbrojonym
      (przynajmniej gdy chodzi o media bo net był) i poszukiwał był żony
      w sposób nad wyraz aktywny. Niestety źródłem kompleksów
      był dla Tyuja zbójnika świat erotyki i seksu.
      O ile w świecie wirtualnym znajdował się raczej bez trudu
      o tyle zmysłowe podróże kończyły się zawsze - łubudu!
      I było to dla Tyuja zarzewiem chronicznych zgryzot
      i gryzł się tym tak jak zbójcy gryźć się potrafią gdy gryzą.
      A chłop był co prawda mikry, acz w podeszwach rosły, i miał czerwone uszko
      i manualnie tak sprawny, że sam zmajstrował raz łóżko
      i przez to łóżko nieszczęsne morze wychłeptał był wódki
      bo damy mu dokuczały: "Tyś na to łóżko za krótki!"
      zanosząc się (jak to damy) wrednym post factum chichotem
      czym pogłębiały Tyuja kompleksy już chwilę potem.
      I błąkał się smutny nasz zbójca wybrzeżem (w hiszpańskim: la costa)
      z poczuciem, że łóżka wymiarom wymiarem swym własnym nie sprosta.

      CHÓR (kwietny oczywiście):

      O losie! Historio fałszywa jak wódka tuż po śniadaniu!
      Tam nigdy nie było wszak mowy o jakimkolwiek skracaniu.
      • carmina tyu 29.08.02, 17:24
        Nie pisz takich bajek. Czy Ty nigdy nie zrozumiesz niczego? Nic z tego?

        Nawet nie mozna wtedy powiedziec, ze przychodza nieproszeni. Wywołasz kolejne
        wojny, wpisy niemile juz sa, nie trzeba ich dodatkowo prowokować. :(

        I...hm...zbieram się na odwagę, żeby zapytać Cię - czy...czy mógłbyś nie
        wywoływać duchów? Wirują zakurzone okrągłe stoliki, słychać czyjs nieprzyjemny
        smiech. Przestan juz Tyu pisac o tym. Bo widzisz, ja ostatnio mam czasu za
        mało, aby myśleć o przeszłości, o historii przepastnego forum spraw aktualnych.
        Zresztą gdybym nawet ten czas i miała - szkoda go na to.

        Kiedyś obiecałeś szczekać, ale teraz piszesz bajki w ten sam desenik co kiedys.
        Czy musisz? Tu? Tyu. Plz.

        • nurni Re: tyu i ja mam slowko 29.08.02, 17:30
          carmina napisała:

          > Nie pisz takich bajek. Czy Ty nigdy nie zrozumiesz niczego? Nic z tego?
          >
          > Nawet nie mozna wtedy powiedziec, ze przychodza nieproszeni. Wywołasz kolejne
          > wojny, wpisy niemile juz sa, nie trzeba ich dodatkowo prowokować. :(
          >
          > I...hm...zbieram się na odwagę, żeby zapytać Cię - czy...czy mógłbyś nie
          > wywoływać duchów? Wirują zakurzone okrągłe stoliki, słychać czyjs
          nieprzyjemny
          > smiech. Przestan juz Tyu pisac o tym. Bo widzisz, ja ostatnio mam czasu za
          > mało, aby myśleć o przeszłości, o historii przepastnego forum spraw
          aktualnych.
          >
          > Zresztą gdybym nawet ten czas i miała - szkoda go na to.
          >
          > Kiedyś obiecałeś szczekać, ale teraz piszesz bajki w ten sam desenik co
          kiedys.
          >
          > Czy musisz? Tu? Tyu. Plz.
          >

          tylko podpisac sie...
          ....................

          przy okazji rzuc okiem
          na swoj watek o szpadzie

          koniec sciemniania gawedziarzu

          oszczedne pozdrowienia
          nurni
        • Gość: Perła do Carminy nie o bajkach bynajmniej jest IP: *.zamosc.cvx.ppp.tpnet.pl 29.08.02, 17:44
          Carmino, zarzucono tu Ci w sposób absurdalny antysemityzm. Cenię złośliwe
          pióro, ale to było przegięcie. I dlatego zaprotestowałem, mimo, iz pozornie na
          rękę mi to było, gdzyż my na innych ulicach "mieszkamy". Ale co za dużo to nie
          zdrowo. W pisaniu na forum też. Oczywiście z powodu moich protestów nie masz
          żadnych zobowiązań wobec mnie. Niemniej jednak prośbę do Ciebie mam. Onegdaj,
          tyu oskarzył mnie o antysemityzm właśnie. Nikt z Twoich Przyjaciół nie odniósł
          się do absurdu tego. Ty, jak mniemam przeoczyłaś post ten. Dlatego prośba ma:
          czy mogłabyś zwrócić uwage tyu, że powinien napisać coś w sprawie tej. Piszesz
          coś o szczekaniu tyu. Może odszczekać po prostu.

          pozdrawiam

          Perła
          • carmina Re: do Carminy nie o bajkach bynajmniej jest 30.08.02, 18:17
            Perło
            Nie wciągaj mnie w swoje animozje z Tyu. Nie znam sprawy zbyt dobrze i wolę, by
            tak pozostało.
            A jeśli o Twoje pytanie - " czy uważam Cie za antysemitę?" - chodzi, odpowiem.
            Nie, nie uważam. Ale to moje subiektywne odczucie. Nie czytam Twoich postów od
            dłuzszego czasu. Ze wszystkich powodów. I czekam na chwile, gdy Ty przestaniesz
            czytac moje.
            Odpowiadam, bo kiedys Ty dostrzegłes absurdalnosc takich zarzutów pod moim
            adresem. Mam nadzieję, ze jesteśmy w tej sprawie kwita.
            • Gość: Perła Re: do Carminy nie o bajkach bynajmniej jest IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.02, 22:37
              carmina napisała:

              > Perło
              > Nie wciągaj mnie w swoje animozje z Tyu. Nie znam sprawy zbyt dobrze i wolę,
              by
              >
              > tak pozostało.
              > A jeśli o Twoje pytanie - " czy uważam Cie za antysemitę?" - chodzi,
              odpowiem.
              >
              > Nie, nie uważam. Ale to moje subiektywne odczucie. Nie czytam Twoich postów
              od
              > dłuzszego czasu. Ze wszystkich powodów. I czekam na chwile, gdy Ty
              przestaniesz
              >
              > czytac moje.
              > Odpowiadam, bo kiedys Ty dostrzegłes absurdalnosc takich zarzutów pod moim
              > adresem. Mam nadzieję, ze jesteśmy w tej sprawie kwita.


              Carmino, to miłe, że nie uważasz za antysemitę mnie. Szkoda tylko, że
              subiektywnie właśnie. Wolałbym aby to obiektywne było. Słodka Megiero, profesor
              w sprawach tych, Miriam oczywiście, twierdzi, iż mam inklinacje antysemickie.
              Dlatego Twój subiektywny subiektywizm wzruszył mnie. Subiektywnie oczywiście.
              Jak to ma nie czytać Twoich postów? Ależ ja bardzo jestem ciekaw Twojego
              rozwoju tu. Twoja smocza droga ewoluuje tak ciekawie, iz ciekaw jestem w która
              stronę udasz się. Czy to będzie park jesienny czy jurajski właśnie. Może jakiś
              LŚNIĄCY raptorek pojawi się tez.

              Perła
        • tyu Carmino... 29.08.02, 19:55
          carmina napisała:

          > Nie pisz takich bajek. Czy Ty nigdy nie zrozumiesz niczego? Nic z tego?
          >
          > Nawet nie mozna wtedy powiedziec, ze przychodza nieproszeni. Wywołasz kolejne
          > wojny, wpisy niemile juz sa, nie trzeba ich dodatkowo prowokować. :(
          > I...hm...zbieram się na odwagę, żeby zapytać Cię - czy...czy mógłbyś nie
          > wywoływać duchów? Wirują zakurzone okrągłe stoliki,słychać czyjs nieprzyjemny
          > smiech. Przestan juz Tyu pisac o tym. Bo widzisz, ja ostatnio mam czasu za
          > mało,aby myśleć o przeszłości,o historii przepastnego forum spraw aktualnych.
          >
          > Zresztą gdybym nawet ten czas i miała - szkoda go na to.
          >
          > Kiedyś obiecałeś szczekać,ale teraz piszesz bajki w ten sam desenik co kiedys.
          >
          > Czy musisz? Tu? Tyu. Plz.



          Carmino!

          Wybacz, proszę, że swym wpisem dałem pretekst do wejścia tutaj człowiekowi,
          który od wielu dni obsesyjnie łazi za mną. Więcej piszę Ci o tym tam, gdzie
          wleźć nie będzie w stanie.

          Co do jego "zarzutów". Nie musisz na nie reagować, byłby to absurd, ale
          chciałbym, byś znała genezę sprawy.
          Niedawno pisał coś w aspekcie Jedwabnego. Użył tam m.in. słowa "żydostwo",
          które określeniem wartościującym dodatnio na pewno nie jest. Za treść tego
          postu oberwał od samej Miriam... Wspomniałem o tym parę dni temu.
          Teraz używa tego, jako pretekstu, by tu wleźć za mną.

          A ja, wchodząc tu, ten pretekst podałem mu na tacy... bo nie w TREŚCI bajki
          rzecz - nie do niej "pije" - ale w mojej OBECNOŚCI tutaj.
          Wybacz, proszę. Hau, hau...
          tyu
          • Gość: Perła tyu jest IP: *.zamosc.cvx.ppp.tpnet.pl 29.08.02, 20:39
            tyu, nick mój jak widzę wraży dla ciebie jest. Przez klawiaturę przejść ci nie
            chce. Cóz za nienawiść to jest. Ale, ale, co do spraw głównych właśnie.
            "żydowstwo" - okreslenie nie znane mi kiedyś, poznałem od Żydów samych, którzy
            używają go i na dżwięk jego bynajmniej nie odsądzają mówiącego od antysemitów.
            Nadgorliwy jesteś burku. Nieźle szczekasz. Czekam kiedy odszczekasz POWAŻNE
            pomówienie.

            Perła

            ps. tyu, nie musisz, informowac forum, iz z Carminą na privie jesteś. Nie chwal
            się tak. ty piszesz do kazdego, do kogo tylko możesz. Na privie oczywiście. Tak
            zastanawiam się, po co ci forum jeszcze?
            • witekjs Re:_______O bajkach , które nie są bajkami..._____ 29.08.02, 22:16
              Od dłuższego czasu, z ogromną przykrością i zadziwieniem, "słyszałem"
              momentami, w naszych nieporozumieniach imputowanie nam wszystkim antyżydowskich
              nastawienień.
              Ostatnio wręcz, ze strony zupenie nowych uczestników "sporu" te sugestie
              pobrzmiewały w zadziwiająco mocny sposób.
              Niezwykle zadziwił mnie Perła, który w rozmowie z Małgorzatą nie zgodził się z
              tym i odebrał Jej najprostsze wytłumaczenie naszych nieporozumień. Uważam ,że
              jest to ważne i mam nadzieję, że definitywnie zamknie takie interpretacje.

              Pozdrawiam Was wszystkich.Witek
              • Gość: Sala Do Witka JS IP: *.toya.net.pl 31.08.02, 18:54
                Wies dziwie sie i tym, ze za jedno niebaczne slowo mozna byc nazwanym
                antysemita. Wiesz ze ja nieswiadomie popelnialam jeden duzy blad?
                Otoz slowo honoru do nie dawna nie wiedzialam,ze jak opowiada sie kawaly te z
                cyklu przy szabasowych swiecach to nie wolno uzywac imion, bo ktos pmoze poczuc
                sie dotkniety?
                Uswiadomil mnie o tym moj najdrozszy.Bylo mi strasznie wstyd, po prostu
                purpurowa bylam. A ja nie wiedzialam, bo kawaly "przy szabesowychs swiecach"
                mam w domu wydane gdzies tak okolo 60-70 roku? A wtedy to wiesz, zadne
                political corectness nie obowiazywalo. I ja jag glupia latajaca krowa to
                powtarzalam uzuywajac imion "Icek,Salcie". Wiesz bylo mi wstyd jak sie
                dowiedzialam tak bardzo, ze o malo co sie pod ziemie nie zapadlam.W razie
                jakbym powiedziala lub palnela cos nie tak daj mi znac prosze...ale chyba
                wiecej takiego lapsusu nie popelnie.
                PZDR
                Sala
                sala.hamil@gazeta.pl
          • carmina Tyu, jeśli moge cos powiedzieć... 30.08.02, 18:09
            tyu napisał:
            >
            > A ja, wchodząc tu, ten pretekst podałem mu na tacy... bo nie w TREŚCI bajki
            > rzecz - nie do niej "pije" - ale w mojej OBECNOŚCI tutaj.
            > Wybacz, proszę. Hau, hau...
            > tyu


            ....mówię: ja bardzo się cieszę z Twojej OBECNOŚCI tutaj. I cichaj już, hush,
            tylko ...no sam wiesz.

            Serdecznie

            Carmina z Burano
            • tyu Carmino, skoro mogę coś powiedzieć... 30.08.02, 19:41
              carmina napisała:

              > ....mówię: ja bardzo się cieszę z Twojej OBECNOŚCI tutaj. I cichaj już, hush,
              > tylko ...no sam wiesz.
              >
              > Serdecznie
              >
              > Carmina z Burano



              Skoro tak - jestem!
              Witaj - i witajcie wszyscy "bajkowi"!

              A skoro o bajkach: "od zawsze" lubiłem bajki takie "dla dzieci od lat 3 do
              103". Ale TEŻ nie braci Grimm itp. Bajki dające do myślenia, ale DOBRE,
              słoneczne, nawet jeśli gdzieś tam w kąciku krył się jakiś mały smuteczek.
              Przykłady: "Kubuś Puchatek", "Mały Książę"...
              Zauważyłem zresztą, że obaj prezentują pewien - bliski mi - relatywizm
              poznawczy.
              Puchatek zawsze mawiał: z pszczołami (i setką innych spraw) nigdy nic nie
              wiadomo. I to był relatywizm względny.
              Mały Książę był radykałem: u niego po prostu nic nigdy nie było wiadomo...
              A u Was?
              ;))
              Miłych, bajkowych snów!
              tyu
    • Gość: Hiacynt Baśnie Carmino :))___________i ilustracje IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 29.08.02, 22:10
      carmina napisała:

      > Miasteczko z lalką. Kulig przez las biały i ciężki od śniegu. Niania
      > pochylona nad książką w ciepłym kręgu lampy. Dobre smoki :) Dumne i dzikie
      > wilki. Łąki pełne szumiących zielono traw. Ciemne bory. Książęta na białych
      > koniach. Dom pachnący chlebem. Chleb pachnący domem. Tyle motywów, tyle
      > możliwości. Granice nie istnieją. Dobro zawsze zwycięża zło. Bajki mojego
      > dzieciństwa. To prawda, że było to bardzo, przedwiecznie dawno, ale co z
      > tego. Mnie ta chwila wciąż potrafi odszukać. Tak jest często u mnie. A jak w
      > Waszych krainach?
      >
      > Carmina Dolnego i Górnego Burano. :)

      Carmino

      jestem wychowany na baśniach - przede wszystkim Andersena i braci Grimm.
      Pamiętam baśnie z tysiąca i jednej nocy - piękne złocone ilustracje , pamiętam
      baśnie "Z daleka i bliska" , duża książka w sztywnej grubej okładce - że też
      sobie przypomniałem. Jednak parę lat minęło, a nawet naście, może jeszcze
      trochę więcej :)
      Bajki, np. La Fonntaine`a również czytałem - ale gdy już nic nie miałem innego
      popd ręką.
      Ale nic nie zastąpi baśni czy bajek opowiadanych, tych samych baśni po
      wielekroć opowiadanych i przeżywanych.
      Do dzisiaj pamietam wiele ilustracji, kolorowe i czarno białe grafiki.
      Mógłbym opowiadać i opowiadać. Może jak w przyszłości wnuków doczekam :))

      pozdrawiam baśniowo

      Hiacynt
      • carmina Cze @ll ! 30.08.02, 18:07
        Gość portalu: Hiacynt napisał(a):
        > Carmino
        >
        > jestem wychowany na baśniach - przede wszystkim Andersena i braci Grimm.
        > Pamiętam baśnie z tysiąca i jednej nocy - piękne złocone ilustracje ,
        pamiętam
        > baśnie "Z daleka i bliska" , duża książka w sztywnej grubej okładce - że też
        > sobie przypomniałem. Jednak parę lat minęło, a nawet naście, może jeszcze
        > trochę więcej :)
        > Bajki, np. La Fonntaine`a również czytałem - ale gdy już nic nie miałem
        innego
        > popd ręką.
        > Ale nic nie zastąpi baśni czy bajek opowiadanych, tych samych baśni po
        > wielekroć opowiadanych i przeżywanych.
        > Do dzisiaj pamietam wiele ilustracji, kolorowe i czarno białe grafiki.
        > Mógłbym opowiadać i opowiadać. Może jak w przyszłości wnuków doczekam :))
        >
        > pozdrawiam baśniowo
        >
        > Hiacynt


        Dzieciństwo musi mieć bajki. Najlepiej czytane przez kogoś doroslego. To bardzo
        wazne "wyposażenie" na drogę przez życie. Miałam to szczęście, czytano mi
        mnóstwo bajek. Potem czytałam juz sama, ale wciąz lubiłam słuchać.
        Jednak...Andresen mnie zasmucał. Lubiłam Braci Grimm, ich okrucieństwo dotarło
        do mnie dopiero, gdy czytałam je własnym dzieciom. Miały klimat, lecz nie były
        przyjazne smokom :( ani królewnom.
        Basnie cygańskie, gdzie za karę trzeba było jeść soczewicę. Gdzie ważną rolę
        grała wiedźma Irma. Basnie Tysiąca Mórz i Oceanów. Guliwer ( ten grzeczny),
        Pinokio. Kubuś. Król Macius pierwszy. Baśnie arabskie. Pożyczalscy. Świat był
        wtedy piękny i prosty. Tak go najbardziej lubię do dziś. Choć....wiem już jak
        jest.
        Pozdro
        C
        • mr.hell Re: Bajka na..................... 30.08.02, 19:05
          Gość portalu: Tumisia napisał(a):

          > dobranoc.Coś czuję,że ktos dzisiaj napisze dla nas jakąś bajkę.Nie musi być
          > długa,ale może miec aluzje do współczesności.Pozdrawiam oczekująco.

          www.gajdaw.pl/wiersze/jean_de_la_fontaine/haracz_zwierzat_dla_aleksandra.html

          ]:O>>
    • Gość: perli Wizytówka IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 31.08.02, 13:23
      To było klasyczne em trzy gdzieś na skraju betonowej tajgi. Z białymi drzwiami
      takimi najzupełniej klasycznymi i szklanym okiem podglądacza w centrum, oraz
      miedzianą kołatką w kształcie zaciśniętej nezbyt kurczowo pięści. Za drzwiami
      klasyczna cisza, spokojny parkiet sosnowy (o zgrozo! wkrótce zabraknie zacisza
      sosnowego, wszystkie uśmiercone zostaną parkietowo). Mieszkanko nie było
      jeszcze umeblowane. Może ktoś o nim zapomniał a może ktoś sobie wkrótce
      przypomni o samotnym klasycznym em trzy. W pokoju (prosto od najzupełniej
      klasycznych białych drzwi i na prawo a być może nawet na lewo od klasycznej
      niewidzialnej kuchni)znajdował się rotundowy pokój. Jak to możliwe ,że był
      bezkątny? ..hmm nie pytajcie proszę dzisiaj bo nie wiem. Jutro zadzwonię do
      jakiegoś Kossaka i być może się dowiem. Tak czy siak był okrągły jak mikrofala
      najnowszej generacji firmy Trójkąt Byrmudzki Na Spawie Dwóch Światów. Żadne
      meble jeszcze się nie wprowadziły, było więc dużo przestrzeni dla oxydżenu,
      który chodził gdzie chciał nie pytając żadnego segmentu o kierunek wiania.
      Zamiast sufitowego oświetlenia, nieobecnego jeszcze w sensie materialnym , gdyż
      duchem to każde światło gdzieś tam szybuje podsufitowo, zapalała się i gasła
      Wizytówka. Dwa i pół metra w poziomie i dwa metry w pionia ...a może jednak na
      odwrót? Tak czy siak Wizytówka była łoprawiona w sosnowe (znowu!) krzywe ramy.
      Krzywizny te były być może celowe i przypominały w tej celowości swojej kilka
      lub kilkanaście zębów rekina z gatunku Młotkowatych. Jakie słowa znajdują się
      na Wizytówce ? Trudno o jednoznaczną odpowiedź. Może wcale ich tam nie ma.
      Zapala się natomiast jakiś druidzki szept, na cienkiej czerwonej linii
      słyszalności aby po mignięciu:) zasnąć. Jest to prośba a być może nakaz chwili,
      która chociaż taka chwilowa to trwa wiecznie. Mówi o cudzie empatii. Tak
      szeleszcząco bezgłośnie jak to tylko szept potrafi.
      I dlatego ktokolwiek dotknie Wizytówki, to za Jej przyczyną przenosi się w
      pustynne światy pełne płynnych monologów kropel wody w zapomnianych oazach.
      Światy trochę może duszne tych, którzy dotknęli krzywych ram wczoraj, dzisiaj,
      przed wiekami. Uwaga!! Strzeżcie się dzieci wyrośniętych Wizytówek !!


      pozdrawiam serdecznie

      perli

      czy to już di end tej bajkowości :) czy dopiero początek?
        • tyu Re: Królestwo Bajki - Enter. 01.09.02, 16:53
          Gość portalu: Marsjan napisał(a):

          > No niestety trudno dzisiejszemu malcowi wmawiac ze istnieje gdzies
          zaczarowana
          > bajkowa kraina w ktorej ksiezniczka zamknieta w wiezy przez zla czarownice
          > oczekuje na swego krolewicza,gdyz on(ona)natychmiast zweryfikuje to na CNN
          > albo na internecie.


          Nie musi. Spyta z marszu: to czemu głupia nie zadzwoni z komórki do królewicza,
          żeby przysłał helikopter?
          Fakt, że współczesne środki przekazu nie nadążają z wymyślaniem opowieści
          pasujących do naszych czasów i do zmieniajacej się mentalności dziecka.
          Chyba, żeby liczyć kolejne wersje Quake'a...


          > Ehhh,romantyzm ksiazkowych bajek zle moce wzieli..
    • Gość: tete Re: Królestwo Bajki :) IP: *.telan.pl 01.09.02, 00:06

      Bajki wydają się okrutne - teraz, dzieci inaczej je odbierają.
      Bracia Grimm - niebywale mroczni i Andersen wcale nie taki pogodny.

      Film "W towarzystwie wilków"(jak z analizy Bruno
      Bettelheima) "rozprawił się" z sielską bajką o Czerwonym Kapturku :))))

      Popularność literatury fantasy świadczy o tym, że smoki nie wyginęły i
      mają się świetnie. Dzieci i dzieci w starszym wieku :)) lubią bajki
      Sapkowskiego i Tolkiena.

      Właśnie. Czy ktoś zna bajkę z dobrym zakończeniem ? W której NIKT nie ginie
      (nawet szwarccharakter), nikt nie cierpi zbyt długo, kary nie są dotkliwe,
      smoków się nie zabija itd. ?
      No dobrze. W takim razie bajkę z najmniejszą ilością drastycznych i
      dramatycznych wydarzeń ...

      serdecznie Was pozdrawiam, :)) tete







      • tyu Re: Królestwo Bajki :) 01.09.02, 10:45
        Gość portalu: tete napisał(a):

        >
        > Bajki wydają się okrutne - teraz, dzieci inaczej je odbierają.
        > Bracia Grimm - niebywale mroczni i Andersen wcale nie taki pogodny.
        >
        > Film "W towarzystwie wilków"(jak z analizy Bruno
        > Bettelheima) "rozprawił się" z sielską bajką o Czerwonym Kapturku :))))
        >
        > Popularność literatury fantasy świadczy o tym, że smoki nie wyginęły i
        > mają się świetnie. Dzieci i dzieci w starszym wieku :)) lubią bajki
        > Sapkowskiego i Tolkiena.
        >
        > Właśnie. Czy ktoś zna bajkę z dobrym zakończeniem ? W której NIKT nie ginie
        > (nawet szwarccharakter), nikt nie cierpi zbyt długo, kary nie są dotkliwe,
        > smoków się nie zabija itd. ?
        > No dobrze. W takim razie bajkę z najmniejszą ilością drastycznych i
        > dramatycznych wydarzeń ...
        >
        > serdecznie Was pozdrawiam, :)) tete



        Witaj Tete, dawno nie widziana!
        Myślę i myślę na zadany przez Ciebie temat i nic...
        "Mały Książę" kończy się smutno, "Puchatek" też. Obaj odchodzą. Puchatek z
        Krzysiem dosłownie, Mały Książę - najdosłowniej, choć autor zostawia nadzieję,
        że to nie odejście z tego świata, a tylko specyficzna forma powrotu na swą
        planetkę.
        Co mi zostaje z lat dzieciństwa? Sierotka Marysia? Może. Ona - odzyskała gąski,
        Skrobek - znalazł w sobie siły, by wykarczować i zagospodarować ugór, po czym
        Marysię przygarnia i żyją razem długo i szczęśliwie... Czarne charaktery - oby
        tylko takie bywały na świecie - to np.lisek Sadełko (a propos - gdzież podziewa
        się nasz miły Lisek? Ostatnio widziano go, gdy witał się ze Stoikiem, TEŻ
        wychodźcą...), czy żaba-pyszałek Półpanek... Kary za ich przewiny są - takie
        sobie, bez żadnych drastyczności.

        Kto da więcej? Bajki, w których nie ma epatowania przemocą, gwałtem, gdzie
        dobro zwycięża dlatego, ze jest DOBRE
      • tyu Re: Królestwo Bajki :) 01.09.02, 10:45
        Gość portalu: tete napisał(a):

        >
        > Bajki wydają się okrutne - teraz, dzieci inaczej je odbierają.
        > Bracia Grimm - niebywale mroczni i Andersen wcale nie taki pogodny.
        >
        > Film "W towarzystwie wilków"(jak z analizy Bruno
        > Bettelheima) "rozprawił się" z sielską bajką o Czerwonym Kapturku :))))
        >
        > Popularność literatury fantasy świadczy o tym, że smoki nie wyginęły i
        > mają się świetnie. Dzieci i dzieci w starszym wieku :)) lubią bajki
        > Sapkowskiego i Tolkiena.
        >
        > Właśnie. Czy ktoś zna bajkę z dobrym zakończeniem ? W której NIKT nie ginie
        > (nawet szwarccharakter), nikt nie cierpi zbyt długo, kary nie są dotkliwe,
        > smoków się nie zabija itd. ?
        > No dobrze. W takim razie bajkę z najmniejszą ilością drastycznych i
        > dramatycznych wydarzeń ...
        >
        > serdecznie Was pozdrawiam, :)) tete



        Witaj Tete, dawno nie widziana!
        Myślę i myślę na zadany przez Ciebie temat i nic...
        "Mały Książę" kończy się smutno, "Puchatek" też. Obaj odchodzą. Puchatek z
        Krzysiem dosłownie, Mały Książę - najdosłowniej, choć autor zostawia nadzieję,
        że to nie odejście z tego świata, a tylko specyficzna forma powrotu na swą
        planetkę.
        Co mi zostaje z lat dzieciństwa? Sierotka Marysia? Może. Ona - odzyskała gąski,
        Skrobek - znalazł w sobie siły, by wykarczować i zagospodarować ugór, po czym
        Marysię przygarnia i żyją razem długo i szczęśliwie... Czarne charaktery - oby
        tylko takie bywały na świecie - to np.lisek Sadełko (a propos - gdzież podziewa
        się nasz miły Lisek? Ostatnio widziano go, gdy witał się ze Stoikiem, TEŻ
        wychodźcą...), czy żaba-pyszałek Półpanek... Kary za ich przewiny są - takie
        sobie, bez żadnych drastyczności.

        Kto da więcej? Bajki, w których nie ma epatowania przemocą, gwałtem, gdzie
        dobro zwycięża dlatego, ze jest DOBRE
      • tyu Re: Królestwo Bajki :) 01.09.02, 10:45
        Gość portalu: tete napisał(a):

        >
        > Bajki wydają się okrutne - teraz, dzieci inaczej je odbierają.
        > Bracia Grimm - niebywale mroczni i Andersen wcale nie taki pogodny.
        >
        > Film "W towarzystwie wilków"(jak z analizy Bruno
        > Bettelheima) "rozprawił się" z sielską bajką o Czerwonym Kapturku :))))
        >
        > Popularność literatury fantasy świadczy o tym, że smoki nie wyginęły i
        > mają się świetnie. Dzieci i dzieci w starszym wieku :)) lubią bajki
        > Sapkowskiego i Tolkiena.
        >
        > Właśnie. Czy ktoś zna bajkę z dobrym zakończeniem ? W której NIKT nie ginie
        > (nawet szwarccharakter), nikt nie cierpi zbyt długo, kary nie są dotkliwe,
        > smoków się nie zabija itd. ?
        > No dobrze. W takim razie bajkę z najmniejszą ilością drastycznych i
        > dramatycznych wydarzeń ...
        >
        > serdecznie Was pozdrawiam, :)) tete



        Witaj Tete, dawno nie widziana!
        Myślę i myślę na zadany przez Ciebie temat i nic...
        "Mały Książę" kończy się smutno, "Puchatek" też. Obaj odchodzą. Puchatek z
        Krzysiem dosłownie, Mały Książę - najdosłowniej, choć autor zostawia nadzieję,
        że to nie odejście z tego świata, a tylko specyficzna forma powrotu na swą
        planetkę.
        Co mi zostaje z lat dzieciństwa? Sierotka Marysia? Może. Ona - odzyskała gąski,
        Skrobek - znalazł w sobie siły, by wykarczować i zagospodarować ugór, po czym
        Marysię przygarnia i żyją razem długo i szczęśliwie... Czarne charaktery - oby
        tylko takie bywały na świecie - to np.lisek Sadełko (a propos - gdzież podziewa
        się nasz miły Lisek? Ostatnio widziano go, gdy witał się ze Stoikiem, TEŻ
        wychodźcą...), czy żaba-pyszałek Półpanek... Kary za ich przewiny są - takie
        sobie, bez żadnych drastyczności.

        Kto da więcej? Bajki, w których nie ma epatowania przemocą, gwałtem, gdzie
        dobro zwycięża dlatego, ze jest DOBRE
      • tyu Re: Królestwo Bajki :) 01.09.02, 10:45
        Gość portalu: tete napisał(a):

        >
        > Bajki wydają się okrutne - teraz, dzieci inaczej je odbierają.
        > Bracia Grimm - niebywale mroczni i Andersen wcale nie taki pogodny.
        >
        > Film "W towarzystwie wilków"(jak z analizy Bruno
        > Bettelheima) "rozprawił się" z sielską bajką o Czerwonym Kapturku :))))
        >
        > Popularność literatury fantasy świadczy o tym, że smoki nie wyginęły i
        > mają się świetnie. Dzieci i dzieci w starszym wieku :)) lubią bajki
        > Sapkowskiego i Tolkiena.
        >
        > Właśnie. Czy ktoś zna bajkę z dobrym zakończeniem ? W której NIKT nie ginie
        > (nawet szwarccharakter), nikt nie cierpi zbyt długo, kary nie są dotkliwe,
        > smoków się nie zabija itd. ?
        > No dobrze. W takim razie bajkę z najmniejszą ilością drastycznych i
        > dramatycznych wydarzeń ...
        >
        > serdecznie Was pozdrawiam, :)) tete



        Witaj Tete, dawno nie widziana!
        Myślę i myślę na zadany przez Ciebie temat i nic...
        "Mały Książę" kończy się smutno, "Puchatek" też. Obaj odchodzą. Puchatek z
        Krzysiem dosłownie, Mały Książę - najdosłowniej, choć autor zostawia nadzieję,
        że to nie odejście z tego świata, a tylko specyficzna forma powrotu na swą
        planetkę.
        Co mi zostaje z lat dzieciństwa? Sierotka Marysia? Może. Ona - odzyskała gąski,
        Skrobek - znalazł w sobie siły, by wykarczować i zagospodarować ugór, po czym
        Marysię przygarnia i żyją razem długo i szczęśliwie... Czarne charaktery - oby
        tylko takie bywały na świecie - to np.lisek Sadełko (a propos - gdzież podziewa
        się nasz miły Lisek? Ostatnio widziano go, gdy witał się ze Stoikiem, TEŻ
        wychodźcą...), czy żaba-pyszałek Półpanek... Kary za ich przewiny są - takie
        sobie, bez żadnych drastyczności.

        Kto da więcej? Bajki, w których nie ma epatowania przemocą, gwałtem, gdzie
        dobro zwycięża dlatego, ze jest DOBRE
        • tyu Re: Królestwo Bajki :) - suplement 01.09.02, 10:50
          No i proszę - niechcący pobiłem mój rekord życiowy w mnogości postów.
          Dotychczas miałem parę dubli - i tyle. Teraz - czwórka!

          Ale może to jakiś - genius loci?
          Tak bardzo nam brak rozmów na takie właśnie tematy i w takim właśnie nastroju,
          że choć w ten sposób, podświadomie być może, brak ten staramy sie kompensować?

          Pozdrowienia dla wszystkich "bajkofanów"!
          • Gość: tete do mnogiego Tyu IP: *.telan.pl 01.09.02, 11:11

            Dzień dobry razy kilka :)))

            Bajkofanów całkiem sporo, bajkofobów wcale (na razie). Są bajko-ironiści i
            bajko-kpiarze - ale świat bez nich byłby nudnawy przecież.

            Byłam kiedyś z "zaprzyjaźnionymi" dziećmi na przedstawieniu kukiełkowym.
            Zło musiało zostać zmiecione z powierzchni ziemi - tego domagała się cała
            dziecięca widownia podpowiadając głośno gdzie się ukryło.
            Dopiero słuszna kara wymierzona okrutnie witana była okrzykami radości.

            Nie jest karą dla złych sióstr - finalne szczęście i bogatwo przyrodniej
            siostry (byłego kocmołucha). Powinny zostać wypędzone, pożarte itd.
            Taka kropka nad i. Żeby było jasne.

            Drogi Tyu,
            byłam w "strefach" bezinternetowych i bezpolowych (są takie choć niektórzy
            nie wierzą) - i jak zawsze ..... najpierw czytanie Waszych postów w licznych
            wątkach. Tylko trzy dni - a tyle się zdarzyło :)))


            pozdrawiam, :)) tete



            • tyu ...i do jednej, jedynej Tete 01.09.02, 15:51
              Gość portalu: tete napisał(a):

              > Dzień dobry razy kilka :)))
              >
              > Bajkofanów całkiem sporo, bajkofobów wcale (na razie). Są bajko-ironiści i
              > bajko-kpiarze - ale świat bez nich byłby nudnawy przecież.

              Teoretycznie masz rację - zwłaszcza, gdy wezmę pod uwagę o której godzinie to
              pisałaś...

              > Byłam kiedyś z "zaprzyjaźnionymi" dziećmi na przedstawieniu kukiełkowym.
              > Zło musiało zostać zmiecione z powierzchni ziemi - tego domagała się cała
              > dziecięca widownia podpowiadając głośno gdzie się ukryło.
              > Dopiero słuszna kara wymierzona okrutnie witana była okrzykami radości.
              >
              > Nie jest karą dla złych sióstr - finalne szczęście i bogatwo przyrodniej
              > siostry (byłego kocmołucha). Powinny zostać wypędzone, pożarte itd.
              > Taka kropka nad i. Żeby było jasne.

              I tu jest olbrzymie pole (niżej też o polach będzie, ale innych) do popisu dla
              współczesnej dydaktyki. Czyż nie jest większym zwycięstwem - większym, niż
              jakiekolwiek inne - nie: zniszczenie wroga, lecz PRZEKONANIE go do swoich
              racji?! Tak, tak - cały ja... S-F kłania się nisko.


              > Drogi Tyu,
              > byłam w "strefach" bezinternetowych i bezpolowych (są takie choć niektórzy
              > nie wierzą) - i jak zawsze ..... najpierw czytanie Waszych postów w licznych
              > wątkach. Tylko trzy dni - a tyle się zdarzyło :)))

              Czy "bezpolowe" oznacza "leśne"? Jeśli tak, zazdroszczę!
              Bo inne pola (np. grawitacyjne, czy choćby te "do popisu", wyścigi szczurów
              nierzadko inaugurujące) dopodają nas wszędzie, niestety...


              > pozdrawiam, :)) tete

              ...równie serdecznie
              tyu
              • Gość: tete do Tyu :)) IP: *.telan.pl 01.09.02, 18:41

                Drogi Tyu,
                "bezpolowe" oznaczało miejsce, w którym nie działają telefony.
                Okazuje się, że takie miejsca też są.

                Bajko-kpiarze i bajko-ironiści. Są na świecie. Myślą, że nie lubią bajek.
                Oj lubią. Ale nie te. Inne.

                Jeśli masz na myśli osobę, która wpada tu od czasu do czasu z naręczem lub
                wiązką ... może jest na "bajkowym głodzie" ???
                Próby "ględzenia" na Aktualnościach przecież są - ale widocznie nie tak
                atrakcyjne jak tutaj :)))))))))))))))
                Opcja ignore - to jedyne wyjście.

                pozdrawiam serdecznie, :)) tete

                ps. jeśli lizak - to tylko zielony - i żeby smakował jak Chartreuse :)))))
                • tyu Od Tyu do Tete :)) 01.09.02, 19:06
                  Gość portalu: tete napisał(a):
                  >
                  > Drogi Tyu,
                  > "bezpolowe" oznaczało miejsce, w którym nie działają telefony.
                  > Okazuje się, że takie miejsca też są.

                  Tak przypuszczałem, ale nieśmiele...
                  Ale - fakt - takie miejsca TEŻ mają wiele uroku!
                  Kiedyś wytropiłem je w Tatrach (konkretnie w Kuźnicach oraz na podejściu do
                  Doliny Chochołowskiej): nieomal z dokładnością metra można było wyznaczyć
                  granicę zasięgu komórki.

                  > ...
                  > ps. jeśli lizak - to tylko zielony - i żeby smakował jak Chartreuse :)))))

                  Dzięki! Choć moje zamiłowania do miętówek (też zielonych) nadal są aktualne.

                  A o innych sprawach: Ty - wiesz, ja - rozumiem, licho - nie śpi... Ćśśśś!
                  ;))

                  Pozdrawiam!
                  tyu
        • Gość: Perła do Koszałka Opałka "tyu" tu jest IP: *.lodz.silverscreen.pl 01.09.02, 14:28
          tyu napisał:

          >
          > Witaj Tete, dawno nie widziana!
          > Myślę i myślę na zadany przez Ciebie temat i nic...
          > "Mały Książę" kończy się smutno, "Puchatek" też. Obaj odchodzą. Puchatek z
          > Krzysiem dosłownie, Mały Książę - najdosłowniej, choć autor zostawia
          nadzieję,
          > że to nie odejście z tego świata, a tylko specyficzna forma powrotu na swą
          > planetkę.
          > Co mi zostaje z lat dzieciństwa? Sierotka Marysia? Może. Ona - odzyskała
          gąski,
          >
          > Skrobek - znalazł w sobie siły, by wykarczować i zagospodarować ugór, po czym
          > Marysię przygarnia i żyją razem długo i szczęśliwie... Czarne charaktery -
          oby
          > tylko takie bywały na świecie - to np.lisek Sadełko (a propos - gdzież
          podziewa
          >
          > się nasz miły Lisek? Ostatnio widziano go, gdy witał się ze Stoikiem, TEŻ
          > wychodźcą...), czy żaba-pyszałek Półpanek... Kary za ich przewiny są - takie
          > sobie, bez żadnych drastyczności.
          >
          > Kto da więcej? Bajki, w których nie ma epatowania przemocą, gwałtem, gdzie
          > dobro zwycięża dlatego, ze jest DOBRE


          Uspokój ty się już. Stary chłop, a w krótkie spodenki ubiera się tu. I sandałki
          też. Biegnie truchtem kuropatwy, gorliwie, z lizaczkiem i krzyczy do dziewuch
          grających w klasy: "chcesz polizać?". Mam nadzieję tyu, iz nie zaproponujesz
          zabawy tu, w "doktora" właśnie. Cóż mozna spodziewac tego się, zwłaszcza żeś
          taki sam radykał jak Mały Książę był.

          Perła
        • Gość: Perła Re: Kurestwo obłakanego tyu jest IP: *.lodz.silverscreen.pl 01.09.02, 14:43

          >
          Witaj Tete, dawno nie widziana!
          Myślę i myślę na zadany przez Ciebie temat i nic...
          "Mały Książę" kończy się smutno, "Puchatek" też. Obaj odchodzą. Puchatek z
          Krzysiem dosłownie, Mały Książę - najdosłowniej, choć autor zostawia nadzieję,
          > że to nie odejście z tego świata, a tylko specyficzna forma powrotu na swą
          > planetkę.
          > Co mi zostaje z lat dzieciństwa?

          Niewiele...


          > Sierotka Marysia? Może. Ona - odzyskała gąski,

          I tu tyu zaczyna ślinić się do tych "gąsek" właśnie. A sierotka szczegolnie go
          podnieca.
          >
          > Skrobek - znalazł w sobie siły, by wykarczować i zagospodarować ugór, po czym
          > Marysię przygarnia i żyją razem długo i szczęśliwie...

          Podświadomośc tyu zżera cię. Nie jesteś w stanie ukryć swych projekcji
          perwersyjnych właśnie. Psychoanalityk czesto musi odwiedzać swego spowiednika.

          Czarne charaktery - oby
          > tylko takie bywały na świecie - to np.lisek Sadełko (a propos - gdzież
          podziewa
          >
          > się nasz miły Lisek? Ostatnio widziano go, gdy witał się ze Stoikiem, TEŻ
          > wychodźcą...),

          >czy żaba-pyszałek

          No nie bądź taki krytyczny wobec siebie właśnie. Nie jest tak tragicznie chyba?



          >Półpanek...

          Jesteś blisko...

          >Kary za ich przewiny są - takie

          Nie dostaniesz niczego do polizania, a i szczekać zabronia ci.


          > sobie, bez żadnych drastyczności.

          A ty lubisz drastyczności szczegolnie.
          >
          > Kto da więcej?

          Tyu!!! Przestań! - Wybor orientacji pozostawam tobie. Polizać albo zaszczekac,
          albo i jedno i drugie, w kwestii dawania oczywiscie.


          > Bajki, w których nie ma epatowania przemocą, gwałtem, gdzie
          > dobro zwycięża dlatego, ze jest DOBRE

          Och tyu, jakie rekwizyty? Slinisz się, jakies kajdanki i pejcz co? Ty juz wiesz
          co dla ciebie DOBRE jest.


          Perła
      • Gość: snajper Królestwo Bajek Z Dobrym Zakończeniem :) IP: *.acn.waw.pl 01.09.02, 14:23
        Gość portalu: tete napisał(a):

        >
        > Bajki wydają się okrutne - teraz, dzieci inaczej je odbierają.
        > Bracia Grimm - niebywale mroczni i Andersen wcale nie taki pogodny.
        >
        > Film "W towarzystwie wilków"(jak z analizy Bruno
        > Bettelheima) "rozprawił się" z sielską bajką o Czerwonym Kapturku :))))
        >
        > Popularność literatury fantasy świadczy o tym, że smoki nie wyginęły i
        > mają się świetnie. Dzieci i dzieci w starszym wieku :)) lubią bajki
        > Sapkowskiego i Tolkiena.
        >
        > Właśnie. Czy ktoś zna bajkę z dobrym zakończeniem ? W której NIKT nie ginie
        > (nawet szwarccharakter), nikt nie cierpi zbyt długo, kary nie są dotkliwe,
        > smoków się nie zabija itd. ?
        > No dobrze. W takim razie bajkę z najmniejszą ilością drastycznych i
        > dramatycznych wydarzeń ...
        >
        > serdecznie Was pozdrawiam, :)) tete

        Wiele bajek kończy się dobrze. Choć to, co się dzieje >po drodze<, nie zawsze
        jest przyjemne. Ale czy bajki bez odrobiny strachu lub cierpienia. Zresztą,
        skoro bajki do życia prawdziwego mają przygotowywać, pozazywać, że zło spotyka
        się z karą... A bajki z dobrym zakończeniem ? Choćby Brzydkie kaczątko, Jaś i
        Małgosia, Kopciuszek, Kot w butach. I chyba jeszcze dużo, dużo więcej.

        Pozdrawiam.

        PS. Pamietaj, że bajki mają różne wersje. Jedne są okrojone z całego
        okrucieństwa, Inne wprost przeciwnie. A ja mam zbiorek wersji socjalistycznych,
        gdzie szewczyk wygrywa z kupcem, bo żyje z pracy rąk a nie z wyzysku innych. :))






        • Gość: tete Re: Królestwo Bajek Z Dobrym Zakończeniem :) IP: *.telan.pl 01.09.02, 18:27
          Gość portalu: snajper napisał(a):

          > > Wiele bajek kończy się dobrze. Choć to, co się dzieje >po drodze<, nie za
          > wsze
          > jest przyjemne. Ale czy bajki bez odrobiny strachu lub cierpienia. Zresztą,
          > skoro bajki do życia prawdziwego mają przygotowywać, pozazywać, że zło
          spotyka
          > się z karą... A bajki z dobrym zakończeniem ? Choćby Brzydkie kaczątko, Jaś i
          > Małgosia, Kopciuszek, Kot w butach. I chyba jeszcze dużo, dużo więcej.


          Snajper,
          masz rację (z odrobiną strachu i cierpienia) ale czy faktycznie w "prawdziwym
          życiu" zło spotyka się z karą ? Powinno.

          Thriller : Jaś i Małgosia błąkają się nocą w lesie, ponieważ są głodne kradną
          pierniczki, którymi "na wabia" okleiła chatkę miła staruszka. Miła staruszka
          okazuje się potworem żywiącym się dziećmi - ale wyłącznie tłuściutkimi.
          Tuczenie Jasia oraz przygotowania do sporządzenia go w potrawce - to prawdziwa
          ohyda. Na szczęście - dzieciom udaje się upchnąć straszliwą babcię w piecu.
          Happy end :))
          Brzydkie Kaczątko jest przeraźliwie smutną bajką. Ale nikogo się nie morduje :))
          Cierpienia małego "brzydactwa", samotność, rozpaczliwe próby znalezienia się w
          kaczej (i nie tylko) społeczności, która go odrzuca ... Zakończenie bajki - to
          triumf. Ale tak naprawdę cóż triumfuje ? Cierpliwość w znoszeniu razów ?
          Pokora ? Mini łabądek - miał pecha i trafił do niewłaściwej mamy, której trudno
          było zaakceptować odmieńca.
          Ale to natura załatwiła problem. Łabądek przeżył udrękę dorastania i jego
          kłopoty zniknęły.
          Tak mniej więcej to wygląda gdy spojrzy się okiem "łapacza" drastycznych
          momentów.

          Ale i tak wolę Brzydkie Kaczątko - bo jest mniej mordercze od innych bajek.
          >

          > PS. Pamietaj, że bajki mają różne wersje. Jedne są okrojone z całego
          > okrucieństwa, Inne wprost przeciwnie. A ja mam zbiorek wersji
          socjalistycznych,
          >
          > gdzie szewczyk wygrywa z kupcem, bo żyje z pracy rąk a nie z wyzysku
          innych. :)
          > )

          Snajper,
          przecież ja trochę :))) przesadzam. Kocham bajki. Czasem tylko zastanawiam się
          nad fenomenem - jak radzą sobie dzieci z "bajkowym okrucieństwem"... ?
          Bardzo jestem ciekawa tych "wersji socjalistycznych".
          Może w chwili wolnej opowiesz :))))))))))))))))
          >

          pozdrawiam serdecznie, :)) tete
          >
          >
          >
          >
          • tyu Re: Królestwo Bajek Z Dobrym Zakończeniem :) 01.09.02, 19:12
            Gość portalu: tete napisał(a):

            > ...
            > Bardzo jestem ciekawa tych "wersji socjalistycznych".
            > Może w chwili wolnej opowiesz :))))))))))))))))
            >
            > pozdrawiam serdecznie, :)) tete


            Popieram Tete (także w Jej ocenach bajek) i przyłączam się do prośby.
            Mnie kojarzy się tylko jedna "poprawiona" bajka z tego okresu, bajka o
            pozytywnym góralu, któremu tak żal było odchodzić od stron ojczystych, że aż
            został.
            Obawiam się jednak, że - jako produkt Zielonej Gęsi - nie był to socrealizm
            typowy...
            ;)
            Pozdrawiam Was oboje!
            tyu
        • wild lepperyzm Sznajper'a wg.bajki Brata Marks z Taize? 01.09.02, 18:43
          Gość portalu: snajper napisał(a):

          >A ja mam zbiorek wersji socjalistycznych,
          >
          > gdzie szewczyk wygrywa z kupcem, bo żyje z pracy rąk a nie z wyzysku
          innych. :)

          :)
          można zrozumieć to tak szewczyk razem z kupcem przy pomocy rąk szewczyka
          wygonił innego "szewczyka - nr.2" ( tj. dobre i tanie ) z miasta ...
          ----------------------------------------------------------------------------
          Wyobraźnia:

          Wyobraźmy sobie lokalnego kupca, który wypędza z miasta, pod groźbą użycia
          broni, całą swą konkurencję. Następnie regularnie rabuje swych sąsiadów, ale "w
          zamian" dostarcza im pewne artykuły spożywcze (bardzo niskiej jakości) i
          wykonuje (bardzo kiepsko) pewne usługi, takie jak strzyżenie trawników.
          Jego "klienci" odnosiliby się bardzo sceptycznie do jakości usług, które ten
          kupiec tak łaskawie im dostarczałby, zabraniając jednocześnie tego komukolwiek
          innemu.

          ----------------------------------------------------------------------------


          koniec wyobraźni

          bajka się konczy tak: nierob lepperysta szewczyk producent bubla zaczał szyć
          tak dobrze i tanio że nawet Durne Kaczątko (dziecko Kaczuszki ktore kupuje
          tanie i dobre ) zechciało kupić jego produkt słysząc z radością zawołanie
          MIŁEGO DNIA! @:]


          Bajka

          By udowodnić dlaczego słowo ,,uczciwy" nie powinno być stosowane do określania
          terminu ,,zysk"
          • Gość: tete Scrooge :)) IP: *.telan.pl 01.09.02, 19:29

            Opowieść wigilijna. Moja ukochana bajka.
            Duchowa przemiana dzięki błyskawicznej psychoanalizie (w ciągu jednej nocy).
            Najlepszy moment ? Dorzuć do ognia - bardzo tu zimno ... i to niedowierzanie
            chudeusza ...

            :))) tete
            • wild :) 01.09.02, 19:41
              Gość portalu: tete napisał(a):

              >
              > Opowieść wigilijna. Moja ukochana bajka.
              > Duchowa przemiana dzięki błyskawicznej psychoanalizie (w ciągu jednej nocy).
              > Najlepszy moment ? Dorzuć do ognia - bardzo tu zimno ... i to niedowierzanie
              > chudeusza ...
              >
              > :))) tete

              "opowieść wigilijna" czy Szewczyk Drajtewka? :)
            • mr.hell ognia nigdy za wiele! ]:O> 01.09.02, 19:53
              Gość portalu: tete napisał(a):

              >
              > Opowieść wigilijna. Moja ukochana bajka.
              > Duchowa przemiana dzięki błyskawicznej psychoanalizie (w ciągu jednej nocy).
              > Najlepszy moment ? Dorzuć do ognia - bardzo tu zimno ... i to niedowierzanie
              > chudeusza ...
              >
              > :))) tete

              "tamto" to była opowieść sylwestrowa! ];O) mała dziewczynka
              roznosiła "serduszka-zapałki" bo dobry Tatuś niedomagał zasiłek przepijał - 31
              zwróciło sie! i był tak dobry że odwleczony w czasie zabieg mógł od Nowego Roku
              z czystym kontem zacząć... ]:O>> ta dziewczynka wyzyskiwała ojca! więc jego ból
              skróciła...

              mr.hell
    • wild Nowe szaty cesarza... 01.09.02, 18:54
      Hans Christian Andersen
      Nowe szaty cesarza

      Przed wielu laty żył sobie cesarz, który tak bardzo lubił nowe, wspaniałe
      szaty, że wszystkie pieniądze wydawał na stroje. Nie dbał o swoich żołnierzy,
      nie zależało mu na teatrze ani na łowach, szło mu tylko o to, by obnosić przed
      ludźmi coraz to nowe stroje. Na każdą godzinę dnia miał inne ubranie, i tak
      samo, jak się mówi o królu, że jest na naradzie, mówiono o nim zawsze: "Cesarz
      jest w garderobie" .

      W wielkim mieście, gdzie mieszkał cesarz, było bardzo wesoło; codziennie
      przyjeżdżało wielu cudzoziemców. Pewnego dnia przybyło tam dwu oszustów, podali
      się za tkaczy i powiedzieli, że potrafią tkać najpiękniejsze materie, jakie
      sobie tylko można wymarzyć. Nie tylko barwy i wzór miały być niezwykle piękne,
      ale także szaty uszyte z tej tkaniny miały cudowną własność: były niewidzialne
      dla każdego, kto nie nadawał się do swego urzędu albo też był zupełnie głupi.

      "To rzeczywiście wspaniałe szaty! - pomyślał cesarz. - Gdybym je miał na sobie,
      mógłbym się przekonać, którzy ludzie w moim państwie nie nadają się do swoich
      urzędów; odróżniałbym mądrych od głupich. Tak, ten materiał muszą mi utkać jak
      najprędzej." I dał obu oszustom z góry dużo pieniędzy, aby mogli rozpocząć
      pracę.

      Oszuści ustawili warsztaty tkackie, udawali, że pracują, ale nie mieli nic na
      warsztatach. Zażądali od razu najdroższych jedwabi i najwspanialszego złota;
      chowali je do własnej kieszeni i pracowali przy pustych warsztatach, i to
      często do późnej nocy.

      "Chciałbym jednak wiedzieć, jak daleko postąpiła robota" - pomyślał cesarz, ale
      zrobiło mu się nieswojo na myśl, że człowiek głupi albo niezdatny do urzędu,
      który piastuje, nic nie zobaczy; uspokoił się wprawdzie, że o siebie nie
      potrzebuje się obawiać, ale postanowił jednak posłać kogoś, aby dowiedzieć się,
      jak rzeczy stoją. Wszyscy ludzie w mieście wiedzieli, jaką cudowną własność
      miała mieć ta materia, i wszyscy pragnęli się przekonać, że ich sąsiad jest
      głupi lub zły.

      "Poślę do tkaczy mojego starego, poczciwego ministra - pomyślał cesarz - ten
      będzie mógł najlepiej ocenić ich pracę, bo ma dużo rozumu i nikt lepiej niż on
      nie sprawuje swego urzędu." I oto stary, poczciwy minister poszedł do sali,
      gdzie siedzieli dwaj oszuści i pracowali przy pustych warsztatach
      tkackich. "Boże drogi - pomyślał stary minister i wytrzeszczył oczy - ależ ja
      nic nie widzę." Ale głośno nie przyznał się do tego.

      Obaj oszuści prosili go, aby łaskawie zbliżył się do nich, i pytali, czy wzór
      nie jest piękny i barwa wspaniała. Wskazywali przy tym na puste warsztaty i
      biedny, stary minister otwierał w dalszym ciągu oczy, ale nie mógł nic
      dostrzec, bo nic tam nie było.

      " Wielki Boże! - pomyślał. - Czyżbym był głupi? Tego nigdy nie przypuszczałem i
      nikt nie powinien się o tym dowiedzieć. Czyżbym nie nadawał się do swego
      urzędu? Nie, nie mogę nikomu powiedzieć, że nie widziałem tkaniny."

      - No i co, nic pan nie mówi? - powiedział jeden z tkaczy.

      - O, to jest śliczne, bardzo ładne! - powiedział stary minister i patrzał przez
      okulary. - co za wzór i jakie kolory . Tak, powiem cesarzowi, że mi się tkanina
      niezwykle podoba.

      - To nas cieszy - powiedzieli tkacze i wymieniali nazwę barwy oraz objaśniali
      rysunek wzorów.

      Stary minister pilnie uważał, aby móc dokładnie powtórzyć wszystko cesarzowi,
      co też uczynił. Po czym oszuści zażądali więcej pieniędzy i nowego zapasu
      jedwabiu i złota, potrzebnego jakoby do dalszej pracy. Ale znów wszystko
      schowali do kieszeni, a na warsztatach tkackich nie było ani jednej nitki.
      Pomimo to siedzieli jak przedtem przy pustych warsztatach.

      Cesarz posłał wkrótce innego uczciwego urzędnika, aby zobaczył, jak postępuje
      praca tkaczy i czy tkanina będzie już wkrótce skończona. Powiodło mu się
      zupełnie tak samo jak ministrowi. Patrzał i patrzał, ale ponieważ nie było nic
      na warsztatach, nie mógł więc nic zobaczyć.

      - Czyż to nie cudowna tkanina? - zapytali obaj oszuści i pokazali mu,
      objaśniając, wspaniały wzór, który wcale nie istniał.

      "Głupi nie jestem - pomyślał posłany człowiek. - A więc chyba nie nadaję się do
      mego świetnego stanowiska. Byłoby to dość dziwne, ale nie trzeba tego po sobie
      okazywać." Pochwalił tkaninę, której nie widział, i zapewnił oszustów, jak
      bardzo mu się podobają piękne barwy i ładny wzór.

      Tak, to przepiękne - powiedział do cesarza.

      Wszyscy ludzie w mieście mówili o wspaniałej tkaninie. Wreszcie cesarz
      zapragnął sam zobaczyć materię na warsztacie. Wybrał się więc z całą gromadą
      oddanych mu ludzi, wśród których znajdowali się i tamci dwaj dzielni urzędnicy,
      którzy już tu byli, i zastał sprytnych oszustów pracujących jak najgorliwiej,
      lecz bez nici i bez osnowy.

      - Czyż to nie wspaniałe? - powiedzieli dwaj dostojni urzędnicy. - Niech jego
      cesarska mość tylko spojrzy, co za wzór, co za barwy! - I pokazywali puste
      krosna, gdyż myśleli, że wszyscy prócz nich widzą tkaninę.

      "Cóż to?- pomyślał cesarz. - Nic nie widzę. To straszne! Czyżbym był głupi? Czy
      jestem niewart tego, aby być cesarzem? To byłoby najstraszniejsze, co mi się
      mogło przytrafić."

      - O tak, to jest bardzo piękne - powiedział cesarz - raczę to bardzo pochwalić!
      Kiwnął z zadowoleniem głową i zaczął oglądać puste krosna, bo nie chciał
      powiedzieć, że nic nie widzi. Cały orszak, który otaczał cesarza, patrzał i
      patrzał, ale także nic nie widział, wszyscy jednak mówili tak jak cesarz :

      - Tak, to jest bardzo piękne.- I radzili monarsze, aby szaty z tego nowego
      wspaniałego materiału włożył po raz pierwszy na wielką procesję, która miała
      się wkrótce odbyć.

      - Magnifique, zachwycające, excellent ! - powtarzał jeden za drugim, i wszyscy
      byli niezwykle radzi.

      Cesarz ofiarował każdemu z oszustów krzyż do noszenia w dziurce od guzika i
      nadał każdemu tytuł nadwornego tkacza. Przez całą noc poprzedzającą procesję
      oszuści nie spali . I szyli szaty przy szesnastu świecach. Ludzie widzieli, jak
      się śpieszyli, aby wykończyć nowe szaty cesarza. Wykonywali takie ruchy, jakby
      zdejmowali materiał z krosien, cięli wielkirni nożycami w powietrzu, szyli
      igłami bez nici i wreszcie powiedzieli:

      - Oto szaty gotowe.

      Cesarz przyszedł do nich z najdostojniejszymi dworzanami, a dwaj oszuści
      podnosili ramiona takim ruchem, jakby coś trzymali w ręku, i mówili :
      - Oto spodnie, oto frak, a oto płaszcz ! - I tak dalej. - Wszystko takie lekkie
      jak pajęczyna; takie cienkie, że się nic na ciele nie czuje, ale na tym polega
      cała zaleta tych szat.

      - Istotnie - powiedzieli wszyscy dworzanie, ale nie mogli nic zobaczyć, bo
      przecież nic nie było.

      - Może jego cesarska mość raczy łaskawie zdjąć swoje suknie -powiedzieli
      oszuści - przymierzymy nowe szaty tu przed tym wielkim lustrem!

      Cesarz zdjął ubranie, a oszuści udawali, że wkładają na niego różne części nowo
      uszytych szat. Objęli go wpół tak, jak gdyby coś zawiązywali, niby to tren;
      cesarz zaś kręcił się i obracał przed lustrem.

      - Boże, jak to dobrze leży, jak cesarzowi w tym do twarzy - mówili oszuści -
      Jaki wzór, jakie barwy. To wspaniały strój!

      - Baldachim, który będą nieść podczas procesji nad jego cesarską mością, czeka
      przed domem - oznajmił najwyższy mistrz ceremonii.

      - Dobrze, jestem gotów - powiedział cesarz - czy dobrze leży? - I wykręcił się
      jeszcze raz przed lustrem, żeby się wydawało, że ogląda swój wspaniały strój.
      Dworzanie, którzy mieli nieść tren, schylili się do ziemi i czynili takie ruchy
      rękami, jakby ów tren podnosili; a potem szli i udawali, że coś niosą w
      powietrzu; nie ośmielali się okazać, że nic nie widzą.

      I tak oto kroczył cesarz w procesji pod wspaniałym baldachimem, a wszyscy
      ludzie na ulicy i w oknach mówili :

      - Boże, jakież te nowe szaty cesarza są piękne! Jaki wspaniały tren, jaki
      świetny krój.

      Nikt nie chciał po sobie pokazać, że nic nie widzi, bo wtedy okazałoby się, że
      nie nadaje si
      • wild Nikt nie chciał po sobie pokazać, że nic nie widzi 01.09.02, 18:56
        bo musiałby coś dać?:)

        Nikt nie chciał po sobie pokazać, że nic nie widzi, bo wtedy okazałoby się, że
        nie nadaje się do swego urzędu albo że jest głupi. Żadne szaty cesarza nie
        cieszyły się takim powodzeniem jak te właśnie.

        - Patrzcie, przecież on jest nagi! - zawołało jakieś małe dziecko.

        - Boże, słuchajcie głosu niewiniątka - powiedział wtedy jego ojciec i w tłumie
        jeden zaczął szeptem powtarzać drugiemu to, co dziecko powiedziało. - On jest
        nagi, małe dziecko powiedziało, że jest nagi !

        On jest nagi! - zawołał w końcu cały lud. Cesarz zmieszał się, bo wydawało mu
        się, że jego poddani mają słuszność, ale pomyślał sobie : "Muszę wytrzymać do
        końca procesji." I wyprostował się jeszcze dumniej, a dworzanie szli za nim,
        niosąc tren, którego wcale nie było.


    • Gość: Hiacynt Baśnie i bajki, opowieści IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 01.09.02, 21:51


      Odróżniam bajki, baśnie i opowieści (baśniowe). Trudno Małego księcia, czy
      Kubusia Puchatka, a nawet Alicję w Krainie Czarów uznać za baśnie.
      Dlaczego świat baśni tak często jest "okrutny" i dlaczego przez tysiące lat
      właśnie taki był. Podobnie jak w starych westernach, dobro i zło było wyraźnie
      oddzielone, chociaż czasmi zło mogło przybrać atrakcyjną postać.
      Postać pięknej czarownicy, mocarnego wielkoluda, czy wszechmocnego
      czarnoksiężnika. Dziecko ma wybór, z kim się utożsamić w swej wyobraźni.
      Baśnie były opowiadane i czytane przez babcie i dziadków, przez rodziców.
      Dziecko czuło się bezpiecznie, współprzeżywało. Te czasy już odeszły, już nie
      ma rodzin wielopokoleniowych. "Polityczna poprawność", okaleczyła baśnie i
      bajki. Świat dziecka, bardziej ubogi !
      Ktoś wspomniał o grach komputerowych, no właśnie.

      pozdrawiam

      Hiacynt

      ps. proszę się nei czepiać polit. poprawności, uwaga na marginesie tylko
      poczyniona
      • tyu Re: Baśnie i bajki, opowieści 01.09.02, 22:19
        Gość portalu: Hiacynt napisał(a):
        >
        > Odróżniam bajki, baśnie i opowieści (baśniowe). Trudno Małego księcia, czy
        > Kubusia Puchatka, a nawet Alicję w Krainie Czarów uznać za baśnie.
        > Dlaczego świat baśni tak często jest "okrutny" i dlaczego przez tysiące lat
        > właśnie taki był.Podobnie jak w starych westernach,dobro i zło było wyraźnie
        > oddzielone, chociaż czasmi zło mogło przybrać atrakcyjną postać.
        > Postać pięknej czarownicy, mocarnego wielkoluda, czy wszechmocnego
        > czarnoksiężnika. Dziecko ma wybór, z kim się utożsamić w swej wyobraźni.
        > Baśnie były opowiadane i czytane przez babcie i dziadków, przez rodziców.
        > Dziecko czuło się bezpiecznie, współprzeżywało. Te czasy już odeszły, już nie
        > ma rodzin wielopokoleniowych. "Polityczna poprawność", okaleczyła baśnie i
        > bajki. Świat dziecka, bardziej ubogi !
        > Ktoś wspomniał o grach komputerowych, no właśnie.
        >
        > pozdrawiam
        >
        > Hiacynt
        >
        > ps. proszę się nei czepiać polit. poprawności, uwaga na marginesie tylko
        > poczyniona


        A czy ja się czepiam?
        ;))
        A propos: gdzieś kiedyś podawano przykłady znanych baśni, przykrojonych do
        reguł politycznej poprawności. Czy ktoś je pamięta?
        Prośba analogiczna do prośby Tete do Snajpera o baśnie "socrealistyczne".
    • Gość: Hiacynt Przepraszam co to za dział, Carmina i Tete & @LL IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 01.09.02, 22:24
      carmina napisała:

      > Carmina Dolnego i Górnego Burano. :)


      Drogie Tete i Carmino & @ll

      Rok temu Carmina napisała swój pierwszy list na forum informacje dnia:


      • Przepraszam, co to za dział? adres: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl
      Gość portalu: Carmina 01-09-2001 22:21

      Zajrzalam sądząc, że znajdę tu opinie forumian dotyczące ważnych wydarzen dnia.
      Tymczasem dzieją sie tu głównie dwie rzeczy: gmatwanie w kółko watków
      para-żydowskich oraz romansowe watki grupy adoracji samokreujacych sie idoli.
      To pisanie o swoich dłoniach w ażurowych rękawiczkach i cieniu własnych rzęs na
      policzkach... jakież to uwodzicielskie i wyrafinowane. Brakuje tylko podwiązek
      z różyczką. Ciekawe, czy panowie mdleją zgodnie z zamierzeniem autorki ,
      sądzac z odzewu - chyba tak. I to wszystko na ogół w godzinach pracy!
      O Tempora, o Mores!

      Muszę jednak przyznać, że z całą przyjemnością pozwoliłam się unieść atmosferze
      magla. Pozdrawiam Tet-a-tetkę. I towarzystwo, które wybrało jej stolik.
      ----------------------------------------------------------

      Być może Tete - wówczas jeszcze Tete-ona, wywołała Carminę, gdyż dzień
      wcześniej pisała do Jerry`ego:

      Z margaritą muszę ostrożnie. Zdradliwa jest. Zaraz zaczęłabym jakieś poezje
      cytować. Ująłeś mnie Nabucco, bardzo mnie rozkleja ... Podobnie Carmina Burana

      tylko Carmina wie, skąd jej nick się wziął :)

      Tete i Carmino. Cieszę się, że jesteście :), tak po prostu.
      Ostatnio dość nieregularnie piszecie, w kratkę. Nie ma Abe, Jolki, Mamy57.
      Na szczęście jest Tumisia, Perli też mocno kratkowana, Mag.
      Pamietacie Mamę?

      Gdy Carminę przywitałem na forum pisząc:
      "Powinnaś się cieszyć, że zostałaś dostrzeżona. Wiele głosów spada z forum,
      bez żadnego odzewu i zaprosiłem ją do magla,
      Mama napisała:
      "no, no ,cóż za łaska dla Carminy!"

      ale potem dodała:
      "Widzisz Carmino,to jednak bardzo dziwne forum.Już miałam nadzieję,
      że zamąciłaś trochę w tym tyglu, a tu wszystko wskazuje na to,że wyjdzie
      z tego miłe ple,ple.Zadnego ringu,żadnego ostrego sporu,
      dla ożywienia w tę deszczową niedzielę. "

      jakże się Mama 57 myliła. Carmina, Tete i Abe mocno zamieszały w tym tyglu.

      Ponownie piszę, cieszę się Carmino i Tete, że jesteście na forum.
      Wiem jak czasmi było cięźko. Dziękuję Wam.
      Cieszę się, że przeprowadzka na kulturę jest tak udana.
      Tete ją spowodowałaś swym "Pożegnaniem z Magią", a Carmina natychmiast zalśniła
      w konstelacji. Cieszę się, że jesteście z nami Tumisiu, Perli, Danutko - piszę
      w kolejności pojawiania się na forum, i Mag amerykańska - nieregularna.
      Z wielką przyjemnością czytam Wasze listy, każdy inny.
      Mamy wielkie szczęście, że jesteście z nami.

      pozdrawiam wszystkich serdecznie

      Wasz Hiacynt


      ps. przepraszam co to za dział, trzeba być przy stawaniu się watku,
      by go zrozumieć :) może te wątki wrócą wraz ze spokojnymi myslami
        • Gość: Hiacynt pamiętam wszystkie nicki :)) IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 01.09.02, 22:47
          tyu napisał:

          > Ty masz pamięć i refleks, Hiacyncie!
          > Złożyłeś Carminie życzenia - jakby je nazwać, chyba jednak urodzinowe? - z
          > dokładnością do TRZECH MINUT!
          >
          > Niech i mnie będzie wolno do nich dołączyć.
          > Do serdeczności dla pozostałych Pań - również.
          > tyu

          Pamiętam wszystkie nicki, pamietam bardzo wiele wątków. Pamiętam pierwsze
          pisanie z Tobą - zbyt "gospodarcze" jak na mnie - nie znam się zbytnio.
          Mogę się tylko powołać na moje autorytety. Pamiętam Ciebie i Witka z tamtego
          okresu, takie to wszystko było inne.
          Carmina kończy roczek, Tete jest starsza :) zaczynała chyba w kraju pisać.
          Wtedy Abe podpisywałą się Ape - ale zrezygnowała chyba przez Morrisa

          pozdrawiam

          Hiacynt
          • tyu Re: pamiętam wszystkie nicki :)) 01.09.02, 22:55
            Gość portalu: Hiacynt napisał(a):

            > tyu napisał:
            >
            > > Ty masz pamięć i refleks, Hiacyncie!
            > > Złożyłeś Carminie życzenia - jakby je nazwać, chyba jednak urodzinowe? - z
            >
            > > dokładnością do TRZECH MINUT!
            > >
            > > Niech i mnie będzie wolno do nich dołączyć.
            > > Do serdeczności dla pozostałych Pań - również.
            > > tyu
            >
            > Pamiętam wszystkie nicki, pamietam bardzo wiele wątków. Pamiętam pierwsze
            > pisanie z Tobą - zbyt "gospodarcze" jak na mnie - nie znam się zbytnio.
            > Mogę się tylko powołać na moje autorytety. Pamiętam Ciebie i Witka z tamtego
            > okresu, takie to wszystko było inne.
            > Carmina kończy roczek, Tete jest starsza :) zaczynała chyba w kraju pisać.
            > Wtedy Abe podpisywałą się Ape - ale zrezygnowała chyba przez Morrisa
            >
            > pozdrawiam
            >
            > Hiacynt


            ...a ja - jeden z matuzalemów - zaczynałem w ostatnich dniach lutego 2001.
            Pamiętam, jak liczby wpisów do poszczególnych działów były jedno- dwucyfrowe!
            Najpierw "okrakiem" Kraj i Informacje Dnia (dziś: Aktualności), a potem już
            tylko te drugie. Ekonomia, polityka, religia, tolerancja, groszki, róże, barki,
            nory, purenonsensy i luki... łza się w oku kręci.
            • d_nutka Re: Trauma bajek 01.09.02, 23:10
              Jako mała dziewczynka,nie umiejąca jeszcze czytać,z pasją wielką oglądałam
              gruby album z obrazkami. Co było na tych obrazkach? Zapamiętałam jeden,bo
              nigdy więcej nie spotkałam podobnego.
              Na tym obrazku(teraz wiem,że to było zdjęcie) była pani dosyć otyła i raczej
              nie ubrana.
              I mnie małą dziewczynkę zastanawialo wtedy dlaczego ta gruba pani się nie
              ubrała do zdjęcia .
              Jak nauczyłam się czytać,przeczytałam tytuł tego albumu:
              Zagłada Żydostwa Polskiego.
              I od tamtej pory słowo Żydostwo w moim z traumowanym umyśle dziecka wywołuje
              obraz tej kobiety.
              Proszę cię więc Tyu.
              Nie używaj tego określenia w miejscach mi dostępnych.
              To niedobra bajka na dobranoc.
              Ale i takie bywają.
              d.
              • Gość: tete D_nutka IP: *.telan.pl 01.09.02, 23:42

                W starym wydaniu bajek La Fontaine'a - wspaniale ilustrowanym - był rycina,
                która zrobiła na mnie - dziecku, które nie potrafiło czytać wielkie wrażenie.
                Śmierć z kosą, nieubłagana, która nie oszczędza starca ani niemowlęcia.

                W kilka lat później zobaczyłam Thanatos Malczewskiego - stał się
                moim ulubionym obrazem. Podobnie jak Anioł z Tobiaszem.

                Trauma to nie jest odpowiednie słowo na określenie dziecięcych lękow i
                strachów z czytania bajek lub oglądania ilustracji.

                pozdrawiam Cię, tete

                • d_nutka Re: Tete 02.09.02, 07:10
                  Gość portalu: tete napisał(a):


                  >
                  > Trauma to nie jest odpowiednie słowo na określenie dziecięcych lękow i
                  > strachów z czytania bajek lub oglądania ilustracji.
                  >
                  > pozdrawiam Cię, tete

                  Może i tak,a może i nie.
                  Jesli to tylko bajka to może i nie.
                  Wkłada się opowieść między bajki i po traumie.
                  pozdrawiam
                  d.

                  • Gość: tete Re: Tete IP: *.telan.pl 02.09.02, 07:25
                    d_nutka napisała:

                    >
                    > Może i tak,a może i nie.
                    > Jesli to tylko bajka to może i nie.
                    > Wkłada się opowieść między bajki i po traumie.
                    > pozdrawiam
                    > d.
                    >

                    Hiacynt napisał o poczuciu bezpieczeństwa, w którym "najstraszniejsze"
                    nawet bajki - nie straszą tak by nie chciało się ich słuchać.
                    Wydaje mi się, że właśnie to jest kluczem. Wkłada się między bajki bo chroni
                    mama,tato, babcia, ciocia.
                    Gdy nie o bajkę chodzi - a o coś co zdarzyło się naprawdę - dziecku, jego
                    bliskim - bywa, że ciąży na całym życiu, nawet jeśli uświadomione dopiero po
                    latach (lub nigdy). Wtedy to z pewnością jest trauma.

                    pozdrawiam serdecznie, tete




              • tyu Trauma bajek. Do D_nutki 02.09.02, 16:21
                D_nutko!

                Słowa, które zacytowałaś, nie używam NIGDY, nawet w tym "poprawnym" znaczeniu.
                A zrugano mnie właśnie wtedy, gdy próbowałem wykazać, że nie lubię tego słowa i
                że jego użycie razi mnie.

                Resztę ładnie wyjaśniła Tete, więc tylko pozdrawiam.
                tyu
            • Gość: tete Tort :)))))))))))) IP: *.telan.pl 01.09.02, 23:25

              Ale ze mnie gapa. Przecież to urodziny Carminy !!!
              Jestem starsza :((( chyba o miesiąc. Daleko mi do "matuzalemów" wiosennych.
              Przypomniałam sobie kilka dni temu swój pierwszy wątek na forum Kraj.
              Byłam strasznie zemocjonowana.
              Popatrywałam nieśmiało na wątki "kwietne" na forum Info Dnia.
              Do Magla przyciągnęło mnie getto. Gdyby nie Jerry ze swoim pomysłem i Hiacynt
              z przyjazną opieką ... różne wizyty interesujące i skrzące się dowcipem,
              przyjacielskie pomachiwania, być może Magiel pozostałby wątkiem
              dla "oszołomów" - a tak - przechrzczony na Whisky Bar - stał się przytuliskiem
              wszelkiej malarni, bajkopisarstwa, beztroskiej paplaniny.

              Carmina z Burano (pamiętam Hiacyncie), Abe na Abeladach, pamiętam jak z Tyu
              zawarłam pakt ciasteczkowy :))) po uprzedniej wymianie "poetyckiej".
              I widzisz Tyu - jak dziwnie ? Rozmawiamy z sobą - i bez ciastek a "ułan"
              przyłożył kilka razy tak, że aż maliny wypadły mi z dzbanka :)))))))))))))))
              Hiacyncie :)) pamiętam jak Cię kiedyś - na początku znajomości forumowej
              namalowałam : habit, biała broń ...

              Ale ....... ja tu swoje wspominki snuję - a tymczasem tort dla Carminy ...


              :)) tete


              • Gość: Hiacynt o zaniedbywaniu :(( forum_________________ skarga IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 02.09.02, 11:03
                Gość portalu: tete napisał(a):


                > Ale ze mnie gapa. Przecież to urodziny Carminy !!!
                > Jestem starsza :((( chyba o miesiąc. Daleko mi do "matuzalemów" wiosennych.
                > Przypomniałam sobie kilka dni temu swój pierwszy wątek na forum Kraj.
                > Byłam strasznie zemocjonowana.
                > Popatrywałam nieśmiało na wątki "kwietne" na forum Info Dnia.

                > Hiacyncie :)) pamiętam jak Cię kiedyś - na początku znajomości forumowej
                > namalowałam : habit, biała broń ...
                >
                > Ale ....... ja tu swoje wspominki snuję - a tymczasem tort dla Carminy ...
                >
                >
                > :)) tete


                Droga Tete

                "narodziny" Carminy pamiętam doskonale, gdyż to ja ją witałem i zapraszałem do
                magla. Natychmiast się odnalazła w towarzystwie Twoim i Abe.
                Twój nick tete-ona mi często migał w różnych wątkach. Dopiero magiel był okazja
                by Ciebie "zaczepić" :)) Ale połaczyłem Ciebie z Carminą, gdyż właściwie dla
                forum wówczas się "zrodziłyście", w maglu Jerry`ego.
                Tumisia podpisywała się Misia2, potem chyba Misiatu - z japońska :) - a potem
                Tumisia. Tumisia musi być Tumisią :)
                Perli pamietam "zakurzoną" w Twoim Niby miasteczku. Każde słowo gra swoją rolę
                w jej listach. Pojawiła się w grudniu. Bardzo nas zaniedbuje.
                W ogóle zaniedbujecie nas, Ty często podróżujesz, Carmina BWS, czyli Bardzo
                Ważne Sprawy. Perli na stacyjce wakacyjnej, telegrafuje z przerwami.
                Tumisia miga, ale dość regularnie. Danutka chyba już uwięziona w kulturze
                na dobre.

                Ale może jesień obrodzi Waszymi listami

                pozdrawiam lśniąco słonecznie

                Hiacynt


                • Gość: tete Hiacyncie :))))) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 02.09.02, 12:07

                  Zafundowaliście mi kilkugodzinną lekturę swoich postów :))) I tak pewnie nie
                  wszystko przeczytałam.
                  Carmina ... nawet na tort nie przyszła :((((( To chyba muszą być BBBBBWS !

                  Tort lekko nadgryziony (dyskretnie, w mało widocznym miejscu), dekoracja
                  straciła symetrię ... cóż - jadalna jarzębinka marcepanowa.

                  Na razie czekam na odpowiedź Imperatora ... czy "my się gniewamy" ? -
                  zastanawiam się bo bardzo zwleka z odpowiedzią a nigdy tak nie było.
                  Nawet na mizerne moje posty reagował do tej pory.


                  pozdrawiam Cię słonecznie, :)) tete
                  • carmina No tak ..... dziś zaczął się drugi rok naszej..... 02.09.02, 16:56
                    ....znajomości. Moje realne zafrapowania bledną przyu tej okazji. A ją trzeba
                    uczcić. Jako że godzina jeszcze wczesna - szampan ( moze cinzano? semi- dec ? )
                    niech się chłodzi do wieczora, szampanówki ( moze te szerokie , płytkie? ) już
                    czekają. A my....tymczasem....proponuję zamiast tortu - bo przeciez juz jest
                    jeden wsapnialy - adwokatki z Chopina - Pattermana w Katowicach. Jeśli kiedys
                    tu będziecie, porównajcie ten samk z prawdziwymi. W obawie o kryptoreklame - i
                    tak posunełam sie za daleko - nie podam adresu, ale to znane u nas miejsce.
                    (Kiedyś była "Kryształowa", ale juz nie jest). Do tego cappuccino, z latte
                    specjalnie natlenianym.
                    Kochani, dziekuje serdecznie, ze wciaz tu jestescie.
                    Pozdro celebracyjne
                    C
                    • tyu O lokalnych lokalach. Do Carminy 02.09.02, 17:32
                      carmina napisała:

                      > No tak ..... dziś zaczął się drugi rok naszej znajomości.

                      > ...nie podam adresu, ale to znane u nas miejsce. (Kiedyś była "Kryształowa",
                      > ale juz nie jest). Do tego cappuccino, z latte specjalnie natlenianym.
                      > Kochani, dziekuje serdecznie, ze wciaz tu jestescie.
                      > Pozdro celebracyjne
                      > C


                      Nie musisz podawać! Tyle razy bywałem w "Kryształowej"!
                      Napisz lepiej, kiedy i o której godzinie mamy sie tam zjawić...

                      Stu lat na Forum, Carmino! I zawsze w nastroju takim, jak dziś.
                      tyu
                      • Gość: tete jesteście :)) IP: *.telan.pl 02.09.02, 20:12

                        A ja siedziałam piętro niżej i smuciłam, że Carminy brak !

                        Miła Władczyni Górnego i Dolnego Burano,
                        czy smoki deklamowały ? czy elfy wręczały kwiatki ?
                        czy Krasnoludy wystąpiły z pieśnią ?
                        Mam nadzieję, że tak.
                        Ode mnie (oprócz nieco obgryzionego tortu) - ten oto okolicznościowy
                        obrazek : Wjazd Carminy do Magla-Whisky-Baru :))))))))))

                        pozdrawiam Cię Carmino, tete
                  • Gość: Hiacynt Tete :))))) IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 02.09.02, 21:50
                    Tete

                    czas zmitrężyłem w aktualnościach, ale pomimo tego, jeden mój podopieczny
                    przyczłapał aż tutaj :) Chyba się nie skarżył na mnie? Na razie.
                    Drugi podopieczny wykazał się aktualną znajomością naszych wątków.
                    W związku z tym nie miałem zbyt kulturalnych myśli :(
                    Lubię tort bezowy.

                    pozdrawiam :))

                    Hiacynt
                    • Gość: tete Hiacynt i bezy IP: *.telan.pl 02.09.02, 23:06

                      Z uwagą czytam WSZYSTKIE dialogi.
                      Oj korci by szpilką nadymający się balon przekłuć ... :))))
                      Ale i smutny to obrazek - takie tupanie nogami rozzłoszczonego dziecka.
                      Przedszkolanka zachęca do zabawy w grupie a malec stoi w kąciku i tupie.
                      Rym nieprzypadkowy :)))

                      Bezowy tort hiszpański, mniam ! Bezy - lekkie, kruche, bita śmietana,
                      konfitury (zaprzyjaźniona wileńska babcia taki robiła).


                      Hiacyncie - czy Carmina już zawsze będzie tak wpadać sygnalnie, nie zabawi
                      dłużej ???? Masz jakieś wieści z obojga Burano ????

                      pozdrawiam, :)) tete
                      • Gość: Hiacynt Tete IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 02.09.02, 23:27
                        Gość portalu: tete napisał(a):

                        >
                        > Z uwagą czytam WSZYSTKIE dialogi.
                        > Oj korci by szpilką nadymający się balon przekłuć ... :))))

                        A u nas jacy wszyscy byli mądrzy, pamietasz? Te pouczenia, autorytatywne uwagi,
                        połajanki. Całkowity brak obiektywizmu i krytycznego spojrzenia na siebie.
                        Ręce opadają :))


                        > Bezowy tort hiszpański, mniam ! Bezy - lekkie, kruche, bita śmietana,
                        > konfitury (zaprzyjaźniona wileńska babcia taki robiła).

                        Baaardzo słodki. Lubię. Bita śmietana i konfitury lub owoce :)

                        > Hiacyncie - czy Carmina już zawsze będzie tak wpadać sygnalnie, nie zabawi
                        > dłużej ???? Masz jakieś wieści z obojga Burano ????

                        Zadnych wieści. Chyba weźmiemy Carminę na dywanik. Myślę, że BWS muszą być
                        naprawdę BBBWWWS, skoro taki krótki list napisała.

                        zajrzę jeszcze na aktualności, są tak śmiertelnie poważni :))

                        dobrej nocy Tete

                        Hiacynt

      • Gość: tete porządkowanie :))) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 02.09.02, 13:26

        - smoki z Dolnego Burano są ?
        - .... śmy ... elko ... adczyni !!!
        - elfy z Górnego Burano są ?
        - .... śmy ... elko ... adczyni !!!
        - trolle z Terytoriów są ?
        - .... śmy ... elko ... adczyni !!!
        - Krasnoludy KWK Moria SA są ?
        - .... śmy ... elko ... adczyni !!!
        - dziwactwa ze złompów są ?
        - .... śmy ... elko ... adczyni !!!
        - Królewny Śmieszki i Królewny Śpioszki są ?
        - .... śmy ... elko ... adczyni !!!
        - rycerstwo, szlachetni panowie, królewicze są ?
        - .... śmy ... elko ... adczyni !!!

        (...) długie wyliczanie i :

        na swoje miejsca marsz !!! ; nie przepychać się ! nie szczypać ! nie okładać
        toporami ! nie podkradać sobie zwierciadełek ! nie pożerać owieczek po drodze !

        ufff, co za bałagan !!!!!!!!!!



        :))tete




        • pro100 Re: porządkowanie :))) RENAMENT? 02.09.02, 13:45
          Gość portalu: tete napisał(a):

          >
          > - smoki z Dolnego Burano są ?
          > - .... śmy ... elko ... adczyni !!!
          > - elfy z Górnego Burano są ?
          > - .... śmy ... elko ... adczyni !!!
          > - trolle z Terytoriów są ?
          > - .... śmy ... elko ... adczyni !!!
          > - Krasnoludy KWK Moria SA są ?
          > - .... śmy ... elko ... adczyni !!!
          > - dziwactwa ze złompów są ?
          > - .... śmy ... elko ... adczyni !!!
          > - Królewny Śmieszki i Królewny Śpioszki są ?
          > - .... śmy ... elko ... adczyni !!!
          > - rycerstwo, szlachetni panowie, królewicze są ?
          > - .... śmy ... elko ... adczyni !!!
          >
          > (...) długie wyliczanie i :
          >
          > na swoje miejsca marsz !!! ; nie przepychać się ! nie szczypać ! nie okładać
          > toporami ! nie podkradać sobie zwierciadełek ! nie pożerać owieczek po
          drodze !
          >
          >
          > ufff, co za bałagan !!!!!!!!!!
          >
          >
          >
          > :))tete

          Czy tylko porządki przedjesienne?

          pozdr anty :)
          • Gość: tete ukochane słowo :))) RENAMENT? IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 02.09.02, 14:04
            pro100 napisał:
            >
            > Czy tylko porządki przedjesienne?
            >
            > pozdr anty :)

            Drogi Anty,
            ukochane słowo z najlepszego z systemów jakoś nie pojawia się swoim koślawym
            wdziękiem w witrynach sklepów ... To i w Królestwie Bajek nie pozwólmy na żadne
            renamenta i remamenta :)))
            Tumisia stwierdziła, że panuje bałagan - to i z próbą porządkowania wkroczyłam.
            Ale tam !!! Towarzystwo rozbiegło się, rozproszyło, poprzebierało (szczególnie
            dziwactwa ze złompów kochają przebieranki) - i znów jest jak było :))))

            A zresztą, że zacytuję drżącego ze zdenerwowania Karolka przebranego za
            sprzątaczkę "kurze wycieram, kurze wycieram" ...

            :))tete
            • pro100 Re: ukochane słowo :))) RENAMENT? 02.09.02, 14:35
              Gość portalu: tete napisał(a):

              > pro100 napisał:
              > >
              > > Czy tylko porządki przedjesienne?
              > >
              > > pozdr anty :)
              >
              > Drogi Anty,
              > ukochane słowo z najlepszego z systemów jakoś nie pojawia się swoim koślawym
              > wdziękiem w witrynach sklepów ... To i w Królestwie Bajek nie pozwólmy na
              żadne
              >
              > renamenta i remamenta :)))
              > Tumisia stwierdziła, że panuje bałagan - to i z próbą porządkowania
              wkroczyłam.
              > Ale tam !!! Towarzystwo rozbiegło się, rozproszyło, poprzebierało (szczególnie
              > dziwactwa ze złompów kochają przebieranki) - i znów jest jak było :))))
              >
              > A zresztą, że zacytuję drżącego ze zdenerwowania Karolka przebranego za
              > sprzątaczkę "kurze wycieram, kurze wycieram" ...
              >
              > :))tete
              RENAMENT - dwa tygodnie. Posprzątam - trzask prask i jest (jeno nie w moim
              wykonaniu :((() Zawsze mnie zadziwia u kobiet umiejętność POSPRZĄTANIA.
              Ugotować mogę, śmieci wynieść - proszę bardzo, jak o sprzątaniu słyszę - włos
              się jeży, pot zimny na czoło - już lepiej się przeprowadzić (mowa o dużych
              porządkach). Jak sen koszmarny - to o sprzątaniu!

              anty - nieposprzątany ;))
              • Gość: tete o porządkach :)) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 02.09.02, 15:25
                pro100 napisał:

                > > RENAMENT - dwa tygodnie. Posprzątam - trzask prask i jest (jeno nie w moim
                > wykonaniu :((() Zawsze mnie zadziwia u kobiet umiejętność POSPRZĄTANIA.
                > Ugotować mogę, śmieci wynieść - proszę bardzo, jak o sprzątaniu słyszę - włos
                > się jeży, pot zimny na czoło - już lepiej się przeprowadzić (mowa o dużych
                > porządkach). Jak sen koszmarny - to o sprzątaniu!
                >
                > anty - nieposprzątany ;))

                Anty,
                rozumiem Cię doskonale, zimny pot ... ale trzeba od czasu do czasu festony
                pajęczyn zebrać, stosy książek ułozyć by się o nie - nie przewracać :)))) itd.
                "Umiejętność" a może konieczność ? Są i owszem kobiety pełne zalet - w tym
                obdarzone niesamowitym talentem organizowania sobie czasu - to są te
                błyskawice, które jednocześnie porządkują, robią pranie i gotują. Ale to są
                brylanty posród "kamieni półszlachetnych". Z kolei nadmierna damska aktywność
                porządkowo-kuchenna skutkuje straszliwym rozleniwieniem Pana Mężczyzny, który
                nie może zapamiętać GDZIE jest odkurzacz lub herbata. Też niedobrze.
                Najlepszy jest złoty środek. Bez wariactwa bałaganu i wariactwa pedanterii.
                Środeczek. Bez zbolałych min i poświęcenia, z wyrozumiałością i poczuciem
                humoru.
                Nooo chyba, że świąteczne porządki ;))

                pozdrawiam, :))tete
                    • tyu A ja się nie boję, Tete ! 02.09.02, 16:27
                      JA SIĘ NIE BOJĘ ŚWIĄTECZNYCH PORZĄDKÓW !!!
                      Do Świąt jest jeszcze tyle czasu...
                      ;))

                      Ale tortu nie odmówię, nawet nadgryzionego. Jak to powiedział porucznik
                      Borewicz: każdy mężczyzna lubi słodycze, ale tylko prawdziwy mężczyzna nie boi
                      się do tego przyznać...

                      Świetny tort Ci wyszedł, Tete!
                      A przy okazji - zdaje się, że jedząc go, coś udowodniłem.
                      Nie po raz pierwszy zresztą...
                      ;))))
                      • Gość: tete wstrząśnięta nie zmieszana IP: *.telan.pl 02.09.02, 19:54
                        tyu napisał:

                        > JA SIĘ NIE BOJĘ ŚWIĄTECZNYCH PORZĄDKÓW !!!
                        > Do Świąt jest jeszcze tyle czasu...
                        > ;))
                        >
                        > Ale tortu nie odmówię, nawet nadgryzionego. Jak to powiedział porucznik
                        > Borewicz: każdy mężczyzna lubi słodycze, ale tylko prawdziwy mężczyzna nie
                        boi
                        > się do tego przyznać...
                        >
                        > Świetny tort Ci wyszedł, Tete!
                        > A przy okazji - zdaje się, że jedząc go, coś udowodniłem.
                        > Nie po raz pierwszy zresztą...
                        > ;))))


                        Możesz zjeść CAŁY tort ale błagam nie cytuj soc-wersji
                        Bonda czyli 007 !!!!!!!!!
                        WIEM, że prawdziwi mężczyźni jadają słodycze i przyznają się do tego.
                        Niektórzy wstydzą się przyznać (o ile nie są cukiernikami), że je pieką.
                        Ale być może to tylko kwestia czasu.
                        Robert Makłowicz tryskający humorem nad owocową sałatką niewątpliwie jest
                        bardziej męski niż paru smutnych polityków marszczących brwi nad projektem
                        ustawy.

                        Tort czekoladowy z intensywnym koniakowo-rumowym aromatem, orzechowy - słodki
                        od orzechów laskowych, kokosowy z delikatnym waniliowym kremem, oczywiście
                        tiramisu, orgia tortów owocowych z zatopionymi w galaretce truskawkami,
                        brzoskwiniami, malinami, frymuśny torcik udający sernik i na zakończenie -
                        zasmażka i mielonka z mielonką :))))))
                        Acha ... i tort marcepanowy z marcepanową papugą w marcepanowej klatce.

                        Jubilatka nie przyszła :((((((((

                        tete (i co my zrobimy z resztą tortów - jak już zjemy ten jeden ????)


                        • tyu wstrząśnięty i zmieszany... 02.09.02, 20:45
                          Gość portalu: tete napisał(a):

                          > Możesz zjeść CAŁY tort ale błagam nie cytuj soc-wersji
                          > Bonda czyli 007 !!!!!!!!!

                          A Snajpera to prosiłaś!
                          :(((

                          > WIEM, że prawdziwi mężczyźni jadają słodycze i przyznają się do tego.

                          Wezmę to pod uwagę.

                          > Tort czekoladowy z intensywnym koniakowo-rumowym aromatem, orzechowy - słodki
                          > od orzechów laskowych, kokosowy z delikatnym waniliowym kremem, oczywiście
                          > tiramisu, orgia tortów owocowych z zatopionymi w galaretce truskawkami,
                          > brzoskwiniami, malinami, frymuśny torcik udający sernik i na zakończenie -
                          > zasmażka i mielonka z mielonką :))))))
                          > Acha ... i tort marcepanowy z marcepanową papugą w marcepanowej klatce.
                          >
                          > Jubilatka nie przyszła :((((((((
                          >
                          > tete (i co my zrobimy z resztą tortów - jak już zjemy ten jeden ????)



                          ...a to Ty chciałaś jeszcze COŚ z nimi robić???
                          Gdybym wiedział, nie zjadałbym wszystkich...
                          :(((

                          Została co prawda zasmażka - wydawała mi się trochę za mało słodka
                          - i zostawiłem.
                          Może ktoś z gości ma ochotę na znakomitą niskocukrową zasmażkę?
                          • Gość: tete Tyu :))))) IP: *.telan.pl 02.09.02, 23:18


                            tyu napisał:

                            >
                            > ...a to Ty chciałaś jeszcze COŚ z nimi robić???
                            > Gdybym wiedział, nie zjadałbym wszystkich...
                            > :(((
                            >
                            Drogi Tyu,
                            to ogromna ulga, bardzo się cieszę ..... w takim razie dobrze, że zrobiłam
                            następne trzy - w tym bezowy dla Hiacynta. Myślę, że w nocy wpadnie tu Snajper
                            i jak prawdziwy mężczyzna - chętnie przekąsi coś słodkiego :))))))))


                            > Została co prawda zasmażka - wydawała mi się trochę za mało słodka
                            > - i zostawiłem.
                            > Może ktoś z gości ma ochotę na znakomitą niskocukrową zasmażkę?


                            Tyu
                            obawiam się, że niskocukrowa zasmażka z prawdziwą skrobią (czyli ziemniakiem
                            gigantem) nie znajdzie wielu chętnych. A co się stało z mielonką z mielonką ???

                            No i ten 07.
                            Nie pomyślałam, że można go potraktować jak socrealistyczną wersję bajki dla
                            dorosłych...

                            pozdrawiam Cię i dobranoc, :)) tete



                            • tyu Re: Tete :)))))))) 03.09.02, 07:43
                              Gość portalu: tete napisał(a):
                              >
                              > tyu napisał:
                              > >
                              > > ...a to Ty chciałaś jeszcze COŚ z nimi robić???
                              > > Gdybym wiedział, nie zjadałbym wszystkich...
                              > > :(((
                              > >
                              > Drogi Tyu,
                              > to ogromna ulga, bardzo się cieszę ..... w takim razie dobrze, że zrobiłam
                              > następne trzy - w tym bezowy dla Hiacynta. Myślę, że w nocy wpadnie tu Snajper
                              > i jak prawdziwy mężczyzna - chętnie przekąsi coś słodkiego :))))))))

                              Niestety - do tej pory nie wpadł ani Snajper, ani Hiacynt, nie mówiąc już o
                              Czcigodnej Jubilatce - jak widać obarczonej BBBBBBBBB...BBBBBBWS.
                              Torty zaczynają powoli obsychać... Co robić?! Co robić??!!


                              > > Została co prawda zasmażka - wydawała mi się trochę za mało słodka
                              > > - i zostawiłem.
                              > > Może ktoś z gości ma ochotę na znakomitą niskocukrową zasmażkę?
                              >
                              >
                              > Tyu
                              > obawiam się, że niskocukrowa zasmażka z prawdziwą skrobią (czyli ziemniakiem
                              > gigantem) nie znajdzie wielu chętnych.A co się stało z mielonką z mielonką???

                              Przyznam ze wstydem, że też nie uwzględniłem w moim menu... Na początku co
                              prawda skosztowałem - raz , czy nawet drugi - bo wyglądem przypominała mi
                              różowy lukier - ale...
                              Może zatem - mielonka dla mięsożerców? Takich - o m.c. prawdziwych mężczyzn...
                              Po oddzieleniu mielonki od mielonki powinno wystarczyć nawet dla dwóch.

                              > No i ten 07.
                              > Nie pomyślałam, że można go potraktować jak socrealistyczną wersję bajki dla
                              > dorosłych...

                              Można! Wszystko jest kwestią archetypów. Hans Kloss np. jako Konrad Wallenrod,
                              czy Janek Kos z załogą "Rudego" jako Drużyna Pierścienia... itd.

                              > pozdrawiam Cię i dobranoc, :)) tete

                              A ja pozdrawiam Cię - i wszystkich kwietnie lśniących - już na dzień dobry.
                              :)))
                              tyu
                              • Gość: Hiacynt Tyu IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 03.09.02, 09:10
                                tyu napisał:

                                > Niestety - do tej pory nie wpadł ani Snajper, ani Hiacynt, nie mówiąc już o
                                > Czcigodnej Jubilatce - jak widać obarczonej BBBBBBBBB...BBBBBBWS.
                                > Torty zaczynają powoli obsychać... Co robić?! Co robić??!!


                                Oczywiście, że wpadłem na tort bezowy. Nie zauważyłeś mnie powyżej?
                                Ostatnio moje myśli mocno sceptyczne, ale baaardzo aktualne :))
                                Sceptylek ma okazję się przekonać, co to znaczy być na pierwszej linii walki
                                forumowej. Ty wielokrotnie byłeś tak brutalnie atakowany, ja również.
                                Wiedzą o tym Carmina i Tete. Teraz widać , co się dzieje z "bezstronnym
                                obserwatorem" Sceptykiem, gdy się znalazł w centrum zainteresowania.
                                Kiedyś przyjdzie kolej na Andrzeja. Zobaczy wówczas jak ważne są uwagi
                                tzw. "bezstronnych obserwatorów"

                                pozdrawiam i znikam

                                Hiacynt
                            • d_nutka Re: Tyu :))))) 03.09.02, 11:45
                              Gość portalu: tete napisał(a):

                              >
                              > > Została co prawda zasmażka - wydawała mi się trochę za mało słodka
                              > > - i zostawiłem.
                              > > Może ktoś z gości ma ochotę na znakomitą niskocukrową zasmażkę?

                              Tete ratuj!
                              zasmażka do tortu?
                              pierwsze słyszę.

                              d.
                              • tyu Tyu o zasmażkach :))))) 03.09.02, 12:42
                                d_nutka napisała:

                                > Gość portalu: tete napisał(a):
                                >
                                > >
                                > > > Została co prawda zasmażka - wydawała mi się trochę za mało słodka
                                > > > - i zostawiłem.
                                > > > Może ktoś z gości ma ochotę na znakomitą niskocukrową zasmażkę?
                                >
                                > Tete ratuj!
                                > zasmażka do tortu?
                                > pierwsze słyszę.
                                >
                                > d.


                                Oczywiście, że tak!
                                Ale - oczywiście - tylko do tortów mielonkowych.
                                ;))
                        • d_nutka Re: wstrząśnięta nie zmieszana 03.09.02, 11:40
                          Gość portalu: tete napisał(a):

                          > tyu napisał:
                          >

                          > > Świetny tort Ci wyszedł, Tete!
                          > > ;))))
                          >
                          >
                          > Możesz zjeść CAŁY tort ale błagam nie cytuj soc-wersji
                          > Bonda czyli 007 !!!!!!!!!
                          > WIEM, że prawdziwi mężczyźni jadają słodycze i przyznają się do tego.
                          > Niektórzy wstydzą się przyznać (o ile nie są cukiernikami), że je pieką.
                          > Ale być może to tylko kwestia czasu.
                          > Robert Makłowicz tryskający humorem nad owocową sałatką niewątpliwie jest
                          > bardziej męski niż paru smutnych polityków marszczących brwi nad projektem
                          > ustawy.
                          >
                          > Tort czekoladowy z intensywnym koniakowo-rumowym aromatem, orzechowy - słodki
                          > od orzechów laskowych, kokosowy z delikatnym waniliowym kremem, oczywiście
                          > tiramisu, orgia tortów owocowych z zatopionymi w galaretce truskawkami,
                          > brzoskwiniami, malinami, frymuśny torcik udający sernik i na zakończenie -
                          > zasmażka i mielonka z mielonką :))))))
                          > Acha ... i tort marcepanowy z marcepanową papugą w marcepanowej klatce.
                          >
                          > Jubilatka nie przyszła :((((((((
                          >
                          > tete (i co my zrobimy z resztą tortów - jak już zjemy ten jeden ????)
                          >
                          >

                          Tete
                          A nauczysz mnie piec te torty i inne ciasteczka,które to tak lubią 007-kowcy?
                          d.
                    • Gość: anty Słowo o Generalnych Porządkach IP: *.farm-frites-dwa.pl 03.09.02, 08:42
                      Gość portalu: tete napisał(a):

                      >
                      > Drogi Anty,
                      > domyśliłam się, ot co :)))))))
                      > I nie będę więcej straszyć tym okropnym hasłem.
                      >
                      > Jeśli przetrwamy "kanioning" na forum Kultura do zimy - sam zobaczysz.
                      > Przyjdą świąteczne klimaty i będzie kolędowanie bez odkurzacza.
                      >
                      >
                      > pozdrawiam, :)) tete
                      >
                      Sprawy niepojęte grozę budzą. Gdy siądę spokojnie i wzrokiem całość obejmę,
                      przyznaję, jest widoczna róznica PRZED i PO. I mimo iż bywam częścią owego
                      tajfunu (nieszczęsną i głęboko wewnętrznie zbuntowaną) pojąć nie mogę jak jak z
                      owego chaosu ruchów Browna wyższy porządek się wyłania. To całe - firany
                      ściągać, prać, okna, zasłony dywany tu prztrzeć tam wymyć ówdzie omieść kurze z
                      półek, wycieraczki przed drzwiami idt, itd ................... Bałaganik
                      niewielki + tajfun winno być bałagan totalny a tymczasem....
                      Deczko się skoncentruję, a nawet Hasza pisanie rozumiem, tego nijak objąć
                      rozumem nie mogłem i chyba już nie pojmę. Następne to hasło: "No już
                      Posprzątane". W moim pojeciu równie dobrze mogłoby paść pół godziny wcześniej
                      jak i pół godziny później ( mam na ten temat prywatną teoryjkę - mianowicie
                      hasło pada 30 sekund przed ostateczny i nieodwołalnym zbuntowaniem chłopów
                      sprzątających, gdyby później to wczepią się pazurami w parkiet nieodwołalnie i
                      ani ruchu więcej - a wszak do buntu otwartego dopuścić nie wolno. Mam rację???).
                      I tylko marzenie (a raczej marzonko maluśkie z każdym rokiem mniejsze) by choć
                      raz okres tornada domowego gdzieś - Trynidad Tobago a może Bora Bora?

                      Latopis wg anty ;))))))))

                      Jasnym z powyższego jest iż owe misterium i sacrum kobiece dla męskiego umysłu
                      niedostępne i jako takie grozę budzić musi
                      • tyu Słowo o Generalnych Porządkach... i tortach 03.09.02, 09:41
                        Gość portalu: anty napisał(a):

                        > Sprawy niepojęte grozę budzą. Gdy siądę spokojnie i wzrokiem całość obejmę,
                        > przyznaję, jest widoczna róznica PRZED i PO. I mimo iż bywam częścią owego
                        > tajfunu (nieszczęsną i głęboko wewnętrznie zbuntowaną) pojąć nie mogę jak jak
                        > z owego chaosu ruchów Browna wyższy porządek się wyłania. To całe - firany
                        > ściągać, prać, okna, zasłony dywany tu prztrzeć tam wymyć ówdzie omieść kurze
                        > z półek, wycieraczki przed drzwiami idt, itd ................... Bałaganik
                        > niewielki + tajfun winno być bałagan totalny a tymczasem....
                        > Deczko się skoncentruję, a nawet Hasza pisanie rozumiem, tego nijak objąć
                        > rozumem nie mogłem i chyba już nie pojmę. Następne to hasło: "No już
                        > Posprzątane". W moim pojeciu równie dobrze mogłoby paść pół godziny wcześniej
                        > jak i pół godziny później ( mam na ten temat prywatną teoryjkę - mianowicie
                        > hasło pada 30 sekund przed ostateczny i nieodwołalnym zbuntowaniem chłopów
                        > sprzątających, gdyby później to wczepią się pazurami w parkiet nieodwołalnie
                        > i ani ruchu więcej - a wszak do buntu otwartego dopuścić nie wolno. Mam
                        > rację???) I tylko marzenie (a raczej marzonko maluśkie z każdym rokiem
                        > mniejsze) by choć raz okres tornada domowego gdzieś - Trynidad Tobago a może
                        > Bora Bora?
                        >
                        > Latopis wg anty ;))))))))
                        >
                        > Jasnym z powyższego jest iż owe misterium i sacrum kobiece dla męskiego
                        > umysłu niedostępne i jako takie grozę budzić musi



                        Czytałem i - deja vu...
                        Zgadza się WSZYSTKO - łącznie z tą koncentracją nad postami Hasza.
                        Ale - jak w dowcipie o człowieku, który wypadł z okna wieżowca i lecąc
                        pocieszał się, że na szczęście do ziemi jest jeszcze daleko - Święta są dopiero
                        w grudniu. A Wielkanoc - jeszcze później...

                        Co do umiejscowienia azylu na ten czas - proponuję Markizy. Może ich widoki
                        pozwolą odreagować inne, mniej przyjemne skojarzenia związane z tą nazwą?

                        A na drogę możnaby (można, Tete?) zabrać pozostałe torty (chyba, żeby kupić
                        parę kilo markiz?) Co prawda ten najnajsmaczniejszy drugiej serii zjadł już
                        Hiacynt (na zdrowie!), ale parę najsmaczniejszych jeszcze zostało.

                        Pozdrawiam!
                        • Gość: # Percepcja nieuswiadomiona i swiadomosc percepcji IP: *.wroclaw.tpnet.pl 03.09.02, 10:39
                          Czy rozumowaniem zrozumiesz rozum?
                          Samą wiarą bez rozumu naprawdę uwierzysz?
                          Czuciem bez doswiadczenia pojmiesz uczucie wiary zdradzonego?
                          ################################
                          A najwazniejsze:
                          ################################ Uwaga: przeszlosc = "teraz"(1)

                          Czy przezywajac swa przeszlosc(1) teraz (2)... nie tracicie
                          aby lepszego kawalka przyszlosci,
                          .................................
                          - boc to wlasnie "teraz"(2).............. nie bedzie
                          tworzywem do przezywania w przyszlosci(3) wspomnienia(2), tylko zdublowanym
                          wspomnieniem powielonego starszego "teraz"(1)?

                          a teraz sie z Was smieje by miec co wspomniec w przyszlosci!
                          • d_nutka Re: Percepcja nieuswiadomiona i swiadomosc percep 04.09.02, 09:00
                            Gość portalu: # napisał(a):

                            > Czy rozumowaniem zrozumiesz rozum?
                            > Samą wiarą bez rozumu naprawdę uwierzysz?
                            > Czuciem bez doswiadczenia pojmiesz uczucie wiary zdradzonego?
                            > ################################
                            > A najwazniejsze:
                            > ################################ Uwaga: przeszlosc = "teraz"(1)
                            >
                            > Czy przezywajac swa przeszlosc(1) teraz (2)... nie tracicie
                            > aby lepszego kawalka przyszlosci,
                            > .................................
                            > - boc to wlasnie "teraz"(2).............. nie bedzie
                            > tworzywem do przezywania w przyszlosci(3) wspomnienia(2), tylko zdublowanym
                            > wspomnieniem powielonego starszego "teraz"(1)?
                            >
                            > a teraz sie z Was smieje by miec co wspomniec w przyszlosci!

                            Ty #-ko też JESTEŚ WIELKI!
                            bez :), no, nie całkiem,ale nie półgębkiem,raczej jak Mona Lisa.
                            d.
                      • d_nutka Re: Słowo o Generalnych Porządkach 03.09.02, 11:50
                        Gość portalu: anty napisał(a):

                        > Latopis wg anty ;))))))))
                        >
                        > Jasnym z powyższego jest iż owe misterium i sacrum kobiece dla męskiego
                        umysłu
                        > niedostępne i jako takie grozę budzić musi

                        i we mnie też!
                        :)))
                        d.
                        ps. ale ja poznałam tajemnicę światecznych porządków i "mój" menszczyzna nie
                        boi się świąt.
                        :)))
                        • Gość: anty W to juz Danko nie uwierzę!!!! IP: *.slupsk.tpnet.pl 03.09.02, 13:45
                          d_nutka napisała:

                          > Gość portalu: anty napisał(a):
                          >
                          > > Latopis wg anty ;))))))))
                          > >
                          > > Jasnym z powyższego jest iż owe misterium i sacrum kobiece dla męskiego
                          > umysłu
                          > > niedostępne i jako takie grozę budzić musi
                          >
                          > i we mnie też!
                          > :)))
                          > d.
                          > ps. ale ja poznałam tajemnicę światecznych porządków i "mój" menszczyzna nie
                          > boi się świąt.

                          Nerwy stalowe i nic nie okazuje!!!

                          > :)))

                          Pomnij wszelako o "buncie wewnętrznym" i nigdy nie przesadź o owe 30 sekund!!!

                          pozdr anty :))
                          • d_nutka Re: W to juz Danko nie uwierzę!!!! 04.09.02, 09:04
                            Gość portalu: anty napisał(a):


                            >
                            > Nerwy stalowe i nic nie okazuje!!!

                            "Nerwy" ma zawsze prawo pokazać i 30 sek jest zbedne.Raczej godzina O dla niego.
                            A ja włączam swój własny zegar-tylko mój.
                            On i tak "chodzi" cały czas.


                            :)))
                            d.
                            • pro100 Re: W to juz Danko nie uwierzę!!!! 04.09.02, 09:15
                              d_nutka napisała:

                              > Gość portalu: anty napisał(a):
                              >
                              >
                              > >
                              > > Nerwy stalowe i nic nie okazuje!!!
                              >
                              > "Nerwy" ma zawsze prawo pokazać i 30 sek jest zbedne.Raczej godzina O dla
                              niego
                              > .
                              > A ja włączam swój własny zegar-tylko mój.
                              > On i tak "chodzi" cały czas.
                              >
                              >
                              > :)))
                              > d.
                              Cóż, Król Lew w każdym siedzi - praw Natury nie zmienisz. Czasem latami nad
                              czymś pracujesz a sprawa w sekundach się kształtuje ostatecznie.

                              pozdr anty
                    • d_nutka Re: czyli ... czego boją się mężczyźni :)))))))) 03.09.02, 11:35
                      Gość portalu: tete napisał(a):

                      >
                      > Drogi Anty,
                      > domyśliłam się, ot co :)))))))
                      > I nie będę więcej straszyć tym okropnym hasłem.
                      >
                      > Jeśli przetrwamy "kanioning" na forum Kultura do zimy - sam zobaczysz.
                      > Przyjdą świąteczne klimaty i będzie kolędowanie bez odkurzacza.
                      >
                      >
                      > pozdrawiam, :)) tete

                      Tete!
                      Jesteś WIELKA!
                      :)))))))))))))
                      d.
                      >
                • d_nutka Re: o porządkach :)) 03.09.02, 11:31
                  Gość portalu: tete napisał(a):

                  > pro100 napisał:
                  >
                  > > > RENAMENT - dwa tygodnie. Posprzątam - trzask prask i jest (jeno nie
                  > w moim
                  > > wykonaniu :((() Zawsze mnie zadziwia u kobiet umiejętność POSPRZĄTANIA.
                  > > Ugotować mogę, śmieci wynieść - proszę bardzo, jak o sprzątaniu słyszę - w
                  > łos
                  > > się jeży, pot zimny na czoło - już lepiej się przeprowadzić (mowa o dużych
                  >
                  > > porządkach). Jak sen koszmarny - to o sprzątaniu!
                  > >
                  > > anty - nieposprzątany ;))
                  >
                  > Anty,
                  > rozumiem Cię doskonale, zimny pot ... ale trzeba od czasu do czasu festony
                  > pajęczyn zebrać, stosy książek ułozyć by się o nie - nie przewracać :)))) itd.
                  > "Umiejętność" a może konieczność ? Są i owszem kobiety pełne zalet - w tym
                  > obdarzone niesamowitym talentem organizowania sobie czasu - to są te
                  > błyskawice, które jednocześnie porządkują, robią pranie i gotują. Ale to są
                  > brylanty posród "kamieni półszlachetnych". Z kolei nadmierna damska aktywność
                  > porządkowo-kuchenna skutkuje straszliwym rozleniwieniem Pana Mężczyzny,
                  który
                  > nie może zapamiętać GDZIE jest odkurzacz lub herbata. Też niedobrze.
                  > Najlepszy jest złoty środek. Bez wariactwa bałaganu i wariactwa pedanterii.
                  > Środeczek. Bez zbolałych min i poświęcenia, z wyrozumiałością i poczuciem
                  > humoru.
                  > Nooo chyba, że świąteczne porządki ;))
                  >
                  > pozdrawiam, :))tete

                  Tete!
                  Jesteś Wielka!
                  a ja?
                  ten domowy brylancik.
                  :)))
                  d.
                  • Gość: tete D_nutka IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 03.09.02, 11:56
                    d_nutka napisała:


                    > a ja?
                    > ten domowy brylancik.
                    > :)))


                    D_nutko,
                    pokornie kłaniam :))) podziwiam brylanty. Sama mam trochę "nierówne" podejście
                    - zdarza mi się np. w trakcie porządkowania książek - sesja czytelnicza (na
                    podłodze, pod czułym okiem odkurzacza).
                    Pocieszam się, że bywają (?) jeszcze mniej zorganizowane osoby. No powiedz, że
                    bywają :))))))))))

                    pozdrawiam,:)) tete
                    • Gość: # Kobiety bardziej zaprzataja IP: *.wroclaw.tpnet.pl 03.09.02, 12:20
                      sobie glowe glupstwami kiedy nie sprzataja.

                      Dlatego dobry Bog dal im milosiernie przymus sprzatania,
                      uwalniajac je natenczas od natrectw przymusu rozwazania glupstw.

                      W okresach ksiezycowych musza robic dodatkowo wielkie pranie,
                      uwalniajace je o nawarstwionych psychicznych nieczystosci na podlozu
                      hormonalnym.

                      Pozbawione zas hormonow staja zrzedliwe i zlosliwe.
                      Byly stworzone zreszta na koncu...

                      A moglem sie urodzic .... nie to niemozliwe!
                      • d_nutka Re: Kobiety bardziej zaprzataja 03.09.02, 12:43
                        Gość portalu: # napisał(a):

                        > sobie glowe glupstwami kiedy nie sprzataja.
                        >
                        > Dlatego dobry Bog dal im milosiernie przymus sprzatania,
                        > uwalniajac je natenczas od natrectw przymusu rozwazania glupstw.
                        >
                        > W okresach ksiezycowych musza robic dodatkowo wielkie pranie,
                        > uwalniajace je o nawarstwionych psychicznych nieczystosci na podlozu
                        > hormonalnym.
                        >
                        > Pozbawione zas hormonow staja zrzedliwe i zlosliwe.
                        > Byly stworzone zreszta na koncu...
                        >
                        > A moglem sie urodzic .... nie to niemozliwe!

                        Takiego #-ka to bym najpierw "zagoniła" do zmywania.
                        Osobiście z wszystkich ręcznych czynnosci lubię zmywać-jak jest co zmywać.
                        To najmniej absorbujace myślowo zajęcie.
                        Woda sama leci i sama spłukuje!
                        Co za rozkosz na to patrzeć!
                        :)))
                        d.
                      • Gość: tete kobiety i asertywność IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 03.09.02, 13:05
                        Gość portalu: # napisał(a):

                        > sobie glowe glupstwami kiedy nie sprzataja.
                        >
                        > Dlatego dobry Bog dal im milosiernie przymus sprzatania,
                        > uwalniajac je natenczas od natrectw przymusu rozwazania glupstw.
                        >
                        > W okresach ksiezycowych musza robic dodatkowo wielkie pranie,
                        > uwalniajace je o nawarstwionych psychicznych nieczystosci na podlozu
                        > hormonalnym.
                        >
                        > Pozbawione zas hormonow staja zrzedliwe i zlosliwe.
                        > Byly stworzone zreszta na koncu...
                        >
                        > A moglem sie urodzic .... nie to niemozliwe!


                        Ciekawa koncepcja Panie Profesorze :)))

                        Czasem porządkowanie wokół - jest ucieczką od uczynienia porządku w sobie a
                        zaakceptowanie nieładu - jest akceptacją nieładu w sobie. Może trzeba polubić
                        swój wewnętrzny bałagan zamiast zwalczać kurz zewnętrzny - bo kobieta powinna
                        itd - rola kobiety itp.?
                        "Uciekanie" kobiety w porządki jest wszelako pożyteczne dla mężczyzny - pozwala
                        mu bowiem uciec w męskie i nie cierpiące zwłoki czynności :))Ale tym samym
                        akceptuje on jej życie w niezgodzie z sobą i ryzykuje tym większą zrzędliwość w
                        późniejszych latach.

                        Coś jest w tym praniu, Panie Profesorze :))))))
                        Ale nie aż tak, żeby w białym gieźle i z kijanką w ręku wyprawiać się nad
                        strumień !!!!
                        Błogosławiona pralka wymyślona przez zakochanego mężczyznę, który nie mógł
                        patrzeć :)))) na męczarnie kobiety z kijanką lub tarą. Błogosławiona pralka
                        wymyślona przez mężczyznę wymęczonego zrzędzeniem kobiety o uciążliwości
                        prania.Błogosławiona pralka wymyślona przez chińskiego właściciela pralni,
                        który zapragnął zwiększenia możliwości pralniczych bez konieczności
                        zatrudniania praczek itd.

                        Panie Profesorze ! świat bez kobiet ???????????

                        pozdrawiam, :)) tete
                    • d_nutka Re: Tete 03.09.02, 12:39
                      Gość portalu: tete napisał(a):

                      > d_nutka napisała:
                      >
                      >
                      > > a ja?
                      > > ten domowy brylancik.
                      > > :)))
                      >
                      >
                      > D_nutko,
                      > pokornie kłaniam :))) podziwiam brylanty. Sama mam trochę "nierówne" podejście
                      > - zdarza mi się np. w trakcie porządkowania książek - sesja czytelnicza (na
                      > podłodze, pod czułym okiem odkurzacza).
                      > Pocieszam się, że bywają (?) jeszcze mniej zorganizowane osoby. No powiedz,
                      że
                      > bywają :))))))))))
                      >
                      > pozdrawiam,:)) tete

                      Nie nie bywają.Co najwyżej też są brylancikami.
                      A dużo brylancików- to jubiler(i nie tylko) się cieszy.
                      Ale tym "nie tylko" my nie damy satysfakcji-PRAWDA?
                      :)))
                      d.
                    • tyu D_nutka i Tete 03.09.02, 12:46
                      Gość portalu: tete napisał(a):

                      > D_nutko,
                      > pokornie kłaniam :))) podziwiam brylanty. Sama mam trochę "nierówne" podejście
                      > - zdarza mi się np. w trakcie porządkowania książek - sesja czytelnicza (na
                      > podłodze, pod czułym okiem odkurzacza).
                      > Pocieszam się, że bywają (?) jeszcze mniej zorganizowane osoby. No powiedz,
                      > że bywają :))))))))))
                      >
                      > pozdrawiam,:)) tete


                      JA POWIEM, że bywają! Tę drugą (po Tobie) znam z lusterka...
                      A propos: gdzie (czy?) masz "Rok 1984" Orwella? Ja oczywiście pomiędzy
                      rocznikami...
                      ;))
                      tyu
                      • Gość: tete do Tyu IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 03.09.02, 13:31

                        Chytre pytanie :))
                        Nie mam. Ale gdybym miała - to pamięć wzrokowa mi pomaga. Jeśli nie - to
                        pozostaje - zawsze cierpliwy Św. Antoni (prosić - nie żądać, nie wywierać
                        nacisku, najlepiej coś obiecać).

                        Acha ... związek dwóch bardzo niezorganizowanych osób grozi wybuchem. Dlatego
                        najlepszym wyjściem byłoby łączyć małe niezorganizowanie z totalnym
                        bałaganiarstwem. Połączenie bałaganiarstwa z absolutną pedanterią może
                        skutkować mordem lub - trwaniem w poczuciu beznadziejnego nieszczęścia jednej
                        lub drugiej strony. Zdarza się, że jedna ze stron ma poczucie misji
                        (pedant (-ka)) i wówczas związek jest szczęśliwy. Wbrew pozorom (miłosierny
                        przymus porządkowania wg. Hasza) - pedantki-misjonarki nie zdarzają się tak
                        często. Pedantyczni misjonarze jeszcze rzadziej :))))

                        :))tete
                        • d_nutka Re: do Tyu i Tete 04.09.02, 07:21
                          Gość portalu: tete napisał(a):

                          >
                          > Chytre pytanie :))
                          > Nie mam. Ale gdybym miała - to pamięć wzrokowa mi pomaga. Jeśli nie - to
                          > pozostaje - zawsze cierpliwy Św. Antoni (prosić - nie żądać, nie wywierać
                          > nacisku, najlepiej coś obiecać).
                          >
                          > Acha ... związek dwóch bardzo niezorganizowanych osób grozi wybuchem. Dlatego
                          > najlepszym wyjściem byłoby łączyć małe niezorganizowanie z totalnym
                          > bałaganiarstwem. Połączenie bałaganiarstwa z absolutną pedanterią może
                          > skutkować mordem lub - trwaniem w poczuciu beznadziejnego nieszczęścia jednej
                          > lub drugiej strony. Zdarza się, że jedna ze stron ma poczucie misji
                          > (pedant (-ka)) i wówczas związek jest szczęśliwy. Wbrew pozorom (miłosierny
                          > przymus porządkowania wg. Hasza) - pedantki-misjonarki nie zdarzają się tak
                          > często. Pedantyczni misjonarze jeszcze rzadziej :))))
                          >
                          > :))tete

                          A ja nie chytrze oddaję ci Tete wszystkie roczniki :))),których nie mam.
                          Ale domowego totalnego bałaganiarza nigdy nie oddam. Ku mojemu zadowoleniu z
                          jego pomocą stwierdziłam,że małe niezorganizowanie da się polubić.
                          :)))
                          d.
        • Gość: Hiacynt porządkowanie i odkurzanie ________________Perli IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 03.09.02, 12:21
          Gość portalu: tete napisał(a):


          > ufff, co za bałagan !!!!!!!!!!

          > :))tete

          Tete

          przyomniał mi się list Perli z Twojego wątku
          Miasteczko na Niby :)

          A roboty huk. adres: *.starogard.dialup.inetia.pl
          perli 19-12-2001 17:13 odpowiedz na list odpowiedz cytując

          Tak to prawda jaskrawa i tym bardziej oczywista.
          Gdzie nie spojrzę kurz czeka na robotę \tj.robotnicę\
          Na gołębiu szklanym kurz
          na metalowej nogawce świecznika-kurz
          w kołysce moich mięśni zupełnie jednolity i....chyba siwy kurz
          w oczach okien-też \muszę odpocząć..zadyszka, i jeszcze jedna, oddech i....\
          w moich oczach kurz zmęczony czeka
          na sen

          pozdrawiam
          zakurzona perli

          ------------------------------------------

          :)

          Hiacynt

          ps. ja się nie znam na poprządkowaniu ani tym bardziej na odkurzaniu,
          jestem wybitnym bałaganiarzem :(
          • witekjs __ Czy kultura jest dla Ciebie tożsama z rynkiem__ 03.09.02, 12:32
            hania_76 napisała:

            > Gość portalu: doku napisał(a):
            >
            > > hania_76 napisała:
            > >
            > > > Znowu albo udajesz, że nie rozumiesz, albo robisz to specjalnie - kie
            > dyś b
            > > yło
            > > > więcej takich jak on. Ale w globalnej wiosce nie wypada
            > >
            > > ... artyści. Im większa wioska, tym trudniej popisać się oryginalnością, t
            > ym
            > > silniejsza inspiracja dla artysty - to jest źródło nowych prądów i coraz
            > > bogatszej oferty.
            >
            > Bo tak o niej piszesz - masa towarów i producent musi się starać, żeby jak
            > najwięcej konsumentów złapało się na jego kawę / mydło / proszek do prania /
            > piwo / dopisz co jeszcze chcesz.
            _________


            To może szokujące, gdy powie się to w głos ale sztuka, kultura jest
            również "towarem", który ktoś chce "sprzedać" i ktoś inny chce "kupić". Ogromną
            inwestycją jest uczenie sie nowego języka by poznawać kulturę innego kraju,
            podróże do miast gdzie możesz odwiedzić muzea z oryginalnymi dziełami artystów,
            architekturę, rzemiosło, muzykę i taniec, kuchnię i trunki bedące wytworem
            odległych kultur.


            Kiedyś jedynie jednostki poznawały to wszystko i w jakiś sposób przetwarzając
            przynosiły do naszego domu. Teraz staje się to dostępne co raz wiekszym i
            wiekszym grupom ludzi.Ważną role odgrywają media z internetem włącznie. Czy
            pmiętacie czas, gdy nawet prenumerować nie można było wszystkich czasopism
            zagranicznych?


            "Globalizacja Kultury" jest czymś zupełnie innym niż globalizacja ekonomiczna.
            Faktem jest, że kultura będąca towarem może, dzięki promocji/kapitałowi !/ i
            wszystkim mechanizmom marketingu być narzucana, nawet niepostrzeżenie narodom
            rozwijającym się, odbudowującym swą niezawisłość lub będacym w okresie kryzysu
            gospodarczego i kulturalnego. Temu jest chyba naprawdę trudno
            przeciwdziałać/pieniądze!!/.


            Dla tego chyba tak ważna jest edukacja i nauka/pieniądze !!/ dająca silną
            tożsamość kulturową, będącą żródłem rozwoju kulturalnego przyszłych artystów i
            potrzeb przyszłych odbiorców kultury.


            Mimo wszystko uważam, że przeważają korzyści płynące z globalizacji Kultury.
            Wierzę w to, że się nie mylę...

            Pozdrawiam serdecznie.Witek
            • witekjs Re: _______Do Hiacynta i innych "emigrantów_______ 03.09.02, 12:47
              Przepraszam, nie wiem dla czego zawieszony/utracony tekst z innego
              wątku/globalizacja kultury/ "wysłał się" tutaj.Nie umiem go tam przesłać.

              Skoro już tu jestem dwa słowa do Hiacynta, chciałem je przed chwilą napisać.
              To, że umiesz robić bałagan właśnie widzimy. Może to bardzo czarujące...
              Zapominasz jednak, że wraz Tobą jeszcze kilka osób przeniosło sie do tego
              Forum, odcinając się od poprzedniego i jego atmosfery.
              Obawiam się, że nie ma to dla Ciebie żadnego znaczenia.
              Pozdrawiam. Witek
              • Gość: Hiacynt ___________________________o amnestii i znaczeniu IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 03.09.02, 14:10
                witekjs napisał:


                > Skoro już tu jestem dwa słowa do Hiacynta, chciałem je przed chwilą napisać.
                > To, że umiesz robić bałagan właśnie widzimy. Może to bardzo czarujące...

                Witku, lubię czarować, ale robię to ostatnio na kulturze.
                Tutaj wichry same przychodzą. Jeżeli uważnie czytałeś, to załatwiłem bardzo
                ważne sprawy z Galbą i Siódemką. Bykk tutaj nie bywa, Perły nie ma,
                ale nie dla mnie się tutaj pojawiał. Właśnie przed chwilą amnestionowałem
                Sceptyka. Co z tym zrobi, to inna sprawa.
                czyli nie balaganiłem ale sprzątałem. Tym bardziej, że mój real będzie coraz
                bardziej wymagający i będę rzadkim gościem.

                > Zapominasz jednak, że wraz Tobą jeszcze kilka osób przeniosło sie do tego
                > Forum, odcinając się od poprzedniego i jego atmosfery.

                Właśnie dlatego te powakacyjne porządki.

                > Obawiam się, że nie ma to dla Ciebie żadnego znaczenia.

                Chyba Witku mocno przesadziłeś. Bez kładzenia na szalach wagi:
                kto, co, kiedy i dklaczego, trudno jest się zgodzić z Twoim stwierdzeniem.

                serdecznie pozdrawiam

                Hiacynt
              • Gość: Hiacynt ________________________KULTURA___________________ IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 04.09.02, 08:48
                witekjs napisał:

                > Skoro już tu jestem dwa słowa do Hiacynta, chciałem je przed chwilą napisać.
                > To, że umiesz robić bałagan właśnie widzimy. Może to bardzo czarujące...
                > Zapominasz jednak, że wraz Tobą jeszcze kilka osób przeniosło sie do tego
                > Forum, odcinając się od poprzedniego i jego atmosfery.
                > Obawiam się, że nie ma to dla Ciebie żadnego znaczenia.


                Masz rację Witku, dresiarze z aktualności zaczęli się pojawiać i pojawiają się
                gdyż trochę "bałaganię" - skorzystałeś z tego podsuniętego Ci słowa.
                W ciągu prawie trzech tygodni na forum kultura napisaliśmy 15% wszystkich
                listów. To świadczy o tym, że "emigracja" się udała.
                Od dawna jesteś na forum i wiesz, jakie niebezpieczeństwa grożą spokojnej
                rozmowie. Życzę Ci byś potrafił wykorzystać to z trudem zdobyte doświadczenie.
                Teraz będzie już z górki, jest dużo nicków, dużo wątków.
                Ja jeszcze muszę jedną sprawę załatwić w aktualnościach. Ponieważ nie chcę,
                by dresiarze przychodzili tutaj za mną, muszę się z Wami pożegnać.
                Może gdy mnie nie będzie pojawi się Borsuk. Na pewno czyta wszystkie listy.

                pozdrawiam wszystkich

                Hiacynt


                pozdrawiam

                Hiacynt
                • Gość: nurni Re: ______________HIACYNT______________ IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.02, 03:03

                  z dedykacja dla Sceptyka...
                  ...........................


                  Hiacyncie

                  odrabiam po nocy zaleglosci
                  nie za wiele sie udalo :)
                  po temu w moim pisaniu
                  moze byc blad zle rozeznanie

                  z prawdziwa przykroscia
                  po raz n-ty przyznaje racje Snajperowi

                  /przykrosc z racji malej i wiekszej polityki
                  podziw dla jego uczciwych i trzezwych ocen forum
                  a to ostatnio dla mnie
                  najwieksza wartosc/

                  nieraz podkreslales
                  ze czytasz uwaznie
                  mam nadzieje ze to sie nie zmienilo :)

                  Snajper pisze chyba ostatnio za mnie
                  tak jak pisal do Tyu w carminowych bajkach
                  czy ostatnio do Ciebie
                  w watku 'humorowym ' stoik-sceptyk

                  widzisz
                  my obaj w walce
                  znajdziemy sie na pewno
                  to sol i pieprz forum
                  /ktos napisal niedawno/

                  tyle ze ostatecznie odejda ci
                  ktorzy czego innnego tu szukaja
                  w tym magicznym miejscu
                  bedzie za pozno
                  ...................

                  pisales kiedys
                  nas nie mozna zranic
                  i to prawda

                  pisales
                  ze kiedy Twoj nick
                  mieszaja z gownem
                  kiedy nie walczysz dla kogos
                  odstepujesz

                  czy jestes pewien
                  ze zawsze warto nacisnac
                  'odpowiedz na list'

                  czy jestes pewien
                  ze tu na ziemi niezniszczonej /moze jeszcze/
                  SAMI musimy prowokowac najazd tych
                  z ktorymi rozmawiac TU nie chcemy
                  w wyszydzonych na aktualnosciach
                  herbacianych klimatach

                  a ktorzy tak przy okazji
                  /czyzby bez nas nie mogli sie obyc/
                  niszcza ochoczo pewna wartosc
                  jaka jest dla nas to MIEJSCE

                  inna rzecz to 'niespodziewane' wizyty
                  dac po buzi
                  czasem trzeba
                  ja to akurat rozumiem :)
                  przed chwila zsyboka powitalem
                  ......................

                  Carmina cudownie wybrala
                  swoja przegrana/? no wlasnie ?/
                  odejscie z info dnia
                  na rzecz MIEJSCA

                  to my musimy bardzo uwazac

                  kto powinien czasem ustapic
                  ten silniejszy czy ten drugi?

                  pamietasz
                  'kazdy sam wyrobi sobie zdanie'

                  mysle ze tak sie juz stalo

                  mam do Ciebie jeszcze zal o Borsuka
                  temat na inny czas
                  rozwine jak uznasz ze chcesz pogadac

                  on tez nie znalazl sobie tu miejsca

                  Hiacyncie pamietasz?
                  milczenie /odejscie/ Borsuka
                  to strata czy zysk dla forum?

                  kto ma sie czuc odpowiedzialny za to
                  ci ktorzy hasla 'odpowiedzialnosc'
                  w slowniku szukaja
                  bo nie wiedza co pisza
                  .................

                  a co do dedykacji

                  Sceptyk kilkakrotnie pisal
                  pogardliwie o kwietnych
                  sugerowal stado i wewnetrzny rezim
                  mialkosc i oportunizm

                  mysle ze dedykacja
                  jak najbardziej na miejscu

                  pozdrawiam Ciebie
                  a przy okazji 'nudnego' Witka
                  ktorego pisanie powoli do mnie dociera

                  serdecznie
                  nurni





            • tyu Zbawienna bałaganizacja globalizacji 03.09.02, 13:17
              Wichry wiejące na Forum Kultura narobiły bałaganu przynosząc do tego wątku
              rozważania Witka o globalizacji.
              I jest to akt znamienny!
              Przecież przez wieki w podobny sposób rozprzestrzeniała się kultura, sztuka,
              nauka... Szły one tam, gdzie przez przypadek dotarli kupcy, zdobywcy - czyli
              PIENIĄDZ.
              Babilon i Egipt, potem Grecja i Rzym, a na Wschodzie Chiny i Indie -
              promieniowały w ten sposób na tysiące kilometrów...
              Albo - odwrotnie. Zapóźnieni kulturowo barbarzyńcy podbijali kulturalnych
              sybarytów, przejmowali ich kulturę i - nierzadko na mieczach - nieśli ją dalej.
              Znowu: Chiny - i Dżingis Chan, Rzym - i Germanie...
              Globalizacja kultury trwa więc - od zawsze.
              Tak samo teraz nasz (nasz, bo MY WSZYSCY w nim piszemy - D_nutka potwierdzi!)
              wątek wzbogacił się o kolejny temat. Związek rozwoju kultury z pieniądzem,
              opisany przez Witka (co ja próbowałem dopełnić), niewątpliwie istnieje, choć
              często jest bardziej złożony.

              Ale w tym wszystkim b. ważną rzecz powiedziała - lakonicznie, jak zwykle u
              niej - D_nutka: JAKA kultura?
              Ta "best seller" - najlepiej sprzedająca się - WCALE nie musi być tą najlepszą!
              I Z REGUŁY NIE JEST.
              A jednak kultura trwa, rozwija się - od stuleci, mimo ciągłego barbaryzowania
              jej... widocznie jej moc samooczyszczania jest większa, niż wynika to z
              obserwacji.
              Co o tym sądzicie?
              • witekjs Re:_____ Zbawienna bałaganizacja globalizacji_____ 03.09.02, 13:34
                tyu napisał:

                > Wichry wiejące na Forum Kultura narobiły bałaganu przynosząc do tego wątku
                > rozważania Witka o globalizacji.
                > I jest to akt znamienny!
                > Przecież przez wieki w podobny sposób rozprzestrzeniała się kultura, sztuka,
                > nauka... Szły one tam, gdzie przez przypadek dotarli kupcy, zdobywcy - czyli
                > PIENIĄDZ.
                > Babilon i Egipt, potem Grecja i Rzym, a na Wschodzie Chiny i Indie -
                > promieniowały w ten sposób na tysiące kilometrów...
                > Albo - odwrotnie. Zapóźnieni kulturowo barbarzyńcy podbijali kulturalnych
                > sybarytów, przejmowali ich kulturę i - nierzadko na mieczach - nieśli ją
                dalej.
                >
                > Znowu: Chiny - i Dżingis Chan, Rzym - i Germanie...
                > Globalizacja kultury trwa więc - od zawsze.
                > Tak samo teraz nasz (nasz, bo MY WSZYSCY w nim piszemy - D_nutka potwierdzi!)
                > wątek wzbogacił się o kolejny temat. Związek rozwoju kultury z pieniądzem,
                > opisany przez Witka (co ja próbowałem dopełnić), niewątpliwie istnieje, choć
                > często jest bardziej złożony.
                >
                > Ale w tym wszystkim b. ważną rzecz powiedziała - lakonicznie, jak zwykle u
                > niej - D_nutka: JAKA kultura?
                > Ta "best seller" - najlepiej sprzedająca się - WCALE nie musi być tą
                najlepszą!
                >
                > I Z REGUŁY NIE JEST.
                > A jednak kultura trwa, rozwija się - od stuleci, mimo ciągłego barbaryzowania
                > jej... widocznie jej moc samooczyszczania jest większa, niż wynika to z
                > obserwacji.
                > Co o tym sądzicie?
                _______________
                Bardzo to ciekawe co piszesz ala jak widać takie to moje bajkowo-kwietne
                pisanie. Nawet jak chcę gdzieś w odległym miejscu oderwać się od różnych misji
                to i tak wiatry forumowe do naszej moguczej gromadki mnie przywiodą.
                Oczywiście można by o tym i tutaj pogadać. Może jednak lepiej ktoś przeniósł by
                mój post do wątku o globalizacji kultury i tam byśmy sobie porozmawiali o tych
                problemach. Bardzo interesujace jest pytanie Danutki.Trochę odpowiedzi jest
                zawarte w moim poście.
                Pozdrawiam Was srdecznie.Witek
    • Gość: Marsjan Re: Królestwo Bajki :) IP: *.96.252.64.snet.net 05.09.02, 08:20
      Knieja gleboka wokol,wiatr hula gdzies w wierzcholkach drzew i tylko szmer
      przemykajacego w pobliskim gaszczu starego odynca zaklocil na chwile spokoj
      Internauty piszacego w skupieniu na Forum Kultura. Internauta oderwal na
      chwile wzrok od swego laptopa i instynkownie siegnal po lezacy obok na trawie
      sztucer marki Remington.
      Szmer nie powtorzyl sie wiec Internauta lapczywie chwycil z powrotem za
      klawiature .Jego nieobecny wzrok zdradzal ze myslami przebywa zupelnie gdzies
      indziej.Przed oczami mial wspaniale miasto w ktorym niedys mieszkal - pelne
      trabiacych samochodow,budynkow oswietlonymi polyskujacymi neonami, tabunami
      ludzi wylewajacymi sie z autobusow i tramwajow oraz wszechpoteznym halasem.
      W tym swoim zadumaniu nie dostrzegl dwoch sarenek ktore zaczely skubac antene
      satelitarna od laptopa umocowana na krzakach jemioly.Az bylo za pozno..
      • Gość: tete z sarenkami tak zawsze :))) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 05.09.02, 08:41
        Gość portalu: Marsjan napisał(a):


        > W tym swoim zadumaniu nie dostrzegl dwoch sarenek ktore zaczely skubac antene
        > satelitarna od laptopa umocowana na krzakach jemioly.Az bylo za pozno..


        Stary odyniec pohałasował w krzaczkach i umknął, sarenki nie dały za wygraną.
        Przecież nie spuścisz lania zwierzątku, które ma TAKIE oczy :))

        Zaczynasz budować szałas (zapowiadają opady) i zastanawiasz się nad dzisiejszym
        obiadem ... grzyby ?

        pozdrawiam, :)) tete
        • Gość: Marsjan Re: z sarenkami tak zawsze :))) IP: *.96.252.64.snet.net 05.09.02, 09:27
          Sorry za zwloke ale Internauta musial naprawic szkody wyrzadzone antenie przez
          te gryzonie o dlugich nogach i pieknych oczach.Cale szczescie ze mial zapasowe
          czesci.
          Grzyby to na deser, w tej kniei mozna je zbierac calymi garsciami.
          Przyjedz to sama sie przekonasz - o ile sie nie boisz dzikich glebokich kniei.
          Zas na obiad bedzie ,no niestety sarenka - jedna z tych co mi antene zjadly.
          Wiem,wiem ale nawet Internauta nie samymi jagodami i grzybami zyje..
          pozdr
          • Gość: tete wirtualne knieje IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 05.09.02, 12:16
            Gość portalu: Marsjan napisał(a):


            > Grzyby to na deser, w tej kniei mozna je zbierac calymi garsciami.
            > Przyjedz to sama sie przekonasz - o ile sie nie boisz dzikich glebokich
            kniei.

            Las. Cisza (tylko ptaki). Słychać każdy szelest. Krople rosy po porannej
            mgiełce.Brązowe, "pluszowe" kapelusze podgrzybków pomiędzy krzaczkami borówek.
            Ech......

            > Zas na obiad bedzie ,no niestety sarenka - jedna z tych co mi antene zjadly.
            > Wiem,wiem ale nawet Internauta nie samymi jagodami i grzybami zyje..
            > pozdr

            Co do spożywania sarenek ... nawet myśleć nie chcę. Ja tam mogę grzybami i
            jagodami :)))))

            pozdrawiam, :)) tete
            • tyu Re: wirtualne knieje 05.09.02, 13:01
              Gość portalu: tete napisał(a):

              > Gość portalu: Marsjan napisał(a):
              >
              >
              > > Grzyby to na deser, w tej kniei mozna je zbierac calymi garsciami.
              > > Przyjedz to sama sie przekonasz - o ile sie nie boisz dzikich glebokich
              > kniei.
              >
              > Las. Cisza (tylko ptaki). Słychać każdy szelest. Krople rosy po porannej
              > mgiełce.Brązowe, "pluszowe" kapelusze podgrzybków pomiędzy krzaczkami borówek.
              > Ech......
              >
              > > Zas na obiad bedzie,no niestety sarenka - jedna z tych co mi antene zjadly.
              > > Wiem,wiem ale nawet Internauta nie samymi jagodami i grzybami zyje..
              > > pozdr
              >
              > Co do spożywania sarenek ... nawet myśleć nie chcę. Ja tam mogę grzybami i
              > jagodami :)))))
              >
              > pozdrawiam, :)) tete



              A jeśli jeszcze dołączysz do stałego menu (gościom serwowanego) swoje słynne
              torty...
              Mogą być nawet grzybowe.
              ;))
              Pozdrawiam!
              tyu
        • carmina Gladiole 06.09.02, 22:21
          To jest już jak bajka. Szczęsliwa, odległa. Chciałabym Wam o tym napisać,
          ale...tylu dziś zbójców na drogach, czasy znowu niespokojne, już dla samego
          niepokojenia, sztuka dla sztuki. Wzbudziłabym pusty smiech, okrutne rżenie
          zdegenerowanego pegaza. Więc kiedy indziej. Napiszę Wam o szóstym dniu. A dziś
          mówię tylko: szarpię życie za brzeg listka....Wciąż jeszcze tu.
          Pozdrawiam z mieczykiem jak mizerykordia
          C