seremine Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 31.03.12, 15:23 Józef Ozga-Michalski "Wąż" Jakże niewielkie było rajskie jabłko, jeśli wąż podał ci je pyskiem, jakże dobry musiał być wąż, Jeśli to jabłko było pyszne. Jakie my mamy jabłka w Nowym Sączu, Jakie my mamy śliwki w Płocku, jakie my mamy w Polsce czereśnie, aż się gną gałęzie, jaką wódkę gdańską u ujścia Wisły, ale czy mamy dobre węże? Odpowiedz Link
jutta_t Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 01.04.12, 18:32 "Żona" Władysław Broniewski Obłoki obłąkane, kolory pokłócone, drzewo przed oknem złamane i — widzę żonę. Czarnieckiego 80, parter z ogródkiem. "Czy przyjdzie na obiad, czy gdzieś się zawieruszy?" — myśli ze smutkiem. A ja idę z autobusu "M", bo muszę, bo już siebie odnalazłem i wiem, gdzie mam duszę. Żona wygląda przez drzwi od ogrodu, w oczach niepokój, a ja myślę: "Kochana, młoda, i w sercu spokój". Pięć lat tułaczki, więzienia, ona — Oświęcim... Jakże gorzki ten na do widzenia wiersz o "świętej pamięci". Odpowiedz Link
seremine "Dojrzali do wysiadki" Hans Arp 03.04.12, 11:24 "Dojrzali do wysiadki" Hans Arp w pociągu co jechał z a do b na krótkiej trasie trzech kwadransów jazdy nie znalazł się w wagonie ani jeden prawdziwy wysiadacz. na końcowej stacji b jakby zmuszeni koniecznością wysiedli trzej podróżni. pozostali siedzieli nadal smutni większość stwierdziła że musi jeszcze trzy do czterech razy jechać z a do b by dojrzeć do wysiadki. niektórzy podróżni zapadali na chorobę czasu bycia tu i bycia tam i patrzyli żałosnymi oczami w pustkę. wśród niewysiadaczy byli również i tacy co twierdzili że są mniej lub więcej martwi i w żaden sposób nie mogą podnieść się ze swych siedzeń/ ci prosili o wieńce i datki na kwiaty. wreszcie byli tam jeszcze jacyś niezwyczajnego gatunku którzy zwinęli się razem coraz mocniej sie ściągali stłoczyli ciasno tak że ubrania im pękały z trzaskiem w końcu ich wessała tworząca się żywa kula. ci niewysiadacze w ogóle byli do niczego. upierali się by stanowić kulę z wolna coraz bardziej twardniejącą. na końcowej stacji wytoczono ich z wagonu i tam przed dworcem jeszcze długo można było ich oglądać. Odpowiedz Link
black_jotka Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 03.04.12, 12:05 "S ł o w a" Hans Arp słowa zaczarowane wędrowaniem. słowa wędrujące słowa-śnieżynki światłosłowa uchodzących kwiatów słowa wspinające się na góry a jeśli jest to przesada to obłokosłowa . . słowa starej staruteńkiej ciuchci wykaszlane poprzez durszlak sałatowych koszów. . . słowa grzeszników wydziobujących swe misje z języków anielskich. . . słowa-śnieżynki na przemarzenie. . . nieoczekiwanie zakwitające ze słów słowa o wyjaśnionych twarzach kwiatów. . . słowa żarnoczarne od zapachu. czarnonieme gwiazdokule. łżysłowa tropiące prawosłowa i drżące. słowa nadmarionetkowe. słowokwiat nadmarionetkowych kwiatów. słowo kastalijskich źródeł. olśniewające słowa katachrezy. . . słowa zmumufikowane. słowa w języku łani na wprost płaskiego marszu gęsi. . . zobaczycie aniołów w postaci promieniujących róż i gwiazd unoszących się poprzez światło bez kresu. kto mógłby stanąć im naprzeciw z naszymi dla postępu wściekłymi a-tombombonierkami. bezgłośnie jak zwykle w świetle fruwają aniołowie bo zawsze w nim byli gdy nasze twarze nurzały się w łajnie. . . słowa aniołów dla aniołów. . . słowa z łani do otchłani. słowa do łowienia ryb w mętnej wodzie. odpowiednie słowa żartownisie dla szatańsko ciemnych uzasadnień. . . słowa-potoczki. słowa zapisane na skórze drzewa. . . niechlujnie pielęgnowana grządka słów. pirackie słowa pnące się do nieba po zdrętwiałej drabinie błyskawic. . . obce panowanie które w słowach posługuje się nie tylko drabiną lecz również gamą-drabiną tonów drabiną pełnych tonów i chińską drabiną tonów. . . słowa pisma odwróconego w lustrze. prawdziwe słowo na fałszywym miejscu i fałszywe słowo na prawdziwym miejscu. słowa robotów. słowa do haftowania na półsennych komżach. . . słowa jak odpowiedź na ciepłą krew i na krwawe słowa. . . słowa składające ikrę w płytkich wodach gadania. . . pod moimi drzwiami znalazłem następujące słowa na progu: `dzisiaj otworzą się okna na niebiosach`. . . te kredą na tablicy szkolnej napisane słowa zostaną starte i położone tu będą słowa następne: `chorągiew przemieniona w mięso ze wzrokiem bazyliszka`. fajka wypisuje błogo bez natręctwa palacza nieme słowa z dymu na powietrzu. światłonieme-słodkowonne słowa uchodzących kwiatów. . . słowa dla nikogo. słowa dla wszystkich. . . słowa szatana pisane czarne na czarnym umocowane do zeppelina i posłane do diabła. . . z węża ludzkich postaci wężowato stojącej ludzkości słyszy się niektóre segmenty wężowatych słów. czarne jak noc ciastowate przejrzałe owoce słów. słowa do mówienia przy nawałnicy i zamieci w obecności upadłych dziewcząt. . . słowa ze światła marzenia o zgnojonym życiu bukiet słów który pozwala pachnąć wszystkim swoim kwiatom naraz. . . słowa nie do napisania i wypowiedzenia lecz do zapachu. słowa tylko do wymalowania. . . słuchajcie pobożnie zbutwiałych wszechmocnych słów ubogich. . . słowa przemieniają mówiącego biedaka w bogacza słów który każdym ramieniem wspiera ubogiego w słowa. słowa węszą fałszywe i prawdziwe słowa. . . i słowa poetów. Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 03.04.12, 18:36 " M o d l i t w a " Hans Arp czyste światło zbaw nas od bezsensowności. zbaw nas od absurdalnych cierpień bezsensowności. nie wystarczy że od czasu do czasu na gorący kamień ziemi spadasz kroplą. zbaw nas od alfonsów niedorzeczności od triumfujących ludożerców od wyjców wiecowych od krzykaczy małpoludów. błądzimy w idiotycznych cierpieniach. wieczni wędrowcy na ruchomych piaskach. tarzamy się na łóżkach rozżarzonego piasku. można pękać ze śmiechu można zapłakać się na śmierć można zwariować z całą gorliwością. biada nam biednym błaznom. w jakiż obłęd wpadamy. ze swoich długich długich długich wędrówek wraca coraz bardziej poszarzały. całe życie biegał w tej pozbawionej mowy dolinie tam i z powrotem i szukał wyjścia. całe życie rozmyślał dlaczego go w tej pozbawionej mowy wypłowiałej dolinie złapano. teraz jest stary ale powoli mu świta że wyjścia z tej szarej doliny powinien szukać w sobie. Odpowiedz Link
dunant Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 03.04.12, 19:08 Rose Ausländer "Pojednanie" Znów poranek bez upiorów w kroplach rosy iskrzy tęcza jako znak pojednania Możesz się cieszyć doskonałym kształtem róży możesz w zielonym labiryncie zgubić się i odnaleźć znów w jaśniejszej postaci Możesz być człowiekiem beztroskim Poranny sen opowiada ci baśń możesz rzeczy na nowo uporządkować poukładać kolory i znów powiedzieć pięknie Tego poranka ty twórca i stworzenie Odpowiedz Link
rawik-is-me Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 04.04.12, 17:31 Louis Aragon "Wymyślę dla ciebie różę" Dla ciebie która jesteś różą nie do opisania Przynajmniej słowami z modlitewnika twoich procesji Różą którą ukazać mogą słowa obce róży Podobnie jak wyrywający się krzyk oznacza cierpienie Gwiazdy pożądań nad otchłanią miłość Wymyślę dla ciebie różę z palców uwielbienia Tworzących nawę krzyżujących się i obnażonych Wymyślę dla ciebie różę z portyku Kochanków których jedynym łóżkiem są ich ramiona Różę w sercu kamiennych umarłych konających bez spowiednika Różę rolnika rozerwanego przez minę na własnym polu Karmazynowy zapach znalezionego listu Gdzie nic się do mnie nie odnosi ani miłosne napomknienie ani zniewaga Spotkanie na które nikt się nie zjawił Wojsko w ucieczce podczas gwałtownego wiatru Kroki matki przed więzieniem Śpiew mężczyzny w godzinę sjesty pod oliwkami Walkę kogutów w kraju mgły Różę żołnierza oddalonego od kraju Wymyślę dla ciebie moją różę tyle róż Ile jest diamentowych błysków w morskiej wodzie Tyle róż ile wieków wiruje w pyle nieba Ile marzeń krąży w umyśle dziecka Ile świateł pomieścić może jedna łza Przełożył Artur Międzyrzecki Odpowiedz Link
kristopherh mady" Joanna MUELLER 09.04.12, 10:29 "mady" Joanna MUELLER tak oto zaczęła się wojna był dzień = dnia środek, czernienie w sercu słońca wyległy manekiny, makiety i atrapy wysypały się na ulice gruźliczne źlice, mutacje letalne bloki = puszki głosowe wydały na kanikułę jurodów biesnowatych, spętanych uzwojeńców cienie = mieszkańcy głów zaczęły się rozrastać intruzje = obławy obaw wpełzały w skórę mroku miałam przeciwko sobie, na sztorc naprzemianległe wersje siebie słowa pakowne, słowa watujące audyt wewnętrzny = haptyczny półpasiec na poły pasł się mną po tej i tamtej stronie zaskoczył mnie ten nadmiar = zbyt wiele siebie w sobie gęś biegnąca po grobie, dzień krótszy o kurzą łapkę kto otworzył ten lęk? kto mnie roi? kto śmie? przed kim się zbroję i bronię? komu przez grubą ścianę snu przenikam? i kto zbudzi się ze mnie jeszcze dziś, jeszcze dziś? od tej pory pieśni głuchną w telękaniu mój ptak na imię ma niepłosz Odpowiedz Link
kristopherh Maria Cyranowicz 09.04.12, 10:29 Maria Cyranowicz Also das Kind das Kind war Kiedy dziecko było dzieckiem, świat nie był całkiem niedobry. Mleko smak miało metalu i dziecko dmuchało zawzięcie do kubka. Biały garb marszczył się pod kożuchem, a w oczach kwitły ciemne plamki. Kiedy dziecko było dzieckiem, przeglądało się w tęczówkach łyżeczek i wszystko stawało na głowie. Dziecko jadło chleb z masłem lub płatki owsiane. Codziennie dziecko układało świat z kolorowych sześcianów, bardzo niestabilny. Wtedy każdy palec mógł się okazać zawleczką, każde mrugnięcie powieką Đ sygnałem apokalipsy, kiedy dziecko było dzieckiem. Dziś, kiedy dziecko jest dzieckiem, umie już kontrolować zdziwienie czarnych brwi. Udaje, że nie widzi, jak się z wrażenia otwierają okna. Nie dostrzega szaleństwa figlującego w prześwietlonych oczach. Patrzy, a na dole betonowe płyty. I czysto. Jak po nikim. Odpowiedz Link
seremine "Pierwiosnek" Władysław Broniewski 09.04.12, 12:30 "Pierwiosnek" Władysław Broniewski Jeszcze w polu tyle śniegu, Jeszcze strumyk lodem ścięty, A pierwiosnek już na brzegu Wyrósł śliczny, uśmiechnięty: Witaj, witaj, kwiatku biały, Główkę jasną zwróć do słonka, Już bociany przyleciały, W niebie słychać śpiew skowronka. Stare wierzby nachyliły Miękkie bazie ponad kwiatkiem: Gdzie jest wiosna? Powiedz, miły, Czyś nie widział jej przypadkiem? Lecz on, widać, milczeć wolał. O czym myślał -któż to zgadnie? Spojrzał w niebo, spojrzał w pola, Szepnął cicho: -Jak tu ładnie… Odpowiedz Link
rawik-is-me Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 09.04.12, 16:12 arcin Cecko "Czekam w kuchni na oświecenie" czekam w kuchni na oświecenie jest dobrze przychodzą już pierwsze zwierzęta mrówki jest dobrze był pierwszy potop rozlała się woda jest dobrze to znak wypisał się długopis ktoś ma urodziny ktoś dochodzi prawdy ktoś umiera czytając pożyczoną ode mnie książkę ja czekam w kuchni na oświecenie czekam w kuchni na oświecenie nie wolno jeść nie wolno patrzeć słuchać nie wolno wolno tylko czekać czekać tylko wolno lepiej wyjdź bo robi się tu gorąco powoli nawiązuję już połączenie masz samochód to spieprzaj weź mój plakat dotyk znak gdzieś tu jest odbiorcza skrzynka a ja nawiązuję już połączenie czekam w kuchni na oświecenie czekam w kuchni na oświecenie Odpowiedz Link
black_jotka Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 27.04.12, 12:32 Leszek Kamiński Niewolnica zesłał los jaszczurkę lecz zabrał jej serce z zadaniem upokorzenia człowieka postawił niewinność przed tym co może wszystko niewinność upokorzona obdarta z siebie otwarta aż do środka do trzewi piękna jak tylko niewinność być może odbył się targ nad wstydem człowieka wyznaczono cenę za jego godność i wstyd spuszczoną głowę i oczy kupiono ciało człowiecze na śmietnik wyrzucono uczucia kupiono życie Odpowiedz Link
black_jotka Cwietajewa 01.05.12, 14:05 Marina Cwietajewa X X X z cyklu "Uczeń" Mottoowiedzieć - o czym myślę jeszcze? Pod jednym płaszczen - w deszcz, I w noc - pod jednym płaszczem, wreszcie I do mogiły - też. I Być chłopcym Twoim jasnogłowym - O, aż po wszystkie czasy! - Iść za twą pylną purpurą w surowym Płaszczu wyznawcy. Chwytać przez całą ludzkiej ciżby niechęć Westchnienie, które ożywia, Duszę, co twoim żywi się oddechem, Jak płaszcz - wiatru porywem. Bardziej zwycięsko od króla Dawida Czerń ramieniem rozgarniać. Od wszystkich krzywd, od każdej ziemskiej krzywdy Płaszczem ciebie osłaniać. Być pomiędzu śpiącymi uczniami Tym, któremu sen nie wystarcza. Pierwszy przez czerń rzucony w ciebie kamień - I już nie płaszcz - ale tarcza. (O, nie przerywam samodzielnie wierszy! Noż zanato ostry!) ... I - uśmiechnąwszy się zwycięsko - pierwszy Wejść na szczyt twego stosu. (przeł. Seweryn Pollak) Odpowiedz Link
black_jotka Re: Cwietajewa 01.05.12, 14:07 Marina Cwietajewa w liście do Konstantina Rodziewicza: "Arlekinie!- Tak pana nazwałam. Pierwszy Arlekin w moim życiu, przez które przewija się niezliczona ilość Pierrotów! Po raz pierwszy kocham człowieka szczęśliwego i może po raz pierwszy szukam szczęścia, a nie strat, chcę wziąć, a nie dać, być, a nie zginąć!". Nigdy wcześniej nie opisano po rosyjsku z taką otwartością o seksie, nigdy wcześniej Rosjanka z taką naturalną prostotą nie pozbywała się tabuistycznego gorsetu pruderii: "Mój Arlekinie, mój Awanturzysto, moja Nocy.....teraz się położę i wezmę Ciebie do siebie." Odpowiedz Link
seremine Re: Cwietajewa 01.05.12, 15:36 Marina Cwietajewa * * * Oto okno znów, Gdzie znów nie śpi nikt. Może siedzą tak Czekając na świt. Może dwoje ludzi Nie chce rąk rozdzielić. Wszędzie okna takie Znajdziesz, przyjacielu. Nie od świec, nie od lamp zapłonęła ciemność: Od oczu bezsennych! Radości i łez W nocnym oknie krzyk! Może – setki świec, Może świece trzy... Nie przychodzi sen Myślom skołatanym. I w pokoju mym Dzieje się tak samo. Módl się przyjacielu, za dom, gdzie snu zbrakło, Za okno, gdzie światło! przełożyła Beata Szymańska Odpowiedz Link
seremine Re: Cwietajewa 01.05.12, 15:37 Marina Cwietajewa X X X Żeby dojść do ust i łoża - Mimo groźnej cerkwi bożej Muszę iść. Mimo karet iść weselnych Karawanów. Jego próg pieczęcią swoją Znaczy anioł. Tak o nowiu nocą nocy Wbrew żeliwnych stróżów mocy: Bacznych wrót - Do drzwi śpiwnych i świetlanych Poprzez opar kadzidlany Podążam. Tak jak dąży wciąż od wieków Mimo Boga - do człowieka Człowiek. Odpowiedz Link
seremine Re: Cwietajewa 01.05.12, 15:38 Marina Cwietajewa *** Chciałabym mieszkać z tobą w małym miasteczku Gdzie wieczny półmrok i wieczne dzwony I w małym wiejskim zajeżdzie ciche tykanie starego zegara Jak kropelki czasu A czasem wieczorem Z jakiegos poddasza Flet I sam flecista w oknie I duże tulipany na oknach I może bys nawet mnie nie kochał ----------- W srodku pokoju Wielki kaflowy piec Na każdym kaflu rysunek Serce - róza - okręt A w jednym oknie Snieg - snieg - snieg Leżałbys, taki jakiego cię kocham - leniwy Obojętny, beztroski I tylko Z rzadka Cichy trzask zapałki Papieros jarzy się i przygasa I długo, długo drga na jego czubku szary słupek popiołu Nie chce ci sie nawet go strzepywać I cały papieros leci w ogień Odpowiedz Link
seremine Re: Cwietajewa 01.05.12, 15:39 Marina Cwietajewa "Godzina zero" Już czas zmieniać korale Już czas zmieniać słownik, Już czas gasić latarnie Nad drzwiami… Odpowiedz Link
seremine Re: Cwietajewa 01.05.12, 15:40 Marina Cwietajewa X X X Cygańska namiętność rozstania! Spotkanie - i w nową dal gnasz. W noc rzucam wszystkie pytania W dłoniach chowając twarz: Nikt z nas nawet w krótkiej chwili Nie pojął tego w pełni, Jak wiarołomni jesteśmy, czyli - Jak sami sobie wierni. Odpowiedz Link
samanta_ewa Re: Cwietajewa 01.05.12, 15:41 Marina Cwietajewa *** Lekkomyślność! - miły grzech, Współtowarzysz i wróg mój miły! Tyś mi w oczy wtrysnęła śmiech, Tyś mazurka wtrysnęła w żyły. Nauczyłaś obrączkę strącać - Z tym czy z innym by życie płynęło! I zaczynać w ciemno, od końca, Kończyć - zanim się jeszcze zaczęło. Być jak trawka i być jak stal W życiu na tak mało można liczyć... - Uspokajać czekoladą żal, Śmiać się w oczy komuś na ulicy! Odpowiedz Link
samanta_ewa Re: Cwietajewa 01.05.12, 15:46 Marina Cwietajewa & Sofia Parnok Poetki rosyjskie, połączone w czasie I wojny światowej kilkuletnim romansem. Cwietajewa mając 20 lat poślubiła Siergieja Efrona. Niestety będą z natury kochliwą, miała kolejne romanse, które jej mąż znosił dzielnie. Do czasu jej relacji z Parnok. W akcie desperacji Efron uciekł na fron pierwszej wojny światowej. Marina 22 letnia, Sofia lat 30. Ich burzyliwy romans zaowocował cyklem wierszy „Do przyjaciółki” i kilkoma erotykami. Odpowiedz Link
samanta_ewa Re: Cwietajewa 01.05.12, 15:49 Marina Cwietajewa "Jak się panu żyje z inną?" Jak się panu żyje z inną? Łatwiej, prawda? Pchnięcie wiosła I od brzegu! Z oczu zginął! Szybko fala pamięć zniosła O mnie, pływającej wyspie? O, nie po wodach, po niebie!) Dusze, dusze! siostry wyście Wam miłośnicami nie być! Jak się żyje ze zwyczajną Żoną? Świat bez bóstwa lepszy? Królową z tronu strącając (Samemu się go wyrzekłszy) Jak się żyje, krząta, troszczy Dobiera się w korcu maku? Myto wiecznej trywialności Jak się płaci, mój biedaku? "Konwulsji szarpiących tętno Starczy! Dom wynajmę nowy". Jak się panu żyje z jedną Z wielu, któryś deptał Synaj! Jak się panu żyje z obcą, z tutejszą rajsko-pierwotną? Jowiszowej lejcy chłostą Nigdy czoła wstyd nie dotknął? Jak się żyje, wstaje, wiedzie Śpiewa w chórze rannych ptaków? Ból sumienia rany wiecznej Jak się znosi mój biedaku? Jak też żyje się z towarem Rynkowym? Marże niemałe! Po marmurze z gór Karrary Jak się panu żyje z miałem Gipsowym? (Wykuty w bryle Bóg i znów skruszony do cna!) Jak się panu żyje z byle Jaką któryś Lilith poznał! Nowalijką sezonową Sytyś pan? Gdy czary prysły Jak się żyje z tuzinkową Ziemską bez szóstego zmysłu No, szczerze: więc jednak szczęście? Nie?W zapaści bez głębiny Jak się żyje, miły? Ciężej? Czy tak samo, jak mnie z innym? Odpowiedz Link
samanta_ewa Re: Cwietajewa 01.05.12, 15:50 "Kurtyna" Wodospadami kurtyny się spienić - Płomieniem - szumem iglastego pnia. Kurtyna nie ma przed sceną tajemnic: (Scena - ty, kurtyna - ja). Chaszczami snów (pod sali plafon Rozlał się oszołomień czad) Skrywam bohatera w walce z Fatum, Miejsce akcji - i - czas. Tęczami kaskad, lawiną Lauru (więc ufasz! więc wiesz!) Zakrywam cię przed salą (i zaklinam Czarami salę - też!) Tajemnica kurtyny! Przyśnionym Lasem nasion, nasennych ziół... (Za już drgającą zasłoną Bieg tragedii - jak - burzy szturm!) W szloch, loże! Galerio, szalej! Bądź, bohaterze! Czasie, śpiesz! Kurtyna faluje - jak - żagiel, Kurtyna faluje - jak - pierś. Ostatkiem serca zagradzam - nie wedrą Się do wnętrza. - Oklasków zryw! Nad już użądloną w pierś Fedrą Kurtyna się wzbiła - jak - gryf. Szarp, widownio! Patrz! Potok okropny? Szykuj kadź czym prędzej! Ranę rwij! Oddam, świetną, do ostatniej kropli! (Widz zbielał, kurtyna we krwi). Wtedy - opaść jak współczucia całun, Sztandaru szumem - do dna. Nie ma tajemnic kurtyna - przed salą. (Sala - życie, kurtyna - ja). Odpowiedz Link
samanta_ewa Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 01.05.12, 15:54 Марина Цветаева "Я полюбила вас" Медленно верно газ Плыл по уставшей комнате Не задевая глаз Тех что вы вряд ли вспомните. Бился неровно пульс Мысли казались голыми Из пистолета грусть Целилась прямо в голову. Строчки летели вниз Матом ругались дворники Я выбирала жизнь Стоя на подоконнике. В утренний сонный час Час когда всё растаяло Я полюбила Вас, Odpowiedz Link
samanta_ewa Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 01.05.12, 16:00 dwugłowa wieża dostojnie trwając trójbramą gardziel wnętrz otwierając scalona w witraż koła rozety wabi do wnętrza refleksów świetlnych *** poranna mądrość tutaj szperana bladość oblicza tkwi u zarania ponawlekanych jakby niedbale paciorków życzeń w formie ospałej za progiem nicość strachy odziane w zmiętą codzienność -boskie skaranie na świecach trwale łzy przycupnięte wota od myśli w szepty zaklętej co wszystko kryje pyłem duszącym, porządek rzeczy zmysły drążący. surowość formy wzmaga wyniosły patos legendy w mury porosły osad wniesiony historii sprawą jest użyźnienia myśli podstawą pojęcia racji pokoleń przeszłych czynów alibi czasów zamierzchłych sekret piwnice kryją w otchłani tarczą ryngrafu wiary skrywani świadkowie czasów sobie obecnych trwają czekając słów ostatecznych *** theatrum owe już ku końcowi wyobrażenia przekaz bez słowy na zewnątrz w obraz dnia się rozchodzi z amnezji piętnem szkoda tu wchodzić Zbigniew Murawski Odpowiedz Link
mala200333 Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 01.05.12, 21:23 William Blake "Tygrys" Przełożyła Jolanta Kozak Tygrys Tygrys, Tygrys, gorejący Żywym żarem w dżungli nocy; Jakaż ręka nieśmiertelna Twój straszliwy kształt poczęła? W jakich głębinach czy przestworzach Ogień ślepi twych rozgorzał? Jakim skrzydłem on ulata? Czyja ręka ogniem włada? Jakie moce z bryły twardej Kształtowały serce harde? A gdy jęło w głos łomotać, Jaka straszna dłoń? i stopa? Jakich młotów dziki szał? W jakim kotle mózg twój wrzał? Jakich kleszczy moc zuchwała Grozę jego okiełznała? A gdy niebo pociemniało, Gdy gwiazdami zapłakało, Czy szczęśliwy pracę złożył? Pan Baranka – ciebie stworzył? Tygrys, Tygrys gorejący Żywym żarem w dżungli nocy; Jakież oko stworzyć śmiało Twą straszliwą doskonałość? – przełożyła Jolanta Kozak Odpowiedz Link
black_jotka Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 02.05.12, 08:09 William Blake "Tygrys" przełożyła Jolanta Kozak Tygrys, Tygrys, gorejący Żywym żarem w dżungli nocy; Jakaż ręka nieśmiertelna Twój straszliwy kształt poczęła? W jakich głębinach czy przestworzach Ogień ślepi twych rozgorzał? Jakim skrzydłem on ulata? Czyja ręka ogniem włada? Jakie moce z bryły twardej Kształtowały serce harde? A gdy jęło w głos łomotać, Jaka straszna dłoń? i stopa? Jakich młotów dziki szał? W jakim kotle mózg twój wrzał? Jakich kleszczy moc zuchwała Grozę jego okiełznała? A gdy niebo pociemniało, Gdy gwiazdami zapłakało, Czy szczęśliwy pracę złożył? Pan Baranka – ciebie stworzył? Tygrys, Tygrys gorejący Żywym żarem w dżungli nocy; Jakież oko stworzyć śmiało Twą straszliwą doskonałość Odpowiedz Link
seremine Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 02.05.12, 17:31 Ogień i Lód Jedni mówią, że świat zniszczy ogień Inni, że lód. Iż poznałem pożądania srogie Jestem z tymi, który mówią: ogień. Gdyby świat zaś dwakroć ginąć mógł, Myślę, że wiem o nienawiści Dość by rzec: równie dobry lód Jest by niszczyć I jest go w bród. - Robert Frost Odpowiedz Link
dunant Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 02.05.12, 20:02 Konstanty Ildefons Gałczyński "Ojczyzna " 1952r. Córce Wiele pieśni na świecie ze stulecia w stulecie, ale jest ton jedyny, z samej głębi, z głębiny; od kolebki do grobu ton ten idzie za tobą; byle szmer, byle nuta, a już wiesz, że to tutaj: szyba w słońcu uśpiona - pelargonia czerwona; parę gwiazd, parę ptaków, a już wiesz, skąd ten akord; listek upadnie w strumień, a już serce rozumie, zamyśli się, wypowie, a co w sercu, to w mowie, w mowie dziada, pradziada, co szmerliwa jak trawa, co się krzewi faliście, raz jest słowem, raz liściem, raz pagórkiem, raz chmurą, porą roku poczwórną, śniegiem, ptakiem, błękitem, Szopenem i Norwidem. Struna ze struną gada, czas swe wzory układa. Treść najgłębsza, najszczersza jarzy się w tyglu serca; światło pada wysokie na pracę, na chorągiew - i jednym światłem świeci ruch rąk i ruch narzędzi. I znów iskrzy się nocka jak lampa Szopenowska; dźwięk skrzypiec nad ulicą; pelargonia w księżycu, ciężka gwiazda nad świerkiem; i znów blask zorzy wielkiej. Kraju mój, kraju barwny pelargonii i malwy, kraju węgla i stali, i sosny, i konwani, grudka twej ziemi w ręku świeci nawet po ciemku; tyś mój w śniegu, w spiekocie, tu dziad spoczął, tu ojciec; trawa, trawa szmerliwa białe kości okrywa. A nam, którzyśmy w drodze, niechaj flaga łopoce, żeby dźwięczał dźwięk kielni naj celniej, najrzetelniej - żeby siła w ramionach, żeby trud nasz wykonać - przy stali i przy zbożu, na lądzie i na morzu - żeby blask szedł z dni naszych, dni mozolnych, odważnych, w wiek sławą złotolistną, nuto święta, ojczyzno Odpowiedz Link
rawik-is-me Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 04.05.12, 22:56 William Blake "Tygrys" przełożył Krzysztof Puławski Tygrys! Tygrys! jasno płoniesz W puszczach nocy – czyje dłonie Czyje oczy nieśmiertelne Mogły stworzyć twą symetrię. W jakiej głębi, w jakiej dali Mógł się ócz twych ogień palić? Jakie skrzydła nieść go śmiały Czyje ręce go skrzesały? Czyja sztuka i czyj dotyk Stworzył serca straszne sploty? Jak potworny był to cios, Który wzbudził serca głos? Jaki młot twój mózg formował? W jakim żarze się hartował? Któż go ujął w mocne cęgi, Grozy nie zląkł się potęgi. Gdy się z gwiazd sypnęły strzały, A niebiosa łzy oblały – Czy był kontent ten, co stworzył Jagnię, ciebie – Pan Przestworzy? Tygrys! Tygrys! jasno płoniesz W puszczach nocy – czyje dłonie Czyje oczy nieśmiertelne Mogły stworzyć twą symetrię. Odpowiedz Link
seremine Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 05.05.12, 11:41 Gibran Kahlil "Wasze dzieci" Wasze dzieci nie są waszą własnością; są synami i córkami samej mocy życia. Jesteście ich rodzicami, ale nie stworzycielami. Mieszkają z wami, a mimo wszystko do Was nie należą: Możecie dać im swą miłość, lecz nie wasze idee ponieważ one mają swoje idee. Możecie dać dom ich ciałom, ale nie ich duszom, ponieważ ich dusze mieszkają w domu przyszłości, którego wy nie możecie odwiedzać nawet w waszych snach. Możecie wysilać się, by dotrzymać im kroku, ale nie żądać, by byli podobni do Was, ponieważ Życie się nie cofa, ani nie może zatrzymać się na dniu wczorajszym. Wy jesteście jak łuk, z którego wasze dzieci, jak żywe strzały, zostały wyrzucone naprzód; Strzelec mierzy do celu na szlaku nieskończoności i trzyma cięciwę napiętą całą swą mocą, żeby strzały mogły poszybować szybko i daleko. Poddajcie się z radością rękom Strzelca, ponieważ on kocha równą miarą i strzały, które szybują, i łuk, który pozostaje niewzruszony. Odpowiedz Link
black_jotka Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 05.05.12, 19:39 do stanu skrajnej melancholii może przygwożdzić nas historia jeśli bezmyślnie poswawoli z ust malowanych oratorian mnogość ochoczo trawi prawdy w przemyślne dania przetworzone najlepiej lekko zmiksowane lub łez kropelką dosmaczone nie wolno tu się zastanawiać i grzebać w źródłach odnawialnych bo efekt działań przepoczwarza się w grzech śmiertelny i karalny brak własnych myśli i przekonań trawi nieuków lub frustratów na wszystkie luki swych dokonań odpowiedź- gruby tom dyktatów nie bądź bezmyślny i bezwolny rodaku trochę zaściankowy wiedza gromadno-podwórkowa nie zbawi żadnej tępej głowy jeżeli musisz być już taki jak głuchy pień w mętnym jeziorze to tkwij spokojnie w tataraku w historię nie pchaj się- broń Boże...... Zbigniew Murawski Odpowiedz Link
samanta_ewa Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 06.05.12, 11:07 Cezary Buszman/ LUDZIE Z W moim kraju . Widziałem ludzi z granitu Jak pustych cokołów schedę Po tych, co na barkach świtów Odeszli w dostojność legend. I ludzi widziałem też z puchu Smutnych jak losu puenta Że się rozwiali bez słuchu I słuch o nich też nie pamiętał. W moim kraju . Widziałem ludzi ze złota Jak wielkiej radości karnawał I nie wiem, czy sen mnie omotał Czy była niezwykła to jawa. I ludzi widziałem też z drewna Ciosanych nadzieją - jak wiara Że słowik im jeszcze zaśpiewa Na dawno odciętych konarach. W moim kraju . Widziałem też ludzi z piasku Jak ścieżką znaczyli swój koniec Co każe z uśmiechem na ustach Przez czasu przesypać się dłonie. I ludzi widziałem też - smutnych I słowom się tym - nie wykręcę Że napotkanych po drodze Takich - mijałem - najwięcej - W moim kraju. 11 stycznia 1999 Richmond Park, Londyn Odpowiedz Link
rawik-is-me BUSZMAN KRZYSZTOF CEZARY 06.05.12, 16:08 MĄDRZE SIĘ ŻYŁO ... BUSZMAN KRZYSZTOF CEZARY Mądrze się żyło Że się nie kradło co popadło Bo w coś się miało jakąś wiarę Kiedy podarte prześcieradło Z knebla zmieniało się w transparent. Mądrze się żyło Że się wierzyło w jakąś miłość Co odnalazła szczęście w dzieciach Zanim się później ją straciło Aby się mogła spełnić trzecia. I czasem tylko żałuję tych grzechów Nie popełnionych jedynie z pośpiechu. Mądrze się żyło Choć się zdarzyło zalać ryło Dom Perignon - chociaż pod śledzia Tak, by nad ranem rzeczy siłą Za co się piło nikt nie wiedział. Mądrze się żyło Choć nie klaskało się zakałom Swój sprzeciw wyrażając szczerze Gdy w tamtych czasach wypadało Od braw na dłoniach mieć pęcherze. Mądrze się żyło Choć się od święta przypałętał Czas co z nadziei mojej szydził Nim go rozwiała taka puenta Której nie muszę się dziś wstydzić. 8 kwietnia 2006 Paryż Odpowiedz Link
zamyslona_7 Re: BUSZMAN KRZYSZTOF CEZARY 06.05.12, 19:03 DLA CLAUDII dedykuję córce BUSZMAN KRZYSZTOF CEZARY Tak nie tęskniłem nigdy za nikim Jakby mi sól ktoś sypał na ranę Gdy nie kto inny jak Myszka Mikki Jest dziś najlepszym Twoim kompanem. Bo nie kto inny jak Kaczor Donald Zawsze córuś o Tobie pamiętał Kiedy pocztówka w biegu skreślona Ma przypominać o mnie na święta. Przepraszam za to, że małym sprawom Nadałem dużych znaczeń niemądrze Bo skądże siedząc nad zimną kawą Przyszło do głowy mi żeby zmądrzeć? Błądzą myśli po głowie Lecz pytanie zostaje Czy Ci bajkę opowiem Zanim wyrośniesz z bajek? 9 stycznia 2006 Warszawa Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: BUSZMAN KRZYSZTOF CEZARY 06.05.12, 20:55 WYGNANIE CZŁOWIEKA MYŚLĄCEGO BUSZMAN KRZYSZTOF CEZARY Na sercu dzisiaj to nam leży Rozsiane ziaren niepokojem Że nauczyłeś ludzi wierzyć I upominać się o swoje. Ich strach już naszą siłą nie jest Czego zaprawdę Bóg jest świadkiem Boś Ty przywrócił im nadzieję Którą się łamią jak opłatkiem. Wynoś się więc z naszego świata Bo jesteś persona non grata Bo jesteś persona non grata! Pozamykane Furtki i wrota Zaryglowane Bramy i drzwi Nikt nie zapyta Cię nawet kto tam? Gdy zakołaczesz W bezsilności dni. Kiedy z szeregu się wychylisz Rozświetlić chcąc przyszłości mrok Padnie komenda w jednej chwili Baczność gówniarzu! - równaj krok. Za horyzontem czy za miedzą Czasami tu czasami tam Są tacy co o Tobie wiedzą O dużo więcej niż Ty sam. 10 czerwca 2002 Londyn Odpowiedz Link
black_jotka Re: BUSZMAN KRZYSZTOF CEZARY 07.05.12, 15:55 CO PRZYWIEZIESZ? BUSZMAN KRZYSZTOF CEZARY Co przywieziesz z dalekiej podróży Jakim wschodem Cię pejzaż zaskoczy Gdy przed słońcem powieki wciąż mrużysz Jakbyś słońcu bał spojrzeć się w oczy? Co Ty możesz wiedzieć o biedzie W szczęśliwą wpatrzony gwiazdę Skoro pociąg Twój tam nie dojedzie A jeżeli - to tylko przejazdem? Skoro statek Twój tam nie dopłynie Kołysząc się dumnie na falach Bo ląd ten zwyczajnie ominie Z pewnością - jak najdalej z dala? Bo są takie miejsca na ziemi Co się karmią cudzą nadzieją A nam łatwiej jest się oszukiwać Że ich nie ma, że nie istnieją. Co Ty możesz wiedzieć o nędzy Gdy samolot Twój tam nie doleci Gdzie od dawna wstydzi się księżyc Pełnym blaskiem nocą zaświecić? Co przywieziesz z dalekiej podróży Jakim wschodem Cię pejzaż zaskoczy Gdy przed słońcem powieki wciąż mrużysz Jakbyś słońcu bał spojrzeć się w oczy? 3 września 2001 Rejs po Nilu, Luxor, Egipt Odpowiedz Link
seremine Re: BUSZMAN KRZYSZTOF CEZARY 07.05.12, 21:46 MIŁOŚĆ JEST JAK CIEŃ CZŁOWIEKA Nie miałem w życiu - życia za wiele Bez trosk co nie znały umiaru Wierzyłem w miłość prawdziwą, na którą Przyjaciół wcześniej nabrało się paru. Z kart samotności stawiam tarota A tarot to nie byle jaki Mówi, że gorsze jest od tęsknoty Kiedy tęsknić nie mamy już za kim. Miłość jest jak cień człowieka Uciekasz - to Cię goni A kiedy ją gonisz, - ucieka Jak cień, jak cień. Będę miał w życiu - życia za wiele Bez trosk, co nie znały umiaru Bo już mi godzin ich nie wyliczą Wskazówki - rozpędzonych zegarów. Przeżyte chwile za naiwność ganią Gdy nam się zdaje że kogoś znamy Widzisz, niestety najbardziej nas ranią Ci których najmocniej kochamy. 6 października 1995 Krozlingen, Szwajcaria Muz. Włodzimierz Korcz Odpowiedz Link
seremine Re: BUSZMAN KRZYSZTOF CEZARY 08.05.12, 18:05 Poezja Buszmana piosenką pisana Teksty piosenek (poezja śpiewana, piosenka literacka) Krzysztofa Cezarego Buszmana to przede wszystkim wiersze, które żyją własnym życiem w oderwaniu od muzyki. Częste emitowanie ich w rozgłośniach literackich Polskiego Radia w interpretacji Krzysztofa Kolbergera jest tego najlepszym dowodem. Wiersze te pokazują, że Buszman posiadł najtrudniejszą ze sztuk - sztukę prostoty przekazu poetyckiego. Bez uciekania się do wyszukanych metafor Buszman opowiada w swych wierszach o ludzkich dylematach osadzonych pomiędzy sacrum a profanum. W tych klasycznie napisanych wierszach znaleźć można szereg sentencji i aforyzmów, które charakteryzują twórczość Buszmana. Najlepszym przykładem może być ostatni tomik poezji Buszmana pt.: "Najwcześniej później". Nie dziwi więc fakt, że Agnieszce Osieckiej najbardziej podobały się te sentencje, w których Buszman "operuje swoistą grą słów." Dzięki biegłości kunsztu poetyckiego Buszman potrafi tak sprawnie operować różnymi środkami wypowiedzi poetyckiej, że zasadnym staje się zadanie sobie pytania: czy wszystkie te wiersze pisane były ręką Buszmana? Z pewnością tak, choć Dorota Stalińska twierdzi, że "aż dziw, że wiersze te pisane są ręką mężczyzny". Jak prorokował niegdyś Bogusław Mec wiersze Buszmana pełne sentencji i aforyzmów znajdują obecnie znakomitych kompozytorów i wykonawców, którzy podkreślają niezaprzeczalnie indywidualny charakter tej poezji, która zyskała sobie miano poezji piosenką pisanej. Bo poezja śpiewana i piosenka literacka to ten obszar, w którym wiersze Buszmana, dzięki, m.in. swojej melodyjności i klasycznemu zapisowi, znalazły dla siebie miejsce, stając się tekstami piosenek, które możemy usłyszeć na festiwalach poezji śpiewanej i piosenki literackiej. Odpowiedz Link
samanta_ewa Re: BUSZMAN KRZYSZTOF CEZARY 08.05.12, 20:11 /Cezary Buszman/ KOLĘDA MIŁOŚCI Patrzę - stroik się zajął od świeczki Od stroiku zaś obrus się zajął Nie ma dla nas przed sobą ucieczki Durni Ci, którzy wciąż uciekają. Ludzie ognia się boją, jak ognia Patrzę - płonie już moja koszula Płomień tańczyć zaczyna po spodniach Delikatnie mnie blaskiem otula. Zamyślony po zamyśleń kraniec Myślą błądzę po przeszłości błędach Za tę miłość - dziękuję Ci Panie Niech to będzie miłości kolęda. W moją skórę śmierć wgryza się dymem Jestem Boże już kulą ognistą Teraz wiem, że dla Ciebie bym zrobił Dużo więcej, niż prawie wszystko. Nie udaję, nie kręcę, nie gmatwam Jak skazaniec przyznaję się do niej Do miłości - lecz coraz mniej światła Gdy z miłości prawdziwej się płonie. Zamyślony po zamyśleń kraniec Myślą błądzę po przeszłości błędach Za tę miłość dziękuję Ci Panie Niech to będzie miłości kolęda. 25 lipca 1994 Gdynia Muz. Tomasz Przysiężny Odpowiedz Link
mala200333 Re: BUSZMAN KRZYSZTOF CEZARY 08.05.12, 20:39 Urodził się 17 lipca 1967 w Gdańsku. Poeta, autor piosenek, podróżnik. Dzieciństwo i młodość spędził w Gdyni. W 1997 wyjechał do Wielkiej Brytanii. W maju 2000 powołuje do życia Agencję Promocji Kultury Polskiej w Wlk. Brytanii. W październiku 2001 zostaje przyjęty do Union of Polish Writers Abroad - Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie z siedzibą w Londynie (obecnie w zarządzie), oraz do Association Polonaise des Auteurs, Journalistes et Traducteurs en Europe - Polskiego Stowarzyszenia Autorów Dziennikarzy i Tłumaczy w Europie z siedzibą w Paryżu. W marcu 2005 Krzysztof Cezary Buszman wraca do kraju. Obecnie mieszka i tworzy w Płocku. Promotorką poety była Agnieszka Osiecka, której "najbardziej podobały się te strofy, w których autor operuje swoistą grą słów". Spośród licznych recenzji z wieczorów autorskich poza granicami kraju, warto przytoczyć dwie "Nie trzeba krytyki literackiej, aby zobaczyć w twórczości Buszmana kontynuację tuwimowskiego słowotwórstwa, muzyczności Gałczyńskiego czy głębokiej refleksji Czechowicza." (Dziennik Polski, Londyn 26.01.2001 A. Cholewa-Selo) oraz "Przed laty tworzyli na emigracji Kazimierz Wierzyński i Marian Hemar. Po latach pustka po nich została wypełniona." (Dziennik Polski, Londyn 29.11.2002 Z. Dąbrowski"). Odpowiedz Link
mala200333 Re: BUSZMAN KRZYSZTOF CEZARY 08.05.12, 20:47 NIE WRACAJMY JESZCZE NA ZIEMIĘ W głębinach źrenic w skwar południa Niosę pamięci żar za majem Który gwiazdami park wyludniał I tylko dla nas grał nam grajek. I tylko dla nas, bo dla kogo? Szumiały wierzby jak nam w głowie Szumiała miłość serca błogość Co z dobrym losem była w zmowie. I tylko dla nas, bo dla kogo? Rozświetlał księżyc wiarę senną Rozsądek kusząc mleczną drogą Wiedząc, że chcesz ją przebyć ze mną. Nie wracajmy jeszcze na Ziemię W brokacie gwiazd nam do twarzy Pobujajmy jeszcze w obłokach W obłokach najlepiej się marzy. /Cezary Buszman/ Odpowiedz Link
dunant Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 07.05.12, 00:15 MOJE NIEBO BUSZMAN KRZYSZTOF CEZARY Codziennie szukam się w tłumie Gdy błądzę do celu jak pijak I wiem, że bez Ciebie nie umiem Żyć bez tego, co mnie zabija. Ale dziękuję z całych sił Że przytrafiłaś się poecie Bo dałaś mi skrzydła bym się wzbił Lecz jakże bez nieba mam wzlecieć? Na kolanach przed Tobą więc stoję Wstać się boję i pójść w paszczę świata Bo mi zdaje się ukochana Że bez Ciebie i drogi Bóg zatarł. 15 czerwca 2005 Gdów Odpowiedz Link