Dodaj do ulubionych

&*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*&

    • seremine Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 31.03.12, 15:23

      Józef Ozga-Michalski "Wąż"

      Jakże niewielkie
      było rajskie jabłko,
      jeśli wąż podał ci je pyskiem,
      jakże dobry musiał być wąż,
      Jeśli to jabłko
      było pyszne.
      Jakie my mamy jabłka
      w Nowym Sączu,
      Jakie my mamy
      śliwki w Płocku,
      jakie my mamy
      w Polsce czereśnie,
      aż się gną gałęzie,
      jaką wódkę gdańską
      u ujścia Wisły,
      ale czy mamy
      dobre węże?
    • jutta_t Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 01.04.12, 18:32



      "Żona" Władysław Broniewski

      Obłoki obłąkane,

      kolory pokłócone,

      drzewo przed oknem złamane

      i — widzę żonę.



      Czarnieckiego 80,

      parter z ogródkiem.

      "Czy przyjdzie na obiad, czy gdzieś się

      zawieruszy?" — myśli ze smutkiem.



      A ja idę z autobusu "M",

      bo muszę,

      bo już siebie odnalazłem i wiem,

      gdzie mam duszę.



      Żona wygląda przez drzwi od ogrodu,

      w oczach niepokój,

      a ja myślę: "Kochana, młoda,

      i w sercu spokój".



      Pięć lat tułaczki, więzienia,

      ona — Oświęcim...

      Jakże gorzki ten na do widzenia

      wiersz o "świętej pamięci".
    • seremine "Dojrzali do wysiadki" Hans Arp 03.04.12, 11:24
      "Dojrzali do wysiadki" Hans Arp


      w pociągu co jechał z a do b



      na krótkiej trasie trzech kwadransów jazdy



      nie znalazł się w wagonie ani



      jeden prawdziwy wysiadacz.



      na końcowej stacji b



      jakby zmuszeni koniecznością



      wysiedli trzej podróżni.



      pozostali siedzieli nadal smutni



      większość stwierdziła że musi



      jeszcze trzy do czterech razy



      jechać z a do b



      by dojrzeć do wysiadki.



      niektórzy podróżni zapadali na chorobę czasu



      bycia tu i bycia tam



      i patrzyli żałosnymi oczami w pustkę.



      wśród niewysiadaczy byli również i tacy



      co twierdzili że są mniej lub więcej martwi



      i w żaden sposób nie mogą



      podnieść się ze swych siedzeń/



      ci prosili o wieńce i datki na kwiaty.



      wreszcie byli tam jeszcze jacyś



      niezwyczajnego gatunku



      którzy zwinęli się razem



      coraz mocniej sie ściągali



      stłoczyli ciasno



      tak że ubrania im pękały z trzaskiem



      w końcu ich wessała



      tworząca się żywa kula.



      ci niewysiadacze w ogóle byli do niczego.



      upierali się by stanowić kulę



      z wolna coraz bardziej twardniejącą.



      na końcowej stacji wytoczono ich z wagonu



      i tam przed dworcem jeszcze długo



      można było ich oglądać.
    • black_jotka Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 03.04.12, 12:05

      "S ł o w a" Hans Arp

      słowa zaczarowane wędrowaniem.

      słowa wędrujące

      słowa-śnieżynki

      światłosłowa uchodzących kwiatów

      słowa wspinające się na góry

      a jeśli jest to przesada to obłokosłowa

      .

      .

      słowa starej staruteńkiej ciuchci

      wykaszlane poprzez durszlak sałatowych koszów.

      .

      .

      słowa grzeszników

      wydziobujących swe misje

      z języków anielskich.

      .

      .

      słowa-śnieżynki na przemarzenie.

      .

      .

      nieoczekiwanie zakwitające ze słów słowa

      o wyjaśnionych twarzach kwiatów.

      .

      .

      słowa żarnoczarne od zapachu.

      czarnonieme gwiazdokule.

      łżysłowa tropiące prawosłowa

      i drżące.

      słowa nadmarionetkowe.

      słowokwiat nadmarionetkowych kwiatów.

      słowo kastalijskich źródeł.

      olśniewające słowa katachrezy.

      .

      .

      słowa zmumufikowane.

      słowa w języku łani

      na wprost płaskiego marszu gęsi.

      .

      .

      zobaczycie aniołów

      w postaci promieniujących róż i gwiazd

      unoszących się poprzez światło bez kresu.

      kto mógłby stanąć im naprzeciw

      z naszymi dla postępu wściekłymi

      a-tombombonierkami.

      bezgłośnie jak zwykle w świetle

      fruwają aniołowie

      bo zawsze w nim byli

      gdy nasze twarze

      nurzały się w łajnie.

      .

      .

      słowa aniołów dla aniołów.

      .

      .

      słowa z łani do otchłani.

      słowa do łowienia ryb w mętnej wodzie.

      odpowiednie słowa żartownisie

      dla szatańsko ciemnych uzasadnień.

      .

      .

      słowa-potoczki.

      słowa zapisane na skórze drzewa.

      .

      .

      niechlujnie pielęgnowana grządka słów.

      pirackie słowa pnące się do nieba

      po zdrętwiałej drabinie błyskawic.

      .

      .

      obce panowanie które w słowach

      posługuje się nie tylko drabiną

      lecz również gamą-drabiną tonów

      drabiną pełnych tonów

      i chińską drabiną tonów.

      .

      .

      słowa pisma odwróconego w lustrze.

      prawdziwe słowo na fałszywym miejscu

      i fałszywe słowo na prawdziwym miejscu.

      słowa robotów.

      słowa do haftowania na półsennych komżach.

      .

      .

      słowa jak odpowiedź

      na ciepłą krew

      i na krwawe słowa.

      .

      .

      słowa składające ikrę

      w płytkich wodach gadania.

      .

      .

      pod moimi drzwiami

      znalazłem następujące słowa na progu:

      `dzisiaj otworzą się okna na niebiosach`.

      .

      .

      te kredą na tablicy szkolnej

      napisane słowa

      zostaną starte

      i położone tu będą słowa następne:

      `chorągiew przemieniona w mięso

      ze wzrokiem bazyliszka`.

      fajka wypisuje błogo

      bez natręctwa palacza

      nieme słowa z dymu na powietrzu.

      światłonieme-słodkowonne słowa

      uchodzących kwiatów.

      .

      .

      słowa dla nikogo.

      słowa dla wszystkich.

      .

      .

      słowa szatana

      pisane czarne na czarnym

      umocowane do zeppelina

      i posłane do diabła.

      .

      .

      z węża ludzkich postaci

      wężowato stojącej ludzkości

      słyszy się niektóre segmenty

      wężowatych słów.

      czarne jak noc ciastowate przejrzałe owoce słów.

      słowa do mówienia przy nawałnicy i zamieci

      w obecności upadłych dziewcząt.

      .

      .

      słowa ze światła marzenia

      o zgnojonym życiu

      bukiet słów

      który pozwala pachnąć

      wszystkim swoim kwiatom naraz.

      .

      .

      słowa nie do napisania i wypowiedzenia

      lecz do zapachu.

      słowa tylko do wymalowania.

      .

      .

      słuchajcie pobożnie

      zbutwiałych wszechmocnych

      słów ubogich.

      .

      .

      słowa przemieniają mówiącego biedaka

      w bogacza słów

      który każdym ramieniem wspiera

      ubogiego w słowa.

      słowa węszą fałszywe i prawdziwe słowa.

      .

      .

      i słowa poetów.
    • jane_doe_hej Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 03.04.12, 18:36
      " M o d l i t w a " Hans Arp

      czyste światło

      zbaw nas od bezsensowności.

      zbaw nas od absurdalnych cierpień

      bezsensowności.

      nie wystarczy

      że od czasu do czasu

      na gorący kamień ziemi

      spadasz kroplą.

      zbaw nas od alfonsów niedorzeczności

      od triumfujących ludożerców

      od wyjców wiecowych od krzykaczy małpoludów.

      błądzimy w idiotycznych cierpieniach.

      wieczni wędrowcy na ruchomych piaskach.

      tarzamy się na łóżkach

      rozżarzonego piasku.

      można pękać ze śmiechu

      można zapłakać się na śmierć

      można zwariować z całą gorliwością.

      biada nam biednym błaznom.

      w jakiż obłęd wpadamy.



      ze swoich długich długich długich wędrówek

      wraca coraz bardziej poszarzały.

      całe życie biegał

      w tej pozbawionej mowy dolinie

      tam i z powrotem i szukał wyjścia.

      całe życie rozmyślał

      dlaczego go w tej pozbawionej mowy

      wypłowiałej dolinie złapano.

      teraz jest stary

      ale powoli mu świta

      że wyjścia z tej szarej doliny

      powinien szukać w sobie.
    • dunant Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 03.04.12, 19:08
      Rose Ausländer "Pojednanie"

      Znów poranek
      bez upiorów
      w kroplach rosy iskrzy tęcza
      jako znak pojednania

      Możesz się cieszyć
      doskonałym kształtem róży
      możesz w zielonym labiryncie
      zgubić się i odnaleźć znów
      w jaśniejszej postaci

      Możesz być człowiekiem
      beztroskim

      Poranny sen opowiada ci baśń
      możesz rzeczy
      na nowo uporządkować
      poukładać kolory
      i znów powiedzieć
      pięknie

      Tego poranka
      ty twórca i stworzenie
    • rawik-is-me Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 04.04.12, 17:30

      • rawik-is-me Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 04.04.12, 17:31
        Louis Aragon "Wymyślę dla ciebie różę"

        Dla ciebie która jesteś różą nie do opisania
        Przynajmniej słowami z modlitewnika twoich procesji
        Różą którą ukazać mogą słowa obce róży
        Podobnie jak wyrywający się krzyk oznacza cierpienie
        Gwiazdy pożądań nad otchłanią miłość
        Wymyślę dla ciebie różę z palców uwielbienia
        Tworzących nawę krzyżujących się i obnażonych
        Wymyślę dla ciebie różę z portyku
        Kochanków których jedynym łóżkiem są ich ramiona

        Różę w sercu kamiennych umarłych konających bez spowiednika
        Różę rolnika rozerwanego przez minę na własnym polu
        Karmazynowy zapach znalezionego listu
        Gdzie nic się do mnie nie odnosi ani miłosne napomknienie ani zniewaga
        Spotkanie na które nikt się nie zjawił
        Wojsko w ucieczce podczas gwałtownego wiatru
        Kroki matki przed więzieniem
        Śpiew mężczyzny w godzinę sjesty pod oliwkami

        Walkę kogutów w kraju mgły
        Różę żołnierza oddalonego od kraju

        Wymyślę dla ciebie moją różę tyle róż
        Ile jest diamentowych błysków w morskiej wodzie
        Tyle róż ile wieków wiruje w pyle nieba
        Ile marzeń krąży w umyśle dziecka

        Ile świateł pomieścić może jedna łza

        Przełożył
        Artur Międzyrzecki
    • kristopherh mady" Joanna MUELLER 09.04.12, 10:29
      "mady" Joanna MUELLER

      tak oto zaczęła się wojna
      był dzień = dnia środek, czernienie w sercu słońca

      wyległy manekiny, makiety i atrapy
      wysypały się na ulice gruźliczne źlice, mutacje letalne
      bloki = puszki głosowe wydały na kanikułę
      jurodów biesnowatych, spętanych uzwojeńców
      cienie = mieszkańcy głów zaczęły się rozrastać
      intruzje = obławy obaw wpełzały w skórę mroku

      miałam przeciwko sobie, na sztorc
      naprzemianległe wersje siebie
      słowa pakowne, słowa watujące
      audyt wewnętrzny = haptyczny półpasiec
      na poły pasł się mną
      po tej i tamtej stronie

      zaskoczył mnie ten nadmiar = zbyt wiele siebie w sobie
      gęś biegnąca po grobie, dzień krótszy o kurzą łapkę
      kto otworzył ten lęk? kto mnie roi? kto śmie?
      przed kim się zbroję i bronię? komu
      przez grubą ścianę snu przenikam? i kto
      zbudzi się ze mnie jeszcze dziś, jeszcze dziś?

      od tej pory pieśni głuchną w telękaniu
      mój ptak na imię ma niepłosz
    • kristopherh Maria Cyranowicz 09.04.12, 10:29
      Maria Cyranowicz

      Also das Kind das Kind war

      Kiedy dziecko było dzieckiem,
      świat nie był całkiem niedobry.
      Mleko smak miało metalu i dziecko
      dmuchało zawzięcie do kubka.
      Biały garb marszczył się pod kożuchem,
      a w oczach kwitły ciemne plamki.

      Kiedy dziecko było dzieckiem,
      przeglądało się w tęczówkach łyżeczek
      i wszystko stawało na głowie.
      Dziecko jadło chleb z masłem lub płatki owsiane.

      Codziennie dziecko układało
      świat z kolorowych sześcianów, bardzo niestabilny.
      Wtedy każdy palec mógł się okazać zawleczką,
      każde mrugnięcie powieką Đ sygnałem apokalipsy,
      kiedy dziecko było dzieckiem.

      Dziś, kiedy dziecko jest dzieckiem,
      umie już kontrolować zdziwienie czarnych brwi.
      Udaje, że nie widzi, jak się z wrażenia
      otwierają okna. Nie dostrzega szaleństwa
      figlującego w prześwietlonych oczach. Patrzy,
      a na dole betonowe płyty. I czysto. Jak po nikim.
    • seremine "Pierwiosnek" Władysław Broniewski 09.04.12, 12:30
      "Pierwiosnek" Władysław Broniewski

      Jeszcze w polu tyle śniegu,
      Jeszcze strumyk lodem ścięty,
      A pierwiosnek już na brzegu
      Wyrósł śliczny, uśmiechnięty:

      Witaj, witaj, kwiatku biały,
      Główkę jasną zwróć do słonka,
      Już bociany przyleciały,
      W niebie słychać śpiew skowronka.

      Stare wierzby nachyliły
      Miękkie bazie ponad kwiatkiem:
      Gdzie jest wiosna? Powiedz, miły,
      Czyś nie widział jej przypadkiem?
      Lecz on, widać, milczeć wolał.

      O czym myślał -któż to zgadnie?
      Spojrzał w niebo, spojrzał w pola,
      Szepnął cicho: -Jak tu ładnie…
    • rawik-is-me Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 09.04.12, 16:12
      arcin Cecko "Czekam w kuchni na oświecenie"

      czekam w kuchni na oświecenie
      jest dobrze
      przychodzą już pierwsze zwierzęta
      mrówki
      jest dobrze
      był pierwszy potop
      rozlała się woda
      jest dobrze
      to znak
      wypisał się długopis

      ktoś ma urodziny
      ktoś dochodzi prawdy
      ktoś umiera czytając pożyczoną ode mnie książkę

      ja
      czekam w kuchni na oświecenie
      czekam w kuchni na oświecenie

      nie wolno jeść nie wolno patrzeć słuchać nie wolno
      wolno tylko czekać czekać tylko wolno

      lepiej wyjdź bo robi się tu gorąco
      powoli nawiązuję już połączenie
      masz samochód to spieprzaj
      weź mój plakat dotyk znak
      gdzieś tu jest odbiorcza skrzynka
      a ja nawiązuję już połączenie

      czekam w kuchni na oświecenie
      czekam w kuchni na oświecenie
    • black_jotka Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 27.04.12, 12:32





      Leszek Kamiński

      Niewolnica

      zesłał los jaszczurkę
      lecz zabrał jej serce
      z zadaniem upokorzenia człowieka

      postawił niewinność
      przed tym co może wszystko

      niewinność upokorzona
      obdarta z siebie
      otwarta aż do środka
      do trzewi
      piękna jak tylko niewinność być może

      odbył się targ
      nad wstydem człowieka
      wyznaczono cenę za jego godność i wstyd
      spuszczoną głowę i oczy
      kupiono ciało człowiecze
      na śmietnik wyrzucono uczucia

      kupiono życie
    • black_jotka Cwietajewa 01.05.12, 14:05

      Marina Cwietajewa X X X z cyklu "Uczeń"

      Mottotongue_outowiedzieć - o czym myślę jeszcze?
      Pod jednym płaszczen - w deszcz,
      I w noc - pod jednym płaszczem, wreszcie
      I do mogiły - też.

      I

      Być chłopcym Twoim jasnogłowym
      - O, aż po wszystkie czasy! -
      Iść za twą pylną purpurą w surowym
      Płaszczu wyznawcy.

      Chwytać przez całą ludzkiej ciżby niechęć
      Westchnienie, które ożywia,
      Duszę, co twoim żywi się oddechem,
      Jak płaszcz - wiatru porywem.

      Bardziej zwycięsko od króla Dawida
      Czerń ramieniem rozgarniać.
      Od wszystkich krzywd, od każdej ziemskiej krzywdy
      Płaszczem ciebie osłaniać.

      Być pomiędzu śpiącymi uczniami
      Tym, któremu sen nie wystarcza.
      Pierwszy przez czerń rzucony w ciebie kamień -
      I już nie płaszcz - ale tarcza.

      (O, nie przerywam samodzielnie wierszy!
      Noż zanato ostry!)
      ... I - uśmiechnąwszy się zwycięsko - pierwszy
      Wejść na szczyt twego stosu.

      (przeł. Seweryn Pollak)
      • black_jotka Re: Cwietajewa 01.05.12, 14:07
        Marina Cwietajewa w liście do Konstantina Rodziewicza:
        "Arlekinie!- Tak pana nazwałam. Pierwszy Arlekin w moim życiu, przez które przewija się niezliczona ilość Pierrotów! Po raz pierwszy kocham człowieka szczęśliwego i może po raz pierwszy szukam szczęścia, a nie strat, chcę wziąć, a nie dać, być, a nie zginąć!". Nigdy wcześniej nie opisano po rosyjsku z taką otwartością o seksie, nigdy wcześniej Rosjanka z taką naturalną prostotą nie pozbywała się tabuistycznego gorsetu pruderii: "Mój Arlekinie, mój Awanturzysto, moja Nocy.....teraz się położę i wezmę Ciebie do siebie."
        • seremine Re: Cwietajewa 01.05.12, 15:36

          Marina Cwietajewa

          * * *

          Oto okno znów,
          Gdzie znów nie śpi nikt.
          Może siedzą tak
          Czekając na świt.
          Może dwoje ludzi
          Nie chce rąk rozdzielić.
          Wszędzie okna takie
          Znajdziesz, przyjacielu.

          Nie od świec, nie od lamp zapłonęła ciemność:
          Od oczu bezsennych!

          Radości i łez
          W nocnym oknie krzyk!
          Może – setki świec,
          Może świece trzy...
          Nie przychodzi sen
          Myślom skołatanym.
          I w pokoju mym
          Dzieje się tak samo.

          Módl się przyjacielu, za dom, gdzie snu zbrakło,
          Za okno, gdzie światło!

          przełożyła Beata Szymańska
          • seremine Re: Cwietajewa 01.05.12, 15:37
            Marina Cwietajewa X X X

            Żeby dojść do ust i łoża -
            Mimo groźnej cerkwi bożej
            Muszę iść.

            Mimo karet iść weselnych
            Karawanów.
            Jego próg pieczęcią swoją
            Znaczy anioł.

            Tak o nowiu nocą nocy
            Wbrew żeliwnych stróżów mocy:
            Bacznych wrót -

            Do drzwi śpiwnych i świetlanych
            Poprzez opar kadzidlany
            Podążam.

            Tak jak dąży wciąż od wieków
            Mimo Boga - do człowieka
            Człowiek.
            • seremine Re: Cwietajewa 01.05.12, 15:38
              Marina Cwietajewa

              ***

              Chciałabym mieszkać z tobą w małym miasteczku
              Gdzie wieczny półmrok i wieczne dzwony
              I w małym wiejskim zajeżdzie ciche tykanie starego zegara
              Jak kropelki czasu
              A czasem wieczorem
              Z jakiegos poddasza
              Flet
              I sam flecista w oknie
              I duże tulipany na oknach
              I może bys nawet mnie nie kochał
              -----------
              W srodku pokoju
              Wielki kaflowy piec
              Na każdym kaflu rysunek
              Serce - róza - okręt
              A w jednym oknie
              Snieg - snieg - snieg

              Leżałbys, taki jakiego cię kocham - leniwy
              Obojętny, beztroski
              I tylko
              Z rzadka
              Cichy trzask zapałki
              Papieros jarzy się i przygasa
              I długo, długo drga na jego czubku szary słupek popiołu
              Nie chce ci sie nawet go strzepywać
              I cały papieros leci w ogień
              • seremine Re: Cwietajewa 01.05.12, 15:39
                Marina Cwietajewa "Godzina zero"

                Już czas zmieniać korale
                Już czas zmieniać słownik,
                Już czas gasić latarnie
                Nad drzwiami…
                • seremine Re: Cwietajewa 01.05.12, 15:40

                  Marina Cwietajewa X X X

                  Cygańska namiętność rozstania!
                  Spotkanie - i w nową dal gnasz.
                  W noc rzucam wszystkie pytania
                  W dłoniach chowając twarz:

                  Nikt z nas nawet w krótkiej chwili
                  Nie pojął tego w pełni,
                  Jak wiarołomni jesteśmy, czyli -
                  Jak sami sobie wierni.
                  • samanta_ewa Re: Cwietajewa 01.05.12, 15:41
                    Marina Cwietajewa

                    ***

                    Lekkomyślność! - miły grzech,
                    Współtowarzysz i wróg mój miły!
                    Tyś mi w oczy wtrysnęła śmiech,
                    Tyś mazurka wtrysnęła w żyły.

                    Nauczyłaś obrączkę strącać -
                    Z tym czy z innym by życie płynęło!
                    I zaczynać w ciemno, od końca,
                    Kończyć - zanim się jeszcze zaczęło.

                    Być jak trawka i być jak stal
                    W życiu na tak mało można liczyć...
                    - Uspokajać czekoladą żal,
                    Śmiać się w oczy komuś na ulicy!
      • samanta_ewa Re: Cwietajewa 01.05.12, 15:46

        Marina Cwietajewa & Sofia Parnok
        Poetki rosyjskie, połączone w czasie I wojny światowej kilkuletnim romansem.

        Cwietajewa mając 20 lat poślubiła Siergieja Efrona. Niestety będą z natury kochliwą, miała kolejne romanse, które jej mąż znosił dzielnie. Do czasu jej relacji z Parnok. W akcie desperacji Efron uciekł na fron pierwszej wojny światowej.

        Marina 22 letnia, Sofia lat 30. Ich burzyliwy romans zaowocował cyklem wierszy „Do przyjaciółki” i kilkoma erotykami.
        • samanta_ewa Re: Cwietajewa 01.05.12, 15:49
          Marina Cwietajewa "Jak się panu żyje z inną?"

          Jak się panu żyje z inną?
          Łatwiej, prawda? Pchnięcie wiosła
          I od brzegu! Z oczu zginął!
          Szybko fala pamięć zniosła
          O mnie, pływającej wyspie?
          O, nie po wodach, po niebie!)
          Dusze, dusze! siostry wyście
          Wam miłośnicami nie być!
          Jak się żyje ze zwyczajną
          Żoną? Świat bez bóstwa lepszy?
          Królową z tronu strącając
          (Samemu się go wyrzekłszy)
          Jak się żyje, krząta, troszczy
          Dobiera się w korcu maku?
          Myto wiecznej trywialności
          Jak się płaci, mój biedaku?
          "Konwulsji szarpiących tętno
          Starczy! Dom wynajmę nowy".
          Jak się panu żyje z jedną
          Z wielu, któryś deptał Synaj!
          Jak się panu żyje z obcą,
          z tutejszą rajsko-pierwotną?
          Jowiszowej lejcy chłostą
          Nigdy czoła wstyd nie dotknął?
          Jak się żyje, wstaje, wiedzie
          Śpiewa w chórze rannych ptaków?
          Ból sumienia rany wiecznej
          Jak się znosi mój biedaku?
          Jak też żyje się z towarem Rynkowym?
          Marże niemałe!
          Po marmurze z gór Karrary
          Jak się panu żyje z miałem
          Gipsowym? (Wykuty w bryle
          Bóg i znów skruszony do cna!)
          Jak się panu żyje z byle
          Jaką któryś Lilith poznał!
          Nowalijką sezonową
          Sytyś pan? Gdy czary prysły
          Jak się żyje z tuzinkową
          Ziemską bez szóstego zmysłu
          No, szczerze: więc jednak szczęście?
          Nie?W zapaści bez głębiny
          Jak się żyje, miły? Ciężej?
          Czy tak samo, jak mnie z innym?
          • samanta_ewa Re: Cwietajewa 01.05.12, 15:50

            "Kurtyna"


            Wodospadami kurtyny się spienić -
            Płomieniem - szumem iglastego pnia.
            Kurtyna nie ma przed sceną tajemnic:
            (Scena - ty, kurtyna - ja).

            Chaszczami snów (pod sali plafon
            Rozlał się oszołomień czad)
            Skrywam bohatera w walce z Fatum,
            Miejsce akcji - i - czas.

            Tęczami kaskad, lawiną
            Lauru (więc ufasz! więc wiesz!)
            Zakrywam cię przed salą (i zaklinam
            Czarami salę - też!)

            Tajemnica kurtyny! Przyśnionym
            Lasem nasion, nasennych ziół...
            (Za już drgającą zasłoną
            Bieg tragedii - jak - burzy szturm!)

            W szloch, loże! Galerio, szalej!
            Bądź, bohaterze! Czasie, śpiesz!
            Kurtyna faluje - jak - żagiel,
            Kurtyna faluje - jak - pierś.

            Ostatkiem serca zagradzam - nie wedrą
            Się do wnętrza. - Oklasków zryw!
            Nad już użądloną w pierś Fedrą
            Kurtyna się wzbiła - jak - gryf.

            Szarp, widownio! Patrz! Potok okropny?
            Szykuj kadź czym prędzej! Ranę rwij!
            Oddam, świetną, do ostatniej kropli!
            (Widz zbielał, kurtyna we krwi).

            Wtedy - opaść jak współczucia całun,
            Sztandaru szumem - do dna.
            Nie ma tajemnic kurtyna - przed salą.
            (Sala - życie, kurtyna - ja).
    • samanta_ewa Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 01.05.12, 15:54
      Марина Цветаева "Я полюбила вас"

      Медленно верно газ
      Плыл по уставшей комнате
      Не задевая глаз
      Тех что вы вряд ли вспомните.

      Бился неровно пульс
      Мысли казались голыми
      Из пистолета грусть
      Целилась прямо в голову.

      Строчки летели вниз
      Матом ругались дворники
      Я выбирала жизнь
      Стоя на подоконнике.

      В утренний сонный час
      Час когда всё растаяло
      Я полюбила Вас,
    • samanta_ewa Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 01.05.12, 16:00

      dwugłowa wieża dostojnie trwając
      trójbramą gardziel wnętrz otwierając
      scalona w witraż koła rozety
      wabi do wnętrza refleksów świetlnych

      ***
      poranna mądrość tutaj szperana
      bladość oblicza tkwi u zarania
      ponawlekanych jakby niedbale
      paciorków życzeń w formie ospałej

      za progiem nicość strachy odziane
      w zmiętą codzienność -boskie skaranie
      na świecach trwale łzy przycupnięte
      wota od myśli w szepty zaklętej

      co wszystko kryje pyłem duszącym,
      porządek rzeczy zmysły drążący.
      surowość formy wzmaga wyniosły
      patos legendy w mury porosły

      osad wniesiony historii sprawą
      jest użyźnienia myśli podstawą
      pojęcia racji pokoleń przeszłych
      czynów alibi czasów zamierzchłych

      sekret piwnice kryją w otchłani
      tarczą ryngrafu wiary skrywani
      świadkowie czasów sobie obecnych
      trwają czekając słów ostatecznych

      ***
      theatrum owe już ku końcowi
      wyobrażenia przekaz bez słowy
      na zewnątrz w obraz dnia się rozchodzi
      z amnezji piętnem szkoda tu wchodzić

      Zbigniew Murawski
    • mala200333 Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 01.05.12, 21:23
      William Blake "Tygrys" Przełożyła Jolanta Kozak

      Tygrys Tygrys, Tygrys, gorejący
      Żywym żarem w dżungli nocy;
      Jakaż ręka nieśmiertelna
      Twój straszliwy kształt poczęła?

      W jakich głębinach czy przestworzach
      Ogień ślepi twych rozgorzał?
      Jakim skrzydłem on ulata?
      Czyja ręka ogniem włada?

      Jakie moce z bryły twardej
      Kształtowały serce harde?
      A gdy jęło w głos łomotać,
      Jaka straszna dłoń? i stopa?

      Jakich młotów dziki szał?
      W jakim kotle mózg twój wrzał?
      Jakich kleszczy moc zuchwała
      Grozę jego okiełznała?

      A gdy niebo pociemniało,
      Gdy gwiazdami zapłakało,
      Czy szczęśliwy pracę złożył?
      Pan Baranka – ciebie stworzył?

      Tygrys, Tygrys gorejący
      Żywym żarem w dżungli nocy;
      Jakież oko stworzyć śmiało
      Twą straszliwą doskonałość?
      – przełożyła Jolanta Kozak
    • black_jotka Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 02.05.12, 08:09

      William Blake "Tygrys" przełożyła Jolanta Kozak

      Tygrys, Tygrys, gorejący
      Żywym żarem w dżungli nocy;
      Jakaż ręka nieśmiertelna
      Twój straszliwy kształt poczęła?

      W jakich głębinach czy przestworzach
      Ogień ślepi twych rozgorzał?
      Jakim skrzydłem on ulata?
      Czyja ręka ogniem włada?

      Jakie moce z bryły twardej
      Kształtowały serce harde?
      A gdy jęło w głos łomotać,
      Jaka straszna dłoń? i stopa?

      Jakich młotów dziki szał?
      W jakim kotle mózg twój wrzał?
      Jakich kleszczy moc zuchwała
      Grozę jego okiełznała?

      A gdy niebo pociemniało,
      Gdy gwiazdami zapłakało,
      Czy szczęśliwy pracę złożył?
      Pan Baranka – ciebie stworzył?

      Tygrys, Tygrys gorejący
      Żywym żarem w dżungli nocy;
      Jakież oko stworzyć śmiało
      Twą straszliwą doskonałość
    • seremine Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 02.05.12, 17:31

      Ogień i Lód

      Jedni mówią, że świat zniszczy ogień
      Inni, że lód.
      Iż poznałem pożądania srogie
      Jestem z tymi, który mówią: ogień.
      Gdyby świat zaś dwakroć ginąć mógł,
      Myślę, że wiem o nienawiści
      Dość by rzec: równie dobry lód
      Jest by niszczyć
      I jest go w bród.

      - Robert Frost
    • dunant Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 02.05.12, 20:02
      Konstanty Ildefons Gałczyński "Ojczyzna " 1952r.

      Córce Wiele pieśni na świecie
      ze stulecia w stulecie,

      ale jest ton jedyny,
      z samej głębi, z głębiny;

      od kolebki do grobu
      ton ten idzie za tobą;

      byle szmer, byle nuta,
      a już wiesz, że to tutaj:

      szyba w słońcu uśpiona -
      pelargonia czerwona;

      parę gwiazd, parę ptaków,
      a już wiesz, skąd ten akord;

      listek upadnie w strumień,
      a już serce rozumie,

      zamyśli się, wypowie,
      a co w sercu, to w mowie,

      w mowie dziada, pradziada,
      co szmerliwa jak trawa,

      co się krzewi faliście,
      raz jest słowem, raz liściem,

      raz pagórkiem, raz chmurą,
      porą roku poczwórną,

      śniegiem, ptakiem, błękitem,
      Szopenem i Norwidem.

      Struna ze struną gada,
      czas swe wzory układa.

      Treść najgłębsza, najszczersza
      jarzy się w tyglu serca;

      światło pada wysokie
      na pracę, na chorągiew -

      i jednym światłem świeci
      ruch rąk i ruch narzędzi.

      I znów iskrzy się nocka
      jak lampa Szopenowska;

      dźwięk skrzypiec nad ulicą;
      pelargonia w księżycu,

      ciężka gwiazda nad świerkiem;
      i znów blask zorzy wielkiej.

      Kraju mój, kraju barwny
      pelargonii i malwy,

      kraju węgla i stali,
      i sosny, i konwani,

      grudka twej ziemi w ręku
      świeci nawet po ciemku;

      tyś mój w śniegu, w spiekocie,
      tu dziad spoczął, tu ojciec;

      trawa, trawa szmerliwa
      białe kości okrywa.

      A nam, którzyśmy w drodze,
      niechaj flaga łopoce,

      żeby dźwięczał dźwięk kielni
      naj celniej, najrzetelniej -

      żeby siła w ramionach,
      żeby trud nasz wykonać -

      przy stali i przy zbożu,
      na lądzie i na morzu -

      żeby blask szedł z dni naszych,
      dni mozolnych, odważnych,

      w wiek sławą złotolistną,
      nuto święta, ojczyzno
    • rawik-is-me Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 04.05.12, 22:56

      William Blake "Tygrys" przełożył Krzysztof Puławski

      Tygrys! Tygrys! jasno płoniesz
      W puszczach nocy – czyje dłonie
      Czyje oczy nieśmiertelne
      Mogły stworzyć twą symetrię.

      W jakiej głębi, w jakiej dali
      Mógł się ócz twych ogień palić?
      Jakie skrzydła nieść go śmiały
      Czyje ręce go skrzesały?

      Czyja sztuka i czyj dotyk
      Stworzył serca straszne sploty?
      Jak potworny był to cios,
      Który wzbudził serca głos?

      Jaki młot twój mózg formował?
      W jakim żarze się hartował?
      Któż go ujął w mocne cęgi,
      Grozy nie zląkł się potęgi.

      Gdy się z gwiazd sypnęły strzały,
      A niebiosa łzy oblały –
      Czy był kontent ten, co stworzył
      Jagnię, ciebie – Pan Przestworzy?

      Tygrys! Tygrys! jasno płoniesz
      W puszczach nocy – czyje dłonie
      Czyje oczy nieśmiertelne
      Mogły stworzyć twą symetrię.
    • seremine Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 05.05.12, 11:41
      Gibran Kahlil "Wasze dzieci"

      Wasze dzieci nie są waszą własnością;
      są synami i córkami samej mocy życia.
      Jesteście ich rodzicami, ale nie stworzycielami.
      Mieszkają z wami, a mimo wszystko do Was nie należą:
      Możecie dać im swą miłość, lecz nie wasze idee
      ponieważ one mają swoje idee.
      Możecie dać dom ich ciałom, ale nie ich duszom,
      ponieważ ich dusze mieszkają w domu przyszłości,
      którego wy nie możecie odwiedzać nawet w waszych snach.
      Możecie wysilać się, by dotrzymać im kroku,
      ale nie żądać, by byli podobni do Was,
      ponieważ Życie się nie cofa,
      ani nie może zatrzymać się na dniu wczorajszym.
      Wy jesteście jak łuk, z którego wasze dzieci,
      jak żywe strzały, zostały wyrzucone naprzód;
      Strzelec mierzy do celu na szlaku nieskończoności
      i trzyma cięciwę napiętą całą swą mocą,
      żeby strzały mogły poszybować szybko i daleko.
      Poddajcie się z radością rękom Strzelca,
      ponieważ on kocha równą miarą
      i strzały, które szybują,
      i łuk, który pozostaje niewzruszony.
    • black_jotka Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 05.05.12, 19:39
      do stanu skrajnej melancholii
      może przygwożdzić nas historia
      jeśli bezmyślnie poswawoli
      z ust malowanych oratorian

      mnogość ochoczo trawi prawdy
      w przemyślne dania przetworzone
      najlepiej lekko zmiksowane
      lub łez kropelką dosmaczone

      nie wolno tu się zastanawiać
      i grzebać w źródłach odnawialnych
      bo efekt działań przepoczwarza
      się w grzech śmiertelny i karalny

      brak własnych myśli i przekonań
      trawi nieuków lub frustratów
      na wszystkie luki swych dokonań
      odpowiedź- gruby tom dyktatów

      nie bądź bezmyślny i bezwolny
      rodaku trochę zaściankowy
      wiedza gromadno-podwórkowa
      nie zbawi żadnej tępej głowy

      jeżeli musisz być już taki
      jak głuchy pień w mętnym jeziorze
      to tkwij spokojnie w tataraku
      w historię nie pchaj się- broń Boże......

      Zbigniew Murawski
    • samanta_ewa Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 06.05.12, 11:07

      Cezary Buszman/
      LUDZIE Z

      W moim kraju .
      Widziałem ludzi z granitu
      Jak pustych cokołów schedę
      Po tych, co na barkach świtów
      Odeszli w dostojność legend.

      I ludzi widziałem też z puchu
      Smutnych jak losu puenta
      Że się rozwiali bez słuchu
      I słuch o nich też nie pamiętał.

      W moim kraju .
      Widziałem ludzi ze złota
      Jak wielkiej radości karnawał
      I nie wiem, czy sen mnie omotał
      Czy była niezwykła to jawa.

      I ludzi widziałem też z drewna
      Ciosanych nadzieją - jak wiara
      Że słowik im jeszcze zaśpiewa
      Na dawno odciętych konarach.

      W moim kraju .
      Widziałem też ludzi z piasku
      Jak ścieżką znaczyli swój koniec
      Co każe z uśmiechem na ustach
      Przez czasu przesypać się dłonie.

      I ludzi widziałem też - smutnych
      I słowom się tym - nie wykręcę
      Że napotkanych po drodze
      Takich - mijałem - najwięcej
      - W moim kraju.

      11 stycznia 1999 Richmond Park, Londyn
    • rawik-is-me BUSZMAN KRZYSZTOF CEZARY 06.05.12, 16:08
      MĄDRZE SIĘ ŻYŁO ...
      BUSZMAN KRZYSZTOF CEZARY

      Mądrze się żyło
      Że się nie kradło co popadło
      Bo w coś się miało jakąś wiarę
      Kiedy podarte prześcieradło
      Z knebla zmieniało się w transparent.

      Mądrze się żyło
      Że się wierzyło w jakąś miłość
      Co odnalazła szczęście w dzieciach
      Zanim się później ją straciło
      Aby się mogła spełnić trzecia.

      I czasem tylko żałuję tych grzechów
      Nie popełnionych jedynie z pośpiechu.

      Mądrze się żyło
      Choć się zdarzyło zalać ryło
      Dom Perignon - chociaż pod śledzia
      Tak, by nad ranem rzeczy siłą
      Za co się piło nikt nie wiedział.

      Mądrze się żyło
      Choć nie klaskało się zakałom
      Swój sprzeciw wyrażając szczerze
      Gdy w tamtych czasach wypadało
      Od braw na dłoniach mieć pęcherze.

      Mądrze się żyło
      Choć się od święta przypałętał
      Czas co z nadziei mojej szydził
      Nim go rozwiała taka puenta
      Której nie muszę się dziś wstydzić.

      8 kwietnia 2006 Paryż
      • zamyslona_7 Re: BUSZMAN KRZYSZTOF CEZARY 06.05.12, 19:03
        DLA CLAUDII
        dedykuję córce
        BUSZMAN KRZYSZTOF CEZARY

        Tak nie tęskniłem nigdy za nikim
        Jakby mi sól ktoś sypał na ranę
        Gdy nie kto inny jak Myszka Mikki
        Jest dziś najlepszym Twoim kompanem.

        Bo nie kto inny jak Kaczor Donald
        Zawsze córuś o Tobie pamiętał
        Kiedy pocztówka w biegu skreślona
        Ma przypominać o mnie na święta.

        Przepraszam za to, że małym sprawom
        Nadałem dużych znaczeń niemądrze
        Bo skądże siedząc nad zimną kawą
        Przyszło do głowy mi żeby zmądrzeć?

        Błądzą myśli po głowie
        Lecz pytanie zostaje
        Czy Ci bajkę opowiem
        Zanim wyrośniesz z bajek?

        9 stycznia 2006 Warszawa
        • jerzy_55 Re: BUSZMAN KRZYSZTOF CEZARY 06.05.12, 20:55
          WYGNANIE CZŁOWIEKA MYŚLĄCEGO
          BUSZMAN KRZYSZTOF CEZARY

          Na sercu dzisiaj to nam leży
          Rozsiane ziaren niepokojem
          Że nauczyłeś ludzi wierzyć
          I upominać się o swoje.

          Ich strach już naszą siłą nie jest
          Czego zaprawdę Bóg jest świadkiem
          Boś Ty przywrócił im nadzieję
          Którą się łamią jak opłatkiem.

          Wynoś się więc z naszego świata
          Bo jesteś persona non grata
          Bo jesteś persona non grata!

          Pozamykane
          Furtki i wrota
          Zaryglowane
          Bramy i drzwi
          Nikt nie zapyta
          Cię nawet kto tam?
          Gdy zakołaczesz
          W bezsilności dni.

          Kiedy z szeregu się wychylisz
          Rozświetlić chcąc przyszłości mrok
          Padnie komenda w jednej chwili
          Baczność gówniarzu! - równaj krok.

          Za horyzontem czy za miedzą
          Czasami tu czasami tam
          Są tacy co o Tobie wiedzą
          O dużo więcej niż Ty sam.

          10 czerwca 2002 Londyn
          • black_jotka Re: BUSZMAN KRZYSZTOF CEZARY 07.05.12, 15:55
            CO PRZYWIEZIESZ?
            BUSZMAN KRZYSZTOF CEZARY

            Co przywieziesz z dalekiej podróży
            Jakim wschodem Cię pejzaż zaskoczy
            Gdy przed słońcem powieki wciąż mrużysz
            Jakbyś słońcu bał spojrzeć się w oczy?

            Co Ty możesz wiedzieć o biedzie
            W szczęśliwą wpatrzony gwiazdę
            Skoro pociąg Twój tam nie dojedzie
            A jeżeli - to tylko przejazdem?

            Skoro statek Twój tam nie dopłynie
            Kołysząc się dumnie na falach
            Bo ląd ten zwyczajnie ominie
            Z pewnością - jak najdalej z dala?

            Bo są takie miejsca na ziemi
            Co się karmią cudzą nadzieją
            A nam łatwiej jest się oszukiwać
            Że ich nie ma, że nie istnieją.

            Co Ty możesz wiedzieć o nędzy
            Gdy samolot Twój tam nie doleci
            Gdzie od dawna wstydzi się księżyc
            Pełnym blaskiem nocą zaświecić?

            Co przywieziesz z dalekiej podróży
            Jakim wschodem Cię pejzaż zaskoczy
            Gdy przed słońcem powieki wciąż mrużysz
            Jakbyś słońcu bał spojrzeć się w oczy?

            3 września 2001 Rejs po Nilu, Luxor, Egipt
            • seremine Re: BUSZMAN KRZYSZTOF CEZARY 07.05.12, 21:46



              MIŁOŚĆ JEST JAK CIEŃ CZŁOWIEKA

              Nie miałem w życiu - życia za wiele
              Bez trosk co nie znały umiaru
              Wierzyłem w miłość prawdziwą, na którą
              Przyjaciół wcześniej nabrało się paru.

              Z kart samotności stawiam tarota
              A tarot to nie byle jaki
              Mówi, że gorsze jest od tęsknoty
              Kiedy tęsknić nie mamy już za kim.

              Miłość jest jak cień człowieka
              Uciekasz - to Cię goni
              A kiedy ją gonisz, - ucieka
              Jak cień, jak cień.

              Będę miał w życiu - życia za wiele
              Bez trosk, co nie znały umiaru
              Bo już mi godzin ich nie wyliczą
              Wskazówki - rozpędzonych zegarów.

              Przeżyte chwile za naiwność ganią
              Gdy nam się zdaje że kogoś znamy
              Widzisz, niestety najbardziej nas ranią
              Ci których najmocniej kochamy.

              6 października 1995 Krozlingen, Szwajcaria
              Muz. Włodzimierz Korcz
              • seremine Re: BUSZMAN KRZYSZTOF CEZARY 08.05.12, 18:05
                Poezja Buszmana piosenką pisana

                Teksty piosenek (poezja śpiewana, piosenka literacka) Krzysztofa Cezarego Buszmana to przede wszystkim wiersze, które żyją własnym życiem w oderwaniu od muzyki. Częste emitowanie ich w rozgłośniach literackich Polskiego Radia w interpretacji Krzysztofa Kolbergera jest tego najlepszym dowodem. Wiersze te pokazują, że Buszman posiadł najtrudniejszą ze sztuk - sztukę prostoty przekazu poetyckiego. Bez uciekania się do wyszukanych metafor Buszman opowiada w swych wierszach o ludzkich dylematach osadzonych pomiędzy sacrum a profanum. W tych klasycznie napisanych wierszach znaleźć można szereg sentencji i aforyzmów, które charakteryzują twórczość Buszmana. Najlepszym przykładem może być ostatni tomik poezji Buszmana pt.: "Najwcześniej później". Nie dziwi więc fakt, że Agnieszce Osieckiej najbardziej podobały się te sentencje, w których Buszman "operuje swoistą grą słów." Dzięki biegłości kunsztu poetyckiego Buszman potrafi tak sprawnie operować różnymi środkami wypowiedzi poetyckiej, że zasadnym staje się zadanie sobie pytania: czy wszystkie te wiersze pisane były ręką Buszmana? Z pewnością tak, choć Dorota Stalińska twierdzi, że "aż dziw, że wiersze te pisane są ręką mężczyzny". Jak prorokował niegdyś Bogusław Mec wiersze Buszmana pełne sentencji i aforyzmów znajdują obecnie znakomitych kompozytorów i wykonawców, którzy podkreślają niezaprzeczalnie indywidualny charakter tej poezji, która zyskała sobie miano poezji piosenką pisanej. Bo poezja śpiewana i piosenka literacka to ten obszar, w którym wiersze Buszmana, dzięki, m.in. swojej melodyjności i klasycznemu zapisowi, znalazły dla siebie miejsce, stając się tekstami piosenek, które możemy usłyszeć na festiwalach poezji śpiewanej i piosenki literackiej.
                • samanta_ewa Re: BUSZMAN KRZYSZTOF CEZARY 08.05.12, 20:11

                  /Cezary Buszman/


                  KOLĘDA MIŁOŚCI

                  Patrzę - stroik się zajął od świeczki
                  Od stroiku zaś obrus się zajął
                  Nie ma dla nas przed sobą ucieczki
                  Durni Ci, którzy wciąż uciekają.

                  Ludzie ognia się boją, jak ognia
                  Patrzę - płonie już moja koszula
                  Płomień tańczyć zaczyna po spodniach
                  Delikatnie mnie blaskiem otula.

                  Zamyślony po zamyśleń kraniec
                  Myślą błądzę po przeszłości błędach
                  Za tę miłość - dziękuję Ci Panie
                  Niech to będzie miłości kolęda.

                  W moją skórę śmierć wgryza się dymem
                  Jestem Boże już kulą ognistą
                  Teraz wiem, że dla Ciebie bym zrobił
                  Dużo więcej, niż prawie wszystko.

                  Nie udaję, nie kręcę, nie gmatwam
                  Jak skazaniec przyznaję się do niej
                  Do miłości - lecz coraz mniej światła
                  Gdy z miłości prawdziwej się płonie.

                  Zamyślony po zamyśleń kraniec
                  Myślą błądzę po przeszłości błędach
                  Za tę miłość dziękuję Ci Panie
                  Niech to będzie miłości kolęda.


                  25 lipca 1994 Gdynia
                  Muz. Tomasz Przysiężny
                  • mala200333 Re: BUSZMAN KRZYSZTOF CEZARY 08.05.12, 20:39
                    Urodził się 17 lipca 1967 w Gdańsku. Poeta, autor piosenek, podróżnik. Dzieciństwo i młodość spędził w Gdyni. W 1997 wyjechał do Wielkiej Brytanii. W maju 2000 powołuje do życia Agencję Promocji Kultury Polskiej w Wlk. Brytanii. W październiku 2001 zostaje przyjęty do Union of Polish Writers Abroad - Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie z siedzibą w Londynie (obecnie w zarządzie), oraz do Association Polonaise des Auteurs, Journalistes et Traducteurs en Europe - Polskiego Stowarzyszenia Autorów Dziennikarzy i Tłumaczy w Europie z siedzibą w Paryżu.
                    W marcu 2005 Krzysztof Cezary Buszman wraca do kraju. Obecnie mieszka i tworzy w Płocku.

                    Promotorką poety była Agnieszka Osiecka, której "najbardziej podobały się te strofy, w których autor operuje swoistą grą słów". Spośród licznych recenzji z wieczorów autorskich poza granicami kraju, warto przytoczyć dwie "Nie trzeba krytyki literackiej, aby zobaczyć w twórczości Buszmana kontynuację tuwimowskiego słowotwórstwa, muzyczności Gałczyńskiego czy głębokiej refleksji Czechowicza." (Dziennik Polski, Londyn 26.01.2001 A. Cholewa-Selo) oraz "Przed laty tworzyli na emigracji Kazimierz Wierzyński i Marian Hemar. Po latach pustka po nich została wypełniona." (Dziennik Polski, Londyn 29.11.2002 Z. Dąbrowski").
                • mala200333 Re: BUSZMAN KRZYSZTOF CEZARY 08.05.12, 20:47
                  NIE WRACAJMY JESZCZE NA ZIEMIĘ

                  W głębinach źrenic w skwar południa
                  Niosę pamięci żar za majem
                  Który gwiazdami park wyludniał
                  I tylko dla nas grał nam grajek.

                  I tylko dla nas, bo dla kogo?
                  Szumiały wierzby jak nam w głowie
                  Szumiała miłość serca błogość
                  Co z dobrym losem była w zmowie.

                  I tylko dla nas, bo dla kogo?
                  Rozświetlał księżyc wiarę senną
                  Rozsądek kusząc mleczną drogą
                  Wiedząc, że chcesz ją przebyć ze mną.

                  Nie wracajmy jeszcze na Ziemię
                  W brokacie gwiazd nam do twarzy
                  Pobujajmy jeszcze w obłokach
                  W obłokach najlepiej się marzy.

                  /Cezary Buszman/
    • dunant Re: &*&*&*&*&Wiersze*&*&*&*& 07.05.12, 00:15

      MOJE NIEBO
      BUSZMAN KRZYSZTOF CEZARY

      Codziennie szukam się w tłumie
      Gdy błądzę do celu jak pijak
      I wiem, że bez Ciebie nie umiem
      Żyć bez tego, co mnie zabija.

      Ale dziękuję z całych sił
      Że przytrafiłaś się poecie
      Bo dałaś mi skrzydła bym się wzbił
      Lecz jakże bez nieba mam wzlecieć?

      Na kolanach przed Tobą więc stoję
      Wstać się boję i pójść w paszczę świata
      Bo mi zdaje się ukochana
      Że bez Ciebie i drogi Bóg zatarł.

      15 czerwca 2005 Gdów

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka