jutta_t Re: Sarin 15.05.13, 17:43 Działa cicho, błyskawicznie i skutecznie. Podkrada się bezszelestnie. Najpierw atakuje gałki oczne. Ni stąd ni zowąd zaczynają potwornie boleć. Chwilę później panoszy się już w płucach i oskrzelach - dusi, uciska, rozdziera klatkę piersiową. Z ust cieknie ślina, pojawiają się gwałtowne wymioty i biegunka, a ból bezlitośnie oplata już brzuch. Po chwili dochodzi do tego jeszcze drżenie mięśni, które przeradza się w drgawki, a w końcu - porażenie mięśni, śpiączka i śmierć. Narodził się w 1939 roku. Miał święcić triumfy na polach bitewnych drugiej wojny światowej, ale jego ojcowie wystraszyli się, że rozkręci wojenną spiralę do niemożliwego do okiełznania stopnia. Miał pozostać więc zanurzony w odmętach historii, ale co jakiś czas wypływa na powierzchnię i boleśnie daje o sobie znać. Ostatnio był ponoć widziany w Syrii, gdzie szaleje wojna domowa. Niewiele jednak o tym wiadomo - nawet tego, z którą ze stron konfliktu się miał się zbratać: wojskami rządowymi popierającymi Baszara al-Asada (oraz, szerzej, rządzącą krajem mniejszość religijną, alawitów) czy rebeliantami. To sarin, jedna z najbardziej znanych i najszerzej rozpowszechnionych śmiercionośnych substancji trujących, używanych na polach bitwy (i nie tylko) do eliminowania przeciwnika. W skrócie - broni chemicznej, niemal perfekcyjnego narzędzia zbrodni. Odpowiedz Link