jutta_t
28.02.15, 16:09
"Pewnego dnia zniknie ta zabobonna, prostacka i kruchciana Polska, dławiąca się pychą, jakąż to ona jest prawdziwą i wierną jest. I narodzi się Polska ludzi przyzwoitych, kulturalnych, wiedzących coś o świecie i zdolnych do myślenia społecznego i obywatelskiego. Brzydzących się okrucieństwem i przemocą" - zapowiada prof. Jan Hartman.
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej
Śmierć swojego psa prof. Jan Hartman opisał w emocjonalnym wpisie na blogu. "Znowu jakiś bydlak z wiatrówką zabił mi psa" - poinformował. Postrzelone pięć dni temu zwierzę mimo operacji zmarło kilkanaście godzin temu. Zdaniem profesora wezwana na miejsce policja zachowywała się w sposób lekceważący, podobnie zresztą jak funkcjonariusze z Krakowa. Na zmianę ich zachowania miała dopiero wpłynąć interwencja prawnika.
"Mam nadzieję, że nie usłyszę już więcej od policji: 'skoro to kundel, to niewielka strata'" - pisze Hartman. Bo w ciągu 25 lat profesorowi zastrzelono już trzeciego psa. Ten ostatni to "najłagodniejszy na świecie piesek, przygarnięty znajda, który był radością dla mojego dziecka i dla jej starej, samotnie mieszkającej babci".
Dziesiątki psów zabijanych każdego dnia. "Dla przyjemności, z okrucieństwa..."
"Co ma we łbie typ, który chodzi po wsi i strzela do psów? Co myśli poza tym, że czerpie sadystyczną przyjemność z krzywdzenia zwierzęcia i ludzi, którzy są do tego zwierzęcia przywiązani? Poza tym, że jest obrzydliwym okrutnikiem i frustratem, prymitywnym chamem?" - pyta Hartman.
Cały tekst: wyborcza.pl/1,75478,17494381,Hartmanowi_zastrzelili_psa___Przyjdzie_na_was_czas_.html#ixzz3T3JkpvsD