Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Radomski kamizelkowy koszmar w Wawie

    21.03.08, 08:58
    za miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,5045025.html
    wycapslockowania moje

    Chcemy zielonych strzałek na skrzyżowaniach

    Rewolucyjnych zmian w kodeksie drogowym domagają się władze Warszawy: więcej zielonych strzałek pod sygnalizatorami, tzw. yellow box'ów na skrzyżowaniach, a także obowiązkowych kamizelek odblaskowych dla rowerzystów i motocyklistów

    Od początku roku na stołecznych drogach zginęło 27 osób, z czego 22 to piesi. To najgorszy wynik od kilku lat. Jak powstrzymać czarną serię, zastanawiali się policjanci, przedstawiciele Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego, PZMot, Automobilu Warszawskiego, ZDM i miejskiego inżyniera ruchu. Biuro bezpieczeństwa w ratuszu zebrało najlepsze pomysły. Jednak wiele z nich wymaga zmiany kodeksu drogowego i rozporządzeń ministrów.

    Chodzi np. o zieloną strzałkę, która niedawno zaczęła znikać spod sygnalizatorów z powodu decyzji byłego ministra infrastruktury Marka Pola z 2003 r. Miasto chce, by to zarządca drogi wraz z miejscową policją decydowali, czy strzałka powinna się włączać przy czerwonym świetle czy też nie.

    - Jest wiele miejsc, gdzie nie stwarzałaby zagrożenia i rozładowywała korki. Np. na skręcie z Racławickiej w prawo w al. Żwirki i Wigury - uważa insp. Jacek Zalewski, naczelnik stołecznej drogówki.

    WSZYSCY UCZESTNICY SPOTKANIA W RATUSZU POPARLI POMYSŁ OBOWIĄZKOWEGO ZAKŁADANIA KAMIZELEK ODBLASKOWYCH PRZEZ ROWERZYSTÓW I MOTOCYKLISTÓW. Często giną oni w wypadkach niezauważani przez kierowców na słabo oświetlonej drodze.

    Naczelnik Zalewski proponował też wprowadzenie tzw. zielonego pulsatora w sygnalizatorach dla kierowców przed zapaleniem się żółtego światła. - Tak jest w wielu krajach Europy. Kierowca ma wyraźny sygnał, że zaraz zmieni się sygnał. Zmniejszy to liczbę wypadków z winy kierowców, którzy chcą przejechać przez skrzyżowanie w ostatniej chwili, często na czerwonym świetle - twierdzi szef drogówki.

    Do resortu spraw wewnętrznych i administracji trafi też propozycja tzw. yellow box'ów. To żółte linie wyznaczające obszary, na które kierowca nie ma prawa wjechać, jeśli nie jest pewien, że opuści skrzyżowanie przed zapaleniem się czerwonego światła. Istniały już w latach 90. np. na rondzie u zbiegu Al. Jerozolimskich i Marszałkowskiej. - Dzięki temu byłaby większa możliwość karania kierowców, którzy blokują skrzyżowania - mówi Ewa Gawor, dyrektor miejskiego biura bezpieczeństwa.

    Wszystkie pomysły urzędnicy wyślą w kwietniu do MSWiA. Dyrektor Gawor przekonuje, że zmiana przepisów jest możliwa i to dość szybko, bo Adam Rapacki, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, blisko współpracuje z władzami stolicy. Na zaproszenie prezydent miasta Hanny Gronkiewicz-Waltz został nawet członkiem rady bezpieczeństwa Warszawy. - Czekamy na projekty ustaw - usłyszeliśmy wczoraj w biurze Rapackiego.

    Ewa Gawor zamierza też przekonać parlament do wprowadzenia ulgi podatkowej dla producentów odzieży dla dzieci. W zamian mieliby wyposażać ubrania w elementy odblaskowe, żeby najmłodsi byli lepiej widoczni na drodze.

    Dodatkowo urzędnicy zamierzają w tym roku doświetlić 80 przejść dla pieszych reflektorami zasilanymi przez baterie słoneczne. Dzięki temu ludzie czekający przed pasami staną się lepiej widoczni dla kierowców. Na liście są zebry wzdłuż ul. Patriotów w Wawrze, Spacerowej na Mokotowie, skrzyżowaniach al. KEN z ul. Jeżewskiego na Kabatach czy ul. rtm. Pileckiego z ul. Herbsta na Ursynowie. Koszt doświetlenia jednego przejścia to 3,5 tys. zł.

    Biuro bezpieczeństwa chce postawić na edukację komunikacyjną wśród najmłodszych. W każdej dzielnicy, najczęściej przy szkołach, jeszcze w tym roku zaczną powstawać miasteczka ruchu drogowego. Przedszkolaki i uczniowie podstawówki mieliby w zabawkowych samochodzikach poznawać zasady bezpiecznego poruszania się po ulicach.

    Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
    Obserwuj wątek
      • batory555 Re: Radomski kamizelkowy koszmar w Wawie 21.03.08, 12:28
        "Od początku roku na stołecznych drogach zginęło 27 osób, z czego 22 to piesi."

        "WSZYSCY UCZESTNICY SPOTKANIA W RATUSZU POPARLI POMYSŁ OBOWIĄZKOWEGO ZAKŁADANIA KAMIZELEK ODBLASKOWYCH PRZEZ ROWERZYSTÓW I MOTOCYKLISTÓW. Często giną oni w wypadkach niezauważani przez kierowców na słabo oświetlonej drodze."

        Wedle tych informacji rowerzyści i motocykliści muszą ginąć NIEZWYKLE CZĘSTO, skoro mieszczą się w pozostałych 5 przypadkach razem z kierowcami i pasażerami samochodów ;-)

        A z innej beczki: skoro na te 27 ofiar 22 to piesi... To wobec tego proponuję nałożenia obowiązku całodobowego poruszania się przez pieszych w kamizelkach odblaskowych. Jestem pewien, że poprawiłoby to ich bezpieczeństwo i estetykę ogólną ;P Pewnie, że nie powołuję się na żadne badania, które popierałyby moje chciejstwo, ale myślę, że pod tym względem wcale nie jestem głupszy od pomysłodawców rzeczonego projektu. W każdym bądź razie daleki jestem od stwierdzenia, że 5 > 22 albo czegoś równie odkrywczego jak "rowerzyści i motocykliści ginący często" w naszym stołecznym mieście, które ma tak "słabo oświetlone drogi", że nawet w dzień nic na nich nie widać :P
      • roweroraffi Re: Radomski kamizelkowy koszmar w Wawie 21.03.08, 12:53
        lakiana napisała:

        > za miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,5045025.html

        Chciałem napisać jakiś komentarz, ale tu po prostu opadają ręce. Przecież
        zarówno ZDM jak Drogówka znają wyniki analizy wypadków zrobionej przez nas, a
        mówiącej dokładnie odwrotne rzeczy niż ten artykuł.
      • freaky_mati Re: Radomski kamizelkowy koszmar w Wawie 21.03.08, 13:16
        Kamizelki dla rowerzystów.

        Jestem za tym, aby wprowadzić obowiązkowe zakładanie kamizelek odblaskowych
        przez pieszych. Wiele razy na przejściu dla pieszych bez sygnalizacji świetlnych
        dosłownie w ostatnim momencie naciskałem na hamulec, aby zatrzymać auto przed
        jakimś idiotą który w nocy w ciemnym ubraniu wbiegł na przejście. Na szczęście
        nigdy w nikogo nie wjechałem, ale zastanawiam się kiedy moje szczęście się skończy.

        Rowerzyści są przeważnie bardziej świadomi, że uczestniczą w ruchu drogowym.
        Piesi często wskakują na ulicę nie myśląc o tym czy ich widać czy nie i jaki to
        może mieć wpływ na ruch.

        Kiedy nasi rodacy się nauczą, że ustalanie prawa to dopiero początek i że prawo
        trzeba jeszcze egzekwować. Zastanawiam się jaki procent rowerzystów na masie ma
        prawnie wymagany dzwonek. Jaka frakcja ma światełka, odblaski. (Co to jest
        sprawnie działający hamulec?) Z drugiej strony; może i dobrze, że prawo w naszym
        kraju nie jest egzekwowane. Bo po co mi właściwie dzwonek? Ja nigdy w życiu nie
        miałem myśli typu: "kurczę, jakbym miał dzwonek..."


        Zielone pulsatory.

        W którym kraju Europy to jest? Zwiedziłem Niemcy, Włochy, Anglię, Szkocję,
        Francję... Nie przypominam sobie pulsatorów. Nie ważne. Po co pulsator? Przecież
        po to jest żółte światło; aby podjąć decyzję czy możesz zatrzymać pojazd w
        bezpieczny sposób, czy nie i opuścić skrzyżowanie. Jeśli ktoś jest inteligentny
        to zatrzyma się lub przejedzie przez skrzyżowanie bezpiecznie. Jeśli ktoś jest
        idiotą to bezmyślnie naciśnie na gaz myśląc "Jeszcze ja! Uda mi się." Jakby
        ludzie reagowali na żółte światło to nie byłoby problemu. Więc nie wiem jak
        zielony pulsator ma nas zbawić. Już sobie wyobrażam przyszłość. Zielone światło,
        pulsujące zielone, niebieskie, fioletowe, brązowe, różowe... (256 kolorów dalej)
        ... czerwone! I tylko po to aby kierowcy mieli wyraźny sygnał, że zaraz zmieni
        się sygnał na czerwony.


        Bezpieczeństwo pieszych.

        Pociesza fakt, iż miasto chce zainwestować w edukację dzieci w dziedzinie
        bezpieczeństwa ruchu drogowego. Według mnie to podstawa. Drugorzędną sprawą są
        oświetlenia przejść dla pieszych i odblaskowe elementy. Chociaż jeśli już
        wbiegło się bezmyślnie na ulicę, to ma się nieco większe szanse na przeżycie,
        jeśli jest się otapetowanym odblaskami, niż facetem w czerni.

        Pozdrawiam,
        Mati
        • batory555 Re: Radomski kamizelkowy koszmar w Wawie 21.03.08, 13:47
          freaky_mati napisał:
          > Jestem za tym, aby wprowadzić obowiązkowe zakładanie kamizelek odblaskowych
          > przez pieszych. Wiele razy na przejściu dla pieszych bez sygnalizacji świetlnyc
          > h
          > dosłownie w ostatnim momencie naciskałem na hamulec, aby zatrzymać auto przed
          > jakimś idiotą który w nocy w ciemnym ubraniu wbiegł na przejście. Na szczęście
          > nigdy w nikogo nie wjechałem, ale zastanawiam się kiedy moje szczęście się skoń
          > czy.

          Niby słusznie ;) Inna sprawa, że w okolicach przejść dla pieszych kierowca musi zachowywać szczególną ostrożność...

          > Rowerzyści są przeważnie bardziej świadomi, że uczestniczą w ruchu drogowym.
          > Piesi często wskakują na ulicę nie myśląc o tym czy ich widać czy nie i jaki to
          > może mieć wpływ na ruch.

          A ja bym nie generalizował w taki sposób. Zwłaszcza, że piesi często bywają kierowcami lub rowerzystami. Niektórzy ludzie nauczyli się przewidywania sytuacji, niektórzy nie, bez względu na to "kim są" w ruchu drogowym.

          > Kiedy nasi rodacy się nauczą, że ustalanie prawa to dopiero początek i że prawo
          > trzeba jeszcze egzekwować. Zastanawiam się jaki procent rowerzystów na masie ma
          > prawnie wymagany dzwonek. Jaka frakcja ma światełka, odblaski. (Co to jest
          > sprawnie działający hamulec?) Z drugiej strony; może i dobrze, że prawo w naszy
          > m
          > kraju nie jest egzekwowane. Bo po co mi właściwie dzwonek? Ja nigdy w życiu nie
          > miałem myśli typu: "kurczę, jakbym miał dzwonek..."

          A to jest kawałek dużo większego problemu. Niestety, ale ludzie odpowiedzialni za stanowienie prawa bardzo często podchodzą do problemów od d... strony. Jest problem? Stwórzmy przepis, który go (w naszym mniemaniu rozwiąże, nałóżmy sankcje na tych, co się nie dostosują... A że ludzie nie przestrzegają prawa, które traktuje ich jak potencjalnych przestępców albo ludzi będących zagrożeniem dla siebie samych - to już się niech ktoś inny martwi. Podobnie z egzekwowaniem martwych przepisów...

          > Zielone pulsatory.
          >
          > W którym kraju Europy to jest? Zwiedziłem Niemcy, Włochy, Anglię, Szkocję,
          > Francję... Nie przypominam sobie pulsatorów. Nie ważne. Po co pulsator? Przecie
          > ż
          > po to jest żółte światło; aby podjąć decyzję czy możesz zatrzymać pojazd w
          > bezpieczny sposób, czy nie i opuścić skrzyżowanie. Jeśli ktoś jest inteligentny
          > to zatrzyma się lub przejedzie przez skrzyżowanie bezpiecznie. Jeśli ktoś jest
          > idiotą to bezmyślnie naciśnie na gaz myśląc "Jeszcze ja! Uda mi się." Jakby
          > ludzie reagowali na żółte światło to nie byłoby problemu. Więc nie wiem jak
          > zielony pulsator ma nas zbawić. Już sobie wyobrażam przyszłość. Zielone światło
          > ,
          > pulsujące zielone, niebieskie, fioletowe, brązowe, różowe... (256 kolorów dalej
          > )
          > ... czerwone! I tylko po to aby kierowcy mieli wyraźny sygnał, że zaraz zmieni
          > się sygnał na czerwony.

          Cóż, skoro dotychczasowe rozwiązania się nie sprawdzają, to stwórzmy nowe... Bez specjalnej wiedzy na temat ich skuteczności. Jak to skomentował jeden mój znajomy "jeżeli ludzie nie przestrzegają przepisów, to prawodawca wprowadza drugie tyle przepisów w nadziei, że przestrzegana będzie chociaż połowa" :P Nie to, że się z tym zgadzam... ale coś w tym jest ;)

          > Pociesza fakt, iż miasto chce zainwestować w edukację dzieci w dziedzinie
          > bezpieczeństwa ruchu drogowego. Według mnie to podstawa.

          I od tego trzeba zacząć. Racjonalnie myślący człowiek jest w stanie stosować nawet wyższe standardy bezpieczeństwa niż przewidywane przez prawo, o ile jest do nich przekonany. Według mnie należy uświadamiać ludzi, że pewne rozwiązania są po prostu w ICH interesie, a nie w interesie producentów kamizelek, policjantów czy straży miejskiej czy innych wrażych sił ;P Chociaż... jakoś mnie nie dziwi, że o edukacji wspomniano dopiero pod koniec artykułu.

          >Drugorzędną sprawą są
          > oświetlenia przejść dla pieszych i odblaskowe elementy. Chociaż jeśli już
          > wbiegło się bezmyślnie na ulicę, to ma się nieco większe szanse na przeżycie,
          > jeśli jest się otapetowanym odblaskami, niż facetem w czerni.

          Podsumowując: nawet dodatkowe oświetlenie i odblaskowy strój nie zastąpią wyobraźni. I moim zdaniem dotyczy to każdego uczestnika ruchu, a nie tylko pieszego.
          • freaky_mati Re: Radomski kamizelkowy koszmar w Wawie 21.03.08, 15:43
            batory555 napisał:
            > Niby słusznie ;) Inna sprawa, że w okolicach przejść dla pieszych kierowca musi
            > zachowywać szczególną ostrożność...

            Ależ oczywiście. Tego nie kwestionuje. :)

            > A ja bym nie generalizował w taki sposób. Zwłaszcza, że piesi często bywają kie
            > rowcami lub rowerzystami. Niektórzy ludzie nauczyli się przewidywania sytuacji,
            > niektórzy nie, bez względu na to "kim są" w ruchu drogowym.

            Doszedłem do wniosku, że chyba mnie nie zrozumiałeś. Nie próbuje podzielić ludzi
            na kategorię "pieszy", "rowerzysta", "kierowca" i udowodnić, że jedni są lepsi
            od drugich. Ja po prostu uważam, że osoba będąca pieszym, rowerzystą i kierowcą
            w jednej osobie spostrzega świat w nieco inny sposób w zależności od tego jako
            kto występuje. Kierowca prowadzi auto które posiada znaczną masę w stosunku do
            pieszych i rowerzystów. W czasie kolizji z nimi ma on o wiele mniejsze szanse na
            utratę zdrowia. To normalne, że w roli kierowcy osoba stara się o to, aby nie
            rozjechać rowerzysty, a osoba w roli rowerzysty stara się, aby nie zostać
            rozjechanym. ;) Jako pieszy jest się jeszcze z innej bajki, bo normalnie chodzi
            się po chodniku nie uczestnicząc w ruchu drogowym. Jedynie od czasu do czasu
            trzeba wejść na ulicę i nie wiadomo czy pieszy nie myśli wtedy o "niebieskich
            migdałach". Dobra, przyznaję się, trochę przegiąłem. ;) Osobiście, wydaje mi
            się, że mój umysł pracuje nieco inaczej w zależności od tego czy jadę
            samochodem, rowerem czy poruszam się pieszo. Inna perspektywa, pozycja ciała,
            stopień wysiłku, prędkość, czynności itd. itp.

            Mam pewien przykład: Jak jadę rowerem przez jakąś małą uliczkę (np. Wilcza) i
            ktoś chce przejść przez ulicę (nie na przejściu dla pieszych), widząc
            rowerzystę, potrafi stanąć w miejscu nawet gdy znajduje się na środku jezdni.
            Zawsze mnie to jako rowerzystę szokuje. Jednak gdy sam przechodzę przez ulicę i
            widzę rowerzystę który pędzi w moją stronę to też mam odruch, aby stanąć w
            miejscu, mimo iż wiem, że mnie, jako rowerzyście, taka reakcja by się nie spodobała.

            Pozdrawiam,
            Mati
          • roweroraffi Re: Radomski kamizelkowy koszmar w Wawie 21.03.08, 17:45
            batory555 napisał:

            > freaky_mati napisał:
            > > Jestem za tym, aby wprowadzić obowiązkowe zakładanie kamizelek odblaskowy
            > ch
            > > przez pieszych. Wiele razy na przejściu dla pieszych bez sygnalizacji świ
            > etlnyc
            > > h
            > > dosłownie w ostatnim momencie naciskałem na hamulec, aby zatrzymać auto p
            > rzed
            > > jakimś idiotą który w nocy w ciemnym ubraniu wbiegł na przejście. Na szcz
            > ęście
            > > nigdy w nikogo nie wjechałem, ale zastanawiam się kiedy moje szczęście si
            > ę skoń
            > > czy.
            >
            > Niby słusznie ;) Inna sprawa, że w okolicach przejść dla pieszych kierowca musi
            > zachowywać szczególną ostrożność...

            Dokładnie. Jak się zastanowić dlaczego są te zasady, a nie tylko jak brzmią, to
            dojdzie się do wniosku, że gdyby każdy ich przestrzegał, wypadki nie miałyby
            szansy mieć miejsca.
            Intencją tworzącego przepisy w tym miejscu było by pieszy miał pierwszeństwo.
            Kazał więc zatrzymywać się autom, gdy pieszy jest na przejściu, lub się do niego
            zbliża. Jednocześnie ustawodawca wiedział, że auto nie zatrzyma się w miejscu,
            więc zakazał wchodzić bezpośrednio pod koła lub wbiegać na jezdnię, co mogłoby
            uniemożliwić kierowcy zatrzymanie się na czas. Ale jako, że pieszy może nie znać
            prawa (nie ma egzaminów dla pieszego), być np dzieckiem, które mimo to powinno
            się czuć bezpiecznie na przejściu jako mniej chroniony uczestnik ruchu,
            ustawodawca nałożył na kierowce dodatkowy obowiązek. Niezależnie od wszystkiego,
            kierowca w obrębie przejścia dla pieszych ma zachować szczególną ostrożność,
            zmniejszyć prędkość, a w miarę potrzeby nawet zatrzymać się (tak to oidp brzmi w
            całości).
            Gdyby tylko tego przestrzegano, wypadków na przejściach by NIE BYŁO.
            > A to jest kawałek dużo większego problemu. Niestety, ale ludzie odpowiedzialni
            > za stanowienie prawa bardzo często podchodzą do problemów od d... strony. Jest
            > problem? Stwórzmy przepis, który go (w naszym mniemaniu rozwiąże, nałóżmy sankc
            > je na tych, co się nie dostosują...

            O! To! To właśnie jest realny problem. U nas jak auto potrąci pieszego idącego
            poboczem, to nie mówi się, że kierowca nie uważał, tylko, że trzeba dać pieszym
            kamizelki. Jak wypadek ma rowerzysta, to przyczyny są nieważne, bo powinien mieć
            kask. Droga powinna mieć barierki w każdym miejscu, żadnych drzew, słupów,
            podpór wiaduktów...
            Dochodzimy do absurdu, że winą za wypadek obciąża się jego rzeczywiste ofiary, a
            nie sprawcę. Rowerzystę, bo nie miał kasku, wiadukt, bo miał betonową podporę,
            pieszych, bo śmieli wyjść na drogę bez kamizelek, koguta, syreny przeciwmgłowej
            i Bóg wie czego jeszcze... a Zientarscy jeżdżą bezkarnie 200km/h sprawdzając
            jakie emocje może wyzwolić stłuczka.

            >> Po co pulsator? P

            No właśnie też się zastanawiam. Jest żółte światło. Jest kilka sekund pomiędzy
            fazami cyklu "na ewakuację" ze skrzyżowania. Dodamy zielony pulsator, czy inne
            cholerstwo i będzie tak samo, bo problemem nie jest to, że kierowcy nie wiedzą,
            że pali się żółte i zaraz będzie czerwone. Problemem jest to, że mają to żółte
            światło w dupie po prostu.

            Tu trzeba niestety nieco zając się respektowaniem przepisów, a nie tylko ich
            mnożeniem. Wiadomo, że papier jest cierpliwy, ale jak na razie to najwięcej żyć
            w tym roku uratowały nie przepisy, czy papierki, a fotoradary i fizyczne
            uspokojenie ruchu uniemożliwiające szaleństwa na trasie nr 8, gdzie liczba ofiar
            wypadków tym roku zmalała o 1/3 (wg GDDKiA). I to jest wyraźny sygnał, w którą
            stronę należy iść.

            > > Pociesza fakt, iż miasto chce zainwestować w edukację dzieci w dziedzinie
            > > bezpieczeństwa ruchu drogowego. Według mnie to podstawa.

            Szkoda, że chce ją robić tylko z pozycji "samochodzików". Wg mnie powinny być to
            TAKŻE (albo nawet głównie) rowery i motorowery, bo to na nich dziecko ma szansę
            pojawić się na drodze w najbliższych latach. Życie zza kółka samochodu to będzie
            miało szanse poznać za jakieś 8-10 lat. A tak utrwala się od najmłodszego
            dzieciakom, że droga to tylko samochód. A później kierowcy "nie widzą"
            motocyklistów i rowerzystów.

            > I od tego trzeba zacząć. Racjonalnie myślący człowiek jest w stanie stosować na
            > wet wyższe standardy bezpieczeństwa niż przewidywane przez prawo, o ile jest do
            > nich przekonany.

            Dokładnie. Jestem tego świetnym przykładem. Jeżdżę w kamizelce, kasku, rower mam
            oklejony folią odblaskową, a lampki mam o wiele mocniejsze niż ustawodawca sobie
            wyśnił. I kombinuje co by tu można poprawić ;-)
            Brak obowiązkowego w Unii dla aut nowych ABS też do tej pory nie przeszkodził mi
            w jeżdzeniu autem. To już ósmy rok bezszkodowy i bezmandatowy. A dodajmy, że od
            ośmiu lat mam prawko, więc jest to 100% czystej kartoteki.

            > >Drugorzędną sprawą są
            > > oświetlenia przejść dla pieszych i odblaskowe elementy. Chociaż jeśli już
            > > wbiegło się bezmyślnie na ulicę, to ma się nieco większe szanse na przeży
            > cie,
            > > jeśli jest się otapetowanym odblaskami, niż facetem w czerni.

            Na pewno kamizelka, czy kask zwiększają szansę przeżycia. Ale mimo to nie jestem
            zwolennikiem obowiązku ich noszenia. Sam je nosze w mieście... ale Polska nie
            kończy się na Warszawie. I wcale nie jestem przekonany, czy na wiejskich
            drogach, jadać w środku dnia, kamizelka jest mi taka niezbędna jak w Warszawie
            na Jerozolach.
            Problem jest taki, że ludzi się zmusza, zamiast pozwolić Im podjąć świadomy
            wybór i zachęcać Ich, pokazywać dobre przykłady. W wielu krajach Kodeks Drogowy
            to nie tylko sztywne zasady, ale i zalecenia. Nie masz obowiązku się do nich
            zastosować, ale jak szukasz sposobu by poprawić swoje bezpieczeństwo, łatwo
            znajdziesz go w zaleceniach. Skutek jest taki, że zalecenia są tam częściej
            stosowane niż u nas obowiązek zapinania pasów, czy dostosowywania się do
            ograniczeń prędkości.
            • roweroraffi Re: Radomski kamizelkowy koszmar w Wawie 21.03.08, 18:33
              roweroraffi napisał:

              > Tu trzeba niestety nieco zając się respektowaniem przepisów, a nie tylko ich
              > mnożeniem. Wiadomo, że papier jest cierpliwy, ale jak na razie to najwięcej żyć
              > w tym roku uratowały nie przepisy, czy papierki, a fotoradary i fizyczne
              > uspokojenie ruchu uniemożliwiające szaleństwa na trasie nr 8, gdzie liczba ofia
              > r
              > wypadków tym roku zmalała o 1/3 (wg GDDKiA). I to jest wyraźny sygnał, w którą
              > stronę należy iść.

              I artykuł o tym:
              ( miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,5045179.html )

              "Kilkadziesiąt fotoradarów stanie w tym roku na ruchliwych wylotówkach z
              Warszawy w kierunku Gdańska, Siedlec, Krakowa i Poznania
              ZOBACZ TAKŻE

              To kolejny krok do poprawy bezpieczeństwa na najważniejszych trasach w kraju. W
              zeszłym roku Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad postanowiła
              ograniczyć liczbę wypadków na najniebezpieczniejszej drodze w Polsce - na tzw.
              ósemce, która biegnie od granicy z Litwą przez Białystok, Warszawę, Wrocław do
              granicy z Czechami w Kudowie. Drogowcy przebudowali część skrzyżowań, wyrównali
              nawierzchnię na niektórych odcinkach i ustawili blisko 100 masztów ze
              skrzynkami, do których policja wkłada fotoradary. Większość kierowców nie wie
              jednak, w których miejscach rzeczywiście są takie urządzenia, i na wszelki
              wypadek zwalnia.

              Według Generalnej Dyrekcji Dróg to przyniosło skutek. Liczba zabitych na
              "ósemce" spadła o mniej więcej 30 proc. Ten spadek był jeszcze większy na
              mazowieckim odcinku trasy - wyniósł 50 proc.

              Wczoraj drogę nr 8 zablokowały dwa wypadki. Do pierwszego doszło rano w Hucie
              Żabiowolskiej pod Mszczonowem - zderzyły się dwie ciężarówki. O drugim - w
              Nadarzynie - poinformował nas czytelnik, który napisał na Alert24 w portalu
              Gazeta.pl. - Do wypadku doszło po godz. 12 na skrzyżowaniu ulic Sienkiewicza i
              Katowickiej - potwierdził aspirant Bogdan Majczyno z Komendy Miejskiej Policji w
              Nadarzynie. - Zderzyły się dwa samochody osobowe. Jeden z kierowców został
              przewieziony do szpitala. Utworzył się gigantyczny korek.

              Szef GDDKiA Janusz Koper ogłosił, że w tym roku poprawi się bezpieczeństwo na
              kolejnych ośmiu trasach w całym kraju. W przypadku Mazowsza będzie to droga nr 2
              i 7. To oznacza, że zaroi się od fotoradarów na trasach do Krakowa, Poznania,
              Gdańska i Siedlec. GDDKiA zapowiada, że tym razem radary w skrzynkach
              ustawionych na słupach będą się pojawiać znacznie częściej. Drogowcy chcą
              ograniczyć liczbę sytuacji, w których zaopatrzony w tzw. antyradar kierowca
              zorientuje się, że nic mu nie grozi w przypadku przekroczenia prędkości i
              podzieli się tą informacją z innymi przez CB radio."
        • robertrobert1 Re: Radomski kamizelkowy koszmar w Wawie 22.03.08, 22:03
          freaky_mati napisał:
          > Zielone pulsatory.
          >
          > W którym kraju Europy to jest? Zwiedziłem Niemcy, Włochy, Anglię,
          Szkocję,
          > Francję... Nie przypominam sobie pulsatorów. Nie ważne. Po co
          pulsator? Przecie
          > ż
          > po to jest żółte światło; aby podjąć decyzję czy możesz zatrzymać
          pojazd w
          > bezpieczny sposób, czy nie i opuścić skrzyżowanie.

          Niestety sie mylisz. Zielone pulsatory juz 2000 roku czyli 8 lat
          temu widzialem w Szwecji i Finlandi a przeciez te kraje przoduja pod
          wzgledem bezpieczenstwa na drodze. Pulsatory sa nie tylko pomocne
          kierowcom ale takze rowerzysta gdyz pozwalaja rowerzyscie w
          bezpieczny sposob przejechac szerokie skrzyzowania. Pamietaj, ze
          niektore skrzyzowania maja czesto po 3-4 pasy w kazdym kierunku i
          przejechanie ich tylko na zoltym swietle jest niemozliwe. Pulsator
          wowczas daje rowerzysci dodatkowa informacje, nieprawdaz?
          • freaky_mati Re: Radomski kamizelkowy koszmar w Wawie 23.03.08, 02:07
            robertrobert1 napisał:
            > Niestety sie mylisz. Zielone pulsatory juz 2000 roku czyli 8 lat
            > temu widzialem w Szwecji i Finlandi a przeciez te kraje przoduja pod
            > wzgledem bezpieczenstwa na drodze.
            W Szwecji i Finlandii nie byłem. ;)

            A tak wracając do tematu, to wciąż zostaję przy swojej tezie. Pulsator nie jest
            rozwiązaniem i nie daje dodatkowych informacji. Jeżeli skrzyżowanie jest
            szerokie to czas palenia się żółtego światła powinien być dostosowany do tejże
            szerokości. Zielony pulsator to bubel. Po co sygnał który sygnalizuje, że zaraz
            nastąpi sygnał który będzie sygnalizował kolejny sygnał, że uczestnik ruchu ma
            się zatrzymać? Czy teraz brzmi to wystarczająco absurdalnie?

            Jeżeli zjeżdżasz ze skrzyżowania i widzisz czerwone światło to znaczy tylko, że
            przegiąłeś pałę, bo albo jechałeś tak szybko, że nie mogłeś bezpiecznie
            wyhamować przed skrzyżowaniem, albo wciskałeś się na skrzyżowanie choć żółte
            paliło się już od jakiegoś czasu. Koniec kropka.

            Pozdrawiam,
            Mati
            • batory555 Re: Radomski kamizelkowy koszmar w Wawie 23.03.08, 15:36
              Nie widziałem czegoś takiego "na żywo" ale po tym co powiedział robertrobert1 myślę, że takie rozwiązanie faktycznie miałoby sens na skrzyżowaniach wielopasmówek. Tyle tylko, że wprowadzenie czegoś takiego wymagałoby zmian w systemie szkolenia i szerokiej kampanii informacyjnej, coby ludzie zrozumieli, że na żółtym już się NIE wjeżdża... Ciekawe czy istnieją jakieś badania potwierdzające skuteczność pulsatorów.

              > Jeżeli zjeżdżasz ze skrzyżowania i widzisz czerwone światło to znaczy tylko, że
              > przegiąłeś pałę, bo albo jechałeś tak szybko, że nie mogłeś bezpiecznie
              > wyhamować przed skrzyżowaniem, albo wciskałeś się na skrzyżowanie choć żółte
              > paliło się już od jakiegoś czasu. Koniec kropka.

              Albo nie mogłeś się zatrzymać bez narażenia innych uczestników ruchu na niebezepieczeństwo (także tych, którzy wisieli ci na zderzaku). Albo jeszcze z tuzin innych powodów, czasami ciężkich do przewidzenia.

              Sam kiedyś zjechałem ze skrzyżowania widząc czerwone... A właściwie to widząc ruszających z poprzecznej - tylko dlatego, że jak usiłowałem się stamtąd zabrać, to miałem idiotyczny defekt roweru. Miałem szczęście, że pozostali zrozumieli o co chodzi... bo miejscem akcji było skrzyżowanie Świętokrzyskiej z Marszałkowską :P Żeby uniknąć niejasności - skręcałem w lewo ze Świętokrzyskiej, jak najbardziej przepisowo.
              • freaky_mati Re: Radomski kamizelkowy koszmar w Wawie 23.03.08, 23:25
                batory555 napisał:
                > miałem idiotyczny defekt roweru
                Jaki?
                • batory555 Re: Radomski kamizelkowy koszmar w Wawie 24.03.08, 15:03
                  Podczas ruszania tylne koło wysunęło mi się z haka ramy od strony napędu. Opona docisnęła się do tylnego trójkąta, rower przestał jechać jak już byłem na środku skrzyżowania. Jak później się zorientowałem, wyszło tak dlatego, że piasta była źle złożona :P gładka nakrętka na zewnętrznej stronie ośki po prostu się wyślizgnęła jak nacisnąłem mocniej na pedały...
              • roweroraffi Re: Radomski kamizelkowy koszmar w Wawie 25.03.08, 21:21
                batory555 napisał:

                > Albo nie mogłeś się zatrzymać bez narażenia innych uczestników ruchu na niebeze
                > pieczeństwo (także tych, którzy wisieli ci na zderzaku). Albo jeszcze z tuzin i
                > nnych powodów, czasami ciężkich do przewidzenia.

                Pytanie czy na te powody pomoże pulsator. Śmiem twierdzić, że jak masz kogoś na
                zderzaku i widzisz żółte, to zachowasz się dokładnie tak samo jak mając migąjacy
                pulsator, czy inny cusik.

                > Sam kiedyś zjechałem ze skrzyżowania widząc czerwone... A właściwie to widząc r
                > uszających z poprzecznej - tylko dlatego, że jak usiłowałem się stamtąd zabrać,
                > to miałem idiotyczny defekt roweru.

                Pulsator naprawiłby rower? ;-)
                • batory555 Re: Radomski kamizelkowy koszmar w Wawie 25.03.08, 21:35
                  roweroraffi napisał:
                  > Pytanie czy na te powody pomoże pulsator. Śmiem twierdzić, że jak masz kogoś na
                  > zderzaku i widzisz żółte, to zachowasz się dokładnie tak samo jak mając migąjac
                  > y
                  > pulsator, czy inny cusik.

                  A to już by zależało od tego, ile metrów zostało do tych świateł... Moim zdaniem pulsatory byłyby OK, jeśli ludzie zrozumieliby kiedy można dodać gazu i przejechać bez narażania innych na niebezpieczeństwo, a kiedy hamować. Uważam, że taka dodatkowa informacja nie byłaby zła... Ale to już kwestia stworzenia w miarę spójnego systemu i dobrego szkolenia jak sądzę. No i oczywiście ograniczyłbym stosowanie takich wynalazków tylko do skrzyżowań z wielopasmówkami.

                  > Pulsator naprawiłby rower? ;-)

                  W to akurat wątpię. Ale myślę, że mógłby zmniejszyć szanse na to, że jakiś uroczy pan wpadłby na skryżowanie z przeciwka na "ciemnopomarańczowym" i mnie zdeletował ;-) Nie ma co się czepiać, zaczynamy wchodzić w czystą spekulację ;-P
      • xiontz Re: Radomski kamizelkowy koszmar w Wawie 22.03.08, 14:13
        Jestem za obowiązkowymi kamizelkami dla cyklistów, żydów i masonów, gejów i
        lesbijek, obcokrajowców oraz dla wszystkich tych, na których powinniśmy uważać.
        Nie wiem, czy akurat dla "przecinaków", bo przecież śmigając 200km/h i tak nie
        ma znaczenia, czy go widać, czy nie. No ale niech będzie. Piesi też powinni
        nosić kamizelki. Ale dlaczego zmotoryzowani mają być uprzywilejowani? Proponuję
        aby wszystkie samochody przemalować na żółto - będą bardziej widoczne dla
        pieszych, a w efekcie zmniejszy się liczba wypadków. Można by też jeszcze
        przemalować drzewa i słupy przydrożne, kioski i stacje benzynowe, w ogóle
        wszystko, co powinno być bardziej widoczne. Byłoby pięknie, wielkanocnie i
        kurczaczkowo. Pytanie tylko, czy w takim żółtym, odblaskowym świecie, to nie
        inne kolory będą się wyróżniać?
        x.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka