Ostatnio spotkalo mnie dość nie mile zdarzenie...troche si tym martwie, nie mówiąc już o wstydzie. Ale może ktos mi cos doradzi, albo chociaz troche uspokoi. Bylam ostatnio w salonie SPA. Dlugo odladalam ze swojej pensji ,zeby w koncu oddac się tej chwili przyjemnosci, szczegolnie ,ze w ostatnim czasie chodzilam jakas taka ospala.

W kazdym razie poszlam na masaz, taki niekonwencjonalny misami tybetanskimi

Stwierdzilam, ze co mi tam, przynajmniej ciekawie brzmi . Wygodnie rozłożyłam się na materacu w samym ręczniku, czekając na masażystę...okazał się nim być pomarszczony , niski, łysawy , nie mówiący po polsku dziadek. Troche się tym zniesmaczylam, no ale czekalam co będzie dalej. Zamknelam oczy i zaczelam się relaksowac – okazało się ,że to nie taki masaż o którym myslałam, tylko terapia dźwiękiem, właśnie przy pomocy tych mis. Byłam już prawie calkiem odprezona, kiedy to jedna z tych mis gruchnęła na podłogę dziadkowi , robiąc przy tym taki huk, że zerwałam się na równe nogi ( ręcznik spadł), mi pociemniało przed oczami i straciłam na chwilę przytomność..nie muszę mówic ze od tego huku wszyscy dookoła zlecieli się z całego SPA, widzac mnie bez recznika na podladze , a nade mna dziadek krzyczący coś tam po swojemu ;] Jak tylko się ocknelam , zlapalam za recznik i czym predzej wybieglam, tlumaczac wczesniej ,ze wszystko w porzadku...o masażach i SPA póki co nie myśle...ale zastanawia mnie fakt, skad moglo się wziac to omdlenie????