faith84b
27.08.08, 17:04
Miałam kiedyś nerwicę natręctw.Dziś mogę śmiało powiedzieć, ze już
jej nie mam.Jestem zdrowa.Nie brałam żadnych leków nie korzystałam
tez z pomocy lekarzy.Pewnie sobie myślicie że moje dolegliwości były
mało zaawansowane-wręcz przeciwnie -było naprawdę do kitu. Chce wam
powiedziec że to wszystko jest w waszych głowach. Musicie sobie
uzmysłowić że sami to zaczeliście i sami musicie z tym skonczyć (nie
żaden lekarz czy prochy bo to tylko dobre na krótką metę).To jest
WASZE życie więc cieszcie sie nim póki nie jest jesce za późno póki
jeszcze kompletnie nie zwariowaliście. Nie pozwólcie by jakiś głupi
nawyk zawładnął całym waszym życiem.Uwierzcie w to że możecie się
zmienić.Przełamcie ograniczające was wzorce.Zamiast ciągle myć ręce
czy stroić głupie miny do lustra, wyjdzcie do ludzi, pójdźcie na
spacer albo do kina, zjedcie ulubione lody w ulubionej kawiarni po
prosttu żyjcie. Na początku oczywiście będzie trudno nie zamierzam
wam wmawiać, że to łatwizna. Ale za trzecim ,czy siódmym razem
będzie łatwiej aż w końcu całkowicie pozbędziecie się tego świństwa.
Próbujcie nawet choćby miało wam się udać za czterdziestym razem.Nie
ma rzeczy niemożliwych.Pamiętajcie tylko aby nigdy ale to nigdy się
nie zniechęcać. Wyobrażcie sobie siebie samych jako już zdrowych
ludzi bez NN i stańcie sie takimi.Ważne jest, by nigdy nie
przestawać próbować "Każde odrzucenie właściwej próby jest
przybliżeniem do sukcesu"Odpowiedzćie sobie na kilka pytań jak np.
co jest ważniejsze idealnie zdezynfekowane ręce czy obejrzenie
dennej komedii ale w towarzystwie osób ktore naprwdę kochasz?Czy
chcecie do cholery do końca życia układać równo buty w pokoju albo
nie wychodzic z domu w obawie przed zarazkami.Powiem wam tak zarazki
macie nawet w domu , a buty i tak pewnie niedługo wywalicie bo się
schodziły :)(P.S nie uciekajcie tylko w popłochu z domu w obawie
przed brudem :))Dobra kończĘ już bo sie zmachałam może jeszce
napisze -nie wiem jak będzie. Pamiętajcie jednak DNI KTÓRE PRZYJDĄ
SĄ POLICZONE. POZDRAWIAM