hk_pl 27.09.08, 17:05 taikonauci to tak delikatnie brzmi... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
vagabundo dawno nie czytalem czegos rownie glupiego: 27.09.08, 17:49 "gdy amerykańskie promy będą już unieruchomione, chińscy taikonauci będą mogli bezkarnie latać nad USA, testując broń i szpiegując" - czy to oznacza, ze dzis amerykanskie promy zestrzeliwuja tajkonautow albo ich spychaja z przestrzeni nad USA? Jakie sa dzis kary za lot kosmiczny nad przestrzenia USA? Loty zalogowe nie sluza do szpiegowania - od tego sa satelity szpiegowskie. Odpowiedz Link Zgłoś
turtlezzz No właśnie. 27.09.08, 19:04 Też nie rozumiem co autor miał na myśli. Z kolei dalej jest mowa o potencjalnym wydłużeniu programu wahadłowców o jeden rok. Autor konkluduje, że uchroniłoby to USA od bolesnej przerwy w lotach kosmicznych, chociaż wcześniej jako najbliższą możliwą datę startu Oriona podaje rok 2014. Poza tym grubą przesadą jest dopatrywanie się końca symbolicznej dominacji USA w kosmosie. Na rzecz kogo ? Chińczyków ? Rosjan ? Jedni i drudzy mają zresztą programy kosmiczne mniej rozbudowane nie tylko od NASA, ale nawet od ESA (z poprawką na to, że Europa oczywiście nie zbudowała jeszcze własnej kapsuły załogowej). Odpowiedz Link Zgłoś
zdzisiek_2 Kosmiczne konwulsje Ameryki 27.09.08, 18:35 Tak to jest gdy ma się polityków bez wizji. Dzięki Kennedy-emu USA wysłało człowieka na Księżyc. To było fantastyczne osiągnięcie (38 lat temu !!). Wtedy cały Świat trzymał kciuki za astronautów i był dumny. Nawet w obozie socjalistycznym ludzie w środku nocy z zapartym tchem oglądali pierwszego człowieka na Księżycu. Niestety krótkowzroczni politycy nie mogą pojąć że lot na Księżyc dał USA więcej szacunku, autorytetu i wpływu na Świecie niż niejedna wojna w jakiej od tego czasu uczestniczyli. Jest to zupełnie inna siła niż militarna ale nie mniej potężna. To różnica między zmuszeniem kogoś do czegoś a zachęceniem go. Moim zdaniem to był gruby błąd że USA zarzuciły program księżycowy i praktycznie zamroziły eksplorację kosmosu. Gdyby program rozwijał się tak jak za czasów Apollo to teraz mielibyśmy bazy na Księżycu i pewnie na Marsie. Młodzież w na bliskim wschodzie śniłaby o podróżach w kosmos a nie o wysadzeniu się w powietrze w autobusie pełnym żydów (oczywiście nie wszyscy ale pewnie dostatecznie duża ilość aby miało to znaczenie). Teraz to kto wie czy na Marsie pierwszych amerykanów nie powita delegacja chińska. Wygląda na to że Chińczycy wykazują się tu większym rozsądkiem i dalekowzrocznością. Gdy Rosja próbuje odzyskać swoje wpływy szantażem energetycznym lub nawet napadając na sąsiadów (Gruzja) to Chiny po prostu się rozwijają. Hong Kong odzyskali pokojowo a jak tak dalej pójdzie to może Tajwan sam do nich dołączy. Jak nie dziś to 10,20 czy 30 lat ... Odpowiedz Link Zgłoś
astrobiolog mamy bazy na Marsie i Księżycu, od lat 60-tych 27.09.08, 19:02 do końca trudno powiedzieć, dlaczego to jest tajne, ale jak się wydaje, pewne powody można zrozumieć - choć też nie do końca... Po kryzysie kubańskim (Ruski burzyli się o technologie od obcych) Kennedy dał niejawnym strukturom rok czasu na zaznajomienie opinii publicznej z tematem ufo; wyszło inaczej, potem np. taki Clinton mówił kumplowi, z którym wcześniej planowali dobrać się do prawdy o ufo po przeprowadzce do Białego Domu, że "nie chce skończyć jak Kennedy". Rok temu też jeszcze nic nie wiedziałem, że w ogóle są jakieś zdjęcia latających spodków, jakaś inna wersja na temat wydarzeń z 11 września, istnieje potężny niezależny obieg informacyjny, w którym roi się od szokujących zeznań, że to wszystko z naszym światem jest całkiem inaczej i dlatego tyle spraw jest "niewytłumaczalnych" i "zaskakujących". Oczywiście nie oczekuję, że wiele osób uwierzy w to, co powyżej napisałem, skoro pewnie pierwszy raz czytają o czymś takim, a jakoś na wszystkich kanałach telewizyjnych i w poważnych periodykach eksperci i profesorzy przekazują odmienne informacje. A jednak to może być na faktach - bo jak się okazuje, w tych tematach to jest tak trochę dziwnie, że jedni się śmieją, a inni giną, zależy co sądzisz o tych "bzdurach" i jak do tego podchodzisz. Dlaczego nie słychać o zamordowanych sceptykach, budzących wątpliwości samobójstwach i zaginięciach ludzi, którzy mówili, że wszystko jest fajnie i tak jak podają w telewizji w ślad za komunikatami władz? Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: mamy bazy na Marsie i Księżycu, od lat 60-tyc 28.09.08, 12:14 > [ciach strumień świadomości] Źródła, please. Już zdaje się o to prosiłem przy okazji innego wątku, na co oczywiście nie odpowiedziałeś. Wygodnie tak, nie? Nabzdurzyć w poście i tak zostawić. :) Odpowiedz Link Zgłoś
astrobiolog proszę, źródła 29.09.08, 19:14 Nie zawsze ciągle sprawdzam, czy nie ma odpowiedzi na moje wpisy, bo jak się pewnie domyślasz, nie wszystkie komentarze są przyjazne i dodające otuchy ;) czasem po prostu nie mam siły w głowie. Pierwsze znane mi źródło dot. bazy na Marsie to William Cooper. Następnie PhilSchneider - podobnie jak inni goście zajmujący się takimi bzdurami, on również nie dożył starości. Po 2000 roku znalazł się niejaki 'Henry Deacon' (wywiad przetłumaczony na j.pol.) są jeszcze źródła bez ksywek: Jumproom to Mars Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: proszę, źródła 30.09.08, 18:39 Dziękuję za źródła, zazwyczaj ludzie strasznie są oporni, jeśli chodzi o ich podawanie. Skupię się tu na tylko jednym z podanych źródeł z dwóch powodów: 1. Chcę, żeby ten post był nie za długi, toteż konieczne było skupienie się na jednym źródle. 2. Filmiki mi niestety ogólnie nie leżą, poza tym mam kłopoty z słyszanym angielskim. Z tego oczywiscie wynika, że zajmę się "Henry Deaconem". Ze względu na długość wywiadu pozwolę się ograniczyć do najbardziej mnie interesujących rzeczy tam poruszanych, o ile dawało się w ogóle coś konkretnego wycisnąć. 1. Wspólna wojna z Chinami. Biorąc pod uwagę stosunki tych państw i aktualną sytuację polityczną, oceniam to na skrajnie nieprawdopodobne. Poza tym, jak w wielu innych miejscach, Deacon nie podaje kompletnie żadnych szczegółów (z wyjatkiem terminu, do końca 2008). Nie wiemy, z kim ma być ta wojna ani tez w jakiej formie. To raczej, uhm, istotne sprawy - a Deacon ani słowem o tym nie wspomniał. 2. Obawa kosmitów o broń nuklearną. No, niestety, to jest kompletnie nieprawdopodobne. Jeśli na Ziemię przylatują obcy, są na ZNACZNIE wyższym poziomie technologicznym niż my. Równie dobrze oddział SWAT miałby się obawiać jaskiniowca z krzemiennym toporkiem. 3. Planety Alfa Centauri. I znów prawie żadnych informacji. Druga, trzecia i piąta zamieszkana. Z tego można wnioskować, że w układzie Alfa Centauri mamy co najmniej 5 planet. Koniec. Kropka. A gdzie inne informacje? Jakie to planety? W jakiej odległości? Jaki okres obrotu wokół słońca i własnej osi? Jaka ekscentryczność, inklinacja, masa, budowa, warunki na powierzchni? W jakim charakterze niektóre z nich zamieszkane - jako ograniczone kolonie izolowane od środowiska, normalne miasta czy coś innego? A to tylko początek pytań... Nawet, gdyby ta informacja była prawdziwa - to taka, sama sobie pozostawiona, jest KOMPLETNIE BEZUŻYTECZNA. Ogólna uwaga: cały wywiad jest strasznie chaotyczny, przeskakujący z tematu na temat, pełen ogólnikowych uwag, luźno rzucanych aluzji i popisów. Wszystko to jest tak niekonkretne, tak powierzchowne, redaktor nie drążył prawie ani jednej sprawy głębiej. Generalnie powoduje to, że cały wywiad jest jednym ciagiem kompletnie bezużytecznych informacji, nawet przy założeniu, że sa one prawdziwe. A taki łaskawy nie jestem. Odpowiedz Link Zgłoś
turtlezzz Re: Kosmiczne konwulsje Ameryki 27.09.08, 19:12 Zaraz... w tamtym czasie lot na księżyc był przede wszystkim jedną ze zwycięskich bitew zimnej wojny. Po osiągnięciu celu USA musiało się skupić na czym innym. ZSRR upadł m.in. dlatego, że nie wytrzymał tempa wyścigu technologicznego i zbrojeniowego. W tym czasie wydawanie nadmiaru pieniędzy na loty załogowe mogło osłabić Zachód w starciu ze Wschodem. Większe znaczenie dla rozwoju technologii miały loty w przestrzeni kosmicznej (stan nieważkości) od potencjalnej bazy na księżycu. Po co byłoby więc wydawać miliardy na wyrywanie się z ciążenia ziemskiego, kiedy było jeszcze tyle do odkrycia na miejscu (czyt: na orbicie) ? Odpowiedz Link Zgłoś
hammeronidiots Re: Kosmiczne konwulsje Ameryki 27.09.08, 21:08 Lot na Ksiezyc byl typowo propagandowy, i technologia typu Apollo nigdy nie dalo by sie skolonizowac Ksiezyca - po prostu za wysokie ksozty podrozy i za duze ryzyko (stad niemalze tuz po awarii Apollo, nomen omen, XIII cichutko zwinieto caly program)... Caly tzw. podboj kosmosu okazal sie, jak dotad, fiaskiem i slepa uliczka, a to z tego wzgledu, ze dysponujemy jak na razie tylko technologia z lat 1930tych (von Braun i jego V1 czyli A4). Odpowiedz Link Zgłoś
xnw4 Re: Kosmiczne konwulsje Ameryki 27.09.08, 20:27 Mozna odniesc wrazenie, ze artykul bylby pisany dla Trybuny Ludu, gdyby istniala. "Waszyngtonscy stratedzy...", taikonauci hulajacy nad Ameryka, brakuje stonki. Odpowiedz Link Zgłoś
nabati Amerykanie nigdy nie byli na ksiezycu ! 27.09.08, 20:32 Zobacz ten film: video.google.com/videoplay?docid=-2265515730495966561 i zrewiduj swoje poglady. Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Re: Amerykanie nigdy nie byli na ksiezycu ! 27.09.08, 20:34 Kurczę, znowu... oprzytomnijcie, chłopcy! Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Amerykanie nigdy nie byli na ksiezycu ! 28.09.08, 12:10 Filmik na jakimś klonie youtube to za mało, niestety. Wypadałoby, żebyś tu przedstawił swoje tezy, a link ma służyć najwyżej jako źródło twoich informacji, a nie jako cała treść twego postu. Brzydko, brzydko. Tak przy oakzji, mały... jak wierzysz wszystkiemu, co napisano na necie, to mam dla ciebie pomnik gdańskiego Neptuna tanio do sprzedania. Odpowiedz Link Zgłoś
timoszyk Re: Kosmiczne konwulsje Ameryki 27.09.08, 20:15 Tutaj chodzi o utrzymanie amerykanskiej przewagi technologicznej w ogole, a nie tylko o loty kosmiczne. Czasem sie Amerykanie podsmiewaja, ze Chinami rzadza inzynierowie, ktorzy w Ameryce, w odroznieniu od "inwestorow", nie ciesza sie wielka estyma. Amerykanska nauke ciagna do gory w duzym stopniu przybysze. Szefem programu rakietowego z czasow Apollo byl sam von Braun, wraz ze swoja 200 osob liczaca druzyna. A pozniej przyjezdzaly i przyjezdzaja nadal tysiace mlodych ludzi spragnionych dolarow, by pracowac w laboratoriach, czego przecietny ambitny Amerykanin wcale nie kocha. Gdy dolar idzie w dol, zapal do przyjazdu do Ameryki moze znacznie oslabnac. Gdy trzeba wydawac pieniadze na gonitwy po Iraku i Afganistanie, a wkrotce moze i po Pakistanie, oraz Iranie, na nauke i nowe technologie pieniedzy nie bardzo staje. Byc moze wiec ci Chinscy "inzynierowie" na szczytach wladzy wiedza co czynia. Chinczycy maja przzy tym inna od naszej percepcje czasu. Planuja z duzym wyprzedzeniem, a dykatorska natura ich wladzy temu sprzyja. Nie musza sie nieustannie tlumaczyc z kazdego wykonanego ruchu. Zwykle pada uspokajajaca uwaga, ze tak samo bylo w podczas wyscigu technologicznego USA - ZSRR. Nigdy jednakze nie wchodzi sie do tego samego strumienia. Po pierwsze Chiny sa pieciokrotnie liczniejsze od bylego ZSRR. Po drugie sa krajem dosc otwartym. Chinscy naukowcy spokojnie sobie podrozuja po swiecie, pracuja, podpatruja. Przy tym gospodarka chinska jest oparta o handel, a wiec stwarza atrakcyjne warunki zycia, w odroznieniu od ZSRR, gdzie naukowcy byly w gruncie rzeczy wiezniami. Zwykle nie mogli spotykac sie nawet z dalszymi czlonkami swych rodzin. Za wczesnie jeszcze mowic o wyscigu technologicznym USA - Chiny, ale sadzac po tym co sie dzieje, nadejdzie on calkiem szybko. Waclaw Timoszyk Odpowiedz Link Zgłoś
hammeronidiots Re: Kosmiczne konwulsje Ameryki 27.09.08, 21:13 Masz racje. Dzisiejsze Chiny to kapitalizm panstwowy, cos jak III Rzesza Hitlera, ale bez ambicji mlitarnego podboju sasiadow. To zupelnie inna gospodarka niz radziecka, oparta nie na autarkii, ale na handlu zagranicznym. A dzis, gdy neoliberalny model anglosaski sie zalamal w USA, okazuje sie, ze chinski model kapitalizmu "pruskiego", czyli kierowanego przez panstwo, jest bardziej efektwny niz zbankrutowany model amerykansko-angielsko- kanadyjsko-australijski... Odpowiedz Link Zgłoś
janostrzyca Od majtkonauty do kosmonauty... 27.09.08, 20:31 Kiedy Chińczycy zajmowali się produkcją majtek, Polacy trudnili się zbawianiem świata, Europy etc, przy okazji wyprzedając i zamykając swoje huty, kopalnie, zakłady. Skutek jest taki, że dziś w Polsce nie produkuje się już nawet majtek, ale za to odnieśliśmy kolejne moralne zwycięstwo... www.jaostrzyca.bloog.pl Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Re: Od majtkonauty do kosmonauty... 27.09.08, 20:38 Może mocno się zdziwisz, ale kraje bazujące na przemyśle są w dzisiejszym świecie krajami zacofanymi... Musisz sporo nadrobić! Odpowiedz Link Zgłoś
hammeronidiots Re: Od majtkonauty do kosmonauty... 27.09.08, 21:15 Taak. Najbardziej rozwiniete sa wedlug ciebie kraje oparte na finansowej spekulacji i zadluzeniu (np. USA)? Skad bierzesz swa wiedze? Od Balcerowicza moze? Powiedz mi, jak kraj bez nowoczesnego przemyslu moze byc jednoczesnie mocarstwem? Bedzie kupowac swe uzbrojenie za granica? Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Re: Od majtkonauty do kosmonauty... 27.09.08, 21:26 Polecam przestudiowanie struktury PKB rozwinietych państw. To nie Balcerowicz (którego zresztą szanuję) - to fakty, znane na dodatek od jakiś 30-40 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Re: Od majtkonauty do kosmonauty... 27.09.08, 21:34 Przykładowo Japonia: 72% PKB to usługi. Niemcy - 70% W obu krajach przemysł to dwadzieścia parę %. Zaskoczenie? Odpowiedz Link Zgłoś
cloclo80 Re: Od majtkonauty do kosmonauty... 27.09.08, 21:41 W Chinach jest na odwrót a PKB? Rośnie jak na drożdżach. Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Re: Od majtkonauty do kosmonauty... 27.09.08, 21:47 Tyle że Chiny są na etapie płac w wysokości 300 - 400 zł... Odpowiedz Link Zgłoś
xolaptop Re: Od majtkonauty do kosmonauty... 27.09.08, 21:59 Nie jest istotne, ile zarabiasz. Życie zależy od tego, ile musisz wydać, aby przeżyć. Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Re: Od majtkonauty do kosmonauty... 27.09.08, 22:03 W Chinach nie ma ani powszechnej służby zdrowia, ani powszechnego systemu emerytalnego. Takie jest tam życie... Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Od majtkonauty do kosmonauty... 28.09.08, 04:32 To ich jedyna szansa. Wyobraź sobie ile długu mogłoby narobić 100 000 szpitali państwowych. Horror! Odpowiedz Link Zgłoś
hammeronidiots Re: Od majtkonauty do kosmonauty... 29.09.08, 19:47 W Ameryce (USA) jest zas twym zdaniem powszechna służba zdrowia? I wiesz co to jest PPP? Odpowiedz Link Zgłoś
hammeronidiots Re: Od majtkonauty do kosmonauty... 29.09.08, 19:46 Czyzby? Niskie Place w Chinach to mit majcy swe zrodlo w Chinch sprzed dziesiatek lat. Zreszta wysoki udzial uslug w PKB USA to glownie "zasluga" sztucznie zawyzonych cen na uslugi, glownie medyczne i prawnicze, a wiec na uslugi na ogol wrecz szkodliwe dla placacego za nie... Odpowiedz Link Zgłoś
hammeronidiots Re: Od majtkonauty do kosmonauty... 29.09.08, 19:44 Otoz to: Chiny produkuja wyroby przemyslowe na eksport, a USA bezwartosciowe na ogol uslugi, na dodatek po sztucznie zawyzonych cenach... Odpowiedz Link Zgłoś
hammeronidiots Re: Od majtkonauty do kosmonauty... 29.09.08, 19:43 Zadne zaskoczenie. To po prostu wynik mtody liczenia PKB, ktora preferuje nieprodukcyjne na ogol uslugi, ktore nie sa zreszta na ogol przedmiotem obrotu miedzynarodowego, a wiec sa bezwartosciowe poza granicami panstwa... 1. Około 80% PKB USA to usługi, zaś wiele z nich jest de facto bezwartościowe poza granicami USA (np. usługi świadczone na terenie USA przez amerykańskich prawników, księgowych, maklerów giełdowych, doradców podatkowych itp.). Stąd PKB USA wydaje się być mocno zawyżony. Oprócz tego w ostatniej dekadzie wieku XX wprowadzono w USA nową metodologię liczenia PKB, która jest niekompatybilna z metodami używanymi w reszcie krajów świata. Polega ona na sztucznym zawyżaniu wartości niektórych towarów, głównie wyrobów tzw. high tech („zaawansowanej technologii”, np. komputery i ich oprogramowanie), których ceny są mnożone przez arbitralnie ustalane przeliczniki (mnożniki) mające kompensować spadek ich cen, związany z postępem technologicznym, a także poprzez dodawanie do PKB hipotetycznych czynszów, „zarabianych” przez osoby mieszkające w swoich własnych mieszkaniach (tzw. imputed rents). Nie chodzi tu głównie o prawidłowość owej metodologii, ale raczej o to, iż tylko USA używa owe arbitralne mnożniki i uwzględnia fikcyjne dochody z nieistniejących realnie czynszów, przez co PKB USA jest sztucznie i arbitralnie zawyżony względem reszty państw, które nie używają owych mnożników i nie dodają do PKB fikcyjnych dochodów z wynajmu mieszkań. Oficjalną nazwą owych mnożników jest „Hedonic Methods for Quality Adjustment”, czyli „Hedoniczna Metoda Wyrównywania Zmian Jakościowych” – p. np. artykuł Kenneth J. Stewarta i Stephen B. Reeda “Consumer Price Index research series using current methods” w Monthly Labor Review z czerwca 1999. 2. Według ONZ: PKB oznacza jedynie produkcję tych dóbr i usług, które są wprowadzone na rynek. Wśród owych dóbr i usług znajdują się nie tylko poprawiające dobrobyt (welfare) ludności danego kraju, ale też i te, które ów dobrobyt umniejszają. PKB mierzy usługi rządowe po koszcie i zawiera tylko mała część tej produkcji rolników, która zostaje w gospodarstwie rolnym, oraz nie zawiera produkcji gospodarstw domowych, szczególnie wytwarzanej przez kobiety, albowiem do PKB jest liczone tylko to, co jest sprzedane, i w praktyce nawet nie zawsze. Produkcja sektora nieformalnego nie jest w ogóle zawarta w PKB. Ogólne dane odnośnie całego PKB i średnich na osobę (per capita) nie dostarczają żadnej informacji o dystrybucji dochodów oraz o korzyściach gospodarczych dla różnych grup w społeczeństwie, które mogą one zyskać na skutek rozwoju gospodarczego. PKB nie mówi też niczego o warunkach pracy i satysfakcji z niej uzyskanej; nie mówi też nic o stopniu udziału w narodowym życiu różnych grup społecznych oraz nie mówi nic o innych ważnych wymiarach rozwoju takich jak sytuacja demograficzna i warunki polityczne. Międzynarodowe porównania często zawodzą ze względu na to, że kursy wymiany walut nie są odpowiednie do ustalenia względnej siły nabywczej walut, szczególnie w obszarze konsumpcji dóbr i usługi przez gospodarstwa domowe. Studia alternatywnych metod porównywania PKB między krajami bazujące na sile nabywczej walut wskazują, iż konwencjonalne konwersje walut (to jest według kursu ich wymiany) mogą przesadnie zwiększać względną ekonomiczną odległość między krajami o wysokim i niskim PKB per capita. Jest to dobrze zilustrowane przez fakt, że nikt nie mógłby utrzymać się przy życiu w wysoko rozwiniętych („przemysłowych”) krajach z dochodów ocenionych na całkowicie wystarczające do przeżycia w biedniejszych („rozwijających się”) krajach. Źródło: United Nations: Overall Socio-economic Perspective of the World Economy to the Year 2000 (New York: UN, 1990 p. 21) Odpowiedz Link Zgłoś
hammeronidiots Re: Od majtkonauty do kosmonauty... 29.09.08, 19:40 A odkad to PKB jest miarodajnym wskaznikiem czegokolwiek? 1. Około 80% PKB USA to usługi, zaś wiele z nich jest de facto bezwartościowe poza granicami USA (np. usługi świadczone na terenie USA przez amerykańskich prawników, księgowych, maklerów giełdowych, doradców podatkowych itp.). Stąd PKB USA wydaje się być mocno zawyżony. Oprócz tego w ostatniej dekadzie wieku XX wprowadzono w USA nową metodologię liczenia PKB, która jest niekompatybilna z metodami używanymi w reszcie krajów świata. Polega ona na sztucznym zawyżaniu wartości niektórych towarów, głównie wyrobów tzw. high tech („zaawansowanej technologii”, np. komputery i ich oprogramowanie), których ceny są mnożone przez arbitralnie ustalane przeliczniki (mnożniki) mające kompensować spadek ich cen, związany z postępem technologicznym, a także poprzez dodawanie do PKB hipotetycznych czynszów, „zarabianych” przez osoby mieszkające w swoich własnych mieszkaniach (tzw. imputed rents). Nie chodzi tu głównie o prawidłowość owej metodologii, ale raczej o to, iż tylko USA używa owe arbitralne mnożniki i uwzględnia fikcyjne dochody z nieistniejących realnie czynszów, przez co PKB USA jest sztucznie i arbitralnie zawyżony względem reszty państw, które nie używają owych mnożników i nie dodają do PKB fikcyjnych dochodów z wynajmu mieszkań. Oficjalną nazwą owych mnożników jest „Hedonic Methods for Quality Adjustment”, czyli „Hedoniczna Metoda Wyrównywania Zmian Jakościowych” – p. np. artykuł Kenneth J. Stewarta i Stephen B. Reeda “Consumer Price Index research series using current methods” w Monthly Labor Review z czerwca 1999. 2. Według ONZ: PKB oznacza jedynie produkcję tych dóbr i usług, które są wprowadzone na rynek. Wśród owych dóbr i usług znajdują się nie tylko poprawiające dobrobyt (welfare) ludności danego kraju, ale też i te, które ów dobrobyt umniejszają. PKB mierzy usługi rządowe po koszcie i zawiera tylko mała część tej produkcji rolników, która zostaje w gospodarstwie rolnym, oraz nie zawiera produkcji gospodarstw domowych, szczególnie wytwarzanej przez kobiety, albowiem do PKB jest liczone tylko to, co jest sprzedane, i w praktyce nawet nie zawsze. Produkcja sektora nieformalnego nie jest w ogóle zawarta w PKB. Ogólne dane odnośnie całego PKB i średnich na osobę (per capita) nie dostarczają żadnej informacji o dystrybucji dochodów oraz o korzyściach gospodarczych dla różnych grup w społeczeństwie, które mogą one zyskać na skutek rozwoju gospodarczego. PKB nie mówi też niczego o warunkach pracy i satysfakcji z niej uzyskanej; nie mówi też nic o stopniu udziału w narodowym życiu różnych grup społecznych oraz nie mówi nic o innych ważnych wymiarach rozwoju takich jak sytuacja demograficzna i warunki polityczne. Międzynarodowe porównania często zawodzą ze względu na to, że kursy wymiany walut nie są odpowiednie do ustalenia względnej siły nabywczej walut, szczególnie w obszarze konsumpcji dóbr i usługi przez gospodarstwa domowe. Studia alternatywnych metod porównywania PKB między krajami bazujące na sile nabywczej walut wskazują, iż konwencjonalne konwersje walut (to jest według kursu ich wymiany) mogą przesadnie zwiększać względną ekonomiczną odległość między krajami o wysokim i niskim PKB per capita. Jest to dobrze zilustrowane przez fakt, że nikt nie mógłby utrzymać się przy życiu w wysoko rozwiniętych („przemysłowych”) krajach z dochodów ocenionych na całkowicie wystarczające do przeżycia w biedniejszych („rozwijających się”) krajach. Źródło: United Nations: Overall Socio-economic Perspective of the World Economy to the Year 2000 (New York: UN, 1990 p. 21) Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Od majtkonauty do kosmonauty... 29.09.08, 22:25 Kagan, nie spamuj. Raz wystarczy. Odpowiedz Link Zgłoś
hammeronidiots Re: Od majtkonauty do kosmonauty... 30.09.08, 20:40 Ales ty upierdliwy... :( Odpowiedz Link Zgłoś
hammeronidiots Re: Od majtkonauty do kosmonauty... 27.09.08, 21:19 Wedlug ciebie RFN i Japonia to kraje zacofane? A pozbawiona praktycznie przemyslu Somalia to kraj przodujacy w Swiecie i nowoczesny? pomruk napisał: Może mocno się zdziwisz, ale kraje bazujące na przemyśle są w dzisiejszym świecie krajami zacofanymi... Musisz sporo nadrobić! Odpowiedz Link Zgłoś
hammeronidiots Re: Kosmiczne konwulsje Ameryki 27.09.08, 21:16 Michnik usunal ten artylul jako nieprawomyslny! Odpowiedz Link Zgłoś
konrad.ludwik02 Nihil novi sub sole, program Hubble też dawno już 27.09.08, 22:51 Nihil novi sub sole, program Hubble też dawno już miał zostać zamknięty, a ma się zupełnie dobrze. Katastroficznych wizji o upadku amerykańskiej astronautyki i programów kosmicznych też się już kilkakrotnie nasłuchaliśmy, a jednak - eppur si mouve. Nie wierzę w bliski koniec Space Shuttle - przynajmniej do czasu, gdy pojawi się tam następny pojazd transportowy. Wszak NASA od czasów Kennedyego to ukochane dziecko Amerykanów, żaden rząd, kongres i senat amerykański nie pogodziłby się z utraceniem swojej dominacji w kosmosie! A już kiedy czytam o rosyjskim GPSie i bezkarnym szpiegowaniu przez Chińczyków Ameryki z kosmosu - śmiech mnie bierze: każde dziecko może za darmo robić to sobie w progamie Google Earth i korzystać z amerykańskiego GPSu! Stukniejcie się Panowie Żurnaliści w głowy! Odpowiedz Link Zgłoś
hammeronidiots Re: Nihil novi sub sole, program Hubble też dawno 29.09.08, 19:49 Google Earth staje sie rozmazany jak chcemy widziec wiecej detali... Odpowiedz Link Zgłoś
krzysztofczyz Kosmiczne konwulsje Ameryki 28.09.08, 08:04 Nie widzę problemu. Najbardziej liberalny kraj na świecie i takiego problemu nie rozwiąże? Niech NASA wypuści akcje na nowe rakiety a nie czerpie forsę z kieszeni podatników. To takie proste! Odpowiedz Link Zgłoś
hammeronidiots Re: Kosmiczne konwulsje Ameryki 29.09.08, 19:50 Kto w USA zainwestuje dzis w badania kosmosu? Na 100% nie prywatny sektor! Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Kosmiczne konwulsje Ameryki 29.09.08, 22:27 > Kto w USA zainwestuje dzis w badania kosmosu? Na 100% nie prywatny > sektor! Sektor prywatny? Nie. Ale rządy mogą kupić od prywatnego sektoru usługi wynoszenia w kosmos ładunków takich jak satelity naukowe już za pare lat, jak dobrze pójdzie. Tak naprawdę, już tak się od dawna dzieje, jednakże czym innym są molochy w rodzaju Boeninga, a czym innym startupy w rodzaju SpaceX. Odpowiedz Link Zgłoś
hammeronidiots Re: Kosmiczne konwulsje Ameryki 30.09.08, 20:44 Czyli innymi slowy socjalizm schowany za parawanem prywatnej inicjatywy - firmy prywatne utrzymywane z pieniedzy podatnikow. Czy nie prostsza jest zwyczajna nacjonalizacja de facto panstwowych firm typu Boeinga, na wzor Freddie Mac i Fannie Mae? Pozdr. :) Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Kosmiczne konwulsje Ameryki 30.09.08, 23:42 > Czyli innymi slowy socjalizm schowany za parawanem prywatnej > inicjatywy - firmy prywatne utrzymywane z pieniedzy podatnikow. Nie nazwałbym tego socjalizmem, choć zgadza się, że molochy dużo dochodów czerpią z rządowych kontraktów typu "koszta+zysk". Takie startupy jak SpaceX obiecują bardziej "normalną" wycenę - tyle a tyle za lot policzymy, albo akceptujesz, albo nie, a ile z tego to nasz zysk, to już nasz problem. Podobnie działa rządowy COTS (dostaniesz za wykonanie poszczególnych kamieni milowych tyle a tyle i ani centa więcej), którego uczestnikiem notabene jest SpaceX. Na ile się to sprawdzi, zobaczymy. Odpowiedz Link Zgłoś
hammeronidiots Re: Kosmiczne konwulsje Ameryki 01.10.08, 13:58 Wole juz uczciwe postawienie sprawy, tak jak w przypadku NASA. Jesli firma ma byc prywatna, to nie moze byc zalezna od pieniedzy podatnikow. Wtedy mamy zwykle oszustwo: socjalizm ukryty za parawanem kapitalizmu. Ja tez bym chcial miec taka prywatna firme jak np. Boeing, dotowana z budzetu, czyli z cudzych podatkow. Tyle, ze nie mam znajomkow w sferach rzadowych USA, ani tez UE czy Polski... Pozdr. :) Odpowiedz Link Zgłoś
hammeronidiots Re: Kosmiczne konwulsje Ameryki 30.09.08, 20:45 Czy hk_pl = hek_sp? Odpowiedz Link Zgłoś