ala.81
10.08.09, 00:23
pewnie pamiętacie jak pisałam o swoim pierwszym porodzie i dopytywałam o pozycje wertykalne
zupełnie nieoczekiwanie moje porodowe marzenie się spełniło
i gdybym kiedyś kiedyś kiedyś kiedyś zdecydowała się na 3 dziecko, będę chciała rodzić w domu :)
a było to tak....
;)
w środę, 05.08 obudziłam się o godz.6.30 i zauważyłam, że odchodza mi wody.
Obudziłam męża ale stwierdziliśmy, że nie spieszymy się do szpitala tylko normalnie się szykujemy. Wzięłam prysznic, spakowałam rzeczy Antosia, pozamykałam swoje torby do szpitala.
Nie zajęło mi to więcej niż 20 minut i nagle aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
czuję skurcze dosyć łupiące już po kręgosłupie. No to alarm - budzimy dziecko, mąż szybko pod prysznic.
Do samochodu już nie mogłam sama wejść, opierałam się o płot przed domem :) mąż mnie jakoś wtaszczył do samochodu. W samochodzie już poczułam lekkie bóle parte. Ale myślę spoko ;) chyba trochę czasu to zajmie.
Zawieźliśmy Antosia do domu jego chrzestnego - miała zaopiekować się nim moja ciotka (matka chrzestnego - bo on młodociany jeszcze i pojechał na wakacje).
o 7.40 byliśmy u nich pod domem, wysiadłam z samochodu bo musiałam wejść na chwilę skorzystać z bidetu - no i zostałam ;)
Jak ciotka mnie zobaczyła to od razu wezwali pogotowie - ledwo weszłam do nich do domu, parte miałam coraz silniejsze. Nie byłam nawet w stanie usiąść na bidet więc weszłam pod prysznic. W czasie mocniejszych partych siadałam na sedes :) - super krzesło porodowe :)
W łazience miałam już ostre parte więc przeszłam do pokoju. A po przeżyciach z poprzedniego porodu wiedziałam, że nie położe się NA PEWNO :D przybrałam wygodna pozycję, w klęczkach oparta o łóżko, no i próbowałam "przeczekać" skurcze.
a tu nagle aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa czuję, że coś nie teges i robi się już mało śmiesznie - dotykam ręka krocza a tam czuję już mega rozciągnięcie i główkę!!!!!!!!!! no więc ostatkiem sił krzyczę "gdzie ta karetka bo czuję główkę!!! dajcie szybko jakieś ręczniki" bo o tych ręcznikach mi się przypomniało niczym w filmie smile
wujas dzwoni znowu na pogotowie - podobno karetka jedzie
ciotka wpadła w rozpacz bo "nie umie przecinać pępowiny" ;) no ale w miarę "trzeźwym" umysłem naszykowała wódkę i nożyczki, no i te ręczniki i prześcieradła
za 3 minuty wpada lekarz i mówi "macie szczęście że jestem ginekologiem :) "
Po dwóch partych skurczach Nastka była już na świecie - godzina 8 rano
Mąż był przejęty i uwolnił parę łez, ciotka się popłakała - bo też była jak mała się rodziła.
A równolegle na podwórku....
przyjechała druga ciotka i widząc karetkę myślała, że to karetka do babci. Z kolei babcia akurat wracała z kościoła i o mało nie zeszła, bo myślała że w domu coś się stało. Jak przyjechała druga karetka to przylecieli sąsiedzi :) więc kiedy mnie wynoszono na noszach a mała w inkubatorze stał już cały komitet powitalny :)
Aha a następnego dnia w tym samym domu, z jajeczka wykluł się mały kameleonek :D