Dodaj do ulubionych

Największa obrzydliwość jaką wąchaliście..

22.02.04, 15:15
Dla mnie nie do zniesienia jest Obsession CK. Wiem, że ma wiele zwolenniczek,
ale ja po prostu mówię NIE!!! Gdybym miała choć przez chwilkę być kolo osoby
pachnącą Obsession to faktycznie dostałabym obsesji...
Na 2 miejscu, chociaż do jakości Obssesion mu daleko jest O de Lancome.
3 miejsce Black Cashmere Donna Karan, chociaż ciekawy jest, ale z rodziny
kadzidlano-korzennych.. Flakon piękny, ale zapach zupełnie nie mój.
Obserwuj wątek
    • 18lipiec Re: Największa obrzydliwość jaką wąchaliście.. 22.02.04, 16:15
      dla mnie prawdziwa katorga to wąchanie wszystkiego co wyprodukowano pod szyldem
      Chanel. Szczególnie Madmoiselle ( nie wiem czy poprawnie), Coco, Chanel 5 i
      Chance.Totalna porażka, jak mam pisać szczerze to nawet w ubikacji bym tym ie
      psikała. Raz że dla mnie pachną jak dla starszych pań, dwa że są okropnie
      nudne i nieciekawe, że duszące to nie wspomnę, kompletnie bez gustu no i co
      druga laska tym pachnie.
      • sorbet Ja bym nie nazwał perfum obrzydliwością + 22.02.04, 18:48
        jeśli nawet bardzo bardzo niektórych nie lubię:-) Słowo to budzi "złe emocje"
        zupełnie niepotrzebnie.

        Chanel 5 ładnie pachną jako EdP lub perfumy. EdT jest płaskie i banalne. EdP
        jest pełniejsze. Wydaje mi się, że "5" była pierwotnie perfumami, później
        Chanel zrobił lżejsze wersje, pewnie dlatego są nieudane.

        Wracając do nielubianych wód. Trochę rozczarują mnie nowe wody tzw. orientalne.
        Są zbyt "czyste" i mają podobne bazy waniliniowo-piżmowo-ambrowe. Pachną dla
        mnie mniej więcej tak samo. Są miłe i przyjemne (np. Paco Rabanne i Chance) ale
        za nimi się nie tęskni :-)

        A'propos, czyste wody są chyba wytworem nowoczesności, żeby ładnie pachnieć w
        biurze i nikogo nie urazić intensywnością lub ekscentrycznością. Perfumy
        przestały być czymś osobistym i szokującym. Natomiast mają się podobać w każdej
        pogodzie, okazji i na każdym miejscu. Duszące, staromodne, zbyt
        dosłowne, "brudniejsze" wg mnie mogłyby być o wiele bardziej interesujące :-)
        • 18lipiec Re: Ja bym nie nazwał perfum obrzydliwością + 22.02.04, 19:47
          Sorbet ja odróżniam perfumy na te co :
          1. Kocham - i je kupuję - w moim przypadku Sensations J.Sander, Sensi
          Armaniego,Light Blue D&G itp.
          2. Bardzo mi się podobają - i chciałabym je mieć ...czasem kupuję np. Noa
          Cacharel, Kenzo Jungle
          3. Znośne- że czasem zapachną ładnie, czasem zaśmierdzą ale mogą być -NA KIMŚ!
          nie przeszkadzają mi, np. u moich koleżanek z pracy jakieś zapachy Orifleme,
          Gio Armaniego , Kenzo listek itp
          4. Brzydkie- czyli takie których bym za Chiny nie chciała, czyli tu akurat Dior
          Dolce Vita
          I OBRZYDLIWE - to te których NIE CHCĘ czuć, robi mi się niedobrze gdy mój nos
          je zarejestruje, uciekam jak najdalej i w życiu bym nie użyła -Chanel,Cerrutti,
          Anglel TM.

          Podaję tylko przykłady , ale miałam cel w tym taki żeby wyjaśnić sorbetowi że
          obrzydlistwo znaczy właśnie obrzydlistwo.
          • shimmer Re: Obrzydliwość to obrzydliwość. 22.02.04, 20:27
            Drogi Sorbeciku! Wydaje mi się, że perfumy to dla Ciebie świętość. Dla mnie
            perfumy to perfumy i koniec. Albo mi się podobają, albo trochę mniej, albo robi
            mi się po prostu niedobrze, bo są OBRZYDLIWE i mam gdzieś, że są firmowe,
            wykreowane przez wielki nos. Nie traktuję ich jak sacrum. Zapachy są po to,
            żeby się podobać, sprawiać przyjemność zarówno toczeniu jak i samemu
            użytkownikowi. Zupełnie się zgadzam z podziałem, który zrobiła 18lipiec
            (zresztą chyba mamy podobny gust zapachowy). Perfumy to przedmiot sprawiający
            radość, nie mogą nami rządzić, nie są ikonami, które czcimy bez względu na
            wszystko. To wysoce subiektywna materia i pomimo mojej (swego czasu)
            niekłamanej miłości do Kleina, Obsession to przepraszam za określenie
            śmierdzidełko, a że markowe i nosi znamię "perfumy" to wcale nie oznacza, że
            muszę uważać na słowa..
            • taje Re: Obrzydliwość to obrzydliwość. 22.02.04, 21:11
              A ja dziele zapachy na banalne i niebanalne. Banalne to zapachy plaskie,
              linearne, nie wywolujace zadnych reakcji, skojarzen czy wzruszen; moga byc
              ladne ale to bez znaczenia - nie bede ich nosic. Czesto, jak zauwazyl sorbet,
              sa to zapachy "czyste". Te niebanalne to najczesciej, choc nie zawsze, zapachy
              trudne albo nawet gorzej, kontrowersyjne. I te dopiero dziele na zapachy do
              noszenia (Angel,Luctor et Emergo, Lolita Lempicka, CdG2, Adrienne Vittadini,
              moze Rhubarb CdG) i te inne (Dinner by Bobo, Odeur 71 CdG, Kingdom, Mitsouko
              etc). Trzeba wziac pod uwage, ze niektore zapachy pachna inaczej na roznych
              ludziach - nie szukajac daleko, powiem ze tak kontrowersyjny Angel pachnie
              wyjatkowo dobrze na mojej skorze, podobnie jak wyjatkowo okropnie pachnie na
              niej uwielbiany przez wielu Kingdom. Dla mnie zapach jako jakosc poddawana
              ocenie konkretyzuje sie dopiero w zetknieciu ze skora, butelka perfum to
              abstrakcja.
              • charade Re: Obrzydliwość to obrzydliwość. 22.02.04, 22:55
                Dla mnie odrzucające, tak, słowa odrzucające oraz uciążliwe, irytujące są
                pewnie w tym przypadku łagodniejsze niż obrzydliwe, są:

                - Cool Water Davidoff
                - Escape CK
                - DKNY

                I ostatnia nienawiść od pierwszego niuchnięcia - Beyond Paradise Estee Lauder.

                Inne zapachy, które mnie irytują (głównie oczywiście na innych, bo przecież
                sama nie noszę zapachów, których nie lubię:

                - Coco Mdlle (oklepane i mdłe)
                - Chance Chanel (oklepane i wiercące w nosie)

                Można na podstawie tego, co podałam wysnuć wniosek, że po prostu nie lubię
                ostrych kwiatowych woni, "świeżych" woni.

                Nie przypominam sobie na razie więcej zapachów, które nienawidzę, za to jest
                całe mnóstwo perfum, które skłaniają mnie do ziewania.

                Taje, jak pachnie Dinner ? Wiele o nim czytałam na zagranicznych forach.
                • taje Re: Obrzydliwość to obrzydliwość. 22.02.04, 23:35
                  charade napisała:
                  >
                  > Taje, jak pachnie Dinner ? Wiele o nim czytałam na zagranicznych forach.
                  >

                  Mnie rowniez zaintrygowaly opisy na zagranicznych forach, a zwlaszcza -
                  skadinad nietrafne - porownanie do Angel czy Jour de Fete. Na mnie Dinner
                  pachnie najpierw cola (krotko), pozniej wyczuwam mocno anyz (ktory utrzymuje
                  sie do juz konca), indyjskie przyprawy (czesto powtarzajace sie porownanie do
                  zapachu indyjskiej restauracji jest bardzo trafne) i - niestety, niestety -
                  bardzo dziwna "miesna" a raczej organiczna nute (podobno to kumin, nieco
                  podobna nuta wyczuwalna jest w Kingdom), drapiezna, przechodzaca w zapach ziemi
                  w tropikalnej oranzerii. W przeciwienstwie do wielu, nie wyczuwam zadnej
                  wanilii ani cytrusow. Bardzo dziwny zapach, zwierzecy, niemal erotyczny ale i
                  odpychajacy, niebezpieczny. Chyba jednak nie dla mnie. Jeszcze sie waham ale
                  mysle,ze moja ledwo napoczeta butelka skonczy na Allegro, niestety.
            • sorbet Re: Obrzydliwość to obrzydliwość. 22.02.04, 22:54
              shimmer napisała:

              > Drogi Sorbeciku! Wydaje mi się, że perfumy to dla Ciebie świętość. Dla mnie
              > perfumy to perfumy i koniec. Albo mi się podobają, albo trochę mniej, albo

              Nie. Niniejszym Sorbet oświadcza, że dla niego perfumy to żadne świętości, ale
              też absolutnie żadna obrzydliwość.

              Nie lubię mnóstwo perfum (raczej większości) ale ich nie nazywam
              obrzydliwością. Kwestia użycia słowa :-)
            • coralin Re: Obrzydliwość to obrzydliwość. 23.02.04, 19:06
              shimmer napisała:

              > > Zapachy są po to,
              > żeby się podobać, sprawiać przyjemność zarówno toczeniu jak i samemu
              > użytkownikowi.

              Nigdy nie pogodzisz tych rzeczy .
          • sorbet Podziały 22.02.04, 23:37
            Ja też dzielę perfumy na interesujące i resztę, jak Taje. Myślę, że używałbym
            Habit Rouge (bardziej mi się podobają niż "stare" Chanelowskie), Gucci PH (dla
            skóry i kadzidła), EdCampagne (dla zielenizny:-), może nawet Herba Fresca i
            Pamplelune, dla niezwykłej świeżości, gdyby nie "moje" CdGy.

            W głowie mam teraz Synthetic :-) Skai pewnie pachnie jak biała skóra torebkowa.
            Tar brzmi całkiem fajnie (np. jest nuta "petardy"). Dryclean - pewnie bardziej
            celofanowe Odeur53. Garage tez jest b. intrygujące.
        • coralin Re: Ja bym nie nazwał perfum obrzydliwością + 23.02.04, 19:01
          sorbet napisał:

          > > Chanel 5 ładnie pachną jako EdP lub perfumy. EdT jest płaskie i banalne.
          EdP
          > jest pełniejsze. Wydaje mi się, że "5" była pierwotnie perfumami, później
          > Chanel zrobił lżejsze wersje, pewnie dlatego są nieudane.

          To chyba dotyczy generalnie starych wód. Nie dziwię się ze Chanel 19
          powszechnie wręcz nie podoba się. Bo testujemy EDT , a w wydaniu: perfumy są
          przepiękne. Chanel 5 w postaci perfum nie sprawdzałam. Shalimar nie zachwyca
          jako EDT,a już EDP jest pełniejsza.

          Duszące, staromodne, zbyt
          > dosłowne, "brudniejsze" wg mnie mogłyby być o wiele bardziej interesujące :-)

          Zgadzajac się z tym co napisałeś (w Polsce już mamy uniformizację w zapachach)
          jestem za tym by dawać szansę zapachom, od których nas raz czy dwa odrzuciło.
          Oczywiście kazdy niech robi jak chce ale warto czasem na nowo odkrywać "dziwne"
          kiedyś dla nas wonie. Może zmienimy zdanie. Wpisywałam się juz w podobnych
          wątkach ("najgorszy zapach jaki wąchaliście"... itp) podając niezmiennie Ma
          Griffe Carvena, a w dalaszej kolejności Dioramę, Diorellę, Dioressence. Kto wie
          czy nie zmieniłabym zdania gdybym dała im jeszcze kilka szans?:))
    • joasia39 Re: Największa obrzydliwość jaką wąchaliście.. 22.02.04, 23:30
      ostatnio wachane i niestety probowane OBRZYDLIWE - znaczenie kategorii
      OBRZYDLIWE trafnie wyjasnily 18lipiec i shimmer - to CdG Tea. Na samo
      wspomnienie ...
      • sorbet CdG Tea jest bardzo kontrowersyjne+ 22.02.04, 23:41
        :-) Nazwalem je "Don't stand so closed to me" perfumami. Uwielbiam :-).
        Nagrodzą wytrwałych slodką herbatą mate i płatkami rózy.
        • joasia39 Re: CdG Tea jest bardzo kontrowersyjne+ 22.02.04, 23:52
          sorbet napisał:


          > Nagrodzą wytrwałych slodką herbatą mate i płatkami rózy.
          >moze nie bylam na tyle wytrwala, by zasluzyc na ta nagrode :) - juz po minucie
          szukalam lazienki aby zmyc je z siebie.
          • sorbet Mojemu koledze w sklepie proponowano + 22.02.04, 23:53
            właśnie mycie ręki, po Tea i Shiso, hehe :-)
    • luloo1 Skin Trussardi, Paris YSL, Rive Gauche 23.02.04, 08:33

      • renia30 chyba wszystkie zapachy szyprowe 23.02.04, 18:28


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka