poniewaz placuszki dyniowe ciesza sie chyba nie mniejszym zainteresowaniem
niz kwestionariusz alergika

)) postanowilam poswiecic im osobny watek -
zrobcie swoim pociechom i ocencie, czy byly tego warte!
kawalek (wcale niemały) dyni trzeba zetrzec na tarce, ale nie na
najdrobniejszych oczkach, tylko srednich. dobrze wymieszac z dozwolonym
zageszczaczem: maka ziemniaczana, tapioka. i na oliwie smazyc male placuszki
wyrownujac ich krawedzie i pilnujac by sie zbyt mocno nie przypiekly bo to
niezdrowo. ja smaze powolutku, na teflonie, po 4 minuty z kazdej strony,
zlociste, lekko chrupiace. mniam, jak mowi Jeremi (i ten kto go karmi
jednoczesnie mu podjadajac

)