Witam i prosze o pomoc w oświeceniu

Od ok pół roku mam zapalenie pęcherza - nie bedę wchodzić w szczegóły
leczenia, bo to wszystko już na forum było, a mój schemat leczenia przebiega
standardowo (tzn. szpikują mnie tonami antybiotyków, a ja sama zaczęłam
działac na własną rękę m.in zainspirowana radami na tym forum - tabletki
żurawinowe, sok z aronii itp..)Tyle tylko, że ja własciwie nie wiem, czy moją
przypadłość mozna nazwać zapaleniem pęcherza - skoro nie ma już żadnych
bakterii od dawna (na początku były), cystoskopia też wyszła w miarę ok
(przeurocze badanie..brr!), a ja nadal często biegam do kibelka (średnio co
godzinę)i potwornie boli mnie non stop pęcherz - dlaczego, skoro wszystkie
potencjalne przyczyny zostały wyeliminowane? Moze to już nie jest zapalenie
pęcherza, tylko jakieś inne skubaństwo? A moze to jednak typowe dla zapalenia
pęcherza? Doświadczone forumowiczki od spraw pęcherzowych, poradźcie!