hakuma-matata
02.03.05, 10:17
Chcialam was zapytac o rade w takiej oto sprawie: Jestem 16 lat po slubie,
mam pietnastoletnie dziecko, ktore jest juz od dawna wlasciwie samodzielne,
nie wymaga ode mnie szczegolnej uwagi, nigdy zreszta nie sprawialo zadnych
problemow wychowawczych. Zyjemy na srednim poziomie, raz biedniej raz
bogaciej, ale oboje z mezem mamy prace, niczego nam nie brakuje, zawsze
wystarczalo pieniedzy na wszystkie potrzeby, prywatna szkole dla dziecka,
prywatne korepetycje, basen, wakacje. Zyjac sobie na takim dosc swobodnym
poziomie, nigdy nam niczego nie brakowalo, nigdy tez nie udalo nam sie
zaoszczedzic zadnej wiekszej sumy pieniedzy, mieszkanie wynajmujemy, wiec
jest po prostu srednio. W malzenstwie uklada nam sie od zawsze bardzo dobrze,
kocham mojego meza nad zycie i wiem, ze on mnie tez. Zawsze sie dogagamy w
kazdej sprawie. Pisze to dla jasnosci sytuacji. I teraz moi najblizszi
atakuja mnie bez przerwy, zebysmy zdecydowali sie na drugie dziecko. Nasze
rodziny, moja i mojego meza sa bardzo male, ja mam tylko jedna siostre, ktora
raczej juz nie bedzie miala dzieci, bo jest samotna od zawsze, a maz ma dwoch
braci, jeden jest ksiedzem, wiec tez nie powinien miec dzieci, a drugi ma
dorosla jedynaczke, wiec w zasadzie nasze rodziny wymra za pare lat. Z
rodzicow zyje tylko tesc w podeszlym wieku. W dodatku mieszkamy z dala od
siebie, tak ze wlasciwie widujemy sie sporadycznie. Moja rodzina chce
koniecznie, zebym zdecydowala sie na rodzenstwo dla mojego dziecka, bo tak to
byc nie moze. A ja? Mam 39 lat, swiety spokoj, prace jaka mam to mam, ale w
ogole mam, a teraz? jak zdecyduje sie na drugie dziecko, to za dwa lata juz
raczej nie wroce do tej pracy, bede musiala szukac czegos nowego, z malutkim
dzieckiem i po 40, bedzie mi bardzo trudno cos znalezc. Tak wiec budzet sie
zmniejszy, obowiazkow przybedzie, po co mi to? Nie mam wcale ochoty na stare
lata zaczynac wszystkiego od poczatku, chodzic z brzuchem, wracac do formy po
porodzie, bawic sie w pieluchach, zasypkach i smoczkach. Jakas czesc mnie
mowi mi, ze trzeba to zrobic i to jak najszybciej, bo faktycznie zostawimy to
dziecko bez rodzenstwa, samo, a rodzina to jednak jest najwieksza wartosc. I
w jakims sensie tez bardzo chcialabym miec jescze raz malutkie dziecko,
urodzic je juz bardziej swiadomie i bardziej swiadomie wychowac. Ale jesli
zacznie nam brakowac kasy na wszystko? Trzeba bedzie liczyc kazdy grosz, moze
bedziemy wszyscy tego zalowac? Juz nie mowie o tym, ze w moim wieku to boje
sie np tego, ze dziecko mogloby byc chore, cos mogloby pojsc nie tak.
Strasznie sie boje, a z drugiej strony uwazam, ze kieruje sie wlasciwie tylko
egoizmem i wygodnictwem, wiec mam wyrzuty sumienia, ze tak sie opieram przed
ta decyzja. A czas ucieka. Co byscie zrobily na moim miejscu?
P.S. Wlasciwie to oczekuje, ze mnie przekonacie, zachecicie, dodacie otuchy,
bo ja juz nie mam sily opierac sie naleganiom meza i blaganiom i pretensjom
mojego dziecka o rodzenstwo. Jest jedyna jedynaczka wsrod swoich kolezanek.
Ale tak sie strasznie waham i boje, co robic??????