Dodaj do ulubionych

Smutek rynsztoków. Patience do sztambucha

10.09.05, 22:18
serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,2909531.html

Przeczytaj uważnie a zrozumiesz wiele. Tekst wprawdzie bardzo długi ale wart
poświęconego mu czasu.

M.


Obserwuj wątek
    • piq I w ten oto sposób Adam Michnik przekroczył... 10.09.05, 23:37
      ...granice śmieszności jednym krokiem nóg wydłużonych na tę okazję przez
      megalomanię.
      Fantastyczny sztafaż: Dreyfus, Narutowicz i Michnik, a na początku rozdziału
      VIII jakże prorocze wobec wymykającej się spod kontroli Ałtorytetów
      rzeczywistości stwierdzenie:

      "Ofiarą rynsztoka padają często ludzie o niekwestionowanej uczciwości, znani z
      mądrości i odwagi, wybitni obywatele i patrioci. Padają ofiarą sprawnie
      rozpętanej demagogii, zaślepionej głupoty i zręcznie zastawionej pułapki."

      przy czym tekst powyższy jest napisany grypserą ałtorytecką i oznacza, że
      prezio, redzio, cimoszko, ludzie honoru et consortes czują się zagrożeni
      ujawnieniem niewygodnych prawd.

      Ten matoł myślał, że stworzy tu na spółkę z jaruzelskim, kiszczakiem i preziem
      nową formę demokracji: demokrację wódczaną elit, a tu mu nagle ktoś świeci w
      ogłupiałe ślepia faktem nie do zaprzeczenia: upada podtrzymywany pracowicie
      przez gazię i jej redzia kamuflaż dla robienia cacanych interesów przez
      zjednoczone siły preziowsko-redziowskie, a także mit okrągłego stołu, a jakiś
      MOTŁOCH zaczyna mieć własne zdanie i dopominać się należnych mu praw wbrew
      zdaniu i zaleceniom gazi w., a jej szefa coraz więcej ludzi olewa, zamiast -
      jak było planowane - czytać od deski do deski przenajświatlejszy organ
      zbudowany na:
      - przydziale papieru i farby drukarskiej oraz dystrybucji przez kc pzpr,
      - przywłaszczonym przez prywatną spółeczkę znaczku S
      - oraz monopolistycznej i uprzywilejowanej pozycji na rynku;
      zamiast wybierać prezydentów i rządy wskazane przez redzia gazi, motłoch, o
      horrendum, głosuje po swojemu. Mało tego - zamiast nabijać sobie łby mądrościmi
      podanymi przez organ, motłoch usiłuje myśleć sam. Tego redzio motłochowi
      wybaczyć nie może, i w bezsilnej wściekłości wypisuje obelgi pod adresem tych,
      którzy nie chcą robić tego, co on chce, żeby robili.

      Tak, redziowi adasiowi w głowie się nie może pomieścić, że tak dobrze żarło, a
      się kończy kociokwikiem. Wyobraźcie sobie, motłoch chce brać udział w
      demokracji. To przecież było nie do pomyślenia. I nie tak miało być.

      Oj, biedny redziu, co napiszesz, to muszę się za ciebie wstydzić, gdyż
      przekraczasz granicę smaku. I wstydzę się też za siebie, że dałem się tobie i
      twoim przydupasom zwodzić przez lata. A przecież w gruncie rzeczy, adamku,
      jesteś przerażająco prymitywny, i próżno chwalić się bibliografią na końcu
      artykułu, gdy na jaw wychodzi oczywisty brak miary i taktu. Elitą się jest
      inaczej, niż myślisz.

      Tekst, szanowny Tyu, do dvpy, i nie wart ani chwili czasu - chyba że ktoś chce
      się gorzko roześmiać i powiedzieć: tak kończą oszuści - nie wśród piorunów i
      trzęsień ziemi, lecz wśród tłumionego chichotu. Jak wariaci oznajmiający, że są
      Mesjaszami, w izolatce oddziału dla przypadów beznadziejnych.
      • patience Re: I w ten oto sposób Adam Michnik przekroczył.. 11.09.05, 01:29
        no takie mniej wiecej odnioslam wrazenie, ani z niego prezydemt, ani Dreyfus,
        ani Zola, nawet Zydem nie jest. Nie bedzie ani kamieni, ani ukrzyzowania, ani
        posmiertnego wniebowstapienia... tylko zapomnienie. To powinien przeczytac
        raczej lekarz, a nie czytelnicy gazety. W sumie przykresad
      • sz0k piq-u nie myślałeś nigdy o własnym blogu? ;-) 11.09.05, 12:32
        Riposta powalająca smile))
      • pozarski Re: I w ten oto sposób Adam Michnik przekroczył.. 11.09.05, 13:05
        Brawobrawobrawo, nareszcie krajowcy widza na oczy.
    • drf Michnik GWiazda PrzeWODNA aquanetu!!!/gryps 10.09.05, 23:44
      Wracasz DoNowejFormy? 9006
      WSCIEKI i WyCIEki WODY w SIECi WODNEJ?wink))
      ps:przewod&dowod-niezaWODNY wink
      dowodzenie wodniste i rozwodnione
      inf1
      • drf JD©-A©M-©HS-rozmowaSKYPEM-11.09.2005...KAMP!N©S 11.09.05, 00:09
        DIREKTf!LM@hotmail.com
        • pozarski Re: JD©-A©M-©HS-rozmowaSKYPEM-11.0 11.09.05, 13:06
          BlaGaga
          • zupagrzybowa Re: JD©-A©M-©HS-rozmowaSKYPEM-11.0 11.09.05, 19:30
            ano dzwonilem 3 razy ale nikt nie odpowiada...ale wiem ze porozmawiamy...

            pozdrawiam serdecznie pozarski na samych szczytach szoku wink
    • komandos0 komandos4D4M? 11.09.05, 00:28
      walczy o komandosaH3N!A? duchu motłochu i językiem rynsztoka?-)))
      • patience Adas nie jest komandosem doktorze... 11.09.05, 01:33
        i coz tu wiecej dodac. Chyba nic juz sie nie da?
      • pozarski Re: komandos4D4M? 11.09.05, 13:08
        a kto walczyl o henia melomana?w ogole zyje jeszcze?co prawda byl tylko
        komandosem pisuaru na placu trzech krzyzy, ale kazda wojna jest gorna swojego
        kronikarza.
        • patience A co ty z heniem robiles w tym pisuarze, he? 11.09.05, 14:13
          wink
        • akwanauta Henio Meloman 11.09.05, 15:03
          pozarski napisał:

          > a kto walczyl o henia melomana?w ogole zyje jeszcze?

          Otóż żyje, i wygląda nieźle, jak na swój wiek. Przemyka ulicami z nieco
          melancholijnym wyrazem twarzy - może dlatego, że tę twarz niewielu już
          rozpoznaje. Tempus fugit.

          > co prawda byl tylko komandosem pisuaru na placu trzech krzyzy

          Bez przesady - sam jego przydomek świadczy, że był kojarzony nie tylko ze swoją
          orientacją. Stosunkowo niedawno widziałem go na jakimś koncercie jazzowym.

          > ale kazda wojna jest gorna swojego kronikarza.

          Bez wątpienia Henio Meloman zasługuje na coś więcej, niż zdawkowa wzmianka w
          kronikach miasta. Obok wielu innych barwnych postaci ożywiał szare i przaśne
          realia tamtych czasów.
        • zupagrzybowa Re: komandos4D4M? 11.09.05, 19:45
          doszlismy do wniosku ze adas komandosem dzisiaj nie jest ...a heniow jest bez liku
          sam znam conajmniej dziesieciu..moj przyjaciel heniek zasluzyl sobie na moja
          przyjazn i twoje uznanie dla jego odwagi trzymania sie swojej postawy z godnoscia
          wbrew wszechobecnej FATWIE do ktorego powstania przyczynil sie adas i jego gazeta
          (a teraz OCZYSCZA SWOJ JEZYK z PLUGAWOSCI aby nie trafily TUTAJ na siecWODNA
          JEGO WLASNEGO RYNSZTOKU?wink))Rzeczy sie dziwnie lacza ale lacza...Co o tym sadzisz?
    • akwanauta Włodka pamięci żałosny rapsod 11.09.05, 01:37
      Idą panny żałobne: jedne, podnosząc ramiona
      Ze snopami wonnymi, które wiatr w górze rozrywa;
      Drugie, w konchy zbierając łzę, co się z twarzy odrywa,
      Inne, drogi szukając, choć przed wiekami zrobiona...
      Inne, tłukąc o ziemię wielkie gliniane naczynia,
      Czego klekot w pękaniu jeszcze smętności przyczynia.

      O rany, chyba się popłaczę sad
      Adasiu, nie przesadzasz? Cimoszewicz jeszcze dycha. A prezydentem nie każdy
      musi być.


      Ale, ale - ciekawa jest introdukcja do Xięgi XII:

      > Raz jeszcze posłuchajmy Lévi-Straussa: "Ludzie zawsze i wszędzie podejmowali
      > to samo zadanie, wyznaczając sobie ten sam cel, zmieniały się tylko środki.
      > (...) Jeśli ludzie zabierali się zawsze tylko do jednego zadania - budowania
      > społeczeństwa zdolnego do życia - siły, które ożywiały naszych odległych
      > przodków, są także i w nas. Nic nie jest rozegrane, możemy wszystko zrobić
      > od nowa. To, co zostało zrobione, i źle zrobione, może być zrobione na nowo".

      No dobra, przypuśćmy, że papież strukturalizmu ma rację - nie o to mi w tej
      chwili chodzi. Mam pytanie do Ciebie, Adasiu: czyżbyś popierał koncepcję IV RP?

      wink

      To był, rzecz jasna, żart. Inna refleksja mnie się - nie po raz pierwszy -
      nasuwa. Taka "mądrość ludowa", czyli stereotyp przyjęty wśród motłochu: że
      punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Nie tak pisałeś, eksplorując
      korytarze pionowe na Rakowieckiej.
    • dachs Doskonale wywazone 11.09.05, 08:37
      Jest nawet linijka:
      "Nagonki jakobińsko-bolszewickie bywały równie brutalne, podłe i krwawe."

      Linijek jest (bez bibliografii i tytulu) 712.

      smile)

      borsuk

      P.S.
      Dlaczego wlasciwie Michnik probuje nam sugerowac, ze Cimoszewicz jest atakowany
      za pochodzenie?
      • felicia Re: Doskonale wywazone 11.09.05, 08:45
        Marcq napisał:
        "Przeczytaj uważnie a zrozumiesz wiele. Tekst wprawdzie bardzo długi ale wart
        poświęconego mu czasu.

        M."

        dachs napisał:

        > Dlaczego wlasciwie Michnik probuje nam sugerowac, ze Cimoszewicz jest
        atakowany
        > za pochodzenie?

        Marcq, nadzieje płonne, nie czyta się, by zrozumieć. Z góry się wie, co się
        przeczyta.

        Borusku, naprawdę na tyle wątpisz w intelekt Michnika? Obawiam się, że tekstu
        nie zrozumiałeś.

        F.
        • dachs Alez tak - Felicjo 11.09.05, 10:35
          felicia napisała:

          > Marcq, nadzieje płonne, nie czyta się, by zrozumieć. Z góry się wie, co się
          > przeczyta.

          Ale to nie moja zasluga tylko Michnika. smile
          Kiedys bylo inaczej i Michnik potrafil zaskoczyc, sprowokowac, zmusic do
          myslenia, ale od czasu gdy upoil sie wlasna szlachetnoscia w rozgrzeszaniu
          dawnych przesladowcow, trzyma sie tematu jak pijany plotu.
          Ta kostatacja dotyczy takze Twojej ponizszej uwagi.
          >
          > Borusku, naprawdę na tyle wątpisz w intelekt Michnika? Obawiam się, że tekstu
          > nie zrozumiałeś.

          To jest niewykluczone. sad(
          Mam te cholerna wade, ze na ogol czytam tekst w kontekscie.
          • felicia Re: Alez tak - Felicjo 11.09.05, 11:30
            dachs napisał:
            >
            > Ale to nie moja zasluga tylko Michnika. smile
            > Kiedys bylo inaczej i Michnik potrafil zaskoczyc, sprowokowac, zmusic do
            > myslenia, ale od czasu gdy upoil sie wlasna szlachetnoscia w rozgrzeszaniu
            > dawnych przesladowcow, trzyma sie tematu jak pijany plotu.

            Skąd to wiesz, skoro nie czytasz, bo i tak wiesz, że Michnik cię nie zaskoczy?
            Owo twoje przekonanie, to zapewne kontekst, o którym piszesz niżej. Może wyjdź
            poza ten kontekst a pojmiesz z tekstu jednak więcej?
            F.
            • dachs Re: Alez tak - Felicjo 11.09.05, 12:09
              felicia napisała:
              > Może wyjdź poza ten kontekst a pojmiesz z tekstu jednak więcej?

              Wychodzac poza kontekst musialbym zapomniec, kim Michnik byl kiedys, kim jest
              teraz, ze w Polsce za dwa tygodnie beda wybory prezydenta i, ze faworyzowany
              przez Michnika kandydat boryka sie wlasnie z silnym ostrzalem ze strony
              przeciwnikow, ostrzalem do ktorego sam dostarczyl amunicji.
              Kampania przeciw Cimoszewiczowi jest prowadzona moze haniebnymi (wg. Minika)
              metodami, ale jest ona prowadzona przeciw jego osobie jako polityka i przyszlego
              prezydenta.
              Michnik po prostu w swojej filipice odwraca uwage od tego faktu, umieszczajac na
              dwa tygodnie przed wyborami wszystkich "niecimoszewiczowych" wyborcow w
              szeregach ciemnego antysemickiego motlochu.
              Jest Twoja sprawa, czy sie na taka manipulacje wobec Twojej osoby zgodzisz.
              Ja protestuje i oskarzam (j'accuse) Michnika o robienie ludziom wody z mozgu, za
              pomoca kota odwroconego ogonem. smile

              W tym kontekscie - Felicjo - odczytaj prosze moje pytanie:
              "Dlaczego wlasciwie Michnik probuje nam sugerowac, ze Cimoszewicz jest atakowany
              za pochodzenie?"

              borsuk
              • felicia Re: Alez tak - Felicjo 11.09.05, 13:08
                Borsuku, zdumiewasz mnie, to taki jeden wielki kontekst udaje ci się ogarnąć?
                To tak można?

                dachs napisał:
                > Jest Twoja sprawa, czy sie na taka manipulacje wobec Twojej osoby zgodzisz.
                > Ja protestuje i oskarzam (j'accuse) Michnika o robienie ludziom wody z mozgu,
                z
                > a
                > pomoca kota odwroconego ogonem. smile

                Nie sądzę, by zamysłem Michnika był akurat przymus dokonywania manipulacji
                wobec mojej osoby. Może to o Ciebie mu idzie? Nie sądzę też, by wynik jego
                przemyśleń był w stanie zrobić komukolwiek wodę do mózgu. Oczywiście dopuszczam
                możliwość, że tę wodę z mózgu już mam. Wtedy na pewno racja jest po Twojej
                stronie. Michnik w mało sprytny sposób robi za PRowca Cimoszewicza. Pozostaje
                mi się z tym błyskotliwym odkryciem pogodzić.
                F.
                • dachs Re: Alez tak - Felicjo 11.09.05, 13:20
                  felicia napisała:

                  > Borsuku, zdumiewasz mnie, to taki jeden wielki kontekst udaje ci się ogarnąć?
                  > To tak można?

                  Mozna.
                  W tym wypadku, ten kontekst nie jest taki duzy jak Ci sie wydaje.
                  To tylko cztery elementy rzeczywistosci.
                  Podobnie jak "dom", "Staszek", "kon" i "drzewo".
                  Mozna widziec oddzielnie, jak sie chce.
                  To bardzo indywidualne. smile
              • snajper55 Re: Alez tak - Felicjo 11.09.05, 16:18
                dachs napisał:

                > Wychodzac poza kontekst musialbym zapomniec, kim Michnik byl kiedys, kim jest
                > teraz, ze w Polsce za dwa tygodnie beda wybory prezydenta i, ze faworyzowany
                > przez Michnika kandydat boryka sie wlasnie z silnym ostrzalem ze strony
                > przeciwnikow, ostrzalem do ktorego sam dostarczyl amunicji.

                Trafnie zauważyłeś, że kampania wyborcza organizowana jest zazwyczaj przed
                wyborami. Ja już wcześniej tą zastanawiającą zbieżność zauważyłem. Siłą rzeczy
                krytyka metod, jakie służą tej kampanii też musi w okresie przedwyborczym
                wypaść. Gdyby przeciwnicy Cimoszewicza cała nagonkę na niego zorganizowali po
                wyborych, to i esej Michnika pewnie wtedy by się ukazał.

                > Kampania przeciw Cimoszewiczowi jest prowadzona moze haniebnymi (wg. Minika)
                > metodami, ale jest ona prowadzona przeciw jego osobie jako polityka i przyszle
                > go prezydenta.

                A co to zmienia ? Czyzbyś uważał, że kampania przeciwko politykowi czy
                kandydatowi na prezydenta ma prawo być prowadzona za pomocą haniebnych metod ?

                > Michnik po prostu w swojej filipice odwraca uwage od tego faktu, umieszczajac
                > na dwa tygodnie przed wyborami wszystkich "niecimoszewiczowych" wyborcow w
                > szeregach ciemnego antysemickiego motlochu.

                A na jakiej to podstawie takie wnioski wyciągasz ??? Gdzie tam jest słowo o
                podziale na "cimoszewiczowych" i "niecimoszewiczowych". Jesli kojarzysz słowa o
                rynsztoku z akcją przeciwko Cimoszewiczowi, to są to jedynie TWOJE skojarzenia,
                a nie słowa Michnika.

                > W tym kontekscie - Felicjo - odczytaj prosze moje pytanie:
                > "Dlaczego wlasciwie Michnik probuje nam sugerowac, ze Cimoszewicz jest atakowa
                > ny za pochodzenie?"

                A gdziez zauważyłes takie sugestie ??? Borsuku, to nie jest esej o
                Cimoszewiczu, to jest esej o dojściu do głosu motłochu.

                S.
                • institoris1 Dziewica orleanska z GW 11.09.05, 16:55
                  snajper55 napisał:


                  > Trafnie zauważyłeś, że kampania wyborcza organizowana jest zazwyczaj przed
                  > wyborami. Ja już wcześniej tą zastanawiającą zbieżność zauważyłem. Siłą rzeczy
                  > krytyka metod, jakie służą tej kampanii też musi w okresie przedwyborczym
                  > wypaść. Gdyby przeciwnicy Cimoszewicza cała nagonkę na niego zorganizowali po
                  > wyborych, to i esej Michnika pewnie wtedy by się ukazał.

                  Nie widze przeciwskazan, by tekst Michnika nie mial sie ukazac po wyborach. To jest wlasciwy czas na analize kampanii wyborczej, czy wywolywanie dyskusji na temat metod jakimi sie w tej kampanii poslugiwano.
                  Ukazanie sie tego tekstu teraz musi byc, i jest odbierane, jako glos w tej kampanii, a nie o tej kampanii.
                  Nie robmy z Michnika dziewicy, a z siebie samych naiwnych idiotow- Michnik, tak samo jak kazdy jeden, ma w tej kampanii swoje interesy polityczne, cze tez sympatie.
                  Kreowanie Cimoszewicza na ofiare motlochu akurat w najgoretszej fazie kampanii wyborczej, jest faktycznym wspieraniem tego kandydata.
                  No chyba, ze Michnik jest calkowicie apolityczny.
                  i.
                  • snajper55 Re: Dziewica orleanska z GW 11.09.05, 17:55
                    institoris1 napisał:

                    > Kreowanie Cimoszewicza na ofiare motlochu akurat w najgoretszej fazie kampanii
                    > wyborczej, jest faktycznym wspieraniem tego kandydata.

                    W eseju nie pojawiło się ani razu nazwisko Cimoszewicza. Ciekawe natomiast jest
                    to, że chyba wszyscy krytykę metod rynsztokowych od razy kojarzą z kampanią
                    antycimoszewiczową. Tylko czy to wina Michnika, czy twórców tej kampanii ?

                    S.
                    • institoris1 Re: Dziewica orleanska z GW 11.09.05, 17:59
                      snajper55 napisał:


                      > W eseju nie pojawiło się ani razu nazwisko Cimoszewicza. Ciekawe natomiast jest
                      >
                      > to, że chyba wszyscy krytykę metod rynsztokowych od razy kojarzą z kampanią
                      > antycimoszewiczową. Tylko czy to wina Michnika, czy twórców tej kampanii ?

                      Jest jeszcze trzecia mozliwosc o ktorej napisalem wyzej, a Ty przeoczyles- napisze jeszcze raz- kreowanie Cimoszewicza na ofiare.
                      i.

                      • snajper55 Re: Dziewica orleanska z GW 11.09.05, 21:49
                        institoris1 napisał:

                        > Jest jeszcze trzecia mozliwosc o ktorej napisalem wyzej, a Ty przeoczyles-
                        > napisze jeszcze raz- kreowanie Cimoszewicza na ofiare.

                        Nie ma takiej możliwości w przypadku tego eseju, gdyż nie padło w nim ani słowo
                        o Cimoszewiczu czy nagonce na niego. Powiedz mi, skąd Ci w ogóle Cimoszewicz do
                        głowy przyszedł ? wink

                        S.
                        • basia Szczepionka? 11.09.05, 21:59
                          snajper55 napisał:

                          > Nie ma takiej możliwości w przypadku tego eseju, gdyż nie padło w nim ani słowo
                          >
                          > o Cimoszewiczu czy nagonce na niego. Powiedz mi, skąd Ci w ogóle Cimoszewicz do
                          >
                          > głowy przyszedł ? wink

                          Trzeba byc uodpornionym na kontekst, zeby po ostatnich notkach gazetowych ( Michnkia, Pacewicza i inn.) nie dostrzec w/w kontekstu.
                          • snajper55 Re: Szczepionka? 12.09.05, 00:21
                            basia napisała:

                            > Trzeba byc uodpornionym na kontekst, zeby po ostatnich notkach gazetowych ( Mi
                            > chnkia, Pacewicza i inn.) nie dostrzec w/w kontekstu.

                            Kontekst tworzą rynsztokowe akcje przeciwników Cimoszewicza i dlatego wielu nie
                            Cimoszewicz, tylko ataki na Cimoszewicza kojarzą się z tym esejem. Michnik
                            opisuje zjawisko dochodzenia do głosu motłochu, co akurat możemy sobie obejrzeć
                            w czasie bieżącej kampanii. Czy pokazywanie pewnego mechanizmu jest obroną jego
                            ofiar ? Ja tak nie uważam. Dziś ofiarą jest Cimoszewisz. Za chwilę ofiarą może
                            być Tusk czy ktokolwiek inny, kogo na celownik wezmą mocodawcy tych, co błotem
                            rzucają.

                            S.
                            • basia Re: Szczepionka? 12.09.05, 08:55
                              snajper55 napisał:

                              > Michnik opisuje zjawisko dochodzenia do głosu motłochu, co akurat możemy sobie >obejrzeć w czasie bieżącej kampanii. Czy pokazywanie pewnego mechanizmu jest >obroną jego ofiar ? Ja tak nie uważam. Dziś ofiarą jest Cimoszewisz. Za chwilę >ofiarą może być Tusk czy ktokolwiek inny, kogo na celownik wezmą mocodawcy >tych, co błotem rzucają.

                              napisałeś : " co akurat możemy sobie obejrzeć w czasie bieżącej kampanii"
                              rozumiem, ze możesz uważać, że Michnik napisał uniwersalny opis rzucania błotem, ale sam zauważyłeś, że oisuje bieżącą kampanię. Więc jesteś, delikatnie mówiąc, niekosekwenty, jeżeli nie zauważasz kontekstu obrony Cimoszewicza.


                              • snajper55 Re: Szczepionka? 12.09.05, 10:51
                                basia napisała:


                                > napisałeś : " co akurat możemy sobie obejrzeć w czasie bieżącej kampanii"
                                > rozumiem,ze możesz uważać, że Michnik napisał uniwersalny opis rzucania błotem
                                > ,ale sam zauważyłeś, że oisuje bieżącą kampanię.

                                Nie napisałem, że opisuje bieżącą kampanię. Napisałem, iż zjawisko, które
                                opisuje możemy zobaczyć w bieżącej kampanii. To jest całkiem co innego. Jeśli
                                ktoś na przykłąd napisze rozprawkę o skutkach tornad i huraganów, to nie można
                                powiedzieć, że opisuje Katrinę. Opisuje ogólną sytuację, choć zjawiska, jakie
                                opisał można zauważyć także przy okazji tego huraganu.

                                S.
                                • basia Re: Szczepionka? 12.09.05, 11:27
                                  snajper55 napisał:

                                  > Opisuje ogólną sytuację, choć zjawiska, jakie
                                  > opisał można zauważyć także przy okazji tego huraganu.

                                  no to inaczej - dlaczego tak bardzo sie dziwisz tym, którzy zauważają?
                                  skoro mozna zauważyć, to ludzie zauważają.

                                  --
                                  -I po co tyle krzyku?


                        • institoris1 Re: Dziewica orleanska z GW 11.09.05, 22:13
                          snajper55 napisał:


                          > Nie ma takiej możliwości w przypadku tego eseju, gdyż nie padło w nim ani słowo
                          > o Cimoszewiczu czy nagonce na niego.

                          hehe, no w tym eseju moze i nie padlo, padalo wielokrotnie gdzie indziej (rowniez u Michnika).


                          > Powiedz mi, skąd Ci w ogóle Cimoszewicz do
                          > głowy przyszedł ? wink

                          a tak przypadkowo zerknalem na strone kandydata
                          www.cimoszewicz.pl/main.php?strona=publikacje
                          smile)
                          • snajper55 Re: Dziewica orleanska z GW 12.09.05, 00:17
                            institoris1 napisał:

                            > snajper55 napisał:
                            >
                            > > Nie ma takiej możliwości w przypadku tego eseju, gdyż nie padło w nim ani
                            > > słowo o Cimoszewiczu czy nagonce na niego.
                            >
                            > hehe, no w tym eseju moze i nie padlo, padalo wielokrotnie gdzie indziej (row
                            > niez u Michnika).

                            Gdzie indziej to wiele różnych słów padało: Cimoszewicz, Giertych, Tusk, a
                            także słów niezwiązanych z wyborami, takich jak Putin, Piłsudski, Dmowski,
                            Narutowicz. A Ty od razu Cimoszewicz. Dlaczego ?

                            > a tak przypadkowo zerknalem na strone kandydata
                            > smile)

                            No i ? Linku do tego eseju nie ma.

                            S.
            • pozarski Re: Alez tak - Felicjo 11.09.05, 13:12
              moze wyjdz poza tekst,ale nie zapomnij zgasic za soba swiatlo!
          • rycho7 antychrzescianska "milosc blizniego" 11.09.05, 13:59
            dachs napisał:

            > ale od czasu gdy upoil sie wlasna szlachetnoscia w rozgrzeszaniu
            > dawnych przesladowcow, trzyma sie tematu jak pijany plotu.

            Michnik przynajmniej chyba nigdy nie deklarowal sie jako katolik. Moze mial wiec
            jakies szanse na zrozumienie nauk syna pewnego ciesli z Galilei. "Zrozumienie"
            ujmowane w ramy powszechnej organizacji zaciera intencje autora. O to wlasnie
            chodzilo. Byles prymusem na katechezie?
            • dachs Re: antychrzescianska "milosc blizniego" 11.09.05, 14:46
              rycho7 napisał:

              > Michnik przynajmniej chyba nigdy nie deklarowal sie jako katolik.

              "chyba"? Znowu się asekurujesz, tak jak z "początkiem września".
              • rycho7 nie jestem bogiem 11.09.05, 15:12
                dachs napisał:

                > rycho7 napisał:
                >
                > > Michnik przynajmniej chyba nigdy nie deklarowal sie jako katolik.
                >
                > "chyba"? Znowu się asekurujesz, tak jak z "początkiem września".

                Nie jestem Wszechwiedzacym ale ciesze sie, ze juz uwazniej czytasz. Czytalem, ze
                w Australii Michnik nosil w "towarzystwie" kipe (mycke).
      • ewa8a Re: Doskonale wywazone 11.09.05, 08:47
        > Choćby dlatego, że sam jest w podobnej sytuacji i wie co to znaczy znosić
        ataki za winy krewnych. Masz świeży przykład. 30 % artykułu skupia się na
        poczynaniach ojca.

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=28882287



        • patience Re: Doskonale wywazone 11.09.05, 10:13
          > ataki za winy krewnych. Masz świeży przykład. 30 % artykułu skupia się na

          Hm... Antysemici niewatpliwie istnieja. Na przyklad Jaruzelski, kumpel Michnika...
          • jaceq Re: Doskonale wywazone 11.09.05, 10:36

            Odpowiadasz na :
            patience napisała:

            > Na przyklad Jaruzelski, kumpel Michnika

            Właśnie. Czemu w poczet Ludzi Honoru nie został zaliczony średni Giertych,
            obecnie kandydat? Można to jakoś naprawić? Panie Adamie...


            _____________________________
            "Bóg. Ojczyzna. Honorarium."
            • patience Re: Doskonale wywazone 11.09.05, 10:46
              Jast wiecej Ludzi Honoru. Na przyklad fragment w zyciorysie Morela o tym, ze byl
              partyzantem, pojawil sie dlatego, ze stosowne zaswiadczenie wystawil mu Mieci
              Moczar.

              A tu kawalek z Zambrowskiego:

              ...Tenże Leonid Brieżniew był autorem pomysłu na kampanię antysemicką w Polsce,
              o czym zaświadcza w swych wydanych w Polsce wspomnieniach tow. Piotr Kostikow -
              szef polskiego sektora w wydziale zagranicznym KC KPZR. Opisuje on rozmowę na
              Kremlu Brieżniewa z Gomułką w obecności Kostikowa, w której Brieżniew narzekał
              na powszechne w Polsce nastroje proizraelskie po wojnie 6-dniowej, zaś
              rozwścieczony Gomułka zadeklarował mu, iż nie dopuści do działania w PRL
              syjonistycznej V kolumny. Te słowa o V kolumnie powtórzył on ku osłupieniu
              polskiej i światowej opinii publicznej w swym transmitowanym przez TVP i Polskie
              Radio przemówieniu na V Kongresie Związków Zawodowych. Na znak z Kremla ówczesny
              wiceminister obrony narodowej, gen. Wojciech Jaruzelski rozpoczął wówczas
              antysemickie rugi w Ludowym Wojsku Polskim, które w gruncie rzeczy stały się
              zasłoną dymną dla czystki polskich patriotów, źle notowanych na Kremlu. Ofiarą
              antysemickiej nagonki w LWP stał się nawet bezpośredni przełożony gen. W.
              Jaruzelskiego marszałek Marian Spychalski, nie mający żydowskich korzeni, ale z
              wyglądu podpadający antysemitom, którzy na zebraniach partyjnych wołali: "Nie
              będziemy służyć pod Mońkiem!". Pod naciskiem ludzi Jaruzelskiego ugiął się
              wszechwładny zdawałoby się w PRL tow. Wiesław, który nie był w stanie obronić
              swego osobistego przyjaciela. Toteż po ustąpieniu Edwarda Ochaba w proteście
              przeciwko antysemickiej kampanii w PRL mianował na stanowisko przewodniczącego
              Rady Państwa marszałka Spychalskiego, zwalniając miejsce ministra obrony dla
              gen. Jaruzelskiego. Mój kolega z celi więziennej na Mokotowie, student
              Uniwersytetu Warszawskiego Piotr Żebruń, komentując antysemicką kampanię gen.
              Jaruzelskiego w wojsku oraz gen. Diomki-Moczara w aparacie partyjnym i
              państwowym, mówił z przekąsem: "Nie ten Żyd, kto Żyd, ale ten, kogo Partia
              wskaże!". Tak dla celów obozu komunistycznego ze Związkiem Rad na czele PZPR
              narażała dobre imię Polski i Polaków w świecie, obarczając odpowiedzialnością za
              ekscesy antysemickie w Polsce naród polski.
              Tę politykę kontynuowali pogrobowcy PZPR spod znaku SLD w III RP. Przywódcy SLD
              wielokrotnie przepraszali uroczyście za grzechy swej formacji ideowej Żydów oraz
              państwo Izrael, zapominając o stwierdzeniu, iż to są grzechy komunistycznych
              antysemitów na usługach Moskwy, a nie grzechy narodu polskiego,
              ubezwłasnowolnionego w PRL. Tak czynił w roku 1996 ówczesny premier rządu SLD
              Włodzimierz Cimoszewicz na obchodach 50. rocznicy pogromu kieleckiego,
              przypisywanego ludności miasta, a w rzeczywistości dokonanego siłami Urzędu
              Bezpieczeństwa z majorem Władysławem Spychajem-Sobczyńskim na czele oraz
              oddziału KBW pod ogólnym nadzorem sowieckich doradców z NKWD (dodajmy, że tow.
              Spychaj-Sobczyński był przed Kielcami organizatorem aż dwóch pogromów, w tym
              głośnego pogromu krakowskiego w roku 1945). W czasie obchodów rocznicowych w
              roku 1996 grupa miejscowych skinów kierowana przez działacza SLD, pracownika
              kieleckiego kuratorium, przygotowywała na cmentarzu żydowskim w Kielcach
              prowokację antysemicką w obecności laureata pokojowej nagrody Nobla Elie
              Wiesela, udaremnioną przez znanego działacza "Solidarności" Krzysztofa
              Wyszkowskiego. Krzysztof Wyszkowski powiadomił o próbie przestępstwa kielecką
              prokuraturę bez żadnych odczuwalnych następstw dla organizatorów tej
              międzynarodowej, antypolskiej prowokacji. Nie dziw, że kierowane przez
              ekspremiera Włodzimierza Cimoszewicza Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie było
              w stanie zmusić do właściwego reagowania swe służby dyplomatyczne w obliczu
              spotwarzania naszego kraju przez zagraniczne środki przekazu...

              mazowsze.kraj.com.pl/newspro/arc20.html
              • patience A to Henryk Grynberg 11.09.05, 10:58
                ...Cud na Synaju i nad Jordanem, który się wydarzył w czerwcu 1967 roku, był
                sprzeczny z założeniami kierownictwa partii, oczekiwaniami Sztabu Generalnego,
                na którego czele stał już Jaruzelski, i nadziejami policji, którą dowodził były
                partyzant Moczar. W przemówieniu wygłoszonym 19 czerwca Gomułka dał wyraz ich
                irytacji, że Żydzi nie tylko nie dali się zgładzić, ale jeszcze ośmielili się
                rozgromić swoich wrogów uzbrojonych i wspomaganych przez sowieckich przyjaciół,
                i że na domiar wszystkiego spotkało się to z "aplauzem w syjonistycznych
                środowiskach Żydów-obywateli polskich". Oskarżył owe "środowiska", że
                "opowiadają się za agresorem", oświadczył, że "każdy obywatel Polski powinien
                mieć tylko jedną ojczyznę", i zapowiedział: "Nie będziemy tolerować w naszym
                kraju syjonistycznej piątej kolumny!" Tego ostatniego zdania nie zamieszczono w
                prasie, ale doszło do wszystkich telewidzów i radiosłuchaczy i stało się hasłem.

                W PZWS, jak wszędzie, zwołano ogólne zebranie, na którym odczytano rezolucję i
                zażądano od Żydów publicznej deklaracji. Posłusznie potępili Izrael.

                - A kolega Bromberg nie ma nic do powiedzenia? - zdziwił się dyrektor Parnowski.
                - Nie mam obowiązku wypowiadać się w sprawach, które nie należą do moich
                kompetencji - odpowiedziałem.
                - Kto przeciw rezolucji?
                Nikt.
                - Kto się wstrzymał?
                Cztery osoby i ja.
                - Niech ci, co się wstrzymali, wyjaśnią, dlaczego! - zażądał Parnowski.
                - Dosyć tego, chcemy do domu! - zaprotestowała sala.
                Jaruzelski, który jeszcze przed wojną czerwcową miał przygotowaną listę,
                natychmiast usunął z wojska tych stu kilkudziesięciu żydowskich weteranów, jacy
                jeszcze się utrzymali po wcześniejszych akcjach "O". Halina Orlińska, nasza
                sąsiadka na Belwederskiej, była kierowniczką pediatrii w poliklinice wojskowej,
                znakomitą lekarką, do której się długo czekało w kolejce, i znały ją dzieci
                wszystkich oficerów. Studiowała w Bolonii, kiedy w Polsce nie przyjmowano na
                medycynę Żydów, i wróciła z dyplomem, ale jak inni żydowscy absolwenci czekała
                latami na nostryfikację, aż wybuchła wojna i dyplom spłonął. Służyła w Pierwszej
                Armii jako lekarz i wyszła za podpułkownika, który stracił nogę na froncie. Po
                wojnie odtworzyła dyplom na podstawie zeznania lekarzy, którzy razem z nią
                studiowali. Była drobna, łagodna i uśmiechała się jak typowy pediatra, ale oczy
                miała smutne. Nie mieli własnych dzieci, dlatego została pediatrą. Teraz nagle
                uznano jej dyplom za nieważny, a ją za oszustkę, która bezprawnie praktykowała,
                narażając życie polskich dzieci. Oboje wzięli środki nasenne, ale jego dawka
                okazała się niewystarczająca....

                www.merlin.com.pl/HTML/83-88221-17-5.html
                • rycho7 duszeszczypatielno 11.09.05, 14:23
                  patience napisała:

                  > Oboje wzięli środki nasenne, ale jego dawka
                  > okazała się niewystarczająca....

                  Wspolczuje tym ludziom. Ze znalezli sie w dosc nieprzyjemnej zyciowej sytuacji.
                  Nie oni pierwsi. Nie tylko z tego narodu.

                  Wspolczuje tym ludziom. Ze zdecydowali sie na taki czyn. Nie dlatego, ze dawka
                  okazała się niewystarczająca....

                  Wspolczuje tym ludziom. Ze ich kwalifikacje okazaly sie niedostateczne do
                  wyliczenia skutecznej dawki.

                  Wspolczuje tym ludziom. Ze przypetal sie ktos taki jak ja kto ma czelnosc
                  oceniac lekarza po umiejetnosci dawkowania lekow.

                  Wzruszylas mnie Helgo do lez. Nawet boki mnie bola od tarzania sie po podlodze.
              • rycho7 Doskonale jednostronne 11.09.05, 14:15
                Aby sprawa byla choc troche jasniejsza dodam male conieco. W Polsce w okolicach
                Dzierzoniowa znajdowaly sie obozy przesiedlencow pochodzenia zydowskiego z ZSRR.
                Po 1947 osobnicy Ci nie kwapili sie do zasilenia obywatelstwa nowopowstalego
                "ich" "wyczekiwanego" panstwa. Ktos zorganizowal wiec "pogromy". No i przez
                Polske do Izraela bez dalszych problemow przejechaly 2 miliony "ofiar holocaustu".

                Przypadkowo w okresie tym Urzad Bezpieczenstwa Publicznego byl kierowany przez
                kosmopolitow, rodzicow pozniejszych komandosow. Ich obecnosc w tym miejscu byla
                wynikiem swiadomej, przemyslanej polityki Stalina. Osobnicy ci dla niepoznaki
                okolo roku 1967 nazywani sa "polskimi patriotami".

                Cale szczescie, ze ja przynajmniej juz sie za patriote nie uwazam. Przeszlo mi
                wraz z chorobami wieku dziececego. Nosowki nie przechodzilem w odroznieniu od
                niektorych wspolczesnych objawowcow.
                • patience Conieco do conieco:) 11.09.05, 14:41
                  Jesli chodzi o Dzierzoniow to zachowala sie niezla dokumentacja w archiwach
                  miasta wroclawia. Np. zachowalo sie podanie do wladz ze chca wziac udzial w
                  akcji zniwnej. I jest na tym dokumencie decycja w jezyku rosyjskim "Polakow do
                  pracy przy zniwach nie przyjmujemy". Zachowaly sie rowniez spore ilosci
                  rozmaitych podan zalatwianych odmownie, ktore ludnosc serwowala wladzy chcac sie
                  wyrwac z tego pieknego miejsca 'dobrowolnej izolacji'. Sa rowniez takie kwiatki
                  jak pismo urzedowe, ze przyjma do pracy na kierowcow autobusow 2 Zydow, "byle
                  nie mieli zanadto semickiego wyglady gdyz to stanowisko publiczne". No i sa
                  informacje o innym miejscu 'dobrowolnej izolacji' ktory byl po prostu lagrem.
                  Obozem pracy przy odbudowie portu w Szczecinie. Zydowscy repatrianci byli po
                  prostu celowo osadzani w konkretnych miejscach, jak nie obozy pracy to cos w
                  rodziaju populacji kontrolnej, na ktorej sowieci cwiczyli'produktywizacje i
                  kolektywizacje', ktora mieli zastosowac na reszcie mieszkancow Polski, zreszta,
                  czesciowo to zrealizowali. A druga poprawka, oczywiscie masz racje ze polityka
                  narodowosciowa Stalina miala charakter celowy, ale w tym wszystkim trzeba tez
                  uwzglednic plan komunistow wyhodowania 'nowego czlowieka radzieckiego". Komunizm
                  polegal m.in. na planowym wynaradawianiu, a same narodowosci traktowano dosyc
                  umownie, np. Moczar wystepowal jako Polak, to on wystawil Morelowi
                  zaswiadczenie, ze Morel byl partyzantem. Nie jest wykluczone ze Moczar byl
                  agentem KGB do 'specjalnych poruczen' w czasie II wojny swiatowej (moze zamachy
                  na komunistow ktorzy stracili zaufanie Moskwy?), Morel podobno przeprowadzal
                  agentow przez zielona granice, obaj po wojnie spelnili bardzo mroczna role. W
                  tym sensie ich narodowosc wyznaczala radziecka ojczyzna, tak samo, jak w
                  przypadku Jaruzelskiego.
                  • rycho7 zycie jest walka 11.09.05, 15:10
                    patience napisała:

                    > ktore ludnosc serwowala wladzy chcac sie
                    > wyrwac z tego pieknego miejsca 'dobrowolnej izolacji'.

                    Nie da sie ukryc, ze nie byli rozrzuceni. Koncentracja byla planowa. Ja im jako
                    ludziom wspolczuje. Pomiedzy 1939 a 1944, 1944-1950 i pozniej do wspolczesnosci
                    tez. Dozywotnio byc w ZOMO z zadaniami (rozkazami) z grudnia 1970 to nie je bajka.

                    > jak nie obozy pracy to cos w
                    > rodziaju populacji kontrolnej, na ktorej sowieci cwiczyli'produktywizacje i
                    > kolektywizacje', ktora mieli zastosowac na reszcie mieszkancow Polski,

                    > plan komunistow wyhodowania 'nowego czlowieka radzieckiego".

                    > same narodowosci traktowano dosyc
                    > umownie, np. Moczar wystepowal jako Polak, to on wystawil Morelowi
                    > zaswiadczenie, ze Morel byl partyzantem.

                    Partyzant jak narodowosc bardzo Ci sie udala.

                    > Nie jest wykluczone ze Moczar byl
                    > agentem KGB do 'specjalnych poruczen' w czasie II wojny swiatowej (moze
                    > zamachy na komunistow ktorzy stracili zaufanie Moskwy?)

                    Metoda z potrzasaniem worka aby szczury gryzly sie same miedzy soba lepsza.
                    Opisy jak sie nawzajem mordowali raczej nie wskazuja na porzebe istnienia
                    egzekutorow. Wystarczyl donosik do Gestapo i "cudowne" ocalenie wlasciwych.
                    Poszukaj moze sa jeszcze gdzies "materialy". Przecudowna lektura. Mozliwe, ze
                    nic sie nie ostalo. Szkoda, ale dbasz o to bardzo.

                    > Morel podobno przeprowadzal
                    > agentow przez zielona granice

                    Pod Stalingradem? Czy kolo Mlawy?

                    > obaj po wojnie spelnili bardzo mroczna role.

                    Wladza to nie zajecie dla pieknoduchow, Helgo. Spytaj Miodowicza, i mlodego i
                    starego.

                    > W
                    > tym sensie ich narodowosc wyznaczala radziecka ojczyzna, tak samo, jak w
                    > przypadku Jaruzelskiego.

                    Uwazasz, ze wdziecznosc za zamordowanie ojca w Kraju Aurajskim to je ono? Nie
                    bylem, ale slyszalem, ze krajobrazy zapierajce dech.

                    W ogole niezmiennie mnie zadziewasz. Plasuje Twe poglady wsrod antymoskiewskich
                    komunistow. Pieknoduch nie przyjmujacy do wiadomosci, ze zycie jest walka.
                    • patience Re: zycie jest walka 11.09.05, 15:15
                      Za antymoskiewskich dziekuje, za komunistow nie. Jakby to elegancko wyrazic.
                      Swiat jest bardziej skomplikowany niz ci sie wydaje. Mam na mysli, ze dblalosc o
                      prawa czlowieka i prawa obywatelskie jednak nie jest specjalnoscia komuchowwink)
                      • rycho7 Jakby to elegancko wyrazic 11.09.05, 18:28
                        patience napisała:

                        > Mam na mysli, ze dblalosc o
                        > prawa czlowieka i prawa obywatelskie jednak nie jest specjalnoscia komuchowwink)

                        Jakby to elegancko wyrazic. W zasadzie praktycznie masz tacje. Tyle, ze dziadek
                        Marx praktykiem nie byl. Zlozyl byl zdaje sie jakies towarzystwo wzajemnej
                        adoracji, ktore za jego zycia nie zaliczylo praktyki politycznej. Natomiast
                        wybryk leninowsko-stalinowski ma tyle wspolnego z komunizmem co papizm z
                        chrzescianstwem.

                        Jezeli zaproponujesz jakas konwencje nazewnicza, ktora bedzie powszechnie
                        zrozumiala i zwarta to moge sie przestawic. Jak na razie bolszewik z CzeKi to
                        dla mnie nie komunista. Jak widze dla Ciebie wprost przeciwnie. Stad
                        rozbieznosci. Ja nie odczuwam obrzydzen jezykowych, moze byc kazde slowo byle
                        adekwatne. Z tych powodow miewam czasami powazne klopoty z tlumaczeniami miedzy
                        jezykami, gdy czegos nie daje sie przetlumaczyc, bo w innym jezyku nie ma
                        pojecia, ktore opisuje rzeczywistosc nie istniejaca w danym jezyku. Byle jakie
                        slowa bylejako odzwierciedlaja rzeczywistosc.

                        Humanitarystka nie bede Cie przeciez zwal.
                        • patience Re: Jakby to elegancko wyrazic 11.09.05, 22:04
                          Ano, skoro na powaznie z nazewnictwem wyskoczyles, to sie przyznam, ze mam z tym
                          klopoty. Bledy i wypaczenia XX wieku spowodowaly ze ani konserwatysci nie sa
                          konserwatystami, ani republikanie republikanami, ani komunisci komunistami.
                          Nawet to towarzystwo posiadajace prawa czlowieka na sztandarach jest wysoce
                          podejrzane. Na szkoly dla palestynczykow nie zbieraja, na bomby tak. Na rzecz
                          ofiar Talibow nie kiwneli palcem, przeciwko USA histeria. Doszlam w pewnym
                          momencie do wniosku, ze edukacja palestynskich dzieci oraz ofiary Talibow ich
                          nie obchodza, bo to sa kolorowisad
                          • rycho7 nie widze oryginalnosci w XX wieku 12.09.05, 08:16
                            patience napisała:

                            > Ano, skoro na powaznie z nazewnictwem wyskoczyles, to sie przyznam, ze mam z
                            > tym klopoty.

                            Chyle czola, ze masz tego swiadomosc.

                            > Bledy i wypaczenia XX wieku spowodowaly ze ani konserwatysci nie sa
                            > konserwatystami, ani republikanie republikanami, ani komunisci komunistami.

                            Z tym bym nie przesadzal. Amatorsko zajmuje sie historia. W bledach i
                            wypaczeniach XX wieku nie widze nic oryginalnego. Przybylo ludnosci to jak kto
                            lubi moga go szokowac liczby bezwzgledne. Natomiast procentowo to slabizna.
                            Wojna trzydziestoletnia przykladowo zalatwila 30 procent ludnosci Europy.
                            Lokalnie to bywalo i 100 procent. Studiuje migracje spowodowane tymi
                            wyludnieniami to i widze, ze nadmiernie podniecamy sie XX wiekiem.

                            Wczesniej ekspansja Imperium Ottomanskiego w Europie moglaby byc wzorem czystek
                            etnicznych. Bajki Braci Grimm dla Oriany Falacci. Wydaje sie, ze conajmniej
                            polowa genetycznych Wegrow mieszka wspolczesnie w Anatolii jako potomkowie
                            sprzedanych tam niewolnikow.

                            A chrystianizacja to juz sama przyjemnosc dla sado-masochistow. Kto dzis placze
                            po narodzie Prusow nadmiernie broniacym swej tozsamosci narodowej? Przemyslowcy
                            holocaustu nie placza na pewno.

                            A kto placze po Bialych Chorwatach i ich stolicy Krakowie?
                            • patience Re: nie widze oryginalnosci w XX wieku 12.09.05, 14:10
                              Hm matematyka... Bardzo interesujace spostrzezenie... musze nad tym pomyslec.
                              Troche sie zaskoczylam tymi 30 procentami.
                              • rycho7 drobne wyjasnienie 12.09.05, 19:48
                                patience napisała:

                                > Troche sie zaskoczylam tymi 30 procentami.

                                Dla pelnej jasnosci aby nie bylo przekomarzania. Wojny skutkowaly tez zarazami.
                                W bilansie ujalem wspolnie. Zarazy bywaly tez osobno. Ale wojny gwarantowaly
                                wystepowanie nieszczesc parami. Stad wspolny bilans, nie moj patent.

                                Rzymski legionista mial w kontrakcie obowiazek wypijania 2 litrow wina dziennie.
                                Czyli mial winem zaspokajac pelne fizjologiczne zapotrzebowanie na plyny. Wtedy
                                nie bylo innych metod na najwiekszych wrogow armii: tyfus, czerwonke i inne sraczki.
          • ewa8a Re: Doskonale wywazone 11.09.05, 11:48
            Nie to miałam na myśli. W artykule Michnika nie dopatrzyłam się w
            przeciwieństwie do Dachsa dygresji na temat ewentualnego zydowskiego
            pochodzenia Cimoszewicza. Cimoszewicz jest nieustannie atakowany z innych
            powodów, także związanych z jego rodziną. Nie wykluczam jednak, że na pewnym
            etapie kampanii okaże się, że jest Żydem, bo rynsztok, o którym pisze Michnik
            w dalszym ciągu funkcjonuje jak za czasów Narutowicza.
            • piq Nic nie rozumiesz, biedactwo,... 11.09.05, 12:23
              ...z postu Borsuka, ale mnie to w ogóle nie dziwi. Tym bardziej, że ja też

              > W artykule Michnika nie dopatrzył[e]m się w
              > przeciwieństwie do Dachsa dygresji na temat ewentualnego zydowskiego
              > pochodzenia Cimoszewicza.

              Tylko że ja łapię ironię.
              • dachs Uffff... :) 11.09.05, 12:26
                a juz sie balem, ze jestem zbyt hermetyczny sad(
                • rycho7 jak szambo po wrzuceniu granatu 11.09.05, 14:25
                  dachs napisał:

                  > a juz sie balem, ze jestem zbyt hermetyczny sad(
            • abprall Re: Doskonale wywazone 11.09.05, 12:27
              chcesz uwolnić się od problemów !?
              głosuj na błyskotliwego inteligenta Marco Borowskiego !!!

              -------------------------
              pieprzone cywile
              • patience Re: Doskonale wywazone 11.09.05, 14:51
                Ano, chyba tak zrobie.
    • v_2 Re: Smutek rynsztoków. Patience do sztambucha 11.09.05, 12:39
      Wcześniej kilka dni było jescze Świadectwo Moralności dla Cinmoszki- mojego
      przyjaciela...
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=28709772&a=28709772
    • andrzejg Mam wątpliwości co do słuszności tez 11.09.05, 17:53
      'Bardzo trudno przeciwstawić się takiemu tłumowi, trudno gasić płonący dom
      atramentem. A przecież trzeba się przeciwstawić - choćby to oznaczało
      solidarność z przegraną sprawą. Tego również nauczyły demokratę polskiego
      dzieje XX wieku, losy Narutowicza, Żeromskiego i tylu innych ludzi najwyższej
      zasługi, słusznie dziś umieszczonych w polskim panteonie, a niegdyś tak
      sponiewieranych przez polski rynsztok.'

      Przywołując za przykład historię Polski lat 20 i zamach na Narutowicza,
      Michnik z pewnością chciał sie odnieść do historii współczesnej Polski.
      Też odzyskaliśmy pełną niepodległość w 1989 roku (choć był to proces stopniowy,
      ale ten rok przyjął się jako symboliczny) i pełni entuzjazmu ludzie wybrali
      swoich przedstawicieli. Podejrzewam ,że sugerując iż 'Dzieje XX wieku
      unaoczniły nam dobitnie, że tłum ludowy, radosny i wolnościowy łatwo przeobraża
      się w motłoch - ponury i nienawistny' nawiązuje do obecnej kampanii
      prezydenckiej, która faktycznie nie jest kultury walką na merytoryczne
      argumenty. Wybory prezydenckie zdominowały ataki na Cimoszewicza, podczas gdy
      inni kandydaci staneli jakby w cieniu. Mozna się spierać na ile winny jest sam
      Cimoszewicz , a na ile jego przeciwnicy polityczni. Nie w tym rzecz. Michnik
      stawia tezę ,że oto teraz dochodzi do głosu motłoch i jego rynsztokowy język.
      Nie na darmo wskazuje w swoim artykule na przedwojenną endecję wymienianą na
      różne sposoby, a bodajże tylko raz wspomniał o nagonkach z innych źródeł.
      Przecież LPR ma korzenie w endecji , a i teraz gra pierwsze skrzypce w nagonce
      na Cimoszewicza.

      Otóż mam poważne wątpliwości co do tezy o zdominowaniu polskiej polityki przez
      rynsztok. Wystarczy przeanalizować statystyki popularności kandydatów na
      prezydenta w ostatnim okresie( które zresztą podawała Wyborcza).Należy również
      spojrzeć na popularność partii politycznych. Cóż się okazuje? Po rozpoczęciu
      brudnej kampanii wokół Cimoszewicza spadła popularność zarówno jego (ale tu
      widzę również winę jego samego) , jak i najgorętszych zwolenników taplania się
      w błocie. LPR poszła w dół, nie wspominając o Macieju Giertychu , który i tak
      był zawsze na poziomie błedu statystycznego. Paradoksalnie w tym samym czasie
      zwyzkowały PO i Tusk (choć w tym taplaniu spory udział miał Miodowicz, jednak
      nie identyfikowany tak jednoznacznie z liną PO jak Giertych z LPR).

      Czym to tłumaczyć?
      Moim zdaniem umiarkowaniem w wypowiedziach reprezentantów PO, którzy nie dają
      się wciągnąć w błoto różnym 'najemnikom'.Moim zdaniem ludzie mają dość taplania
      się w błocie i stawiają na rzetelność i stonowane działanie , czygo dowodem są
      statystyki.

      Może być Pan spokojny Panie Michnik:

      'Krótko przed śmiercią Gabriel Narutowicz zwrócił się do Józefa
      Piłsudskiego: "Ma pan rację, to nie jest Europa. Ci ludzie lepiej by się czuli
      pod tym, kto karki im deptał i bił po pysku".

      Nie chciałbym, by kiedykolwiek ktokolwiek powtórzył te słowa polskiego
      prezydenta, zaszczutego i zamordowanego przez polski rynsztok.'

      W najbliższym czasie na to się nie zanosi.
      Mamy do czynienia z demokratyczną zmianą władzy, a nie z rynsztokiem.
      Przegrywający też muszą to uznać , tak jak do tej pory uznawała to ta druga
      część społeczeństwa, godząc się na władzę postkomunistów i nie wszynając burd i
      nie strzelając do Kwaśniewskiego.


      Mam nadzieję , że ta ucywilizowana część społeczeństwa nie przekształci się w
      motłoch i nie ustrzeli nowowybranego prezydenta, gdy się okaże ,że nie jest nim
      Cimoszewicz.

      A.
      • rycho7 rewolucja moralna przebrzmiala? 11.09.05, 18:48
        andrzejg napisał:

        > W najbliższym czasie na to się nie zanosi.
        > Mamy do czynienia z demokratyczną zmianą władzy, a nie z rynsztokiem.
        > Przegrywający też muszą to uznać , tak jak do tej pory uznawała to ta druga
        > część społeczeństwa, godząc się na władzę postkomunistów i nie wszynając burd
        > i nie strzelając do Kwaśniewskiego.

        Serdecznie dziekuje za ostrzezenie. Przyjalem do wiadomosci i mam nadzieje nie
        zostac Dymitrowem.

        To faktycznie dosc oczywiste co napisales w konwencji prowokacji politycznej.
        Postkomuchy zaczna strzelac do zwolennikow rewolucji moralnej. To, ze po
        sprawdzeniu okaze sie, ze odbywalo sie to w czasie urlopu "postkomunistow" na
        Seszelach, w konwencji prowokacji nie ma znaczenia. Bedzie to musztarda po
        linczu (nie mylic z lunchem - obiadem).
        • andrzejg Re: rewolucja moralna przebrzmiala? 11.09.05, 18:56
          rycho7 napisał:

          >
          > Serdecznie dziekuje za ostrzezenie. Przyjalem do wiadomosci i mam nadzieje nie
          > zostac Dymitrowem.
          >
          > To faktycznie dosc oczywiste co napisales w konwencji prowokacji politycznej.
          > Postkomuchy zaczna strzelac do zwolennikow rewolucji moralnej. To, ze po
          > sprawdzeniu okaze sie, ze odbywalo sie to w czasie urlopu "postkomunistow" na
          > Seszelach, w konwencji prowokacji nie ma znaczenia. Bedzie to musztarda po
          > linczu (nie mylic z lunchem - obiadem).

          No tak.
          Do prowokacji politycznej są zdolni wszyscy poza postkomuchami.

          A.
          • rycho7 Miodowicz na pasku postkomunistow 11.09.05, 19:02
            andrzejg napisał:

            > No tak.
            > Do prowokacji politycznej są zdolni wszyscy poza postkomuchami.

            A wiesz na to nie wpadlem. Rutynowo kieruje sie zasada "kto odnosi korzcysci".
            Padalo na PiS. Ale to Borowski rzutem na tasme moze zakonczyc finisz na
            sterydach. Dlatego Michnik broni przed antysemitami. Jakie to jasne. Jestes
            geniuszem zespolu autorskiego Ochrany.
            • andrzejg Re: Miodowicz na pasku postkomunistow 11.09.05, 22:06
              Analiza spiskowa jest Twoja, ja tylko napisałem ,że nie zgadzam się z zarzutami
              (no moze prognozą) ,że w Polsce zaczyna decydować motłoch, że Polacy nie są
              zdolni do samodzielnej analizy pewnych sytuacji.Ponadto stwierdziłem , że do
              prowokacji są zdolni wszyscy i nie ma co pokazywać na jedną tylko stronę.
              Czyżby Michnik zapomniał na czym polegał ustrój PRL? Niby dlaczego jego
              spadkobiercy nagle mieli sie odmienic? Przed czym ta obawa? Przed odsunięciem
              postkomuunistów od władzy?

              A.
              • rycho7 Nie przeniosl swych interesow poza Polske 12.09.05, 08:28
                andrzejg napisał:

                > Analiza spiskowa jest Twoja, ja tylko napisałem ,że nie zgadzam się z zarzutami
                >
                > (no moze prognozą) ,że w Polsce zaczyna decydować motłoch, że Polacy nie są
                > zdolni do samodzielnej analizy pewnych sytuacji.

                Wolno Ci sie nie zagadzac. Prawde zweryfikuje empiria.

                > Ponadto stwierdziłem , że do
                > prowokacji są zdolni wszyscy i nie ma co pokazywać na jedną tylko stronę.

                Czy chodzi o zdolnosc do gwaltu czy dowody czynow?

                > Czyżby Michnik zapomniał na czym polegał ustrój PRL? Niby dlaczego jego
                > spadkobiercy nagle mieli sie odmienic? Przed czym ta obawa? Przed odsunięciem
                > postkomuunistów od władzy?

                Ja pisze jasno, ze lewice nalezy unicestwic. Im gorzej tym lepiej. Michnik
                najwyrazniej sie tego boi. Ja go rozumiem. Nie przeniosl swych interesow poza
                Polske. On nie chce aby przyszedl walec i wyrownal.
                • andrzejg Re: Nie przeniosl swych interesow poza Polske 12.09.05, 08:35
                  rycho7 napisał:

                  > > Ponadto stwierdziłem , że do
                  > > prowokacji są zdolni wszyscy i nie ma co pokazywać na jedną tylko stronę.
                  >
                  >
                  > Czy chodzi o zdolnosc do gwaltu czy dowody czynow?
                  >


                  No, dowodów to chyba masz dość na gwałty obu stron.


                  >
                  > Ja pisze jasno, ze lewice nalezy unicestwic. Im gorzej tym lepiej. Michnik
                  > najwyrazniej sie tego boi. Ja go rozumiem. Nie przeniosl swych interesow poza
                  > Polske. On nie chce aby przyszedl walec i wyrownal.

                  Ja też nie przeniosłem swoich interesów poza Polskę i uważam ,że lewicy nie nalezy unicestwiać.Zresztą , co to znaczy 'unicestwić'? Nie widzę powodów , aby przyszedł walec i wszystko wyrównał. Nie było tego przez ostatnie kilkanascie lat, to dlaczego ma być teraz? PO nie jest partią żądającą krwi. Gdy w wyniku wyborów wygra lewica , to nie będę wzorem Michnika lamentował nad kondycją polskiej kultury politycznej.

                  A.
                  • rycho7 rozumiem, ze Cimoszewicz gwalciciel 12.09.05, 09:09
                    andrzejg napisał:

                    > No, dowodów to chyba masz dość na gwałty obu stron.

                    Powtorze, unicestwic lewice. Michnik doskonale napisal dlaczego tak twierdze. Im
                    gorzej tym lepiej. Bywa szansa odbicia sie od dna. Mozna tez dno przebic i
                    przebijac nastepne.

                    > PO nie jest partią żądającą krwi.

                    A koalicjanci?

                    > Gdy w wyniku wybo
                    > rów wygra lewica , to nie będę wzorem Michnika lamentował nad kondycją
                    > polskiej kultury politycznej.

                    Widze, ze jak inni w tym watku bardzo nie chcesz rozumiec o czym pisze Michnik.
                    Mnie to nawet na reke. Im gorzej tym lepiej.
                    • andrzejg napisz mi w prostych słowach,co miał na mysli A.M. 12.09.05, 09:28
                      rycho7 napisał:

                      >
                      > Powtorze, unicestwic lewice. Michnik doskonale napisal dlaczego tak twierdze. Im gorzej tym lepiej. Bywa szansa odbicia sie od dna. Mozna tez dno przebic i
                      > przebijac nastepne.


                      Ale dlaczego lewicę? Jesteśmy świadkami nagonki na Cimoszewicza, z której nie moze on znaleźć wyjścia, ale przecież to nie jest lewica ,żeby tak uogólniac. Czyż nie przedstawia sie on jako ponadpartyjny? Skąd ta lewica?

                      W dzisiejszej Polsce do lewicy zaliczyłbym zarówno PiS, LPR i Samoobronę.Ich też unicestwić? Jezeli już , to nagonka na Cimoszewicza ma służyc politycznemu unicestgwieniu jego samego i całego ogona jaki za soba wlecze , czyli postkomunę.

                      >
                      > > PO nie jest partią żądającą krwi.
                      >
                      > A koalicjanci?

                      Jeszcze nie ma nowego Sejmu , aby mówic o koalicjantach i ustepstwach.


                      >
                      > > Gdy w wyniku wybo
                      > > rów wygra lewica , to nie będę wzorem Michnika lamentował nad kondycją
                      > > polskiej kultury politycznej.
                      >
                      > Widze, ze jak inni w tym watku bardzo nie chcesz rozumiec o czym pisze Michnik. Mnie to nawet na reke. Im gorzej tym lepiej.

                      Tak jak w tytule.


                      A.
                      • rycho7 Motloch od kolyski katechizowany do irracjonalnych 12.09.05, 12:02
                        andrzejg napisał:

                        > Ale dlaczego lewicę? Jesteśmy świadkami nagonki na Cimoszewicza, z której nie m
                        > oze on znaleźć wyjścia, ale przecież to nie jest lewica ,żeby tak uogólniac. Cz
                        > yż nie przedstawia sie on jako ponadpartyjny? Skąd ta lewica?

                        Od conajmniej kilkunastu lat wystepowal pod barwami lewicy. To czy i do jakiej
                        partii nalezy jest wtorne. On jest jednym z. A ja uogolniam aby bylo gorzej.
                        Brak glosu lewicy w parlamencie daje szanse na ukazanie w pelnej krasie liberalo
                        dewiacji. Biednym da szanse wziasc sprawy w niewidzialna reke rynku. No i ta
                        niewidzialna reka zrobic kesim-kesim jak bog przykazal.

                        > W dzisiejszej Polsce do lewicy zaliczyłbym zarówno PiS, LPR i Samoobronę.Ich te
                        > ż unicestwić?

                        Oczywiscie najlepiej tez. Im gorzej tym lepiej.

                        > Jezeli już , to nagonka na Cimoszewicza ma służyc politycznemu un
                        > icestgwieniu jego samego i całego ogona jaki za soba wlecze , czyli
                        > postkomunę.

                        Idiotyzm w Szescioramiennej Jedyny. Po 15 latach sa jedynie Wielce Szanowni
                        Kapitalisci, ci, ktorzy wraz z innymi ukradli pierwszy milion. Ewentualnie tez
                        nastepne. Na tym polega kapitalizm.

                        > > > PO nie jest partią żądającą krwi.
                        > >
                        > > A koalicjanci?
                        >
                        > Jeszcze nie ma nowego Sejmu , aby mówic o koalicjantach i ustepstwach.

                        A po co gadki przedwyborcze? Ukonstytuowac rzad i dopiero negocjowac z
                        wyborcami. Wydaje Ci sie, ze zgrabnie usilujesz robic piane z mozgu.


                        > > Widze, ze jak inni w tym watku bardzo nie chcesz rozumiec o czym pisze Mi
                        > chnik. Mnie to nawet na reke. Im gorzej tym lepiej.
                        >
                        > Tak jak w tytule.

                        Mamy tradycje ludowych podburzaczy motlochu. Motloch od kolyski katechizowany do
                        irracjonalnych przestepstw. Chcial ostrzec, wezwal do opamietania. Wieszanie na
                        latarniach targowiczan zle mu sie kojarzylo prawnie. Prawo i polska tradycja sa
                        w powaznym konflikcie.
                        • andrzejg Re: Motloch od kolyski katechizowany do irracjona 12.09.05, 20:00
                          rycho7 napisał:


                          > Mamy tradycje ludowych podburzaczy motlochu. Motloch od kolyski katechizowany
                          do irracjonalnych przestepstw. Chcial ostrzec, wezwal do opamietania. Wieszanie
                          na latarniach targowiczan zle mu sie kojarzylo prawnie. Prawo i polska tradycja
                          > sa w powaznym konflikcie.

                          Z tym ,że ostrzegać mógł duzo wcześniej , bo ta moda na podburzanie nie jest
                          nowością. Zresztą sam piszesz ,że motłoch jest od kołyski wychowywany... Czyli
                          ten głos ostrzegawczy na kilka tygodni przed wyborami parlamentarnymi i
                          prezydenckimi jest głosem w kampanii wyborczej za przegranymi aferzystami.

                          A.
                          • rycho7 masz racje 12.09.05, 20:16
                            andrzejg napisał:

                            > Czyli
                            > ten głos ostrzegawczy na kilka tygodni przed wyborami parlamentarnymi i
                            > prezydenckimi jest głosem w kampanii wyborczej za przegranymi aferzystami.

                            Masz racje, bo bardzo chcesz. Ja na wszelki wypadek wolabym byc ewakuowanym gdy
                            beda odstrzeliwac nastepnego Narutowicza.

                            Ciekawe dlaczego Michnik w zestawie umiescil Masaryka. Czyzby nie lubil
                            Wschodnich Morawiakow?
                            • andrzejg pożyjemy, zobaczymy 12.09.05, 20:21
                              czy zapowiadane pozaprawne metody PiS zdominują politykę ewentualnej koalicji z
                              PO. Mam nadzieję ,że nie.

                              A.
                              • rycho7 komisja Giertycha jest prawna 12.09.05, 20:32
                                andrzejg napisał:

                                > czy zapowiadane pozaprawne metody

                                Chodzi o to aby one byly "prawne". Przyklepane przez "parlament". Zgromadzenie
                                Narodowe IV RP. Rzeczyspodlonej.
                                • andrzejg przecież wyznajesz zasadę 12.09.05, 20:39
                                  silniejszy wygrywa
                                  no to silniejszy wygrywa, silniejszy i sprytniejszy
                                  i to nie jest Giertych

                                  Juz pisałem wcześniej ,że ten cały krzyk o spadkobierców endecji nie ma
                                  przełożenia na wyniki wyborcze widoczne na razie w sondażach.

                                  A.
                                  • rycho7 boj sie tych, ktorzy nie maja nic do stracenia 13.09.05, 07:14
                                    andrzejg napisał:

                                    > silniejszy wygrywa
                                    > no to silniejszy wygrywa, silniejszy i sprytniejszy
                                    > i to nie jest Giertych

                                    Zauwazam tez, ze juz ponad 5000 lat temu wymyslono metody maskowania czystej
                                    fizycznej sily. Wymyslono dobre maniery, maskowanie wscieklego blysku w oku,
                                    pokore wobec "wyrokow boskich" itd itp. Cofanie sie pozerow sily o 10 000 lat
                                    mnie razi.

                                    > Juz pisałem wcześniej ,że ten cały krzyk o spadkobierców endecji nie ma
                                    > przełożenia na wyniki wyborcze widoczne na razie w sondażach.

                                    Lud instynktownie boi sie krwawej jatki. Bycie rewolucyjnie moralnym w grobie
                                    nie jest porywajaca perspektywa.
                                    • andrzejg Re: boj sie tych, ktorzy nie maja nic do straceni 13.09.05, 07:25
                                      rycho7 napisał:

                                      >
                                      > Lud instynktownie boi sie krwawej jatki. Bycie rewolucyjnie moralnym w grobie
                                      > nie jest porywajaca perspektywa.

                                      Zgoda

                                      Jak to co napisałeś ma się do tez Michnika o rządach motłochu?
                                      Zauważ jak LPR utozsamiana z dążeniem do krwawej jatki poszła w dół.

                                      A poza tym zerknij tu:

                                      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,2903925.html
                                      "Siła spokoju kampanii Tuska


                                      Paweł Wroński 06-09-2005, ostatnia aktualizacja 07-09-2005 09:31

                                      Na razie za sprawą zmiany wizerunku i świetnej kampanii wyborczej poparcie dla kandydata PO idzie w górę jak rakieta."



                                      A.
                                      • rycho7 BMW 13.09.05, 07:47
                                        andrzejg napisał:

                                        > Jak to co napisałeś ma się do tez Michnika o rządach motłochu?

                                        Rokita byl o ile pamietam sledczym, ktory chcial udowodnic tysiace mordow w
                                        stanie wojennym. Czy to nie postac z inkwizycyjnej bajki? Nie udalo mu sie jako
                                        poslowi, to moze sie odegrac jako premier.

                                        Sprawa z Gilowska moze byc wskaznikiem ich braku elastycznosci i dogmatyzmu geby
                                        pelnej frazesow. Czy chodzi o to aby rzadzili najlepsi czy najpodatniejsi? BMW.
                                        Wypisz, wymaluj Tusk.

                                        > Zauważ jak LPR utozsamiana z dążeniem do krwawej jatki poszła w dół.

                                        PiS psuj prawa i siewca niesprawiedliwosci ma sie dobrze.

                                        > Na razie za sprawą zmiany wizerunku i świetnej kampanii wyborczej poparcie dla
                                        > kandydata PO idzie w górę jak rakieta.

                                        AWS juz rzadzil. SLD mimo obietnic wyborczych nie rozliczyl AWS. Wiec rozliczyli
                                        SLD. I dobrze.

                                        Wprowadzenie IV RP bedzie zaprzeczeniem tego co piszesz. Pokaze jak PO potrafi
                                        sie maskowac przed wyborcami.

                                        Pytanie, czy to Tusk nie bedzie Narutowiczem?
                                        • andrzejg Re: BMW 13.09.05, 19:57
                                          rycho7 napisał:

                                          >
                                          > Rokita byl o ile pamietam sledczym, ktory chcial udowodnic tysiace mordow w
                                          > stanie wojennym. Czy to nie postac z inkwizycyjnej bajki? Nie udalo mu sie
                                          > jako poslowi, to moze sie odegrac jako premier.

                                          Był śledczym w komisji d.s. Rywina i potrafił dobrze się sprzedać.
                                          Przecież jestes za skutecznościa. Cóz to? Skuteczność odmiennie [politycznych
                                          cię mierzi , w przeciwieństwie do 'swoich'?




                                          >
                                          > Sprawa z Gilowska moze byc wskaznikiem ich braku elastycznosci i dogmatyzmu
                                          geby pelnej frazesow. Czy chodzi o to aby rzadzili najlepsi czy najpodatniejsi?
                                          BMW.Wypisz, wymaluj Tusk.


                                          Co to jest to BMW?
                                          Moim zdaniem z Gilowska zadziałali zbyt emocjonalnie. Za bardzo chcieli sie
                                          bronić przed zarzutem nepotyzmu.

                                          >
                                          > PiS psuj prawa i siewca niesprawiedliwosci ma sie dobrze.


                                          Ma się dobrze, bo mamy taki przekrój społeczeństwa, które brzydzi się PO ( a
                                          cóz dopiero SLD). Nalezy ich docenić ,że nie oddają głosy na LPR.




                                          >
                                          > AWS juz rzadzil. SLD mimo obietnic wyborczych nie rozliczyl AWS. Wiec
                                          > rozliczyl i SLD. I dobrze.

                                          AWS było pospolitym ruszeniem pod przewodnictwem 'czołowego podbródka Polski'
                                          PO wywodzi się z AWS , ale rózni sie od niej tym ,że jest po prostu partią.
                                          Łatwiej rozliczyć partię , od ruchu społecznego.Łatwiej działać partii , niż
                                          ruchowi społecznemu.



                                          >
                                          > Wprowadzenie IV RP bedzie zaprzeczeniem tego co piszesz. Pokaze jak PO potrafi
                                          > sie maskowac przed wyborcami.
                                          >
                                          > Pytanie, czy to Tusk nie bedzie Narutowiczem?


                                          Fakt.
                                          Czas pokaże.
                                          Patrząc z własnego podwórka, czyli Wrocławia , w którym rządzi POPiS,
                                          nie mam prawa mieć zastrzeżenia do ich skuteczności. Myślę ,że mogę swój
                                          brak zastrzeżeń przeniść na struktury krajowe. Zresztą , nie jest tak pewną
                                          koalicja PO z PiS. Przynajmniej w dłuższym okresie.

                                          Ostatnie Twoje stwierdzenie jest znamienne. Też to wczesniej naopisałem,
                                          mając nadzieję ,że zrozpaczeni postkomuniści nie zaczną strzelać.

                                          A.
                                          • rycho7 Re: BMW 13.09.05, 20:28
                                            andrzejg napisał:

                                            > Przecież jestes za skutecznościa. Cóz to? Skuteczność odmiennie [politycznych
                                            > cię mierzi , w przeciwieństwie do 'swoich'?

                                            Skuteczny to bylby gdyby jako posel zgilotynowalby pare tysiecy "mordercow" bez
                                            udowadniania winy. Byl zas zupelnie nieskuteczny poniewaz zamiast dowodow
                                            pokazal swoje urojenia. Zabrnal w udawanie prwaorzadnosci. Teraz majac wladze
                                            moze probowac to wyprostowac.

                                            > Co to jest to BMW?

                                            Bierny, Mierny ale Wierny.

                                            > Moim zdaniem z Gilowska zadziałali zbyt emocjonalnie. Za bardzo chcieli sie
                                            > bronić przed zarzutem nepotyzmu.

                                            Wlasnie takiego przegiecia paranoi najbardziej sie boje. Aby uniknac takich
                                            dewiacji myslenia to nalezaloby nie zatrudniac zadnych osob ktorym sie ufa.
                                            Najlepsza droga do wykazania niekompetencji kierowniczej. Zyta (w zasadzie moj
                                            wrog) dosc rozsadnie wyjasnila dlaczego tak dobrala sobie kadry. Nie chce miec
                                            rzadu w ktorym szefowie sa ubezwlasnowolnieni kadrowo. Kto wtedy za co odpowiada?

                                            > > PiS psuj prawa i siewca niesprawiedliwosci ma sie dobrze.
                                            >
                                            > Ma się dobrze, bo mamy taki przekrój społeczeństwa, które brzydzi się PO ( a
                                            > cóz dopiero SLD). Nalezy ich docenić ,że nie oddają głosy na LPR.

                                            Nie wiem co gorsze.

                                            > PO wywodzi się z AWS , ale rózni sie od niej tym ,że jest po prostu partią.
                                            > Łatwiej rozliczyć partię , od ruchu społecznego.Łatwiej działać partii , niż
                                            > ruchowi społecznemu.

                                            Grupa ludzi dazacych do wladzy jest z definicji partia. Maskarada lingwistyczna
                                            jest nieistotna.

                                            > Patrząc z własnego podwórka, czyli Wrocławia , w którym rządzi POPiS,
                                            > nie mam prawa mieć zastrzeżenia do ich skuteczności.

                                            Z perspektywy Warszawy jest dokladnie odwrotnie. PO to tzw. "uklad warszawski"
                                            cos na granicy bandytyzmu. Kaczor to pelna blokada transportu. Ostanio
                                            przejechalem sie samochodem (prawie po latach). Bez tego bym nie uwierzyl, ze
                                            tak mozna kaczym guanem zdegradowac miasto.

                                            > Zresztą , nie jest tak pewną
                                            > koalicja PO z PiS.

                                            Kaczory moga zagrac w przyszlosc - my nie rzadzilismy. Zachowaja dziewictwo na
                                            za 4 lata. Choc to bardzo watpliwe.

                                            > Ostatnie Twoje stwierdzenie jest znamienne. Też to wczesniej naopisałem,
                                            > mając nadzieję ,że zrozpaczeni postkomuniści nie zaczną strzelać.

                                            Jacy zrozpaczeni postkomunisci? Wskaz mi choc jednego. Ja widze jedynie
                                            kapitalistow. W ich imieniu dziala jak na razie kazdy rzad. Nawet Kaczory
                                            przeprowadzajac nacjonalizacje musza sie liczyc ze zwrotem z procentem
                                            skarbowym. Dla kapitalistow doskonaly interes. Firmy zagraniczne o glebokich
                                            kieszeniach uwielbiaja natychmiast placic "kary" i przewlekac procesy oczywiste
                                            do wygrania chodujac procenty.
                                            • andrzejg jutro odpowiem i jedno pytanie 13.09.05, 20:32
                                              jak to robisz ,że jesteś na necie , wtedy gdy akurat mam czas?

                                              smile

                                              A.
                                              • rycho7 odpowiedz na jedno pytanie 14.09.05, 07:56
                                                andrzejg napisał:

                                                > jak to robisz ,że jesteś na necie , wtedy gdy akurat mam czas?

                                                Pracuje przy komputerze. Czesto musze czekac na zakonczenie zadan przez
                                                komputer, nawet gdy jak to czesto bywa pracuje jednoczesnie na trzech
                                                komputerach. Aby sie nie nudzic wchodze na forum. Czyli praktycznie na necie
                                                jestem zawsze gdy nie spie. Zamiast forumowania tez googlam.
                                              • andrzejg przepraszam za opóźniene, 16.09.05, 16:47
                                                andrzejg napisał:

                                                > jak to robisz ,że jesteś na necie , wtedy gdy akurat mam czas?
                                                >
                                                > smile
                                                >
                                                > A.


                                                tak się złożyło

                                                Postaram się odpowiedzieć na Twoje .......

                                                A.
                                            • institoris1 Teoryjki bez zwiazku z rzeczywistoscia 13.09.05, 23:40
                                              rycho7 napisał:

                                              > > Moim zdaniem z Gilowska zadziałali zbyt emocjonalnie. Za bardzo chcieli s
                                              > ie
                                              > > bronić przed zarzutem nepotyzmu.
                                              >
                                              > Wlasnie takiego przegiecia paranoi najbardziej sie boje. Aby uniknac takich
                                              > dewiacji myslenia to nalezaloby nie zatrudniac zadnych osob ktorym sie ufa.
                                              > Najlepsza droga do wykazania niekompetencji kierowniczej. Zyta (w zasadzie moj
                                              > wrog) dosc rozsadnie wyjasnila dlaczego tak dobrala sobie kadry. Nie chce miec
                                              > rzadu w ktorym szefowie sa ubezwlasnowolnieni kadrowo. Kto wtedy za co odpowiad
                                              > a?

                                              Partia sprawujaca rzady obsadza stanowiska polityczne swoimi osobami, albo takimi, ktorym ufa. Pozostale stanowiska sprawuja urzednicy, ktorym ufa sie z zasady. Im nizej w hierarchi granica miedzy stanowiskiem politycznym, a urzedniczym, tym gorzej dzieje sie w panstwie.
                                              Nie ma to nic wspolnego z ubezwlasnowolnieniem kadrowym rzadu, a sprawa Gilowskiej tym bardziej nie miesci sie w tym schemacie.

                                              Bez przerwy zasmiecasz forum jakimis naciaganymi teoryjkami o prawie, praworzadnosci i tym podobne. Przychodzi do konkretnej sprawy i od razu ujawnia sie Twoja kompletna ignorancja w temacie- nie jest wazne, czy Gilowska rozsadnie wyjasnila dobor kadr, ani nie jest wazne w ilu gazetach o tym mowila. Od rozstrzygania, czy te wyjasnienia sa sensowne jest sad ( w tym wypadku partyjny), a nie Twoje widzimise. Tak samo sad jest powolany do stwierdzenia, ze zarzuty o nepotyzm sa/byly bezpodstawne. Nie kolesie z prezydium partii, nie taka czy inna gazeta, tylko wlasnie sad.
                                              Mogla te same wyjasnienia zlozyc przed sadem i byloby po sprawie, uznala jednak, ze staniecie przed sadem uchybia jej honorowi. Jej honor, jej sprawa.
                                              i.
                                              • rycho7 naciagany management 14.09.05, 07:23
                                                institoris1 napisał:

                                                > Przychodzi do konkretnej sprawy i od razu ujawnia sie Twoj
                                                > a kompletna ignorancja w temacie

                                                Ujawnia sie moja praktyka w zarzadzaniu.

                                                > Od rozstrzygania, czy te wyjasnienia sa sensowne jest sad ( w tym wypadku
                                                > partyjny)

                                                Otoz informuje Cie, ze mylisz sie zasadniczo. Skierowanie sprawy pod sad jest
                                                wyrazem najwyzszego braku zaufania do Zyty. Miala ona dosc oleju w glowie, ze by
                                                na taka impertynencje zareagoac natychmiastowa dymisja. Sad w sprawach kadrowych
                                                to jest juz po rozstaniu sie. Sad oznacza brak drogi powrotu. Kolesie pokazali
                                                jej jasno - nie jestes nasza, absolutnie nie mamy do Ciebie zaufania. W koncu
                                                moga sie z nia sadzic tez po rozstaniu. Niby uwazasz, ze zle tu bronie prawa.

                                                > Tak samo sad jest powolany do stwierdzenia, ze zarzuty o nepotyzm

                                                No wiec niech "sad" to rozsadza. Czemu kolesie wsadzili mordy w kubel?
                                                • andrzejg Re: naciagany management 20.09.05, 20:18
                                                  rycho7 napisał:
                                                  > > Tak samo sad jest powolany do stwierdzenia, ze zarzuty o nepotyzm
                                                  >
                                                  > No wiec niech "sad" to rozsadza. Czemu kolesie wsadzili mordy w kubel?

                                                  a jest jakiś problem ,żeby musieli 'szczekać'?
                                                  Rozstali się i zakończyli temat, w przeciwieństwie do żądnych prawa.

                                                  A.
                                                  • rycho7 czyli chodzilo o cos zupelnie innego 21.09.05, 20:16
                                                    andrzejg napisał:

                                                    > Rozstali się i zakończyli temat, w przeciwieństwie do żądnych prawa.

                                                    Widzisz jak to ladnie napisales !!!

                                                    Chodzilo o rozstanie, a nie o jakies tam zasady.
                                                  • andrzejg to tak ,jak z rozwodami 21.09.05, 20:31
                                                    rycho7 napisał:

                                                    > andrzejg napisał:
                                                    >
                                                    > > Rozstali się i zakończyli temat, w przeciwieństwie do żądnych prawa.
                                                    >
                                                    > Widzisz jak to ladnie napisales !!!
                                                    >
                                                    > Chodzilo o rozstanie, a nie o jakies tam zasady.


                                                    NIektórzy rozwodzą się , uzgadniają podział majątku , opiekę nad dziećmi,
                                                    a sąd słuzy jedynie do foramlizacji ich umowy.

                                                    Inni staraja się przy rozwodzie udowodnić winę drugiej strony i wygrać dla
                                                    siebie jak najwięcej.

                                                    Oni po prostu się rozstali.

                                                    A.
    • oleg3 Marcqowi do sztambucha 11.09.05, 17:54
      Diagnoza stanowiąca, że nienawiść i radykalizm to główne niebezpieczeństwa
      zagrażające Polsce, nie jest nowa. Przez całe lata zastępowała ona w wielu
      kręgach myślenie polityczne. Zmieniały się tylko osoby, jakim przypisywano
      radykalizm, zwany także fundamentalizmem moralnym, populizmem lub oszołomstwem.
      Do opatrzonej tymi etykietami kategorii włączano ludzi o odmiennych celach i
      poglądach, osobowości, stopniu inteligencji, celach politycznych oraz stanie
      psychicznym. Radykałowie, populiści i oszołomy byli niezbędni do stabilizacji
      systemu, podobnie jak "twardogłowi" i "beton partyjny" w PRL. Wielkim
      zagrożeniem dla polskiej demokracji miał być na przykład Bolesław Tejkowski,
      choć poparcie, jakim się cieszył, nigdy nie przekraczało paru procent. Innym
      niebezpiecznym oszołomem-radykałem, którym skutecznie straszono, był Stefan
      Niesiołowski. Pamiętam jedną z konferencji na początku lat dziewięćdziesiątych,
      w czasie której znany socjolog w długim referacie szczegółowo analizował
      ogromne zagrożenie dla wolności i demokracji ze strony Niesiołowskiego. Innym
      niebezpiecznym radykałem był Jan Olszewski. Potem na czoło zdecydowanie wysunął
      się Andrzej Lepper.

      Czasy się jednak zmieniają i niektórzy z radykałów awansowali do partii
      rozsądku i umiaru. Stefan Niesiołowski i Piotr Wierzbicki zostali
      publicystami "GW". Radykałami stali się za to, kolejny raz, bracia Kaczyńscy, a
      pierwszy raz - Jan Rokita. Słychać przerażone głosy, że hasło "moralnej
      rewolucji" to nowe wydanie bolszewizmu, a zapowiedź ściągnięcia cugli skończy
      się terrorem jakobińskim z Rokitą w roli Nieprzekupnego.

      Mężem stanu i głosem rozsądku mianowany został za to Lech Wałęsa, kiedyś
      uznawany przez sporą część inteligencji za główne zagrożenie dla polskiej
      demokracji, człowieka radykalnego i nieobliczalnego, który chciał wprowadzić w
      Polsce rządy autorytarne. Wszak to on rozbił "Solidarność", zaczynając "wojnę
      na górze", a potem pozwalał "falandyzować" prawo i nieustannie atakował
      parlamentaryzm III RP. Dziś jednak przebaczono mu nawet afront wyrządzony
      Jerzemu Turowiczowi w czasie zebrania Komitetu Obywatelskiego w Audytorium
      Maximum i wezwanie do ujawniania przodków w czasie pierwszej kampanii
      prezydenckiej. Kto pamięta takie teksty, jak "Dlaczego nie będę głosował na
      Lecha Wałęsę" Adama Michnika, z pewnym niedowierzaniem czyta obecnie ubolewania
      nad szarganiem jego opinii. Jak na przykład ten z 18 marca w "GW": "Nawet...
      jeśli były prezydent zniknie na jakiś czas z życia publicznego, możemy być
      pewni, że nie da nam o sobie zapomnieć. I dobrze, bo jego głos jest potrzebny".
      Lech Wałęsa jako były prezydent okazuje się bardziej potrzebny niż wtedy, gdy
      pełnił swą funkcję. Broniąc się przed zarzutami, broni bowiem kompromisów,
      jakie zawierał, i zespala na nowo historię "Solidarności" z III RP.


      Zdzisław Krasnodębski
      całość: rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_050910/plus_minus_a_8.html
      • patience Re Hehe dobre;)/nt 11.09.05, 20:07

      • drf ... Strach przed przeszłością ... IV RP. 11.09.05, 22:15
        ...We wszystkich tych trzech przypadkach - komisji sejmowych, IPN i mediów -
        chodzi o jedną, tęsamą, niezbędną dla autentycznej demokracji zasadę: zasadę
        jawności. Twierdzi się, że III RP była oparta na porozumieniu. Ale była ona
        również oparta na niedomówieniach, na nakazie krótkiej pamięci, na
        ekskluzywności. Postkomuniści wynieśli zwyczaj uprawiania polityki przez
        wtajemniczonych i dla wtajemniczonych z PZPR, elity postsolidarnościowe z
        konspiry...



        Strach przed przeszłością

        III Rzeczpospolita oparta była również na marginalizowaniu tych, którzy
        dokonywali jej krytyki, na dezawuowaniu przeciwników. Politycy mieli haki nie
        tylko na siebie, ale także na nas. Pokolenia, które żyły w komunizmie, były weń
        uwikłane. Nawet ci, którzy zachowywali się przyzwoicie czy nawet bohatersko,
        miewali także inne epizody w swym życiu, skrzętnie dokumentowane przez SB.
        Niektórzy zbyt dużo mówili w 1968 r., inni coś podpisali, jeszcze inni, starając
        się o paszport, rozmawiali z SB-kiem. Lęk przed konfrontacją z przeszłością
        uniemożliwiał jej rozliczenie, pozwalał przetrwać bez szwanku i bez kary SB-kom
        i ich partyjnym mocodawcom.

        Ten strach usiłuje się znowu rozniecić. Jest rzeczą charakterystyczna, że przy
        okazji tzw. listy Wildsteina to ci, którzy ubolewali nad poniżoną godnością,
        najbardziej ją poniżali, starając się zatrzeć różnice między ofiarami i
        opresorami, między ludźmi słabymi lub zdezorientowanymi a łajdakami. Podobnemu
        celowi służyła sugestia, że wszyscy, którzy w czasach komunizmu wyjeżdżali na
        stypendia, podpisywali instrukcje, takie, jaką podpisał np. Marek Belka, a potem
        szpiegowali swoich zagranicznych gospodarzy. "Polityka" przypomniała, jak
        wyglądała rekrutacja stypendystów Fundacji Fulbrighta. Był to system nagradzania
        za polityczną lojalność, a także droga werbunku. Te fragmenty życia w PRL
        domagają się dokładnego opisu, wyjaśnienia i oceny.

        Dzisiaj w polskim życiu publicznym coraz więcej jest ludzi, którzy z racji wieku
        nie mają powodu, by bać się zaglądania w tę mroczną przeszłość. Ich stać na
        jasną i bezkompromisową ocenę. Jest to tym potrzebniejsze, że w ostatnich
        miesiącach jeszcze raz się okazało, jak pełen niekonsekwencji jest nasz stosunek
        do PRL.

        ...Jeśli rzeczą moralnie naganną i kompromitującą była współpraca z SB i innymi
        służbami, to tym bardziej było nim uczestnictwo w systemie władzy i praca w owym
        SB. Tymczasem dawni funkcjonariusze SB i PZPR występują w mediach jako eksperci
        - zamiast w sądach na ławach oskarżonych. Pułkownik Wacław Głowacki, który
        pozyskał ojca Hejmę do współpracy, oświadczył "Wiadomościom" TVP, że dał mu
        oficerskie słowo honoru, iż nie wyjawi treści ich rozmów, i dodał, że to, co się
        stało, to "grzebanie w szambie, w życiorysach ludzi". Szambem, o którym mowa,
        była PRL, a jego centrum - struktury państwowe i partyjne. I z tej perspektywy
        należy traktować ludzi, którzy w nich pracowali i nimi zarządzali....

        ciekawe
        pzdr drf
    • sztuczna.perla PIQ: powalająca riposta to była? 11.09.05, 23:46
      A nie podchodząca ilustracja własnie? (podchodząca = podchodiaszczaja).
      • drf DRUGA STRONA LUSTRA 12.09.05, 00:33
        lustracja oznacza tez obejrzenie ZLUSTROWANIE
        Lustro to SZKLO.Mozna z tego budowac DOMY..
        SZKLO jest PRZEZROCZYSTE I PRZEPUSZCZA SWIATLO
        a CZASAMI NIE
        WSZYSTKO JEST JASNE wink))
        nawet MROCZNE
        SYMBOLE
        wink
        • urbanowa Re: DRUGA STRONA LUSTRA 12.09.05, 00:39
          drf napisał:

          > lustracja oznacza tez obejrzenie ZLUSTROWANIE
          > Lustro to SZKLO.Mozna z tego budowac DOMY..
          > SZKLO jest PRZEZROCZYSTE I PRZEPUSZCZA SWIATLO
          > a CZASAMI NIE
          > WSZYSTKO JEST JASNE wink))
          > nawet MROCZNE
          > SYMBOLE
          > wink


          Aqua nie wypacza. odbicie w wodzie to tez sposob lustracji.

          urbanowa

          • drf SPOKOJNA WODA 12.09.05, 00:54
            "Aqua nie wypacza. odbicie w wodzie to tez sposob lustracji"urbanowa

            sa stany gdy WODA SIE USPKAJA
            przestaje DRGAC i FALOWAC wtedy OBIJA
            od swej powierzchni OBRAZ
            NASZEJ SPOKOJNEJ TWARZY

            wink

      • piq To była powalająca riposta,... 12.09.05, 01:08
        ...a nie podchodząca ilustracja właśnie.
    • wikul Zgnojony obraz Polski to wytwór frustratów, ... 12.09.05, 01:07
      Zgnojony obraz Polski to wytwór frustratów, którzy stracili monopol na prawdę

      Pewien dobrze wykształcony, pochodzący z bardzo zacnej rodziny człowiek uznał,
      że jego życie straciło sens. Był wprawdzie dumny ze wspaniałej przeszłości
      swojej rodziny, ale jeszcze bardziej był rozgoryczony tym, że nic z niej nie
      zostało. Że teraz jest bezsilny, bezradny i sfrustrowany. Nie chciał się
      pogodzić z usamodzielnieniem się siostry, z tym, że traci ona dziewictwo i
      oddala się od niego. Postanowił więc skończyć z sobą. To jeden z
      wątków "Wściekłości i wrzasku" Williama Faulknera. Jak ulał ta historia pasuje
      do tego, co się dzisiaj dzieje z politykami i inteligentami, którzy uważają się
      za współzałożycieli III RP. Teraz lamentują, że nasza rzeczywistość to jedno
      wielkie bagno, że nowa Polska straciła dziewictwo, które rzekomo miała.
      Oczywiście nie chcą się zabić dosłownie - jak Quentin Compson u Faulknera -
      jednak opisują Polskę tak, jakby konała, a oni razem z nią. Najlepszym tego
      przykładem są teksty Adama Michnika "Kiedy milczenie jest błotem" i "Smutek
      rynsztoków". To wściekłość i wrzask w czystej postaci.
      "Polowanie na przeciwników politycznych metodą cepa i błota", "trybunał
      inkwizycyjny", "trybunał bolszewicki", "mowa rynsztoka", "motłoch" - takim
      językiem Michnik napisał o tym, co się rzekomo dziś w Polsce dzieje, o sejmowej
      komisji śledczej ds. Orlenu, o przeciwnikach swojego przyjaciela Włodzimierza
      Cimoszewicza - "człowieka nieskazitelnie uczciwego". O degrengoladzie w
      dzisiejszej Polsce pisywali też m.in. prof. Jerzy Jedlicki, dr Waldemar
      Kuczyński, opowiadała prof. Hanna Świda-Ziemba, często mówi o tym Władysław
      Frasyniuk. Skąd ta wściekłość i wrzask? Czyżby stąd, że niegdysiejsi
      inżynierowie dusz stracili swoje wpływy, że demokracja dopuszcza inne, a nie
      tylko ich jedynie słuszne poglądy, że dramatycznie stopniały zastępy ich
      wyznawców? Kończy się ich świat, a właściwie świat ich układów, więc są
      zwyczajnie przerażeni i wściekli.
      Nasi rozgoryczeni i sfrustrowani politycy oraz inteligenci przypominają mi
      powołany w 1793 r. we Francji Komitet Ocalenia Publicznego. Jest ironią losu,
      że to ciało świetnie sportretował (w filmie "Danton") jeden z najbardziej
      rozgoryczonych inteligentów - Andrzej Wajda (niestety, większość filmowców
      należy do tego grona - vide: "Polska szkoła mitu filmowego"). Wajda pokazał,
      jak rewolucyjny komitet staje się sektą, która wszędzie węszy spiski i zdradę,
      która boi się własnego społeczeństwa, ale przede wszystkim nim gardzi.
      Żyję chyba w innym kraju, bo nie dostrzegam szamba, gnoju i rynsztoka (jak
      Michnik w esejach "W poszukiwaniu utraconego sensu" i "Smutek rynsztoków"),
      faszystów ani żadnego poważnego zagrożenia dla polskiej demokracji. Wręcz
      przeciwnie - mamy kwitnącą demokrację, która ma dość siły, by walczyć z
      patologiami (działania komisji śledczych i sporej już części wymiaru
      sprawiedliwości - szkoda, że nie całego, vide: "Wymiar niesprawiedliwości"),
      gdzie panuje pluralizm polityczny i ideowy, gdzie nieźle sobie radzą wolne
      media, gdzie coraz lepiej ma się wolny rynek (szkoda, że nie w całej służbie
      zdrowia - vide: "Narodowy Fundusz Zdzierców", cover story tego numeru), gdzie
      nikt nie ma monopolu na prawdę. Kampania wyborcza jest wreszcie starciem racji
      i pomysłów i nie ucieka od osobistych wątków, bo lepiej poznać prawdę o
      kandydatach teraz niż po ich wyborze (vide: "Sprzątanie po Kwaśniewskim").
      Zgnojony i rynsztokowy obraz Polski to wytwór frustratów, którzy nie radzą
      sobie z konkurencją na wolnym rynku idei i polityki. Dla nich lepiej było,
      kiedy mieli monopol na prawdę, gdy czuli się demiurgami historii. Można
      zrozumieć ich wściekłość i wrzask po tym swoistym wygnaniu z raju. Ale już
      sugerowanie przez Michnika, że "nieskazitelnie uczciwy" Cimoszewicz to ofiara
      takiej samej nagonki jak Dreyfus czy Narutowicz, że rzekomy polski motłoch jest
      o krok od politycznego mordu, to grube nadużycie. To wstyd! Także dla pamięci
      Narutowicza i Dreyfusa.
      Całe szczęście, że Polacy nie widzą gnoju, szamba i rynsztoka, lecz raczej
      groteskowość i komizm tego, o czym mówią Michnik i jemu podobni. Oto na
      przykład krążące w Internecie wyjaśnienie krętactw "nieskazitelnie uczciwego"
      Cimoszewicza. Miał akcje Orlenu, ale ich nie miał, bo należały do córki. Miał
      na to pieniądze, ale ponieważ ich nie miał, to wziął kredyt. Sprzedał je w
      styczniu 2002 r., ale ponieważ chciał w grudniu 2001 r., to tak naprawdę
      sprzedał je w grudniu. W deklaracjach ich nie wpisał, bo wypełniał je według
      stanu na kwiecień, a jak wiemy, sprzedał je w styczniu, czyli w grudniu. Zrobił
      korektę swojej deklaracji, z tym że niczego nie poprawiał, bo pytania były
      niestosowne. Zatrudnił wariatkę jako asystentkę i dał jej do wypełnienia swoje
      deklaracje, ale nie dał ich, bo to wariatka. Pozostawiał wzory swych podpisów w
      jakichś komitetach - jakby ktoś chciał mieć upoważnienie ministra spraw
      zagranicznych. Podpisy są jego, ale on ich nie składał - składała je pieczątka
      z komitetu. A pełnomocnictwa okazały się oryginalnie sfałszowanymi kopiami. We
      wszystko to nie należy wątpić, tylko głęboko wierzyć, bo - jak wiadomo - wiara
      czyni cuda. Amen!
      Stanisław Janecki
      www.wprost.pl/ar/?O=80834
      • patience Re: Zgnojony obraz Polski to wytwór frustratów, . 12.09.05, 02:44
        Wscieklosc i wrzask... Ja mialam skojarzenie z Midasem. Spelnilo sie jego
        marzenie, wszystko czego sie dotknal, zamienialo sie w zloto. No i w efekcie
        skonczyl miotajac sie w pustym palacu, w ktorym ani jedno serce nie bilo dla
        niego. Dar okazal sie klatwa...
      • merrigold POLSCE GROZI NEDZA I BIOLOGICZNA SMIERC 12.09.05, 02:45
        narodu. Rynsztok jest tylko niegroznym korytkiem, w ktorym plynie sobie brudna
        aqua. nastomiast glod, nedza i patologie z nimi zwiazane - zabiajaja!
        wyglada, ze Polska wkrotce skona. i to bedzie ta "wolnosc" od zycia wywalczona
        dla Polakow przez solidarnosc.
        • drf JAKO cUDzOZ!EMIEC..... 12.09.05, 03:06

          ale tez mieszkaniec tego GLOBU
          dziwie sie TOBIE panie ozeniony z forsa
          ze wpadasz w PSYCHOZE straszac nas CUdzoZiemcow...wink
          co my sobie o was pomyslimy zalezy na was i od was
          ale NIE straszcie ...bo sie sami zle poczujecie
          jak smutny Adas w rynsztoku ...
          Zycze wam wiecej SPOKOJU a mniej paniki wink

          terran
          • merrigold ja glodem nie strasze... 12.09.05, 03:32
            ja ten glod widzialam w oczach dzieci i staruszkow polskich zywiacych sie na
            smietnikach, lub zebrzacych na dworcu centralnym. I twirdze, ze glod jest
            gorszy od rynsztoka.
            • wikul Bezrobotni i nierobotni, czyli zasiłek na bełta 12.09.05, 21:10
              merrigold napisał:

              > ja ten glod widzialam w oczach dzieci i staruszkow polskich zywiacych sie na
              > smietnikach, lub zebrzacych na dworcu centralnym.

              Tylko nie próbuj dać pożywienie, bo możesz oberwać po głowie, pełnej
              egzaltowanej wyobraźni.

              Bezrobotni i nierobotni, czyli zasiłek na bełta
              RAFAŁ A. ZIEMKIEWICZ

              Nie ma pracy! - powtarzają opozycyjni politycy, komentatorzy i prości Polacy.
              Bezrobocie według wszelkich sondaży stanowi polski problem numer jeden.
              Tworzenie nowych miejsc pracy to najchętniej składana przez wszystkie partie
              obietnica.
              Z drugiej strony każdy, kto choć trochę miał do czynienia z działalnością
              gospodarczą, wie, że znalezienie u nas człowieka do roboty często graniczy z
              cudem. I to nie tylko w Warszawie - także w regionach o tak zwanym
              strukturalnym bezrobociu. Ba, po rozmowach z wieloma przedsiębiorcami skłonny
              jestem wręcz powiedzieć - zwłaszcza w tych regionach! Firma może płacić całkiem
              przyzwoite wynagrodzenia i nie stawiać szczególnych wymagań poza absolutnie
              elementarnymi - żeby pracownik przychodził punktualnie, pracował i przede
              wszystkim nie pił - a mimo ogromnego bezrobocia nie ma kim pracować. To znaczy,
              powiedzmy otwarcie, nie miałaby, gdyby trzymała się prawa i nie zatrudniała na
              czarno przybyszów ze Wschodu.

              Ratunek ze Wschodu
              No właśnie: z jednej strony kilka milionów Polaków pozostaje na bezrobociu, z
              drugiej - bez trudu znajduje tu pracę mniej więcej taka sama liczba obywateli
              krajów biedniejszych. Więc to nieprawda, że w Polsce nie ma pracy. Praca jest,
              tylko nie taka i nie za takie pieniądze, żeby Polak chciał ją wziąć. A
              Ukrainiec czy Białorusin bierze chętnie i jest zadowolony.
              Oczywiście, to jest zakazane. Ale gdyby jakiś szalony minister rzeczywiście
              chciał ten zakaz wyegzekwować, niektóre działy gospodarki w ogóle by stanęły.
              Przymyka się więc obłudnie oczy na to, o czym wszyscy wiedzą.
              Może zatem przybysze, zadowalając się groszowymi zarobkami i zwalniając
              pracodawcę od płacenia składek na ZUS, podkupują miejsca pracy Polakom i tym
              samym ponoszą, przynajmniej częściowo, winę za bezrobocie? Takie twierdzenia
              bardzo modne są w Europie Zachodniej, zwłaszcza w Niemczech i Austrii, które o
              zabieranie miejsc pracy swoim obywatelom chętnie oskarżają nas. Aż dziwne, że w
              Polsce jeszcze żaden polityk nie próbował grać na tej nucie. Ale to dobrze, bo
              takie oskarżenie jest całkowitym kłamstwem. Wystarczy zresztą chwilę pomyśleć.
              Gdyby firma X miała chętnych do pracy Polaków, a na ich miejsce zatrudniła na
              czarno Ukraińców, to pominięci przy zatrudnieniu, w słusznym przekonaniu, że te
              stanowiska pracy należą się z mocy prawa im, natychmiast ściągnęliby na firmę
              inspekcję pracy, policję, media i Bóg wie kogo jeszcze. Tymczasem, choć liczba
              cudzoziemców pracujących u nas na czarno sięga według różnych szacunków od
              miliona do dwóch, nigdy jeszcze o podobnym wypadku nie słyszano.
              Można to wytłumaczyć tylko w jeden sposób: cudzoziemcy zajmują te miejsca
              pracy, którymi sami Polacy nie są zainteresowani. A pracodawcy zatrudniają ich
              wcale nie z pazerności, żeby schować do kieszeni różnicę pomiędzy tym, ile
              płacą gastarbeiterowi, a ile musieliby zapłacić Polakowi. Robią to, bo innych
              chętnych nie ma.
              No pewnie - przyzna może w tym momencie część Czytelników - leniwe polactwo po
              prostu nie ma ochoty brać się do pracy, woli leżeć brzuchem do góry i brać
              zasiłki. Nie powiem, żeby taki zarzut był zupełnie bezpodstawny - ale to
              lenistwo nie wynika wcale z naszej natury, a już zwłaszcza nie z
              jakiegoś "charakteru narodowego". Podobnie przecież zachowują się Niemcy,
              uważani za z natury pracowitych. Gdyby nie imigranci, nie zebrano by u nich ani
              jednego szparaga, bo żaden miejscowy bezrobotny nie tknie tak niewdzięcznej i
              marnie - w porównaniu do jego zasiłku - płatnej pracy. Imigranci, mają co robić
              także wśród uważanych za równie pracowitych Szwedów czy Holendrów - właściwie
              wśród wszystkich zachodnich nacji. Co więcej, na niemieckich polach
              szparagowych można spotkać tych samych Polaków, którzy pracę w kraju bez żalu
              oddają "ruskim". (...)

              Artykuł pochodzi z wydania (285) 228/04 (28.09.2004) Faktu z działu IDEE
        • patience Rynsztok to pieklo Aquanetu. 12.09.05, 03:24
          merrigold napisał:

          > narodu. Rynsztok jest tylko niegroznym korytkiem, w ktorym plynie sobie brudna
          > aqua. nastomiast glod, nedza i patologie z nimi zwiazane - zabiajaja!
          > wyglada, ze Polska wkrotce skona. i to bedzie ta "wolnosc" od zycia wywalczona
          > dla Polakow przez solidarnosc.

          Rynsztok to pieklo Aquanetu, ktore Adas wymyslil, zeby usiasc na tronie
          piekielnym. Wobec czego nalezy wybudowac kanalizacje.

          When the fish are floatin' upside down and grunge is coverin' the rocks,
          green algae coats the plastic glass and the water smells like a dirty sock
          You know it's finally time to clean your aquarium
          clean your aquarium
          aquarium
          a-q-u-a-r-i-u-m

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=20291016&a=20291016
          • patience Re: Rynsztok to pieklo Aquanetu - mp3 12.09.05, 03:31
            rapidshare.de/files/5000427/cleantheaquarium.mp3.html
          • rycho7 kanalizacja z Mysiej 12.09.05, 08:22
            patience napisała:

            > Rynsztok to pieklo Aquanetu, ktore Adas wymyslil, zeby usiasc na tronie
            > piekielnym. Wobec czego nalezy wybudowac kanalizacje.

            Alez Helgo juz sie buduje w ramach "walki z terrorem". Przeciez poczujesz sie
            bezpieczniej z kagancem na pysku.
            • drf kanalizacja z Mysiej.... i koty w kagancach 12.09.05, 09:55

              to jest powazny problem dla psow rycho7...
              widziales kiedy kota w kagancu?

              najlatwiej sie samemu nastraszyc.... tak sie zwykle zaczyna wink
              • rycho7 Fala militarystow .... i koty w kagancach 12.09.05, 12:08
                drf napisał:

                > najlatwiej sie samemu nastraszyc.... tak sie zwykle zaczyna wink

                Aktualnie GB postuluje w UE 6-miesieczny okres przechowywania podsluchow
                wszystkiego bez nakazu sadowego. Strasznie sie sam strasze. Ale jaka role
                odgrywaja w tej "mojej" paranoi urzednicy z Brukseli i premier terrorystow z
                Zielonych Wysp?

                Czy TeBe tlumaczyl sie jak dlugo przechowuje podsluchy z portalu? Kasia w TVN
                troche sie wygadala.
                • patience Jesli chodi o straszenie 12.09.05, 14:26
                  to bardziej sie strasze czyms takim:

                  Dobry fachowiec z SB zajmie sie lustracja
                  serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2907757.html

                  A z kolei Urban straszy lewice:
                  Urban: To nie lewica jest alternatywą


                  r e k l a m a


                  was, ms 11-09-2005, ostatnia aktualizacja 11-09-2005 20:28



                  - Czarno widzę przyszłość lewicy - mówił w piątek Jerzy Urban do setki
                  zwolenników SLD w Gdańsku. Według niego sens istnienia Sojuszu wiązał się z:
                  obroną ludzi identyfikujących się z PRL, pomocą w robieniu karier, walką o
                  socjalny model państwa i obroną liberalnych zasad w sferze obyczajowej. - SLD
                  spełnia tylko pierwszą funkcję, i to w ograniczonym zakresie, bo dziś wspierają
                  się nawzajem wyłącznie działacze i ich koledzy. O najbiedniejszych upomina się
                  tylko Samoobrona - podsumował. Redaktor "Nie" dostał brawa, gdy zapowiedział
                  rychły rozpad koalicji PO-PiS. - Nie ma się z czego cieszyć - upomniał Urban. -
                  To najgorszy scenariusz dla Polski. Bo lewica nie jest żadną alternatywą. Jest
                  nią koalicja PiS, LPR i Samoobrony.

                  serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2911184.html

                  Co moim zdaniem jest trafna diagnoza. Nastroje komentujacych poniekad tez sporo
                  mowia:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=28901127&a=28901578
                  • rycho7 miara upadku Polski 12.09.05, 19:07
                    patience napisała:

                    > to bardziej sie strasze czyms takim:
                    >
                    > Dobry fachowiec z SB zajmie sie lustracja

                    Helgo, podalas link do doskonalego tekstu. Sedzia jasno, kawa na lawe, pokazuje
                    stopien upadku Polski. Zalecalbym Ci wielokrotne czytanie tego tekstu do
                    zrozumienia, ale mam watpliwosci, czy to w ogole osiagane. Pewne pojecia z tego
                    tekstu sa jak mniemam calkowicie obce ludowi Przywisla. Jest wiec calkiem
                    mozliwe, ze Twoj egzemplarz tez ma te deficyty.

                    Miara upadku jest miedzy innymi to, ze trzeba siegac po Waldiego jako fachowca.
                    Sedzia w sytuacji patowej nie ma innego wyjscia.

                    > A z kolei Urban straszy lewice:

                    > To najgorszy scenariusz dla Polski. Bo lewica nie jest żadną alternatywą. Jest
                    > nią koalicja PiS, LPR i Samoobrony.

                    Ja od miesiecy twierdze, ze "lewice" w Polsce nalezy unicestwic. W sumie zgadzam
                    sie z Urbanem.

                    Koalicja PiS, LPR i Samoobrony spelnia kryterium: im gorzej tym lepiej. Jestem za.
                • drf wFalach Rynsztoku.......koty w kagancach 12.09.05, 14:26
                  rycho7 napisał:

                  > drf napisał:
                  >
                  > > najlatwiej sie samemu nastraszyc.... tak sie zwykle zaczyna wink
                  >
                  > Aktualnie GB postuluje w UE 6-miesieczny okres przechowywania podsluchow
                  > wszystkiego bez nakazu sadowego. Strasznie sie sam strasze. Ale jaka role
                  > odgrywaja w tej "mojej" paranoi urzednicy z Brukseli i premier terrorystow z
                  > Zielonych Wysp?


                  NIE MAM POJECIA ...TWOJA paranoja Nalezy do Ciebie i nikt ci jej nie odbiera
                  a ICH paranoja to ICH wlasna...wink

                  > Czy TeBe tlumaczyl sie jak dlugo przechowuje podsluchy z portalu? Kasia w TVN
                  > troche sie wygadala.

                  MICHNIK tez ma WLASNA MANIE PRZESLADOWCZA...
                  i wymaga terrapEUtykiwink

                  chybu mu to powiem jutro przez telefonwink
                  • rycho7 nieuleczalny komandosizm 12.09.05, 19:29
                    drf napisał:

                    > NIE MAM POJECIA

                    Calkiem wygodna odpowiedz. Nie ma tematu, jest paranoik, ktoremu wydaje sie, ze
                    temat istnieje. Typowe objawy michnikozy.

                    > MICHNIK tez ma WLASNA MANIE PRZESLADOWCZA...

                    Podsluchy przechowuje wbrew prawu czy tez zgodnie? Leczyc go z legalizmu? Ktos
                    tu najwyrazniej cierpi na nieuleczalny komandosizm. Koles, ja na takie numery
                    nie dawalem sie juz w 1968 nabierac. Liczysz juz na mojego Alzheimera?
                    • drf Typowe objawy michnikozy....;) 13.09.05, 00:33

                      rycho7 napisał:

                      > drf napisał:
                      >
                      > > NIE MAM POJECIA
                      >
                      > Calkiem wygodna odpowiedz. Nie ma tematu, jest paranoik, ktoremu wydaje sie, ze
                      > temat istnieje. Typowe objawy michnikozy.
                      >
                      > > MICHNIK tez ma WLASNA MANIE PRZESLADOWCZA...
                      >
                      > Podsluchy przechowuje wbrew prawu czy tez zgodnie? Leczyc go z legalizmu? Ktos
                      > tu najwyrazniej cierpi na nieuleczalny komandosizm. Koles, ja na takie numery
                      > nie dawalem sie juz w 1968 nabierac. Liczysz juz na mojego Alzheimera?
                      ==============================================================================

                      Nie licze na Alzheimera ani twojego ani mojego ...tylko nie mieszaj mnie z
                      Michnikiem i jego Rynsztokiem.wink..Komandosi Nowych Form maja
                      dzisiaj tak jak i wowczas niewiele z nim wspolnego tak w zakresie tresci
                      dzialan jak i jej formy...Michnik ponosi obecnie odpowiedzialnosc za NAKRECANIE
                      KAMPANII STRACHU a tych
                      ktorych sie BOI i uznaje za wrogow traktuje jak NIEISTNIEJACYCH i PRZEMILCZANYCH
                      na SMIERC...znamy to z retrospekcji...wiekszosci grupy komandoskiej...smile
                      Ale to sie moze skonczyc symbolicznym sadem towarzyskim i wykluczeniem z
                      naszego towarzystwa crying

                      Pozdrawiam
                      • rycho7 odpowiedz klucz 13.09.05, 07:08
                        drf napisał:

                        > Ale to sie moze skonczyc symbolicznym sadem towarzyskim i wykluczeniem z
                        > naszego towarzystwa crying

                        Nie spodziewalem sie tak szczerej odpowiedzi. Ciesze sie, ze to napisales. Warto
                        abys ta swa odpowiedz wielokrotnie zanalizowal. Wedlug mnie tu tkwi klucz do
                        zrozumienia Waszych bledow. A bledy sa ogromne sadzac po skutkach.

                        Taktyke wykluczania stosujecie juz tak dlugo, ze stala sie ona antyskuteczna.
                        Wychowaliscie juz aspoleczne pokolenie nieczule na ostracyzm. To pokolenie moze
                        zyc samo dla siebie i obok Was. Traktujac Was jak skansen w psychiatryku.
                        Odrzucenie jest antyteza socjalizacji, zwiekszajacej podatnosc na sterowanie
                        osobnikow przez grupe. Probujecie sterowac osobniki niesterowalne. Popelniacie
                        te same bledy co Michnik. Polska jest przepolowiona. Komunikacja pomiedzy
                        polowkami odbywa sie tak jak w szambonecie, poprzez wyzwiska. Taka komunikacja
                        nie niesie tresci. Nastepnym etapem moze byc jedynie pala lub kula. Jak mi sie
                        wydaje Michnik przed tym ostrzega. Ostatnio gornicy z pelna gracja pokazywali do
                        czego zdolny jest tlum. Nauka poszla w las.
                        • dajczgewand Re: odpowiedz klucz.... 13.09.05, 22:00
                          trafiles w 10ke z tym tylko dodatkiem ze komandosi sa tez podzieleni na dwie
                          polowki, i zawsze byli. Roznica miedzy nami dotyczy wlasnie wykluczania ...
                          Stad wlasnie spotkanie Kampinoskie i dyskusje na ten wlasnie temat...Nauka nie
                          poszla w las ale w Puszcze wink

                          pozdrawiam
                          jd
                          • rycho7 o odrzucaniu 14.09.05, 08:08
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=28876724&a=29009810
                            BMW rulezz!!!
        • wikul POLSCE GROZI LEWACKA GŁUPOTA 12.09.05, 21:17
          merrigold napisał:

          >narodu. Rynsztok jest tylko niegroznym korytkiem, w ktorym plynie sobie brudna
          >aqua. nastomiast glod, nedza i patologie z nimi zwiazane - zabiajaja!
          >wyglada, ze Polska wkrotce skona. i to bedzie ta "wolnosc" od zycia wywalczona
          >dla Polakow przez solidarnosc.


          W jakim swiecie ty żyjesz. Chyba we własnym wirtualnym.

          Pogoda dla żebraków

          Nie grozi im głód. Nie grozi mróz, bezdomność ani bezrobocie. Stutysięczna
          armia fałszywych żebraków żeruje na naszej naiwności. I ma się coraz lepiej.
          Szósta rano. Barbara, z zawodu fryzjerka, lat 29, samotna matka dwóch synów,
          właśnie budzi się w swoim żółtym domku na podmurówce, pod Wieliczką (dokładnie
          157 metrów kwadratowych, dwie kondygnacje, strych do adaptacji). Włącza radio,
          wyprawia 10-letniego Krzysia i dwa lata młodszego Wojtka do szkoły. Nucąc z
          radiem najnowszy przebój Kayah, pije kawę z ekspresu ciśnieniowego znanej
          marki. W różowym, futrzanym fotelu.
          - Nic tak rano nie poprawia nastroju jak szczypta pachnącej kofeiny - zauważa
          sentencjonalnie. Poranne rytuały Barbara kończy wklepaniem w twarz kremu
          ochronnego za 250 złotych. To na wypadek mrozów. O 8.20 z garażu wyprowadza
          dwuletnią Toyotę Yaris w srebrnym kolorze. Do samochodu wrzuca brązowy,
          skórzany plecak. Do centrum Krakowa przystojna blondynka dojeżdża nieco po
          dziewiątej. Samochód staje na płatnym parkingu. Po kilku minutach ze srebrnej
          Toyoty wysiada szara staruszka. Z zaawansowanym rakiem macicy. Zdruzgotana
          chorobą i życiem. Będzie skamleć o pomoc. Żebrać o każdy grosz...
          - Dzień dobry, panie Tomku - rzuca w stronę parkingowego. - Udanych łowów,
          pani Basiu - odpowiada parkingowy. Szokujące" Zaszokowani byli też pracownicy
          Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Krakowie. W ramach akcji, której celem
          było wsparcie najbiedniejszych, wzięli pod lupę osiemdziesięciu krakowskich
          żebraków. Wnioski były jednoznaczne. Okazało się, że tylko jeden z jałmużników
          faktycznie potrzebuje pomocy. - Co nie znaczy, że żył w nędzy - twierdzi Marta
          Chechelska-Dziepak z krakowskiego ośrodka pomocy. - Był przeciętnie biedny. A
          reszta żebraków" Potraktowała nas jak intruzów.

          Na rozmowę z pracownikiem socjalnym w siedzibie ośrodka wyraziło zgodę
          dziewiętnaście osób. Do ośrodka pomocy dotarł jednak zaledwie jeden rencista.
          Był wyjątkiem, podał prawdziwe dane, nawet imię i wiek się zgadzały. Żebractwo
          traktował jako kolejne doświadczenie życiowe. W sumie był całkiem w porządku,
          nie udawał ani ślepego, ani beznogiego. W przeciwieństwie do emeryta z
          Wielkopolski, który na widok służb socjalnych z żebraka bez kończyn dolnych
          zamienił się w sprintera. I niemej Cyganki z Rumunii, która nieoczekiwanie
          przemówiła, choć w niezrozumiałym dla większości, języku.

          Cudownie uzdrowieni Pracownicy ośrodka pomocy w Krakowie stali się mimowolnie
          świadkami cudów. W ten sposób "Program interwencji w środowisku osób
          żebrzących" zakończył się klapą. Zamieniono go w końcu na akcję pod
          hasłem: "Uważaj komu dajesz swoje pieniądze. Pomagaj naprawdę". Podobne
          rezultaty przyniosły badania w Poznaniu. Tam na 82 żebraków jedynie dwóch
          zainteresowanych było wsparciem. Tymczasem armia żebraków w Polsce to dziś sto
          tysięcy żołnierzy. Z każdym rokiem rozrasta się, bo Polska to od wielu lat dla
          żebraków raj na ziemi (można tu dorobić się nawet domku, co udało się 40-
          letniej żebraczce ze Szczecina). Z badań wynika, że w polskich miastach na stu
          żebraków trzydziestu to obcokrajowcy. Do Warszawy kilka lat temu przeniosła się
          wielka grupa cygańskich jałmużników, z Amsterdamu. Przybywają też Ukraińcy,
          Mołdawianie, Bułgarzy i Czarnogórcy, którzy przenoszą się do nas z Niemiec,
          Anglii, nawet ze słonecznej Hiszpanii. Także dlatego, że w Europie Zachodniej
          ludzie przestali być już hojni. - W przeciwieństwie do Polaków, którzy wciąż
          chętnie oddają swoje pieniądze oszustom, a nie naprawdę potrzebującym - zauważa
          Marta Chechelska-Dziepak. - Człowiek, który faktycznie jest w biedzie, znosi ją
          w samotności.

          Wyhodować nowotwór Samo południe. Szara staruszka pod szarą kamienicą przy
          placu Szczepańskim w Krakowie rozciera ręce w dziurawych rękawiczkach. Na
          talerzyku leżą monety. Banknoty powędrowały do kieszeni, bo rabusiów nie
          brakuje. I wariatów, którzy dla sportu zabierają żebrzącym pieniądze, krzyczą a
          kuku, a potem zwiewają. O dwunastej, jak zwykle, Barbara postanowiła zrobić
          sobie przerwę. Na oczach przechodniów z tobołka wyciąga kanapkę z polędwicą
          sopocką i termos z kawą. Jak zje, jest bardziej rozmowna. Owszem, przyznaje,
          kto jak kto ale ona samotności nie lubi. Pracowników socjalnych też.
          - Pomoc społeczna jest wścibska, natrętna i nikomu niepotrzebna. Mnie, w każdym
          razie może w dupę pocałować - żebraczka głośno wyraża poglądy na temat pomocy
          państwa. Nie pomogło jej ono przecież, gdy sześć lat temu straciła pracę. Nie
          pomogła jej także rodzina, ani były mąż, który od pięciu lat nie daje znaku
          życia, ani tak zwani przyjaciele. Odcięła się wówczas od najbliższych, którzy,
          zresztą na szczęście, mieszkają w większości na Suwalszczyźnie. Przez jakiś
          czas próbowała dorabiać sprzątaniem, ale nudziło ją zbieranie kurzu. Pierwszy
          raz na ulicy stanęła 12 marca 2001 roku. Pamięta tę datę doskonale, bo
          uzbierała aż 115 złotych. - Zastanawiałam się, co wzbudza u ludzi największą
          litość. Doszłam do wniosku, że muszę sobie wyhodować jakiś nowotwór.
          Zdecydowałam się na raka macicy - wyjaśnia.

          Tuż przed pierwszym występem Barbara w sklepie z używaną odzieżą kupiła szarą
          jak listopad, wytartą jesionkę z późnych lat 70., i równie szarą, niemodną
          chustkę. Charakteryzacja zajęła jej pięć minut. Cieniem do powiek podkreśliła
          sińce pod oczami, szarą kredką nakreśliła bruzdy na policzkach, po czym
          upudrowała twarz talkiem. Dzięki odrobinie białej kredy jej włosy stały się
          siwe i matowe. Kiedy spojrzała w lustro, sama sobie chciała podarować
          jałmużnę. - Trzeba wyglądać bardzo biednie i bardzo niezdrowo - wyjaśnia
          zawodowa żebraczka. - I nie stać w jednym miejscu, bo się można ludziom
          opatrzyć.

          W związku z czym Barbara krąży po kilku głównych punktach w centrum Krakowa,
          jak też między kilkoma hipermarketami.

          Z żebrania wyciąga dniówkę od 80 do 150 złotych. W sumie, odliczając kilka
          wolnych od pracy dni, Basia jest w stanie zarobić bez podatku co najmniej trzy
          tysiące złotych miesięcznie. Najwięcej w czasie postu, wtedy ludzie stają się
          szczególnie litościwi. W takie dni, jak teraz, może kończyć z żebraniem nawet o
          piętnastej. W lecie, gdy konkurencja większa, ale za to pogoda sprzyja, Barbara
          musi się męczyć nawet do dwudziestej. - Najtrudniejszy jest pierwszy raz.
          Później to rutyna - zwierza się była fryzjerka. - To jak nałóg, w dodatku
          szczodrze wynagradzany. Nic dziwnego, że wciąż przybywa mi konkurencji.

          Basia dzieli swoich konkurentów na profesjonalistów i hobbystów.
          Profesjonalistą jest, jej zdaniem, pseudoślepiec spod sanktuarium w
          Łagiewnikach, kiedyś kasjer w banku, i obłąkany artysta z Nowej Huty, podobno
          kapitan wojska polskiego na emeryturze. Za to hobbystów żebraczka w ogóle nie
          szanuje. Nie ceni także Wernera Gotta z Zabrza. - On nie musi udawać chorego,
          bo kiedyś wpadł pod pociąg - wzrusza ramionami żebraczka. - A to żadna
          przyjemność czerpać profity z własnego, prawdziwego nieszczęścia. Werner Gott
          na wózku inwalidzkim przemierza dziś dworce całej Polski, rejony, których
          żebraczka Barbara unika jak ognia. - Zbyt niebezpiecznie - zauważa kobieta. -
          Można stracić zarobek, a nawet życie.

          Pogoda dla konkurencji Za to Gott na dworcu czuje się jak w domu. W zasadzie
          nie musiałby żebrać, bo ma rentę, ale to lubi. Sprawia mu przyjemność, gdy
          rozczula się nam nim śliczna studentka z Białegostoku. Z wielką uciechą wciska
          jej łzawe historyjki o chorej matce, córce i chorym piesku. Pokazuje zdjęcia z
          młodości. Za to strażnikom, policjantom, wolontariuszo
          • babariba-babariba prześliczne to było wikulu, gdzie 'takie' ... 13.09.05, 17:40
            ...wygrzebujesz???
            • wikul Re: prześliczne to było wikulu, gdzie 'takie' ... 13.09.05, 21:04
              babariba-babariba napisała:

              > ...wygrzebujesz???


              Skłamałbym gdybym napisał że stad :

              sklep.ladyga.pl/images/IMG_0964.jpg
    • babariba-babariba postanowił Michnik do starych, bo sprzed... 12.09.05, 14:32
      ...ćwierczwiecza dziurawych dżinsików wejść na nowo i porozciąganego sweterka.
      Tego się niestety zrobić nie da.
      Bo inny całkiem był Michnik, za którym policja chadzała, inny był wtedy, gdy był jedną z najbardziej wpływowych w Polsce person, i inny teraz, gdy się znowu na wieży zamknął i od czasu do czasu kazania z wieży wygłasza.
      Gdybym miał być szczery, to najbardziej mi pasował Michnik w wersji 'powyciąganego sweterka', jak na Karową przyłaził, żeby nam kanapki powyżerać.
      • drf Michnik znowu na wieży i kazania wygłasza ;)))) 12.09.05, 15:03
        ps specjalnie dla MC
    • babariba-babariba postanowił Michnik do starych, bo sprzed... 12.09.05, 14:35
      ...ćwierczwiecza dziurawych dżinsików wejść na nowo i porozciąganego sweterka.
      Tego się niestety zrobić nie da.
      Bo inny całkiem był Michnik, za którym policja chadzała, inny był wtedy, gdy był jedną z najbardziej wpływowych w Polsce person, i inny teraz, gdy się znowu na wieży zamknął i od czasu do czasu kazania z tej wieży wygłasza.
      Gdybym miał być szczery, to najbardziej mi pasował Michnik w wersji 'powyciąganego sweterka', jak na Karową przyłaził, żeby nam kanapki powyżerać.
      • bykk Re: do Snajpera! 12.09.05, 14:46
        Snajper, gdziesik przeczytałem Twój tzw. komentarz, odniosłeś się do Kaczorka
        per "towarzyszu"!
        Snajper, wiem żeś jest starysmile buc, więc nie nazywaj człowieka co to za "tow"
        siedział na dołku!!!
        Nie uchodzi towarzyszu, nie uchodzi!
        Zawszen i wszędzie gadałek, że masz "lunetę"smile zmienić!
        Wiesz, to tak dla...smile)
        pozdrawiam
        hej!
    • marcq Tekst naprowadzający 12.09.05, 16:21
      W kontekście różnych interpretacji tekstu Michnika - cytuję te fragmenty, które
      wg mnie są tam najistotniejsze.

      Michnik pyta:

      jak dalece demokracja powinna ustępować demagogii? (...) Inaczej mówiąc:
      czy traktowanie kłamstw i podłości jako pełnoprawnego składnika debaty
      demokratycznej nie jest drogą donikąd? Czy z rynsztokiem można zawierać
      kompromisy?
      (...)
      Różnice interesów i zdań, konflikty - nawet ostre, polemiki - nawet namiętne,
      to chleb i wino demokracji. Nienawistne oszczerstwo i język szczucia na wroga
      - to nektar rynsztoka. (...)
      Codziennie słyszymy dziś mowę rynsztoka - z gazet, programów telewizyjnych, z
      wieców partyjnych i trybuny sejmowej, nieraz także z kościelnej ambony. Wciąż
      wydaje się nam, że to niegroźne - ot, wyścigi polityków o popularność w
      sondażach, wyścigi dziennikarzy o większy nakład. Jednak historyk słyszy tu
      niepokojące tony (...)

      Słyszę te uporczywe wołania o tropienie zdrajców i agentów, lustrację,
      dekomunizację, dyskryminację. Widzę i słyszę to poniżanie ludzi przez kolejne
      komisje śledcze i ten owczy pęd dziennikarzy, by być na czele wyścigu.
      Nieszczęsne psy gończe niegodziwych myśliwych...

      I tylko z rzadka rozlega się czysty głos humanisty, który przestrzega przed
      eksplozją nienawiści czy cywilizacją podłości. A przecież ten rzadki i słabo
      słyszalny głos jest zwiastunem nadziei - jak wtedy, w czasach Zoli i Masaryka,
      Narutowicza i Żeromskiego.



      Tekst ten adresuję głównie do Ewy, Olega i Institorisa, którzy interpretują
      i polemizują, lecz nie szydzą. Choć w tzw. przypadku ogólnym skłaniam się
      coraz bardziej do zdania Felicji, że nadzieje są tu płonne, że nie czyta się,
      by zrozumieć. Że z góry się wie, co się przeczyta.

      Dotyczy to także Katonów Naszych Czasów - mniejsza o nicki. Cóż - jakie czasy,
      tacy Katoni.

      c.d.n. jutro, inszallah.

      M.
      • patience Naprowadzajaca sugestia... 12.09.05, 16:37
        Marcq, te zadete teksty na temat demagogii i paskudnych atakow robi autor i
        jeden z glownych wykonawcow ohydnej kampanii przeciwko Tyminskiemu. Wystarczy
        przejrzec GW z tamtego okresu. Czysty styl Gontarza. Przypominam, bylo w tej
        kampanii o bijaniu zony, rozmaitych falszywych paszportach etc. Grubo po
        kampanii okazalo sie ze te opowiesci sa nieprawdziwe. A to wszystko dlatego,
        zeby zniszczyc kandydata zagrazajacego kandydatowi Michnika.... Kto jakim
        mieczem wojuje, od takiego ginie. Kto naiwy, ten sie nabierze na te zalosne
        jeki, tyle ze w nich ani sladu nie widac zeby przemyslal cokolwiek z wlasnego
        postepowania czy pragnal je zmienic. Placze, bo jego klatwy kuz nie dzialaja a
        jad wyparowal. Ale probuje. on jest CHORY na nienawisc do wszystkiego i
        wszystkichsad
        • sz0k No, no patience jestem pod wrażeniem 12.09.05, 18:27
          Bo odnosiłem wrażenie żeś pod urokiem tej kanalii i hochsztaplera conajmniej
          jak ten przygłup dokowski.
        • rycho7 jest na autora zapis? 12.09.05, 19:36
          patience napisała:

          > Marcq, te zadete teksty na temat demagogii i paskudnych atakow robi autor i
          > jeden z glownych wykonawcow ohydnej kampanii przeciwko Tyminskiemu.

          Argument dobrze pokazujacy kim jest Helga.

          Czy Ty Helgo tam u Wasz u Mlodzerzy WszyPolskiej robisz za krytykanta obcych
          palkarzy?
        • danutki Re: Naprowadzajaca sugestia... 12.09.05, 22:23
          patience napisała:

          > on jest CHORY na nienawisc do wszystkiego i
          > wszystkichsad

          Patience
          ta twoja sugestia kogo dotyczy?
          możesz tą swoją sugestię podbudować jakimś argumentem?
          • patience Re: Naprowadzajaca sugestia... 12.09.05, 22:51
            te dwa niedawne teksty, o Jasienicy (juz calkiem skandaliczny) i ten o
            rynsztokowym motlochu, czyli o nas. Jak to dosadnie ujal drf piszac do Perly,
            wody sie nie oczyszcza szczajac do niej. A poza tym jedyni koledzy Michnika
            dzisiaj to moczarowcy... reszta ma go dosyc. Zreszta, on sam moczarowcow szuka.
            Moczarowcow i bylych agentow. Nawet Cimoszka ma taki epizod w zyciorysie, ze w
            68 poparl Gomulke w pismie i czynem... Michnik nie jest komandosem. Jest po
            ciemnej stronie mocy.
            • rycho7 moc pieniedzy 13.09.05, 07:21
              patience napisała:

              > Michnik nie jest komandosem. Jest po ciemnej stronie mocy.

              Przezabawna wypowiedz.

              Najwyrazniej Michnikowi i komandosom od dawna nie po drodze. Michnik bywa wiec
              tam gdzie go chca a gdzie za wysokie progi dla komandosow. Nie potrafisz Helgo
              narzucic swoich pogladow. Mozna sie smiac z politowaniem.
            • marcq Cóż tu jeszcze dodać... 13.09.05, 16:21
              Dziś do nicków piszących w sposób wyważony, choć też sceptyczny, dodam
              Andrzeja G. Dlatego dopiero dziś, że dopiero dziś zdążyłem przeczytać
              jego wpis.


              Natomiast Patience - do szeregu wcześniej napisanych rzeczy, z którymi
              z gruntu się nie zgadzam - dopisała:

              > te dwa niedawne teksty, o Jasienicy (juz calkiem skandaliczny) i ten o
              > rynsztokowym motlochu, czyli o nas.

              Nie chcę zawracać rzeki kijem i odpisywać na każdy post każdej z osób, która
              i tak wie swoje, ale Tobie dedykowałem ten wątek, więc spróbuję po raz n-ty
              napisać swoje votum separatum. Zatem, zaczynając:

              "Rynsztokowy motłoch" to nie my (czy "Wy" - gdyby mnie, jako "michnikoida" z
              tego grona wykluczyć) - Michnik dość wyraźnie opisuje atrybuty tego motłochu.
              Chyba, że lubisz kopać leżące kozły ofiarne.


              > Jak to dosadnie ujal drf piszac do Perly, wody sie nie oczyszcza szczajac
              > do niej.

              Inne sformułowanie tej samej myśli: brudy pierze się we własnym domu.
              Kto pierze? Wiadomo - Dulscy.


              > A poza tym jedyni koledzy Michnika dzisiaj to moczarowcy... reszta ma go
              > dosyc. Zreszta, on sam moczarowcow szuka. Moczarowcow i bylych agentow.

              Czy jesteś przekonana, że używasz słów w ich właściwym znaczeniu? Chodzi mi
              szczególnie o słowo "moczarowiec": w roku 1968 tak nazwano PZPR-owskiego chowu
              (sypię głowę popiołem) nacjonalistycznych i antysemickich prowokatorów. Nazwa
              pochodziła od ówczesnego ministra SW Mieczysława Moczara - ich protektora, a
              często również przełożonego. Michnik kumplem moczarowców??? Śmiech i zgroza...


              > Nawet Cimoszka ma taki epizod w zyciorysie, ze w 68 poparl Gomulke w pismie
              > i czynem...

              NAWET jeśli to prawda, to:

              1. Moczar i jego ludzie byli wówczas PRZECIWKO Gomułce. Tzw. "wydarzenia
              marcowe" w 1968 r. miały doprowadzić do obalenia Gomułki na rzecz Moczara,
              co udało się dopiero w 1970 - na rzecz Gierka.

              2. Cimoszewicz miał wówczas 18 lat. A w marcu - chyba nawet nieukończone.
              Jakkie głupstwa TY robiłaś w tym wieku?


              > Michnik nie jest komandosem. Jest po ciemnej stronie mocy.

              ...a ponadto - jak twierdzisz - jest przepojony nienawiścią itd itp.

              GDZIE Ty widzisz nienawiść w tym człowieku??? Gorycz, pogardę i parę innych
              rzeczy - pewnie tak, ale nienawiść???

              Powtarzam: to było votum separatum, nie polemika. Polemik było już nadto wiele,
              a każda z zerowym skutkiem.
              Na pociechę: gdybyś wczoraj źle odczytała moją "subtelną aluzję" o Katonach,
              to wiedz: Katon, to imię męskie.

              No i - pozdrawiam.

              M.
              • patience Re: Cóż tu jeszcze dodać... 13.09.05, 23:06
                > Czy jesteś przekonana, że używasz słów w ich właściwym znaczeniu? Chodzi mi
                > szczególnie o słowo "moczarowiec": w roku 1968 tak nazwano PZPR-owskiego chowu
                > (sypię głowę popiołem) nacjonalistycznych i antysemickich prowokatorów. Nazwa
                > pochodziła od ówczesnego ministra SW Mieczysława Moczara - ich protektora, a
                > często również przełożonego. Michnik kumplem moczarowców??? Śmiech i zgroza...

                Zgroza juz nie. Tylko smiechwink I nie tylko moczarowiec, ale takze nekrofil.
                Czyha na cudza smierc a potem sie nieboszczykiem zywi... Z Jasienica zrobil to
                samo co swego czasu z Kisielewskim. Np w wywiadzie dla Filipinki z 27 VII 93
                wyznal, ze "z jego zdaniem liczyłem się najbardziej" a a opinia Kisielewskiego o
                Michniku opublikowana pod koniec jego zycia na Lamach Mlodej Polski jest taka:
                "Ostatnio nie bardzo przyjaźnię się z Michnikiem. Widujemy się raz na pół roku i
                raczej się kłócimy. Kochałem go niemal w okresie KOR-u, to było wspaniałe.
                Natomiast to, co on teraz mówi i pisze, jest bardzo często bez sensu. Te
                manifesty krakowskie, deklaracje „praw człowieka " rozsyłane po całym świecie!
                Jak w Polsce naprawdę wybuchnie jakiś rasizm, szowinizm, a to będzie już
                kompletna patologia, to najbardziej przysłuży się do tego właśnie takie
                denerwujące pseudo szlachetne gadanie. Przecież ten dzisiejszy Michnik to
                totalitarysta. Demokratą jest ten, kto jest po mojej stronie. Kto ze mną się nie
                zgadza, jest faszystą i nie można mu podać ręki. A tylko Michnik wie, na czym
                polega demokracja i tolerancja. On jest tutaj sędzią alfą i omegą"

                No i wszyscy wielcy ludzie po swojej smierci, pozarci przez Michnika, staja sie
                zazartymi przeciwnikami jakiejkolwiek lustracji oraz apostolami Namiestnika
                Bozego na Ziemi, Michnika Chrystusa.

                PS. Co do moczarowcow, to sam wiesz. Moze tylko umknelo ci, ze nawet Cimoszka ma
                na swoim koncie taki fragment zyciorysu, ze poparl Gomulke na pismie i czynem.
                Aktualni kumple Michnika to albo dawna bezpieka, albo moczarowcy, albo tez ich
                agenci. Pytanie tylko kto kim rzadzi.
                • patience Re: Marcq... 13.09.05, 23:16
                  Ratuj sie... Nie potrzebujesz zadnych bogow. Masz wlasny rozum... Nie musisz byc
                  czlonkiem sekty religijnej. Racjonalizm i tak wygrywa z sektami, zawsze i
                  wszedzie...
                  • marcq Do PR :) 14.09.05, 16:06
                    patience napisała:

                    > Ratuj sie... Nie potrzebujesz zadnych bogow. Masz wlasny rozum... Nie musisz
                    > byc czlonkiem sekty religijnej. Racjonalizm i tak wygrywa z sektami, zawsze
                    > i wszedzie...


                    PR?
                    Nie chodzi o public relations ani nawet o Polskie Radio. To, co piszę, adresuję
                    głównie do Patience i Rycha. smile Chodzi o Michnika, oczywiście, ale najpierw dwa
                    drobiazgi - odpowiedzi na kwestie Patience.

                    1. O Cimoszewiczu i Gomułce pisałaś już przedwczoraj, a ja odpisałem Ci. Nie
                    doczytałaś?
                    2. O autorytetach też dyskutowaliśmy, nawet znacznie wcześniej. Michnika nie
                    zaliczyłem wówczas do moich - przynajmniej do tych przez duże "A". Nie znaczy
                    to, że go nie szanuję, ale znam większe autorytety, zatem - obecne Twoje
                    przypuszczenia są znacznie przesadzone. smile

                    A teraz o samym Michniku - refleksja osobista połączona z próbą oceny jego
                    obecnej sytuacji.

                    Jak już pisałem wczoraj Rychowi - Michnikowi w PRL przez lata "przyprawiano
                    gębę" nieodpowiedzialnego rozrabiacza, małego człowieczka trawionego chorą
                    ambicją - itp. Podobno, gdy wypuszczano go z więzienia, musiano go wyrzucać, bo
                    na siłę chciał tam zostać i "zarobić na martyrologię" - itp. brednie. Zbliżoną
                    opinię miał jego "alter ego" z tamtych lat - Kuroń. Opinia ta, urabiana przez
                    SB, była serwowana nawet kręgom ówczesnej władzy. Kiszczak długi czas nie
                    zgadzał się na jego udział przy Okrągłym Stole, Urban w "Abecadle" pisze o swym
                    zdumieniu, gdy zobaczył go pierwszy raz: absolut zła był normalnym człowiekiem!
                    Jeśli zatem Rycho miał informacje o Michniku z podobnych źródeł...

                    Tu dygresja: miałem zbliżone uczucia przy osobistym poznaniu innej "czarnej
                    legendy": J.Piniora. Dawny "wróg publiczny", który "rąbnął kasę" dolnośląskiej
                    "S" i przez lata utrzymywał z niej podziemie, okazał się człowiekiem bardzo
                    skromnym i sympatycznym, o poglądach nieodległych od moich.

                    Także Michnik był - i chyba pozostanie na zawsze, bo od pewnego wieku ludzie
                    się nie zmieniają - człowiekiem dialogu. To zresztą wg mnie jest podstawową
                    przyczyną, dla której OBECNIE jest traktowany tak, jak jest. Nic nowego pod
                    słońcem: w ex-ruchu robotniczym ścigało się ludzi dialogu i kompromisu, tzw.
                    "rewizjonistów", gdy przeciwne skrzydło - dogmatyzm, czyli ideowe trwanie w
                    Okopach Świętej Trójcy plus nienawiść do wszystkiego, co nie "nasze" - było
                    traktowane jak drobniutka skaza. W "S" i post-"S" było i jest dokładnie to samo.

                    Człowiekiem dialogu i kompromisu Michnik był chyba "od zawsze". Gdy był
                    szykanowany przez SB - nie wypadało mu tego wypominać. Teraz już można:
                    już nie cierpi, co więcej - w nowej rzeczywistości odniósł sukces.
                    (Patience - czy masz jeszcze słownik marcqowsko-polski? Jak rozumiesz sens
                    ostatniego zdania?)

                    Szanowany przez byłych wrogów, ośmieszany przez nienawistników - byłych
                    przyjaciół oraz ich naśladowców, a niesłuchana Kasandra dla jednych i drugich.
                    Taki jest los człowieka dialogu we współczesnej Polsce.

                    M.


                    • drf Adam Michnik NIE CHCE ROZMAWIAC !!! 14.09.05, 17:59

                      Przed 3 minutami zadzwonilem do Michnika..."NIE CHCE Z TOBA
                      ROZMAWIAC"...powiedzial Adam

                      NIE CHCE BYC CZLOWIEKIEM DIALOGU?
                      Marq jak to jest?
                      • marcq Re: Adam Michnik NIE CHCE ROZMAWIAC !!! 16.09.05, 16:21
                        drf napisał:

                        > Przed 3 minutami zadzwonilem do Michnika..."NIE CHCE Z TOBA
                        > ROZMAWIAC"...powiedzial Adam
                        >
                        > NIE CHCE BYC CZLOWIEKIEM DIALOGU?
                        > Marq jak to jest?


                        Z drobnym poślizgiem, ale odpowiadam:

                        NIE WIEM, jak to jest. Może to nie niechęć do dialogu, tylko niechęć OSOBISTA?
                        Wzdragam się z dop[owiedzeniem, ale... może ZASŁUŻONA???

                        Mnie np. nigdy rozmowy nie odmówił!
                        wink)
                        • patience Re: Adam Michnik NIE CHCE ROZMAWIAC !!! 16.09.05, 18:39

                          > Mnie np. nigdy rozmowy nie odmówił!

                          To masz farta, bo juz prawie z nikim nie rozmawia. Aczkolwiek to nieprawda, ze
                          poki rozmawia, to nie pisze donosow. On moze jedno i drugie rownoczesniewink
                          • marcq Re: Adam Michnik NIE CHCE ROZMAWIAC !!! 17.09.05, 19:13
                            patience napisała:

                            >
                            > > Mnie np. nigdy rozmowy nie odmówił!
                            >
                            > To masz farta, bo juz prawie z nikim nie rozmawia. Aczkolwiek to nieprawda, ze
                            > poki rozmawia, to nie pisze donosow. On moze jedno i drugie rownoczesniewink


                            Trochę a propos donosów: w innym wątku odpisałem drf nt. sprawy GW a Szlajfer.
                            Ty niedawno też coś o tym... Jeśli masz ochotę - tu jest link do tego, co
                            NAPRAWDĘ GW napisała - moim zdaniem wręcz z sympatią, starając się zrozumieć
                            człowieka.

                            serwisy.gazeta.pl/kraj/1,62266,2766575.html

                            Może więc i w kwestii donosów sprawa wygląda podobnie, jak w stareńkim kawale
                            o rozdawaniu samochodów w Moskiwe na Placy Czerwonym? Że - owszem, to prawda,
                            tylko niedokładna. Nie w Moskwie tylko w Leningradzie (tak wówczas nazywał się
                            Petersburg), nie Czerwonym tylko Admiralicji, nie samochody tylko rowery i nie
                            rozdają tylko kradną.

                            A co do "farta": to nie fart, to mądrość. Michnik nigdy mi nie odmówił, bo też
                            nigdy go nie nachodziłem z prośbami o rozmowę...
                            wink)
                            M.
                            • patience Re: Adam Michnik NIE CHCE ROZMAWIAC !!! 18.09.05, 02:50
                              Eee, to juz po artykule doktora froyda w Rzeczpospolitej. Pierwsze uderzenie
                              poszlo w Wiadomosciach TV i GW. Tu masz linka do nestety juz archiwalnego tekstu
                              serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,2696105.html
                              Ale jest ich wiecej. Pierwsze sugestie byly takie, ze Henio jest agentem KGB.
                              Jak to upadlo, to ze donosil w czasie procesu. Jak to upadlo, to ostatnia wersja
                              ktora GW poczestowala czytelnikow, jest taka, ze donosil w latach 70tych, miedzy
                              innymi oczywiscie na Michnika. Tylko ze Szlajfer sie w ogole z Michnikiem nie
                              widywal. Jedno oskarzenie pada, nastepne rednacz montuje. Te telefony drf do
                              Michnika nie sa sobie a muzom, tylko w konkretnym celu. Zeby ch.. zlamany
                              przestal klamac.
                              • marcq Kwestia smaku 19.09.05, 16:02
                                Twój link jest, niestety, nieaktualny. Choć domyślam się treści całości.
                                Ale, szukając tam i owam, trafiłem na ten oto tekst:

                                terra.blox.pl/html/1310721,262146,13.html?350926

                                A obok - nicki jakby znajome... wink

                                Zgadzam się z myślą przewodnią autora w/w tekstu, z dwoma zastrzeżeniami:

                                1. - w tej sprawie marginalne. Autor - dystansując się od "kowbojskiego"
                                wyczynu Wildsteina - widzi jednak jego pozytywy. Dla mnie czyn Wildsteina
                                pozostanie czynem małpy z brzytwą.

                                2. Autor powołuje się na TEN SAM artykuł w GW, co ja, czyli uważa WŁAŚNIE TEN
                                tekst za kluczowy dla sprawy. Widzi go jednak zupełnie inaczej. Dla mnie -
                                powtarzam - jest to próba zrozumienia sytuacji i ówczesnej postawy Szlajfera.
                                Dla niego - jest w nim "ton gilotyny".

                                Myślę, że podobnie jest z Tobą: ten Michnikowy "ton gilotyny" i nienawiść Ty
                                widzisz tam, gdzie ja widzę gorycz i pogardę dla określonych postaw, ale
                                nienawiści i chęci niszczenia ludzi - na pewno nie.

                                Podobnie - Ty widzisz manipulanctwo, a ja - konsekwencję w twierdzeniach
                                Michnika: kiedyś - że Wałęsa nie nadaje się na Prezydenta RP (bo - czy się
                                nadawał?!) i teraz, że jednak szereg jego kroków jest wartych uznania, że może
                                być traktowany, jako Postać.

                                Itd.

                                Jak by nie patrzeć - wszystko tu sprowadza się do dyskusji na temat "co poeta
                                miał na myśli", a w jej ramach - do osobistego smaku w odbiorze tych, czy
                                innych treści. Smak - po łacinie gustus. A "de gustibus non est disputandum".

                                Pozdrawiam i - chyba - skończymy?

                                M.
                                • patience Re: Kwestia smaku 19.09.05, 16:17
                                  powiem tak. Jasno i wyrazne napisalam ze tekstow bylo wiecej niz jeden, i ze
                                  ulozyly sie w serie. zaczela sie ona od oskarzenia o udzial w leginach
                                  dzierzynskiego, potem o proces, a ostatnio ze Henryk donosil na Michnika w
                                  latach 70, o ktorym top okresie sama gW podala ze sie nie widywali. Dziennikarze
                                  Rzepy zrobili po drodze wywiad z Bugajem. Bugaj twierdzi, ze pod wplywem
                                  enuncjacji prasowych Bugaj zadzwionil po Cimoszke, a potem obaj pobiegli
                                  "przestrzec" Kwasniewskiego przed popelnieniem "bledu'. No coz, proces
                                  lustracyjny sie jednak odbedzie, mimo ze sad lustracyjny w 1 instancji odmowil
                                  Henrykowi, na zasadzie, ze niedoszly ambasador to nie jest stanowisko
                                  podlegajace lustracji. No to sie wyjasni wszelkie watpliwosci. Skoro GW
                                  opublikowala, ze Henryk "mogl donosic" na Michnika w latach 70, to jej rednacz
                                  zapewne nie bedzie mial nic przeciwko temu, zeby stanac przed sadem w
                                  charakterze swiadka i wyjasnic jak "mogl" i czy obaj panowie sie widywali czy
                                  nie. Nieprawdaz?
                                • piq Oj, kwestia smaku 19.09.05, 16:20
                                  Powiedz mi, Tyu, obecnie załamujący kończyny nad poziomem dyskursu politycznego
                                  w Rzplitej oraz losem przyjaciela Adama M., niejakiego Cimoszewicza, jakoby
                                  przywalonego błotem pomówień - czy ci się aby nie zmienił smak?

                                  Bo jakoś nie odwoływałeś się do poczucia smaku 4 lata temu, gdym był zmuszony
                                  wysłuchiwać, co ma do powiedzenia tow. Miller, lub tow. Wenderlich, lub inni
                                  towarzysze? O ile pamiętam, tyś wtedy w ich interesie wyborczym, a nawet
                                  kampanii występował? Czy się mylę?

                                  pzdr
                                  • marcq A tak w ogóle - to o co Ci chodzi, Piotrqu? 20.09.05, 16:02
                                    piq napisał:

                                    > Powiedz mi,Tyu,obecnie załamujący kończyny nad poziomem dyskursu politycznego
                                    > w Rzplitej oraz losem przyjaciela Adama M., niejakiego Cimoszewicza, jakoby
                                    > przywalonego błotem pomówień - czy ci się aby nie zmienił smak?
                                    >
                                    > Bo jakoś nie odwoływałeś się do poczucia smaku 4 lata temu, gdym był zmuszony
                                    > wysłuchiwać, co ma do powiedzenia tow. Miller, lub tow. Wenderlich, lub inni
                                    > towarzysze? O ile pamiętam, tyś wtedy w ich interesie wyborczym, a nawet
                                    > kampanii występował? Czy się mylę?
                                    >
                                    > pzdr



                                    Odpowiedź zacznę od końca.

                                    1. Nie występowałem w kampanii ani "ich interesie wyborczym". Jest natomiast
                                    rzeczą oczywistą, że MOJEJ partii - w tym jej ówczesnemu szefowi - życzyłem w
                                    tych wyborach jak najlepiej.

                                    Nawiasem: co to ma znaczyć: "interes wyborczy"? Jeśli "prywatny interes, by
                                    wybory wypadły jak najlepiej", to - jak wyżej. Miałbym go tylko kandydując, lub
                                    gdyby kandydował ktoś, kto potem mi się "odwdzięczy" za owo "występowanie" - a
                                    żadna z tych opcji nie miała miejsca.
                                    Jeśli znaczy to coś innego - to co? W przyszłości pisz precyzyjniej.


                                    2. WTEDY nie odwoływałem się... itd. w kwestiach dotyczących SLD, bo WTEDY "TKM-
                                    owcy" pochodzili nie z MOJEJ partii, lecz z AWS. Myślę, że pamiętasz to jeszcze?

                                    3. Mój "smak" związany z degrengoladą SLD po objęciu władzy przejawiał się w
                                    różnych dyskusjach - publicznych i niepublicznych. Cząstka tych publicznych
                                    jest i na forum GW, choćby w tym wątku:

                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12180&w=8046838&a=8298661

                                    4 i najważniejsze. To, co zrobił Miller i jego totumfaccy, nijak się ma do
                                    tego, co robili Miodowicz z Brochwiczem i Jarucką - Cimoszewiczowi, a
                                    wcześniej - choćby Milczanowski i spółka Oleksemu, a Wołek Kwaśniewskiemu.
                                    Sprawa "Olina", "wakacje ze szpiegiem"... GDZIE są te - kiedyś podobno żelazne -
                                    dowody na ich agenturalność??!! Rozwiały się jak sen jaki złoty. Ale - jak
                                    uczył pan doktor Goebbels - kłamstwo powtórzone 1000 razy stało się prawdą.
                                    Przynajmniej - zaprzecz, a będę Cię za to szanował - w umysłach takich, jak Ty.
                                    I O TO im właśnie chodziło.
                                    Dlaczego to piszę?
                                    Miller i jego zaufani okazali się skorumpowani, ale nie szli do władzy niszcząc
                                    przeciwników prowokacjami z użyciem tajnych służb. W TEJ kwestii - najlepsi
                                    uczniowie SB są dziś w TWOIM obozie.

                                    Jak się ma TWÓJ smak, Piotrqu?

                                    Marcq

                                    P.S. Udowadniałeś tu niedawno, że wobec osób spełniającym określone kryteria
                                    Twój KPP używa tytułu "towarzysz". Myślę, że kryteria spełniam. Luka i Hymen
                                    zdają się myśleć podobnie.
                                    Czemu TY zaprzestałeś - i to tylko wobec mnie - używania tego tytułu, dla mnie
                                    zaszczytnego?
                                    Nieładnie.
                                • patience Re: Kwestia smaku ps. 19.09.05, 16:36
                                  Autor ci napisal co uwaza za kluczowe, tu w tym watku. Moze tak bys to uwzglednil?

                                  A co do rozumienia rozmaitych postaw, to po lekturach mihnikoidow obawiam sie,
                                  ze nie zaznasz oswiecenia. Te enuncjacje sa napisane w tonie gilotyny dlatego,
                                  ze Mihnik swietnie wie czy i kiedy sie w ogole spotykal z Henrykiem. A zeznania
                                  procesowe przeczytalam zreszta osobiscie. To sie nazywa 'pseudoobiektywizm'
                                  czyli pozornie obiektywny tekst ze dany czlowiek 'mogl' cos tam robic, tyle ze
                                  czytelnik takiego tekstu uwzglednia kontekst, czyli to, ze rednacz bral w tym
                                  udzial. To skoro jego pracownicy pisza ze Henryk cos 'mogl' to znaczy, ze to
                                  robil. No to 'moze' byc bardzo smieszne, jak sad lustracyjny wezwie Michnika
                                  zeby sie podzielil ta wiedza o legionach i donosach Henryka na Michnika w latach
                                  70. No nie?
                                  • marcq O smakach i sprawach kluczowych 20.09.05, 15:55
                                    patience napisała:

                                    > Autor ci napisal co uwaza za kluczowe, tu w tym watku. Moze tak bys to
                                    > uwzglednil?



                                    Nie wiem nadal, co autor - czy pisząc tu, czy pisząc tam - uważał za kluczowe.
                                    Powołał się na artykuł, który i ja cytuję - można zatem uznać, że właśnie ten
                                    artykuł z GW był dla niego szczególnie ważny. Być może - tylko jako
                                    podsumowanie owej "serii", skoro autor pisze o nim, że nie wnosi nic nowego.
                                    Gdyby jednak jakikolwiek inny artykuł GW wyraźniej uzasadniał jego tezę
                                    o "tonie gilotyny" - powinien przywołać tamten. Nie zrobił tego, więc opieram
                                    się na tym, który cytuje.

                                    Dla mnie kluczowe znaczenie, dla którego poparłem myśl zawartą w artykule,
                                    mają słowa:

                                    "...każdy obywatel powinien mieć dostęp do materiałów zbieranych na niego przez
                                    państwo, tak zresztą pokrzywdzeni, jak i agenci. Nie tylko dlatego, że prawo
                                    obywatela do kontrolowania informacji przechowywanej i zbieranej na jego/jej
                                    temat jest podstawowym prawem w demokracjach. Również dlatego, że uznaniowy,
                                    administracyjny tryb przyznawania statusu pokrzywdzonego daje pracownikom IPN
                                    niesamowitą władzę nad ludźmi i ich losem."

                                    Sprawa mianowania: myślę, że słusznie zrobił Bugaj (jeśli tak było, jak
                                    twierdzi) i Cimoszewicz. Za przedstawicielem państwa za granicą nie powinien
                                    unosić się żaden "smrodek". Rzecz trzeba więc wyjaśnić przed mianowaniem, nie
                                    po.

                                    Określenie "mógł". Ano - mógł (teoretycznie) nawet nie widując. Wystarczyłoby,
                                    że "przekazywał zasłyszane". Dla mnie to określenie znaczy tylko tyle, że brak
                                    wiarygodnych dowodów, by potwierdzić coś, lub zaprzeczyć. Fakt, że - znając
                                    choćby reakcje ludzi na umieszczenie jakiegoś nazwiska na "liście Wildsteina"
                                    - to "mógł" mogło być dla wielu wystarczające, by skazać. Ale czy takie były
                                    intencje GW? Tu można tylko spekulować. Spekulując więc i szukając argumentu
                                    "na moje": nie tak dawno temu była podobna sprawa - sprawa Maleszki. Wtedy -
                                    Michnikowi miano z kolei za złe, że był zbyt "miękki" wobec ewidentnego już
                                    donosiciela. Czy można więc sądzić, że w tym przypadku wydałby wyrok skazujący
                                    na człowieka, któremu NIE udowodniono winy? Wg mnie - nie.

                                    Co do powołania Michnika na świadka przez sąd lustracyjny i wyjaśnienia sprawy
                                    do końca (zakładając, że takie sprawy mają koniec) - nie widzę w tym nic
                                    śmiesznego. Michnik JEST częścią historii tych lat, jego świadectwo ma swoją
                                    wagę.

                                    Wracając do "tonu gilotyny". Tony mają to do siebie, że różne osoby słyszą je
                                    różnie. Prawo do subiektywizmu odbioru nie znaczy jednak, że ów odbiór jest
                                    właściwy. Dlatego, dopóki będziemy obracać się w sferze interpretacji,
                                    pozostanę przy swoim.

                                    Ale pozdrawiam.

                                    M.
                                    • patience Hehe wpadles:)) 20.09.05, 17:22
                                      Autor jasno i wyraznie sie wypowiada, bezposrednio do ciebie zreszta tez. Twoje
                                      mozliwosci interpretacyjne sa w zwiazku z tym ograniczone obecnoscia autorasmile
                                      Ale to tak na marginesie, wpadles gdzie indziej. Piszesz:

                                      > Sprawa mianowania: myślę, że słusznie zrobił Bugaj (jeśli tak było, jak
                                      > twierdzi) i Cimoszewicz. Za przedstawicielem państwa za granicą nie powinien
                                      > unosić się żaden "smrodek". Rzecz trzeba więc wyjaśnić przed mianowaniem, nie
                                      > po.

                                      Nawt jesli przyjmiemy Twoja interpretacje, i to pomimo, ze ten smrodek sama GW
                                      wypuscila, to w takim razie czemu Michnik wyzywa od rynsztokowcow osoby ktore
                                      sie domagaja wyjasnienia smrodkow unoszacych sie wokol osoby Cimoszki? Co
                                      wiecej, tego rodzaju metody nazwal metodami goebbelsowskimi. Czyli sam jest
                                      "goebbelsem"big_grin A co wiecej, jest prekursorem tej jakze wytwornej metody walki o
                                      swoje cele polityczne. C.B.D.O. Smutek rynsztoka.

                                      wink

                                      • marcq Wyjaśniamy i prosimy o wyjaśnienie :) 21.09.05, 16:35
                                        Nie, nie wpadłem, Patience. smile Jeszcze długo nie.
                                        Ale - po kolei. Piszesz, w odpowiedzi na moje rozterki co do klucza:

                                        > Autor jasno i wyraznie sie wypowiada, bezposrednio do ciebie zreszta tez.Twoje
                                        > mozliwosci interpretacyjne sa w zwiazku z tym ograniczone obecnoscia autorasmile


                                        Czy możesz mi wskazać palcem, jak dziecku, GDZIE się wypowiada? Szukałem, ale
                                        najbliższe, przynajmniej pod względem tytułu, bo raczej nie treści, jest to oto:

                                        _______________________

                                        Re: odpowiedz klucz....
                                        Autor: dajczgewand
                                        Data: 13.09.05, 22:00

                                        trafiles w 10ke z tym tylko dodatkiem ze komandosi sa tez podzieleni na dwie
                                        polowki, i zawsze byli. Roznica miedzy nami dotyczy wlasnie wykluczania ...
                                        Stad wlasnie spotkanie Kampinoskie i dyskusje na ten wlasnie temat...Nauka nie
                                        poszla w las ale w Puszcze wink

                                        pozdrawiam
                                        jd
                                        __________


                                        Więc, jeśli nie to, a raczej nie to, to co??? Sprawa marginalna, jak sama
                                        piszesz, ale - skoro jednak wciąż ją drążysz...
                                        A dalej pytasz już Ty:

                                        > "... czemu Michnik wyzywa od rynsztokowcow osoby ktore sie
                                        > domagaja wyjasnienia smrodkow unoszacych sie wokol osoby Cimoszki?
                                        > Co wiecej, tego rodzaju metody nazwal metodami goebbelsowskimi. Czyli
                                        > sam jest "goebbelsem"big_grin A co wiecej, jest prekursorem tej jakze wytwornej
                                        > metody walki o swoje cele polityczne. C.B.D.O. Smutek rynsztoka."


                                        Wyjaśniam uprzejmie zaistniałe nieporozumienie.
                                        Zgodnie z mą najlepszą wiedzą - Michnik kwalifikuje pewne kręgi do rynsztoka
                                        nie za to, że domagają się "wyjaśnienia smrodków unoszących się wokół osoby
                                        Cimoszki", lecz za to, że:

                                        1. "Smrodek" ten podsycają "metodami operacyjnymi". To taki eufemizm dla
                                        określenia preparowania (kolejny eufemizm; człowiek prosty rzekłby prosto:
                                        fałszowania) dowodów z pomocą tajnych służb.

                                        2. Swą dociekliwością nie obdarzają kandydatów jednakowo, lecz mają
                                        swych "ulubieńców".
                                        Wadliwie wypełnił swą deklarację majątkową choćby Tusk. Pomylił się, bidula,
                                        co prawda aż dwa razy, ale tylko o zero, czyli nic wink I - co? No właśnie - nic.
                                        Jemu wolno, Cimoszce nie.
                                        Wcześniej, pamiętasz zapewne, był przez moment smrodek wokół bliskiego
                                        współpracownika Tuska - Piskorskiego. W czasie, gdy był prezydentem Warszawy,
                                        wzbogacił się znacznie bardziej, niż wskazywałyby na to jego prezydenckie
                                        dochody. Potem jednak "wyjaśnił", że to z gry na giełdzie i - wystarczyło.
                                        Zapadła cisza. Nikt nie żądał giełdowych kwitów, nikt nie oburzał się, że na
                                        TAKIM stanowisku i mając TAKIE informacje - grać nie wypada...
                                        Dla niego gra na giełdzie była ostatecznym wyjaśnieniem sprawy, po którym -
                                        sza... a dla Cimoszki - okoliczność obciążająca.
                                        Itd. itp.

                                        Wnioski?
                                        KAŻDY kandydat na wysokie państwowe stanowisko powinien być dokładnie
                                        "prześwietlony". Jednak - między prześwietleniem a podłożeniem świni istnieje
                                        pewna subtelna różnica. Michnik wyzywa od rynsztokowców nie "prześwietlaczy",
                                        lecz "podkładaczy". Zatem - nie jest "goebbelsem".
                                        C.B.D.O.
                                        wink
                                        M.

                        • drf Re: Adam Michnik NIE CHCE ROZMAWIAC !!! 18.09.05, 22:22
                          marcq napisał:

                          > drf napisał:
                          >
                          > > Przed 3 minutami zadzwonilem do Michnika..."NIE CHCE Z TOBA
                          > > ROZMAWIAC"...powiedzial Adam
                          > >
                          > > NIE CHCE BYC CZLOWIEKIEM DIALOGU?
                          > > Marq jak to jest?
                          >
                          >
                          > Z drobnym poślizgiem, ale odpowiadam:
                          >
                          > NIE WIEM, jak to jest. Może to nie niechęć do dialogu, tylko niechęć OSOBISTA?
                          > Wzdragam się z dop[owiedzeniem, ale... może ZASŁUŻONA???
                          >
                          > Mnie np. nigdy rozmowy nie odmówił!
                          > wink)

                          ===========================================================

                          ZASLUZONA NIECHEC OSOBISTA ? hehe ..to juz wystarczy byc emigrantem ? miec inne
                          poglady ? aby zasluzyc na NIECHEC ADAMA MICHNIKA...to jest troche CHORE...crying((

                    • patience Re: Do PR :) 14.09.05, 19:44
                      heheh poznales Piniora? No to faktycznie... Tylko ze czarna legende mu robil
                      miedzy innymi wlasnie Adam. Zreszta, cala ta ekipa sie zachowala bardzo zle w
                      okolicach Okraglego Stolu. Tym sie roznia od Nelsona Mandeli, ze on wyszedl z
                      wiezienia jako ostatni i oswiadczyl ze z nikim rozmawiac nie bedzie, poki choc
                      jeden wiezien w RPA... A Piniora zamkneli do pudla wlasnie po to, zeby adas mogl
                      pic wodeczke z kiszczakiem, bez krempacji i bez protestow czlonka Tymczasowej
                      Komisji Krajowej, ktory byl tej wodeczce przeciwny. No ale i tak mo sie
                      odwdzieczyli, ze byl przeciwny. Juz pozniej, minister sprawiedliwosci w rzadzie
                      Mazowieckiego napisal NA PISMIE ze nie zgadza sie na uchylanie 4 wyrokow na
                      Piniora, bo SLUSZNIE SIEDZIAL. Chodzilo o to zeby nie mogl podjac pracy jako
                      prawnik... Potem czlonkowie Unii Wolnosci z senatu Uniwersytetu Wroclawskiego
                      przeglosowali ze go nie zycza sobie na UWr. Przyjal go w koncu do pracy Jozef
                      Kaleta, owczesny rektor Akademii Ekonomicznej oraz czlonek PZPR. Powiedzial
                      prasie, ze w stanie wojennym przyjmowal wszystkich 'niewygodnych' do pracy, to
                      jest przyzwyczajony.

                      I na tym wlasnie polega roznica miedzy obydwoma panami.
                      • marcq Re: Do PR, a zwłaszcza P :) 16.09.05, 16:28
                        patience napisała:

                        Oj, napisała!
                        Skąd Ty to wszystko bierzesz? Z "Protokołów Mędrców Syjonu" tom. 2 ??

                        Mogę tylko potwierdzić opisaną przez Ciebie pozytywną rolę Kuleszy.
                        A co do Piniora i "szycia mu butów": osobiście słyszałem to "szycie" z ust
                        Z.Bujaka, lata temu. Streszczam: Pinior?? A, ten trockista?
                        wink
                        Co poniekąd było bliskie prawdy, ale w ustach Bujaka komplement to nie był...
                        • patience Re: Do PR, a zwłaszcza P :) 16.09.05, 19:45
                          Ano. Zbigniew Bujak. Sprzedal legitymacje "S' na aukcji z Kiszczakowa. A z
                          plotek o Piniorze jakie slyzalam na terenie Warszawy, to taka ze jest bardzo
                          chory, prawie ze simiertelnie, i dlatego nie nalezy mu przeszkadzac i sie
                          kontaktowac... Ale metody, nie?
                          • marcq Re: Do PR, a zwłaszcza P :) 17.09.05, 19:06
                            patience napisała:

                            > Ano. Zbigniew Bujak. Sprzedal legitymacje "S' na aukcji z Kiszczakowa. A z
                            > plotek o Piniorze jakie slyzalam na terenie Warszawy, to taka ze jest bardzo
                            > chory, prawie ze simiertelnie, i dlatego nie nalezy mu przeszkadzac i sie
                            > kontaktowac... Ale metody, nie?


                            Moja opinia o Bujaku jest tzw. mieszana i tym gorsza im późniejszego okresu
                            dotyczy. Kiedyś - kolporter "Robotnika"... itd - teraz Człowiek Sukcesu Nowej
                            Rzeczywistości - po kilkakrotnych zmianach barw klubowych. W TEJ jednak sprawie
                            mam inne zdanie. Bujak dał na aukcję swą legitymację PAMIĄTKOWĄ - z pewnością
                            mająca sporą wartość archiwalną. Dał, by pieniądze z jej licytacji przeznaczyć
                            na cel tzw. szczytny. Cóż w tym złego?
                            Czy, gdyby np. mistrz olimpijski zrobił to samo ze swym medalem - miałabyś mu
                            to za złe, jako szarganie idei olimpijskiej?? Chyba nie. I chyba nawet wtedy,
                            jeśli w tej samej aukcjii uczestniczyłaby p. Kiszczakowa. wink

                            A Piniora widziałem niedawno w TV. Nie robił wrażenia niezdrowego - ani na
                            ciele ani na umyśle, więc chyba naprawdę ktoś "szyje mu buty..."

                            M.
                    • rycho7 Re: Do PR :) 14.09.05, 21:01
                      marcq napisał:

                      > Jeśli zatem Rycho miał informacje o Michniku z podobnych źródeł...

                      Nadmiernie to spersonalizowales. Ja generalnie pisuje o komandosach. Nie
                      wiedzialem, ze to jedynie klony Adasia. A zrodla informacji mialem zupelnie inne
                      niz sadzisz. Autopsja, moje wlasne oczy, uszy, ... Jak dokonywali manipulacji to
                      dokladnie wiedzialem, kto, kiedy, gdzie i jak. Oczywiscie w zasiegu moich
                      zmyslow. Zdalnie jedynie sadze, ze bylo podobnie.

                      > Szanowany przez byłych wrogów, ośmieszany przez nienawistników - byłych
                      > przyjaciół oraz ich naśladowców, a niesłuchana Kasandra dla jednych i drugich.
                      > Taki jest los człowieka dialogu we współczesnej Polsce.

                      Przeoczyles jeszcze inny wariant. Ja go zdecydowanie nie lubie za manipulanctwo.
                      Na poczatku kupowalem GW. Szybko przestalem, gdy ustalilem, ze aby ustalic
                      prawde trzeba kupowac jeszcze dwie inne gazety. Pozostalem przy tych dwoch innych.
                      • marcq Re: Do PR, a zwłaszcza R :) 16.09.05, 16:34
                        rycho7 napisał:

                        > ... Zdalnie jedynie sadze, ze bylo podobnie.

                        Ale tylko SĄDZISZ...


                        > > Szanowany przez byłych wrogów, ośmieszany przez nienawistników - byłych
                        > > przyjaciół oraz ich naśladowców, a niesłuchana Kasandra dla jednych i dru
                        > > gich. Taki jest los człowieka dialogu we współczesnej Polsce.
                        >
                        > Przeoczyles jeszcze inny wariant.Ja go zdecydowanie nie lubie za manipulanctwo
                        > Na poczatku kupowalem GW. Szybko przestalem, gdy ustalilem, ze aby ustalic
                        > prawde trzeba kupowac jeszcze dwie inne gazety. Pozostalem przy tych dwoch
                        > innych.

                        smile))
                        Te inne - to jakie?
                        I ja myślę, że GW manipuluje - i to mocno - od momentu powstania. Nie wiem,
                        jaka jest w tym rola i inicjatywa AM, ale - jako naczelny - odpowiada za to w
                        oczywisty sposób.
                        Jest jednak różnica między manipulowaniem (przemilczaniem, rozdmuchiwaniem itp)
                        a prowokacją. TEGO bym już GW nie zarzucił.

                        • rycho7 cien prowokacji 16.09.05, 23:55
                          marcq napisał:

                          > rycho7 napisał:
                          >
                          > > ... Zdalnie jedynie sadze, ze bylo podobnie.
                          >
                          > Ale tylko SĄDZISZ...

                          Mialem okazje przez ostatanie 37 lat wysluchiwac relacji tych co byli na
                          miejscu, czyli dla mnie w oddali. Bylo pewne podobienstwo aczkolwiek nasycenie
                          kaomandosami bylo radykalnie mniejsze. Dziekuje wiec, ze watpisz w me zmysly i
                          moich interlokutorow. Stara szkola plytkiej propagandy. Usiluj, mnie nie
                          przkonasz, ja nie odczuwam potrzeby przekonywania kogokolwiek. Mnie wystarcza
                          moje poglady oparte na moich zmyslach.

                          > Te inne - to jakie?

                          Wlasnie te ktore czytam. Wiesci Sodalicji i Notatnik Agitatora (WKP(b)).

                          > Jest jednak różnica między manipulowaniem (przemilczaniem, rozdmuchiwaniem itp)
                          > a prowokacją. TEGO bym już GW nie zarzucił.

                          Niezmiennie zadaje to samo pytanie. Michnik byl winien pieniadze (mln.)
                          Rywinowi. Czy juz oddal, czy jedynie poprzestal na zapuszkowaniu go? Czy widzisz
                          w tym jakis cien prowokacji?
                          • marcq Re: cien prowokacji 17.09.05, 19:17
                            rycho7 napisał:

                            > marcq napisał:
                            >
                            > > rycho7 napisał:
                            > >
                            > > > ... Zdalnie jedynie sadze, ze bylo podobnie.
                            > >
                            > > Ale tylko SĄDZISZ...
                            >
                            > Mialem okazje przez ostatanie 37 lat wysluchiwac relacji ...


                            No właśnie. "Lepiej raz zobaczyć, niż sto razy usłyszeć".


                            > > Te inne - to jakie?
                            >
                            > Wlasnie te ktore czytam. Wiesci Sodalicji i Notatnik Agitatora (WKP(b)).


                            ?????????!!!!!!!
                            No to rzeczywiście - rozrzut spory. wink


                            > Niezmiennie zadaje to samo pytanie. Michnik byl winien pieniadze (mln.)
                            > Rywinowi. Czy juz oddal, czy jedynie poprzestal na zapuszkowaniu go? Czy
                            > widzisz w tym jakis cien prowokacji?


                            Widzę. Dokładnie taki sam, jak w pytaniu: czy przestał już pan kraść?
                            KAŻDA odpowiedź pogrąża człowieka, nawet jeśli NIGDY nie kradł.
                            wink
                            M.

                            • rycho7 widocznie umiem czytac nagrania 20.09.05, 19:52
                              > > Niezmiennie zadaje to samo pytanie. Michnik byl winien pieniadze (mln.)
                              > > Rywinowi. Czy juz oddal, czy jedynie poprzestal na zapuszkowaniu go? Czy
                              > > widzisz w tym jakis cien prowokacji?
                              >
                              > Widzę. Dokładnie taki sam, jak w pytaniu: czy przestał już pan kraść?
                              > KAŻDA odpowiedź pogrąża człowieka, nawet jeśli NIGDY nie kradł.

                              Wiec po co Adas nagrywal i ja moglem tego posluchac? Sad sobie "wykadrowal"?
                              Lubisz zgrywac glupa? Czy nie musisz grac?
                              • marcq Do Rycha o prostych pytaniach 21.09.05, 16:37
                                rycho7 napisał:

                                > Wiec po co Adas nagrywal i ja moglem tego posluchac? Sad sobie "wykadrowal"?
                                > Lubisz zgrywac glupa? Czy nie musisz grac?


                                Załóżmy, że odpowiedź "tak" pada na przedostatnie pytanie. wink
                                Chodziło mi o to, że są pytania - pozornie otwarte - które jednak sugerują
                                kierunek myślenia. Twoje też do nich należy.

                                Nie znam oczywiście odpowiedzi, podobnie, jak nie zna - sądzę - każdy inny
                                zapytywany przez Ciebie.
                                Po co więc pytasz, skoro nie po to, by uzyskać merytoryczną odpowiedź?
                                • rycho7 merytoryczne odpowiedz: jestesmy manipulowani 21.09.05, 20:10
                                  marcq napisał:

                                  > Po co więc pytasz, skoro nie po to, by uzyskać merytoryczną odpowiedź?

                                  A w wyniku manipulacji mozna znalezc sie w wiezieniu.
                • rycho7 klucz do duszy Helgi 14.09.05, 07:45
                  patience napisała:

                  > No i wszyscy wielcy ludzie po swojej smierci, pozarci przez Michnika, staja sie
                  > zazartymi przeciwnikami jakiejkolwiek lustracji oraz apostolami Namiestnika
                  > Bozego na Ziemi, Michnika Chrystusa.

                  Michnik nie jest wladza ustawodawcza, wykonawcza ani sadownicza. Jest co
                  najwyzej trybem IV wladzy. W gruncie rzeczy ma mierny wplyw na rzeczywistosc. Ma
                  wplyw na mieszanie w urojeniach. A Helga nie znosi slowa sprzeciwu dotyczacego
                  lustracji. A wez sobie Helus te teczki. Utoniesz w dziesiatkach kilometrow
                  biezacych akt. Na ratownikow ze slonecznego patrolu nie licz.
                  • danutki Re: klucz do duszy Helgi 14.09.05, 08:31
                    rycho7 napisał:

                    > Michnik nie jest wladza ustawodawcza, wykonawcza ani sadownicza. Jest co
                    > najwyzej trybem IV wladzy. W gruncie rzeczy ma mierny wplyw na rzeczywistosc.
                    M
                    > a
                    > wplyw na mieszanie w urojeniach. A Helga nie znosi slowa sprzeciwu dotyczacego
                    > lustracji. A wez sobie Helus te teczki. Utoniesz w dziesiatkach kilometrow
                    > biezacych akt. Na ratownikow ze slonecznego patrolu nie licz.

                    Rychu7
                    już dawno nikt tak pozytywnie mnie nie zaskoczył jak Ty teraz tym postem, a
                    szczególnie określeniem "wpływ na mieszanie w urojeniach". tak...to jest chyba
                    ten klucz, który powoduje, że Michnik ma coraz więcej wrogów
                    • rycho7 silne przywiazanie do mitow 14.09.05, 08:41
                      danutki napisała:

                      > tak...to jest chyba
                      > ten klucz, który powoduje, że Michnik ma coraz więcej wrogów

                      Wyzbyc sie mitow jest bardzo trudno. "Nie tak mialo byc!!!"
                    • patience Jego ostatnie urojenie 14.09.05, 11:53
                      wlasnie rezygnuje ze startu na prezydenta RP.
          • marcq Witaj, Danusiu :) 13.09.05, 16:27
            danutki pojawiły się wreszcie na forum smile i napisały:

            > patience napisała:
            >
            > > on jest CHORY na nienawisc do wszystkiego i
            > > wszystkichsad
            >
            > Patience
            > ta twoja sugestia kogo dotyczy?
            > możesz tą swoją sugestię podbudować jakimś argumentem?


            Patience nie odpowiedziała wprost, więc zrobię to za nią: dotyczy Michnika.
            Czy może to czymś podbudować? W JEJ mniemaniu tak, w moim - na pewno nie.

            A Ty - co sądzisz o artykule Michnika? Z Twojego pytania wnioskuję, choć na
            razie bardzo ostrożnie, że bliżej Ci tym razem do mnie, niż do Patience, czy
            Piqa...

            Hej! smile

            M.
            • danutki Re: Witaj, Marcqu :) 13.09.05, 17:24
              marcq napisał:

              > A Ty - co sądzisz o artykule Michnika? Z Twojego pytania wnioskuję, choć na
              > razie bardzo ostrożnie, że bliżej Ci tym razem do mnie, niż do Patience, czy
              > Piqa...
              >
              > Hej! smile
              >
              > M.

              odpowiadam
              najbliżej mi jest ....w poglądach oczywiście do....treści zawartych w artykule
              Michnika .
              Piq i Patience swoimi wypowiedziami POTWIERDZILI słuszność zawartej w tym
              artykule głównej tezy o tym, że w polskim zyciu publicznym obowiązuje
              obecnie "smutek rynsztoków".
              ja bym jeszcze tylko dodała, że ten "smutek rynsztoków" pokazuje w lustrze
              swoją wykrzywioną w uśmiechu twarz "salonów inteligentów", którzy językiem
              rynsztoka opluwają jednego z największych żyjących obecnie intelektualistów
              polskich.

              kiedyś rynsztok służył biedakom
              teraz mamy postęp cywilizacyjno-transformacyjny i salony służą rynsztokowi
              • rycho7 Danusia malej wiary w czlowieka 13.09.05, 17:37
                danutki napisała:

                > kiedyś rynsztok służył biedakom
                > teraz mamy postęp cywilizacyjno-transformacyjny i salony służą rynsztokowi

                Zgadzam sie z Twoim wczesniejszym tekstem ale akapit koncowy mnie ubawil. Po
                prostu nie odpowiada rzeczywistosci. Nie znasz Danusiu "osiagniec" ludzkosci.

                Kiedys interesowal mnie mechanizm pogromow zydowskich. Zachowaly sie calkiem
                stare ich opisy z Pierwszej Wyprawy Krzyzowej. Wiekszosc konczyla sie tak, ze
                bogaczy z gminy przyjmowal na swoj dwor i pod swoja ochrone miejscowy biskup
                (salon z obu stron "konfliktu"). Oczywiscie za odpowiednia sowita oplata.
                Schemat byl prawie zawsze taki sam. Ja odnioslem wrazenie, ze "salony" odgrywaly
                w tym swoje znane od dawna ustalone role. Aby nie prowokowac dyskusji troche nie
                na temat pominalem celowo przygotowania i rozpoczynanie pogromow.

                Mam nadzieje, ze pogromy uznasz za dzialalnosc rynsztokowa. No a rola salonow
                jawi sie jako odwieczna. Nic nowego pod sloncem.
                • danutki Re: Danusia malej wiary w czlowieka 13.09.05, 17:51
                  rycho7 napisał:

                  > danutki napisała:
                  >
                  > > kiedyś rynsztok służył biedakom
                  > > teraz mamy postęp cywilizacyjno-transformacyjny i salony służą rynsztokow
                  > i
                  >
                  > Zgadzam sie z Twoim wczesniejszym tekstem ale akapit koncowy mnie ubawil. Po
                  > prostu nie odpowiada rzeczywistosci. Nie znasz Danusiu "osiagniec" ludzkosci.

                  popełniłam błąd i jednocześnie go nie popełniłam
                  znam "osiągnięcia" ludzkości i jednocześnie ich nie znam
                  "znam"- to historia-o której napisał w swoim eseju Michnik
                  "nie znamm"-bo żyję w czasach teraźniejszości

                  >
                  > Kiedys interesowal mnie mechanizm pogromow zydowskich. Zachowaly sie calkiem
                  > stare ich opisy z Pierwszej Wyprawy Krzyzowej. Wiekszosc konczyla sie tak, ze
                  > bogaczy z gminy przyjmowal na swoj dwor i pod swoja ochrone miejscowy biskup
                  > (salon z obu stron "konfliktu"). Oczywiscie za odpowiednia sowita oplata.
                  > Schemat byl prawie zawsze taki sam. Ja odnioslem wrazenie, ze "salony"
                  odgrywal
                  > y
                  > w tym swoje znane od dawna ustalone role. Aby nie prowokowac dyskusji troche
                  ni
                  > e
                  > na temat pominalem celowo przygotowania i rozpoczynanie pogromow.
                  >
                  > Mam nadzieje, ze pogromy uznasz za dzialalnosc rynsztokowa. No a rola salonow
                  > jawi sie jako odwieczna. Nic nowego pod sloncem.

                  pamiętam z rzeczywistości ostatni "pogrom"
                  ten z 68r
                  i jego rolę "służalczą" wobec rynsztoka
                  problem teraz jest w tym, że....rynsztok jest, tylko Żydów do "pogromu" coś za
                  mało i trzeba ich jak najszybciej jak najwięcej "mianować"
                  ale to nie takie proste się teraz okazuje
                  nawet na AQA żaadnego dodatkowego "Żyda" trudno jest znaleźc, zeby znany
                  schemat zadziałał.
                  ale może tu się mylę i powinnam mieć więcej "wiary w człowieka"
                  • rycho7 zydow ci u nas dostatek 13.09.05, 18:02
                    danutki napisała:

                    > problem teraz jest w tym, że....rynsztok jest, tylko Żydów do "pogromu" coś za
                    > mało

                    Absolutnie odwrotnie. Dla rynsztoka nie ma znaczenie genetyka Zyda lub jego
                    etnicznosc. Na plocie pisza "Wisla Krakow zydy" (przepraszam za taki przyklad,
                    moglby byc dowolny inny). Przeciez nie chodzi o Zydow lecz zydow, bez sladu
                    cienia znaczenia religijnego. Jakas synonimiczna nazwa zlego, wroga. W rynsztoku
                    zydem bedzie najrasowszy aryjczyk. To ten, ktorego nalezy pogromowac, zlinczowac.

                    > i trzeba ich jak najszybciej jak najwięcej "mianować"
                    > ale to nie takie proste się teraz okazuje
                    > nawet na AQA żaadnego dodatkowego "Żyda" trudno jest znaleźc, zeby znany
                    > schemat zadziałał.

                    Sa lewusy i katole. Nikogo nie trzeba mianowac. Sa jasno okresleni wrogowie - zydy.

                    > ale może tu się mylę i powinnam mieć więcej "wiary w człowieka"

                    Jest odwieczny schemat. Na wojnie nie zabija (morduje) sie ludzi lecz wroga.
                    Jestes malej wiary.
                    • danutki Re: zydow ci u nas dostatek 13.09.05, 18:17
                      rycho7 napisał:

                      > Sa lewusy i katole. Nikogo nie trzeba mianowac. Sa jasno okresleni wrogowie -
                      z
                      > ydy.

                      i w tym jednym zdaniu spotkały się salony z rynsztokiem nie po raz pierwszy
                      czy ostatni?
                      wątpię...i może dlatego jestem ,jak piszesz, człowiekiem małej wiary

                      >
                      > Jest odwieczny schemat. Na wojnie nie zabija (morduje) sie ludzi lecz wroga.
                      > Jestes malej wiary.

                      wiesz co?
                      mnie jest wszystko jedno czy mnie naa wojnie zabiją(zmordują) jako żyda z małej
                      czy dużej litery czy też jako człowieka małej wiary
                      jak górą w tej "wojnie" jest motłoch to wszystko zdarzyć się może
                      jak zwycięża język rynsztoka na salonach...o tym Michnik nie napisał, ale ja
                      napiszę....to już było....pozostały popioły....i CHORE umysły
                      • rycho7 wychowanie krolow 14.09.05, 08:45
                        danutki napisała:

                        > jak zwycięża język rynsztoka na salonach...o tym Michnik nie napisał, ale ja
                        > napiszę....to już było....pozostały popioły....i CHORE umysły

                        Nie masz racji. To ludzkosc praktykuje od tysiacleci. Dla normalnego czlowieka
                        to moze jest i chore. Na najwyzszych salonach nazywa sie to wychowanie krolow.
                        Celowa kontrolowana schzofrenia. Wole nie rozwijac.
                        • danutki Re: wychowanie krolow-do Rycha7 14.09.05, 09:10
                          rycho7 napisał:

                          > danutki napisała:
                          >
                          > > jak zwycięża język rynsztoka na salonach...o tym Michnik nie napisał, ale
                          > ja
                          > > napiszę....to już było....pozostały popioły....i CHORE umysły
                          >
                          > Nie masz racji. To ludzkosc praktykuje od tysiacleci. Dla normalnego czlowieka
                          > to moze jest i chore. Na najwyzszych salonach nazywa sie to wychowanie krolow.
                          > Celowa kontrolowana schzofrenia. Wole nie rozwijac.

                          nie trzeba dalej rozwijać
                          nie dla mnie
                          nie teraz

                          Rychu7
                          jakkolwiek to przyjmiesz....PRZEPRASZAM Ciebie za kiedyś skierowane w Twoją
                          stronę słowa o "krwi na rękach twoich przodków"-ten cytat to też jeden z mitów,
                          który....wolę też dalej nie pisać
                          • rycho7 dziekuje 14.09.05, 11:16
                            Podchodzilem do tego raczej kpiarsko niz z uraza. Znam Cie i wiem na ile sie
                            sama zameczasz. W czyjes sumienie mozna ugodzic jedynie wtedy gdy cos jest na
                            tym sumieniu. Ja akurat w tej kwestii po prostu sie niczego nie doszukalem.
                        • patience Re: wychowanie krolow 14.09.05, 14:41
                          rycho7 napisał:

                          > Nie masz racji. To ludzkosc praktykuje od tysiacleci. Dla normalnego czlowieka
                          > to moze jest i chore. Na najwyzszych salonach nazywa sie to wychowanie krolow.
                          > Celowa kontrolowana schzofrenia. Wole nie rozwijac.

                          Na najwyzszych salonach nazywa sie to samobojstwo formacji politycznej.
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=29022853&a=29031872
                          • rycho7 Re: wychowanie krolow 14.09.05, 20:36
                            patience napisała:

                            > Na najwyzszych salonach nazywa sie to samobojstwo formacji politycznej.

                            Wychowanie krolow nie ma nic wspolnego z samobojstwem. Co najwyzej z usilowaniem
                            samobojstwa od 5000 lat. Ale chyba nie taka manipulacje planowala Helga.

                            Ja sie Helgus ciesze. Od miesiecy glosze, ze lewice w Polsce nalezy unicestwic.
                            Zaskakujaco latwo to idzie. Bedziesz miala to wymarzone: reke w nocniku.
                            • patience Re: Im gorzej, tym lepiej? 19.09.05, 17:24
                              Hm... Twoje modly zostaly wysluchane. Najpierw Okragly Stol, ktory wyeliminowal
                              cala lewice Solidarnosci w ramach dealu z postkomunistami, potem Miller, a teraz
                              apele mihnikoidow zeby glosowac na Tuska a nie Borowskiego. Formacja samobojcow,
                              aczkolwiek mialabym zasadnicze trudnoisci z nazwaniem tego lewica. Zreszta,
                              cytat z Osiatynskiego mowi sam za siebie:

                              A jaki interes będzie miała lewica, by głosować na Tuska, zamiast po prostu
                              pozostać w domu?

                              - Choćby taki, że Kaczyński stanowi dla niej bez porównania większe zagrożenie
                              niż Tusk. Ale jest jeszcze jeden czynnik, który spowodował, że część elektoratu
                              lewicy z 2001 r. jeszcze przed rezygnacją Cimoszewicza popierała Tuska; stąd
                              zresztą jego skok w sondażach.

                              Wiąże się to z wielką zagadką wszystkich wyborów od 1997 r. Gdzie się podziały
                              głosy ludzi zadowolonych z transformacji? Przecież skorzystało na niej
                              przynajmniej 30 proc. społeczeństwa. Na tym opierała się kalkulacja Unii
                              Wolności, gdy wybierała Leszka Balcerowicza na przewodniczącego.

                              Balcerowicz symbolizował sukces przemian gospodarczych. Ale odpowiadającego temu
                              sukcesowi poparcia nie zdobył. Bo większość zadowolonych to byli ludzie dawnej
                              nomenklatury i głosowali na inną partię o liberalnej polityce - choć nie
                              frazeologii - czyli SLD Leszka Millera, które okazało się partią
                              kapitalistycznej nomenklatury. Dziś SLD się rozsypało i nie odbuduje poparcia
                              społecznego bez powrotu do socjalnej retoryki i programu. Na pewno nie zaoferuje
                              "swoim" kapitalistom układów, informacji, korzystnych zamówień. Teraz chodzi o
                              to, by ktoś nie pozwolił w ogóle rozebrać prawnych i instytucjonalnych podstaw
                              rynku. A taką partią jest dziś przede wszystkim Platforma Obywatelska.


                              serwisy.gazeta.pl/wyborcza/2029020,34474,2920395.html
                              • rycho7 Re: Im gorzej, tym lepiej? 20.09.05, 19:58
                                patience napisała:

                                > Teraz chodzi o
                                > to, by ktoś nie pozwolił w ogóle rozebrać prawnych i instytucjonalnych podstaw
                                > rynku. A taką partią jest dziś przede wszystkim Platforma Obywatelska.

                                Sadze jednak, ze Rokita staje na glowie aby odstraszyc ten elektorat. Chyba
                                jednak bujasz w chmurach.
              • marcq Witaj jeszcze raz :) 13.09.05, 17:57
                danutki napisała:

                > najbliżej mi jest....w poglądach oczywiście do....treści zawartych w artykule
                > Michnika.
                > Piq i Patience swoimi wypowiedziami POTWIERDZILI słuszność zawartej w tym
                > artykule głównej tezy o tym, że w polskim zyciu publicznym obowiązuje
                > obecnie "smutek rynsztoków".
                > ja bym jeszcze tylko dodała, że ten "smutek rynsztoków" pokazuje w lustrze
                > swoją wykrzywioną w uśmiechu twarz "salonów inteligentów", którzy językiem
                > rynsztoka opluwają jednego z największych żyjących obecnie intelektualistów
                > polskich.
                >
                > kiedyś rynsztok służył biedakom
                > teraz mamy postęp cywilizacyjno-transformacyjny i salony służą rynsztokowi


                Cieszę się, Danusiu, że znów mamy tak podobne poglądy. smile
                Choć wolałbym, oczywiście, by dotyczyły one weselszych spraw.
                Ale "poprawka" Rycha także ma swoją wagę, Michnik też zresztą o tym napomyka.
                Gdyby "pogrzebać" w historii znalazłoby się sporo przykładów służalstwa wręcz
                ludzi z "salonów" wobec najpodlejszych instynktów tłumu.

                Hej.

                M.
                • marcq Witaj jeszcze raz - c.d. :) 13.09.05, 18:09
                  marcq napisał:

                  > Gdyby "pogrzebać" w historii znalazłoby się sporo przykładów służalstwa wręcz
                  > ludzi z "salonów" wobec najpodlejszych instynktów tłumu.


                  ...i nie zauważył, że wcześniej Danusia sama poradziła sobie z problemem. smile

                  No to - miłej dyskusji, Danusiu!

                  M.
                • rycho7 Absolutny brak zgody 13.09.05, 18:11
                  marcq napisał:

                  > Gdyby "pogrzebać" w historii znalazłoby się sporo przykładów służalstwa wręcz
                  > ludzi z "salonów" wobec najpodlejszych instynktów tłumu.

                  Salony odwiecznie wykorzystywaly tlum do realizacji swych celow. Szlachta
                  odbierala sobie pieniadze ukradzione przez Zydow sprzedajacych luksusowe towary.
                  "Przebitki" byly wtedy 1000-10 000 razy (jedwab). Patrycjat zydowski zaganial do
                  "oblezonej twierdzy" getta krnabrna i asymilujaca sie biedote. Zero sluzalstwa,
                  czysty przemyslany cyniczny interes. Riket pobiera sie za "ochrone".

                  Sadze, ze Michnik jako komandos wie co to jest podjudzanie tlumu. Teraz mu sie
                  to nie oplaca. Prosto, krotko.
                  • marcq Brak zgody... w obie strony 13.09.05, 19:26
                    rycho7 napisał:

                    > marcq napisał:
                    >
                    > > Gdyby "pogrzebać" w historii znalazłoby się sporo przykładów służalstwa
                    > > wręcz ludzi z "salonów" wobec najpodlejszych instynktów tłumu.
                    >
                    > Salony odwiecznie wykorzystywaly tlum do realizacji swych celow. (...)

                    Tu akurat jedno nie wyklucza drugiego. Coś za coś: omamiony tłum realizował
                    cele "salonów", ale najpierw ludzie z tych salonów musieli mu się podlizać.


                    > Sadze, ze Michnik jako komandos wie co to jest podjudzanie tlumu. Teraz mu sie
                    > to nie oplaca. Prosto, krotko.

                    Taaak... WTEDY Michnik miał taką opinię. Całe tabuny SWB-ków na to pracowały.
                    • rycho7 WTEDY 13.09.05, 20:07
                      marcq napisał:

                      > Tu akurat jedno nie wyklucza drugiego. Coś za coś: omamiony tłum realizował
                      > cele "salonów", ale najpierw ludzie z tych salonów musieli mu się podlizać.

                      Salony najczesciej pociagaly za sznurki z ukrycia. "Podlizywanie" o ile takie w
                      ogole bylo potrzebne przybieralo postac dezinformacji.

                      > Taaak... WTEDY Michnik miał taką opinię. Całe tabuny SWB-ków na to pracowały.

                      Bardzo interesujace stwierdzenie. Tyle, ze to WTEDY znam z autopsji. Tabuny
                      SB/UB-kow jakos przeoczylem. Podjudzanie bylo jak na dloni.

                      Zbyt czesto jest tak, ze gdy porownuje to co pamietam z tym co czytam to dziwie
                      sie nieudolnosci neo-propagandystow i ich wiary w bezdennosc mojej glupoty. Moze
                      i jestem ale nie az tak.
      • dachs Re: Tekst naprowadzający 12.09.05, 17:45
        marcq zacytowal:

        > I tylko z rzadka rozlega się czysty głos humanisty, który przestrzega przed
        > eksplozją nienawiści czy cywilizacją podłości.

        Czyzby tekst z kluczem?
        Towarzyszu rozprowadzajacy powidzcie, tak po proletriacku, kto to ten humanista?
        • rycho7 cel uswieca srodki 12.09.05, 19:39
          dachs napisał:

          > Towarzyszu rozprowadzajacy powidzcie, tak po proletriacku, kto to ten
          > humanista?

          Ciesze sie, ze tak jasno wyrazasz swoje poparcie. Jak oczekuje, gdy mleko sie
          rozleje, to bedziesz twierdzil, ze od zawsze przestrzegales.
          • dajczgewand Adam Michnik Cytat1 13.09.05, 23:27
            "0dpierd0lcie sie od Generala!"AM
            ===============================================================================
            "...Cud na Synaju i nad Jordanem, który się wydarzył w czerwcu 1967 roku, był
            sprzeczny z założeniami kierownictwa partii, oczekiwaniami Sztabu Generalnego,
            na którego czele stał już Jaruzelski, i nadziejami policji, którą dowodził były
            partyzant Moczar. W przemówieniu wygłoszonym 19 czerwca Gomułka dał wyraz ich
            irytacji, że Żydzi nie tylko nie dali się zgładzić, ale jeszcze ośmielili się
            rozgromić swoich wrogów uzbrojonych i wspomaganych przez sowieckich przyjaciół,
            i że na domiar wszystkiego spotkało się to z "aplauzem w syjonistycznych
            środowiskach Żydów-obywateli polskich". Oskarżył owe "środowiska", że
            "opowiadają się za agresorem", oświadczył, że "każdy obywatel Polski powinien
            mieć tylko jedną ojczyznę", i zapowiedział: "Nie będziemy tolerować w naszym
            kraju syjonistycznej piątej kolumny!" Tego ostatniego zdania nie zamieszczono w
            prasie, ale doszło do wszystkich telewidzów i radiosłuchaczy i stało się
            hasłem." Henryk Grynberg
            ==============================================================================
            pozdrowienia od V kolumny
            jd
            • drf Adam Michnik Cytat2 14.09.05, 19:31
              "Nie chce z Toba rozmawiac.Nie dzwon do mnie wiecej..." Adam Michnik 14.09.2005
              17:47 czas rozmowy 0:35
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka