Dodaj do ulubionych

Stary nudziarz Eco

20.10.05, 10:01
napisał książkę, która wielkimi czerwonymi literami powinna mieć umieszczone
na okładce 'dozwolone od lat 60'.
Wielki erudyta Umberto napisał książkę, przy której najczęstszą reakcją
czytelniczą (przynajmniej w moim wykonaniu) jest ziewanie.
Mistrz postmoderny i filozof kultury napisał książkę, tak samo nudną, jak 99
procent dostępnych na rynku biografii i autobiografii.
Jeden z moich ulubionych pisarzy napisał książkę, której sensu powstania
zupełnie nie rozumiem.
Tajemniczy płomień królowej Loany to tekst przedziwnie nierówny, wyglądający
na zlepek przeróżnych fragmentów wyciągniętych z najdziwniejszych szuflad w
biurku Eco, z których niektóre nie były otwierane pewno od dobrego półwiecza
i nadal mogłyby nie być. Z jednej strony otrzymujemy tu klasyczny
bildungsroman, tyle, że potraktowany na odwrót, prowadzący od starości po
dzieciństwo, z drugiej, analizę wpływu kultury na pamięć i świadomość
człowieka. I obie strony sa jednakowo niewyraźne, bo ni anegdotki ni fabuła
fikcji autobiograficznej nie wykraczają poza ustalony kanon tego typu
opowieści - łacznie z oczywiście wstrząsającym momentem przemiany z dziecka w
dorosłego ani tez analiza popkultury włoskiej lat faszyzmu i tuż powojennych,
nie idzie ani dalej, ani głębiej, niż w jego tekstach teoretycznoliterackich.
Oczywiście obie te warstwy wpływają na siebie, co daje na przykład efekt, że
całą część biograficzną skonstruowano wedle wzorca powieści przygodowej dla
chłopców w typie Salgariego i Verne'a, a część 'teoretyczna' wykazuje
elementy kultury, ktore najmocniej wpłynęły na świadomość przyszłego pisarza.
I wszystko byłoby dobrze, gdyby był to poważny esej na temat roli pamięci, bo
te fragmenty uznaję za najbardziej udane, ale niestety rozmywają się one w
dziesiątkach stronic nudnej fabuły, katologowego opisu książek i artefaktów
kulturowych dzieciństwa, które w sumie do niczego nie prowadzą, prócz czystej
funkcji zaznajomienia czytelnika z faktami, że Myszka Miki to po włosku
Toppolino, że w ksiązkach dla dzieci aż się roiło od propagandy w stylu'bóg,
ojczyzna, faszyzm', że indoktrynowano ich stereotypowymi wizerunkami ras
niższych. I znów - jest to materiał na esej, nie na powieść.
Po raz pierwszy zdażyło się również panu Eco, wyłożyc w sposób prosty i
jasny wyłożyć zasady swej filozofii życiowej, wypływającej z racjonalizmu i
krytyki chrześcijaństwa, tyle, że fragment w którym przypuszcza atak na
religię z pozycji racjonalistycznej, brzmi jak spowiedź 15 latka, który
pierwszy raz w życiu odkrywa, że świat jest paskudny i że musi w związku z
tym pokłócić się z bogiem. Co prawda autor jest zbyt sprytny by tak prostą
ideologię wyłożyć explicite i wkłada ją w usta wojującego anarchisty-
antyfaszysty, wyjętego jak żywcem (jak i część rozwiązań fabularnych, tudzież
wszechogarniająca, przeckliwiona nostalgia) ze stron Mojego przyjaciela
Meaulnesa, tyle, że nadal są to argumenty banalne i po tysiąkroć rozważane i
daleko temu do chociażby listów Eco z Kardynałem (?).
Na zakończenie, żeby nie było, że rzecz w całości jest fatalna:) -
rewelacyjna analiza elementów faszystowskich w 'Sercu' Amicisa i doskonała,
acz lekko przegieta estetycznie opowieść o zemście dziadka na faszystach.
Mało troche jak na 450 stron tekstu, ale i tak można z tego powodu do
Tajemniczego płomienia sięgnąć.
I jeszce argumenty, z pwodu których dla Was ksiązka ta może byc ciekawsza niż
dla mnie:
1) pamiętam lektury swojego dzieciństwa, bo było to całkiem niedawno.
2) uznaję biografię i autobigrafię za najniższa forme uprawiania literatury.
3) w dzieciństwie wolałem Holmes'a niż Salgariego

I byc może w roku 2040 siegne po te książke raz jeszce, by sprawdzić, czy
wszyscy starcy tak mają - na razie jestem o ponad 30 lat na ten tekst za
młody.

Pozdrowienia:)
Obserwuj wątek
    • lalka_01 Re: Stary nudziarz Eco 20.10.05, 10:33
      zgadzam sie z panem, panie B. Moim zdaniem warunkiem koniecznym do przelkiecia
      bez zasniecia jest poza wiekiem rowniez wielka sympatia do Wloch i Wlochow.
      Tylko tak moim zadniem mozna zniesc np. teksty piosneczek, ktore nam gowniarzom
      nic nie mowia...
      Mnie jeszcze podobal sie epizod partyzancki bohatera, tak barwny, ze az nie na
      miejscu w tej ksiazce.
    • akondze Re: Stary nudziarz Eco 20.10.05, 11:46
      Eco jest pisarzem takim sobie - ani dobrym, ani złym, jedynie dość
      przereklamowanym... przeciętny kryminał Imię Róży, nudny nieco Baudolino, coś
      tam jeszcze i teraz to...

      W odróżnieniu jednak od autora wątku uważam, że tym razem pomysł na książkę
      okazał się całkiem ciekawy i być może nawet bardziej mi się spodoba niż to co
      wcześniej napisał... ale to tylko stwierdzić mogę przed przeczytaniem, co nie
      nastąpi jednak zbyt szybko...
      ----------
      ...skwak?
      • Gość: ja Re: Stary nudziarz Eco IP: *.acn.waw.pl 20.10.05, 13:48
        >przeciętny kryminał Imię Róży,

        Możesz mi podać jakiś nieprzeciętny Twoim zdaniem kryminał?
    • akondze Re: Stary nudziarz Eco 20.10.05, 14:04
      Np. Zły Tyrmanda

      Ale fakt - trochę źle się wyraziłem. Akcja IR dzieje się w średniowieczu, a
      większość fabuł kryminałów dzieje się we współczesności, więc może pod tym
      względem słowo przeciętność nie pasuje...
      No ale zresztą kwestia gustu.
      ----------
      ...skwak?
      • annabellee1 Re: Stary nudziarz Eco 21.10.05, 10:00
        Jesli Zly Tyrmanda to ksiazka dobra a Imie rozy zla to ide popelnic seppuku.Nie
        znam sie widac na ksiazkach. Tyrmanda czytalam w swoim czasie z zapartym
        tchem.Noc cala.Ale gdy do niego wrocilam obecnie, stwierdzilam ze Zly jest zle
        napisany nudny i jego czas minal i na dodatek zle sie nim obszedl.Imie jest
        ksiazka znakomita.I bedzie taka zawsze.
        Tez sobie ja odswiezylam.
        A Loany nie czytalam, ale przeczytam, bo zapowiada sie interesujaco.
        Lubie erudycyjne gierki i rzeczywiscie do pewnych rzeczy trzeba dojrzec,niestety.
        Kazdy wiek ma swoje przyjemnosci.Ha!
    • ada08 Re: Stary nudziarz Eco 20.10.05, 18:34
      To TY powinieneś powieści pisać, Braineater, a nie ten stary nudziarz Eco.
      A ON powinien pisać recenzje z Twoich ksiąg.

      Jak to duch wionie kędy chce i czasem się myli, kurde.
      Przez to mamy nudne książki Eco i porywające recenzje tych książek
      pióra Braineatera, a przecież nie tego oczekiwaliśmy (chyba ?).

      No ale nie ma tego złego.... Dzięki Tobie, Braineater, nie przeczytam
      o tej tam ... Loanie. Zaoszczędzę dzięki temu czasu, który potrzebny jest mi
      na zgłębianie książki pod tytułem "Historia piękna", w której ten Eco maczał
      palce. Tylko aż się trochę boję przeczytać co ten nudziarz Eco tam nawypisywał.
      :-)
      a.
      • braineater Re: Stary nudziarz Eco 20.10.05, 19:25
        oj czekałem, czekałem, wiedziałem, że prędzej czy później mi się oberwie i tak
        podejrzewałem, ze to Ty będziesz katem:)

        Pozdrowienia:)
        • ada08 Re: Stary nudziarz Eco 21.10.05, 10:05
          braineater napisał:

          > podejrzewałem, ze to Ty będziesz katem:)
          >

          Jak to - katem ??? Przecież Cię pochwaliłam, doprawdy trudno Ci
          dogodzić ;-))
          a.
          PS Nawet nie potrafię Ci powiedzieć, jak lubię czytać Twoje posty;
          piszesz z takim entuzjazmem ...:-)
          a.
          • braineater Re: Stary nudziarz Eco 21.10.05, 12:31
            i pokonaj tu człowieku kobietę z wyczuciem ironii:)
            za pochwałę kornie dziękuje i obiecuję sie entuzjazmować nadal:)

            Pozdrowienia:)
            • sutekh1 Re: Stary nudziarz Eco 21.10.05, 13:26
              jedno tylko z czym nie moge się całkowicie zgodzić: ECO to nie mistrz
              postmoderny. nie wierzę że eco ma coś wspólnego z postmoderna jaka wielką grą
              intelektualistów ja myślę ze on to wszystko zanegował a jego książki są tylko
              próbami.
              • braineater Re: Stary nudziarz Eco 21.10.05, 13:39
                a coś więcej?
                bo teza brzmi nieźle, tylko jakoś sobie jej złozyć nie potrafię:)

                Pozdrowienia:)
                • sutekh1 Re: Stary nudziarz Eco 21.10.05, 15:28
                  powiedzmy tak; jego książki to "próbowanie się" z biblioteka i labiryntem jako
                  dwiema figurami tworzenia powieści które są zarazem grą z czytelnikiem, czyli
                  to co od dawna lubimy. to perwersyjny sosób zabawiania się przy pomocy tekstu.
                  lecz sam eco nie w pełni akceptuje postmodernizm. sam zreszta wraca do kultur-
                  epok wcześniejszych. co nie jest jakoś złe samo w sobie ale jest to niestety
                  akademicki tradycjonalizm.
                  "apologeci postmoderny" (w sferze twórców) - itu pojawia się duży problem - to
                  albo wielcy gracze z wszystkim co się da : barth pynchon goerke i te de. ale
                  też ci którzy piszą powieści o jakichś wizjach rzeczywistości jak neal
                  stephenson. po prostu naklejaja się na siebie różne wizje i tzw. dialekty
                  kulturowe. przede wszystkim subkulturowe. pomiedzy tymi typami pisarzy jest
                  ogromne rozłamanie.
                  poza tym eco widzi i chce widzieć granice tak interpretacji jak też kultury, co
                  się troche kłóci z relatywizmem ery post....
                  • braineater Re: Stary nudziarz Eco 21.10.05, 16:20
                    hmmmmm
                    brzmi nadal nieźle, ale nadal mnie nie przekonuje, tak do końca. Piszesz o
                    rozłamie i ogromnym zróżnicowaniu pośród postmodernych twórców, tyle, że ja
                    jakoś nie widzę, by poprzednie kierunki były bardziej jednorodne w swoich
                    wariacjach stylistycznych - co mają ze soba wspolnego na przykład Norwid i
                    Byron? Goethe i Goszczyński? Shulz i Zapolska? A wrzuca się ich w sumie w ten
                    sam worek, wedle tych samych kluczy stara się odczytywać.
                    Gra z tekstem, ktora w sumie w najnowszym utworze Eco, tak najbardziej
                    przypomina grę wstępną z impotentem, czyli jest fajnie ale w sumie do niczego
                    dalej nie prowadzi, też chyba nie do końca może być wyznacznikiem, bo
                    momentalnie nacinamy sie na o wiele wcześniejszych mistrzów tego typu sportu -
                    Lautreamonta, Gombrowicza, futurystów, cut-upowców, czyli to też nie to.
                    Sklejanie dialektów, nakładanie na siebie różnych form opowieści to też
                    wynalazek wcześniejszy, XIX wieczny, rozhulany mocno na początku XX wieku.
                    Podważanie konstrukcji, narracji, stylu i roli autora - wszystko wynalazki
                    wcześniejsze. Ale jest jedna rzecz wybitnie typowa dla postmoderny i Eco ja
                    doskonale prezentuje.
                    Dla mnie Eco jest postmodernistyczny i nie wiem czy właśnie w tej lekko
                    zjechanej Loanie nie najbardziej, bo jest po prostu 'cały z papieru', nawet
                    opisując świat rzeczywisty i 'prawdziwe historie', nie może (nie potrafi?)wyjśc
                    poza zaklęty krąg książek, nie daje ani jednego zdania, które byłoby jego
                    własnym - zawsze są to piętrowe pętle cytatów i kontrcytatów, zawsze są to
                    odniesienia do zewnętrznej kultury, nie do wewnętrznych przemyśleń. W tym dla
                    mnie zamyka się psotmodernizm, tą sama droga podążają zarówno Barth, jak i
                    Coover. Są to książki z których o autorze w sposób bezpośredni nie dowiadujemy
                    się niczego, prócz tego, że jest erudytą. Oczywiście można sie tu władować w
                    Borgesowski paradoks Don Kichota Menardowego, ale ślepy bibliotekarz zakładał
                    jeszce, że Menardowi o coś jeszcze chodziło. Postmodernistom nie chodzi o nic,
                    prócz negacji stwierdzenia, że nie da się juz opowiadać, że Wielkie Narracje z
                    dużych liter koniecznie, wzięły i bezpowrotnie zdechły. Albo inaczej - chodzi
                    tylko o pokazanie swojej wprawy w operowaniu archetypami, toposami,
                    stereotypami i całą tą resztą i dlatego też, tak w sumie, powoli mnie ten styl
                    literacki zaczyna mierzić. Nie chodzi o brak przyjemności z czytania, bo czyta
                    się ich z reguły dobrze, ale o kompletny bezsens czytania w kółko tego samego -
                    przeciez już z reguły po pierwszych ich powieściach, wiemy, co będzie w
                    następnych - przynajmniej jeśli idzie o formę. Chyba zaczynam tęsknić za
                    ideami, chocby najgłupszymi i jakims przekazem, nawet najbardziej banalnym, jak
                    u Shuty'ego, (który na ogół bredzi, ale robi to własnym głosem) a tego raczej
                    już u królów papierowych historii nie znajdę. Może też stąd ta negatywna ocena.

                    Tyle:)
                    Pozdrowienia:)
                    • Gość: sutkazy Re: Stary nudziarz Eco IP: 212.87.225.* 28.10.05, 13:18
                      no sorry, ale nie dam rady! bo jak to : postmodernizm to gra (do tego zapewne
                      pusta) z archetypami , konwencjami i td. no nie. przecież to sięgnięcie do
                      wyobraźni bez konwencji właśnie, przekroczenie ich. mówiąc najpłyciej - to coś
                      jak "ucieczka z gebą w rękach" u Gombra. w postmodernie trudno znaleźć żałosną
                      pustkę jakiej wręcz domagaja się jego oponenci - vel. "święte krowy". to gra
                      ale z językiem i jego granicami. popatrz, postneolingwizm aktualny warszawski
                      pokazuje, że można dokonać niesamowitych i jakże smakowitych i perwersyjnych
                      prtzesunięc w rejestrach języka - i to artystycznego. to przecież masłowksiej
                      książka number one przez wielu została uznana za "nieczytelną" i niedoczytania -
                      bo autorka wysunęła się z języka którym karmili się jako stereotypową
                      gramatyką zwykli czytelnicy, kt.órzy uwierzyli w lans wyborczej i tvp oraz
                      tygodników opinii.tu nie o wyczerpanie chodzi ale ogrę z czytelnikiem , gre
                      perwersyjna i wybijającą nas z naszego światomyślenia, ze zwykłości,
                      wypychającej nas z nas samych i zwykłości po lekturze czy po seansie już
                      niedostatecznej. postmodernizm rozszerza przestrzeń języka i możliwości
                      literackich i ja w to wierzę. ja, ferdydurke!
                      • Gość: Zdanka Re: Stary nudziarz Eco IP: *.4web.pl 28.10.05, 15:57
                        Ehhm...To język blokersa jest posteolingwizmem???Hmmm... Może dlatego tak
                        trudno sie z nimi dogadać, zanim cię pobiją...
    • sol_bianca braineater aj low ju ;) 28.10.05, 14:48
      Czytałam, czytałam i już od pierwszych stron miałam ochotę założyc post na
      forum, ale stwierdziłam, że wytrzymam do końca książki. Dzisiaj skończyłam.
      Wnioski mam dokładnie takie jak ty :) (nawet myślałam, by mój niedoszły post
      miał tytuł "mistrzowie się starzeją", bo znalazłoby się jeszcze paru "nudziarzy")

      A tak czekałam na tą książkę... :/
    • elodie27 Re: Stary nudziarz Eco 30.10.05, 18:04
      a ja doczytalam do polowy i ja rzucilam...nudy przerazliwe. nie wiem jak ktos
      mogl ocenic ta ksiazke jako najlepsza w jego karierze..
    • allexamina Re: Stary nudziarz Eco 01.11.05, 21:08
      Drogi Braineater,

      Twoja wypowiedz zafascynowala mnie ogromnie. Wypowiadasz sie z pasja. A mialam
      juz nie kupowac Eco. Nie czytac go wiecej. Pomimo ze ostatnia rzecz ktora
      czytalam, Baudolino, podobala mi sie. Ale mialo byc dosc. Ten autor nie potrafi
      mnie juz zadziwic, myslalam.

      Ale jak mowisz ze przynudza i mowisz to z cala pewnoscia swojej 20-kilkuletniej
      erudycji to budzi sie we mnie podejrzenie, ze jest to faktycznie ksiazka dla
      emocjonalnie dojrzalych, a wiec dla post-40-latkow – czyli, ludzi takich jak ja.
      Malo tego, wytykasz jej powtarzalnosc i prostote intelektualna! (Eco
      prostolinijny? My-my! What is the world coming to? ;o) )

      Takze, dear Braineater, jak ksiazka okaze sie przecietna to bede miala z Toba na
      pienku (teraz to juz musze przeczytac). Bo to Ty z mlodzencza pasja pisales ze
      nudna. Ty narzekales na meandry fabularno-wspominkowe. Zarzucales mu tez
      esejowosc (hurrah!) ale i zbyteczna fabularnosc jednoczesnie (?). Ty wytknales
      mu powtarzalnosc (juz pisal o tym, czy tamtym, w teoretyczno-literackich
      tekstach) przekonujac mnie iz w jego mniemaniu niektore teorie przetrwaly czas.
      No i w koncu to Ty pisales ze podobal ci sie Holmes (ja lubilam Holmesa tylko i
      wylacznie w wykonaniu Jeremy Bretta, w oryginalnej formie byl zawsze
      niestrawialny, a Salgariego nie znam – i juz jestem za stara (oh, thank God!) by
      siegac po szmatlawce, sorry, ...swashbucklers). Innymi slowy – ksiazka powinna
      mi sie podobac. I bede Cie winic jak mi sie nie spodoba... Badz na to
      przygotowany! ;o)


      P.S.: Pytalam mojej 80-letniej ciotki i, wyobraz sobie, ona tez pamieta swoje
      dziecinne lektury dobrze (niektore cytowala z pamieci, ...przydlugo). Okazuje
      sie, moj drogi Braineater, ze ma starosc krotkoteminowa pamiec wysiada, tj.
      zapomina sie nieistotne rzeczy takie jak np. gdzie nalezy sie wysiusiac.
      Dlugoterminowa za to czesto sie poprawia. Wiec nie ma raczej szans na
      zapomnienie Kraszewskiego... :o( Ciotka stanowczo odmowila czytania Eco jak sie
      dowiedziala ze jest o roli pamieci w zyciu. Natomiast stwierdzila ze z checia
      przeczytalaby dobra biografie hrabiego/pisarza Potockiego. Prawde mowiac ja tez
      przeczytalabym, co mi tam, ze uwazasz te forme za najnizsza literacko...
    • Gość: jaszczurka Re: Stary nudziarz Eco IP: *.norauto.fr 09.11.05, 12:46
      Tylu się wypowiedziało, to wypowiem się i ja. Moim skromnym zdaniem książka Eco
      jest przede wszystkim niezrozumiała dla polskiego czytelnika. Ja, mieszkałam
      czas jakiś w Italii i znam język, czuję chyba mniej więcej o co chodziło
      autorowi - jest tam cała masa odniesień i cytatów z rzeczywistości, literatury,
      muzyki włoskiej (genialnie połączonych i posplatanych, to trzeba przyznać),
      nawiązań do form literackich, które są całkowicie nieczytelne dla nie-włoskiego
      czytelnika. Pamiętam, że po przeczytaniu książki zastanawiałam się nawet czy
      wydawca będzie ją tłumaczył na polski, bo wydawało mi się, że to bez sensu. Dla
      osób spoza kultury włoskiej, obawiam się, że ta powieść jest po prostu
      papierowym zamkiem, ładnym i totalnie pustym.
      Może nie trzeba było jej tłumaczyć, ale pewnie uznano, że będzie to kolejny
      bestseller, bo Eco przyciąga czytelnika.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka