Dodaj do ulubionych

pozycja kobiety w starożytności.

27.12.05, 21:12
Witam seredcznie!
Czy ktoś może podrzucić stronę bądź lekturę dotyczacą roli kobiety w róznych
cywilizacjach starożytnych?Wiem oczywiście,że w Gracji czy Rzymie nie miały
praw obywatelskich itd oraz że pod tym wzgledem bardziej rozwinięci byli
Etruskowie,ale zależy mi na ciekawostkach i szczegółach.Bedę wdzieczna!
Obserwuj wątek
    • urbanchaos Re: pozycja kobiety w starożytności. 27.12.05, 21:19
      Krawczuka
    • bleman Re: pozycja kobiety w starożytności. 27.12.05, 21:30
      Beznadziejna .... ;-)))
      • gotlama Re: pozycja kobiety w starożytności. 27.12.05, 21:39
        No Blemanku trzeba chyba uzupełnić wiadomości,a nie beznadziejnie generalizować.
        Była równie zróżnicowana jak obecnie.
        • bleman Oryginalnie ;-) chcialem napisac cos innego.... 27.12.05, 21:45
          Cos co przyszlo mi jako pierwsze do glowy....

          Nie moja wina ,ze mysle co chwile o seksie ;-)
          • gotlama Re: Oryginalnie ;-) chcialem napisac cos innego.. 27.12.05, 22:06
            O horyzontalnej?
            Pudło - na starych freskach z Egiptu i płaskorzeźbach z Indii mamy
            potwierdzenie różnorodności.
    • gotlama Re: pozycja kobiety w starożytności. 27.12.05, 21:32
      Czy to tak trudno wklepać w Google np kobiety Celtów i zerknąć na źródła na
      które powołuje się autor danego opracowania?
      • bleman Wiesz ale celtowie to byla banda slabeuzzy, byle 27.12.05, 21:41
        rzymianie ich tlukli.

        A kobiety to pozycje mialy ciekawa u Scytow.

        Zreszta zludow starozytnych to ja lubie najbardziej persow i
        kartaginczykow(fenicjan) :D

        Rzymianie i Grecy to jakas banda pedalkow byla ;-)
    • tomekpk Re: Jedno jest pewne. Były bardziej świadome... 27.12.05, 21:45
      ... swojej roli w kwestii macieżyństwa niż ogłupione przez hightech "nowoczesne
      kobiety".
      • bleman Szczegolnie w grecji gdzie sluzyly tylko do tego. 27.12.05, 21:46

        • gotlama Re: Szczegolnie w grecji gdzie sluzyly tylko do t 27.12.05, 22:13
          No nie tylko - zaraz po ślubie gdy jesczcze były chłopięco szczuplutkie i z
          chłopięcą fryzurką.....
          • gotlama Re: Szczegolnie w grecji gdzie sluzyly tylko do t 27.12.05, 22:15
            Choć nawet w Grecji nie wszystkie poddawały się takiemu dyktatowi.
            • kocia_noga Re: Szczegolnie w grecji gdzie sluzyly tylko do t 28.12.05, 10:28
              gotlama napisała:

              > Choć nawet w Grecji nie wszystkie poddawały się takiemu dyktatowi.


              Np słynna Ksantypa. W "Uczcie" Platon opisuje jaką to silną wolę miał
              Sokrates .Otóż zalecał się do niego najpiekniejszy i najbardziej "na topie"
              młodzieniec. Najpierw łaskawie mu się nadstawił - Sokrates nic.Potem upokorzył
              się do tego stopnia,ze sam zaczął byc aktywny w stosunku do Sokratesa - tysz
              nic. Oni to oczywiście zinterpretowali po swojemu.Ja mam swoje domniemanie.Otóż
              Sokrates po prostu mógł być stuprocentowym heterykiem , ale sie do tego nie
              odważył przyznać . Ksantypa czuła, że jest między nimi więź miłości , i dlatego
              sie wściekała - stała się symboliczną żoną - sekutnicą. Żonom odmawiano
              miłości - one służyły do rozrodu .Skoro w małżeństwie nie było o niej mowy , po
              cóŻ się wściekać ? Układ jest jasny.Natomiast między Ksantypą a Sokratesem było
              coś więcej , co sprawiało ,że postępowanie jej zacnego męża jątrzyło ją do
              głębi.
              Poza tymi sprawami sentymentalnymi kobiety wykonywały przeróżne zawody i
              posiadały kwalifikacje .Matka Sokratesa była znaną położną , bywały słynne
              tkaczki , tancerki i in.
      • gotlama Re: Jedno jest pewne. Były bardziej świadome... 27.12.05, 22:12
        Wiesz co Tomuś - pilnuj ty swojej śwadomości w kwestii "ojcofstwa", a
        macierzyństwo zostaw kobietom i zasadom ortografii.
    • boykotka Re: pozycja kobiety w starożytności. 28.12.05, 06:11
      Polecam programy na Discovery. Z pewnością są powtórki. Z tego co pamiętam był
      program o pierwszej (znanej) kobiecie faraonie - Hatszepsut, o Echnatonie i
      roli jego małżonki Nefretete w budowaniu pierwszej religii monoteicznej, sam
      program o Nefretete, programy o Kleopatrze.
      Osobiście posiadam w wersji elektronicznej książki sir Gardnera które w sposób
      dość kontrowersyjny dla coponiektórych opisują dzieje starożytnych kobiet a
      właściwie próby zniekształcenia tej historii ( Maria Magdalena Miriam - z tego
      co pamiętam). Jeżeli jesteś zainteresowana - napisz do mnie na pocztę, to Ci je
      prześlę.
    • dokowski Z początku centrum cywilizacji była Mezopotamia 29.12.05, 12:45
      parapluie napisała:

      > Czy ktoś może podrzucić stronę bądź lekturę dotyczacą roli kobiety w róznych
      > cywilizacjach starożytnych?

      Przeczytaj uważnie "Gilgamesza" i wyłuskaj wzmianki o kobietach, to nabardziej
      wiarygodne i obiektywne źródło wiedzy o roli kobiety w tamtych czasach, bo
      autor, choć fantazjował w innych kwestiach, z pewnością nie miał takiego
      zamiaru w kwestii kobiet.

      Także w Iliadzie Homer z pewnością napisał prawdę o kobietach. Prawdę tę
      potwierdzili zreszą antropologowie badając ludy prymitywne - kobieta w tamtych
      czasach nie była podmiotem, ale przedmiotem, chociaż bardzo cennym. O kobiety
      toczono wojny, napadano na sąsiadów, żeby porywać kobiety, wypowiadano wojny z
      zemsty za porwanie kobiety - cała polityka kręciła się wokół tego zagadnienia.
      Jeszcze w XX w.n.e. żyły na świecie plemiona, które niczym innym się nie
      zajmowały, jak tylko mordowaniem sąsiadów, porywaniem kobiet, wojnami o
      kobiety, pilnowaniem kobiet, żeby za daleko nie odchodziły same od chaty.

      Zresztą to nie dotyczy tylko starożytności. Nasz naród został ciężko
      doświadczony przez wielowiekowe wojny z potężnym sąsiadem, który praktycznie
      bezkarnie brał w jasyr nasze kobiety, a nasze słabe rycerstwo nie potrafiło
      nawet ukarać silniejszego wroga. Mogliśmy tylko próbować się bronić i zgrzytać
      zębami z bezsilnej wściekłości, kiedy nam sprzed nosa porywano żony i córki.

      Iliada jednak zawiera już nowe wątki, coś, co jeszcze 3000 lat nie istniało w
      świecie, ani w życiu kobiet. Iliada niby to opisując świat, jakim był kiedyś
      przed przemianą, opisuje już świat odmieniony - świat, w którym zaczyna w
      polityce dominować ekonomia. Śwat starożytny został odmieniony przez
      Chińczyków, którzy zaczęli eksportować jedwab - towar cenniejszy niż wszystkie
      złoto i wszystkie pieniądze całej egipsko-indyjskiej starożytnej cywilizacji,
      towar, który stał się Bogiem nowej większej cywilizacji rzymsko-chińskiej.

      W naszej części świata wszystko zaczęło się od wypraw Greków na pn.-wsch. Morza
      Czarnego po jedwab, zwany wtedy Złotym Runem. Wkrótce Grecy założyli pierwsze
      wielkie kolonie i strumyczek jedwabiu kupowanego od Chińczyków za pośrednictwem
      Scytów ruszył na południe do Mezopotamii i Egiptu. Wtedy Persja i Babilonia
      zorientowały się, że tańszy byłby eksport przez Medię, ale Media była wtedy
      wasalem Scytii i nie przepuszczała jedwabiu przez swoje terytorium. Wtedy to
      Persja z pomocą Babilonii pokonała Medię i otworzyła nowe szlaki handlowe dla
      jedwabiu, nazwane później Szlakiem Jedwabnym. Wtedy też w Grecji zaczęła
      rozkwitać filozofia naśladująca filozofie chińską, którą później nazwano
      taoizmem. Wkrótce cały zachodni świat zaczął przekształcać się wg chińskich
      wzorców cywilizacyjnych i kulturowych dopóki w Niderlandach Holendrzy nie
      stworzyli centrum nowej cywilizacji, którą teraz nazywamy Wolnym Światem.

      Strumień jedwabiu popłynął na zachód i świat się odmienił. Za skrawek jedwabiu
      można było w Rzymie kupić każdą kobietę na całą noc, nawet największe i
      najbogatsze arystokratki były prostytutkami. Kobieta w odmienionym świecie nie
      była już przedmiotem, nie można było jej po prostu porwać sąsiadowi i bzykać
      dopóki sąsiad nie przybył z wyprawą odwetową – chciałeś mieć cudzą kobietę,
      musiałeś ją sobie kupić.

      Chcąc zrozumieć rolę kobiety w czasach starożytnej Grecji i Rzymu najlepiej
      czytać podręczniki historyczne i mitologie o Chinach za czasów dynastii Zhou
      (Czou). Z tamtych źródeł można wyłuskać obiektywną i niezafałszowaną wiedzę o
      kobietach, gdyż mamy gwarancje, że takie fałszerstwo nie było intencją autorów.

      Natomiast nie można szukać wiedzy o kobietach w książkach na ten właśnie temat,
      gdyż są to produkty kultury patriarchalnej przedstawiające albo pobożne
      życzenia na temat roli kobiety, albo przeciwnie – „pobożne” życzenia
      kontestujące te pobożne życzenia.
      • bleman Za dlugi tekst, nikt tego nie przeczyta. 29.12.05, 12:59

        • kocia_noga Re: Za dlugi tekst, nikt tego nie przeczyta. 29.12.05, 13:03
          Ja przeczytałam i rozmyślam. Jasne ,że zmiany cywilizacyjne ( handel zamiast
          naparzania się i porywania kobiet czy innych niewolników ) zasadniczo wpłynął
          na pozycję wszystkich , kobiet również , ale bardzo mnie zaciekawiło
          twierdzenie o pochodzeniu myśli starogreckiej od chińczyków. Wierzę ,
          oczywiście , ale chętnie poczytałabym cos ,żeby wiedzieć więcej.
          • dokowski Jest klasyczna już pozycja jakiegoś Francuza M. 30.12.05, 15:49
            kocia_noga napisała:

            > bardzo mnie zaciekawiło
            > twierdzenie o pochodzeniu myśli starogreckiej od chińczyków.

            "Jedwabny Szlak" - pierwszy szlak jedwabny powstał około 1000 lat p.n.e. i
            prowadził przez północne stepy, przez terytorium Scytów i kończył się w miejscu
            nazwanym później Kolchidą. Tam właśnie narodziła się "grecka" filozofia na
            bazie starych prototaoistycznych idei pierwiastków, atomów i innych chińskich
            pomysłów. Oczywiście teraz nie da się udowodnić tego, że w każdym przypadku
            Grecy popełnili plagiat, szczególnie że taoizm jest zupełnie nieznany filozofom
            wolnego świata, gdyż nie ma nigdzie poza chińskim kręgiem cywilizacyjnym
            żadnych wykładów ani podręczników taoistycznych.

            Jest to zresztą zupełnie zrozumiałe, gdyż sama rozmaitość filozofii i religii
            taoistycznych jest większa niż wszystko to, co opisał Tatarkiewicz. Kiedy
            mówimy o taoizmie religijnym używamy pojęcia sekty z braku czegoś lepszego,
            jednak musimy zdawać sobie sprawę, że każda taka sekta ma swoją świętą księgę
            kanoniczną, odpowiadającą Biblii, Koranowi, Torze czy Wedom. Nie pamiętam już
            dokładnie liczby, ale w taoizmie uznaje się istnienie około 1680 różnych takich
            świętych kanonów rangi Talmudu czy Nowego Testamentu.

            Podobnie jest ze szkołami filozofii taoistycznej – od ich liczby i różnorodność
            każdemu z nas, nawet Tatarkiewiczowi, zakręciłoby się tylko w głowie, a kopara
            by opadła do samej ziemi. Dochodzi do tego trudność pojęciowa specyficznego i w
            gruncie rzeczy niezrozumiałego dla nas paradygmatu myśli taoistycznej opartej
            na jakiejś dziwacznej idei jedności przeciwieństw i w ogóle plastycznego
            łączenia w jedno pojęcie pojęć całkowicie różnych a często nawet sprzecznych –
            kiedyś udało mi się zrozumieć w jaki sposób taoizm zaadaptował buddyjską ideę
            współczucia.

            Otóż taoiści wykombinowali sobie pod wpływem buddyzmu, że korzystnie jest
            pomagać innym całkowicie bezinteresownie, gdyż każdy dobry uczynek wykonany bez
            żadnej nagrody daje tak dużą satysfakcję wewnętrzną -wewnętrzne przekonanie o
            własnej dobroci, szlachetności, dochodzi do tego jeszcze kojące działanie
            wdzięczności i miłości beneficjenta, że w efekcie psychosomatyki każdy dobry i
            bezinteresowny uczynek zwraca się w postaci poprawy zdrowia, zadowolenia z
            życia i z siebie. Okazuje się więc, że im mniej interesowny jest dobry uczynek,
            im bardziej z serca i ze współczucia, tym bardziej jest opłacalny.

            Europejczycy próbujący studiować taoizm, nawet jeśli znają język chiński,
            napotykają na każdym kroku na tego rodzaju bariery pojęciowe jak to
            twierdzenie, że najbardziej opłacalne przedsięwzięcia to bezinteresowne dobre
            uczynki. Nam się wydaje, że taoiści są mistrzami paradoksu, jak Oscar Wilde, a
            przecież oni tak naprawdę myślą, i to w każdej dziedzinie.

            Tylko strzępy tej kultury docierają do nas od tysięcy lat, a i tak nam się
            wydaje, że wszystkie wynalazki dokonały się kiedyś w Chinach, a my albo je
            kopiowaliśmy, albo wymyślaliśmy je na nowo, a potem dowiadywaliśmy się, że
            Chińczycy robili to 1000 lat przed nami.

            Za chińskim pochodzeniem filozofii greckiej przemawia korelacja w czasie i w
            przestrzeni, kiedy i gdzie mieszkali filozofowie, oraz podobieństwo a wręcz
            identyczność niektórych pomysłów z ideami filozofii chińskiej. Poza tym nie ma
            innej hipotezy wyjaśniającej tę nagłą erupcję szkół greckiej filozofii tam,
            gdzie niczego specjalnego wcześniej nie było
            • kocia_noga Re: Jest klasyczna już pozycja jakiegoś Francuza 30.12.05, 15:58
              dokowski napisał:

              >takich
              >
              > Otóż taoiści wykombinowali sobie pod wpływem buddyzmu, że korzystnie jest
              > pomagać innym całkowicie bezinteresownie, gdyż każdy dobry uczynek wykonany
              bez
              >
              > żadnej nagrody daje tak dużą satysfakcję wewnętrzną -wewnętrzne przekonanie
              o
              > własnej dobroci, szlachetności, dochodzi do tego jeszcze kojące działanie
              > wdzięczności i miłości beneficjenta, że w efekcie psychosomatyki każdy dobry
              i
              >
              > Za chińskim pochodzeniem filozofii greckiej przemawia korelacja w czasie i w
              > przestrzeni, kiedy i gdzie mieszkali filozofowie, oraz podobieństwo a wręcz
              > identyczność niektórych pomysłów z ideami filozofii chińskiej. Poza tym nie
              ma
              > innej hipotezy wyjaśniającej tę nagłą erupcję szkół greckiej filozofii tam,
              > gdzie niczego specjalnego wcześniej nie było
              >

              Właśnie!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka