Dodaj do ulubionych

Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis?

20 lat temu
Mamusi choc czesto chca dobrze to zazwyczaj sa po prostu egistkami. Ja bym
nie chciala zeby mi tesciowa wybierala kafelki, ale nie mialabym do niej
pretensji. Od tego jest maz zeby wiedzial, co musi z zona skonsultowac a
czego nie. Ja bym bardziej polozyla nacisk na rozmowe z mezem a nie
obwinianie tesciowej.
Obserwuj wątek
    • Gość: anka Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.kp.mofnet.gov.pl / *.mofnet.gov.pl 20 lat temu
      moi tescie nie zaakceptowali mnie jako synowej i mam swiety spokoj, po prostu
      nie mam tesciow, nie musze wspominac ile kolezanek mi zazdrosci, nigdy nie
      przychodza, nie pamietaja, my dla nich nie istniejemy, bajka
      • Gość: ellea35 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: 80.54.168.* 20 lat temu

        > moi tescie nie zaakceptowali mnie jako synowej i mam swiety spokoj

        A mieli powody?Pomyślałas ze mąz moze ci nic nie mówi a cierpi z tego
        powodu.Znam takie jedno małzeństwo w podobnej sytuacji.Mąż nie wytrzymał i po 12
        latach zostawił żonę.Nie dlatego ze przestał ja kochac ale dlatego ze niw
        wytrzymał psychicznie.
        • Gość: stach @.com Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.wlb.vectranet.pl / *.unregistered.net.telenergo.pl 20 lat temu
          kiedyś i ty będziesz teściową to zobaczysz jak to smakuje gdy twój syn dla
          kobiety tak lekko cię oleje wy synowe uwarzacie że to wasze mamusie są cacy a
          my to be nie szanujecie nas ,baba z wozu koniom lżej
          • Gość: Paulina Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu
            Tylko durna synowa, ma złą teściową. Takie synowe, mają teściowe, które za
            dobrze wychowały swoich synów . Synów, którzy nawet nie pomyślą, że żona może w
            żywe oczy kłamac, lać na zawołanie krokodyle łzy, wykorzystujac miłość męża,
            którego od początku odcina od rodziny. Dobre synowe to te, których teściowe od
            początku pokazują, gdzie ich miejsce w nowej rodzinie. Konkludując:
            zła teściowa - to zawsze dobra synowa
            teściowa cicha, ugodowa, prawdomówna, - zawsze będzie miała podłą synowa.
            Taka synowa, ma nienawiść do teściowej wyssaną z mlekiem matki, która też
            nienawidziła swojej teściowej. Aby żyć w zgodzie, nie trzeba kłamać!!!!
            • Gość: chabusia Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.centertel.pl 18 lat temu
              jesteś głupia...pomysl najpierw co piszesz a wtedy pogadamy,ty chyba
              nie wiesz co to znaczy być synową i mieć taką teśćową...ja niestety
              wiem,a myslałam,że będę mieć tesciową jak byłO ZA NIM PRZYJECHAŁAM
              DO SWOJEGO MĘŻA MIESZKAĆ...POTEM TO JUŻ MI GADAŁA CO MAM ROBIĆ A
              CZEGO NIE,PRZEZ NIĄ BYM JUŻ DZIECKO STRACIŁA...ONA MYŚLAŁA,ŻE JESTEM
              Z TYTANU I CO MI SIĘ MOŻE STAĆ...NIESTETY MIAŁAM Z TYCH NERWÓW SAME
              PROBLEMY...
              • Gość: kobieta Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: 88.156.166.* 17 lat temu
                Jeżeli myślisz tak,jak piszesz,nic dziwnego,że masz z teściową
                problemy.Ile Ty klas ukończyłas?
              • Gość: izamf Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
                wpełni się z tobą zgadzam moja teściowa po ślubie oznajmiła mi że
                skoro ona miała cienżko w życiu to ja też tak będe miała po 6 latach
                małżeństwa i mieszkania z teściami zrozumiłam co miała na myśli
                teściowa nieprzepuści żadnej okazj żeby skłucić mnie z mężem wtranca
                sie do spraw kture ją niedotyczą wygaduje niestwożone żeczy moim
                rodzicom najgorsze wtym wszystkim jest to że na każdym kroku upokaża
                moje dzieci
                • Gość: nene Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: 77.252.18.* 17 lat temu
                  wiem, co przeżyłaś. Mam tak samo. Moja nie dokucza mi, ale mojej
                  córeczce.Porównuje, gani, niby uderzając we mnie, ale tak na prawde
                  czepia się małej. Ja wiem, że są dobre teściowe, ale takie mają
                  beznadziejne synowe. Chyba taki świat.
            • Gość: Mona Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.wroclaw.vectranet.pl 17 lat temu
              Prawda w 100% Na własnej skórze to odczułam.Mój syn nie ma jeszcze slubu wiec
              jestem i nie jestem teściowa,ale im byłam lepsza dla dziewczyny syna,tak jak
              przyjaciółka tym wiecej on zbiera po głowie.Fajne pogaduszki,obróciły sie
              przeciw mnie,a mój syn jest przez nia wykorzystywany,szantazowany łzami,nie
              wolno mu odwiedzic nas bez niej.Nie chciałam byc podła tesciowa,wiec bardzo się
              starałam.To bardzo madre co napisałas!!
            • Gość: ana Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.dyn.optonline.net 17 lat temu
              A najgorzej jest jak synowa sie nieodpepni od mamusi.
            • Gość: cześqa Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.wroclaw.vectranet.pl 17 lat temu

              Jebnij się w głowę!
            • olaaaa9 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 17 lat temu
              >" Tylko durna synowa, ma złą teściową. " TA a teściowe to ideały, żeby tylko
              po ich myśli synowe robiły, kase oddawały, wnuczęta porodziły a teściowe już im
              przyszłość ułożą... żal mi Cie kobieto!!co ty w ogóle piszesz!! Przeważnie jest
              tak że synowa chce teściowej zaimponować i pokazać się jak z najlepszej strony,
              a teściowe chcą kierować dziećmi i synowymi i to przez to się wszystko jeb..!!Ja
              się starałam z teściową dodrze żyć nie raz za dużo powiedziałam, ba ona też ale
              ja rękę pierwsza wyciągałąm. Teraz mi jest obojętne to bo patrzeć nie mogę na tą
              wredną babę !!!
            • domena9875431 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 16 lat temu
              to prawda ,ze wychowanie dbre syna ,odnosi zły kontakt synowej z
              tesciowa
            • Gość: Anna Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
              Lepiej bym tego nie ujęła i zgadzam się z Tobą w 100%. Cytuję: "Tylko durna synowa, ma złą teściową. Takie synowe, mają teściowe, które za dobrze wychowały swoich synów. Synów, którzy nawet nie pomyślą, że żona może w żywe oczy kłamac, lać na zawołanie krokodyle łzy, wykorzystujac miłość męża, którego od początku odcina od rodziny."
              Dosłownie, jakbym czytała o swojej synowej. Ech.....
          • Gość: przyszła synowa Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.chello.pl 17 lat temu
            Bo teściowa od początku patrzy krzywo na synową, bo przecież synusia
            zabierze. Moja przyszła teściowa to typowa jędza, nic nie mogę
            zrobić po swojemu, bo oczywiście ona wie najlepiej. Wiele krzywdy mi
            wyrządziła, mimo, że znamy się dwa lata. Z dnia na dzień moja
            nienawiść rośnie, próbowałam zmusić samą siebie aby choć trochę ją
            polubić, ale niestety, nic na siłę, jej poprostu nie da się lubić.
            Sama o sobie ciągle muwi, że jest najlepsza, najwspanialsz, ludzie
            ją uwielbiają. Tu uśmiech, a co do czego to szczeka tą jadaczką.
            WŁASNA MATKA NIE ZROBI TAK WIELKIEJ KRZYWDY JAK TEŚCIOWA -
            bynajmniej moja mama. Teściowe są zazdrosne i tyle. Nie mogą wbić
            sobie do tego łba, że synowa może być lepsza od niej - taka jest
            prawda.
            • Gość: x Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: 88.156.166.* 17 lat temu
              Czy Ty w ogóle masz jakieś wzorce postępowania wobec starszych?Ty
              chcesz matkę usunąć z życia swojego syna?
              Kto Ciebie wychowywał,że niczego Cię nie nauczył.I czy w ogóle
              dysponujesz czymś poza swoimi "wdziękami",czy też weszłaś do
              własności męża i jego rodziców.Jeżeli tak-zafunduj swojemu
              wybrankowi własne lokum i....przeproś teściową,że ją okradałas.

            • marena7 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 17 lat temu
              A ja jestem szczęśliwa, że moja synowa "zabrała" mi syna, bo już
              martwiłam się jego nadmiernym przywiązaniem do domu rodzinnego.
              Teraz ma żonę, mieszkają oddzielnie i spodziewają się dziecka.
              Jestem na emeryturze, więc pomogę im w opiece nad dzieckiem jeśli
              tylko będą chcieli. Wychowałam swojego syna nie dla siebie, ale dla
              świata, dla kobiety, która została jego żoną i dla dzieci, które
              razem będą mieli. Jestem szczęśliwa, że założył rodzinę!
              • Gość: MONIA Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.adsl.inetia.pl 16 lat temu
                WSPANIAŁA TEŚCIOWA Z PANI, OBY WIĘCEJ TAKICH MADRYCH TEŚCIOWYCH NA TYM ŚWIECIE.
            • Gość: Anna Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15 lat temu
              No..., no..., kulturą to Ty nie grzeszysz. Wcale nie dziwię się Twojej teściowej, że nie akceptuje Cię. Naprawdę współczuję tej kobiecie.
            • Gość: ola Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12 lat temu
              Myślę , że jest tak gdy teściowa coś powie lub żle spojrzy to zawsze jest żle, ale matka może mówić co chce a ona przyjmuje to zupełnie inaczej. Najlepiej zmusić się i żyć swoim życiem, a i tak będzie żle. Olać to tak już jest, trudno.
          • Gość: Magda Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17 lat temu
            Nie oceniaj wszystkich jedną miarą. To prawda, że teściowe są egoistkami, ale to
            tyczy się obu stron, bo przecież mój mąż też ma teściową. Jego mama nie może
            pogodzić się z tym, że jej syn już dorósł, a moja, że jestem samodzielna. Na to
            trzeba czasu. Zamiast się kłócić chyba lepiej usiąść razem i wyjaśnić sobie
            jakie są nasze oczekiwania, wyznaczyć pewną granicę i uszanować swoje decyzje.
            Niestety ciężko jest osiągnąć taki kompromis...
            • Gość: nene Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: 77.252.18.* 17 lat temu
              masz racje, w pewnych sytuacja rozmowa załatwia wszystko, ale nie w
              przypadku patologicznych kłamców. Tacy się wszystkiego się
              wypierają. Wmawiają nieprawde nawet własnym dzieciom, choc te
              wiedzą, że ich rodzice kłamią (byli naocznymi świadkami). I rozmowa
              nic nie daje.
          • Gość: nene Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: 77.252.18.* 17 lat temu
            no tak, każdy kij ma dwa końce. Niekażda teściowa dobrze życzy
            synowej, ale sa takie które mają w dupie syna. Domagają się tylko
            prezencików i odwiedzin, a kiedy trzeba zostac z wnukiem to: mają
            duży dom do posprzątania. Chcą tylko brac i nic nie dawac wzamian.
            Tak chyba byc nie powinno.
            Są różne synowe, ale są różne teściowe, nie można uogólniac.
        • Gość: bambi Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.100.192.213.cable.satra.pl 19 lat temu
          O MAMO, BIEDAK...NIE WYTRYZMAŁ PSYCHICZNIE...NIECH SKONAM - DUREN I TYLE, JESLI
          KOCHALBY ZONE TO DOCIAL BY PEPOWINE i TYLE. FACECI TO DUPY A ICH MAMY TO
          JESZCZE WIEKSZE DUPY!!!
          • nod26 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 19 lat temu
            Odpowiadasz na :

            Gość portalu: bambi napisał(a):

            Bambi ale z ciebie tłuk.
            • Gość: x Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: 88.156.166.* 17 lat temu
              Straszny tłuk!!!Broń mnie Boże przed podobnymi synowymi.Chyba
              wyklęłabym dziecko,gdyby mi taki eksponat chciał włączyć do nazwiska.
              • domena9875431 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 16 lat temu
                i co ma zrobić tesciowa ,jezeli to taki tluk?tesciowa niedobra
        • domena9875431 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 16 lat temu
          a dlaczego Cię nie zakceptowali,to prawda mąz twój napewno cierpi
        • Gość: MONIA Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.adsl.inetia.pl 16 lat temu
          JESLI RODZICE MĘŻA NIE AKCEPTUJĄ, A CHOCIAZBY NIE PRÓBUJE ZAAKCEPTOWAC JEGO
          WYBRANKI, TO OZNACZA ZE SYNA MAJĄ W DUPIE I GO NIE KOCHAJĄ, JESLI RODZINA TYLE
          CZASU NIE AKCEPTUJE MAŁŻONKI CZY MAŁZONKA SYNA CZY CÓRKI TO OZNACZA ZE Z
          RODZICAMI COS NIE TAK.
      • warszawianka26 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
        mam podobnie - tyle ze tesciowa z nami kontaktu nie utrzymuje,a my sie cieszymy
        oboje.I maz rowniez, ze w koncu po dwudziestukilku latach sie w koncu uwolnil
        od mamusi, ktora go ciagle gnebila i zakazywala mu wlasnych wyborow.
        • Gość: molly20 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: 80.54.168.* 20 lat temu


          Warszawianko 26
          To ze sie uwolnił to jedno ale to ze czytałam twoj post na jednym z forum
          gdzie pisałas ze "tesciowe te staruchy powinny zdychac" to swiadczy o tym, jak
          zle wybrał twoj partner.Co sobą prezentujesz.Można tez sie domyślać ze tesciowa
          ubolewa nad nim ze znalazł takie to to i przekichał swoj los.Kazda matka czy to
          faceta czy kobiety czuje pismo nosem jak jej dziecko sie topi.Ja odpisujac ci
          wtedy na ten post napisałam ze ty tez zdechniesz bo taki los kazdego ale nie
          wolno nikomu tego życzyć.Więc uważaj bo los się potrafi mścić.
          • Gość: Lucusia Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: 212.244.186.* 20 lat temu
            Pewnie Warszawianka nie jest osobą najbardziej dyplomatyczną i empatyczną, ale myślę, że teściowie moga zrobić z życia koszmar. Byc może ona go doświadczyła. Taki terror psychiczny dzień i noc może zabić. W Polsce ponad połowa małżeństw rozwodzących się rozpada się przez rodziców. Ja znam parę, gdzie mąz zagłodził żonę, bo musiała ze swojej pensji kupic dla siebie jedzenie i zapłacic mamusi męża za mieszkanie w jej domku (mąż był zagranicą, więc nie widziano powodu by ON płacił), a zarabiała malutko. Dziewczyna poroniła dziecko, bo organizm nie dał rady utrzymac ciąży. No cóz ona też była głupia, ale pokorna. Teściom sie podobała.
            • Gość: Ilat Synowa - teściowa. A może tak być musi? IP: *.aster.pl 20 lat temu
              Najbardzie zastanawia mnie ciągłość tego problemu. Przecież większość
              dzisiejszych teściowych kiedyś musiała byc synowymi. Czy to jest na zasadzie
              fali w wojsku czyli jak ja kiedyś dostałem w d... to teraz muszę przekazać
              pałeczkę dalej?
              Nie mam w tej sprawie własnego doświadczenia bo moja mama zmarła kila lat przed
              moim ślubem a sam mam tylko córkę więc i moja żona nie będzie ta prawdziwą
              teściową. Zastanawia mnie tylko dlaczego kobiety nie potrafią się uczyć na
              swoich przeżyciach a tylko bezkrytycznie powtarzają te zachowania? Nie mówcie
              tylko że niepotrzebnie generalizuję bo choć są tu posty chwalące teściowe to ich
              ilośc jest śladowa w stosunku do wszystkich. Ciekaw też jestem czy któraś
              dzisiejsza rozżalona synowa zadeklaruje przynejmniej chęć zmiany tej sytuacji w
              przyszłości (w stosunku do swoich przyszłych synowych) i ile z was tej
              deklaracji rzeczywiście dotrzyma :-)
              • paola_23 Re: Synowa - teściowa. A może tak być musi? 20 lat temu
                Ja na poczatku związku miałam różnice zdań z teściową i czułam że ona mnie nie
                akceptuje, a to dlatego że jestem dużo młodsza od jej syna. Obecnie jesteśmy ze
                sobą 7 lat i myślę, że ona już zmieniła zdanie na mój temat. W tym roku ślub,
                mieszkanie urządzane i jak narazie to wszystko robimy we dwoje. teściowa ma
                swoje lata i jest osobą taką która nie lubi się wtrącać w tego typu sprawy.i dobrze.
                • Gość: Basia-mama Re: Synowa - teściowa. A może tak być musi? IP: 88.156.166.* 17 lat temu
                  Ale może to i Twoja kultura powoduje,że potraficie funkcjonowac w
                  tej samej rodzinie.Mając normalne wzorce wychowawcze,nie ma się
                  problemu w przyjęciu nowego członka rodziny/synowej,zięcia itp./Jest
                  to po prostu radośc.To,o czym tutaj czytam jest dla mnie głęboką
                  patologią,która w przyszłości skończy się dramatem tak pojmowanej
                  więzi małżeńskiej.
                  OKROPNE !!!
              • Gość: maleństwo Re: Synowa - teściowa. A może tak być musi? IP: *.toya.net.pl 20 lat temu
                Mam przypadek typowy. Myslałam ze takie teściowe to tylko w dowcipach wystepują.
                Ale doznaję na wlasnej skórze że jednak istnieją takie tesciowe:/. Wiem jedno,
                na pewno nie chce byc taką tesciowa dla mojego dziecka. Dzieki wychowaniu swojej
                mamy wiem gdzie jest miejsce tesciowej i jak powinna sie zachowywać(tzn.
                pomagac na ile moze ale nie włazić dosłownie na głowe i miec jeszcze pretense ze
                prosi sie by troche "wystopowała").Przejęłam troche charakteru po mamie i wiem
                ze słowa dotrzymam. Nie mam zamiaru byc tesciową z koszmarów mimo ze sama teraz
                tego doswiadczam.

                pozdrawiam:)
                • Gość: Basia-mama Re: Synowa - teściowa. A może tak być musi? IP: 88.156.166.* 17 lat temu
                  Ja po prostu nie związałabym się z chłopakiem wbrew jego
                  rodzicom.Zawsze wiedziałam,że małżeństwo nie jest życiem na pustyni
                  lecz wejściem do cxzyjejś rodziny.Nie wyobrażam sobie,żeby moja
                  osoba rozrywała więzi,które istniałyod tylu lat.Dlaczego niektóre z
                  Was traktują siebie jak rywalkę matki męża.Niepojęte!Przeciez ona
                  JEST MATKĄ.Jest wazniejsza od Was.Taki jest porządek rzeczy i nie
                  wolno go zmieniać.Jak czujesz sie niechciana-odejdż.Znajdziesz
                  innego,bedzie lepiej.
                  Co mówią o tym Wasze własne matki?Czy one podsycaja Waszą niechęć do
                  tych drugich,czy co do diabła?Co tu jest grane?
                  • domena9875431 Re: Synowa - teściowa. A może tak być musi? 16 lat temu
                    po cóż innego żyjemy,jeśli nie po to,by nawzajem ułatwiać sobie
                    nieco życie ,osoba o dobrym sercu pofrafi domyslić się potrzeb
                    drugiego człowieka/teściowej/i pość na kompromis
            • warszawianka26 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
              Molly 20 nie potrafi zrozumiec, dlaczego tak napisalam, bo najwidoczniej sama
              nie przezylas takich historyjek ze swoja tesciowa. Albo jestes niezamezna, albo
              nie mieszkalas z tesciowa albo sama nia jestes. Fakt, pisze co mi slina na
              jezyk przyniesie, a raczej co mi akurat palce na klawiszach wystukaja i nie
              cenzuruje swoich mysli. Gdybys dziewczyno przeszla pieklo, to napewno bys to
              zrozumiala. Nie jestem na tyle zlosliwa i wredna, by pisac takie rzeczy o
              osobie, ktora tylko mi troche zawinila. Ale czy i Ty bys potrafila wytrzymac
              odzywanie sie do Ciebie nie po imieniu a per Ku.., szma...i ruro? To byl tylko
              poczatek...potem bylo gorzej.Dlatego takze i moj maz odetchnal z ulga, gdy
              przestala z nami mieszkac.Po roku tortur mamy spokoj i nigdy bym sie na to nie
              zgodzila wiecej, na takie traktowanie.Zarowno i mnie i mojego meza, jej
              kochanego synka, ktoremu robila kolo dupy i nazywala go rownie poetycko jak i
              mnie (czytaj: Epitety).
              • molly20 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
                warszawianka26 napisała:
                Doskonale Cię rozumiem,ba nawet jestem w stanie zrozumieć używania epitetów .Nie
                pojmuje i nie pojme życzenia komuś śmierci chocby był najgorszym diabłem na ziemi.
                Myślę że problem tkwi głębiej.Osoby które w ten sposób wyrażaja swoje żale sa
                dla mnie kimś z kim nie warto się kłocić bo w momencie stajemy sie tacy sami i
                mniej wiecej prezentujemy ten sam poziom.Nie jestem tesciowa a swoja również
                miałam nooo taka ze wole nie wracac myslami ,zreszta nie zyje.Nigdy nawet nie
                pomyslałam zeby cos jej sie przytrafiło złego.Cierpiała strasznie a ja się nia
                opiekowałam.Choroba przyszła samna bo los tak chciał.Ona czesto tez tak mowiła
                nie wiem swiadomie czy nie ale podobnie jak i ty,w kazdym razie zle życzyła innym.
              • szpiegu27 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
                Rozumiem Cię i popieram, kto nie przeszedł tego piekła ten nie zrozumie!
            • szpiegu27 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
              Witam! Masz rację, że teściowa może uczynić koszmar z życia. Tak właśnie
              zrobiła moja teściowa. Przez 2 lata jej ustępowałam na prośbę męża przed
              ślubem,znosiłam wszystko upokażanie, brak szacunku. Zawsze słyszałam zrób to
              dla mnie od męża. Po ślubie skończyło się , jestem taka jaka ona dla mnie!
              Ignoruję ją i nie utrzymuję kontaktu mam święty spokój!
            • krystyna-anna7 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 19 lat temu
              Ale nie musiala mieszkać u teściów? Byla sierotą? Jej dobra mamunia
              nie miala obowiązków wobec córeczki?
        • Gość: Magda TO TY SIE CIESZYSZ NIE ON warszawianka26 IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20 lat temu
          Fortuna kolem sie toczy moja droga, moze i ty dostaniesz taka podla synowa czy
          ziecia jak sama jestes dla rodzicow swgo meza. Brrr
        • Gość: Stanisław Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.lubin.dialog.net.pl 20 lat temu
          musisz być bardzo ograniczona i głupia jeżeli tak piszesz syn od mamusi sie
          odciął tak ci się wydaje to z pewnością mama szczęśliwa że cię obca babo ma
          daleko bo jak widać po ponad 20 latach się nie przyjęłaś boś kaszanka nie
          wędlina
        • Gość: baska matka Józia Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: 88.156.164.* 18 lat temu
          O cho cho!Jaki on biedny.
          Za mamusi pieniądze i nieprzespane noce chciał jeszcze nią
          rządzić????
          Jesteś beznadziejnie głupia Dziewczyno!Tak beznadziejnie,że szkoda
          słów.My się bardzo cieszymy,że wreszcie zyjecie poza naszym
          portwelem i mieszkaniem.
      • Gość: Magda Re: Synowa - teściowa. anka IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20 lat temu
        Ty nie masz tesciow a twoj maz nie ma rodzicow, smutne. Ciekawe czy i ty
        wyrzeklas sie swoich rodzicow dla niego????? Pewnie nie musialas bo twoi sa
        super....
      • winka53 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
        <DOKLADNIE.....ja mam tak samo i czesc....
        nie bede z nikim "trzecim" sie dogadywac...bo nie chce..i juz....
      • Gość: monia Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu
        JA niestety mam blisko teściów i oni obydwoje nie mogą pogodzić się z tym, że
        ich synek już ułożył sobie życie. Chcieliby żebym dała im klucz, tatus
        napaliłby w piecu a mamusia przygotowałaby obiadek. Przeciwstawiłam się tem i
        teść już nie przychodzi nawet na święta, a teściowa robi dobrą grę. zobaczymy
        jak się dalej potoczy
      • Gość: zyta Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: 80.54.202.* 19 lat temu
        Tak tez ci zazdroszczę , moi teście mnie też nie akceptują, ale przychodzą do
        nas systematycznie, więc to jeszcze większa porażka, nyśleze po to aby
        sprawdzić czy nie jestem w ciąży, bo to ich by moglo zabić.
      • skateskate Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 19 lat temu
        Też bym tak chciała zeby przyszli-ewentualni teściowe dali mi święty
        spokój.
        Jak mnie poznali okazywali mi wrogość i niechęć (kompleksy
        małomiasteczkowe) a teraz, jak jestem w ciąży, to nagle chcą do mnie
        dzwonić i załagodzić spór. Co prawda nie wiem jak spór, bo ja do
        nich nic nie miałam i nie mam, ale widać oni jakiś problem mają.

        Nie chce mi się wchodzić do takiej "rodziny", która nie zmieniając
        nastawienia do mnie (bo nie wiem z jakiego tytułu mieliby mnie
        polubić, skoro od kilku miesięcy nie było kontaktu) sztucznie, na
        siłę chce "pogodzenia".

        Przecież to na kilometr bije fałszem i obłudą.

        Precz z teściami!
      • atrams5 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 19 lat temu
        Jestem już wiele lat po ślubie, i niestety, nie lubię swojej
        teściowej. Wiem natomiast, że to matka mojego męża i staram się tego
        nie okazywać, żeby nie robic przykrości człowiekowi, którego kocham.
        Dla swoich rodziców tez wymagam szacunku i nie pozwolę powiedzieć na
        ich temat złego słowa. Tak chyba być powinno. Pozdrawiam.
    • Gość: anka Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.kp.mofnet.gov.pl / *.mofnet.gov.pl 20 lat temu
      oczywiscie ze maz bardzo cierpi i ja to wiem, tylko to tescie powinni sie
      zastanowic nad faktem ze to on mnie wlasnie wybral, wzial ze mna slub i chce ze
      mna spedzic reszte zycia, jacy rodzice nie szanuja wyboru syna tylko wola sie
      go wyrzec, czesto probowalam zalagodzic sytuacje ale niestety konczylo to sie
      fiaskiem, ja zdaje sobie sprawe ze nie jestem idealem i maja tescie prawo nie
      przepadac za mna ale czy warto to robic kosztem syna?!
      • ellea35 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
        Wiesz Aniu z całym szacunkiem bo sie przeciez nie znamy ale rodzice nie musza
        cieszyc sie ze ich synowie nas wybrali.Syn teraz żyje na własny rachunek i te
        kontakty jesli nie sa juz takie jakie były kiedyś sa rzecza normalna.
        • Gość: ania27 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.buf.adelphia.net 20 lat temu
          im tesciowkom bedzie zawsze zle,najlepiej jakby one wybieraly synom zone..
          • Gość: kora Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.visp.energis.pl 20 lat temu
            Jakby one wybierały to ich synkowie nigdy by się nie żenili!
            • Gość: Blanka Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20 lat temu
              Tak narzekacie, ze dla odmiany opowiem Wam swoja historie.
              Ktoregos dnia poszlam do stomatologa i pani stomatolog... zakochala sie we
              mnie. Moze nie tyle we mnie, co, jak twierdzila w moim "filmowym" usmiechu.Tak
              mi kadzila i kadzila, ja za bardzo nie wiedzialam o co chodzi, w koncu, po 2
              miesiacach okazalo sie, ze pani ta uznala mnie za doskonala partie dla jej
              troche niesmialego syna. Nie powiem, aby zycie z nia bylo absolutna sielanka,
              ale przez 12 lat nie mialysmy ze soba wiekszych konfliktow, a poniewaz tesciowa-
              stomatolog do najbiedniejszych nie nalezala, bardzo pomogla nam finansowo.Z
              jej synem niedawno obchodzilismy srebrne wesele (tesciowa zmarla w 1992 roku).
              Takze czasem i takie historie sie zdarzaja.
      • Gość: longoria Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: 193.201.167.* 18 lat temu
        Witam wszystkie synowe, i popieram że to koszmar, mieszkam z
        teściami na 50 m2 juz dwa lata i to tylko dlatego żeby być blisko
        mojego męża, ale mam tego dosyć.Ciągłe pouczanie, krtytykowanie itd.
        a na dodatek takiej wścibskiej i ciekawskiej baby to nie znałam
        nigdy odkąd pojawiła się ona-moja tesciowa.
    • Gość: anka Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.kp.mofnet.gov.pl / *.mofnet.gov.pl 20 lat temu
      no dla mnie fak wyrzekania sie syna nie jest jest normalnym kontaktem po slubie
      ale musze sie przyznac ze mam nadzieje ze to sie z czasem zmieni i tescie
      wreszcie odpuszcza, jestesmy juz razem ponad 10 lat i czas moze uleczy wasnie,
      pozyjemy zobaczymy
      • ellea35 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
        Jeśli przez 10 lat nie ułożyły sie stosunki to raczej nie licz na to ze bedzie
        dobrze.Powiem Ci tak ze to ze te stosunki sa inne niz bys chciała to zeby były
        one prawidłowe to niestety ale w ty jest rola Twojego męża.To on jest pomiedzy
        dwiema kobietami i to on powinien zadbac o to zeby co poprawic.Kiedys sam pewnie
        myslał ze moze samo sie ułoży a teraz pewnie mu jest juz obojetne i tez czeka co
        los przyniesie.
        • Gość: ania27 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.buf.adelphia.net 20 lat temu
          Jeśli przez 10 lat nie ułożyły sie stosunki to raczej nie licz na to ze bedzie
          dobrze.Powiem Ci tak ze to ze te stosunki sa inne niz bys chciała to zeby były
          one prawidłowe to niestety ale w ty jest rola Twojego męża.To on jest pomiedzy
          dwiema kobietami i to on powinien zadbac o to zeby co poprawic.Kiedys sam pewnie
          myslał ze moze samo sie ułoży a teraz pewnie mu jest juz obojetne i tez czeka co
          los przyniesie.
          NIESTETY TO FIKCJA MOJ MAZ STAWAL NA GLOWIE ZEBY JEJ-MAMUNCI DOGODZIC I ZAWSZE
          BYLO BLEE,TAKIE UPARTE CIELE Z TEJ MOJEJ USRANEJ TESCIWKI!Z NIA SIE NIE DA
          NORMALNIE POROZMAWIAC,ONA ZAWSZE JEST TA NAJ...
          • Gość: Magda ANKA JAKAS TY WREDNA CALKIEM JAK MOJA BRATOWA IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20 lat temu
            • Gość: Aśka majo historia IP: *.231.udn.pl 20 lat temu
              Ja ze swoja teściową dogadywałam się świetnie dopóki nie zaczęłam układać sobie życia po swojemu. Po wielu awanturach zerwaliśmy ze sobą kontakty. Po czterech latach próbowałam pogodzić męża z rodzicami. Nie bardzo się udało. Teściowie traktują nas jak piąte koło u wozu. Nie przyjeżdzają, nie dzwonią. Mam wrażenie, że nie chce z nami utrzymywać kotaktu. Żadne rozmowy na ten temat nie pomagają. Nie chcę,żeby moje dziecko widywało swoją babcie tylko na święta. Nie mogą cały czas do nich jedzić. Tym bardziej, że u drugiego swoje synowej są codziennie. Zawsze mają dla nich czas. Pomagają jej w wychowywaniu dzieci, finansowo itp. Z moim dzieckiem nawet nie chcą rozmawiać przez telefon. Nie wiem co o tym myśleć?
              • szpiegu27 Re: majo historia 20 lat temu
                Witam!Ja bym się tym nie przejmowała tylko cieszyła, masz spokój, zdrowe nerwy.
                Co do finasów, z pewnością do końca życia byś się nie wypłaciła, zawsze byłabyś
                dłużniczką i na każdy przyjazd czerwony dywanik rozkładała. Co do dziecka to z
                ich strony nie ładnie- co mają do dziecka to tylko świadczy o nich jako o
                ludziach!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              • zybiewa Re: majo historia 17 lat temu
                Niestety tak już to jest.Moja córka od kilku lat prosi babcię o jedną noc u
                nich.I co? Wiecznie nie ma czasu dla jedynej wnuczki.Rozumiem, mnie nie musi
                kochać.Ale jak ja ją mam szanować,jak wytłumaczyć to dziecku? Teściowa w żartach
                mówi,że nie lubi dziewczynek( ma 3 synów i 4 wnuków ).Jednak wnuczka ma 8 lat i
                nie trzeba jej zmieniać pieluch czy pomagać w higienie.Mam jeszcze starszego
                synka i jego również babcia nie akceptuje,ale jemu już nie zależy na kontaktach
                z takimi dziadkami. Mieszkamy w jednym mieście,a spotykamy się przypadkiem raz
                na pół roku. Do wnuka mimo że ma własny telefon nigdy nie zadzwoniła. Więc po
                moich przeżyciach (nie chcę nawet sobie ich przypominać) i po tym jak traktuje
                wnuki nie życzę jej niczego miłego.Najlepiej by było wymazać ją z pamięci.Jej
                syn ,a mój mąż nie mówi o niej tak delikatnie jak ja.
      • dagmaranowicka Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
        TESCIOWIE nie TESCIE!
      • winka53 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
        <czas uleczy rany..z tesciowa?NIE..nie wierz..u nas leczy juz 22 lata i nic....
      • Gość: Monika 29 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.adsl.inetia.pl 19 lat temu
        Tak czytam te wasze wypowiedzi i jak widać ile małżeństw tyle problemów.Moja
        teściowa już przed zaręczynami zapowiedziała, że takiej synowej nie chce bo
        "bidoków" nie potrzebuje w rodzinie.Fakt pochodzę z ubogiej rodziny ale to nie
        znaczy , że mam być skreślona za to. Nie mam żadnych nałogów dużo potrafię,
        studiuję, pracuję wychowuję naszą córeczkę, kocham mojego męża co jest
        najważniejsze a jednak stworzyła mi piekło. Kiedy zobaczyła , że jednak ustalamy
        datę ślubu zrobiła awanturę mojemu wtedy narzeczonemu. Powiedziała albo z nią
        zerwiesz albo wynoś się z domu. Mój mąż wstał i wyszedł. Załatwiliśmy mieszkanie
        i w ciągu pięciu dni zamieszkaliśmy razem. Ślub się odbył tyle, że rozgoniła
        towarzystwo piekielna awanturą pomimo , że wesele wyprawiliśmy za swoje
        pieniądze. Mąż ciągle miał nadzieję, że jej przejdzie. Przyszedł czas kiedy nie
        przedłużyli mi umowy a ja zaszłam w ciążę. Musieliśmy zrezygnować z mieszkania i
        przeprowadzić sie do teściów (mają domek) i tam się dopiero zaczęło.
        Remontowaliśmy poddasze ale to trochę trwało. Mieszkaliśmy w pokoju na jednym
        piętrze z teściami. Wyzywała mnie, groziła żebym uważała na schodach (z
        perfidnym uśmieszkiem) wszystko bez świadków, krzyczała , że dopilnuje bym tu
        miejsca nie zagrzała. I , że nie spocznie dopóki nie będzie na naszym rozwodzie
        a dziecko mi odbierze. Wyremontowaliśmy górę i wyprowadziliśmy się .Koszmar nie
        ustał wręcz przeciwnie. Przychodziła o różnych porach nawet nocnych kiedy mąż
        był w pracy. Krzyczała , że jak nie otworzę to mi szyby powybija a do mojego
        dziecka mówiła ..kto to jest ciocia? ona Cię nie kocha ona Cię tresuje choć do
        mamusi i przytulała je. Mój mąż nie wierzył , że coś takiego się dzieje dopóki
        nie przekonał się na własnej skórze. Jestem przeszło 6 lat po ślubie i za dwa
        tygodnie wyprowadzamy się. Ona nic nie wiem bo mogła by nam jeszcze pokrzyżować
        plany. Ale wiem jedno jak stąd wyjdę nigdy więcej nie chcę jej widzieć ani o nie
        słyszeć. I tak pewnie do końca życia nie wymarzę z pamięci tego co mi zrobiła.
    • Gość: anka Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.kp.mofnet.gov.pl / *.mofnet.gov.pl 20 lat temu
      hm.. masz racje ale pociesza mnie fakt ze nauczylismy sie z mezem o tym
      rozmawiac i nie ma miedzy nami klotni jezeli chodzi o temat jego rodzicow a
      moich tesciow, a kiedys to byla jazda!!! ale jest dobrze i mam najwspanielszego
      meza na swiecie
    • Gość: anka Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.kp.mofnet.gov.pl / *.mofnet.gov.pl 20 lat temu
      moj kolega kiedys sobie zazartowal ze mame ma sie jedna a zon mozna miec wiele,
      nie bede opisywac jakie pieklo przeszedl by udobruchac malzonke, a ciekawi mnie
      fakt ze w kawalach zawsze ziec wiesza psy na tesciowej a w zyciu jest zupelenie
      odwrotnie, to synowe borykaja sie z tesciowa i mezem ktory ciagnie dwie sroki
      za ogon ;)))
      • ellea35 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
        odwrotnie, to synowe borykaja sie z tesciowa i mezem ktory ciagnie dwie sroki
        > za ogon ;)))

        A wiesz dlaczego tak jest?Bo czesto synowa nie rozróznia ze miłosc do matki jest
        inna a do żony inna i czesto rywalizuje w tej miłosci z tesciową.
        • delfina77 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
          A mnie się wydaje że to mamuńcia nie chce zrozumiec, że czas odciąc pępowinę i
          zając się czymś innym w swoim życiu niż wtrącaniem się do życia dzieci. Ale
          większośc kobiet w Polsce poświęca się tylko rodzinie i rezygnuje z własnych
          zainteresowań, przez co na starośc są nie do wytrzymania
          • Gość: pani_rosomak Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.acn.waw.pl 20 lat temu
            Tak się właśnie dzieje kiedy teściowe nie mają własnego życia poza dziećmi i wnukami. Obserwuję to we własnej rodzinie na przykładzie relacji między moja matką a moim bratem i bratową. Matka stoi na pozycji swoistej dyktatury dobra: ona wie najlepiej co jest smaczne i zdrowe, ona nie dopuści żeby w mieszkaniu synka były nieszczelne okna bo wnusia może zawiać, więc pod nieobecność młodych wymienia im na nowe plastikowe (moja bratowa dostaje szału- ja też bym dostała- ale oczywiście z punktu widzenia matki jest głupią niewdzięczną suką), ona kupuje wnusiowi ciepłe ciuszki i pomstuje na czym świat stoi kiedy bratowa mu ich nie zakłada, bo są brzydkie i beznadziejne. Na tę kobietę nie ma metody. Nic ją nie obchodzi, nawet to że mają ją za upirdliwą jędzę, żeby tylko było tak jak ona uważa że powinno być- nie dla niej , ale dla dobra obdarowanych. Chwilami myślę że dałaby sobie nasr.. na głowę, ale i tak zrobiłaby po swojemu. To jestg egoizm ukryty pod maską komletnego ostatecznego oddania innym , absurdalnego wręcz altruizmu. To jest ciężkie i chore ale nieuleczalne.
          • minerwamcg Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 19 lat temu
            Ale
            > większośc kobiet w Polsce poświęca się tylko rodzinie i rezygnuje z własnych
            > zainteresowań, przez co na starośc są nie do wytrzymania

            Naprawdę myślisz, że problem synowa-teściowa jest wyłącznie polską
            specjalnością? Eee. A kobiety, którym poświęcanie się dla rodziny zastępuje
            pracę, hobby, zainteresowania i światopogląd znajdziesz pod każdą szerokością
            geograficzną.
        • Gość: zabcia Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: 141.70.112.* 20 lat temu
          to nie synowa rywalizuje w milosci z tesciowa, tylko tesciowa z synowa. mysli mamusia ze ja syneczek przestanie kochac jesli sie z kims zwiaze, glupoty!!
          • ellea35 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
            Zabciu!
            Jesli ty nie rozrózniasz miłosci matki do dziecka i miłosci do partnera do
            partnera to jakos nie chce mi sie wierzyc w twoje szczescie.
            • Gość: ania27 droga ellea35!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.buf.adelphia.net 20 lat temu
              nie chce mi sie wierzyc w istote tak przesiaknieta jadem jak ty!malo tego masz
              problemy ze swoja psyche,jestes albo tesciowka albo obcym..
              • ellea35 Re: Ania 27!!!!!!!!!!!!!!!!! 20 lat temu

                > nie chce mi sie wierzyc w istote tak przesiaknieta jadem jak ty!malo tego masz
                > problemy ze swoja psyche,jestes albo tesciowka albo obcym..


                Nie bardzo rozumiem w ktorej z moich wypowiedzi wychodzi jad?Masz trudnosci jak
                widac ze zrozumieniem tekstu tak jak ja ze zrozumieniem twojego no niestety
                bełkotu bo trudno to nazwać postem./
                Jak zostane tesciową a przynajmniej zostało mi no około 15 lat to bedziesz
                pierwsza osoba ktora sie o tym dowie.Słowo tesciówka kojarzy mi sie z
                niesamowita wiochą.Skąd znasz taki termin bo nie znalazłam w żadnym słowniku.Do
                mamy mojego męza zwracam się per Pani bo tak ustaliłyśmy sobie na początku i
                nikt nie ma pretensji a ja tym samym nie musze pisac o tej kobiecie bo szanujemy
                i trzymamy dystans i w przeciwienstwie do ciebie nie musze o niej pisac na
                forum.To matka mjego męza i nalezy sie jej szacunek.Nad psychika musisz
                popracowac ale swoja bo widac po wypowiedzi ze masz kompleksy.Pozdrawiam
                • Gość: mbok do eellea35 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18 lat temu
                  per pani jest objawem braku szacunku
                  powinno być "mamo" jesli sa dobre stosunki

                  jako ze ty tak dzielnie bronisz kazdej tesciowej czy jest dobra osoba czy
                  chamidlem mowiacym do innych per ku..wo powinnas wziasc to pod uwage

                  mi komentarze na temat czyich przezyc ktorych sie samemu nie doswiadczylo i
                  opisywanie ich jakby nie mogly miec z tego tytulu miejsca ... kojarzy mi sie z
                  niesamowita wiochą bo ja bo moja tesciowa
              • Gość: ania27 Re: droga ellea35!!!!!!!!!!!!!!!!!!przestan przest IP: *.buf.adelphia.net 20 lat temu
        • Gość: Magda Swiete slowa Ellea 35 IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20 lat temu
          Synowe jesli sa zakompleksione i nie wyniosa z domu rodzinnego poczucia wlasnej
          wartosci, to na sile odcinaja zwiazki meza z jego rodzina, bo ciagle czuja
          sie "zagrozone", no i chca nim rzadzic bez reszty, a rodzina to widzi i dlatego
          jest beeeee
    • Gość: anka Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.kp.mofnet.gov.pl / *.mofnet.gov.pl 20 lat temu
      niestety ja jestem stronnicza w tej wymianie zdan bo dla mnie najlepsze miejsce
      dla tesciowej to dobre kilka metrow pod ziemnia ale jak sobie pomysle ze
      przyjdzie mi kiedys byc tesciowa to....wspolczuje dziewczynie lub chlopakowi bo
      bardzo, ale to bardzo lubie jak jest po mojemu :)
      • Gość: AGA686 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.lubin.dialog.net.pl 20 lat temu
        A ja do roli teściowej już się przygotowuję:-) Moje dzieci mają 3 i 5 lat, ale
        uczę je że każdy może mieć własne zdanie, każdy ma prawo do szczęścia i nie
        wolno nikomu narzucać swojej woli. Przez 6 lat wytrzymywałam władczość i
        nieomylność teściów oraz bezradność męża. Powiedziałam im w końcu co mnie boli
        i niedługo będzie rok jak ich nie oglądam. Lata przepłaciłam chorobą serca, ale
        teraz powoli wracam do zdrowia.
        • Gość: grzybek Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.man.bydgoszcz.pl 20 lat temu
          wychodzi na to że jestem szczesciara, tesciow mam super, co prawda na poczatku
          z tesciowa bylo kiepsko ale tesc stanal w mojej obronie i sie jakos dobrze
          ulozylo, a z dugiej strony moja mama przepada za moim mezem i traktuje jak syna
          ktorego nie miala. Ale moze wszystko sie tak ulozylo, bo mieszkamy dosyc daleko
          od obojga rodzin? I zadne z nich nie ma tez duzo sposobnosci zeby sie wtracac?
        • Gość: Lucusia Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: 212.244.186.* 20 lat temu
          Ja też byłam wychowana w poszanowaniu dla starszych.
          Teściowie mnie tego skutecznie oduczyli. Tesciowa nie wtrącała mi się do mojego zycia, ale teść... Historia nie do opowiedzenia. Teściowa za to traktowała nasz dom jako supermarket, bo jej siostrze było potrzebne, córce siostry, wnusiowi siostry itp. No i oczywiście nie uważała za stosowne powiedziec, że coś bierze. Łącznie z ubraniami jej wnuków. No bo oni maja, to można im zabrać.
          Mąz oczywiście nie umiał zwrócić uwagi rodzicom. Zwróciłam uwagę ja. Bardzo spokojnie przedstawiłam jak ja widzę problem (oni nie byli spokojni). Wygrałam.
          Kontakty mamy dalej poprawne, rzeczy przestały znikać, nawet dostaliśmy już parę prezentów. My z mężem decydujemy jak będzie wyglądał nasz dom. Mąz się przyznał, że dobrze to się skończyło i teraz jest lepiej. Jemu tez było cięzko. Po prostu nie potrafił sam tego rozwiązać.
        • szpiegu27 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
          Naprawdę długo wytrzymałaś, podzieiam Cię. Ja to zrobiłam tydzień przed ślubem
          i tydzień po ślubie!
      • Gość: tygrysica2208 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.adsl.inetia.pl 20 lat temu
        Gość portalu: anka napisał(a):

        >dla mnie najlepsze miejsce
        >dla tesciowej to dobre kilka metrow pod ziemnia

        Proponuję Ci Aniu żebyś sobie kupiła sznur i się powiesiła. Abyś nigdy nie była
        teściową i aby twoja synowa lub zięć nie stwierdzili, że twoje miejsce jest pod
        ziemią...

        Jesteś żałosna :((

        Ps. Mam wspaniałych teściów. Sama nie jestem teściową.
    • Gość: anka Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.kp.mofnet.gov.pl / *.mofnet.gov.pl 20 lat temu
      jest prawda ze jak razem z mezem stanelismy okoniem do wynioslosci tesciow,
      czyli przestalismy trzymac przyslowiowy paluszek w d.. to lepiej znosimy to
      wszystko, bez stresu, bojazni i walki pomiedzy soba, nikogo nie da sie zmusic
      do milosci i akceptacji, jak nas nie potrzebuja to nas nie ma i nam tez jest
      lepiej, oczywiscie to jest moje zdanie bo pewnie moj maz jak piesek czeka na
      pretekst do spotkania z mamunia
      • Gość: AGA686 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.lubin.dialog.net.pl 20 lat temu
        Tylko, że mój mąż ciągle tam jeździ i chciałby zabierać dzieci. Chciałby ale
        one nie chcą. Teściowie nie pamiętają o ich urodzinach, imieninach, a pod
        choinką kładą przedmioty, które im są nie potrzebne, np. stary wykrochmalony
        fartuch, kalendarz z 95 roku dla wnuczki!!! Innych wnuków nie mają. Ale
        oczywiście wg nich ja jestem winna tej całej sytuacji
        • Gość: gabi_43 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19 lat temu

          A może to Ty nie lubisz teściów i "niechcący" przekazujesz tę niechęć
          dzieciom ? Czy wnuczkowie pamiętają o dziadkowych świętach ?
          Czy nie dałoby się o tym spokojnie porozmawiać z mężem i jakoś " unormalnić" tę
          sytuację - może on porozmawiałby z rodzicami ?
          Może tylko Tobie się wydaje , że oni Ciebie nie lubią - spróbuj dogadać się z
          każdym z nich oddzielnie - pozdro
    • Gość: anka Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.kp.mofnet.gov.pl / *.mofnet.gov.pl 20 lat temu
      moj maz tez mial teorie ze jak beda dzieci to bedzie lepiej z jego rodzicami,
      bylam w ciazy, poronilam do teraz nikt nie zainteresowal sie moim zdrowiem i
      chyba tescie byli jedynymi ktorych to wszystko obeszlo, i ciaza i tragedia jaka
      przezylismy z mezem, jestem zdania ze jak tescie sie upra to nawet wnuki nie
      pomoga tylko beda cierpialy z powodu "dziwnej" babci
      • buba12 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
        Już ci tu mówiono TEŚCIOWIE, NIE TEŚCIE!!!
        Twój język świadczy o Twojej kulturze (a w tym przypadku raczej o jej braku).
        Wracajac do tematu - już nie mam teściowej (na szczęscie - bo najpierw się z
        nią i jej synem rozwiodłam, a potem ona zmarła) Zawsze jednak starałam się
        unikać konflików z tą koszmarną skądinąd osobą, dla dobra całej rodziny, więc
        wiem, że czasem się jest to bardzo trudne. To po prostu była wredna baba... Ale
        nigdy nie mówię o tym przy dziecku, chadzam z synem na jej grób, wysyłam go do
        kościoła na msze za jej duszę (myślę, że niesłychanie się jej przydają ;))A to
        dlatego, że ja mam rodziców i dziecko trzeba nauczyć szacunku do dziadków (i
        innych osób starszych) za młodu, i bez względu na ich słabości i wady. Mój syn
        doskonale sobie zdawał sprawę z wad Babci, a potem ze spustoszeń jakie czyniła
        choroba w jej umyśle. Ale wie również, że to była jego Babcia i do końca bardzo
        go kochała (co z tego, że głupią miłością?) Jak chcecie nauczyć swoje dzieci
        szacunku do starych ludzi, jeśli pogardzacie ich dziadkami? Jakimi jesteście
        partnerami, jeśli stawiacie męża lub żonę w sytuacji wyboru?
        A z drugiej strony może już pora nauczyć się aseertywności, czyli grzecznego
        odmawiania? Problemy z teściami wymagają zazwyczaj dużej rozwagi, a nie
        zacietrzewiania się, a na dodatek dużych talentów negocjacyjnych Pamiętajmy
        jednak, że to oni wychowali naszego współmałżonka - więc jeśli naszym zdaniem
        zrobili to dobrze, to może nie są do końca źli? A jeśli wychowali go źle, to
        lepiej się rostać i nie siać jadu jak Ania..Pozdrawiam
        • Gość: B Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: 217.168.132.* 20 lat temu
          Zgadzam się - nie da się nauczyć dzieci szacunku, jeśli o teściowej (babci) będą
          słyszały same obrzydlistwa. Myślę też, że bardzo wiele do powiedzenia ma osoba,
          której rodzic jest "trudnym teściem". Jeśli ona nie odcięła pępowiny i nie
          uporządkowała stosunków to nowej osobie w rodzinie jest zawsze trudno.
    • sariba Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
      Dobrze znać dwa punkty widzenia. Na ogół zna się tylko swój i oskarżenia z
      drugiej strony. Trudno jest na początku ustalić reguły nie znając drugiej
      osoby. Kłopoty wychodzą po jakimś czasie. Staram się nie narzucać synowej, ale
      okazuje się, że ona widzi to inaczej. Kiedy pyta mnie o zdanie zawsze
      zaznaczam „ja bym tak robiła”, „ja bym tak ubrała dziecko, ale zrób, jak
      uważasz”.
      Inaczej jest, kiedy młoda matka jest zaradna, a inaczej kiedy np. nie wychodzi
      z dzieckiem na powietrze, bo dziecko poprzednim razem płakało (jej zdaniem albo
      nie lubi być w wózku, albo nie lubi być na powietrzu). W takim przypadku też
      nie dać rady? Mieszkamy w domku, ale oddzielnie, więc przychodziłam zachęcając,
      że jest piękna pogoda, że trzeba hartować dziecko, że chętnie sama posiedzę z
      dzieckiem w ogródku. Niedawno, w przypływie złości usłyszałam od synowej, że ja
      chcę zdecydować o wszystko, nawet kiedy ma wyjść na spacer.
      Od września miała iść do pracy, a ja miałam opiekować się z wnuczką 6-
      miesięczną. Miesiąc wcześniej prosiłam, aby przyzwyczaić dziecka do uspokojenia
      się przy pomocy smoczka a nie piersi, bo będzie lepiej i dla niej i dla nas.
      Wnuczka była płaczliwa do 4m-cy z powodu bólów brzucha, a potem jeszcze z
      powodu skrępowania szelkami i rozpórką na stawy biodrowe. Od 3-go miesiąca
      dokarmiała butelką, bo dziecko miało niedowagi i stwierdziła, że już nie miała
      pokarmu, piersią tylko uspakajała. Teraz wygarnęła mi, że bała się dziecka
      karmić piersią przede mną.
      Jestem w specyficznej sytuacji, bo syn po wypadku jest na wózku inwalidzkim.
      (Poznali się po wypadku.) Cała moja rodzina chętnie pomaga im, ale to nie ja,
      tylko matka synowej zdecydowała jeszcze przed ślubem, że ja będę im gotować.
      Trochę zdziwiona, ale powiedziałam: nie ma sprawy! Więc zakupy robiłam,
      gotowałam i robiłam koło domu wszystko, jak dawniej. Ona zajmowała się tylko z
      dzieckiem. Dlatego też zdębiałam, kiedy nakrzyczała na mnie, że spóźni się do
      lekarza ( na godz. 16.30), bo nie przyszłam jej pomóc ubrać dziecko. Ja
      zamieszkałam w obcym mieście mając 21 lat. Nie miałam żadnych nawet znajomych.
      Wychowałam troje dzieci będąc z nimi codziennie na spacerze (mieszkając w bloku
      na II piętrze bez windy) Dzieci moje nie chorowały. Odkurzacz do naprawy
      wiozłam pod wózkiem na siatce. Czułam się szczęśliwa, lubię się zajmować małymi
      dziećmi. Miałam i mam bardzo dobry kontakt z moimi dziećmi. Nie sprawiali mi
      żadnych kłopotów. Teraz wnuczka ma 11 miesięcy i zaczyna świadomie
      wymawiać „tata”, „mama”. Stało się, że przypadkowo do mnie mówiła „mama” w
      obecności synowej. Wpadła w furię oskarżając mnie, że nie uczę dziecka, kto
      jest mamą. Prosiłam, aby się opamiętała, żeby doceniła, że dziecko pięknie się
      rozwija, bo to jest ważne! A „mama” może powiedzieć teraz jeszcze nawet
      sąsiadce. Nie wiem, jak postąpić dalej. Bardzo chętnie skorzysta z mojej
      pomocy, wręcz wymaga „ zrobiłaby to mama” (u nas się mówiło „proszę mamo”)
      Wygląda na to, że powinnam im tylko służyć i nie odezwać się. Zaznaczam, że
      jestem raczej małomówna. Jestem zaskoczona, że mimo mojej najlepszej chęci
      ciągle jestem oskarżona o najgorsze (podałam tylko przykłady). W takiej
      sytuacji mogłam tylko powiedzieć, że wycofuję się żeby nie drażnić, żeby sobie
      sami radzili. Trudno mi się powstrzymać, bo mam czas, od roku jestem na
      emeryturze. Wszyscy chcemy im jak najlepiej. Syn pracuje na pół etacie. Stara
      się pomóc w domu, ale ręce ma też niezbyt sprawne. On też boleśnie przeżywa ten
      konflikt.
      Byłabym wdzięczna pani psycholog, gdyby zechciała udzielić mi radę.
      Pozdrawiam!

      • carimera Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
        sariba napisała:
        e. Nie wiem, jak postąpić dalej. Bardzo chętnie skorzysta z mojej
        > pomocy, wręcz wymaga „ zrobiłaby to mama” (u nas się mówiło „
        > proszę mamo”)

        Ja psychologiem nie jestem ale moge Ci poradzić.Nie daj sie byle komu prowadzać
        za nos.Bo jesli sama siebie nie uszanujesz to nikt ci nie da szacunku a juz
        napewno ta twoja nie wychowana synowa.Jeśli nie umie Cie o nic poprosić poprostu
        ją olej.
        Ja na Twoim miejscu nie poszłabym dotąd doputy nie przyszłaby mnie
        przeprosic.Nie jestes jej służącą,możesz pomóc ale nie musisz,jestes babcia dla
        wnuka ale nie nianią.Jesli syn sobie wybrał taką partnerke i nie potrafi jej
        przykrócić noska to niech cierpi.Masz jedno życie i korzystaj z niego dokąd
        jestes zdrowa.Pomagajac,służac czy tez nie efekt stosunków miedzy wami bedzie
        taki sam.Nic dobrego Cię nie czeka.Bedziesz potrzebowała pomocy napewno nie
        dostaniesz z racji tego ze syn niepełnosprawny a ona nie nerwowa tylko
        stuknięta.Pozdrawiam
      • Gość: Joanna Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20 lat temu
        Stara
        > się pomóc w domu, ale ręce ma też niezbyt sprawne. On też boleśnie przeżywa ten
        > konflikt.

        możesz coś więcej napisać n/t stanowiska syna w tym konflikcie? czy tylko cierpi
        w milczeniu i biernie się przygląda?
      • evita_duarte Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu

        To zawsze sa dwie strony medalu. U mnie to bylo tak, ze moja tesciowa znala
        mnie jeszcze zanim zanosila sie ze zostanie moja tesciowa. Lubilysmy sie i
        czasem wpadalam do niej na kawe, bo generalnie fajna z niej babka byla. Jak
        zaczelam sie spotykac z jej synem ktos jej cos nagadal (wiem kto i co ale to
        sprawa drugorzedna) i skonczyla sie sympatia do mnie a zaczel;o sie
        podjudzanie. To jest to czego ja najbardziej nie lubie bo jak ktos ma cos do
        mnie to dlaczego ze mna tego nie przedyskutuje tylko bedzie gadac: Synu to nie
        jest dl;a Ciebie dziewczyna. Teraz chyba przekonala sie ze tamte ploty plotami
        tylko byly, ze nie bawilam sie uczuciami jej syna zeby w kims innym wzbudzic
        zazdrosc. Ale drzazga zostala, do tej pory zdarza jej sie zrobic mi na zlosc
        choc mieszkamy daleko od siebie. Nasze stosunki sa poprawne a mogly byc bliskie
        gdyby tylko od poczatku dala mi szanse...
        • evita_duarte ps. Sariba 20 lat temu
          Twoje pytanie zadalabym na forum psychologia. Tam na pewno ktos Ci pomoze.
          Pozdrawiam cieplo.
    • Gość: kate Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.kp.mofnet.gov.pl / *.mofnet.gov.pl 20 lat temu
      troche nerwowa ta synowa
      • Gość: AGA686 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.lubin.dialog.net.pl 20 lat temu
        Między moim dziećmi jest 2 lata róznicy. Nigdy nie prosiłam nikogo o pomoc,
        prowadziłam dom, w weekendy studiowałam, oprócz tego w domu prowadzę
        księgowość sklepów. Dzieci zahartowane, zdrowe i rezolutne. A moja teściowa gdy
        usłyszała od swojej siostry, że świetnie daję sobie radę odpowiedziała: A CO TO
        TAKIEGO! Co to takiego, że napisałam pracę i ją obroniłam (w 7 miesiącu
        zagrożonej ciąży) ona to miała ciężko bo ktoś jej pracę napisał i ona ją
        obroniła. Gdy kończyła tech. ekonom. A gdy mieliśmy bardzo poważny wypadek i
        teść przyjechał po mnie i córkę to po kilku latach zarzucił mi, że jestem
        niewdzięczna a on wtedy po mnie przyjechał!!! No i za bardzo pokazuję dzieciom,
        ze są dla mnie takie ważne!!!
    • Gość: teściowa in spe Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu
      Nie chciałabym wybierać czegokolwiek mojej przyszłej synowej.Do moich wyborów
      nie wtrącano się:))
    • Gość: Garava Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 20 lat temu
      Moja mam jest idealną teściową - takie słowa usłyszałam ostatnio od mojego mężą.
      To prawda! Mimo, że mieszkamy w tym samym domu (mamy osobne wejścia) to rodzice
      przychodzą do nas tylko na wyraźne nasze zaproszenie. Gdy czegoś od nas
      potrzebują to wpierw dzwonią wewnętrznym domofonem czy mogą wpaść. Chyba
      wyciągneli wnioski po tym jak byli młodym małżeństwem i zostali "nawiedzeni" bez
      zapowiedzi przez swoich rodziców podczas....... uprawiania sexu. Ogólnie to
      wogóle się do nas nie wtrącają i tak jest dobrze!
      • delfina77 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
        Ja na szczęście nie mam teściowej tylko teścia, a ten jest człowiekiem
        całkowicie bezkonfliktowym. Ale potrafię zrozumiec koszmar młodych małżeństw bo
        wielu moich znajomych jest w nieciekawej sytuacji - brońcie się! To wasze życie
        a rodzice niech się zajmą czymś pożytecznym na własnym "podwórku" :)
      • szpiegu27 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
        Zazdroszczę, a jednak racjonalnie myślący rodzice się zdażają!
    • Gość: madzia Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu
      nie mam pojecia jak osiagnac kompromis... a czy to mozliwe???
      moja tesciowa obecnie 1.5 roczna z miesiaca na miesiac coraz gorsza, potrafi
      powiedziec do mnie k.... i sz....!!nie ma powodow aby tak mowic, jestem osoba
      wyksztalcona, skonczylam kilka kierunkow studiow(jestem pedagogiem w szkole
      specjalnej) dla mnie to jest szok, ale tacy sa dorosli ludzie. Omijam te
      kobiete z daleka, aby nie dostarczac sobie przykrosci z jej strony. kontakty
      ograniczaja sie do dzien dobry i nic wiecej...
      kobieta odnosi sie do ludzi w podobny sposob nie ma znajomych, dzien spedza
      przed telewizorem i serialmi... nie pomaga wnukom w lekcjach, nie pomaga im.
      • carimera Re: Synowa - do Madzi 20 lat temu
        Bardzo Ci sie dziwie ze jeszcze jestes w tej rodzinie.Nie wyobrażam sobie
        używania takich słow wobec mojej osoby.Po pierwsze mąz miałby nie lada zadanie
        rozwiązać ten problem,po drugie gdyby miał problemy pewnie musiałby wrocic do
        mamusi i dalej z nia dzielić los.Mimo swojego wykształcenia zatem i posiadającej
        kultury napewno nie powiedziałabym tej kobiecie dzień dobry i mimo jej szczerych
        checi i poprawy w stosunkach rodzinnych nie chciałabym jej po tych słowach
        znać.Kompromis z takim człowiekiem graniczy z cudem.
        .Na swojej drodze życia nie można oczywiście generalizowac ale można spotkac i
        złe teściowe i złe synowe.
      • Gość: a Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20 lat temu
        Moja przyszła teściowa potrafi zadzwonic w niedzielę rano żeby się spytać syna
        cyt. "czy wytrzepał już co miał do wytrzepania?" (taki sprośny żarcik, ale mnie
        nie śmieszy jakoś) i żeby natychmiast przyjechał bo ona potrzebuje tego czy
        owego. Mój chłopak pracuje w innym mieście i widujemy się tylko w weekendy.
        nieliczne moje z nią spotkania kończą się zwykle tak, że ja albo rozmawiam z
        teściem, albo milczę i patrzę się okno, bo cokolwiek powiem zostaję uznane za
        napaść na nią (cytat z ostatniego spotkania; "czy ktoś śmie mnie
        pouczać?", "nie widze tu godnych partnerów do rozmowy oprócz syna" - to do mnie
        i jej męża). Zdarzyło się,ze złośliwie schowała kluczyki od samochodu żeby mój
        chłopak nie mógł po mnie przyjechać (w środku nocy, o czym wiedziała). I wiele
        innych drobnostek, "żarcików", ciągłych telefonów "bo coś", przez 5 lat
        nazbierało się tego dużo.

        Mój narzeczony jej broni tłumacząc wszystko jej stanami depresyjnymi i
        lękowymi. Prosiłam go żeby w takim razie zaprowadził ją do psychologa, żeby jej
        jakoś profesjonalnie pomóc. Była dwa razy na jego prosbę, ale psychoog podobno
        nie stwierdził nic złego, więc ona nie chce wiecej wizyt. Mój chłopak nie mówi
        mi wszystkiego, ale czasami mu się wyrwie, że się boi o jej zdrowie (że sie
        nałyka tabletek) i czesto dla świętego spokoju jej ustępuje. ona go oskarża o
        śmierć jej matki (umarła na raka) i wiele innych rzeczy.

        Ja aniołkiem nie jestem. Symaptia szybko mi przeszła, bo nie lubie jak ktoś
        mnie kontroluje. Byłam zła na jej zachowanie, potem jej współczułam (że mąż ją
        nie rozumie, ze to choroba i nie jej wina itp.). Teraz myślę ze to nie jest
        choroba, tylko czysta złosliwość. To bardzo inteligentna, wykształcona kobieta,
        nauczycielka, musi miec wszytsko pod kontrola i zrobi wszystko zeby tylko
        osiagnać to co akurat chce - krzykiem, szantażem, siłą... Jej maz ma jej dosc
        (nic dziwnego), jej drugi syn wyprowadził sie bez słowa - został jej tylko mój
        narzeczony:(

        Rozmawialismy już na ten temat mnóstwo razy. Czasami przyznaje mi racje,
        czasami ja mu. widzę jak chlopak miota się od złości do miłosci (to wkoncu jego
        matka). Czesto zaciskam zęby, ustępuję. Może ktoś wie jak sobie poradzic z
        taka "teściową"? Może przeczyta to jakis psycholog, nie wiem... tylko nie
        piszcie że "zerwij i uciekaj". Nie o to chodzi. pozdr.


        • barbara76 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
          A ja mojej tesciowej nie lubie. I tylko z tego powodu, ze zawsze byla dla mnie
          oschla, jakbym byla niedobra zona dla mojego meza. Teraz kiedy mamy dziecko
          przyznam, ze nie pozwalam jej na zbyt wielki kontakt, bo chce by zobaczyla jak
          to jest! Wiem, ze jak dziecko bedzie starsze to bede musiala to zmienic, bo w
          koncu dzieci potrzebuja dziadkow. I nie czuje sie z tym zle, ze jej nie lubie!
          • Gość: teściowa Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.pl 20 lat temu
            Najlepiej powibijac wszystkie teściowe za młodu!!!!!! i życze Wam kochane
            dziewczyny abyscie miały synów!!!
          • Gość: tereska Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: 80.54.168.* 20 lat temu

            BARBARA 76
            Teraz kiedy mamy dziecko
            > przyznam, ze nie pozwalam jej na zbyt wielki kontakt, bo chce by zobaczyla jak
            > to jest! Wiem, ze jak dziecko bedzie starsze to bede musiala to zmienic, bo w
            > koncu dzieci potrzebuja dziadkow. I nie czuje sie z tym zle, ze jej nie lubie!


            Tesciowa jak bedzie oczywiscie mądra to wypnie na ciebie zad jak dziecko
            dorosnie.Nie pozwalasz jej na zbyt wielki kontakt?Ale mnie rozsmieszyłas!!!!
            Nie rob nikomu łachy że cos bedziesz zmieniac.Tesciowa nie jest twoja matka i
            moze byc w stosunku do ciebie oschła i zreszta dobrze bo niewarto czasem sie
            spoufalac.
        • apple19 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
          Nie jestes jeszcze żona a tyle masz w głosie pretensji?
          Bardzo śmieszne.
          • evita_duarte Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
            apple19 napisał:

            > Nie jestes jeszcze żona a tyle masz w głosie pretensji?
            > Bardzo śmieszne.

            Nie wiem co ma jedno do drugiego. Formalne malzenstwo nie jest niczym lepsze od
            nieformalnego zwiazku. Jak ja nie bylam jeszcze zona to moja tesciowa kiedys
            tez mi powiedziala, jak probowalam z nia porozmawiac: Nie bede sie Toba
            przejmowac bo nie nalezysz do rodziny ani nic. Moj wtedy chlopak bardzo sie tym
            wkurzyl bo to bylo przy nim. A teraz oficjalnie naleze do rodziny i co? Nagle
            stalam sie kims lepszym albo wazniejszym dla mojego partnera niz bylam? Bzdura
            jakas kompletna.
        • aggga4 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
          Ja bym Ci radziła nie zabraniać Twojemu chłopakowi jechać do jego mamy, choćby
          ona często go o to prosiła. To jest jego bardzo bliska osoba- ona go urodziła i
          ma prawo oczekiwać pomoc od syna. Niech sobie do niej jeździ, nie miei mu tego
          za złe. P:
      • bielinka Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
        Może Twoja teściowajest chora?Może to Alzheimer? Serio pisze, bo gwaltowane
        zmiany charakteru sa jednym z objawów i z reguły są to objawy w tym kierunku.
        MOze warto zorganizować jakąś konsultację.Bo to nie jest normalne ...
      • Gość: ibka Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.server.ntli.net 20 lat temu
        moja tesciowa jeden raz powiedziala do mnie ze jestem k.... choc przyznala ze
        mysli tak od dnia naszego slubu gdyz ktos tak podobno powiedzial pod kosciolem
        (dodam ze slub byl 4lata temu).Byla pod wplywem alkoholu wiec maz broni jej ze
        nie widziala co mowi. Ja wytrzymalam z nia pod jednym dachem jeszcze dwa
        tygodnie gdyz w perspektywie mialam wyjazd za granice. Wyjechalismy i nie mam z
        nia kontaktu. Maz dzwoni do domu ale my z tesciowa ze soba nie rozmawialysmy od
        tamtego dnia. Dobrze mi z tym a tesciowa pewnie zaluje swoich slow bo teraz
        dlugo nie widziala syna i wnukow.
    • Gość: aggga4 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu
      Każdy jak sobie pościeli tak się wyśpi...
    • Gość: synowa1 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.pl / *.zlo.cxt.pl 20 lat temu
      Uważam,że teściowa nie powinna wtrącać się w życie młodych.A jeśli chce im
      pomóć to powinna razem z młodymi usiąść do rozmowy i powiedzieć jako to miałaby
      być pomoc,wówczas nawiąże się dialog.Bo teściowa chęci miała dobre ale z
      praktyką jej nie wyszło.Ponieważ decydujacy głos w wyborze umeblowania
      mieszkania mają młodzi.Synowa ma prawo wyrazić swoją opinie i być nie
      zdecydowana ponieważ +umeblowanie i nowe kafelki muszą służyć nie na pół roku
      ale na pewno na dłuższy czas.Ja sama mam z teściową ten sam problem zaraz po
      ślubie teściowa chciała nam na sile pomóc,ja z poczatku się zgadzałam by jej
      nie urazić,póżniej nastąpily konsekwencje bo:wybuchlam gdy urodzily się
      dzieci.Teraz są niekiedy zgrzyty ale decyduje JA,a mąż kiedy zobaczył,że ma w
      domu Prawdziwą gospodynie i matke dzieci jest po mojej stronie.
    • Gość: Olcia Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu
      A ja uważam ze na wspaniała teściową też trzeba sobei zapracować.Moja teściowa
      na początku znajomości też była oschła nic się nie odzywała a po ciuchu
      ustawiała mojego męża gdy chodził do nich sam.ALe jego zasługa że on też wśród
      innych członków rodziny głośno mnei chwalił jaka jestem zaradna ,dobra
      kochająca jak zajmuje sie dzieckiem i jak jemu pomagam,i to duzżo dało .Miałam
      sprzymierzeńców babcie mojego meża i teścia których byłam ideałem bo zmieniłam
      ich wnuka i syna na lepsze bo to przy mnie się zmienił. Teściowa zauważyła to
      kiedys po wspólnym, obiedzie u nas jak mąz wstał i powiedział ze zrobi herbate
      ipozmywa.Dopiero wtedy powiedziała ze miło slyszeć ze jej syn nauczył się że
      nie tylko kobieta ma obowiązki dome i że jej syn nauczył się prac domowych.i Ze
      mimo ze straciła na codzień syna zyskała od czasu do zcasu córkę. Od tego czasu
      złego słowa na mnei nei mówi i często tylko dzwoni i pyta czy może wpaśc na
      kawe pogadać i ja teraz też ja miło widzę u siebie i nawet przyjemnie słuchać
      jej rad które wkoncu z tonu : ja bym tak zrobiła zmieniły sie na : a może
      spróbuj zrobić tak.....Wymagało to czasu prawie dwa lata ale się opłacało.Zycze
      wszystkim cierpiącym z powodu :złej teściowej dużo cierpliwości i zrozumienia.
      Dla nich to ze nie maja przy sobie ukochanego syna jest nowa sytuacja.
      • canina Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
        A ja uwżam że dobra tesciowa dla niektórych synowych to taka ktora zeniac syna
        zapomina o swoich potrzebach,zostaje czesto niańką,pomoca domową,robi z siebie
        dywan co by mogła stąpac po niej synowa.Teściowa ktora wie co jej sie od życia
        należy,widzi wszystko i potrafi zwrocic czasem uwage jest niewygodna i to
        dlatego jest zła teściowa.Czy komus udało sie w inernecie poczytac zeby zięc
        pisał o swojej tesciowej.Przeciez wcale nie jest tak mało takich tesciowych co
        to ziec miałby ochote je udusić.Widac faceci maja klasę.
        • Gość: evita Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.dyn.optonline.net 20 lat temu
          Jakos nikt nie narzeka na tesciow. Moze z nimi nie ma problemu mamusko....
        • intelligo Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
          Canina - z tego co piszesz wynika, że zaliczasz się do teściowych - i chyba
          takich, które nie umieją wytyczyć swoich granic, skoro piszesz tak nerwowo.
          Według mnie nie istnieje jakiś osobny problem: teściowe - zięciowie/synowe.
          Istnieje problem kobieta - a relacje.
          Ten pogląd: "mężczyźni mają klasę" - zdumiewa. Jakby "klasa" zależała od płci.
          Jeśli jesteś teściową - to jestem młodsza od Ciebie, ale jedną radę Ci dam...

          Nie ubliżaj sobie jako kobiecie.

          Wiesz, matka mojego faceta (który prawdopodonie moim mężem i tak nie zostanie,
          bo jest sporo młodszy i sądzę, że prędzej czy później się wycofa, ale mniejsza
          z tym, bo nie o tym chcę mówić...) - a więc jego matka, skądinąd sympatyczna
          kobieta; gdy mnie nie ma, mówi mu, żeby mimo wszystko uważał na mnie, "bo
          kobiety są cwane".
          To jest tekst z tej samej półki, co Twój. A bierze się - moim zdaniem - ze
          stereotypów wpojonych w procesie wychowania dziewczynek, które mają być miłe i
          wdzięczne za wszystko, co inni robią "dla ich dobra"... że muszą się bardziej
          starać, żeby zasłużyć na połowę tego szacunku, który mają mężczyźni. Jak się
          młoda kobieta zbuntuje przeciw pierwszemu stereotypowi - jest "złą synową"; jak
          starsza się zbuntuje przeciw drugiemu - automatycznie staje się "złą teściową".
          Tu nigdy nie ma dobrego wyjścia, bo kobieta albo stara się zaspokoić
          oczekiwania wszystkich wokół (co jej się oczywiście nie udaje), albo się nie
          stara - i wtedy jest ta "wredna".
          A tak naprawdę problem polega na tym, że dziewczynek nie uczy się wytyczania i
          bronienia własnych granic, żeby umiały w przyszłości:
          -walczyć o to, na czym im zależy;
          -bronić się przed manipulacją i cudzym egoizmem;
          -oduczyć naiwności, ale też bezradności i pewnej "bluszczowatości".

          Mężczyźni nie zawsze "mają klasę". Oni częściej po prostu nie zaprzątają sobie
          głowy zakłóceniami w relacjach. Oni nie mają problemu z tym, że ktoś im coś tam
          powiedział, że go nie lubi, albo ma inne zdanie; ponieważ byli od małego
          wychowywani na mniej lub bardziej dorosłych mężczyzn (pomijam przypadki
          maminsynków). My, kobiety, natomiast zostajemy bardzo często przez całe życie
          miłymi, grzecznymi dziewczynkami, które co jakiś czas już nie wyrabiają, duszą
          się w swych przyciasnych fartuszkach, dostają szczękościsku strojąc uprzejme
          minki - i wybuchają. A potem czują się winne, bo kogoś uraziły...

          A najgorsze jest to, że tak ochoczo oczerniają się nawzajem. Synowe zioną jadem
          na teściowe. Teściowe wiecznie krytykują. A to za biedna, a to za brzydka... A
          to "młoda i głupia", a jak nie głupia - to za stara... Stale coś nie tak. Co na
          przykład ma na myśli kobieta, która mnie prwie nie zna, a ostrzega przede mną
          jak przed zarazą? Jestem "cwana", bo co? Zapewne czegoś od niego/niej chcę.
          Pewnie wprowadzić się im na kark. Coś mu zabiorę - nie wiem co: najlepsze lata
          życia? zrujnuję mu świetlaną przyszłość? wrobię podstępnie biedaka w dziecko, a
          on taki młody...

          Smutne to - i wiesz co Ci jeszcze powiem tytułem pointy?
          Otóż matka mojego chłopaka - ta sama, która mu wpaja stereotyp, że "kobiety są
          cwane" - została porzucona przez własnego męża, gdy on, mój ukochany
          (najstarszy z rodzeństwa) miał zaledwie 8 lat. Sama musiała borykać się z
          długami, jakich mąż narobił, układaniem życia na nowo i z wychowaniem dzieci.
          Dlaczego nie mówi synowi: "kobiety są silne"???
          • canina Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
            Droga intelligo
            <<Nie ubliżaj sobie jako kobiecie.
            Sobie nie ubliżąm bo nie stac mnie na takie zachowania.Kultura to nie rzecz
            nabyta to tez cos co sie wynosi z domu rodzinnego.Jak widac nie wszyscy ja
            posiadaja i stad ta dyskusja.

            - a więc jego matka, skądinąd sympatyczna
            > kobieta; gdy mnie nie ma, mówi mu, żeby mimo wszystko uważał na mnie, "bo
            > kobiety są cwane

            A co może nie ma racji.Dzisiaj wszystkie sa na swój sposób cwane i ty i ja
            też.Nie rob z siebie ofiary.
            Jeszcze długo nie zostane tesciowa a to chocby z tego powodu ze jestem osoba
            ktora narazie realizuje sie naukowo.Co do facetow to faktycznie maja klase bo
            nie pluja jadem na forum i tylko o tym pomyslałam.Facet woli zejsc z drogi
            tesciowej a synowa zawsze znajdzie haczyk i bedzie drążyć.To tylko tak z
            obserwacji swoich znajomych.


            > -bronić się przed manipulacją i cudzym egoizmem;

            Jesli chodzi o manipulację to nie znajdziesz w tym temacie innej istoty niż
            kobieta niestety.Tylko kobiety potrafia manipulowac wszystkim i wszystkimi.

            My, kobiety, natomiast zostajemy bardzo często przez całe życie
            > miłymi, grzecznymi dziewczynkami,

            Powiem szczerze ze pracuje wsród samych kobiet ale takowych juz nie
            ma(grzecznych dziewczynek).Sa kobiety przebiegłe,zawistne ,zazdrosne,zrobia
            wszystko zeby rozbic najlepsze małzeństwo.

            Wiesz, matka mojego faceta (który prawdopodonie moim mężem i tak nie zostanie,
            > bo jest sporo młodszy i sądzę, że prędzej czy później się wycofa, ale mniejsza
            > z tym, bo nie o tym chcę mówić...)

            Gdybys to ty była na jej miejscu tez nie byłabys zachwycona takim zwiazkiem
            swojego dziecka.No cóz punkt myslenia zależy od punktu siedzenia.

            • intelligo Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
              "Takim związkiem?"
              A co Ty wiesz o mnie i moim związku? Co wiesz o moim chłopaku i jego uczuciach?
              Poza tym nie robię z siebie ofiary - po prostu staram się być rzeczowa. Jeśli
              mówiłam o mojej sytuacji, to nie po to, żeby się użalać. Nie dziwię się
              zbytnio, że ona wolałaby młodszą dla syna, ale po pierwsze, to nie mój problem,
              bo wszystko i tak zależy od więzi między mną a kimś, kogo kocham. Jeśli jemu
              zacznie to przeszkadzać, to przecież ja w tym na siłę tkwić też nei będę
              chciała. Niezależnie od tego, co czuję.
              Ale problem polega na stylu krytyki - unikanie konfrontacji, zawoalowane aluzje
              za plecami nie pozwalają pewnych rzeczy wyjaśnić wprost i mogą spowodować
              popsucie atmosfery. No bo jak ja mam się czuć i zachować, gdy ktoś okazuje mi
              serdeczność, a potem się dowiaduję, że mi tyłek obrabia. Niechby powiedziała mi
              w oczy co i jak. I kto tu jest "cwany". Jest w tym chyb ajakiś fałsz, nie
              sądzisz?
              Co do ludzi, którzy są chamscy - zgoda - są tacy. Mi tylko chodziło o to, żeby
              nie generalizować i nie naklejać ludziom etykietek: "kobiety są takie i śmakie"
              a faceci jacyś tam inni... Znam też facetów, którzy potrafią truć naprawdę
              wytrwale...
              • canina Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
                "Takim związkiem?"

                Miałam na myśli różnicę wieku ktora z reguły nie jest obojętna rodzicom
                .Wejdziesz kiedys w role matki to bedziesz sie cieszyc jesli syn/córka znajdzie
                odpowiedniego partnera ktory i na tobie zrobi dobre wrażenie.


                No bo jak ja mam się czuć i zachować, gdy ktoś okazuje mi
                > serdeczność, a potem się dowiaduję, że mi tyłek obrabia. Niechby powiedziała mi
                >
                > w oczy co i jak. I kto tu jest "cwany". Jest w tym chyb ajakiś fałsz, nie
                > sądzisz?


                Myślisz że mnie to żdziwiło co piszesz.Przeciez to naturalne zachowanie
                kobiet.Nie chce generalizowac ale przeciez walka miedzy kobietami polega własnie
                na takich zachowaniach.W jednej minucie ci powie ze slicznie dzis
                wygladasz,idzie do drugiej osoby i mówi"ale ta Baśka sie postarzała"zobacz ile
                juz ma zmarszczek a dopiero ma 28 lat.
                Co do cwaniactwa to problem złożony i polega zupełnie na czymś innym.Kobiety
                wiedza gdzie i na kim zawiesic wzrok,komu mozna sie podwiesic zeby lepiej sie
                żyło,z kim zawrzec zwiazek małżeński co by było wszystko gotowe i nie musiec
                ciężko pracowac na wszystko często tez to robia kosztem innych kobiet
                rozwalajac małżeństwo etc.etc.Słyszałam o takim przypadku gdzie to kobieta
                rozbijając małzeństwo powiedziała tak.cyt.jesli mnie rozbito moj zwiazek nie mam
                skrupólów i robię to samo"

                • intelligo Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
                  No cóż - ja skrupuły mam i ani jednego rozbitego małżeństwa na koncie.

                  Jeśli chodzi o "wrażenie na drużynie przeciwnika" - to podobno mimo wszystko
                  wywieram dobre. Jedynie wiek im nie pasuje. Co im nie przeszkadza korzystać z
                  mojego doświadczenia zawodowego - a więc chyba jakieś plusy tego stanu rzeczy
                  widzą. Nie można mieć ciastka i zjeść ciastka.

                  Nie lubię walki, która ma miejsce w rodzinie (co innego współzawodnictwo w
                  pracy). W domu to ja chciałabym mieć ten komfort, że nikt ze mną wojny
                  podjazdowej prowadzić nie będzie. I tu nawet nie chodzi o kontakt z "teściową",
                  ale o zachowanie matek, w tym mojej własnej również. Moja np. ma tak, że "wie
                  lepiej", ale wydobądź z niej coś konkretnego na "tak" lub na "nie"... Jakbym
                  mojemu młodemu powtórzyła jej niektóre teksty - to on by się bał zbliżyć na
                  odległość, z której się mówi "dzień dobry".

                  A jego matka?...
                  Chyba po prostu obawiam się, że ona go przekabaci, nawet mnie dobrze nie
                  poznawszy. Zwłaszcza, że on raczej ogranicza się do słuchania tego, jak to
                  nazywa "marudzenia", które mi potem relacjonuje. I nie bardzo wie, o co matce
                  tak naprawdę chodzi. Nie broni "nas" jako pewnej wartości, bo tego po prostu
                  nie umie; on nawet nie widzi, że w ogóle na horyzoncie pojawił się jakiś
                  problem. Nie dostrzega choćby tego, że matka jest zazdrosna - np. o wożenie
                  samochodem. Ale ja mu tego nie powiem; mogę co najwyżej zasugerować, żeby ją
                  podwoził częściej. Tylko, że ona by wtedy chciała, żeby ją jeszcze prosić,
                  nalegać... - a tego z kolei młody nie wykona. Za dużo zachodu i o co chodzi,
                  skoro powiedziała, że pojedzie autobusem?...
                  Czarno to wszystko widzę, ale też nie chcę stawać między nimi. Czuję się trochę
                  jak polski kawalerzysta przeciwko niemieckiemu lotnictwu i czołgom.

                  Stereotypy górą. Wkurza mnie, że kandydatki/kandydatów na ewentualnych
                  małżonków dzieci nie ocenia się jako indywidualności. Nie patrzy się na
                  konkretnego człowieka. Nikogo nie interesuje, kim tak naprawdę jesteś. Ważne,
                  żebyś miał/miała odpowiednie parametry: wiek, wygląd, wzrost, stan konta i
                  uzębienia... Ten nie pasuje, bo za chudy... Ta nie pasuje, bo ma krzywy
                  ząbek... Jakby chodziło o kupno klaczy dla synka albo wypasionego merca dla
                  córeczki. Może Ty mi powiesz, kim jest owa "odpowiednia kandydatka"? Istnieje w
                  ogóle jako konkretna osoba, czy tylko jako zbiór cech? Jeśli mój ukochany
                  znalazłby np. młodą, piękną i bogatą - to istnieje ryzyko, że miałaby ogromne
                  wymagania wobec niego. Skoro już patrzymy na to jak na rynek - to na rynku się
                  nie dostaje nic za darmo, ale sprzedaje, kupuje i płaci.

                  No cóż, nie mam 20 lat. Ani 25. Na rynku matrymonialnym jestem chyba czymś w
                  rodzaju "obniżki posezonowej na bardzo dobry gatunkowo towar opatrzony
                  początkowo zbyt wyśrubowaną ceną i umieszczony na niewłaściwej półce".
                  Ale tak całkiem poważnie... Dla mnie to wszystko też nie jest takie proste.
                  Tylko że w końcu to nie jest sprawa naszych matek, tylko nasza. Kto umie
                  przewidzieć przyszłość? Niechby było tylu chętnych do ratowania ludzi z pożaru,
                  ilu jest zainteresowanych cudzym intymnym życiem.

                  Co do podstępnego stylu walki kobiet - to się zgadzam; jednak upieram się, że
                  wynika to z mentalności CAŁEGO społeczeństwa i różnic w wychowaniu obu płci.
                  Na pewno widzisz, jak różnie ocenia się mężczyzn i kobiety na stanowisku. Nie
                  lubi się kobiet, które mają władzę. Jedyna powszechnie akceptowana władza
                  kobiet - to ta wynikająca z macierzyństwa i tzw. pieczy nad ogniskiem domowym.
                  I dlatego żadna matka tej władzy łatwo nie odda. Mało która bezboleśnie
                  przeżywa odcięcie pępowiny - bo co jej zostanie? W pracy popychadło... mąż
                  traktuje jak powietrze lub stał się powietrzem... zainteresowań poza telewizją
                  brak. Dodaj do tego trudną sytuację mieszkaniową i zarobki większości młodych
                  ludzi, bezrobocie absolwentów...
                  Teraz z kolei ja trochę generalizuję :) Ale znam takich przypadków mnóstwo. I
                  żal mi kobiet ogólnie, ale uważam, że od starszych można by wymagać nieco
                  więcej zrozumienia. Niedojrzała 50- 60-latka jest bardziej denerwująca od
                  niedojrzałej smarkatej. Nadgorliwe mamuśki i teściowe lepiej by zrobiły, gdyby
                  zawalczyły o siebie, zamiast wypełniać pustkę wtrącaniem się w życie dorosłych
                  dzieci. Nie twierdzę, że to łatwe... Może nawet przerażające dla niektórych...
                  Z każdym rokiem, jaki nam przybywa, z każdym doświadczeniem życie staje się
                  trudniejsze. Wybory stają się trudniejsze. Moje również.

                  Jestem przeciw "bluszczowatości" kobiet - o czym pisałam - i właśnie mam na
                  myśli to, co nazywasz "podwieszaniem się kogoś, żeby sobie ułatwić". To się
                  zawsze mści. No - może nie zawsze; są osoby, które potrafią wykorzystywać bez
                  najmniejszych skrupułów, zużyty materiał ludzki wyrzucić i sięgnąć po następny.
                  Ale tak czy inaczej - mąż "złapany" zwykle nie jest kochany, a co to za
                  przyjemność żyć z kimś, do kogo się nic nie czuje? I zauważ, że właśnie z
                  takich "bluszczowatych" kobiet wyrastają później te nieszczęśliwe,
                  wiecznie "niedocenione" teściowe.
          • Gość: fe77 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu
            Zgadzam się w 100%. Właśnie zrozumiałam w czym rzecz. Dzięki.
      • Gość: ta zła Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu
        Masz zupełną racje. Gdyby tylko one chciały mówić "a może spróbuj zrobić
        tak....." Zazwyczaj to jest narzucanie sie, bo ona tak robi i ja tez tak
        powinnam, bo to jest dobre..jej to smakuje i wszyscy dookoła powinni to
        jeśc..ona przeciez najlepiej wie...
    • emerytka13 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
      Jestem teściową ale wydaje mi się ,że liczne mamusie same są sobie winne .
      Mnie się zarówno z córką jak i z synem układa jak najlepiej ale chyba właśnie
      dlatego, że teraz mam 2 synów i 2 córki, a nie żięcia i synowa. Każdy ma swój
      czas na chowanie dzieci, a jeśli potem nie akceptuje ich wyborów to pretensje
      może mieć do siebie, że źle wychował. Skoro moje osobiste dzieci ich wybrały to
      ja mogę tylko kochać. Wprawdzie i jedni i drudzy mają mi za złe /mężowi
      też/ ,że rozpuszczamy wnuki, ale rozpuszczamy je programowo. To rodzice mają
      wychowywać , a my nareszcie możemy kochać głupio i szaleńczo i dzieci o tym
      wiedzą. Traktują to jak dopust boży ale do konfliktów nie dochodzi.
      • Gość: Delfina Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.zaodrze.punkt.pl / *.zaodrze.punkt.pl 20 lat temu
        Cieszę się, że Pani tak myśli, brawo - mama mojego męża nie żyje więc nie mam
        teściowej ale gdybym miała, to chciałabym, żeby to był ktoś z Pani podejściem
        do sprawy
      • Gość: maleństwo Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.toya.net.pl 20 lat temu
      • Gość: maleństwo Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.toya.net.pl 20 lat temu
        I oto wlasnie chodzi! Pani jest włąsnie wyobrazeniem Tesciowej jaki wyrobiła u
        mnie moja mama. Ona pokochała mojego wybranka i tarktuje go jak syna a nie
        ziecia, mimo ze on ma jakies tam wady< ale któz ich nie ma>. Moja mama nigdy
        nie nakazuje i rozkazuje jak ma być. Ona proponuje jakby to ona zrobiła i
        podsuwa mnóstwo rozwiazań danego zagadnienia. Ale to, jak my juz zrobimy to
        nasza sprawa i nie ma zalu i nie wyzywa jesli nie zrobimy tak jak ona to sobie
        wyobraziła najlepiej według niej. czasem wyczuwam ze strony przyszlego meza
        śmutek ze moja mama jest ok a jego odwala rózne numery...i rozumiem go...ale mam
        nadzieje ze przyjdzie czas kiedy nie bedzie myslał juz o tym.
        Tylko gratulować Pani postawy!no i troszke pozazdroscić:)
      • Gość: ewelina Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.130.69-86.rev.gaoland.net 18 lat temu
        Brawo dla takich kobiet jak Pani.Jestem po ślubie 13 lat i teściowa ciągle się
        wtrąca,wszystko musi być po jej myśli,bo my nic nie wiemy.Ja nie mam prawa głosu
        a mąż ma do niej respekt.Tylko jak to wpływa na nasze życie to żal mówić.I o
        jakimkolwiek kompromisie nie ma co marzyć,ona wierci nam dziurę w brzuchu póki
        nie będzie po jej myśli.Koszmar.Jeszcze raz BRAWO dla takich kobiet jak Pani
      • Gość: wi79 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.2.9.42.tvksmp.pl 17 lat temu
        bardzi mi się podoba Pani podejście-bardzo bym tak chciała, ale
        niestety..
    • 0x0001 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
      Moja mama miewa czasem dyktatorskie zapędy i wiedząc to, zawsze wspierałem moją żonę we wszystkich wyborach. Tym samym ona odwdzięczała mi się względem swojej rodzicielki, dzięki czemu udało nam się "wychować" teściów. Przy każdej decyzji staramy się wypracować wspólny front i we dwójkę stanowimy siłę nie do pokonania przez nadgorliwe mamusie. Dzięki temu już po kilku tygodniach po ślubie moja żonka została w pełni zaakceptowana, niedługo minie trzeci rok i synowa dla mojej mamy to powód do dumy i chwały, dzwoni do niej częściej, niż do mnie (co jest dla mnie kolejnym plusem). Myślę, że ciężka sytuacja wielu par jest często spowodowana biernością jednego z partnerów wobec własnych rodziców, trzymajcie się razem, miast trzymać się maminej spódnicy!
      • Gość: xyz Re same ścieki IP: 80.54.168.* 20 lat temu
        • 0x0001 Re: Re same ścieki 20 lat temu
          Również pozdrawiamy Częstochowę!
          • merken Re: Re same ścieki 20 lat temu
            0x0001 napisał:

            > Również pozdrawiamy Częstochowę!

            Jak on tak pozdrawia Częstochowe to moze to cwaniak z pod Jasnej Gory wychowany
            na ogorkach kiszonych i wodzie z beczki.
      • Gość: Magda 000000000000000 IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20 lat temu
        Piszesz ,ze zawsze wspierales zone we wszystkich wyborach, czy oznacza to
        rowniez ze popierales ja takze w zlych wyborach? Czy chciales w ten sposob
        zaznaczyc wobec zony swa uleglosc i lojalnosc? Napewno "punktowales" ale
        szacunku do ciebie to raczej nie wzbudza. W tym przypadku twoja zona wychowala
        sobie nie tylko ciebie ale i twoich rodzicow. Szybko zrozumieli, ze skoro ty
        jestes taki slaby i ulegly jedyna droga do utrzymania kontaktow jest uznanie
        wyzszosci twojej zony ponad wszystkimi. A czy twoi rodzice sa z tym szczesliwi
        to raczej watpie. Nie wychowali cie zbyt dobrze.
        • 0x0001 Re: 000000000000000 20 lat temu
          Przecież piszę wyraźnie, że to działa w obie strony - po prostu staramy się nie dopuściliśmy do sytuacji, by któreś z nas coś ustalało z WŁASNYMI rodzicami za plecami partnera. A więc ja jestem "uległy i lojalny" wobec żony jak to ujęłaś, ale ona jest również "uległa i lojalna" wobec mnie. Jakieś problemy w czytaniu ze zrozumieniem?
          Powyższe nie znaczy przecież, że między mną a żoną nie ma konfliktów, ale wypracowujemy zgodę wspólnie, ew. uwagi rodziców traktujemy jako sugestie, nie dogmaty. A znam młode osoby, które po zakup sprzętu agd jeżdżą razem z mamą, tatą i dziadkiem na dokładkę, bo wszyscy chcą mieć swój udział w tym jakże ważnym procesie.

          Niemniej jednak dzięki za komentarz, muszę koniecznie pokazać mojej małej tekst o mojej uległości - posika się ze śmiechu. Twój post prezentuje dokładnie przyczynę, dla której często dochodzi do konfliktów córek z teściowymi - mąż stara się koniecznie udowodnić przed matką, że to on rządzi w związku, przez co dziewczyna jest w relacjach z teściami odsunięta na drugi plan i traktowana co najwyżej jako "pojemnik" na wnuka.
          • Gość: Magda Re: 000000000000000 Ona mi przyzna w duchu racje IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20 lat temu
            Czlowiek,a powiedz mi jesli faktycznie jak widze ludzisz sie sam, ze masz w tym
            zwiazku cokolwiek do powiedzenia, ile jest 0x001? Sam sie tak okresliles ,
            prawda? Kto cie nauczyl o tych pojemnikach na wnuki????? Niech zgadne.......
            ZONA. Tak krotko po slubie a tak duzo uprzedzen w stosunku do tesciowej( twojej
            matki rzecz jasna), skad ona to wyniosla????
            • 0x0001 Re: 000000000000000 Ona mi przyzna w duchu racj 20 lat temu
              Kobieto, a skąd w Tobie tyle jadu? Nie pojmujesz, że komuś może się faktycznie powodzić w związku? Powtórzę więc jeszcze raz - NIGDY nie mieliśmy problemów z teściami, żona jest dla mojej mamy jak córka, ja dla mojej teściowej jestem jak syn - pełna sielanka, żadnych spięć. Były na początku próby wyboru za nas lodówek/łazienek/kuchni/podłóg/telewizorów itp., ale we dwoje postawiliśmy na swoim i nikt nie mówi nam jak mamy żyć.
              Największym spięciem przedmałżeńskim była pierwsza wspólna wizyta u mnie w domu kilka lat temu, oczywiście mamusia pościeliła nam osobno, a ja uparłem się, byśmy spali normalnie, czyli razem. Weekend upłynął raczej ciekawie, ale już kolejnym razem czekała na nas jedna pościel. Dlatego nie rozumiem ludzi, dla których tego typu sprawy stanowią problem nie do przezwyciężenia, pomijając jakieś oczywiste problemy ze zdrowiem psychicznym jednej ze stron, bo wtedy najlepsza nawet strategia zawodzi.
              Najczęściej zła relacja synowej z teściową to wina głupiego syna, który nie potrafi okazać niezależności i zostać prawdziwą głową swojej nowej rodziny. Jeżeli potrafisz mnie przekonać, że jest inaczej, bardzo proszę. Na razie walisz tylko inwektywami pod adresem mojej żony, co zaczyna mnie już wkvrwiać.
              Wnioskuję, że jesteś prawdopodobnie teściową i już współczuję tej biednej dziewczynie.

              Jeszcze jedno, jeżeli nie wiesz, co znaczy 0x0001, to poszukaj w necie, zamiast wysnuwać jakieś osobliwe wnioski co do mojego nicka.
              • intelligo Re: 000000000000000 Ona mi przyzna w duchu racj 20 lat temu
                Oj, tam .. się dzieckiem przejmujesz.
                Jaka tam ona teściowa - smarkula zwyczajnie w/g mnie...
                Uczepiła się jednego zdania i drąży. Dla mnie intencja Twojego postu jest
                oczywista. "Wspieram" nie równa się "przytakuję". Jasne.
                Podziwiam skuteczność w sprawie wspólnej przedmałżeńskiej pościeli ;)
                Kurczę, a ja muszę w hotelu :/
                Mojej matce nie przetłumaczę, choćbym skisła. Chciałabym mieć brata, co by mnie
                poparł i ją przekonał. Zabrakłoby jej może argumentów w stylu: "nie liczysz się
                z moimi uczuciami". Zakładając, że w ogóle doszlibyśmy do etapu, kiedy ona
                słucha :/
                Bo właściwie jakakolwiek próba rozmowy rozbija się o skałę pod nazwą: "ja tylko
                mówię, jak ja czuję".
                • 0x0001 Re: 000000000000000 Ona mi przyzna w duchu racj 20 lat temu
                  To jest właśnie najbardziej irytujące - moja młodsza siostra korzystała sobie w pełni z wywalczonych wcześniej przeze mnie pozycji, bo przecież był zawsze żelazny argument "a jemu pozwoliłaś" :). Mimo wszystko dochodzi między nimi do częstych konfliktów, stosunki matki z córką są bardzo skomplikowane.

                  Dzięki za wsparcie, człowiek wyskoczy na babskim forum z radą i od razu musi trafić na jakąś furiatkę.
                  • Gość: Magda Zero IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20 lat temu
                    Juz prawie zaczynales mnie do siebie przekonywac, a tu nagle popisales sie jak
                    maly chloptas.Czytaj furiacie ze zrozumieniem . Przeciez ta dziewucha powyzej
                    chcialaby byc wlasnie twoja siostra, ktora korzysta z przywilejow ktore dla
                    siebie wywalczyles, a ty walisz jak burak ze cie to wlasnie IRYTUJE. Buuuuuu
                    Ps. swoja droga sterroryzowales swoja rodzine ogniatajac sie z panna pod ich
                    dachem, wbrew ich woli. Niezla z niej "panienka". Co innego gdyby to bylo OK
                    dla nich , ale jak widac nie bylo.
                    • 0x0001 Re: Zero 20 lat temu
                      Gość portalu: Magda napisał(a):

                      > furiacie

                      Gość portalu: Magda napisał(a):
                      > ANKA JAKAS TY WREDNA CALKIEM JAK MOJA BRATOWA I
                      Gość portalu: Magda napisał(a):
                      > Fortuna kolem sie toczy moja droga, moze i ty dostaniesz taka podla synowa czy
                      >ziecia jak sama jestes dla rodzicow swgo meza. Brrr
                      Gość portalu: Magda napisał(a):
                      >Synowe jesli sa zakompleksione i nie wyniosa z domu rodzinnego poczucia wlasnej
                      >wartosci, to na sile odcinaja zwiazki meza z jego rodzina, bo ciagle czuja
                      >sie "zagrozone", no i chca nim rzadzic bez reszty, a rodzina to widzi i dlatego
                      >jest beeeee


                      :)

                      Nie potrafisz ustanowić normalnych stosunków z własną bratową. Ok, mogę to zrozumieć. Ale czytając te jadowite wypowiedzi przestaję dziwić się, dlaczego do normalnych relacji między wami nigdy nie dojdzie - a brat być może wcale nie taki głupi i jej powolny, po prostu nie wyrobił z tak toksyczną siostrą.
                      Do szczytu frustracji doprowadza Cię jak widzę sytuacja, w której komuś może powodzić się w związku i stara podzielić się tą wiedzą z innymi. We wszystkim potrzebna jest równowaga, ty byś natomiast pragnęła, by brat dał bratowej po pysku, przycisnął obcasem i pokazał, kto tu rządzi. Ciekawe, czy Twój brat marzyłby o posiadaniu takiego szwagra?
                      • Gość: Magda Re: Zero IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20 lat temu
                        Normalne stosunki z moja bratowa sa niemozliwe i nie tylko dlatego ze sie
                        uzaleznila od lekow przeciwbolowych ale dlatego ze jest psychopatka i na
                        przyklad za kare nie daje jesc swoim dzieciom .Siostre to moj brat ma napewno
                        lepsza niz ja brata. A jakim ty jestes bratem skoro irytuje cie ze twoja
                        siostra korzysta z wywalczonych przez ciebie"uprawnien"? Powodzenie w zwiazku
                        nie wzbudza absolutnie mojej zazdrosci bo tak sie sklada ze mam udany zwiazek i
                        nie mam czego zazdroscic ani tobie ani nikomu. Przemocy w mojej rodzinie nigdy
                        nie bylo, za wyjatkiem mojej bratowej ktora tarmosi go za wlosy jak chlopak
                        chcialby odwiedzic rodzine.To ona stosuje przemoc na nim a nie odwrotnie, wiec
                        nie naduzywaj swojej wyobrazni.A swoja droga co miales na mysli piszac ze
                        popierasz swoja zone we wszystkim? 1. jest nieomylna 2. boisz sie jej
                        sprzeciwic?
                        • 0x0001 Re: Zero 20 lat temu
                          Gość portalu: Magda napisał(a):

                          > nie naduzywaj swojej wyobrazni.A swoja droga co miales na mysli piszac ze
                          > popierasz swoja zone we wszystkim? 1. jest nieomylna 2. boisz sie jej
                          > sprzeciwic?

                          Już nie mam siły argumentować, sam się sobie dziwię, że to jeszcze piszę. Zaraz znów dojrzysz gdzieś jedno słówko i się go uczepisz. Nie lepiej po prostu przeczytać jeszcze raz wszystkie poprzednie posty na spokojnie i zobaczyc, o co naprawdę w nich chodzi?

                          Przytoczę jedynie pierwsze zdanie: "Moja mama miewa czasem dyktatorskie zapędy i wiedząc to, zawsze wspierałem moją żonę we wszystkich wyborach. Tym samym ona
                          odwdzięczała mi się względem swojej rodzicielki, dzięki czemu udało nam się "wychować" teściów."

                          Odpowiedź na Twoje (dziwne) pytanie brzmi 3. Bo ona odwdzięcza mi się tym samym. Między sobą możemy się kłócić i spierać do woli, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, by w razie czego biec naskarżyć na żonę do mamusi. Żona też nie wydzwania do swojej ze skargami na mnie. Jedyne konsultacje na linii moja żona - teściowa odbywają się w sprawie zakupu prezentów urodzinowych albo gwiazdkowych dla mnie - teściowa nigdy nie wie, co mi kupić i już tydzień przed jest zestresowana.

                          Załóżmy, że dam Ci kredyt zaufania i uwierzę, że to Twoja bratowa jest psychopatką. Z tego co piszesz, to jest przypadek kliniczny i wymagający intensywnego leczenia. Nie możesz spodziewać się, że ode mnie dowiesz się czegokolwiek na temat tego toksycznego związku, bo pomimo, że wspieram żonę, to pozwala mi jeździć do rodziców. Co więcej, sama bardzo to lubi i zawsze jeździmy razem. Za włosy raczej nie szarpie, nie histeryzuje, taka raczej spokojna i miła dziewczyna.
                        • Gość: ewa Re. Do MAGDY IP: 80.54.169.* 20 lat temu
                          Dziewczyno chocbys stanęłą na głowie nie wytłumaczysz.Facet ma klapki na oczach
                          i nie widzi nic innego tylko pośladki swojej żony.
              • delfina77 Re: 000000000000000 Ona mi przyzna w duchu racj 20 lat temu
                Facet, masz klasę, popieram cię całkowicie, za relacje z teściami w 99.9%
                odpowiada małżonek/małżonka. Trzeba się na coś zdecydowac: jeśli czuję się na
                tyle dorosła żeby wyjśc za mąż, to jest to moja decyzja i od tej pory
                najważniejszy jest dla mnie mąż, a nie mama i tata. Mogę pozwolic im od czasu
                do czasu udzielic sobie rady, ale niekoniecznie będę ich słuchac, wspólnota
                małżeńska to ja i mąż, koniec i kropka. Nie słuchaj tych wściekłych bab, które
                tkwią w jakichś chorych związkach i nie potrafią zrozumiec, że może byc
                normalnie. Lubię facetów z jajami a nie ciepłe kluchy, pozdrawiam
                • 0x0001 Re: 000000000000000 Ona mi przyzna w duchu racj 20 lat temu
                  Już druga kobieta która zrozumiała o co mi chodziło! Cieszę się niezmiernie.
                  • Gość: Magda Re: 000000000000000 Ona mi przyzna w duchu racj IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20 lat temu
                    A o co tak naprawde ci chodzi? Potrzebujesz potwierdzenia ze robisz dobrze? Nie
                    masz go w oczach i zony i matki?
                  • Gość: Bea POPIERAM !!! widać że inteligentny męzczyzna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu
                    Twoja wypowiedź na tym forum to jedna z nielicznych kt. pokazuje "przepis" na
                    uniknięcie ewentualnych konfliktów w rodzinie o kt. tu mowa. Widać, że wiesz co
                    piszesz. Dziwię się tylko, że są osoby kt. chyba nie umieją, ani czytać, ani
                    rozumieć , ani mysleć, kt. doszukuja się nie wiem czego w twojej wypowiedzi
                    -myslę że same ze soba maja problemy. Jestem mężatką, b. szcęsliwa i gdy
                    czytałam twoja wypowiedz- to jakby kopia moich i mojego męża relacji z naszymi
                    rodzicami.
                    Jestesmy z mężem partnerami na dobre i na złe i to od nas zależy wiele. Czyli
                    "Jak sobie pościelesz tak się wyśpisz". Nauczmy się asertywności i mówienia
                    wprost bez wazeliny.Pozdrawiam
                • Gość: Magda delfina77 ZONKOSYNEK NIE JEST FACETEM Z JAJAMI IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20 lat temu
                  Jaka to klasa jesli "dobre malzenskie uklady" odbywaja sie kosztem matki ?
                  Facet popiera we wszystkim zone nawet jesli czyni zle. To wedlug ciebie facet z
                  jajami?????? Mozna byc maminsynkiem, ale mozna byc i zonkosynkiem. Chodzi chyba
                  o zloty srodek. Dla mnie to taki wlasnie facet jest facetem z jajami, jesli nie
                  przymila sie wylacznie jednej albo drugiej kobiecie(matce badz zonie),
            • Gość: Gabi20 A ja mam wredną ciotke IP: *.koba.pl 19 lat temu
              Ja nie mam problemu z przyszlymi teściami, a to dlatego, że oni nie wtrącają sie
              do zycia swego syna. Uwazaja, ze jest dorosly i wie co robi. Poza tym ja z moim
              chlopakiem jestem w USA, a oni w Polsce, wiec nie maja za bardzo okazji do
              wtracania sie. Niestety za to mamy tutaj "kochaną" ciotke, a mianowicie zonę
              wujka mego chlopaka. Jest po prostu okropna. Od poczatku jest do mnie negatywnie
              nastawiona, od momentu, gdy moj chlopak zaczal o mnie mowic. Na poczatku
              przyczepila sie, ze pochodze z nieodpowiednich regionow Polski (a jestem z
              Podlasia). I tak ciagle non stop cos jej nie odpowiada. Ma asburdalne myslenie i
              wyciaga wnioski prosto z ksiezyca. Najbardziej denerwuje mnie to, ze sie ciagle
              wtraca do nas i o wszystko wypytuje. Ja nie zabronie memu chlopakowi do niej
              jezdzic, bo to jedyna jego rodzina w USA. Nie mniej, za kazdym razem, gdy tam
              jezdzi, to sie trzese z nerwow. Za prawie kazdym razem mowi mu rozne bzdury na
              moj temat itp. Nie wiem co mam robic :( To wszystko kosztuje mnie duzo nerwow,
              staram sie ja unikac. Co robic?
        • buba12 Re: 000000000000000 20 lat temu
          A ty czego judzisz!!!! Gdyby ci męscy mamisynkowie zawsze wspierali swoje żony
          (przeciez sami je wybrali ) to mniej byłoby konfliktów między teściowymi i
          synowymi. Teściowe chetnie wsuwają klin tam gdzie jest szpatra w jedności
          małzónków. Wspólny front to chyba jedna z idei małżeństwa? A moze się mylę,
          może męża/żonę ma się po to by być z nim konflikcie????
          A może jesteś "złą teściową"? i nie podoba ci się, że mimo twojego złego,
          toksycznego wychowania twoje dziecko ma własne zdanie? I uważasz, że samo nie
          jest zdolne spojrzeć na ciebie trzeźwo i na pewno jeśli widzi w tobie wady to
          wynik podjudania przez współmałżonka??? Zastanów się...
          • Gość: Magda bubo, bubo bzdury pleciesz IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20 lat temu
            bubo, bubo nie pisz bzdur. Jesli nie maminsynek to musi byc koniecznie
            zonkosynek? Nic posrodku? Przeciez ten franiu ktory sam siebie nazywa zerem
            napisal wyraznie ze popiera zone we wszystkich JEJ decyzjach. Kazda byla az tak
            genialna? Dla mnie to dowod na laszczenie sie o laski zony, a nie kwestia ze
            facet ma kregoslup. On go tak samo nie ma jak ten twoj maminsynek.
            • meryamen Re: bubo, bubo bzdury pleciesz 20 lat temu
              Aleś się uczepiła. Przecież w ogóle faceta nie znasz. Ja tam zrozumiałam, o co
              mu chodzi, bo napisał to jasno i wyraźnie: on i jego żona stanowią jednomyślny
              zepsół wobec swoich rodziców i żadnego podtekstu o łaszeniu się do żony tam
              (chyba?) nie ma. Na ogół, rodzicom (jednym i drugim) trzeba się
              trochę "postawić". Inaczej do pięćdziesiątki będą traktować Cię jak dziecko
              (albo i dłużej). Należy po prostu wyznaczyć pewne granice i w normalnych
              rodzinach nie psuje to w żaden sposób relacji.
              A jeżeli chodzi o Twoją bratową (jeżeli to, co napisałaś jest prawdą) -
              zdecydowanie potrzebna jej specjalistyczna pomoc, i to szybko. Twojemu bratu
              też. No, ale jeżeli on tak biernie tkwi w tym swoim nieszczęściu, to znaczy, że
              coś musiało się nie powieść w jego procesie wychowawczym.
              P.S.
              Przecieranie szlaków przez starsze rodzeństwo młodszemu (niezależnie od płci)
              jest rzeczą naturalną.
              P.P.S.
              Pozdrawiam 0x0001
              • Gość: Magda Re: bubo, bubo bzdury pleciesz IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20 lat temu
                Ja tam tez zrozumialam o co mu ( 0x0001) chodzi i o tym napisalam, a ze
                zrozumialam co innego niz ty, to juz inna kwestia. Z moja bratowa i bratem
                rozmawialam sobie bardzo milo i dlugo wczoraj. Odpaly nie zdarzaja sie jej
                codziennie.Moja bratowa leczy sie specjalistycznie na kregoslup i stad te leki
                przeciwbolowe. A co do brata to mimo wszystko kocha zone, dzieci i my nie mam
                zamiaru ingerowac w jego zycie. Pewnie w twoim wychowaniu tez znalazlyby sie
                momenty gdzie mozna stwierdzic ze twoi rodzice popelnili blad.Ps. Pozdrawiam
                Ewe
                • meryamen Magdo, podziwiam Cię! 20 lat temu
                  Lekomanka i psychopatka, która głodzi dzieci i "stosuje na nim przemoc". A Ty
                  jesteś tak wspaniałomyślna, że potrafiłaś z nią długo i miło rozmawiać. I do
                  tego nie macie zamiaru ingerować w życie brata ... To postawa godna
                  naśladowania.
                  Też pozdrawiam Ewę i życzę jej, aby i jej pośladki wreszczie ktoś zaczął
                  podziwiać. To bardzo miłe jest (tfu, pornografią zajechało:))
                  • Gość: Ewa Re: Magdo, podziwiam Cię! IP: 80.54.169.* 20 lat temu

                    Odpowiadasz na :

                    meryamen napisała:

                    Bardzo dziękuje za pozdrowienia.
                    Jesli to moje stwierdzenie kojarzy ci sie tylko z pornografia to widac ze
                    niewiele zrozumiałas .Niektórzy faceci sa stronniczy i jesli tylko sa w jakis
                    sposob sa uzaleznieni od kobiety bo karą dla nich jest to ze odwaraca sie w nocy
                    plecami to w sytuacjach konfliktowych i nieważne kto zawinił synowa czy
                    tesciowa, facet aby osiągnąc cel staje za żoną.Własnie w taki sposób kobieta
                    potrafi manipulowac mężczyzna cyt.nie staniesz za mna to ja ci pokaze jak
                    wyglada prawdziwy post."To co pisze to sytuacje ktore czesto słysze od moich
                    koleżanek w pracy w jaki sposob za byle co karzą swoich partnerów.Najczęściej za
                    częste wizyty tesciowych lub ich częste kontakty z matkami.To ponoć bardzo
                    działa.Stąd te moje przypuszczenia.Na szczescie mój mąz to prawdziwy facet i
                    nigdy nie pozwoliłby na manipulację.On szanuje swoja matke a ja jestem jej
                    wdzieczna ze urodziła i dobrze wychowała syna z czego ja mam teraz korzysc bo
                    jesli szanuje swoja matke to szanuje tez mnie.Obie jestesmy kobietami ktore
                    kocha i każdą inaczej.Nie mysle walczyc z tesciowa za to ze czasem pogłaszcze po
                    głowie swojego syna lub zrobi mu jakis prezent.
                    • meryamen Ewo, dzięki, 20 lat temu
                      że mi to wyjaśniłaś. Teraz już chyba rozumiem :)
                    • 0x0001 Re: Magdo, podziwiam Cię! 20 lat temu
                      Ewa, bardzo fajnie, ze wyjasnilas o co chodzilo w poprzednim poscie, ale jesli
                      zestawisz je oba i przeczytasz jeden po drugim, to raczej nie znajdziesz tresci
                      ze swojego drugiego posta w pierwszym.
                      Jak juz pisalem, przeczytaj sobie jeszcze raz to, co pisalem od poczatku, nie
                      doszukuj sie tam zadnych rewelacji i szantazy. Nie rozumiem, jak zona moglaby
                      traktowac seks jako dobro reglamentowane, nalezne tylko w razie "dobrego
                      sprawowania"... Przeciez kochamy sie OBOJE, jej tez jest dobrze, ona tez
                      potrzebuje mojej bliskosci (chyba nawet bardziej ode mnie). Twoje kolezanki to
                      chyba jakies wyjatkowo beznadziejne cholery, do tego sfrustrowane seksualnie.
                      Same traktuja siebie jak przedmiot, jak trofeum do ktorego chlop bedzie mial
                      dostep, o ile byl grzeczny. Moim zdaniem to zwyczajna prostytucja, nie zwiazek.

                      A moja mame kocham, szanuje i odwiedzam tak czesto, jak to mozliwe - moze
                      wlasnie dlatego moja zona nie ma nic przeciwko bo wie, ze oddzielam milosc od
                      uleglosci.
                      • Gość: Ewa Re: Magdo, podziwiam Cię! IP: 80.54.169.* 20 lat temu
                        0x0001 napisał:

                        Myśle ze w Twoich wypowiedziach jest dużo filozofii i fantazji.
                        Piszesz o wszystkim tylko nie o tym ze to kobiety rządzą światem.Wydaje mi sie
                        ze jakbys spadł z księżyca.Popatrz napisałam ten swoj post i podkresliłam ze
                        kobieta potrafi uzależnic mężczyzne i zobacz czy ktoras z pan odezwała sie
                        oporócz Ciebie w tym temacie,bo taka jest prawda i te informacje nie sa wyssane
                        z palca tak własnie rozmawiaja między sobą kobiety.Czasem sie słyszy ze jak
                        cyt.jak moj chłop nie zrobi tego czy tamtego to wezmę go głodem lub sprawami
                        łóżkowymi.Nie wiem czy to prostytucja czy nie bo nie mam wiedzy w tym temacie bo
                        jestem przeciwieństwem takich pań.Wiem jedno ze to rodziny zamożne,wykształcone
                        ale niestety panowie w tych domach to pantoflarze ktorych karze sie w ten sposob
                        i to przynosi pożądany efekt.Może to Cie zdziwi ale wiekszość kobiet manipuluje
                        facetami.Co niektore chciałyby tez manipulowac wszystkimi by osiągnąc cel ale
                        nie zawsze to im wychodzi.Zapamiętaj ze nie jestes w stanie nigdy rozszyfrowac
                        kobiety one zawsze cos maja w zanadrzu.Takich na dobre i złe jest bardzo
                        niewiele.Pracuje w babińcu bo Sł.Zdrowia to same panie.
                        • 0x0001 Re: Magdo, podziwiam Cię! 20 lat temu
                          Najwidoczniej nie jestes w stanie pojac, jak facet moze zyc w szczesliwym
                          zwiazku, na partnerskich zasadach i nie zastanawiac sie, kto rzadzi swiatem, bo
                          moim swiatem rzadze wspolnie z wlasna zona. Nigdy, przenigdy nie zwiazalbym sie
                          z suka, ktora traktuje seks jako towar reglamentowany. Wizyta 2x w tygodniu u
                          prostytutki bylaby zdecydowanie tansza niz utrzymanie zony i dziecka. Problem w
                          tym, ze nie traktuje jej przedmiotowo i najwieksza przyjemnosc w lozku daje mi
                          sprawianie jej radosci. Po prostu nie jestem w stanie pojac, jakby mogla w en
                          sposob postapic - to tak, jakby na zlosc mi przestala jesc albo zaczela walic
                          glowa w sciane. Zachowanie takie jest typowe dla dwu-trzylatka, podobno to
                          mezczyzni sa dziecinni.
                          Na szczescie sa tez fajne dziewczyny, zauwaz, ze 3 z nich sprzeciwily sie
                          wynurzeniom Magdy, a Ty jestes jedyna, ktora ja z taka pasja popiera. Nie
                          wystarczy moja droga zmienic nicka, by udawac inna osobe - najpierw jako xyz
                          komentujesz mojego posta tekstem "same scieki", a potem podlaczasz sie pod atak
                          Magdy, najwidoczniej sama nie bylas w stanie sformulowac inteligentnych
                          zarzutow. Wiem, o czym rozmawiaja ze soba kobiety, bo mam siostre, zone i pare
                          kumpel z ktorymi moge rozmawiac naprawde o wszystkim. Czasem tylko chcialbym
                          nie wiedziec niektorych fizjologicznych szczegolow. Faceci miedzy soba naprawde
                          nie analizuja zwiazkow, nie porownuja wrazen seksualnych, smaku wydzielin
                          swoich partnerek itp. Wylaczajac stosunkowo waska, lecz glosna grupe erotomanow-
                          gawedziarzy, ktorym miesza sie fantazja z rzeczywistoscia.
                          W kazdym razie potem zona opowiada mi, jak to w pracy starsze, doswiadczone
                          kolezanki udzielaja jej wspanialych rad typu: "wozek kupuj sama, bez chlopa, bo
                          inaczej bedzie tylko przeszkadzal i wybierze zly", "nie zmywa naczyn ani nie
                          odkurza - rozwod poki jeszcze zaczal cie bic", "siedzi w nocy przy komputerze -
                          na pewno ma kochanke na czacie", "nie mial ochoty na seks przez 3 dni - to juz
                          na 100% cie zdradza" itp.. Dochodze do wniosku, ze mnostwo kobiet kieruje sie w
                          zyciu stereotypami, wtloczonymi im do glowy przez matki, kolezanki, znajome.
                          Fora takie jak to jeszcze poglebiaja to zacofanie, bo wyrazane na forum opinie
                          sa najczesciej jednoznaczne, niewywazone, nieprzemyslane. Tylko dlatego jeszcze
                          kontynuje te dyskusje - po prostu nie mam sumienia dac tak sfrustrowanym
                          kobietom satysfakcji z zamieszczenia ostatniego posta w tym temacie. Pozdrawiam
                          przy okazji Sluzbe Zdrowia - przynajmniej podajac swoj zawod niejako sama
                          ujawnilas powody swoich frustracji. Hej!
                          • Gość: Magda 0x0001, Ewuniu pozdrawiam cieplo IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20 lat temu
                            0x0001 zobacz jakim jestes rodzynkiem. Nie tylko ze nikt nie moze nic pojac
                            oprocz ciebie, to jestes jeszcze dodatkowo sam w tym zenskim gronie.Zupelnie
                            wyjatkowy facet z bardzo wyjatkowymi wynurzeniami. Do tego wyjatkowo zyje w
                            partnerskim zwiazku o ktorym nikt nie ma pojecia.Twoja zona to oczywiscie nie
                            jest suka, jak przeslicznie, rzeczowo sie wyraziles. Ale nic w tym dziwnego
                            wszak ona nieomylna jest, bo jesli bylaby omylna a ty popierajac ja we
                            wszystkim bez wyjatku musialbys byc jedynie tchorzliwym pantoflarzem i
                            glupkiem a przeciez nim nie jestes, przynajmniej w swoich wlasnych oczach.Co do
                            Ewy to z jej postow przebija nie tylko inteligencja ale rowniez doswiadczenie
                            zyciowe o ktore ciebie absolutnie posadzic nie mozna. Pozdrawiam cala Sluzbe
                            Zdrowia.
                            • Gość: polka Re: 0x0001, Ewuniu pozdrawiam cieplo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20 lat temu
                              Gość portalu: Magda napisał(a):

                              > 0x0001 zobacz jakim jestes rodzynkiem. Nie tylko ze nikt nie moze nic pojac
                              > oprocz ciebie, to jestes jeszcze dodatkowo sam w tym zenskim gronie.Zupelnie
                              > wyjatkowy facet z bardzo wyjatkowymi wynurzeniami. Do tego wyjatkowo zyje w
                              > partnerskim zwiazku o ktorym nikt nie ma pojecia.Twoja zona to oczywiscie nie
                              > jest suka, jak przeslicznie, rzeczowo sie wyraziles. Ale nic w tym dziwnego
                              > wszak ona nieomylna jest, bo jesli bylaby omylna a ty popierajac ja we
                              > wszystkim bez wyjatku musialbys byc jedynie tchorzliwym pantoflarzem i
                              > glupkiem a przeciez nim nie jestes, przynajmniej w swoich wlasnych oczach

                              /////

                              żałosna jesteś w tych swoich usilnych próbach zdeprecjonowania 0x0001 i jego
                              żony,tak bardzo ciąży Ci ,że facet ma ugruntowane poczucie własnej wartości, ma
                              świadomość rzeczywistości ,ceni i szanuje swoją żonę ?

                              odpuść sobie zgorzkniała kobieto te nic nie wnoszące do meritum wynurzenia:-)))
                              ŻYJ I DAJ ŻYĆ INNYM-tobie nic już zapewnie nie pomoże(mając taki
                              światopogląd),ale nie zatruwaj i nie ciągnij normalnych ludzi ze sobą na dno


                              • Gość: Magda Re: 0x0001, Ewuniu pozdrawiam cieplo IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20 lat temu
                                Rozbawiles mnie swoja despreacja. Teraz juz wystepujesz w dwoch osobach oo1?
                                Dno to jestes ty jak widac.No i prymityw do tego.
                                • Gość: Magda Re: 0x0001, Ewuniu pozdrawiam cieplo IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20 lat temu
                                  Ps. powinno byc rozbawilas mnie a nie rozbawiles. Nie pozdrawiam.
                          • Gość: Ewa Re: Magdo, podziwiam Cię! IP: 80.54.169.* 20 lat temu
                            Temat "scieki" dotyczył wypowiedzi wyżej nie twojej tak akurat ułożył sie mój
                            post.Tak wyszło.To co opowiada ci zona o starszych kolezankach to wg.Ciebie jest
                            normą bo dla mnie takie wypowiedzi to oznaczaja scieki.Potraktuj moja wypowiedz
                            jak chcesz ja to tak traktuje.

                            > Najwidoczniej nie jestes w stanie pojac, jak facet moze zyc w szczesliwym
                            > zwiazku, na partnerskich zasadach i nie zastanawiac sie, kto rzadzi swiatem, bo
                            >
                            > moim swiatem rzadze wspolnie z wlasna zona

                            Wcale mnie to nie dziwi bo tak powinien wygladac prawdziwy zwiazek.

                            Pozdrawiam
                            >
                            > przy okazji Sluzbe Zdrowia - przynajmniej podajac swoj zawod niejako sama
                            > ujawnilas powody swoich frustracji. Hej!


                            Bardzo Ci dziękuje przekaże pozdrowienia podając forum moim koleżankom z pracy
                            beda chyba miały okazje sie poczytać ze znalazł sie jakis pan z kosmosu ktory to
                            rzadzi w domu razem ze swoja lepsza połową w co one nigdy nie uwierzą..Nigdy nie
                            byłam i nie jestem sflustrowana a powiem Ci z jakiego powodu,po pierwsze wolę
                            przebywac w towarzystwie stu facetów niż dwu pan bo to one potrafia rozpętać
                            wojnę ,po drugie mam wspaniałego męża ktory to pracuje zreszta tak jak i ja
                            ale kazdy z nas zna swoje prawa i obowiazki.Nikt nikomu niczego nie nakazuje i
                            niczego nie zabrania.Największa dla mnie wartościa jest mąż i dzieci i nasi
                            kochani wspaniali rodzice z ktorytmi spotykamy sie i czekamy tylko na wolny
                            dzien zeby nas odwiedzili a my ich w przeciwieństwie do tych kobiet ktore pisza
                            ze jak wchodzi matka męża do drzwi to jej się robi niedobrze.Częste wizyty matki
                            męża sa w złym tonie tak jak i odwiedzanie tejże matki jest napiętnowane przez
                            żony.To Ci sie tak bardzo podoba.Bo mnie jako synowej nie bardzo.Pozdrawiam
                            Ciebie również.Czasem oczy trzeba miec dookoła głowy.
                          • Gość: polka Re: Magdo, podziwiam Cię! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20 lat temu
                            0x0001 popieram Cię w całej rozciągłości,oby więcej takich zdroworozsądkowych
                            ,dojrzałych facetów jak Ty:-)))
                            pozdrawiam serdecznie
                            polka-żona równie udanego męskiego egzemplarza:-)
                            • 0x0001 Re: Magdo, podziwiam Cię! 20 lat temu
                              No to gratuluję Twojemu staremu, udała mu się kobita :)
                              • Gość: Magda Re: Magdo, podziwiam Cię! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20 lat temu
                                Znowu monologujesz ??? Twoja stara chyba strasznie krotko cie trzyma, bo
                                odreagowujesz tutaj.
                                • Gość: Magda Re: Magdo, podziwiam Cię! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20 lat temu
                                  Ps. zamiast stara prosze wstawic stary.
                          • Gość: zona Re: Magdo, podziwiam Cię! IP: 87.192.13.* 18 lat temu
                            0x0001 popieram Cię i rozumiem. Pogratulować rodzicom i żonie.

                            A co do dyskusji: Moje stosunki z teściami są bardzo dobre, ale zdaję sobie
                            sprawę, że wspólne mieszkanie nie wchodzi w rachubę, bo zarówno mama męża, jak i
                            ja mamy silne charaktery i lubimy postawić na swoim.
                            To samo dotyczy właściwie mojej mamy, dlatego podziwiam/dziwię się ludziom,
                            którzy decydują się mieszkać razem zwłaszcza, jeśli z góry wiadomo, że są
                            zadatki na konflikty.
                    • Gość: Magda Re: Magdo, podziwiam Cię! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20 lat temu
                      Ciesze sie droga Ewo, ze napisalas. Nic dodac nic ujac. Dokladnie o to mi
                      chodzilo, ale nie chcialam pisac facetowi wprost.Pozdrawiam raz jeszcze.
                      • Gość: Ewa Re: Magdo, podziwiam Cię! IP: 80.54.169.* 20 lat temu
                        Gość portalu: Magda napisał(a):

                        Pozdrawiam Cię Madziu.
                        Jak widać pan ma niewiele doświadczenia w tym temacie.
                        • Gość: Magda Re: EWO , pozdrawiam Cię rowniez IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20 lat temu
                          Wiesz Ewuniu ja mysle, ze jemu musi sie niezle walic na glowe ten
                          cudowny "partnerski" zwiazek inaczej nie przekonywalby nas tak mocno o jego
                          wyjatkowosci. Pozdrawiam.
                          • Gość: Ewa Re: EWO , pozdrawiam Cię rowniez IP: 80.54.169.* 20 lat temu
                            Gość portalu: Magda napisał(a):


                            Wiesz Madziu a ja myslę ze on to nie on.To poprostu kobieta ktora jest góra w
                            zwiazku i próbuje narzucac swoj styl życia jaki prowdzi w realu.Nie sadze aby
                            normalny facet produkował sie na forum w babskich tematach.Trudno go posądzić
                            tak jak tos napisał wcześniej ze jest mężczyzna z przysłowiowymi "jajami".Taki
                            wiedziałby jak wykorzystac czas a juz napewno nie na dyskusje w temacie
                            teściowych.Pozdrawiam
                            • 0x0001 Re: EWO , pozdrawiam Cię rowniez 20 lat temu
                              Przesadzasz, paru facetów na tym forum się wypowiedziało, a to dlatego, że link został zamieszczony na stronie głównej.

                              Nadal nie potrafię pojąć, jak można tak uparcie tkwić w błędzie zamiast przeczytać i porównać wypowiedzi obu stron konfliktu ponownie. Bardzo niekonsekwentne są wypowiedzi Was obu, a wyrywanie słówek z kontekstu też niewiele pomoże - przecież wiem, co napisałem. Zupełnie nie rozumiem, jak całkiem neutralny i pozytywny post mógł doczekać się takiej wściekłej reakcji, chociaż jak widzę nieco impetu straciłyście, szczególnie Magda chyba troszkę złagodniała.
                              • Gość: Ewa Re: 0x0001 napisał: IP: 80.54.169.* 20 lat temu
                                Powiem tak,ze jesli uważasz że reakcja jak to nazywasz bardzo prymitywnym
                                językiem jest "wściekła" to pewnie nie czytasz watków w tym samym temacie
                                np.forum "młodziutkie mężatki" tam jak poczytasz to zrozumiesz swoje okreslenie
                                pasujące do założonych wątków.Ja osobiście odniosłam sie do tematu założonego
                                watku przez autorkę tegoż wątku a nie do twojego postu.Jak widac nie rozumiesz
                                problemu.Nieważne to Twój problem.Prosze mnie nie łaczyć z Magda bo ona
                                wypowiadała sie w swoim temacie a ja w swoim tyle tylko ze jak sie chce kogos
                                walnąc to i kij sie znajdzie.Nie wierze w to ze piszesz jako mężczyzna bo takiej
                                baby w postaci faceta nie spotkałam na swojej drodze ktory tak chetnie posuwa
                                pierdoły.Czemuż to nie dopuścisz do dyskusji swojej żony.Czyżby miała stos garów
                                do zmywania i górę szmat do prasowania.Cosik mi sie widzi ze z tym partnerstwem
                                u was kiepsko.Ja juz skonczyłam nic nie mam do dodania.Pisz dalej inni zrobia za
                                Ciebie to czego ty nie potrafisz.
                                • 0x0001 Re: 0x0001 napisał: 20 lat temu
                                  Istotnie, nie czytam wątków w tym samym temacie na forum "młodziutkie mężatki", bo nie śledzę namiętnie kobiecych tematów. Tutaj trafiłem z linka na stronie głównej, a wpakowawszy się w dyskusję nie mam zamiaru wyjść z niej na tarczy. Słowo "wściekły/wściekła" jak widzę zakwalifikowałaś do słownika "prymitywnego", zapewne pragnąc w ten sposób zasugerować mój brak wyrafinowania. Otóż "wściekły" to gwałtowny, zaciekły, zapamiętały, rozgniewany, wzburzony - wybierz sobie jedno ze słów i będzie pasować jak ulał do opisania waszych ataków.
                                  Niestety, odżegnujesz się teraz od Magdy, z którą chcąc nie chcąc zawiązałaś krąg wzajemnej adoracji, poprzez wzajemne "podziwianie się" i pozdrawianie się w kolejnych postach. To prawda, jak się chce kogoś walnąć to i kij się znajdzie - najwidoczniej ja stanąłem w zasięgu rażenia Waszego kija.
                                  W Twoim mylnym rozumowaniu nie jesteś w stanie pojąć, że partnerstwo nie polega na tym, że facet zakłada fartuch i gna ze ścierką po chałupie - ja nie zabieram się za pranie, prasowanie i zmywanie, za to w weekendy gotuję z wielką przyjemnością. Grunt to logiczny i sprawiedliwy podział zadań. A temat i tak dotyczył zupełnie czegoś innego - wierz mi lub nie, ale właśnie to obu teściowym bardzo się podoba; synowa jednej i zięć drugiej mają własne zdanie i postępując czasem wbrew ich woli pokazali słuszność swoich wyborów.
                                • Gość: Magda Ewa jestes genialna IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20 lat temu
                                  Ewa jestes genialna. Zauwazylas jak nam sie "facet"rozdwoil? Monologuje sama ze
                                  soba jako osoba o pseudonimie "polka".
                                  • 0x0001 Re: Ewa jestes genialna 20 lat temu
                                    Dziewczyno, to już naprawdę jakieś poważne stadium paranoi. Jedyną rozdwojoną osobą była jak na razie właśnie Ewa (jako xyz), co zresztą sama przyznała. Na jakiej podstawie wysnułaś swoje chore przypuszczenia? :)))) Przecież moja droga mogę się wylogować i pokazać Ci moje ip - trochę to intymne, ale nie odmówię sobie tej przyjemności.
                                    • Gość: 0x0001 moje ip IP: *.cable.casema.nl 20 lat temu
                                      Halo, to znowu ja. Jak widzisz przemieściłem się z Polski do Holandii tylko po to, żeby Cię zmylić i móc poprzeć sam siebie na forum :).
                                      • 0x0001 Re: moje ip 20 lat temu
                                        Tak więc może odpuść sobie spiskowe teorie - żądam konstruktywnej odpowiedzi na to, co napisałem, a nie ukrywania Twojej niemocy pod płaszczykiem oskarżeń.
                  • Gość: Magda Re: Magdo, podziwiam Cię! Meryamen IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20 lat temu
                    Meryamen nie wiem czy masz czy nie masz bratowa. Ale widze ze masz gotowe
                    odpowiedzi na wszystko, wiec napisz co ty bys zrobila w takiej sytuacji. Moja
                    postawa nie wynika ze wspanialomyslnosci , lecz ze zlozonosci problemu. Czy
                    jest to postawa godna nasladowania? Tego nie wiem. Ale ty napewno tak , wiec
                    wal dziewczyno, dziel sie swoim zyciowym doswiadczeniem.
              • 0x0001 Re: bubo, bubo bzdury pleciesz 20 lat temu
                Dzięki za wsparcie meryamen, aż przeczytałem sobie z wrażenia mój pierwszy post i za cholerę nie potrafię zrozumieć jakim cudem wywołał tak zażartą dyskusję.
      • carimera Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
        Dzięki temu już po kilku tygodniach po ślubie moj
        > a żonka została w pełni zaakceptowana, niedługo minie trzeci rok i synowa dla m
        > ojej mamy to powód do dumy i chwały, dzwoni do niej częściej, niż do mnie (co j
        > est dla mnie kolejnym plusem).

        Przypominasz mi mojego brata ktory to jak żona wrociła z pracy zza biurka po 8
        godz a on prowadzi firme i czesto musi w niej rowniez pracowac fizycznie jesli
        produkcja ma miec okreslony termin na odbior towaru to tak strasznie sie
        litował nad nia i mówił"mój ty kochany pracusiu"podawał jej papu pod nosek i
        mojej cięzko chorej matce tez kazał ja podziwiać.(pewnie tak jak ty chciał aby
        tesciowa miała powód do dumy i chwały za to ze synowa taka robotna
        Wytłumacz mi określenie"wychować teściów" bo ja moge ci wytłumaczyć ze piszac
        takie teksty o wychowaniu nie jestem pewna czy twoi rodzice spełnili te warunki
        wobec ciebie ale cos mi sie wydaje że raczej nie skoro pozwalasz sobie az tak.
        Musiałbys miec mojego ojca,on by ci sie pozwolł """Wychowywać"""!!!!
        • 0x0001 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
          Słuchaj, nie dość że wcinasz się jak Filip z konopii, to jeszcze czytam Twoje inne posty w temacie relacji teściowa-synowa i oto co tam napisałaś jednej pokrzywdzonej:

          carimera napisała:

          > Bardzo Ci sie dziwie ze jeszcze jestes w tej rodzinie.Nie wyobrażam sobie
          > używania takich słow wobec mojej osoby.Po pierwsze mąz miałby nie lada zadanie
          > rozwiązać ten problem,po drugie gdyby miał problemy pewnie musiałby wrocic do
          > mamusi i dalej z nia dzielić los.

          No to jak w końcu myślisz? Bo dla mnie albo cierpisz na rozdwojenie jaźni, albo zmieniasz front w zależności od nastroju.

          ps. nie rozumiem, dlaczego niektóre kobiety zamiast starać się myśleć abstrakcyjnie muszą każdą sytuację odnosić do tej ze swojego domu. NIE jestem Twoim bratem a żona NIE jest Twoją bratową. Dopóki nie była w ciąży pracowała po 50-60 godzin tygodniowo na stresującym kierowniczym stanowisku. Teraz już daliśmy sobie spokój z jej pracą (w 5tym miesiącu), zdrowie dziecka jest ważniejsze. Pieniędzy jest 2x mniej, ale poprzednio mieliśmy ich aż nadto, więc teraz pewnie damy radę.
          • carimera Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
            Jestes prosty chłop i nie rozumiesz pojęcia "stronniczość"
            A dlaczego miałam napisać inaczej skoro ktos komuś ubliża?O widzisz w tej
            sytuacji jak ta gdzie żonie ubliża teściowa mąż ma zadanie stanąć w obronie a
            nie wychowywać tesciow z byle powodu.Odniosłam wrażenie ze jesli jestes
            faktycznie mężczyzną to siedzisz pod pantoflem żony i bijesz sobie punkty za
            produkowanie sie w tym temacie a jesli jestes kobieta to albo zle wybrany
            partner ktory nie pozwoli sobie fikać albo tak wybrany ze jest dla ciebie
            dywanikem i jego matka również.
            Nie wyobrażam sobie miec takiego pleciuge w domu.Facet to ma byc facet a nie
            siedziec przed komputerem i produkowac sie w babskich tematach.Czyżby twoja
            umiejętnos posługiwania sie komputerem spoczęła tylko na forum "PORADNIK DOMOWY"
            Bo ciagniesz ten temat ze zaczynasz nudzić.Skończ te dyskusje bo zaczynasz być
            śmieszny.Współczuję twojej partnerce/owi
            • 0x0001 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
              Niestety, od tego moja chłopska zmyślność, że soft mnie informuje kiedy otrzymuję odpowiedzi na moje posty. Nie ma mowy, abym w takim razie odpuścił. A moją męskość to już chyba udowodniłem wystarczająco, wygrywając z nielogiczną i niekonsekwentną argumentacją moich oponentek.
              No nic, lecę na polowanie, a potem zaru.. na mieście, w końcu facet to facet, nie?
              • carimera Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
                .

                0x0001 napisał:

                Pieniędzy jest 2x mniej, ale poprzednio mieliśmy ich aż nadto, więc teraz
                pewnie damy radę.

                No teraz nie dziwie sie że żona jest dumą tesciowej skoro utrzymywała dom.
                Nie potrafisz zarobić na rodzinę.



                A moją m
                > ęskość to już chyba udowodniłem wystarczająco, wygrywając z nielogiczną i nieko
                > nsekwentną argumentacją moich oponentek.

                Oj tak udowodniłes i to jak znaczaco w koncu masz żonę w ciązy choc wcale nie
                trzeba byc męskim w tych sprawach . Nie mysl sobie ze twoje argumenty zrobiły na
                kimś wrażenie i że wygrałeś w dyskusji .

                No nic, lecę na polowanie, a potem zaru.. na mieście, w końcu facet to facet, n
                > ie?

                Nic dodac nic ując jestes prost chłop a taki żywemu nie przepuści.

                • 0x0001 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
                  carimera napisała:

                  > No teraz nie dziwie sie że żona jest dumą tesciowej skoro utrzymywała dom.
                  > Nie potrafisz zarobić na rodzinę.
                  >

                  Jednak z logiką to u Ciebie na bakier - po prostu zarabiała niewiele mniej ode mnie, więc dom utrzymywaliśmy oboje. Teraz robię to sam i również jest ok. Doprawdy średniowiczne poglądy nadal można spotkać, dla mnie sytuacja, w której oboje mamy zbliżone zarobki jest bardzo zdrowa, bo nikt nie czuje się gorszy i zależny od partnera.

                  >
                  > Nic dodac nic ując jestes prost chłop a taki żywemu nie przepuści.

                  Ja nawet nieżywemu nie przepuszczę moja droga, acz czuję się z tym raczej głupio, bo nieładnie jest kopać leżącego. Ale skoro leżący nadal się odgryza mimo sromotnej porażki, to kilka celnych kułaków jeszcze zasadzę; nemo me impune lacessit.
                  • carimera Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
                  • carimera Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
                    0x0001 napisał:

                    Musisz miec facet straszne kompleksy i tylko tu jestes w stanie filozofię
                    uprawiać.Jeśli chodzi o logiczne myślenie to widac ze matematyke skończyłes na
                    zawodówce.Zaraz ci wytłumacze ze jesli masz teraz 2xmniej dochodów to znaczy ze
                    nie mogła żona zarabiać mniej od ciebie.Przy założeniu ze mieliscie jednakowe
                    dochody mozesz teraz miec tylko o połowę mniej a nie jak napisałeś 2x mniej.
                    No ale tak jak powiedziałam"chłop" nie przepusci.Napisz przynajmniej skad są
                    twoje korzenie wtedy zrozumiem twoja prostotę w myśleniu.
                    • 0x0001 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
                      Moja droga, Twoja desperacja nie zna granic. Niedługo zaczniesz czepiać się znaków przestankowych i ortografii. Określenie "dwa razy mniej" jest potocznie używane i przyjęte, co więcej, jest też równoważne określeniu "o połowę mniej". Równie potocznie przyjętemu i używanemu. Nie zawsze w dosłownym znaczeniu, tolerancja do +/- 20% jest dopuszczalna. Wybacz, że nie przedstawię zaświadczenia o zarobkach, musisz uwierzyć mi na słowo.
                      Zawiodę Cię również nie przedstawiając swoich korzeni - warto nauczyć się, że poziom dyskusji definiują wypowiedzi każdej ze stron, a nie deklarowane przez nie pochodzenie, wykształcenie czy doświadczenie życiowe i zawodowe.
                      • molly20 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
                        > Zawiodę Cię również nie przedstawiając swoich korzeni - warto nauczyć się, że p
                        > oziom dyskusji definiują wypowiedzi każdej ze stron, a nie deklarowane przez ni
                        > e pochodzenie, wykształcenie czy doświadczenie życiowe i zawodowe


                        Nie zgadzam sie,niekoniecznie .Dla mnie po przeczytaniu twoich postów jestes
                        babą i zdania nie zmienię.Nie widziałam jeszcze w swoim życiu takiego żonatego
                        facta ktoremu chciałoby sie tak jazgotac.Masz sie za Bóg wie kogo a słoma z
                        butów wystaje.Nie rób siebie juz większego niż jestes id...y
                        • 0x0001 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
                          Pozwól, że posłużę się cytatem z Twojej własnej wypowiedzi:

                          molly20 napisała:

                          > mruczesobie napisała:
                          >
                          > Czasem bywa i tak ze jak brakuje argumentow to zaczyna sie atak .Odpowiedz na
                          > zadane pytania albo zakoncz temat i nie ubliżaj.Mrucz sobie samej.
                          >
                          • molly20 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
                            dpowied
                            > z na
                            > > zadane pytania albo zakoncz temat i nie ubliżaj.Mrucz sobie samej.

                            Jak widze nie myle sie ze jestes baba i dokładnie bierzesz udział we wszystkich
                            dyskusjach pod róznymi nickami.Myslisz ze zrobisz kogos w konia.
                            • 0x0001 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
                              Właśnie po to jest opcja "Wyszukiwarka", aby w razie czego sprawdzić wiarygodność rozmówcy. Ja nie wątpię, że jesteś kobietą, skąd ten brak zaufania do mojej męskości? Wiem, że trudno jest ripostować na swoje własne teksty, ale właśnie dlatego jesteś odpowiedzialna za to, co piszesz. Jeśli ktoś im użyje przeciwko Tobie, to tylko dlatego, że brak Ci konsekwencji a punkt widzenia zmieniasz w zależności od pory dnia i pogody za oknem. Pozdrawiam, pa!
              • canina Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
                Odpowiadasz na :

                0x0001 napisał: > No nic, lecę na polowanie, a potem zaru.. na mieście, w końcu
                facet to facet, n
                > ie?

                Chyba bys miał ojczulku większe korzyści niz slęczenie i udawadnianie swoich
                racji oponentkom.Wciełam sie i pewnie mnie teraz zaatakujesz ale tak naprawde to
                jednak małzeństwo partnerskie to tez scierka,odkurzacz ,prasowanie i zmywanie
                garów również przez faceta ale nie tylko.Prace trzeba umiec podzielić.Jak ja
                prasuje to mąz zmywa gary itd.Co do mieszania w garach nigdy nie dopuszcze
                faceta chyba zeby był z zawodu kucharzem.
                • 0x0001 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
                  canina napisała:

                  > jednak małzeństwo partnerskie to tez scierka,odkurzacz ,prasowanie i zmywanie
                  > garów również przez faceta ale nie tylko.Prace trzeba umiec podzielić.Jak ja
                  > prasuje to mąz zmywa gary itd.Co do mieszania w garach nigdy nie dopuszcze
                  > faceta chyba zeby był z zawodu kucharzem.

                  Masz rację, ale tylko częściowo - na tym właśnie polega piękno związków, że każdy jest inny. Jeżeli w Twoim przypadku mąż zabiera się za zmywanie bez protestów, to bardzo fajnie, bylebyście byli z tym szczęśliwi. U nas podział ról jest inny, ale też się sprawdza.
      • Gość: tesciowa. Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: 88.156.164.* 18 lat temu
        Problem jest w tym,że Wy się nie potraficie oderwać i oczekujecie,by
        teściowie spełniali Wasze potrzeby.Jeśli nie-są podli.Je NIE BĘDĘ
        spełniać niczyich potrzeb bo to nie moje podwórko.Nie oczekuję też
        na zajęcie sie wnukami.Mam swoje życie.
    • komorka25 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
      Generalnie chyba da sie ułozyc poprawnie stosunki między synową i tesciową. Ale
      ja osobiście takiego przykładu nie znam - zawsze coś, choćby cichutko, zgrzyta.
      A pani tesciowa z tego artykułu to powinna się zastanowić nad swoim
      postępowaniem. Być może farba do ścian i kafelki to drobiazg, ale ciekawe, czy
      ona by chciała, żeby do jej mieszkania ktoś bez porozumienia z nią kupił te
      rzeczy i jeszcze kazał jej się cieszyć.
      Z lodówką podobnie - niech nie uszczęśliwia ludzi na siłe; skoro lodówka była
      za duża i za droga, to oczym tu dyskutować.
      • Gość: Magda Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20 lat temu
        Ten przyklad jest tak przerysowany, ze az trudno wogole brac go serio. To tylko
        literacka fikcja.
        • Gość: Sun Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.res.bhn.net 15 lat temu
          No niestety to nie jest literacka fikcja bo na swoim zyciu moge Ci dac mnostwo takich przykladow...a jestem synowa wiec wiem o czym pisze :)
    • unicef123 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
      to proste przecież,matka jest tylko jedna.
      A żon mozna mieć więcej.Kocham swojego męża i nie wyobrażam sobie abym mogła
      krytykowac jego matkę.Jej uwagi zawsze głęboko analizowałam i w wielu
      przypadkach miała rację.Kiedy sie nie zgadzałam mówiłam jej to w "cztery oczy"
      to bardzo wazne zaskarbiłam tym sobie ją na wieki.
      • Gość: Magda Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20 lat temu
        Dziewczyno ty jestes swieta. Serio, chcialabym miec taka bratowa jak ty.
        Pozdrawiam
    • Gość: xcv dziewczyna powinna wziasc rozwod IP: *.hsd1.wa.comcast.net 20 lat temu
      ten jej maz to oferma, mame odwiedza sie na swieta,wszystkie decyzje podejmuje
      sie z zana nie mamusia, co za dupek. dziewczyno wez rozwod!
      • Gość: Magda Re: dziewczyna powinna wziasc rozwod IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20 lat temu
        Ej tam od razu rozwod. Wiadomo ze ten przyklad jest tylko przerysowana
        opowiescia.
    • Gość: zięć DOBRA TEŚCOWA = 2m niżej trawnika IP: *.ny325.east.verizon.net 20 lat temu
      jw
      • Gość: Magda Re: DOBRA TEŚCOWA = 2m niżej trawnika IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20 lat temu
        Twoja matka to tez tesciowa. Jest juz 2 m. ponizej?
    • Gość: Vera Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: 209.89.159.* 20 lat temu
      Nie wiem,czym moglaby sobie tesciowa zaskarbic wzgledy tesciowej. Mysle,ze
      dobre stosunki sa niemozliwe. Przekonalam sie o tym na wlasnej skorze.
      Mam dwoch synow i chcialam synowe traktowac jak wlasne corki,ale to bylo
      niemozliwe. Jedna synowa mnie toleruje i mam jako tako plaszczyzne
      porozumienia. Natomiast relacja z druga synowa jest katastrofalna. Juz prze
      slubem dostrzegalam jej zle cechy charakteru,ale nigdy sie nie wtracalam,bo
      uwazalam,ze mlodzi sie sami dogadaja,a moja ingerencja w cokolwiek jest
      zupelnie niepotrzebna. Po slubie okazalo sie,ze mialam dobra intuicje. Synowa
      okazala sie kobieta z piekla rodem. Po 10 latach zlego wspolzycia, odeszla od
      mojego syna do kochanka,z ktorym od dawna utrzymywala kontakt. Nie robilabym z
      tego takiego dramatu,gdyby w gre nie wchodzilo dziecko. Nie bede opisywala
      koszmaru,ktory wraz z synem przezywalam. U mnie skonczylo sie to na ciezkiej
      chorobie, u syna - wielkim zawodem,bo wzamian za
      dobroc,lojalnosc,milosc,szczerosc,otrzymal trudne do opisania ciegi.
      Mam ogromny do niej zal,ze w perfidny sposob wykorzystala mojego syna,a i mnie
      narazila na duze wydatki,bo w swej naiwnosci chcialam pomoc,by zylo sie im
      lepiej.Niestety,zadna z mojej strony pomoc nie byla nawet w najmniejszym
      stopniu doceniana. Spotykalam sie jedynie z jej strony z wionacym od niej
      chlodem,obojetnoscia ,bezdusznoscia. Trudno mi zyc z takim cierpieniem.
      Ubolewam nad losem mojego syna i wnuka,ktorego wprawdzie wychowuje synowa,ale
      jest przekazywane z rak do rak,bo syn kocha go wielka miloscia i kazda wolna
      chwile pragnie z nim spedzac. Ona uwaza,ze wszystko jest w porzadku,dziecku sie
      zadna krzywda nie dzieje i jest OK. Bardzo sie myli,ale zrozumie to w
      przyszlosci,wtedy,gdy bedzie juz na naprawe za pozno.
      Zrozpaczona i zawiedziona -u schylku zycia tesciowa.
      Dziwie sie,ze takie mlode osoby sa tak zle,perfidne i potrafia czlowieka,ktory
      przezyl wieksza czesc swojego zycia wykorzystac do cna.
      • Gość: Magda Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20 lat temu
        Droga Vero, rozumiem twoj zal i bol, ale musisz pomyslec troche wiecej o sobie.
        Twoj wnuk cie potrzebuje, wiec zadbaj o swoje zdrowie. Moze to lepiej dla
        wszystkich, ze synowa odeszla . Syn bedzie mial szanse ulozyc sobie zycie na
        nowo. Moze tym razem bedzie mial wiecej szczescia. A jezeli chodzi o dziecko to
        moze syn powinien wystapic do sadu o powierzenie mu wladzy rodzicielskiej skoro
        ich zwiazek rozpadl sie z jej winy? Mysle, ze majac taka synowa mozesz byc
        tylko szczesliwa ze w koncu uwolniliscie sie od tego babsztyla.Wierz mi,ja
        bylabym bardzo zadowolona gdyby moja bratowa poszla tak w sina dal i dala zyc
        mojemu bratu.Ale ona predzej go wykonczy niz odejdzie. Pozdrawiam i glowa do
        gory.
      • Gość: była synowa Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 20 lat temu
        Moja była tesciowa doprowadziła do tego czego chciała... Jej ukochany synów
        wróciła do niej...
        I to nie ona dawała co mogła by żyło nam się z byłym mężem lepiej, ale moi
        rodzice... Dołożyli do kuchenki, pralki , auta....
        Za to kochana ja słyszłam od niej ze jestem.. dziwką, wariatką,
        niedorozwiniętą... itp. Jak urodziło sie dziecko... byłam niedobrą matką, bo za
        długo karmie piersią. Dziecko jest żywe trzeba dać środki upokajające, bo synuś
        taki nie był...
        A to wszystko przy cichej aprobacie byłego... Czara się przelała gdy jednego
        dnia usłyszłam jak wmawia dziecku, że mama go nie kocha, bo chodzi do pracy....
        po 4 latach małżeństwa dałam sobie spokój... Próby spokojnej rozmowy między mną
        a była teściowa kończyły sie wyzwiskami z jej strony...
        Ja za to po tym doświadczeniu wiem i uczę dziecko, że mama jak dorośnie będzie
        gościem w jej domu... Że pomoge zawsze jak poprosi... ale że żyć z kimś ma ona
        nie ja...
      • Gość: Tekla Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? IP: *.lubin.dialog.net.pl 20 lat temu
        dużo w tym racji niektóre nie godne są miana synowej podstępne z tupetem dużym
        cwaniary bez ogłady i kultury podstępne dzieki nie mam syna ale 4 córki
        meżczyzni nie są tak obłudni
    • viking2 Re: Synowa - teściowa. Jak osiągnąć kompromis? 20 lat temu
      Moje Panie, wtrace sie, mimo, ze nie jestem ani tesciowa, ani synowa (bo jestem
      synem, a synowa jest moja zona). Wiem jedno - nikt nie moze zyc zycia drugiej
      osoby za nia i kiedy przychodzi doroslosc, mezczyzni przestaja byc "synkami
      swoich mamus", a zaczynaja byc "mezami swoich zon". Taka jest (i od tysiecy lat
      byla) naturalna kolej rzeczy, czy sie to mamusiom/tesciowym podoba, czy tez nie.
      Oczywiscie, ze nie trzeba tego wyrazac arogancko, ani zlosliwie podkreslac przy
      kazdej okazji, ale mlode (albo i nawet juz doswiadczone) malzenstwo musi samo
      podejmowac swoje decyzje i ukladac sobie zycie - o rade do osob trzecich, w tym
      takze rodzicow czy tesciow, mozna sie specyficznie zwrocic, ale nieproszona
      porada czy ingerencja typu "najlepie to zrobcie to czy tamto" jest wlasnie taka
      - nieproszona. I czesto czyni wiecej zlego niz pozytku. Inaczej mowiac,
      tesciowie lub rodzice moga wyswiadczyc przysluge podzielenia sie swoja opinia,
      jesli sa o to poproszeni, ale nie proszeni o rade powinni trzymac jezyk za
      zebami i nie wtracac sie w sprawy dwojga doroslych ludzi. Oczywiscie wylaczam tu
      patologie, bo jesli matka/tesciowa widzi, ze jej synowa dosypuje synowi do zupy
      arszeniku, albo ze jej ziec goni corunie z rzeznickim nozem w reku, to moze
      jednak nalezaloby zadzwonic na policje, ale to sa sytuacje skrajne.
      Maz - zanim nim zostanie, powinien byc na tyle dorosly, zeby byc "wlascicielem
      samego siebie" (to akurat nie ma wiele wspolnego z wiekiem) i jesli decyduje, ze
      z ta a nie inna kobieta chce spedzic reszte zycia, to jego matka tak naprawde
      nie powinna tu miec nic do roboty poza zaakceptowaniem wyboru syna. Jesli nie
      potrafi sie na to zdobyc, to ja kwestionuje jej matczyne uczucia - ona o wiele
      bardziej kocha siebie, niz syna, bo kochac kogos oznacza m.in. cieszyc sie jego
      szczesciem. To samo zreszta odnosi sie do "drugiej strony", czyli stosunkow
      tesciowa/ziec.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka