my.uczennice.vii.liceum
27.02.06, 17:49
Podzielamy poglad mowiacy, ze bez Okraglego Stolu doszloby w Polsce do
przemian ustrojowych podobnych do czeskiej Aksamitnej Rewolucji.
W czasie, gdy przyszly nadredaktor tokowal wznoszac okragle toasty, trwal
juz masowy exodus z Enerdowa przez Czechoslowacje, co czerwoni mogli
zatrzymac w 48 godzin. Gdyby Polska wtedy czekala, CCCP popuscilby gdzies
indziej. Zmiany byly odgorne, a nie oddolne.
Nie ma tez zadnego znaczenia, czy obrady w Magdalence zakonczyly sie
podpisaniem czegokolwiek. Cofnijmy sie w czasie. Czekiszczak przygotowal
konstruktywna opozycje, a Lechu konstruktywna Solidarnosc do obrad
Okraglego Stolu.
Kruchym mandatem do reprezentowania spoleczenstwa w rozmowach
koncesjonowanych z namaszczonymi byla jawnosc tych rozmow.
"Nic o nas bez nas" bylo wtedy powszechna nadzieja.
Obrady w Magdalence byly tajne i takie do dzis pozostaja poczynione
tam ustalenia. Nie jest jednak mozliwe, by tow. Czekiszczak bezrozumnie
wyrzekl sie nagrywania rozmow, tasmy bez watpienia zachowaly sie
w doskonalym stanie i moga i dzis komu trzeba przypomniec co wtedy
zostalo ustalone lecz nie bylo podpisane.
Najistotniejsze jednak jest to, ze utajnienie Magdalenki pozbawilo
konstruktywnych i tak slabiutkiego mandatu spolecznego.
Niepostrzezenie skonczyl sie "dialog wladzy ze spoleczenstwem", dalszy
rozwoj wypadkow przypominal raczej dokooptowanie obcych
do Biura Politycznego namaszczonych.
Biuro Polityczne PZPR tradycyjnie ratowalo sie poszerzeniem skladu
w sytuacjach kryzysowych. W 56 dodano tow. Wieslawa - lewaka oczekujacego
na bocznym torze, w 70 belgijskiego gornika, tow. Edwarda,
w 81 zbowidowskiego kombatanta czynnego nadal w strukturach.
W 1989 sklad Biura zostal uzupelniony o dwoch lewakow z bocznego toru
- towarzyszy Jacka i Adama, gdanskiego elektryka przew. Lecha
i pomniejszych kombatantow ze struktur.
Ostatnia operacja byla odmienna i bardziej ambitna, Politbiuro postanowilo
zejsc ostatecznie, do podziemia, a nawet do kapitalizmu.
Wszystkim przesileniom towarzyszyly tradycyjnie zachwyty propagandy
i rozbudzanie nadziei (odwilze, socjalistyczne odnowy, pomozemy, ocalimy,
demokracje zbudujemy). A po latach nastepowala nieuchronnie konfrontacja
z komuchem ponownie odwroconym ogonem do obywateli.
Takim to sposobem bolszewicka jaczejka z korzeniami w KPP przetrwala
po dzis dzien. Rozpaczliwe ujadanie propagandy swiadczy, ze to nie Politbiuro
organizuje dzisiejsze przemiany.
Bo i kogo tu dokooptowac.