Dodaj do ulubionych

astrologia horarna - sygnifikator

26.05.06, 11:35
Witam serdecznie,
w przypadku horoskopu horarnego sprawdzamy aspekt pomiędzy sygnifikatorami
interesujących nas domów. Co się dzieje, jeśli sygnifikatorem obydwu domów
jest ta sama planeta? Należy to traktować jako koniunkcję i tym samym jako
odpowiedź pozytywną? Czy może jest to wskazówka, że nie można odpowiedzieć na
dane pytanie..?
Pozdrawiam,
kaby
Obserwuj wątek
    • limetka77 Re: astrologia horarna - sygnifikator 26.05.06, 12:07
      Dołączam się, bo też miałam taki przypadek i nie wiedziałam, jak to traktować.
      Jeden dom w Pannie, drugi w Bliźniętach, Merkury jako ten sam sygnifikator.
      • piotrowski_piotr Re: astrologia horarna - sygnifikator 26.05.06, 12:54
        limetka77 napisała:

        > Dołączam się, bo też miałam taki przypadek i nie wiedziałam, jak to traktować.
        > Jeden dom w Pannie, drugi w Bliźniętach, Merkury jako ten sam sygnifikator.

        W takim przypadku (jak i w każdym innym) należy wziąć pod uwagę
        współsygnifikatora, jakim jest Księżyc i zobaczyć jego położenie względem
        Merkurego i innych planet. Trzeba też spojrzeć na planety w domu zagadnienia,
        jakie robią aspekty oraz jak wygląda naturalny władca sprawy (albo sygnifikator
        II rzędu).

        Piotr Piotrowski
        • kaby23 Re: astrologia horarna - sygnifikator 26.05.06, 15:44
          Dziekujęsmile
          mam jeszcze tylko wątpliwość - sygnifikator II rzędu to właśnie naturalny
          władca sprawy (co w sumie byłoby logiczne) czy w przypadku określonych znaków
          po prostu nowy władca?
          • piotrowski_piotr Re: astrologia horalna - sygnifikator 26.05.06, 21:13
            kaby23 napisała:

            > Dziekujęsmile
            > mam jeszcze tylko wątpliwość - sygnifikator II rzędu to właśnie naturalny
            > władca sprawy (co w sumie byłoby logiczne) czy w przypadku określonych znaków
            > po prostu nowy władca?

            Sygnifikator II rzędu to naturalny władca domu. A więc: jeśli pytasz o związki,
            to patrzysz na VII dom. Naturalnym władcą VII domu jest Wenus (VII dom = Waga, a
            władcą Wagi jest Wenus), bez względu na to, w którym znaku wpada wierzchołek VII
            domu.

            Jednak tak czy owak w astrologii horalnej zawsze bierze się pod uwagę
            sygnifikatora II rzędu. Ale kiedy zdarza się taka sytuacja, że władcą pytającego
            i władcą pytania jest ta sama planeta, to w szczególności uwzględnia się
            sygnifikatora II rzędu. (Należy pamiętać, że uwzględnia się tu tradycyjny system
            władztw; planety Uran, Neptun, Pluton oraz Chiron odgrywają w astrologii
            elekcyjnej role pomocniczą)

            Poza tym wiele zależy od rodzaju pytania. Astrologia horalna (nie horarna) mimo
            wielu żelaznych reguł jest w gruncie rzeczy dość intuicyjna i wymaga ogromnego
            doświadczenia w astrologii.

            Drugi tom "Christian Astrology" (1647) Williama Lilly'ego w całości poświęcony
            jest astrologii horalnej. Do dziś uważa się to dzieło za niedościgniony wzór
            interpretowania tego typu horoskopów.

            Piotr Piotrowski

    • moris6 Re: astrologia horarna - sygnifikator 26.05.06, 14:58
      Jeżeli władca dwóch rozpatrywanych domów jest ten sam, to odpowiadające im
      dziedziny zycia sa bardzo ze sobą powiązane. W uproszczeniu można mówić o
      koniucji choć słowo to bardziej pasuje raczej do określania tranzytów.
      Oczywiście na domy te będa oddziaływać w odmienny sposób inne sygnifikatory o
      czym wspomniał Piotr i to bedzie je różnicować. Dodam tylko że należy również
      spojrzec na planety, które w pierwszej kolejności będą oddziaływac na te obszary
      poprzez swój ruch naturalny czy tez symboliczny (dyrekcje).
      moris
      • dafne04 Re: astrologia horarna - sygnifikator 26.05.06, 17:32
        moris6 napisał:
        spojrzec na planety, które w pierwszej kolejności będą oddziaływac na te obszary
        poprzez swój ruch naturalny czy tez symboliczny (dyrekcje).
        moris

        Pan Piotr Piotrowski wyłożył to istotnie w jasny sposób, ale (tu pytanie do
        morisa)czy stosujesz w horarnej dyrekcje?
        • moris6 Re: astrologia horarna - sygnifikator 26.05.06, 18:49
          dafne04 napisała:

          > Pan Piotr Piotrowski wyłożył to istotnie w jasny sposób, ale (tu pytanie do
          > morisa)czy stosujesz w horarnej dyrekcje?
          Tak, od jakiegos czasu zacząłem sie temu poważnie przyglądać. Teoretycznie nie
          ma ku temu zadnych przeciwskazań smile Interpretacja horarnego horoskopu zakłada
          odczytanie rozwoju sytuacji, tradycyjnie wprawdzie robi się to przez analize
          uścislania się aspektów i położenia w okreslonych krzyżach, ale przyznam się
          szczerze, że mi to raczej nie działa, dlatego szukam innych metod.
          moris
          • piotrowski_piotr Re: astrologia horalna - sygnifikator 26.05.06, 21:19
            moris6 napisał:

            > dafne04 napisała:
            >
            > > Pan Piotr Piotrowski wyłożył to istotnie w jasny sposób, ale (tu pytanie
            > do
            > > morisa)czy stosujesz w horarnej dyrekcje?
            > Tak, od jakiegos czasu zacząłem sie temu poważnie przyglądać. Teoretycznie nie
            > ma ku temu zadnych przeciwskazań smile Interpretacja horarnego horoskopu zakłada
            > odczytanie rozwoju sytuacji, tradycyjnie wprawdzie robi się to przez analize
            > uścislania się aspektów i położenia w okreslonych krzyżach, ale przyznam się
            > szczerze, że mi to raczej nie działa, dlatego szukam innych metod.
            > moris

            Jest wiele technik dyrekcyjnych, które od dawna wykorzystuje się w horalnym
            horoskopie. Głównym wskaźnikiem jest tu Księżyc oraz położenie władcy
            zagadnienia. Od tego, czy jest on położony w domu narożnym, czy upadającym oraz
            czy jest w znaku stałym albo kardynalnym, zależy przelicznik, którym się
            posługujemy przy określaniu czasu uściślenia danego aspektu. Mimo jasnych reguł
            jest to jednak dość skomplikowane. Uważam, że nie ma sensu dodatkowo to jeszcze
            komplikować jakimiś innymi dyrekacjami, którymi dawniej sie nie posługiwano.

            Piotr Piotrowski

            • moris6 Re: astrologia horalna - sygnifikator 26.05.06, 23:35
              Witam
              Jak mam przed soba tradycyjną technikę, która nie działa to
              oczywiście zadaję sobie pytanie dlaczego i własnie to jest
              podstawową motywacją do dalszych poszukiwań, które mają daną sprawę
              upraszczać a nie komplikować. Nie przekreślam dorobku tradycji, daję jej szansę.
              Jak się nie sprawdza nie będę jej uparcie bronił.

              Podejrzewam, że w Twoim przypadku jest podobnie. To czym się
              głównie interesujesz, czyli małe planety, również sprawę komplikują
              nie należąc do głównego kanonu wiedzy, co niezmienia faktu, że zajmowanie się
              nimi jest z pewnością fascynujące smile
              moris
              • piotrowski_piotr Re: astrologia horalna - sygnifikator 27.05.06, 00:11
                moris6 napisał:

                > Witam
                > Jak mam przed soba tradycyjną technikę, która nie działa to
                > oczywiście zadaję sobie pytanie dlaczego i własnie to jest
                > podstawową motywacją do dalszych poszukiwań, które mają daną sprawę
                > upraszczać a nie komplikować.

                PP. Czyli dokładnie co Ci się w horalnej nie sprawdza?
                Odnoszę wrażenie, że horoskop horalny niemal zawsze się sprawdza, nawet gdy nam
                się wydaje, że się nie sprawdza. W astrologii horalnej problemem bowiem jest nie
                tyle zbiór reguł i technik, lecz umiejętność ich zastosowania.
                Interpretacja horoskopu horalnego jest w gruncie rzeczy bardzo trudna, chociaż
                odpowiedź często jest prostsza, niż nam się wydaje.

                >Nie przekreślam dorobku tradycji, daję jej szansę
                > .

                PP. Jesteś bardzo łaskawy. Ale żeby coś przekreślić, zaakceptować bądź
                krytykować, albo wznieść się ponad coś, najpierw trzeba dojść do punktu, w
                którymi byli dawni astrologowie, a dopiero potem ten punkt przekraczać.



                > Jak się nie sprawdza nie będę jej uparcie bronił.
                >
                > Podejrzewam, że w Twoim przypadku jest podobnie.

                PP. W moim przypadku jest zupełnie inaczej, bo interesując się asteroidami i
                wprowadzając je do horoskopu, nie wyrzucam z niego Słońca, Księżyca i innych
                rzeczy, twierdząc, że "mi się to nie sprawdza".

                Astrologowie kreśląc horoskop zawsze brali pod uwagę ciała niebieskie (gwiazdy
                wędrowne i gwiazdy stałe). Do gwiazd wędrownych bez wątpienia należą również
                asteroidy, które tym się różnią od planet, że są mniejsze i jest ich setki
                tysięcy. Z tradycją nie mają one wiele wspólnego, bo zostały odkryte dopiero w
                XIX wieku. Ale z tradycją nie mają też wiele do czynienia planety transaturnowe.
                A przecież kreślisz je w horoskopie.


                Piotr Piotrowski

                • dafne04 Re: astrologia horalna - sygnifikator 27.05.06, 10:22
                  Witam.Z zainteresowaniem czytam Wasze komentarze. Piotr napisał:
                  "Jest wiele technik dyrekcyjnych, które od dawna wykorzystuje się w horalnym
                  horoskopie. Głównym wskaźnikiem jest tu Księżyc oraz położenie władcy
                  zagadnienia. Od tego, czy jest on położony w domu narożnym, czy upadającym oraz
                  czy jest w znaku stałym albo kardynalnym, zależy przelicznik, którym się
                  posługujemy przy określaniu czasu uściślenia danego aspektu."

                  Nie wiem , czy dobrze zrozumiałam, ale istotnie, gdyby przejrzeć teksty o
                  zasadach horarnej, to podaje się różne miary czasu dla wystąpienia wydarzenia
                  w zależności od posadowienia w znakach (kardynalnych, zmiennych...) i domach
                  (narożnych, , upadających itd.)księżyca i władcy rozpatrywanego domu.
                  Np.stopień do uściślenia się aspektu może oznaczać dzień lub miesiąc - czy ten
                  miesiąc wynika zatem z zastosowania techniki dyrekcyjnej,czy jest to po
                  prostu "inna szkoła"?
                  Tak jak napisał Piotr problem chyba głownie w zastosowaniu reguł. Mnie horarna
                  raczej sprawdza się, bardzo pilnuję tylko zasad, które mówią o wiarygodności
                  horoskopu postawionego na dany moment i dbam o to, aby właściwie ustalić
                  sygnifikatora sprawy - a to ostatnie nie zawsze jest proste. Pamiętam kiedyś
                  dyskusję z astrologiem na temat sygnifikatora astrologa, który sam sobie zadaje
                  pytanie w swojej sprawie - ja optowałam za domem I., mój rozmówca za VII, co
                  wydawało mi się dziwne i gdzieś tam wyczytałam, że najlepiej pytać i z I. i z
                  VII domu. dalej jednak mam wątpliwości.
                  • piotrowski_piotr Re: astrologia horalna - sygnifikator 27.05.06, 12:57
                    dafne04 napisała:

                    >
                    >
                    > Np.stopień do uściślenia się aspektu może oznaczać dzień lub miesiąc - czy ten
                    > miesiąc wynika zatem z zastosowania techniki dyrekcyjnej,czy jest to po
                    > prostu "inna szkoła"?

                    PP. Jak już pisałem, ten przelicznik stopień=czas ustala się w zależności od
                    położenia Księżyca. Może tu chodzić o dzień (lub nawet godzinę), tydzień,
                    miesiąc, rok lub czas nieokreślony (gdy Księżyc jest w znaku stałym i domu
                    upadającym).
                    Ale istnieje też inna możliwość: uściślenie aspektu w czasie rzeczywistym
                    (pozycje z efemeryd). Z reguły bierze się pod uwagę i jedno, i drugie.


                    > dbam o to, aby właściwie ustalić
                    > sygnifikatora sprawy - a to ostatnie nie zawsze jest proste. Pamiętam kiedyś
                    > dyskusję z astrologiem na temat sygnifikatora astrologa, który sam sobie zadaje
                    >
                    > pytanie w swojej sprawie - ja optowałam za domem I., mój rozmówca za VII, co
                    > wydawało mi się dziwne i gdzieś tam wyczytałam, że najlepiej pytać i z I. i z
                    > VII domu. dalej jednak mam wątpliwości.

                    PP. Tu nie ma żadnych wątpliwości: pytający to dom I a astrolog (interpretujący)
                    dom VII. Jeśli zaś astrolog jest pytającym (czyli jeśli astrolog sam sobie
                    stawia horoskop horalny), wtedy domem astrologa jest dom I (a nie VII), bo dom I
                    zawsze jest domem pytającego.

                    I jeszcze jedno: mówimy "horalna", nie "horarna".

                    Piotr Piotrowski



                    • dafne04 Re: astrologia horalna - sygnifikator 27.05.06, 13:58
                      piotrowski_piotr napisał:

                      "PP. Jak już pisałem, ten przelicznik stopień=czas ustala się w zależności od
                      położenia Księżyca. Może tu chodzić o dzień (lub nawet godzinę), tydzień,
                      miesiąc, rok lub czas nieokreślony (gdy Księżyc jest w znaku stałym i domu
                      upadającym)."
                      Tak, ale pytałam, czy ta zasada jest jedną z technik dyrekcyjnych o których
                      pisałeś, mających zastosowanie w astrologii.

                      "I jeszcze jedno: mówimy "horalna", nie "horarna"."

                      Istotnie, masz rację. Zapewne tak jest poprawnie, bo w końcu "funeralna", ale
                      kiedyś niektórzy niezbyt szczęśliwie przetłumaczyli "horarna",co mimo że
                      niepoprawne jakoś tam się zagnieździło.




                      • piotrowski_piotr Re: astrologia horalna - sygnifikator 27.05.06, 14:33
                        dafne04 napisała:

                        >
                        > Tak, ale pytałam, czy ta zasada jest jedną z technik dyrekcyjnych o których
                        > pisałeś, mających zastosowanie w astrologii.

                        PP. To są specyficznie rozumiane dyrekcje symboliczne, które mają zastsowanie
                        przede wszystkim w astrologii horalnej.

                        Piotr Piotrowski

                        >
                • moris6 Re: astrologia horalna - sygnifikator 27.05.06, 18:50
                  Witaj

                  > PP. Czyli dokładnie co Ci się w horalnej nie sprawdza?

                  Na to można odpowiedzieć na podstawie konkretnego przypadku.
                  Jeżeli masz taka wolę i chęć to możemy zrobić wspólnie lub osobno
                  jakąś przykładową interpretację, oczywiście trzymając się
                  tradycyjnych zasad, lub takim któresobie narzucimy (szczegóły do omówienia)
                  Takie podejście do tematu będzie bardziej twórcze
                  niż teoretyczne rozważania, a problemy wyjdą same niejako po drodze.

                  > Odnoszę wrażenie, że horoskop horalny niemal zawsze się sprawdza, nawet gdy
                  >nam się wydaje, że się nie sprawdza.

                  Własciwie to nie mamy wyjścia uważac inaczej. Trzeba założyć, że jakośc czasu w
                  momencie zadania pytania niesie prócz "szumu" jakiś fragment informacji
                  prawdziwej o dalszym rozwoju sytuacji.
                  Problem oczywiście dotyczy wyłowienia tego prawdziwego fragmentu oraz jego
                  poprawnej interpretacji.

                  > PP. Jesteś bardzo łaskawy. Ale żeby coś przekreślić, zaakceptować bądź
                  > krytykować, albo wznieść się ponad coś, najpierw trzeba dojść do punktu, w
                  > którymi byli dawni astrologowie, a dopiero potem ten punkt przekraczać.

                  Moja "łaskawość" nie jest ignorancją. Co do przekraczania "punktu"
                  to nawet nie staram się go osiągnąć mając swiadomość, że jest to po prostu
                  niemożliwe.

                  To szeroki temat na osobna dyskusję.
                  Zaznacze tylko, że wiedza astrologiczna pochodząca z dalekiej przeszłości jest
                  czystą informacją pozbawioną kontekstu świadomościowo-energetycznego, czasów w
                  jakich została stworzona. Taka informacja przeniesiona na współczesność może
                  zmienić swój charakter, ponieważ świadomość społeczna, kosmiczna, ziemska i
                  kazda inna jest w chwili obecnej na zupełnie innym poziomie. Przykładowo nie
                  posługuję się podziałem planet na benefiki i malefiki. Jeżeli przykładowo Mars
                  jest taki zły, niekorzystny to usuńmy to zło z naszego organizmu - wytnijmy
                  sobie np. wszystkie mięśnie. Przejaskrawiłem ale wiadomo o co chodzi.
                  Tu oczywiście rodzą się dylematy, bo usuwając podział na malefiki i benefiki
                  zachwieją się podstawy astrologii horalnej.

                  I kolejna sprawa, ja nie krytykuję a jedynie dokonuję oceny, i jak sadze jest
                  między tymi słowami subtelna różnica.
                  Wykonujac interpretacje horoskopu, wykonujemy setki różnych ocen, czyli
                  wartosciowania oddziaływań poszczególnych sygnifikatorów, co nie oznacza ze te
                  mniej ważne zostały automatycznie skrytykowane.

                  > PP. W moim przypadku jest zupełnie inaczej, bo interesując się asteroidami i
                  > wprowadzając je do horoskopu, nie wyrzucam z niego Słońca, Księżyca i innych
                  > rzeczy, twierdząc, że "mi się to nie sprawdza".

                  Ten przejaskrawiony przykład jest nieadekwatny do tego co mówiłem.
                  Nigdzie nie pisałem że wyrzucam planety, wspomniałem, że nie jak mi się nie
                  sprawdza jakaś technika to jej nie stosuję.
                  A czy Ty mając do wyboru 20 systemów domów używasz ich wszystkich?
                  Domyślam się, ze korzystasz z tych, które w Twojej ocenie działają.

                  Wartościowanie, czy też prawidłowa ocena istotnych elementów horoskopu i technik
                  analizy jest niezbędna w pracy astrologa. W przeciwnym wypadku jak Piotrze
                  mógłbyś się zajmowac małymi planetami, gwiazdami stałymi itp. których jest
                  tysiące i na jeden punkt zodiaku przypada ich kilka.
                  Sądze że nie komplikujesz tak swojej pracy, wybierając tylko te istotne i to
                  własnie miałem na myśli pisząc:
                  "..Podejrzewam, że w Twoim przypadku jest podobnie" co nie zostało pierwotnie
                  właściwie zrozumiane.

                  > Ale z tradycją nie mają też wiele do czynienia planety transaturnowe.
                  > A przecież kreślisz je w horoskopie.

                  No tak ale one są tylko 3 więc spokojnie mieszczą sie w kółku smile)

                  A tak na poważnie to uważam, że doskonale uzupełniają one nie obsadzone
                  wcześniej 3 litery matki w astrologii kabalistycznej. Tak zupełnie na marginesie
                  dodam, że dla mnie podstawowymi elementami
                  kosmogramu są 22 elementy astrologiczne (3+7+12) przyporządkowane do liter
                  alfabetu hebrajskiego. Wszystko pozostałe, gwiazdy, asteroidy, centaury itp.
                  traktuję jako emanacje tych podstawowych cegiełek.

                  moris
                  • piotrowski_piotr Re: astrologia horalna - sygnifikator 29.05.06, 14:26
                    moris6 napisał:

                    > >
                    > Na to można odpowiedzieć na podstawie konkretnego przypadku.
                    > Jeżeli masz taka wolę i chęć to możemy zrobić wspólnie lub osobno
                    > jakąś przykładową interpretację,

                    PP. To byłoby nawet ciekawe, ale mam za mało czasu, aby przez kilka dni
                    dywagować na temat jednego horoskopu horalnego. O wiele efektywniej byłoby na
                    ten temtat rozmawiać "na żywo". Ale możesz spróbować.


                    >
                    > Własciwie to nie mamy wyjścia uważac inaczej. Trzeba założyć, że jakośc czasu w
                    > momencie zadania pytania niesie prócz "szumu" jakiś fragment informacji
                    > prawdziwej o dalszym rozwoju sytuacji.

                    PP. Tu nie chodzi o kwestię założeń, lecz o implikację, o więc o konsekwencję
                    wynikającą z pewnych teorii metafizycznych (ontologicznych), na jakich
                    ufundowana jest astrologia.


                    >
                    >
                    > Zaznacze tylko, że wiedza astrologiczna pochodząca z dalekiej przeszłości jest
                    > czystą informacją pozbawioną kontekstu świadomościowo-energetycznego, czasów w
                    > jakich została stworzona.

                    PP. Jeśli miałbym zabierać głos w sprawie pochodzenia i historii astrologii, to
                    wolałbym przenieść dyskusję na obszar pojęć z obszaru bliższego nauce (bo to
                    daje się obiektywizować), a nie snuć domysły posługując się bełkotliwymi
                    terminami w stylu "świadomość kosmiczna" czy "kontekst świadomościowo-energetyczny".

                    Moim zdaniem astrologia zawsze dryfowała na styku tego, co naukowe, symboliczne
                    i mityczne. Pod tym względem do dziś nic się nie zmieniło. Zmienił się natomiast
                    sposób interpretacji, a więc sposób rozumienia wszystkich tych "znaków-symboli".
                    Ale mimo to astrologia w dalszym ciągu podejmuje próbę całościowego opisu
                    świata, wskazując jednocześnie na to, że świat nie jest chaotyczny i
                    przypadkowy, lecz sensownie (w opraciu o pewną logikę symbolu) uporządkowany.


                    Piotr Piotrowski

                    • moris6 Re: astrologia horalna - sygnifikator 30.05.06, 20:21
                      piotrowski_piotr napisał:

                      > wolałbym przenieść dyskusję na obszar pojęć z obszaru bliższego nauce (bo to
                      > daje się obiektywizować), a nie snuć domysły posługując się bełkotliwymi
                      > terminami w stylu "świadomość kosmiczna" czy "kontekst
                      >świadomościowo-energetyczny".

                      Piotrze,
                      cenię Cię za wiele rzeczy, niestety czasem przykro mi słuchać jak pokazujesz
                      swoją drugą naturę. Mówię o tym, bo być może nie zdajesz sobie z tego sprawy.
                      Czy zawsze kiedy czegoś nierozumiesz określasz to mianem bełkotu?
                      Nie rozumienie, nie daje powodu do dyskredytowania rozmówcy.
                      Takie zachowanie jest mało eleganckie a nawet niegrzeczne.

                      Marek Rostkowski
                      • piotrowski_piotr Re: astrologia horalna - sygnifikator 30.05.06, 21:37
                        moris6 napisał:

                        > piotrowski_piotr napisał:
                        >
                        > > wolałbym przenieść dyskusję na obszar pojęć z obszaru bliższego nauce (bo
                        > to
                        > > daje się obiektywizować), a nie snuć domysły posługując się bełkotliwymi
                        > > terminami w stylu "świadomość kosmiczna" czy "kontekst
                        > >świadomościowo-energetyczny".
                        >
                        > Piotrze,
                        > cenię Cię za wiele rzeczy, niestety czasem przykro mi słuchać jak pokazujesz
                        > swoją drugą naturę. Mówię o tym, bo być może nie zdajesz sobie z tego sprawy.
                        > Czy zawsze kiedy czegoś nierozumiesz określasz to mianem bełkotu?
                        > Nie rozumienie, nie daje powodu do dyskredytowania rozmówcy.
                        > Takie zachowanie jest mało eleganckie a nawet niegrzeczne.
                        >
                        > Marek Rostkowski



                        Marek,

                        przeczytaj dokładnie to, co napisałem. Żadne słowo mojej wypowiedzi nie jest
                        wymierzone przeciwko Tobie, ani już tym bardziej nie jest dyskredytowaniem
                        Twojej osoby. Napisałem tylko o "bełkotliwych terminach". Chyba więc potrafisz
                        odróżnić terminy od własnej osoby.

                        I nie chodzi o to, że ja nie mogę tu czegoś zrozumieć, ale o to, że
                        sformułowania, które użyłeś, są - moim zdaniem - na tyle nieostre i
                        nieprecyzyjne, że również Ty możesz rozumieć je w jakiś swoisty dla siebie
                        sposób. A mnie chodzi o to, abyśmy (o ile chcesz dalej ciągnąć ten wątek)
                        posługiwali się terminami, które dla każdego znaczą to samo. Dlatego - jeszcze
                        raz podkreślam - wolałbym rozmawiać o pochodzeniu i historii astrologii,
                        trzymając się źródeł i faktów historycznych (a więc tego, co odkryto na gruncie
                        nauki), a nie dywagować o "ewolucji kosmicznej świadomości w kontekście
                        świadomościowo-energetycznym".

                        Rozumiesz, na czym polega różnica?

                        Z sympatią
                        Piotr Piotrowski
                        • moris6 Re: astrologia horalna - sygnifikator 30.05.06, 23:43
                          piotrowski_piotr napisał:


                          > I nie chodzi o to, że ja nie mogę tu czegoś zrozumieć, ale o to, że
                          > sformułowania, które użyłeś, są - moim zdaniem - na tyle nieostre i
                          > nieprecyzyjne, że również Ty możesz rozumieć je w jakiś swoisty dla siebie
                          > sposób. A mnie chodzi o to, abyśmy (o ile chcesz dalej ciągnąć ten wątek)
                          > posługiwali się terminami, które dla każdego znaczą to samo. Dlatego - jeszcze
                          > raz podkreślam - wolałbym rozmawiać o pochodzeniu i historii astrologii,
                          > trzymając się źródeł i faktów historycznych (a więc tego, co odkryto na
                          >gruncie nauki), a nie dywagować o "ewolucji kosmicznej świadomości w kontekście
                          > świadomościowo-energetycznym".

                          Ciesze się, że jest lepiej niż myślałem smile)
                          Zaskoczyło mnie to że "niejasne terminy" personifikujesz, bo termin może być
                          niejasny, nieprecyzyjny, nieczytelny i wtedy wiadomo o co chodzi.
                          Użycie epitetu "bełkotliwe..." ma wydźwięk pejoratywny.

                          Z natury jestem dość precyzyjny w określeniach (Asc w Pannie), ale niestety nie
                          zawsze potrafię prawidłowo przekazać pewnych idei, więc takich sformułowań być
                          może spotkasz więcej, na co oczywiście mógłbyś przymknąć oko wink
                          Mogłem zaserwować Tobie wątek np. o ewolucji pola morfogenetycznego ale uznałem,
                          że będzie to mniej czytelne wink

                          pozdrawiam ciepło
                          Marek
                          • dafne04 Re: astrologia horalna - sygnifikator 31.05.06, 07:26
                            Witam. Z ciekawościa wielką czytam, co prawda dyskutujecie już między sobą,
                            ale na forum, gdzie różni są czytelnicy. Chyba, przy powłokowym, powierzchownym
                            empiryźmie zaliczam się do tych którzy myślą trochę „magicznie”, czyli
                            nienaukowo. Trudno będzie więc zadać mi pytanie z poziomu Waszej wiedzy –
                            Piotr jest przecież zdyscyplinowanym i precyzyjnym terminologicznienie
                            naukowcem, filozofem, a i chyba morisowi ta dziedzina jest bliska. Wasza
                            dyskusja jest szczególnie kształcąca, bo przypomina trochę dyskusję empiryka z
                            metafizykiem. Zainteresowały mnie dwie sprawy, które odnoszą się do zagadnienia
                            astrologii w odniesieniu do jej historii , ale nie do końca chyba radzą sobie z
                            tym, co przyszłe w tejże astrologii. 1. Kontekst świadomościowo-energetyczny,
                            o którym pisze moris. Jeśli przyjąć, że w takim kontekście działamy, a przy
                            działaniu poznawczym i odrobinie wyobraźni odkryjemy taki kontekst dla czasów
                            minionych, to co z przyszłością, z prognozowaniem? Nasza świadomość i poczucie
                            tego kontekstu ulegnie przecież modyfikacji. Wystarczy, że ktoś dopracuje w
                            końcu i ogłosi „teorię energii subtelnych” popartą licznymi doświadczeniami,
                            pomiarami, etc.. 2. Piotr napisał „astrologia w dalszym ciągu podejmuje próbę
                            całościowego opisu świata” i to jest spojrzenie naukowca-filozofa, podejście ,
                            jak sam napisał oparte o wiedzę i zrozumienie. Ale jak w świetle tej naukowości
                            pojąc astrologię horalną ? Przecież dotyczy ona także wydarzeń z przyszłości i
                            jedynym impulsem jest tu moment zadania pytania. I co tu wtedy zadziała z
                            naukowego punktu widzenia? Prawo serii, prawo analogii, rachunek
                            prawdopodobieństwa, czy jakieś inne prawo? (może nie należy tego nazywać
                            prawem, lecz zasadą, tu proszę mnie poprawić). Czy dopuszczasz Piotrze w
                            astrologii czynnik irracjonalny, wizyjność? Bardzo chciałabym, aby nauka w
                            końcu wyjaśniła zasady działania astrologii. Ale wątpię, aby mózg ludzki w
                            sensie ratio mógł objąć wszystkie relatywne odniesienia, zawsze może się
                            rypnąć, bo zapomnieliśmy o jednej gwiazdce, albo nie przewidzieliśmy desantu
                            przedstawicieli innych cywilizacji , albo ktoś odkryje kolejną planetę.
                            Piotrze, piszesz głównie o historii astrologii, a co z „łypnięciem oka” w
                            przyszłość? Wszak współczesny astrolog i prognozuje. Tutaj z naukowością jest
                            trochę tak, jak z metodą węgla radioaktywnego 14C, wykorzystywaną w datowaniu
                            np. w archeologii, gdzie niby wszystko da się relatywnie wydatować, ale
                            istnieje „krzywa kalibracyjna”, która koryguje datowanie, tylko że ta krzywa
                            jest też relatywna (hehe), bo odnosi się znowu do czegoś co znamy z hipotez
                            i szczątków paproci , a archeolodzy wierzą (!), że tak było i basta. A ta
                            krzywa kalibracyjna, to niestety nasze subiektywne, a nie obiektywne
                            postrzeganie świata. „Tu nie chodzi o kwestię założeń, lecz o implikację, o
                            więc o konsekwencję wynikającą z pewnych teorii metafizycznych
                            (ontologicznych), na jakich ufundowana jest astrologia.” No właśnie, co z tą
                            konsekwencją w odniesieniu do horarnej?


                            • piotrowski_piotr Re: astrologia horalna - sygnifikator 31.05.06, 13:57
                              dafne04 napisała:

                              > 2. Piotr napisał „astrologia w dalszym ciągu podejmuje
                              > próbę
                              > całościowego opisu świata” i to jest spojrzenie naukowca-filozofa, podejś
                              > cie ,
                              > jak sam napisał oparte o wiedzę i zrozumienie. Ale jak w świetle tej naukowości
                              >
                              > pojąc astrologię horalną ? Przecież dotyczy ona także wydarzeń z przyszłości i
                              >
                              > jedynym impulsem jest tu moment zadania pytania. I co tu wtedy zadziała z
                              > naukowego punktu widzenia? Prawo serii, prawo analogii, rachunek
                              > prawdopodobieństwa, czy jakieś inne prawo? (może nie należy tego nazywać
                              > prawem, lecz zasadą, tu proszę mnie poprawić).


                              PP. Moim zdaniem, z naukowego punktu widzenia nic tu nie zadziała, bo
                              astrologia, czy to horalna, czy jakakolwiek inna, nie jest oparta na żadnym
                              prawie ani zasadzie naukowej. Oczywiście, możemy sięgnąć po hipotezę
                              synchroniczności Junga, ale z punktu widzenia nauki to jest tylko hipoteza,
                              której w sposób empiryczny nie da się zweryfikować, chociaż - jak wiadomo - Jung
                              czynił takie starania i usiłował poddać to badaniom statystycznym, ale nie
                              spotkało się to z aplauzem środowisk naukowych.

                              Tym niemniej, teoria synchroczności Junga, która w pewnym sensie jest pogłębioną
                              wersją zasady Hermesa Trismegistosa ("Jak na górze, tak na dole"), może tu wiele
                              wyjaśniać, a przynajmniej wskazywać na ukryte związki psyche i materii. Ale
                              naukowo tego nie udowodnisz.

                              Myślę, że astrologia posługuje się podobnym myśleniem "magicznym" o świecie jak
                              religia. Chodzi tu o to, że świat przemawia do nas poprzez symbole, a
                              konfiguracje planet są znakami wskazującymi na coś, a nie przyczynami, które coś
                              powodują. Podobną wizję świata ma religia.
                              Kiedy Benedykt XVI modlił się w Oświęcimiu, na niebie pojawiła się tęcza. Z
                              punktu widzenia nauki nie jest to żadne nadzwyczajne zjawisko, ale z punktu
                              widzenia kapłana-duchownego tęcza jawi się jako symbol przymierza człowieka z
                              Bogiem. Dlatego Kościół uznaje ten znak za nieprzypadkowy. Tak samo jak
                              astrolog, kiedy sporządza horoskop, uznaje, że rozmieszczone w nim planety nie
                              są przypadkowe, ale coś mówią. Innymi słowy, świat przemawia do nas przez
                              symbole. A tego nie udowodnisz empirycznie, bo to jest teza z metafizyki (z
                              metafizyki przedracjonalnej, oczywiście).



                              Czy dopuszczasz Piotrze w
                              > astrologii czynnik irracjonalny, wizyjność?

                              PP. Oczywiście, i o tym pisano już dawno temu. Pierwsza reguła słynnego
                              "pseudo-ptolemejskiego" tekstu Centiloquium (być może II w. n.e.) brzmi:

                              "Każda przepowiednia winna być oparta zarówno na doświadczeniu, jak też na
                              tradycji. Nikt - nawet mędrzec - nie potrafi uchwycić wszystkich form wydarzeń,
                              konstelacje bowiem odsłaniają zaledwie ideę przewodnią danego wypadku, nigdy zaś
                              jego sprecyzowaną postać. Praktykujący astrolog winien dlatego przede wszystkim
                              przyswoić sobie zdolność wnioskowania. Lecz tylko natchnieni przez Bóstwo
                              potrafią przepowiadać szczegóły."

                              A więc astrologia - jak już pisałem wcześniej - stale dryfuje pomiędzy nauką
                              (ratio) a mitem lub wręcz religią (natchnienie przez Bóstwo, wizja itp.).


                              > Bardzo chciałabym, aby nauka w
                              > końcu wyjaśniła zasady działania astrologii. Ale wątpię, aby mózg ludzki w
                              > sensie ratio mógł objąć wszystkie relatywne odniesienia, zawsze może się
                              > rypnąć, bo zapomnieliśmy o jednej gwiazdce, albo nie przewidzieliśmy desantu
                              > przedstawicieli innych cywilizacji , albo ktoś odkryje kolejną planetę.

                              PP. Ale po co nauka ma wyjaśniać zasady działania astrologii? Czy naukowo
                              udowodniona astrologia będzie przez to bardziej wiarygodna? Przecież astrologia
                              odsłania przed nami to, co nauka zagubiła. Astrologia może stanowić uzupełnienie
                              naukowego oglądu świata, bo nauka ze swoim paradygmatem rozumu zapomniała, że
                              rozum (= świadomość) jest zależny od tego, co irracjonalne (= nieświadomość - w
                              sensie Jungowskim). A astrologia - moim zdaniem - wyśmienicie tę lukę wypełnia.


                              > Piotrze, piszesz głównie o historii astrologii, a co z „łypnięciem oka
                              > 221; w
                              > przyszłość? Wszak współczesny astrolog i prognozuje.

                              PP. Nie bardzo rozumiem, jaki widzisz związek pomiędzy historią astrologii (jako
                              przedmiotem naukowej refleksji) a prognozowaniem astrologicznym.

                              > „Tu nie chodzi o kwestię założeń, lecz o implikację,
                              > o
                              > więc o konsekwencję wynikającą z pewnych teorii metafizycznych
                              > (ontologicznych), na jakich ufundowana jest astrologia.” No właśnie, co
                              > z tą
                              > konsekwencją w odniesieniu do horarnej?

                              PP. Pisałem o tym wyżej: "świat przemawia przez symbole". Człowiek tworzy
                              symbole, ale też odczytuje je z kosmosu, w którym egzystuje. (Oczywiście kłania
                              się tu cała teoria symbolu, której nie zamierzam tu wykładać.)

                              Astrologia horalna jest tylko jedną z części astrologii i w sensie metafizycznym
                              opiera się na tych samych zasadach. Tyle tylko, że wydarzeniem nie są tutaj
                              narodziny (czy cokolwiek innego), lecz moment zadania pytania.

                              Piotr Piotrowski




                              >
                              >
                              • dafne04 Re: astrologia horalna - sygnifikator 01.06.06, 22:21
                                Dziękuję Piotrze, za odpowiedź , podczytywałam kiedyś Twoje teksty o Jungu, ale
                                przyznam, że brakuje mi wiedzy do pełnego ich zrozumienia, ale niewątpliwie to
                                nadrobię. Napisałeś: „Moim zdaniem, z naukowego punktu widzenia nic tu nie
                                zadziała, bo astrologia, czy to horalna, czy jakakolwiek inna, nie jest oparta
                                na żadnym prawie ani zasadzie naukowej. (…winkA więc astrologia - jak już pisałem
                                wcześniej - stale dryfuje pomiędzy nauką(ratio) a mitem lub wręcz religią
                                (natchnienie przez Bóstwo, wizja itp.)” . Rozumiem teraz w pełni Twoje
                                stanowisko wobec astrologii, bo już się bałam, że jesteś zwolennikiem ujęcia
                                wszystkiego (nie mówię tu o warsztacie astrologa rzecz jasna, bo ten powinien
                                działać w sposób „zdyscyplinowany”wink w sztywne klasyfikacje, reguły, przepisy,
                                itd. Zresztą, i tak jesteś naukowcem i Twoje ujęcie tematu zawsze będzie miało
                                coś z działań reportera , rzetelnie i bez emocji relacjonującego wydarzenia „z
                                dziejów”smile.

                                „Bardzo chciałabym, aby nauka w końcu wyjaśniła zasady działania astrologii.”
                                Napisałam to przewrotnie. Naukowo udowodniona astrologia byłaby bardziej
                                wiarygodna, przynajmniej dla niektórych – dla tych zwłaszcza, którzy twierdzą,
                                że to kompletne brednie.
                                „PP. Nie bardzo rozumiem, jaki widzisz związek pomiędzy historią astrologii
                                (jako przedmiotem naukowej refleksji) a prognozowaniem astrologicznym.”
                                Miałam na myśli to, że w swoich tekstach chętnie analizujesz astrologicznie
                                fakty historyczne, zwracając uwagę na metody i szkoły „kompatybilne z epoką”,
                                natomiast rzadko wypowiadasz się na temat przyszłości, jako praktykujący
                                astrolog (mam na myśli astrologię mundalną), ale może nie przeczytałam
                                wszystkich twoich tekstów.

                                ”Astrologia horalna jest tylko jedną z części astrologii i w sensie
                                metafizycznym opiera się na tych samych zasadach. Tyle tylko, że wydarzeniem
                                nie są tutaj narodziny (czy cokolwiek innego), lecz moment zadania pytania.”

                                Cóż, przyznam, że istotnie, w wykładzie teorii symbolu robi się to spójne.
                                Miałam na myśli pogląd, wg którego niektórzy odcinają się od horalnej,
                                wskazując na powiązania tejże z magią, wróżbiarstwem i innymi sztukami
                                mantycznymi (R.T.Prinke). Bo rzeczywiście, w jaki sposób impuls energetyczny w
                                postaci myśli, pojawiającej się o określonej z minutami godzinie, mógłby być
                                powiazany z określonym układem planetarnym, w dodatku jeszcze układ ten mógłby
                                dać jednoznaczną - twierdzącą lub przeczącą odpowiedź?
                                Pozdrawiam

                                • piotrowski_piotr Re: astrologia horalna - sygnifikator 02.06.06, 13:48
                                  dafne04 napisała:

                                  > Rozumiem teraz w pełni Twoje
                                  > stanowisko wobec astrologii, bo już się bałam, że jesteś zwolennikiem ujęcia
                                  > wszystkiego (nie mówię tu o warsztacie astrologa rzecz jasna, bo ten powinien
                                  > działać w sposób „zdyscyplinowany”wink w sztywne klasyfikacje, reguły
                                  , przepisy, itd.


                                  PP. Nie, nigdy w ten sposób astrologii nie traktowałem i zawsze będę się
                                  buntował przeciwko takiej mechanicyzacji astrologii. Co nie znaczy, że hołduje
                                  jakiemuś relatywizmowi astrologicznemu. To jednak jest bardziej złożone zagadnienie.


                                  > Zresztą, i tak jesteś naukowcem i Twoje ujęcie tematu zawsze będzie miało
                                  > coś z działań reportera , rzetelnie i bez emocji relacjonującego wydarzenia
                                  > 222;z
                                  dziejów”smile.


                                  PP. Nie wyobrażam sobie, aby astrolog interpretując horoskop wydarzeniowy miał
                                  się jednocześnie emocjonalnie angażować w dane wydarzenie. Astrolog jest od
                                  wskazywania na związek, jaki zachodzi pomiędzy wydarzeniem a układami planet. Na
                                  tym polega jego zadanie. To wszystko. Ale tu nie chodzi o bezduszność, bo
                                  przecież często jestem wstrząśnięty różnymi wydarzeniami. I pewnie dlatego w
                                  takich wypadkach sięga się po astrologię, żeby umieścić dane wydarzenie w jakimś
                                  kontekście kosmicznego porządku, nadać mu jakiś sens, dostrzec jego
                                  nieuchronność i nieprzypadkowość.

                                  Astrologia tak bardzo pociąga różnych ludzi, ponieważ daje im poczucie, że żyją
                                  w jakimś uporządkowanym, a nie chaotycznym kosmosie. To jest oczywiście myślenie
                                  mityczne, ale to jest to, co uważam w astrologii za najbardziej wartościowe.



                                  >
                                  > „Bardzo chciałabym, aby nauka w końcu wyjaśniła zasady działania astrolog
                                  > ii.”
                                  > Napisałam to przewrotnie. Naukowo udowodniona astrologia byłaby bardziej
                                  > wiarygodna, przynajmniej dla niektórych – dla tych zwłaszcza, którzy twie
                                  > rdzą, że to kompletne brednie.


                                  PP. Dla jednych byłaby może bardziej wiarygodna, dla innych mniej. Na przykład
                                  teoria Darwina jest dla pewnych osób zupełnie niewiarygodna właśnie dlatego, że
                                  jest to teoria naukowa.



                                  >
                                  >
                                  > Miałam na myśli pogląd, wg którego niektórzy odcinają się od horalnej,
                                  > wskazując na powiązania tejże z magią, wróżbiarstwem i innymi sztukami
                                  > mantycznymi (R.T.Prinke). Bo rzeczywiście, w jaki sposób impuls energetyczny w
                                  > postaci myśli, pojawiającej się o określonej z minutami godzinie, mógłby być
                                  > powiazany z określonym układem planetarnym, w dodatku jeszcze układ ten mógłby
                                  dać jednoznaczną - twierdzącą lub przeczącą odpowiedź?


                                  PP. To jest właśnie archaiczna ontologia, która mówi: "świat jest całością",
                                  "świat jest jednością".
                                  W gruncie rzeczy na tym właśnie opiera się starogreckie wróżbiarstwo. Ale trzeba
                                  dobrze rozumieć, na czym w istocie to wróżbiarstwo polegało. To dość
                                  skomplikowana sprawa. Bardziej jasne stanie się to, gdy umieścisz astrologię
                                  horalną (którą stworzyli Grecy) w kontekście innych greckich sztuk mantycznych,
                                  jak np. wróżenie z lotu ptaków czy wróżenie z wnętrzności zwierząt (hepatoskopia).
                                  Zadajesz pytanie, a lot ptaków Ci odpowiada.
                                  Zadajesz pytanie i patrzysz w wątrobę zwierzęcia.
                                  Zadajesz pytanie i patrzysz w gwiazdy (horoskop horalny).

                                  Tu też chodzi o tzw. myślenie polowe, według którego różne rzeczy dzieją się w
                                  tym samym czasie na różnych polach rzeczywistości. To są oczywiście intuicje
                                  przedracjonalne i tylko w jakiś symboliczny sposób możesz to pojąć.


                                  Piotr Piotrowski

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka