Dodaj do ulubionych

Kair na własną rękę

08.03.07, 12:27
Witam!Wczoraj wróciłam z tygodniowej wycieczki do Kairu byłam tam z moim
mężem i synami 17 i 14 lat.Powiem szczerze wszyscy zakochaliśmy sie w tym
mieście.Cały pobyt zorganizowałiśmy sami bilety na samolot,hotel.zwiedzanie
miasta.Było pięknie, ludzie mili ,uczynni pozdrawiali nas na ulicach
oferowali pomoc. Po Kairze poruszaliśmy się taksówkami,metrem,tramwajem a w
większości na nogach.Skąd wziął się taki pomysł? Byliśmy rok temu w
Hurgardzie, wracając z wycieczką z Kairu obiecaliśmy sobie ,że jeszcze tu
wrócimy i poczujemy prawdziwy Kair a nie tylko to co biuro podróży nam
oferuje.żeby spędzić taki miło czas trzeba się trochę wyluzować zaakceptować
Kairczyków takimi jacy są z ich temperamentem,mentalnością , mieć szacunek do
ich religii.Teraz w Kairze jest ciepło jak u nas w lecie , nie ma upałów i
można spokojnie zwiedzać nie bojąc sie udaru.Jest bardzo tanio tylko trzeba
się targować zaczynając od 50% w dół przykładowo sok ze świeżych pomarańczy
kosztuje na nasze pieniądze około złotówki,przejazd taksówką od 2,5zł do
maksium 10zł ale to juz jest górna granica.Mąż nauczył się kilku zwrotów po
arabsku,nauczył się cyfr(pisać i czytać) i to wystarczyło aby kulturalnie i z
uśmiechem dziękować za oferowane usługi i towary oraz za zbyt nachalne
nagabywanie przez Egipcjan wszystko z kulturą i uśmiechem. Czuliśmy sie
bezpiecznie nie było żadnych problemów.Żołnierze i policjanci zawsze byli
gotowi aby nam pomóc. Jeśli chodzi o bakszysz to oczywiście był na każdym
kroku ale dla nas to były grosze a oni przeciez z tego też żyją.Zwiedziliśmy
wszystkie najważniejsze miejsca w Kairze ale za rok planujemy tam wrócić i
jeszcze pozwiedzać takie miejsca na które zabrakło nam czasu.Jedliśmy w
arabskich barach i restauracjach i tylko starszy syn miał problem z żołądkiem
udaliśmy sie do apteki gdzie nabyliśmy drogi lek aż za 6,50 zł o nazwie
intetrix i po jednym dniu problemy się skończyły.Najsmaczniejsz były soki ze
świeżych owoców wyciskane w pijalniach soków ale najsmaczniejszy napój to sok
z trzciny cukrowej za jedyne 50 gr(mówie oczywiscie o polskich pieniądzach)
pozdrawiam i w razie potrzeby służymy pomocą.
Obserwuj wątek
    • ewadas Re: Kair na własną rękę 08.03.07, 12:37
      Zapomniałam jeszcze dopisać że za jednego funta egipskiego placilismy w
      przeliczeniu na nasze pieniądze 50 gr ppozdrawiam
      • emem78 Re: Kair na własną rękę 08.03.07, 12:57
        Sok z trzciny cukrowej to niebo w gębie :) i kosztuje w całym Egipcie
        praktycznie tyle camo - 50 piastrów. W Hurghadzie przy Sakalla Sq., przy
        rondzie w centrum i w bardziej "arabskich" miejscach też można go kupić.
        • emem78 Re: Kair na własną rękę 08.03.07, 13:00
          Acha i dość ważne- sok robi się z łodyg trzciny cukrowej + lód. Nie jestem
          pewien skąd pochodzi ten lód :). Wiele razy go piłem w różnych miejscach i
          nigdy nie miałem żadnych dolegliwości żołądkowych w związku z nim, ale jeśli
          ktoś jest wrażliwy powinien 2 razy pomyśleć przed wypiciem!
          • 78dario Re: Kair na własną rękę 09.03.07, 14:09
            Witam z parę miesięcy wybieram się do Kairu na kilka dni (i nie tylko), mam
            wiele pytań ale po kolei.

            Czy z wejścia do meczetów coś się płaci?
            Jak jest z filmowaniem i zdjęciami w Muzeum Egipskim w w Piramidach ?
            Czy zwiedziliścia ABu Sir i Dahszur? Ewentualnie co możecie o tym napisać.

            Na początek tyle.

            Pozdrawiam Dario
            • platynka.iw Re: Kair na własną rękę 09.03.07, 15:33
              78dario napisał:
              > Czy z wejścia do meczetów coś się płaci?
              Nie.

              > Jak jest z filmowaniem i zdjęciami w Muzeum Egipskim w w Piramidach ?
              Jest zakaz robienia zdjec (a nawet wnoszenia) aparatow do ME.
              W Piramidach rowniez jest zakaz robienia zdjec (w srodku)

              Pozdrawiam, Iwonka
            • ewadas Re: Kair na własną rękę 09.03.07, 23:48
              Niestety tam nie dotarliśmy za mało czasu.Pół dnia spędziliśmy przy piramidach
              CHeopsa .. Chcieliśmy dokładnie obejść je dookoła, dokładnie je obejrzeć i
              sfotografować.Jak piszą w przewodnikach te mniejsze piramidy o których piszesz
              sa warte obejrzenia można tam spokojnie dojechać taksówką. Tak jak napisano w
              piramidach nie można fotografować ale na zewnątrz do woli i kamerą i aparatem.
              Na przykład wchodząc do wieży kairskiej trzeba za kamere zaplacic 20 funtów,
              aparat jest bez żadnych opłat.
              • tazega Re: Kair na własną rękę 22.03.07, 14:54
                a jak polecieliscie? Bo nie ma bezposrednich lotow z Polski.... Tez chcę lecieć
                na dłużej do Kairu. NApisz, jak sie tam dostaliscie. Moze zarekomendujesz
                niedrogi hotel?
                tazega
                • ewadas Re: Kair na własną rękę 22.03.07, 18:17
                  Wszystko opisałam w swoich relacjach. Lecieliśmy przez Budapeszt.Mieszkalismy w
                  hotelu President na wyspie Zamalek. O nim też pisałam a także o jego cenie.
                  • ewadas Re: Kair na własną rękę 22.03.07, 18:18
                    Wszystko jest poniżej opisane
    • amoniaaa Re: Kair na własną rękę 08.03.07, 13:25
      super :) podziwiam za odwagę, ale sama też bym tak chciała pozwiedzać na własną
      rękę i w spokoju Kair... pozdrawiam
    • emma65 Re: Kair na własną rękę 08.03.07, 13:28
      Gratuluję!
      • elsalvador1 Do wszystkich i ewadas 08.03.07, 13:54
        Jeżeli się chce to wszystko można zrobić,najważniejsze dobre nastawienie i
        wytrwałość przy drobnych problemach/rozwiązywanych w Egipcie poprzez
        bakszysz/.Polecam samodzielne zwiedzanie Kairu ale nie przy pierwszej wizycie w
        Egipcie.Trzeba poznać realia tamtejszych zwyczajów,religii i kultury./Ewa
        nosimy to samo nazwisko jak widzę/.Pozdrawiam.Sali.
      • ewadas Re: Kair na własną rękę 08.03.07, 14:11
        Dzięki za listy. Napstrykaliśmy około 200-tu zdjęć myślę że za jakis czas kilka
        pokażemy na foto-forum Egipt.
    • justyna_nl Re: Kair na własną rękę 08.03.07, 14:19
      Ewa spadlas mi z nieba! :-)
      Jedziemy do egiptu za miesiac i takze jest plan zrobienia Kairu na wlasna reke,
      mozesz napisac w jakich hotelach spaliscie? Caly pobyt spaliscie w jednym czy
      zmienialiscie hotele? Czy ceny w hotelu mozna targowac? Wlasnie czekam na
      przewodnik wiec wiekszosc rzeczy musze doczytac, ale moze mozesz mi napisac cos
      wiecej o publicznym transporcie? Tj metro, tramwaj, kupujesz bilety w jakims
      kiosku, na stacji metra? Bilety sa jednorazowe czy mozna kupic np na 2-3 dni?
      Ile kosztuje bilety? Czy jest roznica w cenie biletu np na jedna dzielnice
      i/lub 2 lub wiecej czy najednym bilecie jedziesz, az dojedziesz ;-) ?
      Mam w glowie tysiac pytan ale moze na razie starczy, z reszta zwroce sie do
      Ciebie jak nie znajde w przwodniku :-)

      Z gory wielkie dzieki!
      • ewadas Re: Kair na własną rękę 08.03.07, 14:26
        Hotel zamówiliśmy przez internet podam Ci namiary na stronę internetową o
        wszystkim dokładnie napiszę Ci wieczorem teraz próbuję organizować sie w domu
        po przyjezdzie jak znajdę czas to napiszę.Na wszystkie pytania odpowiem.
        Polecam tez zakup słowniczka polsko-arabskiego. Mąż kupił go na allegro za
        15zł.Odezwę sie w krótce.Pozdrowiena
        • ewadas Re: Kair na własną rękę 08.03.07, 15:29
          Zapomniałam napisać żę zwiedziliśmy Kair muzułmański,koptyjski(dzielnice)
          bylismy w Cytadeli,odwiedziliśmy Maisto Umarłych gdzie mieszkają ludzie,byliśmy
          na Bazarze Muski(jeden dzień trzeba poświęcić na ten bazar wykańcza psychicznie
          i fizycznie ale trzeba uzbroic sie w cierpliwośc).Codziennie obowiązkowo
          herbata i kawa po arabsku w małej kafejce a także shisa(nie wiem jak to sie
          pisze) siedzac tam obserwowaliśmy życie codzienne Egipcjan. Odwiedziliśmy
          heliopolis bogata dzielnicę Kairu no i oczywiscie piramidy przy których
          spędzilismy pół dnia chodząc i robiąc co chcemy, bez gonitwy i czegoś w stylu
          na lewo na prawo.Wjechaliśmy na wierzę Tower of Kair piękny widok.Na wiele
          rzeczy jeszcze zabrakło nam czasu.
          • elsalvador1 Re: Kair na własną rękę 08.03.07, 15:34
            Proponuję sklecić większy opis,z adresami,canami,wszystkim co może się przydać
            a wiele osób na tym forum będzie wdzięczne.Pozdrawiam.Sali.
            • ewadas Re: Kair na własną rękę 08.03.07, 15:35
              Myślę że za jakiś czas tak zrobię :)
        • bwadas Re: Kair na własną rękę 08.03.07, 17:24

          Potwierdzam, potwierdzam... byli i wrócili cało...a zdjęcia pewnie zobaczę jako
          pierwszy ;-))))

          bw
          www.beskid-niski.pl

          "Sercu bliski
          Beskid Niski"
      • ewadas Re: Kair na własną rękę 09.03.07, 00:39
        spaliSmy w jednym hotelu na wyspie Zamalek na Nilu nazywał się President
    • fenikss3 Re: Kair na własną rękę 08.03.07, 16:04
      GRATULUJE
      • frati Re: Kair na własną rękę 08.03.07, 17:30
        zazdroszcze Ci, ja wrocilam z Sharm we wtorek a z niedzieli na poniedzialek
        pojechalismy na zorganizowana wycieczke do Kairu (polskie biuro turystyczne w
        naama bay) .......niestety nie zobaczylismy nic z tego co liczylismy, kair -
        tylko muzeum, i objazd po miescie, ale mialam wrazenie, ze najgorszych brudnych
        dzielnicach, czytalam , ze to miasto gdzie luksus i piekno gryzie sie z brudem
        i biedota, niestety nie pokazano nam naprawde nic, dobrze ze przynajmniej
        wywiazali sie z obowiazku i zobaczylismy piramidy w gizie,
        niestey na targ nie dojechalismy i wymarlego miasta nie zobaczylismy z braku
        czasu, w zamian za to, poobwozili nas po zaprzyjaznionych sklepach z perfumami
        i papirusami
        przykre, bo bylam na safari z tym biurem i rejsie statkiem ze szklanym dnem i
        bylo rzeczywiscie cudownie, a kair nie wypalil, ale wybiore sie tam jeszcze
        kiedys byc moze tez zaryzykuje na wlasna reke, chce zobaczyc ten kair o ktorym
        mowia wszyscy mam nadzieje, ze wart
    • aggi20 Re: Kair na własną rękę 08.03.07, 22:18
      Ech, zazdroszczę... Jednodniowa wycieczka do Kairu z biurem podróży to zupełnie
      nie to o co chodzi. Ale może za rok się uda...Możesz podać nazwę hotelu i cenę
      za pokój?
      • ewadas Re: Kair na własną rękę 09.03.07, 00:48
        Hotel nazywał sie President za osobe płaciliśmy 70zł(w przeliczeniu)w tą cenę
        było wliczone śniadanie.Hotel przyjemny czysty nie było żadnych problemów.
        • ewadas Re: Kair na własną rękę 09.03.07, 01:00
          Justyna_nl odpisalam Ci ale odpowiedż dziwnym traem wpadła gdzies wśrodek
          poszukaj.Pozdrawiam i służę pomocą
          • platynka.iw Re: Kair na własną rękę 09.03.07, 09:22
            Ewcia-szacuneczek! GRATULACJE!
            Oby wiecej takich podroznikow!
            I jak napisal Sali-czekamy na wieksza relacje! :-)

            P.S. Nie skusiliscie sie na Sakkare, daszur, memphis?? To moze nastepnym razem?

            Buzka, Iwcia
            • ewadas Re: Kair na własną rękę 09.03.07, 11:07
              Powoli dojrzewam do tego pomysłu znajde tylko troche czasu a myslę że bedzie
              ciekawie.A na poczatek....udało się nam zdobyc bilety za 740 zł w obie strony
              wegierskimi liniami Malev z przesiadką w Budapeszcie warunkiem była szybka
              decyzja jedziemy czy nie?Mąz zadecydował że tak ja byłam pełna obaw
              szkoła,praca itd.Ale jak sie powiedział A to trzeba powiedziec B. Dzień wyjazdu
              zbliżał sie szybkimi krokami.Nastapily krótkie przygotowania szukanie hotelu,
              czytanie przewodnika zakup rozmówek arabskich i mapy Kairu oraz nauka
              podstawowych zwrotów(egipcjanie byli szczesliwi gdy ktos z obcokrajowców
              pozdrawiał ich w jezyku arabskim inni z kolei chcieli ćwiczyc swój angielski )
              oraz planowanie co zwiedzamy kazdego dnia.Podróz mieliśmy rozpocząć w Krakowie
              a zakończyc w Warszawie.Strona gdzie rezerwowalismy hotel to
              www.octopustravel.com .Na stronie hosteli mozna było też rezerwowac pokoje
              nawet za kilkanascie dolarów wspólna łazienka pokoje wieloosobowe.To tyle na
              początek a dalej w miare możliwości i czasu.
              • ewadas Re: Kair na własną rękę 12.03.07, 00:48
                Do Kairu przylecieliśmy o czwartej nad ranem.Kairskie lotnisko piękne duże i
                czyste.Będąc nastawiona jak większość turystów na nachalność Egipcjan aż się
                zdziwiłam. Taksówkarze w sposób kulturalny oferowali swoje usługi
                wystarczyło "nie dziękuję" po arabsku i mieliśmy spokój.Odeszliśmy kawałek od
                lotniska złapaliśmy taksówkę i mąż zaczął się targować o cenę przejazdu do
                hotelu. Taksówkarz zaczął najpierw od kosmicznej ceny ale po 5 minutach
                targu ,odchodzenia i przychodzenia skończył na 40 Funtach(około 20
                zł).Odległość między lotniskiem a hotelem to około 30km.Kierowca gnał jak
                szalony (po pewnym czasie przyzwyczaiłam się do tego że te gruchoty jakimi
                poruszaliśmy się po Kairze potrafią osiągać dużę prędkości i nawet działają
                hamulce).PO przyjezdzie pod hotel ku naszemu zdziwieniu taksówkarz zainkasował
                tyle funtów na ile się umówił.Za wyjątkiem jednego przypadku (próby wkręcenia
                na 5 funtów nie udanej zresztą)wszyscy taksówkarze byli słowni i dotrzymywali
                umowy którą zawsze zawieraliśmy (co do ceny) przed wsiadaniem do taksówki. W
                hotelu następna niespodzianka-możemy zająć swoje pokoje przed rozpoczęciem doby
                hotelowej i nawet możemy zjeść nieprzysługujące nam śniadanie.Pokoje w hotelu
                były czyste codziennie sprzątane,gorąca woda przez cały dzień, klimatyzacja w
                każdym pokoju.Zwiedzanie Kairu rozpoczęliśmy w piątek czyli w dniu świątecznym
                dla muzułmaninów. Na ulicach było spokojnie większość sklepów i barów była
                pozamykana. Na ulicach pełno spacerujących rodzin a w meczetach świąteczne
                modlitwy. Obok nas znajdował się kościól koptyjski (chrześcijański) gdzie
                odbywała się msza.Udając sie na most który łączył wyspę Zamalek z ścisłym
                centrum Kairu-wstąpiliśmy do Parku Akwarium (ogrody Gabalaja) wstęp kosztował
                grosze ale za kamerę musieliśmy zapłacić 20 funtów .W parku oprócz kilku jaskiń
                z akwariami i zakurzonymi eksponatami zwierząt które żyly nad Nilem nic
                ciekawego nie było.Zresztą zaobserwowaliśmy że do wielu parków trzeba było
                płacić wstęp.Następny punkt to była wieża Cairo Tower w dzielnicy Gezira o
                wysokości 187 m.Wstęp kosztował 20 funtów od osoby + 20 funtów opłata za
                kamerę. Ale warto z góry rozciąga się fantastyczna panorama Egiptu- w znacznej
                mierze przysłonięta smogiem, na szczycie tej wieży znajduje sie bar i
                restauracja .. Ale mimo to warto.Dużą część wyspy zajmuje ogromny klub sportowy
                ale wstęp do niego mają tylko najbogatsi. Chcąc uniknąć na początku sensacji
                żałądkowych obiad zjedliśmy w KFC(tańsze zestawy jak u nas).Spacerując
                uliczkami Kairu doszliśmy na plac Midan Ataba.Odpoczywając na ławce
                obserwowaliśmy ruch samohodów na tym ogromnym rondzie.Olbrzymi ruch samochodów,
                klaksony i w ciągu kilkunastu minut dwie stłuczki nikt do nikogo nie miał
                pretensji ludzie wysiedli pooglądali i pojechali dalej. Większpśc samochodów w
                Kairze jest obtłuczona.Nikt tam nie zwraca uwagi na światła, przejścia dla
                pieszych,pierszeństwo przejazdu, kto pierwszy ten lepszy. Jedyny autorytet to
                policjant.Przejście na drugą strone ulicy to slalom między autami(na początku
                to horror ale z biegiem czasu człowiek nabiera wprawy).Dużo ulic w Kairze jest
                jednokierunkowych co bardzo ułatwia przechodzenie(patrzymy się tylko w jednym
                kierunku i przechodzimy)Z placu na Midan Opera weszliśmy w uliczki przy których
                znajdowały się liczne sklepy. Dzień zakończyliśmy w jednej z egipskich knajpek
                pijąc pyszną arabską kawę,mocną herbatę oraz paląc sziszę.Siedzieliśmy tak i
                obserwowaliśmy życie egipcjan.
                ewa68
                • ewadas Re: Kair na własną rękę 12.03.07, 09:50

                  --Małe sprostowanko bilet do Cairo Tower kosztuje 60 funtów od osoby a nie jak
                  napisałam 20. Za wniesienie kamery płacilismy 20 funtów.Studenci i młodziez
                  mają zniżkę ale musza posiadac legitymację.
                  ewa68
                  • ewadas Re: Kair na własną rękę 14.03.07, 11:19
                    Drugi dzień naszej wycieczki to piramidy i Kair Koptyjski.Wprawdzie byliśmy pod
                    piramidami w lipcu ubiegłego roku z wycieczka fakultatywną to postanowilismy je
                    jeszcze raz odwiedzic i to był dobry pomysł.Taksówka za 20 funtów z hotelu
                    dojechalismy na miejsce.Wstep kosztował 50 funtów studenci i młodzież szkolna
                    posiadają zniżke (legitymacj obowiązkowa).Pamiętając wycieczkę z lipca
                    ubiegłego roku kiedy po wyjściu z autokaru człowiek szybka pstrykal zdjęcia i
                    jka najszybciej wracał do autobusu(uffff piramidy zaliczne) to teraz największą
                    przyjemnośc sprawiało nam spacerowanie i robienie zdjęć.Mało wycieczek ,brak
                    upału sprawiło że spedziliśmy wśród poramid kilka godzin.Oczywiście
                    odwiedzilismy tez sfinksa.Na dalsze piramidy Abu Sir i itd. zabrakło nam czasu
                    myśle że jeszcze tam wrócimy.Po wypiciu pysznego soczku wyciskanego ze świezych
                    pomarańczy na przedmieściach Złapaliśmy taksówkę i wróciliśmy do centrum na
                    prztstań gdzie cumują feluki(wieloosobowe łodzie które pływaja po Nilu).Po
                    półgodzinnym targowaniu wynajęliśmy łódż tylko dla nas (4 osoby)za 60 funtów
                    (około 30 zł) a na początku żądali 150 funtów.Płynęliśmy 40 minut do Kairu
                    koptyjskiego Mari Girgis.Dzięki mapie i życzliwości ludzi dotarliśmy tam bez
                    kłopotów.Chcąc odwiedzić liczne tam kościoły musieliśmy zejść schodkami w dół.
                    Weszliśmy w uliczki które przypominały labirynt.Kościoły piękne,dotarliśmy tez
                    do groty gdzie według tradycji zatrzymała sie Matka Boska z Dzieciątkiem i
                    Józefem uciekając Przed Herodem do Egiptu,wsród uliczek znajduje sie tez
                    Synagoga żydowska.Muzeum Koptyjskie w soboty jest zamykane o godz 16 i tutaj
                    juz nie zdązyliśmy.Zaraz obok znajdowała sie stacja metra.Po cięzkim dniu
                    wróciliśmy do centrum zjedliśmy obiadokolację i obowiazkowo udalismy sie na
                    pyszna kawe i herbatke oraz zapalilismy szisze.
                    • ewadas Re: Kair na własną rękę 15.03.07, 11:00
                      Trzeci dzień to Kair muzułmański.Po dobrym sniadanku złapalismy taksówkę(nigdy
                      niezatrzymywalismy taksówek pod hotelem tylko wychodziliśmy na główniejsza
                      ulicę jeśli jeden chciał drogo to na jego miejsce czekało juz pięciu innych)
                      -Normalka jest ze taksówkarze widząc turystów idacych ulica zwracają na siebie
                      uwage klaksonem.Po pewnym czasie już nie zwracaliśmy na to uwagi.
                      Taksówka dotarlismy na przedmiescia Kairu muzułmańskiego reszte drogi
                      postanowiliśmy przejśc na nogach.Jadac tam na wycieczkę wzięłam pod uwagę to
                      aby moje ubranie było dostosowane do tego miejsca (długi rękaw,długie spodnie).

                      Pierwszym punktem wycieczki był meczet al-Azhar.Oczywiście dostałam na głowe
                      gustowna chustę.Meczet piękny obok meczetu działa prawdopodobnie najstarszy
                      uniwersytet.
                      Przejściem podziemnym udaliśmy się w kierunku bazaru Chan al-Chalili.Dotarlismy
                      na główną ulice Muski tłum ludzi.mnóstwo straganów,krzyki i nawoływania
                      myślałam że gorzej już być nie może.W związku z tym że to była niedziela dużo
                      straganów było pozamykanych,gdy wróciliśmy tu w poniedziałek(w niedziele
                      musieliśmy się szybko ewakuowac z bazaru-złe samopoczucie syna)okazało się że
                      może jeszcze być gorzej.Po krotkim i intensywnym pobycie na bazarze weszlismy w
                      ubogie i bardzo brudne uliczki Kairu gdzie byliśmy swoistą atrakcją
                      ale czuliśmy sie bezpiecznie.
                      -Idąc w kierunku Miasta Umarłych przechodzilismy obok dużej liczby budynków
                      wojskowyh i policyjnych.
                      Miasto Umarłych to dwa cmentarze północny i południowy (na tych dwóch
                      cmentarzach żyje prawdopodobnie około pół miliona kairczyków).Widząc to miasto
                      z przejście naziemnego nad autostradą miałam pewne opory aby tam wejśc.Jest to
                      niesamowite miejsce z dziesiątkami mauzoleów a między nimi mieszkaja
                      ludzi,znajduja się małe meczety.Mimo lekkiego strachu weszliśmy tam okazało że
                      życie toczy się tam normalnie dzieci grają w piłkę,chodza do szkoły, uliczkami
                      poruszaja sie samochody.Spokój i cisza.Jednak nie udało sie nam tam wszystkiego
                      zobaczyć z powodu słabości naszego syna po nieprzespanej nocy.Na jednej z
                      uliczek zatrzymalismy taksówkę i udaliśmy sie do hotelu.
                      Po odświeżającej kąpieli udaliśmy się na obiad i tradycyjnie na kawe i herbatkę
                      w naszej knajpce w centrum.
                      Zrobilismy także sesje zdjęciową "Kair nocą'. Kair o tej porze jest piękny.Robi
                      jeszcze większe wrazenie niż za dnia.
                      ewa68
                      • ewadas Re: Kair na własną rękę 20.03.07, 11:33

                        • mammaciusia super, gratulacje 21.03.07, 18:11
                          byliśmy jak ty rodzinką w Hurghadzie miesiąc temu(tylo synowie 11 lat i 9
                          miesięcy), Kair oczywiście fakultatywnie w biegu. Już na wyjeździe z Kairu
                          stwioerdziliśmy z emusimy tam kiedyś jeszcze przyjechac na kilka dni i zwiedzić
                          dokładnie Muzeum i inne miejsca na które nie było czasu.Fantastycznie,ż e mogę
                          poczytać Twoje relacje no i że wyjazd na właśną rękę jak najbardziej jest do
                          zorganizowania.Nam sie marzy kilka dni w Kairze i rejs statkiem, czy moz ewiesz
                          coś na ten temat, jakl z Kairu można wypłynąć- chodzi tez o wyjazd na właśną
                          rękę.Pozdrawiam
                          • ewadas Re: super, gratulacje 22.03.07, 08:53
                            Planujemy za rok wrócic do Kairu, pozostało jeszcze wiele miejsc do zobaczenia.
                            Po kilku dniach pobytu w Kairze chcemy pociągiem uddać się do Luksoru a tam
                            przesiąść się na statek i płynąć do Assuanu(wszystko chcemy znowu zorganizować
                            sami).Taka jest możliwość, a jesli chodzi o statek z Kairu, trudno mi cokolwiek
                            doradzić(zadaj pytanie na forum może ktoś będzie wiedział jak tego
                            dokonać).Pozdrowienia
    • medzaj Re: Kair na własną rękę 22.03.07, 09:32
      Super temat ,byłem w Kairze cztery razy ,niesamowite wrażenie ,pomijając
      zabytki i miejsca takie jak bazary , miasto umarłych czy dzielnica koptów,ulica
      a dokładnie poruszanie się po tym mieście to dopiero jest sport extremalny
      np.Jadąc czteropasmową drogą znajomy arab przejechał zjazd i długo się nie
      zastanawiając hamulec i wsteczny omal się nie ze s......m oglądając omijające
      nas samochody
      • ewadas Re:Ostatni dzień w Kairze. 28.03.07, 11:34
        Piąty dzień naszej podróży rozpoczęliśmy od przejazdu taksówką na plac Ramses,
        gdzie planowaliśmy złapać tramwaj do Heliopolis.Kair był wyjątkowo
        zakorkowany,o wiele szybciej dostalibyśmy się na ten plac łącząc taksówkę oraz
        przejazd metrem no ale cóż "mądry Polak po szkodzie"
        Aby dostać się do Heliopolis musieliśmu wsiąść do tramwaju oznakowanego kolorem
        czerwonym,co było nie lada wyczynem ponieważ wszystkie tramwaje były tak samo
        oznakowane i nie można było odróżnić koloru niebieskiego od żółtego czy
        czerwonego.Dopiero pomoc młodego i bardzo miłego Kairczyka pozwoliła nam złapać
        odpowiedni tramwaj.
        Podmiejski tramwaj zwany heliopolijskim metrem to istny folklor.Okna w tramwaju
        są bez szyb mają tylko drewniane żaluzje, ale jest miło czysto i można spotkać
        wielu miłych i rozmownych ludzi.Wydawało mi się że dla Egipcjan to my jestesmy
        swoistym Folklorem w tym tramwaju.Podróż kosztowała nas grosze.

        Heliopolis to dzielnica Kairu utworzona przez belgijskiego przedsiębiorcę
        barona Empaina.Pod koniec XIX wieku utworzono na pustyni miasto-ogród
        połączonego ze śródmieściem kolejką naziemną.Dzielnica ta jest bardzo zielona z
        szerokimi ulicami i alejami nowoczesne bloki stoją obok pięknych kamienic w
        stylu art deco.Znajduje sie tu też wesołe misteczko,małe zoo.
        Po krotkim spacerze postanowiliśmy wrócic do centrum taksówką.W ostatniej
        chwili zauważyliśmy piękny pałac,który póżniej okazał się pałacem barona Empaina
        (z daleka wyglądał jak zamek zrobiony z piasku).Żałowaliśmy że tam nie
        doszliśmy ale co sie odwlecze... i mamy kolejny pretekst aby tu wrócić za rok.
        Na tylu taksówkarzy których spotkaliśmy podczas swojej podróży tylko ten jeden
        okazał się niesłowny.Starał wmówić nam że umówiliśmy się na inna cenę.Staliśmy
        na środku ronda placu Ramses.Po krótkiej wymianie zdań taksówkarz widząc że nie
        da rady odpuścił(z daleka przyglądał się nam policjant gotowy do pomocy).
        Wysiedliśmy na tym placu na którym wsiadaliśmy do tramwaju.
        teraz postanowiliśmy pojechać metrem do Garden City i zapuścic się w zielone
        kręte uliczki.Znajdują się tam piękne wille ukryte w ogrodach.Dawniej była to
        dzielnica ambasad i miejsce gdzie miszkali bogaci Kairczycy.
        Idąc uliczkami trafiliśmy na dwie ambasady pierwsza to brytyjska druga to
        amerykańska.Myślałam że przyzwyczaiłam się już do widoku żołnierzy i
        policjantów na ulicach Kairu ale to co tam zobaczyłam przeszło moje
        wyobrażenia.Ogromna ilość żołnierzy popakowanych w furgonetki, betonowe zapory
        na ulicach i wszechobecne kamery.Czuliśmy się tam jak potencjalni
        zamachowcy.Ogromne mury z drutami kolczastymi i ogromne budynki.Przemknęliśmy
        tymi uliczkami i doszlismy na plac Midan Tahrir gdzie zjedlismy obiad.

        Było już popołudnie więc postanowiliśmy się powłóczyć dobrze nam znanymi
        uliczkami(zapomniałam napisać że w między czasie wpadliśmy jeszcze na bazar
        dokupić kilka pamiątek).
        pożegnanie z Kairem rozpoczęlismy od chwili odpoczynku na placu Midan Opera pod
        pomnikiem Paszy.Usiedliśmy na ławce obserwując zwykły ruch na
        rondzie.Trafiliśmy akurat na autobusy z turystami jadącymi do konwoju.My tez
        rok temu obserwowalismy Kair zza szyb autobusu.Wydawał nam sie wtedy
        brudny,nieatrakcyjny,szary.Kairu nie da sie pokochac zza szyby autobusu, trzeba
        go poczuc,wejść w jego uliczki,poczuć jego zapach,poznać miejscowych
        ludzi,porozmawiac z nimi wtedy całkiem innymi oczami spojrzymy na Kair i to w
        taki sposób że jeszcze będzie się chciało tam wrócic.
        Odwiedziliśmy jeszcze nasza knajpkę,napiliśmy się poraz ostatni soku i
        zjedliśmy kolację w egipskiem barze.
        Czas było wracac do hotelu i pakować się. O czwartej nad ranem mieliśmy samolot
        do Budapesztu.
        Z hotelu byliśmy bardzo zadowoleni(oceniliśmy go na 5+).Obsługa hotelowa
        zamówiła taksówke(oczywiście najpierw ustaliliśmy cenę 50 funtów +5funtów za
        wjazd na lotnisko).No i na sam koniec doświadczyliśmy folkloru egipskiego,kiedy
        to dwóch chłopaków hotelowych wrzuciło nasze walizki na bagażnik samochodu nie
        zabezpieczając ich niczym.Chcieli wrzucić tam jeszcze naszą najmniejszą walizkę
        (mieliśmy je 3)ale już na to nie pozwoliliśmy (na bank by spadła).Wsiedliśmy do
        starego gruchota z walizką na kolanach,dwoma na dachu i kierowcą który na moje
        oko miał około 70-tki.Jazda była ostra cały czas patrzyłam się czy nasza
        walizka gdzieś nie zostaje w tyle za nami na asfalcie.
        Dojechaliśmy jednak szczęśliwie.
        Na lotnisku nie mieliśmy żadnych problemów a kontrola w porównaniu z innymi
        lotniskami standardowa(mam tu na myśli lotnisko w Budapeszcie gdzie były
        problemy0O ty m napiszę póżniej.
        O czwartej nad ranem pożegnaliśmy Kair.
        • ewadas Re:Koniec 29.03.07, 11:15
          Po przylocie do Budapesztu weszliśmy na przejście z napisem Transfer(za godzinę
          mieliśmy odlatywać do Warszawy).Podczas przechodenia przez bramkę kontrolną
          zauważyłam nieładne zachowanie celników węgierskich wobec Egipcjanina
          (wstydziłam się za tą nasza nowoczesną Europę).
          Na strefie w Kairze zakupiliśmy dwa egipskie piwa(rachunek i reklamówka na
          potwierdzenie zakupu).Przy przejściu przez bramke zabrano nam te piwa,żadne
          tłumaczenie nie pomogło(a przeciez za chwilę na strefie węgierskiej mogłam
          kupić alkohole i wnieśc je bez problemu na pokład).To dolało oliwy do ognia mój
          mąż dał sobie upust i nagadał im co trzeba.Żałowałam tylko że nie wypiliśmy
          tych piw przy nich albo nie wylaliśmy.
          -Po godzinie lotu byliśmy w Warszawie.

          Na tym kończę opis naszej podróży,starałam się w nim zawrzeć praktyczne
          porady , mniej pisałam o rzeczach które można znależć w każdym przewodniku.
          -Kair to dziwne miasto miałam wrażenie że rządzi nim ogólny chaos, ale to tylko
          pozory.Wszystko funkcjonuje w jak najlepszym porządku,wszystko tez jest na
          swoim miejscu i każdy zna to miejsce.Kair ma swój specyficzny "klimat" którego
          nie poczujemy zz szyby autobusu.
          Będąc już w Polsce dowiedziałam się jeszcze tyle ciekawych rzeczy o Kairze i o
          miejscach których nie widzieliśmy że za rok obowiązkowo tam wracamy.Już się nie
          mogę doczekać.
          Pozdrowienia.
          ewa68
          • ewadas Re:Koniec 29.03.07, 13:09
            Zapraszam na foto forum Egipt dodałam ciekawe zdjecia z Kairu(bez piramid bo
            tego jest pełno).!!!
            • justyna_nl Re:Koniec 30.03.07, 17:06
              ewadas sprawdz prosze gazetowa poczte.
              • ewadas Re;Koniec 30.03.07, 18:27
                Odpisałam mam nadzieję że doszło.
                • ewadas Re:Do Justyna_nl 30.03.07, 18:40
                  Oj Justyna ale Ci zazdroszczę.W czerwcu jedziemy na Synaj-wyjazd zorganizowany
                  ale na samą Górę Synaj będziemy wspinać się sami bez biura..Lubimy organizować
                  sami wycieczki(a kilka mamy już za sobą)Pozdrowienia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka