Dodaj do ulubionych

jak ja wygrałem z depresją

01.06.07, 17:42
1.Przyczyna -u mnie narastajace problemy osob.,zawodowe,rozpad małżeństwa.Nie
podjęcie w odpowiednim czasie kilku waznych decyzji.Zamartwianie sie.
2.Skutek-ogromny lęk o wszystko,spadek mozliwości intelektualnych o 90 %,brak
motywacji ,płacz ,nieracjonalne pojmowanie rzeczywistości /schizy/,w koncowym
stadium mysli samobójcze,jedna próba, nie wstawanie z łóżka
3.Próby ratunku: 2. psychologów, 2 psychiatrów, akupunktura,
hipnoza ,bioenergoterapeuci, 5.rodzajów leków antydepresyjnych
4.Ratunek: ODPOWIEDNIO DOBRANE B.MOCNE LEKI ANTYDEPRESYJNE!!!!!!!!!!
WG.MNIE DEPRESJA TO ''STAN CHEMII W MÓZGU''Jak ten stan się farmakologicznie
ustabilizuje /specjalista psychiatra/ wszystkie cechy depresji odejdą.U mnie
za 5. trafiono w leki /poprzednie były podobno za słabe/
5.Uwagi do chorych:CIERPLIWOSC!!!! leczenie trwa miesiącami i nie ma na to
silnych /bardzo często są silniejsze nawroty przy za wczesnym odstawieniu
leków/. Depresja to tzw. 3. kroki do przodu ,2. w tył /hustawki emocjonalne/
Jeżeli macie nie leczona /lub zle leczoną/ depresję -idżcie na zwolnienie.Nie
dacie rady w pracy.
Na poczatku leczenia nie stawiajcie sobie zbyt wysokich celów.Najprostrze
rzeczy -spanie,czytanie książek,ogladanie tv,poznajcie chorobę ,rozmawiajcie
z bliskimi.Z czasem układajcie plan zajęc :spacer,posprzatanie w domu,z
kazdym dniem więcej.Są dni gorsze po lepszych -wtedy po prostu trzeba iść
spać.Powoli bedzie coraz więcej takich dni.Pamietajcie rano jest żle, lepiej
wieczorem.To jest walka dosłownie o życie.Nic nie da "weż sie w garść'' -to
jest najgłupsze co mozna usłyszeć kiedy szczytem mozliwości jest wyjście na
spacer przełamując lęki.
6.uwagi do rodziny i bliskich:Nie zmuszajcie do niczego!!! ,SŁUCHAJCIE
CHOREGO rozmawiajcie z nim.Zabezpieczcie wszystkie jego bieżące sprawy od
pilnowania rachunków po wyjście z psem na spacer.Nikt nie zrozumie tego ,kto
tego nie przezył.To jest piekło -nie potrafię tego opisać ''paniczny strach,
niechęć, natychmiastowe odrzucenie wszystkiego i wszystkich''.
Znajdżcie dobrego psychiatrę /nie psychologa -dla niego jestescie całkowicie
psychicznie bezbronni i nawet za chwilę nie wiecie o czym mówił -jestescie za
słabi na to-takie jest moje zdanie.
7.O mnie: Walczyłem 3,5 roku /do pracy wróciłem po 1 roku-ale innej
spokojniejszej i łatwiejszej/Za 4. miesiace zaczynam schodzić z leków -czuje
się ''normalnie''.Sam proces schodzenia z leków ma trwać do 1 roku.Nie
szkodzi -ZNOWU FUNKCJONUJĘ!!!Jeżeli chodzi o leki -oczywiście jest to tylko
moja opinia -mi pomógł najstarszy i najlepszy -AMITRIPTYLINA + Propranolol w
max dawkach -niestety.
NIE BÓJCIE SIĘ BRAĆ TAKICH DAWEK -TE LEKI RATUJĄ ŻYCIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Podobno wiekszą krzywdę mozna sobie zrobić od antybiotyków.Oczywiscie jest
bardzo wiele ubocznych efektów :suchość w ustach,senność ,fatalna
koncentracja,lekkie przycmienie.wczesniej brałem
coaxil,bioxetin,efectin,noveril ,ale dopiero po AMITRYPTILINIE mogłem
prowadzić samochód,utrzymać w miarę spr. sexualną -choć sa problemy z iloscia
i jakością nasienia jak kogoś to interesuje /starania o dziecko/
8.Zakonczenie :Depresja jest straszna choroba -niewidoczną z
zewnątrz /wewnatrz jest piekło/ ,ale jak sie ma bliskich wokół siebie jest do
wygrania.Ja teraz cieszę sie życiem ,mam plany,marzenia,wspaniałą rodzine.
Uważam ,że 90% wszystkich samobójstw to depresja -człowiek zdrowy tego nie
zrobi.
Dobra, nie marudzę już -Kiedyś sobie obiecałem ,iż jak wyjdę z tego to
postaram sie komus pomóc -mam nadzieję ,że kogoś uratuję.

Byłem też w połowie choroby na Jasnej Górze -pozostawiam to bez komentarza
Obserwuj wątek
    • agah201 Re: jak ja wygrałem z depresją 01.06.07, 17:51
      boneym1 napisał:

      -mam nadzieję ,że kogoś uratuję.
      kolejny superman sie znalazl
      • iso1 Re: jak ja wygrałem z depresją 01.06.07, 18:08
        Chylę czoła przed kolegą !
        A ja myślałem że moje 16 miesięczne leczenie farmakologiczne to ekstremalnie
        długi przypadek :)
        Zgadzam się z większością opisywanych przez ciebie rad.
        Praca jednak może być i najczęściej jest jak lekarstwo.
        Ale oczywiście nie każda praca. Musi być spokojna, bez większego stresu.
        Może być na część etatu a nawet na umowę zlecenie.
        Ja podobnie jak ty nie pracowałem przez prawie 2 lata bo nie byłem w stanie.
    • rotkaeppchen1 Re: jak ja wygrałem z depresją 01.06.07, 21:49
      Witaj Boneym1,
      nie zapomnij o jednej waznej rzeczy: kazdy przypadek depresji jest inny i nalezy
      podejsc do niego indywidualnie. Czesto, jezeli przyczyna (w miare lekkiej,
      powiedzmy) depresji lezy w sytuacji zyciowej, pomaga odpowiednia terapia,
      grupowa, indywidualna, itd.
      W ogole terapia jest zalecana, obok leczenia farmakologicznego, poniewaz osoba
      chora czesto obwinia sie, z powodu swoich depresyjnych slabosci, czesto
      panicznie boi sie nawrotu, co paradoksalnie moze go spowodowac.
      Co do lekow, na mnie na przyklad swietnie dziala effectin ER 75 (pomijajac
      problem ze spadkiem wagi, ale coz to jest za problem, skoro moge normalnie
      funkcjonowac?Przynajmniej sie nie obzeram i nie tyje, a to juz zdrowotny
      sukces.) Effectin bralam dwa razy po poltora roku, za kazdym razem srednie dawki.
      Zycze Ci, aby twoja choroba sie nie powtorzyla. W moim przypadku takie nawroty
      mialy, i moga w przyszlosci miec miejsce, ale dzieki terapii, ktora przeszlam i
      edukacji w tym zakresie, nie oczekuje z napieciem na kolejny "atak", a jezeli
      takowy nastapi, postaram sie zareagowac jak najszybciej (wizyta u lekarza). W
      moim przypadku, zanim nastapi wybuch choroby, pojawiaja sie tzw wczesne objawy
      ostrzegawcze, typu nadmierny apetyt, problem z koncentracja, ktore, nie leczone,
      powoduja pojawienie sie nastepnych. I chyba ta narastajaca niemoc, wpedzala mnie
      stopniowo w czarne mysli i odbierala nadzieje. Odkad nauczylam sie zyc ze swoja
      choroba, zaakceptowalam jej istnienie, latwiej mi zyc z jej objawami i szybciej
      podejmuje decyzje o jej leczeniu. Na razie od prawie dwoch lat spokoj, odpukac.
      Co do lekow jeszcze, niestety, nie kazdy ma takie szczescie jak ja czy Ty, sa
      osoby, na ktore nie dzialaja ZADNE leki. Na szczescie takich osob jest mniej niz
      tych, ktorym leki pomagaja, ale jednak. Nawet nie probuje sie zastanawiac, co by
      sie ze mna dzialo, gdyby padlo na mnie.
      Pozdrawiam
    • dorcia1974 Re: jak ja wygrałem z depresją 02.06.07, 17:34
      Dzięki boneym1,naprawdę... :)
      • myalgan Re: jak ja wygrałem z depresją 03.06.07, 05:22
        dzieki!!!!!
        • tlenoterapia Re: jak ja wygrałem z depresją 03.06.07, 18:44
          nie wiadomo czy depresja powstajae z powodu zaburzeń w funkcjonowaniu
          neurotransmiterów czy jest jej jakis inny powód ,moze byc tak ,ze samo Ci
          przeszło i wydaje Ci sie ,że to leki podziałały.
          • boneym1 Re: jak ja wygrałem z depresją 03.06.07, 22:56
            Nie przedstawiłem się jako specjalista lekarz psychiatra.lecz jako ja -
            normalny /mam nadzieję / młody człowiek.Napisałem ,iż to są tylko moje
            doswiadczenia!!!!!!!.Pamietam ,co sie ze mną działo przed terapią
            farmakologiczną.
            Ponieważ balem się brania tych leków doprowadziłem się do ''ciężkiej depresji''.
            Chciałem przekazać co robiłem zaoszczędzajac może wielu ludziom dramatycznych
            chwil,które ja sam miałem.Uwierz 3,5 roku walki z chorobą jest sporym
            doświadczeniem.Pzdr
            • gregor401 Re: jak ja wygrałem z depresją 04.06.07, 13:44
              Kolego jesteś wielki,
              to naprawdę fajny tekst. Ja wydrukowałam (jestem dziewczyną na dosyć dziwnym
              nicku)go dla moich najbliższych. Leczę się od 2 lat. Odwiedziłam kilku
              psychologów, aż wreszcie skierowałam swoje kroki do psychiatry. Tak jak Ty
              bardzo bałam się leków. Obecnie leczę się farmakologicznie. Na razie metodą
              prób i błedów. Lekarze nie zawsze są w stanie za pierwszym razem trafić na
              właściwy lek. Myślę, że dla mnie też znajdzie się złoty środek i nareszcie
              wyjde z tego dziadostwa. Dzięki za wsparcie i bombowy tekst. Pozdrawiam
              serdecznie Kaśka
    • rodney40 Re: jak ja wygrałem z depresją 07.02.16, 11:48
      Witaj Boneym ! Zmagam się z takim samym problemem i twój wywód daje mi bardzo duzo otuchy i wiary w lepsze jutro ! Dziękuje i gratuluje twojej siły i walki w pokonaniu tej często tragicznej choroby!!! Jesteś Wielki.
    • rodney40 Re: jak ja wygrałem z depresją 07.02.16, 17:18
      Witaj Boneym ! Zmagam się z takim samym problemem i twój wywód daje mi bardzo duzo otuchy i wiary w lepsze jutro ! Dziękuje i gratuluje twojej siły i walki w pokonaniu tej często tragicznej choroby!!! Jesteś Wielki.
      • agnieszkaw1972 Re: jak ja wygrałem z depresją 07.02.16, 21:29
        Witajcie. Ja mam depresje sezonową. Czyli przechodzę przez to piekło co zimę. Tak działa na mnie brak słońca. Czytam, że boneym1 brałeś leki przez 3,5 roku. Ja najdłużej brałam przez 8 miesiecy, na mnie działała asentra stimulotion setaloft czyli te z sertaliną. Teraz biorę Sertranorm od 22 stycznia to ten sam składnik. Po tych 8 miesiacach brania miałam 4 lata przerwy bez nawrotów. Natomiast od 5 lat co roku idę zimą do psychiatry bo pojawia się depresja. Lekarka przepisuje mi lek na kilka miesięcy. Maks 5. Zastanawiam się czy może powinnam brać go dłużej np do kolejnej zimy, żeby nie było nawrotu. Zadam jej to pytanie kiedy tylko będę z wizytą. Jakie macie doświadczenia w długości leczenia? Nawrotach? Jakie przyczyny
        • xawery39 Re: jak ja wygrałem z depresją 06.01.18, 11:19
          Witaj ! Wreszcie znalazłem osobę , której pomaga sertralina. Ja cierpię na migreny i sertralina okazała się pomocna w leczeniu jej objawów. Też żle się czuję w porze zimowej a sertralinę zażywam już trzeci rok.
    • iris2010 Re: jak ja wygrałem z depresją 30.12.17, 01:23
      Dziękuję Ci za Twoje świadectwo.
      U mnie depresja rozwijała się ok.4 lat. W międzyczasie były dwie utracone ciąże.Nie leczyłam się pomimo wyraźnych objawów.
      W końcu po trzeciej ciąży urodziłam zdrowe dziecko. Niestety po 3 miesiącach wystapiły ataki lęku i napad psychozy.
      Karetka odwiozła mnie do szpitala psychiatrycznego.Po powrocie były długie lata leczenia. Brałam leki, ale było bardzo ciężko. Cięzko mi było z podejmowaniem decyzji, bałam się wstać z łóżka po przerażało mnie już to nie poradzę sobie z doborem skarpetek. Nie odbierałam telefonów bo nie wiedziałam co mogę odpowiedzieć na zadane pytanie.Właściwie wegetowałam. Pomogły mi leki,mozolnie i powoli podejmowana praca zawodowa oraz obcy życzliwi ludzie, którzy pojawili się wraz z pracą oraz wraz z wychowywaniem dziecka . Chciałam mieć kolejne dziecko.
      Na czas poczęcia i ciąży odstawiłam leki. Zaczęłam brać przez ostatnie 2 miesiące ciązy, bo pojawiły się poważne problemy w
      związku. Teraz mam 7-letnią córkę i 8-miesięczne niemowlę. Jestem szczęsliwa, na razie bez leków.
      Tyle ode mnie, potwierdzam prawdziwość Twoich opinii

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka