padam_na_ryj
01.12.07, 23:28
Kobiety najpierw trochę o mnie, a pozniej o coś zapytam
mam męza i 8 miesięcznego synka, studiuję zaocznie na 5 roku.
całe dnie siedzę sama z dzieckiem, jak wiecie dziecko w takim wieku wymaga uwagi nonstop, do tego szkoła - pisanie pracy, kilka zaliczeń, kilka egzaminow - sesja zbliża sie wielkimi krokami...
zmierzam do tego, że nie daję rady, nie jestem w stanie pogodzić tych wszystkich rzeczy i może nie byłabym jakoś rozgoryczona, gdyby nie to, ze mój mąż, który WCALE mi nie pomaga potrafi mi powiedzieć, ze inne kobiety też mają dzieci i szkołę i jeszcze obiad mężowi ugotują...
wiecie co? ręce mi opadają. nie wiem, może to ja jestem taka beznadziejna i nie daję rady, ale co poradzę, ze doba ma 24 godziny, a nie 70? do tego szanowny małżonek wytyka mi, ze nie pracuję (jestem na wychowawczym) używając słów - "cały dzień nic nie robisz to mogłabyś to albo tamto" - mhm, synek sam sobie zrobił jeść, sam się ubral, zmienił pieluchy, wykąpał itd. ja męża od 2 lat proszę o "reorganizację" mieszkania, zeby było wygodniejsze, myslalam, ze jak bedzie dziecko to go zmobilizuje, zeby było bezpieczniejsze, a on k.rwa nic! nic nie robi w domu! o przepraszam, robi wielką łachę jak proszę, zeby poszedł po chleb... i taki koleś mi bezczelnie mowi, że inne kobiety to i tamto.
a pytanie: czy Wy dajecie radę ze wszystkim? a jeśli tak to jakim cudem? co Wam pomaga? bo ja już padam na ryj... gdyby nie to, ż eszkoda mi dziecka i nie chcę go zostawiać pod opieką obcej osobie to pier.olnęłabym to wszystko, wróciła do pracy i brała codziennie nadgodziny...
pozdrawiam Was !