Dodaj do ulubionych

Orgazm kobiety - jak to jest...?

16.06.08, 14:59
Powiedzcie mi, jak to jest z tym orgazmem - jest coś takiego, jak orgazm
pochwowy i orgazm łechtaczkowy, czy jest tylko jeden?

Może inaczej napiszę - mam trzydzieści parę lat, za sobą jakieśtam
doświadczenie seksualne. Ogólnie wygląda i zawsze wyglądało to tak, że orgazm,
owszem, był, ale wyłącznie dzięki stymulacji łechtaczki.
Nie narzekam, jest nieźle, partner nie szczędzi mi tych doznań, sama też sobie
nie dawkuję. Problemów z osiągnięciem orgazmu w zasadzie żadnych.
Jest jedno ale - nigdy w życiu nie miałam orgazmu podczas stosunku, chyba, że
jednocześnie stymulowałam łechtaczkę, Same ruchy frykcyjne są przyjemne, choć
raczej powiedziałabym, że nie czuję, fizycznie, zupełnie nic, jakby moja
pochwa była pozbawiona jakichkolwiek nerwów. Lubię taki "zwykły" seks, bo
lubię mojego męża, ale wiem, że gdyby taki stosunek trwał nawet i całą dobę,
orgazmu mi nie przyniesie.
I mam pytanie - czy to ze mną jest coś nie tak (ginekologicznie i
seksuologicznie jesteśmy zdrowi - mamy się cieszyć z tego, co mamy, no i w
sumie się cieszymy), czy to raczej norma? Czy, żeby osiągnąć orgazm, konieczna
jest stymulacja łechtaczki w ten czy inny sposób, czy tylko ja jestem jakaś
niepełnowartościowa?
Z góry dziękuję za odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • flamenco_night Re: Orgazm kobiety - jak to jest...? 16.06.08, 15:15
      Jesteś najzupełniej normalna, spokojnie ;) Chyba, że jakieś 90%
      kobiet można zaliczyć do "nienormalnych" ;) Pochwa jest nastawiona
      na odbieranie bodźców seksualnych jedynie wniewielkim fragmencie -
      nie podniecasz się przecież, nosząc tampon i nie szczytujesz -
      rodząc :)
      • songo3000 Re: Orgazm kobiety - jak to jest...? 16.06.08, 15:28
        flamenco_night napisała:

        > ... i nie szczytujesz rodząc :)
        Ja to nie? Moja siostra po urodzeniu pierwszego (i ostatniego w tym życiu, jak się odgraża) dziecka powiedziała, że był to szczyt bólu :/
        • flamenco_night Re: Orgazm kobiety - jak to jest...? 16.06.08, 15:34
          Jak nic, była w tych pozostałych dziesięciu procentach
          szczęśliwczyń ;)
      • zakletawmarmur Re: Orgazm kobiety - jak to jest...? 18.06.08, 11:08
        > nie podniecasz się przecież, nosząc tampon

        To chyba ja jakaś nienormalna jestem:-) Pomimo że sama czynność
        wydaje mi się mało erotyczna to w czasie okresu gdy noszę tampon mam
        z reguły dużo większą ochotę na sex niż bez tamponu.
        • flamenco_night Re: Orgazm kobiety - jak to jest...? 18.06.08, 11:41
          Jesteś całkiem normalna - masz ochotę na seks, a nie doznajesz
          dzięki obecności tamponu spełnienia.. a o tym mowa ;)
          • zakletawmarmur Re: Orgazm kobiety - jak to jest...? 18.06.08, 12:32
            > Jesteś całkiem normalna - masz ochotę na seks, a nie doznajesz
            > dzięki obecności tamponu spełnienia.. a o tym mowa ;)

            Kto mówi że nie doznaje:-) Jeśli troszeczkę się postaram to jak
            najbardziej. Bez tamponu byłoby to dużo trudniejsze choć pewnie
            nawet nie pomyślałabym o tym...
    • prosty_facet Re: Orgazm kobiety - jak to jest...? 16.06.08, 16:28
      na_potrzebe_chwili napisała:
      , czy to raczej norma? Czy, żeby osiągnąć orgazm, konieczna
      > jest stymulacja łechtaczki w ten czy inny sposób, czy tylko ja jestem jakaś
      > niepełnowartościowa?
      > Z góry dziękuję za odpowiedzi.

      Bez przesady - jakby łechtaczka była niepotrzebna to by jej nie było.
      Po to jest żeby mieć radochę. A punkt G, który daje jakoby orgazm pochwowy to
      takie coś, co na jedne działa a na inne nie ...
    • mpingo Re: Orgazm kobiety - jak to jest...? 16.06.08, 19:06
      Znam takie dziewczyny jak ty. Żyją (nie umarły!) i są zadowolone, tyle tylko partnerzy muszą o nie... DBAĆ.

      Poza tym nie wiem czy zdajesz sobie sprawę ale jesteś trendy. Ostatnio pewne środowiska (les) usiłują udowodnić, że orgazm łechtaczkowy jest słuszniejszy od pochwowego. :)
      • gomory Re: Orgazm kobiety - jak to jest...? 16.06.08, 19:37
        > Ostatnio pewne środowiska (les) usiłują udowodnić, że orgazm łechtaczkowy jest słuszniejszy od pochwowego. :)

        Przyznaje, ze pierwszy raz slysze o tym. Moglbys podac zrodlo tych wiesci?
        • kukike Re: Orgazm kobiety - jak to jest...? 16.06.08, 20:16
          Natknąłem się parę tygodni temu. Przemieć sieć goglami.
          • kaachna1 Re: Orgazm kobiety - jak to jest...? 16.06.08, 23:01
            Kobieto ty się ciesz,że w ogóle masz orgazm wiesz ile jest takich co nawet nie
            wiedzą co to jest? nie ważne jaki,najważniejsze,że jest ci przyjemnie:)
          • gomory Re: Orgazm kobiety - jak to jest...? 16.06.08, 23:36
            > Natknąłem się parę tygodni temu. Przemieć sieć goglami.

            Google nie pomoglo. W serwisach spolecznosciowych dla lesbijek (ktore przejrzalem) pisza tylko o szerokim wachlarzu mozliwosci osiagania orgazmow przez kobiete i nic o wyzszosci jednego nad drugim. Zreszta byly tam tylko artykuly z seksuologami, wiec raczej trudno o kontrowersyjne teorie.
            Dogrzebalem sie tylko krytyczynej pracy dwoch feministek Ellen Ross i Ryany Rapp, ale dotyczylo to mozliwosci przezycia przez kobiete orgazmu w wyniku pobudzania pochwy badz lechtaczki. No i to stare dzieje sa ;).
            Nie twierdze, ze zmyslasz tylko nie bardzo wiem gdzie dalej mialbym tego szukac, a zaciekawilo mnie to gdyz wydalo mi sie dosc niecodziennym stwierdzeniem.
    • julka1800 Re: Orgazm kobiety - jak to jest...? 18.06.08, 10:47
      Cos malo tych odpowiedzi w temacie tak waznym (podobno) dla kobiet?
      Co z Wami dziewczyny?

      Zatem potwierdzam sa dwa rodzaje, i o ile ten drugi przychodzi z
      latwoscia, nawet w pojedynke, to o ten pierwszy trzeba sie nieco
      postarac - nie samej rzecz jasna.
    • zakletawmarmur Re: Orgazm kobiety - jak to jest...? 18.06.08, 11:00
      >> Powiedzcie mi, jak to jest z tym orgazmem - jest coś takiego, jak
      orgazm
      > pochwowy i orgazm łechtaczkowy, czy jest tylko jeden?
      >

      Łechtaczka jest jak góra lodowa. Tylko jej mały fragment wynurza się
      na zewnątrz. Reszta otula ścianki pochwy od środka. Orgazm
      łechtaczkowy powstaje w wyniku stymulacji tej wewnętrznej części
      łechtaczki. U mnie odczucia są podobne jak w łechtaczkowym, tylko
      epicentrum jest wewnątrz pochwy, zresztą z reguły są ściśle
      powiązane. Z reguły gdy mam orgazm przez pochwę odczuwam też
      przyjemność na zewnątrz i odwrotnie.
      Jest też orgazm punktu G czyli też przez pochwę. Nigdy go nie
      przeżyłam /lub mylę z pochwowym/ i nie wiem jakie są odczucia.
      Ciekawe czym różni się od pochwowego (w sensie odczuć)?

      > I mam pytanie - czy to ze mną jest coś nie tak (ginekologicznie i
      > seksuologicznie jesteśmy zdrowi - mamy się cieszyć z tego, co
      mamy, no i w
      > sumie się cieszymy), czy to raczej norma? Czy, żeby osiągnąć
      orgazm, konieczna
      > jest stymulacja łechtaczki w ten czy inny sposób, czy tylko ja
      jestem jakaś
      > niepełnowartościowa?

      Wiele kobiet tak ma. Ja orgazm pochwowy miałam dopiero po kilku
      latach. Jeśli chcesz to możesz poćwiczyć mięśnie kegla. Na świecie
      żyją kobiety, które w dzieciństwie zostały pozbawione łechtaczki i
      dzięki tym ćwiczeniom zaczęły czerpać radość z seksu.
      • prosty_facet Re: Orgazm kobiety - jak to jest...? 18.06.08, 11:48
        zakletawmarmur napisała:

        > Łechtaczka jest jak góra lodowa. Tylko jej mały fragment wynurza się
        > na zewnątrz. Reszta otula ścianki pochwy od środka.

        > Jest też orgazm punktu G czyli też przez pochwę. Nigdy go nie
        > przeżyłam /lub mylę z pochwowym/ i nie wiem jakie są odczucia.
        > Ciekawe czym różni się od pochwowego (w sensie odczuć)?
        >

        Punkt G to właśnie "wewnętrzna" część łechtaczki :-)
        • na_potrzebe_chwili Re: Orgazm kobiety - jak to jest...? 18.06.08, 12:14
          Dziękuję za odpowiedzi.
          Kegla ćwiczę, jestem nieródką, więc nie ma mowy o żadnym rozciągnięciu pochwy,
          co być może, chociaż wątpię, mogłoby mieć wpływ na odczucia (moje, dodam).
          Zresztą, nigdy nie czułam przyjemności ze stosunku, w każdym razie przyjemności
          iście seksualnej, bo to, że mam w sobie mojego męża jest przyjemne, ale bardziej
          psychicznie, niż fizycznie.
          Życie seksualne rozpoczęłam kilkanaście lat temu, spałam z kilkoma facetami i z
          każdym było podobnie, czyli łechtaczkowy czemu nie, ale pochwowy - nigdy.

          I właśnie, skoro pochwowy to łechtaczkowy tylko z drugiej strony, to dlaczego ja
          nie czuję? Nie mam jak ćwiczyć i trenować, bo naprawdę nie mam czucia w pochwie!
          Nie chodzi o to, że czuję słabo, że to, co czuję, nie doprowadzi mnie do
          orgazmu. Chodzi o to, że ja nie mam tam czucia wcale! Nawet jak mam pobierany
          wycinek do badania, to nie czuję, jak się dotykam samodzielnie, jak
          "przyszczypnę" (nie praktykuję tego, ale sprawdzałam, czy czuję cokolwiek - otóż
          nie!).
          A łechtaczkę czuję normalnie.
          • prosty_facet Re: Orgazm kobiety - jak to jest...? 18.06.08, 13:31
            na_potrzebe_chwili napisała:

            >Chodzi o to, że ja nie mam tam czucia wcale! Nawet jak mam pobierany
            > wycinek do badania, to nie czuję, jak się dotykam samodzielnie, jak
            > "przyszczypnę" (nie praktykuję tego, ale sprawdzałam, czy czuję cokolwiek - otó
            > ż
            > nie!).
            > A łechtaczkę czuję normalnie.

            Może miałaś robiony jakiś zabieg i został uszkodzony jakiś nerw czuciowy ????
          • eeela Re: Orgazm kobiety - jak to jest...? 18.06.08, 13:31
            Może masz słabsze unerwienie, pewnie jest to mozliwe. Nie martw się tym tak
            strasznie, przecież tak czy siak przyjemność z seksu czerpać potrafisz. A
            spróbuj może takiego tricku: doprowadź się do orgazmu łechtaczkowego, a potem
            natychmiast pozwól partnerowi wejść w ciebie. Wtedy pochwa wciąż jeszcze kurczy
            się w wyniku orgazmu i jeśli w ogóle możesz tą drogą coś poczuć, to na pewno po
            wykonaniu takiego tricku :-)
            • na_potrzebe_chwili Re: Orgazm kobiety - jak to jest...? 18.06.08, 13:38
              Nie no, robimy takie rzeczy, dotykam się, ja lub mąż, w trakcie penetracji,
              ogólnie nie narzekam, jest dobrze, chciałam tylko wiedzieć, czy jest coś ze mną
              nie tak, czy to norma. Zabiegów nie miałam żadnych, na nic nie choruję ani nie
              chorowałam, takie "bezczucie" mam od kiedy pamiętam.
              • eeela Re: Orgazm kobiety - jak to jest...? 18.06.08, 18:02
                Podobno bardzo wiele kobiet nie czerpie właściwej przyjemności ze stymulacji
                pochwy. Mnie to zajęło kilka lat, zanim nauczyłam się wyciągac z tego, co
                najlepsze, ale szczerze mówiąc, to uważam, że zawsze byłam tam dość wrażliwa,
                może bardziej niż jest to przeciętnie. A ty możesz być mniej niż przeciętnie -
                dopóki odnajdujesz inne drogi do czerpania przyjemności i rozrywki z seksu, to
                nie ma sensu się tym przejmować :-)
    • dosiadpl Re: Orgazm kobiety - jak to jest...? 18.06.08, 13:50
      Ja tez tak miałam kiedys, na samym poczatku, choc do tej pory sa
      pozycje w ktorych bez stymulacji łechtaczki dojscie byloby dla mnie
      bardzo trudne. Mysle ze orgazm pochwowy to kwestia wycwiczenia
      swoich miesni, doboru tempa stymulacji, oraz znalezienia pozycji. Z
      tego co rozmawialam z kolezankami i takie sa moje udczucia w tej
      kwestii to najlatwiej jest mi i im rowniez dojsc w pozycji na
      jezdzca, ale tu tez kąt sie liczy, bo doszlysmy do wniosku ze
      najlepiej jesli facet jest o cos oparty w pozycji polsiedzacej lub
      półleżącej. Tak chyba najlatwiej sie nauczyc bo sama kontrolujesz
      tempo ruchow i ich rodzaj. Pozniej w innych tez jestes to w stanie
      osiągnąć. W pozycji klasycznej wiele zalezy od zgrania sie z
      partnerem i nauczenia go jak ma to robic..kazdy woli inaczej, jedna
      kobieta potrzebuje bardzo powolnej stymulacji, inna szybszej. Uwierz
      mi potrzebna cierpliowsc ale udaje sie!
      • na_potrzebe_chwili Re: Orgazm kobiety - jak to jest...? 18.06.08, 16:17
        Jak mam ćwiczyć, kontrolować tempo ruchów i ich rodzaj, skoro nie czuję
        absolutnie niczego?
        Zresztą, współżycie rozpoczęłam 16 lat temu, nigdy nie byłam święta i
        doświadczenie jakieś tam mam (10 partnerów), pozycje znam wszystkie i z chęcią
        je wykorzystuję, tempo ruchów - wszystko mamy obcykane. Nie mogę po prostu mieć
        orgazmu poprzez pochwę, bo ona nie ma czucia... :(
        No ale nic to, mam swoją łechtaczkę :)
        • dosiadpl Re: Orgazm kobiety - jak to jest...? 19.06.08, 12:53
          Tez tak mam, nie od razu Rzym zbudowali... uwierz mi ze tez mi sie
          wydawalo ze to jest mission impossible...az kiedys sie zdarzylo,
          fakt ze bylo to dlugie i powolne kochanie i przyszlo po okolo
          godzinie, ale udalo sie, a bylo to mniej wiecej po 8 latach
          aktywnego bzykania:)
    • zyg_zyg_zyg Re: Orgazm kobiety - jak to jest...? 18.06.08, 17:46
      A może uspokoją Cię "badania naukowców"?
      wiadomosci.onet.pl/1471225,242,1,jest_naprawde_jest,kioskart.html

      Chociaż coś mi się tu nie zgadza - a co z kobietami, które pierwszy
      orgazm podczas stosunku przeżyły po kilku latach współżycia? Punkt G
      im w końcu wyrósł? ;-)


      • eeela Re: Orgazm kobiety - jak to jest...? 18.06.08, 18:11
        Nie, nie nagle wyrósł, tylko nauczyły się nim posługiwać :-) Nigdzie nie jest
        napisane, że kobiety z grupy 'orgazm pochwowy' przeżywały orgazmy pochwowe od
        samej inicjacji seksualnego pożycia.

        Ciekawa nowina i mam ochotę przeczytać coś więcej, ale rozumiem, że bardziej
        zaawansowane badania jeszcze nie istnieją. A najciekawszą kwestią (założywszy,
        że dane w artykule są w jakimś stopniu prawdziwe) jest to, czy da się to jakoś
        wyjaśnić, że u części kobiet punkt G się wykształca, a u innych nie? Czy ma to
        związek z płodnością? Czy istnieje jakakolwiek możliwość wytłumaczenia ewolucyjnego?
        • aandzia43 Re: Orgazm kobiety - jak to jest...? 23.06.08, 15:32
          A najciekawszą kwestią (założywszy,
          > że dane w artykule są w jakimś stopniu prawdziwe) jest to, czy da
          się to jakoś
          > wyjaśnić, że u części kobiet punkt G się wykształca, a u innych
          nie? Czy ma to
          > związek z płodnością? Czy istnieje jakakolwiek możliwość
          wytłumaczenia ewolucyj
          > nego?

          Też mnie to interesuje. Jak coś znajdziesz, to daj znać:-)

          Nigdzie nie jest
          > napisane, że kobiety z grupy 'orgazm pochwowy' przeżywały orgazmy
          pochwowe od
          > samej inicjacji seksualnego pożycia.

          Mam orgazm pochwowy właściwie od początku mojej seksualnej
          aktywności. Czegoś takiego jak orgazm łechtaczkowy doznałam może
          parę razy w życiu i nie zachwycił mnie on szczególnie. Manipulacje
          palcem i języczkiem przy mojej łechtaczce odbieram zazwyczaj jako
          działania drażniące. Czasem nieco przyjemne, czasem dość przyjemne.
          Dlaczego tak jest - nie wiem. Mogę tylko powiedzieć, że zawsze
          miałam bardzo silne mięśnie Kegla. Bozia dała, to i są;-)
          Zastanawiam się, czy to dziedziczne. Ale mamy nie zapytam, bo mi
          głupio. Za jakiś czas zapytam córkę.
    • quicki Re: Orgazm kobiety - jak to jest...? 19.06.08, 00:40
      Zdarza mi się orgazm pochwowy.Rzadko, raz na jakieś 20 stosunków.Ale uważam że wart jest zachodu.Tylko on daje mi takie niezwykłe poczucie zjednoczenia z partnerem.I, do czego trochę głupio się przyznać, zdarza mi się po nim płakać.
      Nie wiem na czym to polega, ale na swoje potrzeby tłumaczę to sobie tak, że widocznie tam jest jakiś czakram, jakiś węzeł energetyczny.I jak się trafi z orgazmem, to tak jakby wyjąć korek z wanny- cała nagromadzona i zablokowana energia i uczucia może spokojnie odpłynąć.Ten płacz jest czasem ze szczęścia a czasem właśnie dlatego że coś się we mnie odblokowuje.
      Naprawdę warto się postarać.I też polecam pozycję na jeżdżca,gdy oboje siedzicie.
      • melan2 Re: Orgazm kobiety - jak to jest...? 21.06.08, 21:45
        pytanie do quicki, dosiadl i innych :-)
        cieszę się że trafiłam na ten wątek, bo jakoś głupio mi było przyznać się że nie
        mam orgazmu podczas stosunku, albo, że mam wątpliwości natury technicznej i
        poprosić o radę. jestem stara baba, nie jestem "świeżynką" w tym temacie, ale
        zawsze mam jakieś wątpliwości. z góry proszę o wyrozumiałość ;-)
        1. czy stymulacja kiedy partner pieści łechtaczkę i jednocześnie wkłada i
        wykłada paluszek do pochwy doprowadza do orgazmu pochwowego? (bo ja odczuwam ten
        rodzaj zupełnie inaczej niż poprzez stymulacje samej łechtaczki, jakoś tak
        głębiej i bardziej odprężająco)
        2. zawsze mam w głowie opinie wyrażoną kiedyś przez mojego kolegę że jakaś
        dziewczyna była fatalna - sztywna jak kołek w łóżku! i ciągle mam poczucie że
        może ja tak mam i już wyobrażam siebie jako wielki kołek!O_O jakie ruchy należy
        wykonywać podczas np pozycji misjonarskiej... ruszać miednicą w tym samym
        kierunku co partner, czy w II stronę? czy zawsze trzeba ruszać miednicą...?
        oj chyba niektórzy zgorszą się prostotą tych pytań...
        tylko nie piszcie mi że mam podążyć za głosem serca, bo wiadomo że trochę
        techniki też się przydaje ;-)
        3. czasami podczas stosunku zdarzało się że odczuwałam coś "dziwnego" zdawało mi
        się że to może być orgazm, ale to nie było takie wyraźne jak podczas pieszczot...
        4. i teraz najlepsze: czy żeby szybciej doprowadzić się do orgazmu w czasie
        stosunku mam zaciskać Tam mięśnie? czy nie?
        To jak na razie tyle :-)
        • izzzzy Melan2 22.06.08, 01:52
          U mnie jest tak:
          1. Jednoczesne stymulowanie łechtaczki (najczęściej oralnie) i
          pochwy (palcem) doprowadza mnie do orgazmu łechtaczkowo-pochwowego.
          Pieszczoty samej łechtaczki dają orgazm łechtaczkowy.
          2. W pozycji klasycznej (misjonarskiej) ruszam miednicą w kierunku
          góra-dół (wertykalnie), a nie tak jak parnter (horyzontalnie), tzn.
          kiedy mężczyzna wchodzi we mnie, unoszę miednicę do góry (wystawiam
          mu się), a kiedy się wysuwa ze mnie, opuszczam miednicę. Takie ruchy
          miednicą wykonuję do momentu, kiedy mój parnter zaczyna sczytować. W
          trakcie jego orgazmu wbijam się w materac (przytrzymując się łóżka
          albo zapierając rękoma o ścianę), gdyż jego ruchy stają się na tyle
          nieregularne, że trudno dopasować rytm, a "arytmia" zamiast
          potęgować, zmniejsza siłę orgazmu.
          3. Miałam kilka razy w pozycji "na jeźdźca" tylko orgazm pochwowy.
          Łechtaczka w tym czasie była niepobudzona, niepowiększona. Brakowało
          mi tego przyjemnego "swędzenia" przechodzącego w rozkosz, jakie daje
          łechtaczka. Orgazm pochwowy jest inny, odczuwa się go bardziej w
          podbrzuszu. Sam łechtaczkowy jest za to krótszy. Najbardziej lubię
          pochwowo-łechtaczkowe, bo są najbardziej intensywne i takie
          najczęściej mam :)
          4. Fakt, to pytanie jest "najlepsze"... U mnie orgazm przychodzi
          (albo nie) i już. Nie koncentruję się na zaciskaniu mięśni, tylko na
          odczuwanej przyjemności. Na pewno zaciskanie mięśni Kegla w trakcie
          stosunku wzmaga przyjemność u obojga parnterów, ale czy gwarantuje
          orgazm, to nie wiem. Jeśli mogę Ci coś doradzić: kiedy jesteś bardzo
          podniecona to nie wstydź się krzyczeć i jęczeć - to bardzo pomaga w
          szybszym osiągnięciu orgazmu.
          Jeden warunek: trzeba mieć "wolną chatę" i sąsiadów na urlopie :)
          • dosiadpl Re: Melan2 22.06.08, 12:26
            No a u mnie tak:
            1. Jednoczesne kochanie sie i pobudzanie łechtaczki doprowadza mnei
            do orgazmu pochwowo łechtaczkowego ktory jest inny od tego typowo
            łechtaczkowego, inensywniejszy
            2.Jesli chodzi o pozycje klasyczna to mi najlatwiej jest osiagnac
            orgazm kiedy ruchy faceta sa dosc powolne i regularne, dochodze
            dluzej niz przy pobudzaniu łechtaczki, jesli chodzi o miesnie, im
            bardziej napiete tym mi jest łatwiej, sprobujcie tez pozycji gdy
            macie calkiem wyprostowane nogi, miednice naprezoną i lekko
            uniesioną i facet wchodzi jakby od gory, dość neiwielkimi
            ruchami /tylko musi byc dosc dobrze obdarzony przez nature, bo za
            krotki bedzie wypadal :(/ tu łatwo dojsc,..
            Słowem u mnie liczy sie stale tempo, oczywiscie jak juz czuje ze
            dochodze to chce szybszego tempa.. Taki orgazm jest u mnie o wiele
            silniejszy i bardziej wyczerpujący od łechtaczkowego czy nawet
            łechtaczkowo-pochwowego. Daje niesamowite odczucia ale trzeba sie
            jak dla mnie bardziej napracowac, no i trwa to zdecydowanie dłużej..
            dla porownania, by dosc do orgazmu łechtaczkowego lub mieszanego
            załóżmy ze potrzeba mi 5 minut, do tego 15... tak wiec wiele zalezy
            od faceta zeby panował nad swoim wytryskiem...
            3/Pozycja na jezdzca idealnie nadaje sie do orgazmu pochwowego,
            tylko tu tez wiele zalezy od budowy faceta.. jesli jest dobrze
            obdazony przez nature to jak dla mnie musi siedziec np na kanapie,
            bo inaczej boli mnie szyjka macicy...w przypadku gdy siedzi jest
            inny kąt i łatwo dojsc, zwłaszcza gdy w miedzyczasie np zajmuje sie
            moimi piersiami. No chyba ze akurat mam dni plodne i szyjka jest
            wysoko.. wtedy moze lezec. Jesli natomiast jest slabo "wyposażony"
            to lepiej zeby lezal bo na siedzaco to niewielka stymulacja...
            Miesnie tez raczej zacisniete , ruchy regularne, raczej
            wolniejsze..Tu masz przewage bo sama decydujesz o ich nasileniu
            4. Orgazm u mnie musi byc, nawet jak nie uda sie podczas stosunku,
            to musi byc chocby poprawka tuz po:) NAWET WISLOCKA W SZTUCE
            KOCHANIA PISALA O TYM JAK NEI ZDROWO ZASYPIAC GDY NIe OSIAGNIE SIE
            SPELNIENIA, PODOBNO MA TO SKUTKI UBOCZNE:)
            W sumie nei trafilam na faceta ktory by sie odwrocil i zasnal w
            takiej sytuacji..
            PS. Mozecie cwiczyc miesnie z wibratorem, .. to pomaga
        • quicki Re: Melan2 25.06.08, 01:53
          W sumie to po podobieństwie odczuć z Pammelą mogłabym napisać że mój orgazm
          pochwowy wynika ze stymulacji punktu G.Nie mam pewności ale właśnie tak go czuję.
          1.Jak u poprzedniczek-orgazm łączony.Nie tak odlotowy jak sam pochwowy, ale
          silniejszy niż sam łechtaczkowy.
          2.Zastanawianie się nad techniką ruchu zdecydowanie utrudnia mi dojście, więc
          sobie nie zaprzątam głowy kierunkiem, tylko zdaję się na instynkt.Dla mnie
          ważniejsze od kierunku jest tempo- zawsze wolniejsze niż się samo narzuca.I
          absolutnie zero zmian w rytmie na finiszu.
          3.Więc to nie orgazm, bo on nie pozostawia wątpliwości.Też mi się zdarza taki
          pół-orgazm, to znak że coś tam jeszcze nie zagrało i następnym razem trzeba może
          dłużej, może bardziej się rozlużnić a mniej starać.To jak drogowskaz, że
          zmierzasz w dobrym kierunku.
          4.zaciskanie mięśni, gdy się ich nie ma wyćwiczonych, prowadzi do "bólu
          brzucha",po którym ze szcztowania nici. Cwiczyć mięśnie kegla trzeba poza
          łóżkiem( rada z wibratorem też jest niezła),a w łóżku zapomnieć o takich
          sprawach i myśleć o czymś bardziej podniecającym.Jak mięśnie będą sprawne, to
          twoje ciało samo będzie wiedziało jak reagować.
          Jak dla mnie o wiele ważniejsza jest kwestia oddychania.Własny krzyk daje
          "odlot" i może nieżle podniecać.
          Za dużo techniki psuje seks, można się z moim zdaniem zgodzić albo nie.
    • krissdevalnor100 Re: Orgazm kobiety - jak to jest...? 23.06.08, 22:53
      Istnieją oba. Rezygnować, to ja bym ani z jednego ani z drugiego nie
      rezygnowała :PPP
      Nie wydaje mi się, aby to można było rozpatrywać jako "brak", jeśli
      jednego nie ma. Łechtaczkowy wydaje mi się "łatwiejszy", a jeśli
      satysfakcjonuje, to drugiego możesz się pouczyć tak dla fanaberii:)
      A jak sie nie zjawi od razu (albo nawet nigdy), to problem żadem.
    • pammella Re: Orgazm kobiety - jak to jest...? 24.06.08, 14:57
      Ja mam orgazm w wyniku stymulacji punktu G. Nie wiem czy jest on
      jednoznaczny z pochwowym. To był mój pierwszy orgazm, później był
      łechtaczkowy. Punkt G jest fasolką zaraz przy wejściu do pochwy u
      góry. Nie wiem czy każda kobieta go ma. Najłatwiej go drażnić
      palcami (ale sama nie umiem), członkiem - w pewnych pozycjach (u
      mnie na jeźdzca lub od przodu np. na stole, ale nie klasycznie na
      łóżku. Orgazm punktu G nie ma u mnie nic wspólnego z łechtaczką.
      Aczkolwiem orgazm łechtaczkowy jest w moim przypadku grą wstepną do
      tego punktu G. Z tym że łechtaczkowy mogę mieć zawsze a G - tylko w
      wyniku wielkiego podniecenia. Orgaz G objawia sie u mnie wytryskiem
      (tzw. fontanna)i może byc wielokrotny. Nie mam pojęcia czy ten
      fenomen dotyczy tylko punktu G czy jest to indywidualna sprawa danej
      kobiety. Przy łechtaczkowym mam dreszcze a przy G nie mam, wręcz mam
      rozluźnienie mięśni. No i w mojej ocenie, orgazm G jest
      intensywniejszy wręcz omdlewający i obezwłądniający a łechtaczkowy
      jest odstresowujący i doskonały na ból głowy :)
      • asocial Re: Orgazm kobiety - jak to jest...? 25.06.08, 16:43
        kazda kobieta moze dojsc do tego ograzmu.
        od faceta nalezy wymagac kilku sztuczek;) odpowiedniej pozycji i juz...
        moj obecny partner jest w tym mistrzem, potrafi wykonac kilka zaledwie ruchow, a
        ja osiagam oegazm pochwowy. z zadnym innym partnerem mi sie to nie udawalo.
        • mimozynka Re: Orgazm kobiety - jak to jest...? 26.06.08, 00:23
          No to dawaj nam namiary na niego :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka