Dodaj do ulubionych

co zrobić...

05.12.14, 18:40
Co zrobić żeby przyszedł... Mikuś (Mikołaj niekoniecznie taki święty)?
I nie musi nawet nic specjalnego pod poduszkę kłaść... wystarczyłoby aby sam głowę na poduszkę położył... przytulił mocno i... i nawet już tego Rilkego nie musi szeptać (choć byłoby to miłe)..
I mógłby mieć ze soba spory zapas uczuć, serce które jeszcze czuje i ma potrzebę kochania...
I...
I co jeszcze...

Ale... zasadnicze pytanie.. co zrobić żeby przyszedł?
Obserwuj wątek
    • anirat Re: co zrobić... 05.12.14, 19:03
      Mam wrażenie, że większość z nas już nie chce żadnych zmian, albo mówi, że chce, ale robi wszystko, żeby się nic nie zmieniło. To właśnie jest to jakieś ale...
      Teraz też coś takiego przerabiam, tzn z tej drugiej strony. Niby mi samemu zle, ale żeby nic się nie zmieniło, bo może komuś zaufam, bo może żle trafię, bo może znowu się zawiodę. Więc lepiej nich będzie jak jest.
      A ja chciałabym spróbować, ale myślę, że ta druga osoba to jak nic znajdzie dziurę w całym.
      Czuję się bezsilna, bo można przeżyć, jak się nie uda, ale nawet nie spróbować ?
      No przykro mi sad
      • gwen75 Re: co zrobić... 06.12.14, 00:36
        anirat napisała:

        > Czuję się bezsilna, bo można przeżyć, jak się nie uda, ale nawet nie spróbować?

        Wszystko trzeba przemyśleć milion razy, miliardy razy. Bo jak się nie uda to będą oskarżenia, awantury, wyrzuty, multum kwasów itp. itd. I na co to komu?
        • witamina_b12 Re: co zrobić... 06.12.14, 00:42
          nie dasz rady wszystkiego przemyśleć i przewidzieć. Nie każdy związek czy też relacja kończą się awanturami, oskarżeniami czy wyrzutami. Lepiej spróbować i nawet nie mieć w rezultacie niż ze strachu przeżyć życie jako obserwator.
                  • witamina_b12 Re: co zrobić... 06.12.14, 10:46
                    Pomijając już Twoje insynuacje, które do końca nie wiem czemu mają służyć, czy Ciebie naprawdę tak bardzo obchodzi co ludzie powiedzą?
                    Jeśli strach przed oceną czy obgadaniem paraliżuje działania to chyba pora się nad sobą zastanowić i przeciwdziałać.
                    • gwen75 Re: co zrobić... 06.12.14, 10:59
                      Spoko Witamino, nic mnie nie paraliżuje. Tylko rozsądny człowiek nie szuka sobie kłopotów, a próbuje je zminimalizować. Jest takie powiedzenie nec Hercules contra plures albo o solidarności jajników smile
                      • kama265 Re: co zrobić... 06.12.14, 11:19
                        Gwen, robisz wrażenie osoby, której związek jawi się jako potencjalne źródło kłopotów i wydaje się, że chciałbyś być w zwiazku z kobietą idealną, bez różnicy poglądów....
                      • bard-grzechu-wart Re: co zrobić... 06.12.14, 13:27
                        gwen75 napisał:

                        > Spoko Witamino, nic mnie nie paraliżuje. Tylko rozsądny człowiek nie szuka sobi
                        > e kłopotów, a próbuje je zminimalizować. Jest takie powiedzenie nec Hercules
                        > contra plures
                        albo o solidarności jajników smile

                        Podpisuję się pod tym co napisałeś wszystkimi rękoma big_grinsuspicious

                        https://media02.hongkiat.com/hands-fingers-manipulation/orchestra.jpg
                        • witamina_b12 Re: co zrobić... 06.12.14, 18:12
                          bard-grzechu-wart napisał:

                          > gwen75 napisał:
                          >
                          > > Spoko Witamino, nic mnie nie paraliżuje. Tylko rozsądny człowiek nie szuk
                          > a sobi
                          > > e kłopotów, a próbuje je zminimalizować. Jest takie powiedzenie nec He
                          > rcules
                          > > contra plures
                          albo o solidarności jajników smile
                          >
                          > Podpisuję się pod tym co napisałeś wszystkimi rękoma big_grinsuspicious
                          >
                          > https://media02.hongkiat.com/hands-fingers-manipulation/orchestra.jpg

                          A to co w takim razie? "wspólnota jąder"?

                          "solidarność jajników" to mit, na który powołują się mężczyźni gdy brak im rzeczowych argumentów...
                          • bard-grzechu-wart Re: co zrobić... 06.12.14, 19:22
                            witamina_b12 napisała:

                            > "solidarność jajników" to mit, na który powołują się mężczyźni gdy brak im rzec
                            > zowych argumentów...

                            Weź wyluzuj Witka, co jak co ale Ciebie akurat nie posądzam o brak poczucia humoru.
                            Ale jak już napisałaś, to ja odpowiem tak, że kobiety mają strasznie duży wachlarz postaw, zachowań, gdy brakuje im argumentów... o ile przyjąć że kobietom w ogóle kiedykolwiek brakuje argumentów, bo oczywiście tak nie jest w rzeczywistości wink
                            • witamina_b12 Re: co zrobić... 06.12.14, 21:11
                              bard-grzechu-wart napisał:


                              > Weź wyluzuj Witka, co jak co ale Ciebie akurat nie posądzam o brak poczucia hum
                              > oru.
                              inne nie oznacza braku, wiesz to tak jak z pogodą, zawsze jest tylko nie zawsze każdemu odpowiada wink
                          • marisella Re: co zrobić... 06.12.14, 21:30
                            witamina_b12 napisała:
                            > "solidarność jajników" to mit, na który powołują się mężczyźni gdy brak im rzec
                            > zowych argumentów...

                            Haha... też mi to czasem przez myśl przechodzi smile To coś podobnego, jak zwalanie kobiecej złości/niezadowolenia/rozczarowania nie na to, że się coś przeskrobało, tylko na PMS. Mężczyzna nie winien! wink
                            Wtedy to dopiero można furii dostać wink
                                          • marisella Re: co zrobić... 07.12.14, 12:31
                                            lesher napisał:

                                            > Koniecznie!
                                            > Żeby potencjalni zainteresowani sobie mogli wyliczyć kiedy mogą do Ciebie uderz
                                            > ać wink

                                            Jeśli rozumiem Twoją uwagę tak, jak miałeś intencję, abym ją zrozumiała, to jest ona naiwna, przerażająca i jawnie oburzająca!

                                            Naiwna, bo zdajesz się myśleć, że faceci generalnie mają jakiekolwiek pojęcie o cyklu menstruacyjnym. Otóż rozczaruję Cię - z rzadka i bardzo mgliste, z tego co zdarzyło mi się zaobserwować wink

                                            Przerażająca, jak sobie pomyślę, w jakim celu mieliby chcieć uderzać... Myślisz, że ktoś chce mnie złapać na dziecko? tongue_out
                                            Jeśli coś Ci o tym wiadomo, to bądź dobrym kolegą i może ostrzegaj jaśniej oraz z nazwiskami wink

                                            Oburzająca, bo co Ty sobie myślisz, że ja kwiatów i czekoladek nie lubię, podchodów, nieśmiałego trzymania za rączkę, kłamstewek w rodzaju "masz takie piękne oczy a Twój uśmiech niczym jutrzenka coś tam coś tam" oraz "przejeżdżałem akurat obok, przez Twoją dechami zabitą wieś, a ponieważ niespodziewanie asfalt zwinęli - wpadłem w dziurę i zepsuł mi się samochód; nie mam jak wezwać lawety w środku nocy; czy mogę wejść naładować telefon i poszukać zasięgu?" wink Chyba, że zakładasz, że zainteresowany weźmie poprawkę na takie tam czynności wstępne, ale wtedy wracamy do kwestii naiwności wink

                                            Innymi słowy, mogłabym się tu zapewne nawet wyspowiadać co do dnia i byłaby to wiedza archetypicznie wręcz bezużyteczna wink
                                              • marisella Re: co zrobić... 07.12.14, 12:45
                                                kama265 napisała:

                                                > Mari, ale koledzy jednakowoż potrafią z Googla korzystać, to może jednak ta wie
                                                > dza nie do końca bezużyteczna ... wink

                                                Bardzo mi pochlebiasz, jeśli uważasz, że za sprawą mojego jednego wpisu w narodzie nagle miałaby się odrodzić chęć do edukacji wink
                                                Ja jednak pozostanę w tej materii realistką wink
                                                  • marisella Re: co zrobić... 07.12.14, 13:27
                                                    tdf-888 napisał:

                                                    > a gdzieee tam.. niech to będzie nawet ginekolog, to i tak nie ma pojęcia.

                                                    Z tegoż powodu unikam wielkich kwantyfikatorów i tym razem też z nich zrezygnowałam smile Nie napisałam, że żaden mężczyzna nie ma pojęcia. Napisałam, że z moich obserwacji (=rozmów ze znanymi mi facetami, z którymi ten temat zdarzyło mi się poruszyć, czy to w ramach luźnych pogaduch knajpiano-spotkaniowych, czy też w innych okolicznościach) wynika, że niewielu facetów ma na ten temat rzetelną wiedzę a nie tylko mgliste wspomnienia w rodzaju "no coś tam było na biologii piętnaście lat temu" smile Nigdzie nie twierdziłam, że testowałam pod tym względem każdego faceta na świecie, ani nawet że ci, z którymi zdarzyło mi się na ten temat gadać, są próbą w jakikolwiek sposób reprezentatywną smile

                                                    O ginekologach się nie wypowiadam, bo żadnego nie znam, natomiast domniemam, że dla nich to abecadło smile

                                                    > pochwa to nie penis big_grin

                                                    No widzisz, to jakieś podstawy merytorycznej wiedzy z anatomii już jednak masz tongue_out
                                                  • tdf-888 Re: co zrobić... 07.12.14, 13:30
                                                    marisella napisała:

                                                    > tdf-888 napisał:
                                                    >

                                                    >
                                                    > > pochwa to nie penis big_grin
                                                    >
                                                    > No widzisz, to jakieś podstawy merytorycznej wiedzy z anatomii już jednak masz
                                                    > tongue_out
                                                    >

                                                    a więcej to nawet nie chcę wiedzieć, żeby nie wyszło, że się naczytałem, nadowiadywałem a i tak niewiele wiem, bo nie zrozumiałem smile
                                                • tdf-888 Re: co zrobić... 07.12.14, 12:56
                                                  jak to zwykle bywa (niech będzie, że na forum, żeby nie generalizować winktongue_out) kobita odwróciła kota do góry ogonem podczas dyskusji z facetem.
                                                  cały wdzięczny temat kobiecej menstruacji (a jest męska??tongue_out) zaczął się od hasła pms i o to w kwestii terminów lesherowi chodziło; no to nie - lepiej zainsynuować coś innego, wykpić niski poziom edukacji seksualnej i ogólną nieznajomość tematu. chodziło o pms, lesher się do tego odniósł, a dni podłe, pardon płodne, niech ogarnia kobieta tongue_outbig_grin
                                                  • marisella Re: co zrobić... 07.12.14, 13:28
                                                    czarny.onyks napisała:

                                                    > do tej pory nie było....
                                                    >
                                                    >
                                                    > ale ostatnio obserwując panów stwierdzam, że są odpowiedniki damskiego PMSawink

                                                    I do tego wydają się niezależne od dnia miesiąca, co nie? wink
                                                  • marisella Re: co zrobić... 07.12.14, 13:38
                                                    tdf-888 napisał:

                                                    > cały wdzięczny temat kobiecej menstruacji (a jest męska??tongue_out)

                                                    Ty nam powiedz, skoro ten termin do życia powołałeś wink
                                                    Onyksia zdaje się zaczynać wierzyć, że coś takiego może istnieć wink

                                                    > zaczął się od hasł
                                                    > a pms i o to w kwestii terminów lesherowi chodziło;

                                                    A Ty co, rzecznik? wink Skąd Ty wiesz, o co Lesiowi chodziło? wink

                                                    Ja przecież zresztą zaznaczyłam nawet, że dopuszczam, że moje odczytanie jego postu mogło się minąć z Lesiowymi intencjami wink A jeśli moje założenie jest błędne, to i dalsze wnioski nieaktualne smile

                                                    > wykpić niski poziom edukacji seksualnej

                                                    Nie wiem jak Ty, ale ja akurat nie mam najmniejszych wątpliwości, że poziom edukacji seksualnej w narodzie jest zatrważająco niski.
                                                    Tak na serio wcale z tego nie kpię, ale w luźnej rozmowie zdarza mi się pisać na ten temat żartem smile Wiesz, taki śmiech przez łzy wink

                                                    > dni podłe, pardon płodne,
                                                    > niech ogarnia kobieta tongue_outbig_grin

                                                    No widzisz, mniej więcej o tym mówię wink Zero pojęcia i niech się kobieta doktoryzuje, a panu tylko wnioski w uproszczonej postaci przedstawi suspicious
                                            • lesher Re: co zrobić... 07.12.14, 15:50
                                              Matko jedyna, zostawić Was na moment, to napłodzicie tego tyle, że odnaleźć się nawet nie idzie wink.

                                              No ale do rzeczy.

                                              >Otóż rozczaruję Cię - z rzadka i bardzo mgliste, z tego
                                              > co zdarzyło mi się zaobserwować wink

                                              Noo, czasami do po prostu nie da się nie zauważyć, kiedy TE dni nadchodzą (i nieco wcześniej suspicious).

                                              > Przerażająca, jak sobie pomyślę, w jakim celu mieliby chcieć uderzać...

                                              Faceci prości jak przecinaki som - tylko jedno im w głowie. To z Wami taki kłopot, że nie wiadomo o co kaman.

                                              > Myślisz
                                              > , że ktoś chce mnie złapać na dziecko? tongue_out

                                              Zaraz, zaraz... no nie mieszajmy myślowo dwóch różnych systemów walutowych. Nie bądźmy Pewex`ami. O dziecko (czy raczej jego brak!) to już dla księżniczki do ogarnięcia temat, no umówmy się...

                                              > Oburzająca, bo co Ty sobie myślisz, że ja kwiatów i czekoladek nie lubię, podch
                                              > odów, nieśmiałego trzymania za rączkę, kłamstewek w rodzaju "masz takie piękne
                                              > oczy a Twój uśmiech niczym jutrzenka coś tam coś tam" oraz "przejeżdżałem akura
                                              > t obok, przez Twoją dechami zabitą wieś, a ponieważ niespodziewanie asfalt zwin
                                              > ęli - wpadłem w dziurę i zepsuł mi się samochód; nie mam jak wezwać lawety w śr
                                              > odku nocy; czy mogę wejść naładować telefon i poszukać zasięgu?" wink Chyba, że z
                                              > akładasz, że zainteresowany weźmie poprawkę na takie tam czynności wstępne, ale
                                              > wtedy wracamy do kwestii naiwności wink

                                              No i zapoda nasz Romeo z ww. kwestią, poświęci się i te "miesięczne-ale-jeszcze-świeże" gacie zmieni, nawet jarzynę skołuje coby z nią w zębach do nóg upaść, a tu ... zonk!
                                              Okazuje się, że psu na budę wszystko... ch... bomki strzelił i choinki nie będzie...
                                              Wiesz jaka to wtedy trauma na całe życie zostaje!!??
                                              • marisella Re: co zrobić... 07.12.14, 16:13
                                                lesher napisał:

                                                > Noo, czasami do po prostu nie da się nie zauważyć, kiedy TE dni nadchodzą (i ni
                                                > eco wcześniej suspicious).

                                                No to mówię przeca, że się nie znacie i własne zawalone sprawy na PMS zwalacie...
                                                Ty wiesz, że z połowa kobiet na PMS w ogole nie cierpi? I tym bardziej takie delikwentki drażni, jak się na to winę zrzuca, zamiast paść na kolana, skłonić się do stóp, płatkami róż obsypać i solennie przepraszać, że cokolwiek się zrobiło, było to złe, naganne i niewłaściwe, i że już się więcej nie powtórzy? wink

                                                > Faceci prości jak przecinaki som - tylko jedno im w głowie. To z Wami taki kłop
                                                > ot, że nie wiadomo o co kaman.

                                                Jak widzisz, rozwój tego wątku wyraźnie tej tezie zaprzeczył wink A jak to mawiał Einstein, "nawet największa liczba pozytywnych eksperymentów nie dowodzi bezspornie słuszności teorii, ale już pierwszy negatywny staje się jej grobem" big_grin

                                                > O dziecko (czy raczej jego brak!) to już dla księżniczki do
                                                > ogarnięcia temat, no umówmy się...

                                                No ja od tych nastu lat całkiem ogarniam, zdawałoby się, ale też nigdy nie miałam chyba do czynienia z przeciwnikiem, co by mnie chciał podstępem wziąć (nomen omen wink), stąd moje przerażenie w tej sugerowanej przez Ciebie, a zupełnie nowej dla mnie sytuacji wink

                                                > No i zapoda nasz Romeo z ww. kwestią, poświęci się i te "miesięczne-ale-jeszcze
                                                > -świeże" gacie zmieni, nawet jarzynę skołuje coby z nią w zębach do nóg upaść,
                                                > a tu ... zonk!
                                                > Okazuje się, że psu na budę wszystko... ch... bomki strzelił i choinki nie będz
                                                > ie...
                                                > Wiesz jaka to wtedy trauma na całe życie zostaje!!??

                                                A skąd ja niby mam wiedzieć? Opowiedz mi, jeśli nosisz taką w sobie, nieś oświatek kagany! wink

                                                Poza tym już nie przesadzajmy, ja cudów nie wymagam i gaci nie trzeba od razu zmieniać, wystarczy na drugą stronę obrócić... wink
                                                • lesher Re: co zrobić... 07.12.14, 16:28
                                                  > Ty wiesz, że z połowa kobiet na PMS w ogole nie cierpi?
                                                  Musi to o azjatki idzie...


                                                  > Jak widzisz, rozwój tego wątku wyraźnie tej tezie zaprzeczył wink A jak to mawiał
                                                  > Einstein, "nawet największa liczba pozytywnych eksperymentów nie dowodzi bezsp
                                                  > ornie słuszności teorii, ale już pierwszy negatywny staje się jej grobem" big_grin

                                                  Wątasek za bardzo się rozrósł i wszystkiego nie przeczytałem, ale statystycznie mam rację i jeden wyjątek tego nie zmieni. Zwłaszcza jak o 80-latkach piszemy tongue_out

                                                  > A skąd ja niby mam wiedzieć? Opowiedz mi, jeśli nosisz taką w sobie, nieś oświa
                                                  > tek kagany! wink

                                                  Ja to tam nie wiem, ale z opowieści wnosząc, uuuu... no lipa straszna.

                                                  > Poza tym już nie przesadzajmy, ja cudów nie wymagam i gaci nie trzeba od razu z
                                                  > mieniać, wystarczy na drugą stronę obrócić... wink

                                                  Znaczy się - brązowym do przodu, żółtym do tyłu - i wszystko gra. Zaplusowałaś, Twoje szanse rosną!
                                                  • marisella Re: co zrobić... 07.12.14, 16:42
                                                    lesher napisał:

                                                    > > Jak widzisz, rozwój tego wątku wyraźnie tej tezie zaprzeczył wink A jak to
                                                    > mawiał
                                                    > > Einstein, "nawet największa liczba pozytywnych eksperymentów nie dowodzi
                                                    > bezsp
                                                    > > ornie słuszności teorii, ale już pierwszy negatywny staje się jej grobem"
                                                    > big_grin
                                                    >
                                                    > Wątasek za bardzo się rozrósł i wszystkiego nie przeczytałem, ale statystycznie
                                                    > mam rację i jeden wyjątek tego nie zmieni.

                                                    No właśnie jeden wyjątek już burzy regułę, niestety. Przykro mi, że to ja muszę Ci o tym powiedzieć. Gdybyś potrzebował kogoś, kto Cię utuli i pocieszy w związku z tym, to wiesz gdzie uderzać...
                                                    Do Tadzia. Ponoć ma dziś coś dobrego wink

                                                    > Zwłaszcza jak o 80-latkach piszemy tongue_out

                                                    Toś Mayennce pojechał... wink

                                                    > Ja to tam nie wiem, ale z opowieści wnosząc, uuuu... no lipa straszna.

                                                    Aaaaa... rozuuuumieeeem... Masz takiego kolegę, który coś takiego przeżył. Opowiedz nam o nim wink

                                                    > Znaczy się - brązowym do przodu, żółtym do tyłu - i wszystko gra. Zaplusowałaś,
                                                    > Twoje szanse rosną!

                                                    Prawdę mówiąc, myślałam raczej o "prawa na lewą" a nie "tyłem do przodu", ale skoro tak stawiasz sprawę... wink
            • mayenna Re: co zrobić... 07.12.14, 07:43
              Mniemam, że mnie. Dlatego, że raz chciałam się z Gwenem podzielić swoim doświadczeniem życiowym. Ale takie sa stare panny: nadwrazliwe na swoim punkcie i uważajace się za pępek świata oraz głowny temat zycia towarzyskiego. świat poszedł dalej a one siedza i mielą swoje wydumane krzywdy.
              Ale fajnie w końcu wiedziec wprost o co ci chodzi.

              • marisella Re: co zrobić... 07.12.14, 11:17
                mayenna napisała:

                > Ale takie sa stare panny: nadwrazliwe na swoim punkcie i uważ
                > ajace się za pępek świata oraz głowny temat zycia towarzyskiego. świat poszedł
                > dalej a one siedza i mielą swoje wydumane krzywdy.

                Jako stara panna - wypraszam sobie!
                Strzelam focha i teraz tylko dobra, wspólna kawa mnie z niego wyprowadzi, jakem marisella!
                wink
                • mayenna Re: co zrobić... 07.12.14, 11:22
                  Ponieważ byłam niegrzeczna i Mikołaj do mnie nie przyjdzie to zamierzam sobie w prezencie zafundować przejażdżke pendolino. Także szykuj się na te kawę pod Sukiennicamismile
                  I żeby nie było: teraz to ja sobie pofolguję i pogadamy, a cosmile Tak sie pilnowałam, a i tak na darmosmile
                  • marisella Re: co zrobić... 07.12.14, 12:09
                    mayenna napisała:

                    > Ponieważ byłam niegrzeczna i Mikołaj do mnie nie przyjdzie to zamierzam sobie w
                    > prezencie zafundować przejażdżke pendolino. Także szykuj się na te kawę pod Su
                    > kiennicamismile

                    O, czuję jak mi delikatnie foszek mija... wink

                    > I żeby nie było: teraz to ja sobie pofolguję i pogadamy, a cosmile Tak sie pilnowa
                    > łam, a i tak na darmosmile

                    A tammm... Ja mogę przytulić i posłuchać najwyżej, gadać to jak dla mnie już nie ma o czym i jakoś od dawna nie odczuwam potrzeby; o ile kiedykolwiek ją odczuwałam smile
                    Zresztą wiesz... no wiesz wink
                  • gwen75 Re: co zrobić... 08.12.14, 20:52
                    mayenna napisała:

                    > I żeby nie było: teraz to ja sobie pofolguję i pogadamy, a cosmile Tak sie pilnowa
                    > łam, a i tak na darmosmile

                    No, folguje sobie do woli i bez skrępowania smile
              • czarny.onyks Re: co zrobić... 07.12.14, 11:44
                stara panną nie jesteś.....więc nie rozumiem....masz takie zdanie o innych?

                i gdzie tu solidarność jajników?
                i dziwi mnie, że tak odbierasz stare panny....
                ...znasz taką, która się tak zachowuje?big_grin
                • mayenna Re: co zrobić... 07.12.14, 11:47
                  czarny.onyks napisała:

                  > stara panną nie jesteś.....więc nie rozumiem....masz takie zdanie o innych?
                  >
                  > i gdzie tu solidarność jajników?
                  > i dziwi mnie, że tak odbierasz stare panny....
                  > ...znasz taką, która się tak zachowuje?big_grin

                  Onyksia, daruj mismile To jest figura retoryczna określajaca zachowanie konkretnej osoby, cos jak cioteczki plotkareczki.
                  • marisella Re: co zrobić... 07.12.14, 12:53
                    a-g-l-a-j-a napisała:

                    > Ty się unosisz, a Gwen się jak stara panna zachowuje... Noooo wypisz, wymaluj..
                    > ciekawe czy kota ma, bo poglady i podejście do życia i ludzi... hmm..

                    A co Wy macie do tych starych panien z kotem? suspicious
                    Cóż Wam kot zawinił? big_grin big_grin big_grin
                              • a-g-l-a-j-a Re: co zrobić... 07.12.14, 13:21
                                Nie wiem czy tak jest u Was, ale u mnie na prowincji nie ma starych kawalerów, sa tylko playboye (mniej lub bardziej posunięci w latach), a stare panny to takie bidule, których niby nikt nie chce... to tak "opinia publiczna"..

                                A tak naprawdę te stare panny to fajne babki, które wiedza czego chca od życia i mężczyzny... i nie sa zdesperowane aż tak by łapać pierwsze portki, które wpadna w ich ręce... żeby nie było, wiem to od kolegów, którzy się z takimi umawiaja i maja o nich takie zdanie..
                              • marisella Re: co zrobić... 07.12.14, 13:45
                                czarny.onyks napisała:

                                > dlaczego ciągle pokutuje, że nikt jej nie zechciał?
                                > bo tego nie mogę zrozumieć?

                                Bo jakby zechciał, to przecież by się musiał zaraz oświadczyć. A jak się oświadczył, to ona musiała chcieć i się zgodzić. A potem, jak im się nie udało, to już nie są panną i kawalerem.

                                Nie sugerujesz chyba, że istnieją na tym świecie grzeszne, długoletnie związki na kocią łapę, które się kończą i on oraz ona idą dalej w świat nadal będąc formalnie stanu wolnego? wink
                                  • marisella Re: co zrobić... 07.12.14, 14:00
                                    tdf-888 napisał:

                                    > sugerujesz, że to z wygody, żeby nie mieć nasrane w papierach? po co? skoro każ
                                    > dy gada, że rozwódka lepsza niż stara panna big_grin

                                    Eeee... ja tam nie wiem, za wszystkich się nie wypowiem smile

                                    O wygodzie nic nie pisałam, więc i nic nie sugerowałam, ale pewnie trochę tak. To latanie za białymi bezami i krynolinkami, to wciskanie się w gorsety, obwieszanie welonami, ciągnięcie za sobą jakichś niezmierzonych fałd materii w trenach, obrywanie ryżem, monetami i cukierkami, obserwowanie czy wypuszczony po mszy ku wolności biały gołąbek Ci przypadkiem na łeb nie na*ra przed kościołem, to kokowanie loków i lokowanie koków, to mierzenie setek par butów, których już potem nie założysz... to dość mało ma wspólnego z komfortem i faktycznie - jakoś się nigdy nie pchałam w te tematy wink

                                    Bo już co stoi w papierach albo co ludzie gadają, to mi zupełnie obojętne, a nawet mnie bawi big_grin Moja wioseczka ma już o mnie takie zdanie, że nie bardzo da się je jeszcze pogorszyć (ale co jakiś czas i tak podsuwam im jeszcze jakieś zaczątki do rozwinięcia w barwne historie w ramach zabawy w głuchy telefon wink)
                                    • tdf-888 Re: co zrobić... 07.12.14, 14:05
                                      marisella napisała:


                                      > To latanie za białymi bezami i krynolinkami, to wciskanie się w gorsety, obwies
                                      > zanie welonami, ciągnięcie za sobą jakichś niezmierzonych fałd materii w trenac
                                      > h, obrywanie ryżem, monetami i cukierkami, obserwowanie czy wypuszczony po mszy
                                      > ku wolności biały gołąbek Ci przypadkiem na łeb nie na*ra przed kościołem, to
                                      > kokowanie loków i lokowanie koków, to mierzenie setek par butów, których już po
                                      > tem nie założysz... to dość mało ma wspólnego z komfortem i faktycznie - jakoś
                                      > się nigdy nie pchałam w te tematy wink

                                      każda tego chce, może se gadać wszystko, a my wiemy, że każda by chciała ślub, piękną suknię, wesele, etc.
                                      nikt mnie nie przekona, że jest inaczej, a która się wypiera, to zaklina rzeczywistość.
                                      • marisella Re: co zrobić... 07.12.14, 14:14
                                        tdf-888 napisał:

                                        > każda tego chce, może se gadać wszystko, a my wiemy, że każda by chciała ślub,
                                        > piękną suknię, wesele, etc.
                                        > nikt mnie nie przekona, że jest inaczej, a która się wypiera, to zaklina rzeczy
                                        > wistość.

                                        Tadziulku... całe szczęście, że nie czuję potrzeby, żeby Cię o czymkolwiek przekonywać wink

                                        Ale będę pamiętać, że gdybyś mi się przypadkiem oświadczył, mam się wpisać w schemat i mieć w kieszeni na zaś przygotowaną listę przynajmniej 150 gości z mojej strony oraz adresy salonów sukien ślubnych tongue_out
                                          • marisella Re: co zrobić... 07.12.14, 14:33
                                            kama265 napisała:

                                            > i listę druhen oczywiście < nie zapominaj o koleżankach forumowych w razie
                                            > czego beznadziejnie wyglądam we fiolecie > wink

                                            A skąd! Jakże bym mogła!
                                            O wszystkim pamiętam, wszak marzę o tym ślubie od dziecka! big_grin Druhny już dawno spisane, stroje obmyślane (będą odcienie czerwieni i oranżu, może być?), lista gości naszykowana, dopisuję tylko nowonarodzonych od czasu powstania jej pierwszej wersji. Sukien ślubnych aktualnie mam w pokoju obok blisko 40, do tego z 50 welonów i innych piedrygałków, remiza, z tego co słyszałam, w przyszłym tygodniu wolna, ksiądz dość przekupny...

                                            ...

                                            .... to co, Tadziu? Hmm..? Skoro wszystko już załatwione, to wiesz na co teraz czekam, co nie? wink
                                            Tylko bez diamentu nie przyjmuję! Żeby nie było że nie uprzedzałam! wink
                                            • tdf-888 Re: co zrobić... 07.12.14, 14:38
                                              a złoto mam... rodzice wskazali, co na obrączki mam przetopić.
                                              tylko data taka fajna była minęła... 13.7.13, to sobota była akuratnie, fajnie c'nie?
                                              a teraz to gdzie tam.. ja się nie będę poświęcał, bo każda panna marzy o weselu.
                                              • marisella Re: co zrobić... 07.12.14, 14:56
                                                tdf-888 napisał:

                                                > a złoto mam... rodzice wskazali, co na obrączki mam przetopić.
                                                > tylko data taka fajna była minęła... 13.7.13, to sobota była akuratnie, fajnie
                                                > c'nie?
                                                > a teraz to gdzie tam.. ja się nie będę poświęcał, bo każda panna marzy o weselu

                                                Ej no... no nie bądź już taki... Weź mnie!..
                                                ...za żonę!

                                                Mam już przecież wszystko obmyślane i zaplanowane, Kama już się oranżach maluje, butów szuka...

                                                Dobra, niech będzie, twardy z Ciebie negocjator, to niech stracę: pierścionek może być i z cyrkonią. Nawet se sama zrobię, a co tam.

                                                Popatrz, jakbyśmy tak za tydzień się hajtnęli, to by był 14.12.14, też fajnie, nie?

                                                To co, u Ciebie czy u mnie? wink

                                                <głupawa mode still on>
                                                • tdf-888 Re: co zrobić... 07.12.14, 15:06
                                                  w niedzi3lę? w gudniu? w adwent? bój się Boga!
                                                  ludzie by nie przyszli i dopiero by było.
                                                  a ty czy mi się coś miesza, czy mnie pamięć nie myli, może nie ty, nie oświadczałaś się już komuś tu na forum? bo mi to już przeszła chęć na żeniaczkę. teraz dopiero za 2 lata smile
                                                  • marisella Re: co zrobić... 07.12.14, 15:13
                                                    tdf-888 napisał:

                                                    > w niedzi3lę? w gudniu? w adwent? bój się Boga!

                                                    Mówię przecie, że ksiądz tu przekupny, łyknąłby tę niedzielę...

                                                    > ludzie by nie przyszli i dopiero by było.

                                                    Nie marudź, z tego tysiąca zaproszonych setka zawsze się zwlecze... Ta kucharka, co ją mam już zaklepaną, robi dobrą robotę, ludzie przyjdą choćby pożreć rosołu samego, serio.

                                                    > a ty czy mi się coś miesza, czy mnie pamięć nie myli, może nie ty, nie oświadcz
                                                    > ałaś się już komuś tu na forum?

                                                    No ba! Ja się co chwilę komuś oświadczam, bo już tak strasznie tego ślubu i wesela chcę, że mi nawet obojętne z kim! Rozważam nawet wzięcie jakiegoś słupa, ale słup to wiadomo... przez próg nie przeniesie...
                                                    Taki balast to jest w stanie dźwignąć tylko człowiek prawdziwie zakochany lub zmanipulowany... wink

                                                    > bo mi to już przeszła chęć na żeniaczkę. teraz
                                                    > dopiero za 2 lata smile

                                                    Ech, i znów porażka...
                                                    No dobra, to ustawiam alarm w kalendarzu googlowskim na za dwa lata minus tydzień, dla spokojności. Tylko żebyś się mnie wtedy nie próbował wywinąć!
                                                    wink